Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. A ja radzę rozwagę i poczytanie o plusach i minusach kastracji w różnych wątkach w tym dziale, możliwych powikłaniach, komplikacjach. Skoro pies nie sprawia kłopotów, nie jest agresywny, nie przeżywa nie wiadomo jak cieczek, nie ucieka, nie ma problemów z upilnowaniem go, to nie ma co się spieszyć, lepiej przemyśleć decyzję. Samo niedopuszczanie niekastrowanego psa do suk nie jest ryzykowne dla jego zdrowia, zwłaszcza w porównaniu do kastracji, która jak by nie patrzeć jest operacją. Niezależnie od podjętej decyzji dopuszczać go do suki na pewno nie należy - bo wtedy dopiero mogą zacząć się problemy. I dziwię się trochę, że wszyscy tu tak lekko zalecają kastrację dla psa, który nie ma ku temu chyba żadnych wskazań ze strony zachowania i zdrowia, za to już ma inne problemy zdrowotne i źle znosi zabiegi u weta. I to w dodatku osoby, które chyba o samym zabiegu i ewentualnych konsekwencjach mają niewielkie pojęcie - bo jak ktoś pisze "zabieg u piesków jest [U]podobno[/U] dużo prostszy niż u suczek" to nic tylko ręce załamać nad wiedzą, czy raczej jej brakiem.
  2. To skomentuję sobie ja. Przede wszystkim jakoś nie mam wiary do montowanych filmików z adnotacją "po kilku dniach pracy". Jak ktoś wstawia swoje zdjęcie z wagą 100 kg i obok 70, i pisze pod nim "po 2 tygodniach" to też wszyscy wierzycie? :evil_lol: Zresztą podobna różnicę można uzyskać kręcąc kawałek z psem nakręconym i niewybieganym, a drugą część z psem po kilku godzinach ruchu. Każdy, nawet najgorzej wychowany pies będzie się wtedy zachowywał o niebo lepiej niż na początku spaceru. Dobra, dość teorii spiskowych, przyjmijmy, że filmik jest w 100% autentyczny. Ale przez cały czas psu jest pokazywane, co ma robić "zamiast"! Wypowiedzi autora wątku, szczególnie pierwsze, sugerują, że "NIE" wystarczy na wszystko - a to dopiero wierzchołek góry lodowej, psa trzeba potem nauczyć co ma robić w danej sytuacji i wzmocnić pożądane zachowanie. Bez tego cała praca z psem to będzie jedno wielkie trajkotane "nie" i zdezorientowany zwierzak. Burek chyba trochę próbował zrobić z nas idiotów, na początku sugerując, że do opanowania i pozbycia się problemów z psem wystarczy ta jedna komenda - a potem wywrócił "kota ogonem" i stwierdził, że wcale tak nie jest :razz: I ja osobiście nie lubię słowa "NIE" - bo ono właśnie niczego psa nie uczy w zamian od razu. Psa można przecież nauczyć "puść" żeby wypluwał co należy, "zostaw" że przestawał się rwać/interesować obiektem, "siad" żeby opanować go w momentach zbytniej żywiołowości. "Nie" to takie diabli wiedzą co; właściwie oznacza tylko tyle, że opiekunowi coś nie pasuje - ale co, i co w związku z tym robić? Tu już trzeba się dalej produkować, a można się obyć bez tego zamieszania wprowadzając konkretne polecenia. Dla mnie puść, zostaw i siad/spokój całkowicie zastępują "nie" i w ogóle go nie używam - i jakoś z psami daję radę.
  3. Jak się licytujemy co potrafi mały pies, to mój Zuch [*] 8-kilogramowy kundelek typie terriera/jamnika, zanim do mnie trafił, pogryzł 9-letnie dziecko sąsiadów swoich właścicieli - nawet ostrzegawczo nie szczeknął, dzieciak go nie zaczepiał tylko ładnych kilka metrów dalej głaskał i niuniał innego psa. Zuch bez mruknięcia podbiegł i ugryzł go przez spodnie, robiąc dziurę od kolana do kostki jak myśliwskim nożem, która skończyła się oczywiście szyciem. Wypierdek nie sięgający nawet do pół łydki. Chłopak ma teraz koło 20stki, a dalej ma blizny na nodze. Dla mnie tekst "mały piesek nic nie zrobi" brzmi jak dobry dowcip...
