-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
U mnie jak już jakiś ochotnik rwie się do Buca i pozwolę pogłaskać, w trakcie miziania następują zwykle pytania "to szczeniak pitbulla/amstaffa? ile ma miesięcy? młodziutki chyba?" - kiedy tłumaczę setny raz z anielską cierpliwością, że to półtoraroczny, dorosły pies, zwykle najpierw nie do końca mi wierzą, a jak już dotrze to nagle zaczynają trzymać ręce przy sobie :roll: -
Mi ten zapach kiedyś kojarzył się z waniliowymi ciasteczkami ;) Ale faktycznie jest chyba taki bardziej eukaliptusowy. U mnie Preventic oczywiście w użyciu i jak zwykle niezawodny :)
-
Rasa psa to nie tylko umaszczenie. Szczeniak z fot w ogóle nie przypomina berneńczyka budową, typem głowy. To po prostu mieszaniec.
-
Zaplącz ją mocno w koc, tak żeby wystawała tylko głowa, połóż gdzieś kawałek przed nią jakiś przedmiot pożądania- smak, zabawkę, żeby patrzyła do przodu i tymczasem zakropl oko podsuwając buteleczkę od tyłu, zeby jej nie widziała w momencie zbliżania.
-
W telegraficznym skrócie. Pies po zabiegu odczuwa ból jak po każdej operacji. Ma obcinany jeden z najlepiej ukrwionych i unerwionych organów ciała, w którym znajdują się duże naczynia krwionośne schowane w tkance chrzęstnej, co utrudnia zatamowanie krwawienia i daje spore ryzyko otwarcia się ich po zabiegu. Wykonywanie takiego zabiegu na zdrowym psie nie ma żadnego uzasadnienia zdrowotnego ani użytkowego - to po prostu okaleczanie psa dla estetyki, z naszej próżności. Nie jest to ani legalne, ani moralne, więc chyba odpowiedź na resztę pytań jest zbyteczna.
-
[quote name='michelleina']Bardziej przeraża mnie to że pies zamiast bawić się i gryźć swoje zabawki a ma ich sporo podgryza i gryzie domowników po kostkach szarpie za spodnie itp. Pies nie reaguje na krzyk , lekkiego klapsa traktuje jak zabawę co począć?[/QUOTE] Odpowiedzi na to są przecież na tym wątku. Wytłumaczenie, czemu się nie "klapsuje" szczeniaka również, więc proponuję jeszcze raz uważnie przeczytać ;) Fionka piękna, pierwsze dwie fotki anielsko kluskowate, reszta zdradza diabelstwo siedzące w oczach :evil_lol:
- 566 replies
-
Ho ho, mam wypisz wymaluj w moim bloku takiego delikwenta. Też usiłował mi zabronić wyprowadzania psów na trawnik, mimo że po nich sprzątałam; wydzierał się na mnie, wyskakiwał z tekstami, że tam dzieci biegają podobno :roll: Pierwsza rada - nie daj się zastraszyć, bo facet nie ma najmniejszego prawa Ci zabraniać wychodzić z psem. Ba, teoretycznie nawet spółdzielnia nie ma prawa zakazać wchodzenia z psem na trawnik, a co dopiero pierwsze lepsze rozwrzeszczane dziadzisko... Krótka piłka - zgłoszenie na policję o nękanie przez sąsiada. Mordowałam się ze swoim dziadem prawie rok po dobroci, sprzątałam, tłumaczyłam, starałam się nie wchodzić w drogę i było coraz gorzej. Wizyta mundurowych u dziada plus TZ wysyłany częściej z psami znacząco na niego patrzący (do niego jakoś nigdy nie ośmielił się gęby otworzyć) - i problem po prostu zniknął... A facet też był wielki figo fago, wojną mnie straszył i "nieprzyjemnościami" aż ku jego zaskoczeniu okazało się, że nieprzyjemności może mieć co najwyżej on ;)
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Zajmuję się psami kilkanaście lat i pierwsze słyszę, żeby przepuklina brała się od niewłaściwego brania na ręce - to zazwyczaj wada wrodzona albo powikłanie po zabiegach operacyjnych, urazach :roll: I nie dziwię się tej kobiecie - grzecznie zapytała, a Ty nie wiem w jakim celu złośliwie odpowiedziałaś jej jakąś bzdurę... Nie można odpowiedzieć normalnie, że wolałabyś nie, bo piesek jest bardzo delikatny czy coś w tym rodzaju? To Ty pierwsza byłaś chamska, nie ta kobieta. -
[quote name='HelloKally']A skąd się biorą pasożyty? Przecież larwy są najczęściej na warzywach i owocach. [/QUOTE] Zgadza się. Glisty (jajeczka) najczęściej są bodaj na rzodkiewkach i sałacie. Podczas gdy na włosień, motylicę i inne dość groźne pasożyty mięso sklepowe jest badane. Jak zwykle sianie zamętu z pominięciem tych najmniej wygodnych faktów, ale po Ginnie niczego innego się nie spodziewałam.