  4. Po sterylizacji ogólnie zwalnia przemiana materii, aczkolwiek jeśli nie ma problemów tarczycowych, dieta i ruch zwykle wystarczają. Może ona po prostu mimo wszystko je za dużo jak na swoje zapotrzebowanie? Karma light to nie wszystko; czasem nawet lepiej kupić taką dla aktywniejszych psów, podawać mniejsze porcje, za to zapewnić więcej ruchu. Jeśli pies je karmy choćby nie wiem jak light za dużo do swoich potrzeb albo jest poza tym dokarmiany to nie ma siły, będzie tył. Szczególnie przy dokarmianiu małych psów łatwo stracić orientację - "tylko 1 kromka chleba" - dla nas tyle co nic, ale dla psa 6 razy mniejszego od nas to w przybliżeniu jak dla nas z 6 kromek.
  5. Mam wrażenie, że chodzi o pewne słowo na "D", ubóstwiane przez najbardziej leniwe osoby, udające, że chcą pracować z psem :roll:
  6. Czesławie, dziw nad dziwy w takim razie, że ludzie są w stanie przeżyć i żyć zdrowo, ba wychować dzieci bez pomocy sztabu dietetyków. Gdyby domowe karmienie było tak strasznie skomplikowane i trudne, chyba mielibyśmy jakieś 10% populacji psów jaką mamy teraz, bo reszta popadałaby od zatruć i braków pokarmowych... Jakoś nie mam zaufania do naturalności pokarmu, który z ładnego soczystego mięsa i warzywek zmienia się w twór przypominający groszek ptysiowy do zup, i który potrafi leżeć w otwartym opakowaniu w cieple i wilgoci z pół roku - i nawet nie spleśnieć. Dobrze, polecajmy karmę jako jedną z opcji i nienajgorszą, ale to, że Ty chcesz opchnąć ludziom jak najwięcej Techni-Cala nie upoważnia Cię do wypisywania bzdur o samodzielnie przygotowywanym pożywieniu. Trudne to może być odchowanie na domowym szczeniaka doga niemieckiego - ale nie żywienie domowe przeciętnego dorosłego psa. Do którego zresztą przy minimum wiedzy i obrotności wszystkie składniki pokarmowe można dostarczyć naturalnie w dodatkach typu olej, miód, tran, skorupki jaj, nabiał, algi - a nie ze sztucznych suplementów. Wszyscy dietetycy na świecie mówią o wyższości pokarmu świeżego na niekorzyść przetworzonego - do psów również się to odnosi. Przemysł karm dla zwierząt raczej nie padnie choćby dlatego, że przeciętni ludzie nie mają ani czasu i ochoty gotować, ani nie chce im się dokształcać w tym temacie - ale większości bywalców dogomanii do przeciętnych właścicieli psów nie należy i przyswojenie informacji w objętości kilku stron A4 (a tyle wystarczy żeby umieć psa nakarmić po domowemu) i poświęcenie na to np. godziny co drugi dzień nie jest problemem.
  7. A gdyby Tobie cudze dziecko powiedziało, jak możesz w ogóle żyć jedząc samą zieleninę i stwierdziło np. że chyba w domu o Ciebie nie dbają, że tak Cię nauczyli? Też by było takie super? Czy w drugą stronę już nie tak cacy?
  8. Akurat puszczanie dużego psa do przypadkowych przechodniów może się skończyć nieprzyjemnie. Nie każdy lubi psy, niektórzy zwyczajnie się boją, a pies nie ma na czole wypisane, że jest łagodny. Ktoś może zadzwonić na SM i poskarżyć, że masz psa bez smyczy albo po prostu go kopnąć, uderzyć - nie mówiąc o tym, że tak jak pisałam, to chamskie. Ćwicz z psem na długiej lince, bierz na spacery smakołyki i zabawki, i pracuj, żeby poies był skupiony na Tobie, a nie na innych. No i weź pod uwagę sytuację odwrotną - jak trafi sie wybitny miłośnik psów i Twojego podbiegającego psa zawoła i wygłaszcze, to utrwali mu to zaczepianie przechodniów na amen ;) więc jeśli już takie praktyki to tylko z ludźmi wcześniej uprzedzonymi i "podstawionymi" na potrzeby treningu, znajomymi których pies jeszcze nie spotkał, i będą wiedzieli, że pies nie podbiega w złych zamiarach i go zignorują.
  9. [quote name='Asia&Luna']O kurde, masakra:/ Nieźle ta wróżka namąciła człowiekowi w głowie... Ciekawe, czy wie, że facet nie żyje w pewnym stopniu przez nią... [/QUOTE] Bo to jest ogromna odpowiedzialność, praktycznie jak psycholog, bo przychodzą często ludzie w dość niefajnym stanie psychicznym, z problemami, w dołku... I dobry tarocista powinien w uzasadnionym przypadku w ogóle odmówić postawienia kart, tylko odesłać delikwenta do psychologa - a tak czy siak, uważać na każde słowo. No ale tak jak pisałam, to tak jak z psami, ogromna większość "wróżek" to zwykłe naciągaczki i tyle ;)
  10. [quote name='marta1997abc']Moje dwa psy karmiłam do dzisiaj puffi.Owczarek niemiecki po paru miesiącach karmienia tą karmą zaczął chudnąć , a ma tylko 2 lata.Od dzisiaj karmie ich ryżem, makaronem,chlebem,domowymi zupami,skrawkami mięsa i wychodzi im to na zdrowie:))))[/QUOTE] Puffi to się nadaje do sypania kurom, a nie dla psa - stąd nie dziwię się, że gdzie indziej pisałaś, że pies dużo je, a jest chudy i ma biegunkę. Gdybyś jadła cały czas tylko zupki z proszku, też byś zdrowa nie była ;) A to, czy [okarm psu służy, można powiedzieć po kilku tygodniach, a nie pół dnia.
  11. Może ma chorą trzustkę? U owczarków często się to zdarza i objawy są właśnie takie jak piszesz. Można zrobić badania kału i krwi pod kątem enzymów trzustkowych. No i czym karmicie, może w tym jest problem?
  12. Dla mnie w ogóle tytuł wątku jest dziwny "za czy przeciw". A co ja mam mieć przeciw w kwestii tego co ktoś ma na talerzu? Przeciw to ja mogę mieć, jak będą mi soję rurą do żołądka tłoczyć ;) To nie moja sprawa ;) Albo ktoś jest wege, albo nie, i to jego wybór.
  13. [quote name='marra']Otórz pewien mężczyzna poszedł do wróżki żeby mu przepowiedziała przyszłość.Powiedziała mu że niestety ale w niedalekim czasie umrze.[/QUOTE] Wybaczcie, ale muszę się wtrącić może nie na temat... Stawiam tarota od kilku lat i szczerze, zaczynam wiedzieć analogie między hodowlą psów a "wróżeniem". Ten facet nie był u wróżki - był u oszustki. Tarocista ma ludziom pomagać, pokazywać jakie są konsekwencje jakichś decyzji, podpowiadać co zrobić, żeby było dobrze, a nie straszyć śmiercią czy wypowiadać jakiekolwiek definitywne sądy co będzie a co nie będzie - bo tego on sam nie wie, to trochę jak prognozowanie pogody, pokazuje się najbardziej prawdopodobny bieg wydarzeń, i tyle. Reszta zależy od pytającego i innych ludzi biorących udział w sytuacji. Wróżby typu "za 3 dni umrzesz" albo "będziesz mieć 3 mężów a z ostatnim blondynem 4 dzieci" to jak 8-kilowy york bez papierów kupiony na giełdzie ;) Wyrzucone pieniądze i oszustwo. A ludzie się na to łapią i potem robią antyreklamę całej instytucji tarocisty :p podczas gdy prawdziwego nigdy na oczy nie widzieli.
  14. [quote name='cobra12']to gdzieś przeczytałem na forum hodowców kiedyś bardziej co do tego postu mógłby być malamut wygląd sierści wilczasta pasuje opisem nie zawsze dominujący pies by pogryzł człowieka Indianinie chowali kiedys wilki nie zawsze dochodziło do zabicia człowieka [/QUOTE] Nie wierz we wszystko co piszą na forach, bo tu wchodzą różni ludzie, również tacy, którzy gdzieś usłyszeli bzdet i powtarzają. Sam pisałeś, że hodowcy nie znają się na husky - a powtarzasz coś co gdzieś piszą sobie w necie. Poczytaj sobie o realiach trzymania w domu wilka, ba miksów wilka z psem: [url]http://www.dogomania.pl/threads/36490-Niebezpieczne-hybrydy-[/url]! bo fikcja z książek o oswojonych wilkach, a życie i praktyka to co innego. Piszesz, że nie każdy dominujący pies pogryzłby człowieka - a pies to właśnie nie wilk... Dorastający samiec wilka, silniejszy fizycznie od opiekuna, nieumiejętne postawienie przez człowieka oporu rozwiąże właśnie zębami. Wilk to nie domowa maskotka i nie ma to nic wspólnego z ludzką nienawiścią czy polowaniem na futra. Podobnie husky czy malamut a szary wilk to ogromna różnica. Pod pewnymi względami psy północy są spośród psów najbliższe wilkom - ale pod względem agresji i trudności prowadzenia husky to przy wilku jak pluszowa maskotka.