-
W wetlandii na Starzyńskiego u dr Milewskiej-Ignacak. Na razie się nie wypowiadam o końcowych efektach, bo leczenie jeszcze jest w trakcie.
-
Skąd przekonanie , że hierarchia w stadzie nie dotyczy ludzi ???
Martens replied to Weaver's topic in Wychowanie
[quote name='Weaver']Martens : no weż sobie wyobraż , że żaden pies mnie nie ugryzł i jakoś mi się nie wydaje ,żeby to miało sie zmienić . Nie mam w zwyczaju wpychać łap pomiędzy sztachety i "zaprzyjaźniać się" z pilnującymi poseji psami , a psy które na ogół szwędzją się po parkach ze swoimi właścicielami , nie są porąbane . Bywają nieposłuszne i nie ułożone ale nie są siejącymi postrach potworami , wię przestań bzdurzyć . [/QUOTE] Zazdroszczę sielanki w miejscu w którym mieszkasz, bo mi przez lata posiadania psa zdarzyło się jednak spotkać na spacerku w parku/na osiedlu prawdziwego agresora. Niestety nie raz. Nie wypowiadaj się o miejscach, w których nigdy nie byłaś. I jak chcesz z kimś konstruktywnie popisać, a nie na siebie poujadać, to zacznij wreszcie szanować swoich rozmówców. Ja nie jestem Twoim rottweilerem, którego sobie wirtualnie pacniesz po pysku, żeby przyznał Ci rację i podkulił ogon na Twoje prostackie "przestań bzdurzyć". Po Twoich postach i rysie charakterku jaki się z nich właśnie wydobywa widać, że metody typu pranie po pysku i dominacja po prostu do Ciebie pasują, również w kontaktach międzyludzkich i na forum, i chyba po prostu nie umiałabyś skorzystać z innych. -
No nie wiem, białko/tłuszcz białku/tłuszczowi nierówne. To nie jest takie proste. Moja suka z chorą wątrobą je teraz karmę 10% tłuszczu i bodaj 16 białka.
-
[quote name='suzuno']Mój problem polega na tym, że pies śpi na łóżku a gdy próbuję ją z niego zdjąc jest warczenie i nawet atakowanie mnie. Wołanie jej nie pomaga, na jedzenie czasem przyjdzie. Warczy także gdy dostanie coś dobrego np kość. Gdy chcę się z nią wymienić na kość ( kość za kość) to warczy na mnie jeszcze bardziej podnosząc wargi.[/QUOTE] 1. Nigdy nie zdejmuj, nie zrzucaj psa z łóżka. W ten sposób pogłębiasz konflikt. Naucz schodzenia na polecenie ze smakołykami, a w domu doczep psu dłuższą linkę do obroży, za którą swobodnie będziesz mogła złapać w odległości od psa i go z łóżka sprowadzić. Bądź stanowcza, nie przyjmuj w ogóle do myślenia innej wersji niż że pies zejdzie bez szemrania, bo on dobrze wyczuwa Twoje obawy i niepewność "zejdzie czy nie zejdzie...?" i zaczyna warczeć. Jak jest problem z łóżkiem, to w ogóle zacznij egzekwować, żeby pies na nie nie wchodził. 2. Tu też chyba zaczęłaś ze złej strony. Psa nie uczy się oddawania tylko uczy, że tak naprawdę nic nie musi oddawać. Karm ją jak najczęściej z ręki, nakładaj do miski malutką porcję i kiedy zje podchodź i po trochu dokładaj, kość podawaj do podgryzania z ręki. Przez dłuższy czas nie rób nic poza tym. Potem możesz powoli uczyć wymiany - ale na czymś mao atrakcyjnym. Najpierw pies ma kawałek suchego chleba, a Ty uczysz go oddawać za kawałek mięsa. I koniecznie zmień polecenie do wymiany, bo tamto już spaliłaś i kojarzy się psu z konfliktem - ze schodzeniem z łóżka podobnie. Póki nie wypracujesz oddawania, puszczaj psa w kagańcu albo przed wypuszczeniem obchodź podwórko i zbieraj to, co ktoś mógł wrzucić albo może psu zaszkodzić. 3. Co do zaczepiania do zabawy. Czy sunia ma dość ruchu i pracy umysłowej, szkolenia? Młody owczarek potrzebuje tego mnóstwo - nawet 3-4 godziny dziennie, żeby jego potrzeby były zaspokojone i można było oczekiwać, że w domu będzie spokojny. Kiedy pies Cię zaczepia, to nie Ty się chowaj tylko izoluj go na jakiś czas w owej łazience czy kennel klatce, jeśli jej używaliście. 4. Jak pies był szkolony, przez kogo, czego uczony? Jak zachowuje się poza tym wszystkim w domu, na spacerach, ile ma ruchu i jakie zajęcia na codzień? EDIT: Cóż, Wasza treserka wiedzą nie imponuje, wiązanie psa do posłania to jakaś paranoja i nie rozwiązywanie problemu tylko jego omijanie.
-
A zdejmujesz też buty przed wejściem do domu, pies nie chodzi po miejscach gdzie Ty chodzisz w butach, których wychodzisz na zewnątrz, po powrocie z zewnątrz myjesz się płyn odkażającym (zwykłe mydło nie dezynfekuje), inne Twoje psy gdy masz szczeniaka na kwarantannie też nie wychodzą na dwór? Na rękach, butach, nie mówiąc o psich łapach, pyskach przynosimy przecież do domu wszystko z czym szczeniak zetknąłby się normalnie wychodząc na zewnątrz. Ja osobiście uważam, że kwarantannę można darować sobie ok. tygodnia po pierwszym szczepieniu, o ile mamy szczeniaka od zadbanej szczepionej matki, karmionego jej mlekiem, już wcześniej pierwszy raz zaszczepionego u hodowcy na parwo i nosówkę. Przy szczeniakach z pseudohodowli, schronisk, nieszczepionych czy osieroconych przez matkę zalecam pełną kwarantannę do końca szczepień - łącznie z izolacją od naszych butów, zwierząt domowych wychodzących na dwór, bo bez tego kwarantanna to tylko szopka bez najmniejszego znaczenia profilaktycznego...
-
No ja musiałabym chodzić z gwizdkiem, bo... nie umiem gwizdać :evil_lol: Skutkiem czego moje psy całkowicie ignorują czyjekolwiek gwizdanie, nie interesuje ich ten dźwięk, bo nie mają go nijak uwarunkowanego. Żeby odwołać psa z ataku czy dać mu do zrozumienia że tego ma do diabła ciężkiego więcej nie robić, musiałabym zagwizdać naprawdę głośno i trochę nie rozumiem, czemu to jest ok, a krzyknięcie nie. Mi tak empirycznie bardzo glośny gwizd wydaje się dużo gorszy dla ucha niż krzyk - a pies ma uszy bardziej wrażliwe. Rasowa, ja nie myślę o Tobie źle - miałam cały czas wrażenie, że jest dokładnie odwrotnie ;)
- 566 replies
-
Ja też - bo nie tylko nie wiem, ale nawet nie wierzę, że ktoś naraża w taki sposób małe dzieci. Chociaż znając ludzką mądrość to w sumie całkiem możliwe.
-
[quote name='Sybel']Jeśli pies nie słucha, a nie chcesz na niego w ogóle krzyczeć - prowadź go na lince szkoleniowej, aż Was śmierć nie rozłączy.[/QUOTE] No coś Ty, jakbyś miała smaczki i się wcześniej przyłożyła pracy z pieskiem, to byś nie musiała krzyczeć :p I takie przeświadczenie mają wszyscy, którzy w szkoleniu psa ograniczają się do czytania teorii ideałów MP, a w praktyce pracy z w miarę łatwymi psami bez kryzysowych sytuacji, bo np. na zamkniętym terenie, na pustej łące, etc. Akurat dziś w nocy miałam okazję ryknąć - druga w nocy, wyszłam z potworami luzem na osiedle, nigdzie żywej duszy (jedna z nielicznych sytuacji kiedy moje psy są luzem niedaleko bloków) i znienacka wynurza się z krzaków wróg nr 1 staffika... I jeszcze Barył podeszła się przywitać :evil_lol: Buc się napompował i z burkotem bojowym wystrzelił na tamtego i wtedy ja, zła pańcia, ryknęłam wniebogłosy "CO TY ROBISZ!" - zawahał się, zdążyłam wejść przed niego i pokierować towarzystwo w inną stronę, jeszcze raz wrzeszcząc na niego, kiedy znów się przymierzał, żeby wystartować. Był tak nakręcony, że aż się trząsł. I ciekawe, co by się stało gdybym nie wrzasnęła, tylko rozmyślała nad pokojowymi metodami czy szukała smaczków (które Buc zresztą ma w nosie na spacerach). Pewnie dziś bylibyśmy na szyciu, bo ów wróg jest ze 3 razy większy od Buca i doświadczony w bójkach, bo to, nazwijmy to, miejski pies. No tak, w zasadzie mogłam mieć go na smyczy. Tylko w takim razie musiałby być na smyczy zawsze, bo tamten pies bywa dosłownie wszędzie. O dziwo, wbrew proroctwom przeciwników podnoszenia głosu mój krzyk wcale nie nakręcił psa na atak, ba, poskutkował jak należy i uchronił nas przed jatką, i do tego mój pies nawet później się mnie nie bał :razz: No, chyba że sam agresywny atak mojego psa na tamtego był efektem mojego znęcania się nad psami w postaci krzyku ;)
- 566 replies
-
To trochę dziwne, bo ja zauważyłam właśnie, że ogromna większość psów przytulania nie lubi - raczej niechętnie dla świętego spokoju się na nie godzą i to tylko w wykonaniu najbliższych, na przytulanie znienacka przez obcych ludzi bardzo wiele psów reaguje nieprzyjaźnie lub tego unika. I owszem, pogryzień kiedy dziecko obłapia znienacka cudzego czy swojego psa są tysiące :p Są na pewno psy które metodą dobrych skojarzeń nauczono, że tulenie jest fajne, ale pies to nadal drapieżnik, może i udomowiony ale pamięć gatunkowa o tym, że pozwalanie na dotykanie tak newralgicznych miejsc na ciele, danie złapać się w potrzask, schwytać jest zagrożeniem nadal istnieje. Gdyby psy tak się uczłowieczyły, że od urodzenia wiedziałyby że przytulaski i obłapianie przez ludzi są dobre, to w takich momentach nie próbowałyby się odsunąć, nie robiłyby min męczenników, nie CSowałyby, nie odchylały głowy, czy nie warczały albo łapały zębami za twarz, bo i tak się zdarza. Ów wielce agresywny pies o którym piszesz mógł być dobrze socjalny wobec dzieci, mieć w dobrym stanie instynkt nie gryzienia młodych osobników - za to mógł być bardzo agresywny wobec innych psów czy na przykład facetów, bo miał złe skojarzenia, co wcale nie musiało przełożyć się na urwanie głowy dziecku. Tak więc dorabianie do tego ideologii, że wielką złą bestię skruszył gest przytulaska od słodkiego bobasa po prostu pachnie mi Disneyem... I jakoś nie zawsze działa, patrz dzieci z poharatanymi twarzami, bo niestety często i tak kończy się taki numer. Psy się nie przytulają obłapiając nas kończynami, chyba że chcą nas unieruchomić w zabawie albo właśnie odbyć kopulację z naszą nogą :diabloti: okazują czułość raczej liżąc się, iskając, łasząc. Obściskiwania z miłości i czułości jeszcze nie zaobserwowałam.
-
Według netykiety wielkie litery to właśnie krzyk. Ja czytam dokładnie to, co Ty piszesz, więc nie musisz aż tak tego podkreślać. Ja wcale nie mówię o psach agresywnych - tylko przykładowo o takich które mają ubaw, kiedy po raz osiemnasty (nie, nie przesadzam) każesz im zostawić śmieci przygotowane do wyrzucenia (bo może teraz nie widzę i da się coś zwędzić). Albo o sytuacji, kiedy pies drze paszczę na balkonie, bo zobaczył nielubianego psa, i zwyczajnie nie usłyszy mojego wypowiedzianego normalnym tonem "spokój", bo jest za bardzo nakręcony. Napisałam na dogomanii już chyba morze postów na temat wychowania psów, i to ile razy poleciłam wrzasnąć na psa, mogę policzyć na palcach jednej ręki. W tym konkretnym przypadku uważam to za uzasadnione, bo mówimy o szczeniaku terriera - czyli małym szatanku, dla którego wielką uciechą jest wypróbowywanie cierpliwości właściciela i w nieskończoność może powtarzać niepożądane zachowania, żeby wytrącić nas z równowagi - i to takie, których nie da się zignorować. I trzeba szybko pokazać psu, że tak się nie robi - bez brutalności, a zarazem stanowczo. To nie jest pies po przejściach ani zahukany collie czy chi, który po wrzaśnięciu na niego nabierze urazu na 5 lat. W samym tym wątku pisałam o nagradzaniu, o manipulowaniu naszą uwagą dla podkreślenia psu co się opłaca, a co nie, bo to podstawa. Nigdzie nie poleciłam uderzenia psa czy jakiejkolwiek formy wyżywania się na nim, ani naśladowania Millana, wilków, matki szczeniąt czy innych bzdur - więc nie rób ze mnie furiatki, która drze się na psy całymi dniami i zapatrzona w Millana będzie je targać za kark "bo suka tak robi". Mam wrażenie, że zobaczyłaś hasło "krzyknąć na psa" i uruchomiła Ci się seria skojarzeń, i automatycznie przypisałaś mi wszystkie najgorsze rzeczy jakie można zrobić szkoląc psa - i szczerze mówiąc, nie mam pojęcia dlaczego. No, chyba, że jesteś zwolenniczką wychowania bezstresowego w wersji "nie kop pana bo się spocisz" - tylko w przełożeniu na psy - jeśli tak, nie mam więcej pytań...
- 566 replies
-
[quote name='rasowa2410']TWOJĄ METODĄ WYCHOWYWANIA MOŻNA DOJŚĆ DO TEGO, ŻE GRYZIENIE PSA W KARK JEST DOBRE BO TAK SAMO SUKA ROBI ZE SZCZENIAKIEM. Do tego metody Cesara millana dochodzą i ... klęska! MOIM ZDANIEM Krzyk do niczego nie prowadzi na dłuższą metę. Ale to moje zdanie. :) Psy (owszem) porozumiewają się rykiem ale to nie znaczy, że my musimy robić to samo. Nie warczymy przecież na psa. nie gryziemy go po karku :)[/QUOTE] Dziewczyno, opanuj się :razz: i sama się nie wydzieraj, bo nie robisz dobrego wrażenia :roll: Czy ja coś pisałam o gryzieniu w kark? Albo o Millanie, za którym zresztą nie przepadam i każdemu odradzam kopiowanie jego metod? Ustosunkuj się do tego co piszę, a nie tego, co sobie wymyślasz. Nie trawię jakiejkolwiek ingerencji w cielesność psa przy układaniu szczeniaka, bo uważam ją za niepotrzebną - ale w takim razie jak mam się z psem porozumiewać? Telepatycznie? Pisać mu tabliczki? Wygłaszać przemowy? Operuję przede wszystkim modulacją głosu - i mam świetne efekty. I tak, czasem porządnie się na psa wydrę. Pies się mnie nie boi, jest bardzo posłuszny i jestem bardzo z niego zadowolona - a do najłatwiejszych ras nie należy. Więc krzyknięcie na psa owszem, prowadzi do dobrych efektów, ale trzeba wiedzieć kiedy i jak to robić, żeby do psa coś dotarło, a nie żeby krzyk był tylko wyżywaniem na nim naszych emocji. I ponawiam pytanie, jakie jest Twoje doświadczenie w pracy z psami, także twardszymi rasami? Bo w teorii to każdy się wymądrza, dopiero praktyka weryfikuje pewne utopijne przekonania.
- 566 replies
-
[quote name='rasowa2410']Czyli wychodzi, że nie wiedzą co od nich chcesz?[/QUOTE] Wychowywałaś kiedyś psa innego niż wrażliwy, chętny do pracy szczeniak? Psy są różne. Krzyk może zaszkodzić psu wrażliwemu, po przejściach. W momencie, kiedy masz charakternego, psotnego podrostka, który próbuje wejść Ci na głowę i robi coś mimo zakazu - bo to lubi, musisz nauczyć się go opanowywać, po prostu. Przyrównujesz tu podniesienie głosu na psa niemal do jakiegoś znęcania się. Źle by było, gdyby pies bezmyślnie był prany po tyłku za każde przewinienie, czy wiedział, że nie wolno, czy nie. Ale kiedy pies próbuje na ile możesz sobie pozwolić, musisz pokazać, że gdzieś jest granica. Nikt tu nie mówi o biciu psa, znęcaniu się, wydzieraniu na psa przez kwadrans - tylko o jednym ostrym krzyknięciu. Psy nie komunikują się werbalnie, nie ostrzegają ostrym warczeniem, szczekaniem, czasem wręcz rykiem?
- 566 replies
-
Przecież wszyscy płacimy. Z podatków.
-
Gdyby było tak różowo jak Ci się wydaje, to takie spotkania w ogóle nie byłyby potrzebne :roll: Problem jest w tym, że dorośli za często nie mają pojęcia jak postępować z obcym psem i co przekazać dziecku - tacy specjaliści i spotkania z nimi mają naprawić ten problem, tylko jak widać zamiast tego czasem jeszcze pogarszają sprawę... I nie pisz, że i tak odpowiedzialni są rodzice, bla bla bla, bo z prawnego punktu widzenia tak jest i chyba wszyscy tutaj to wiedzą - tylko tu nie chodzi o zwalanie winy z jednych ludzi na innych, a o to, żeby te dzieci pogryzienia uniknęły, czemu praca tej osoby raczej się nie przysłużyła.
-
Podstawa to zapewnić psu zajęcie przed wyjściem z domu i po powrocie. Ciężko oczekiwać, żeby młody, pełen energii BC po przespaniu całej nocy jeszcze grzeczniutko czekał pół dnia zanim się nim zajmiemy. Jeśli się uczymy czy pracujemy to oczywiście oznacza znacznie wcześniejszą pobudkę :diabloti: No i po tych x godzinach po powrocie też trzeba się psem zająć - codziennie. I się zastanowić, czy przez najbliższe kilkanaście lat będzie nam się chciało, bo niestety w liceum ma się dużo więcej godzin w szkole niż w podstawówce, to już nie 4 czy 5 a bite 7 czy 8 godzin w szkole dzień w dzień. Jak do tego dochodzą dojazdy to potrafi się zrobić nawet 9-10. I pomyślmy, czy wtedy też będzie nam się chciało zrywać o 5 czy 6 rano i ganiać z psem, a potem, po całym dniu w szkole od początku, niezależnie od tego jak jesteśmy zmęczeni i ile mamy jeszcze do zrobienia. Życie niestety często weryfikuje początkowy zapał i długie wyjścia zaczynają się ograniczać do weekendów - a potem szok, że pies wyje, niszczy w mieszkaniu, staje się niezrównoważony...
-
[quote name='gerta']Zapoznaj psiaki na neutralnym terenie, zanim wprowadzisz suczkę do domu. Samo wejście do domu powinno odbyć się tak, że najpierw wchodzi ona, potem on. Pochowaj zabawki i na początku karm je z osobnych misek w pewnej odległości od siebie. Każde powinno mieć swoje posłanie, dostawać jedzenie regularnie we własnej misce (jedno drugiemu nie może wyjadać - tego trzeba pilnować, bo to i awantura może być, a nwet jesli nie, to jeden pies nie doje, a drugi będzie gruby) i wspólną miskę z wodą. [/QUOTE] Osobne miski z dala od siebie to podstawa zawsze i wszędzie - nawet od lat przyjaźniące się psy potrafią się nagle złapać przy jedzeniu, jak któremuś coś nie podpasuje. Miskę z wodą też postawiłabym więcej niż jedną - zdarza się, że jeden pies broni przed drugim dostępu do "wodopoju" i albo wyjdzie bójka, albo któryś pies się "zasuszy" ;)