  15. Według mnie najskuteczniejszy system to środek bójczy na kleszcze czyli krople/obroża, plus na spacery w szczególnie zakleszczowane miejsca dodatkowo psikany repelent, środek odstraszający. Kiedyś używałam takiego na bazie olejków eterycznych, m. in. eukaliptusa - Axel; teraz na wyprawy do lasu etc. psikam zwykłym ludzkim Autanem albo Brosem. I sprawdza się fajnie. Nie ma ryzyka zatrucia psa przy kumulacji toksyn np. z kropli i obroży, bo toksyczna jest w sumie tylko obroża (lub krople) a psikacz tylko odstrasza dodatkowo kleszcze zapachem (czego większość obroży i kropelek nie robi). Przy czym spraye Frontline i Fiprex to nie są repelenty tylko środki bójcze, działające na zasadzie podobnej do kropli, wchłaniające się w tkankę podskórną; typowy repelent działa kilka godzin, dopóki nie wywietrzeje z powierzchni sierści. No i oczywiście przeglądanie, dla mnie bez tego w ogóle ani rusz. Dokładne przejrzenie psa raz na dzień przy pieszczotach powinno być po prostu stałym punktem dnia jak karmienie i spacery.
  16. [quote name='cobra12'] hasky wymyślony zwykły jest do ciagniencia sań moze był to Syberian hasky jest różnica charakterze i budowie psy wyszkolone do zabijania fok przez eskimosów hasky - tumaczeniu tej rasy - biegnący wilk[/QUOTE] :D:D:D Słowo "husky" znaczy ochrypły, od wycia, głosu psów; niektórzy dopatrują się w tym też nawiazania do "Eski" - eskimosów. Husky znaczy biegnący wilk chyba tylko w języku marsjan, albo w jakimś filmie disneya... Gdyby husky miały charakter wilków, to lekko połowa właścicieli po dwóch latach lądowałaby w szpitalu po ciężkim pogryzieniu przez zwierzaka walczącego o przywództwo w stadzie. Skoro tak słabo znasz się nawet na rasie psa, którego posiadasz, to zadziwia mnie pewność siebie, z jaką wypowiadasz się o psach ras, które widujesz tylko z daleka w parku :roll:
  17. [quote name='cobra12']na pitbulla trzeba zdawac na policji testy[/QUOTE] Chyba nie w Polsce :roll: Skąd Ty bierzesz te wszystkie rewelacje na temat prawa dotyczącego psów w Polsce? Bo już nie wiem, czy śmiać się, czy płakać...
  18. [quote name='Asia&Luna']Możesz mi wyjaśnic- to po co istnieją krople, jeśli nie chronią przed chorobą odkleszczową? Pytam, bo nie wiem.[/QUOTE] Ryzyko zarażenia przez kleszcza jest największe po 24 h od wbicia, wcześniej jest stosunkowo niewielkie - krople przynajmniej teoretycznie powinny zatruć kleszcza najpóźniej przed upływem 24 h od wbicia. W praktyce może się zdarzyć różnie.
  19. W moim mieście w zoologiku do kupienia jest tylko Fiprex, i ewentualnie obroże Kiltix na zamówienie; nie widziałam żadnego innego psa z Preventikiem - może dlatego tak dobrze u nas działa, za to Fiprex jest tak popularny, że te cholerstwa się uodporniły. Przed chwilą znalazłam pod pachą Buca spacerującego kleszcza - a byliśmy tylko ok. 18.00 poaportować na większym trawniku... Muszę sobie łóżko przejrzeć, bo tam spał cały czas :|
  20. Zaklinacza Psów pooglądaj sobie jako ciekawostkę... Metody i poglądy tego pana są w świecie kynologii co najmniej kontrowersyjne - a sama teoria dominacji psa nad człowiekiem i tworzenia hierarchii jak w wilczym stadzie co najmniej wątpliwa i podważana przez wiele autorytetów z dziedziny zoopsychologii ;) Pracuj z psem, tak jak radziły dziewczyny i nie zawracaj sobie głowy bełkotem o dominacji ;) Psa ogólnie mogło zastopować to, że wszedłeś przed niego, bo wśród psowatych wchodzenie trzeciego osobnika pomiędzy dwa inne służy po prostu rozdzieleniu, powstrzymaniu konfliktu - ale nie dorabiałabym do tego otoczki z przywództwem w stadzie i temu podobnych...
  21. [quote name='Ewa&Duffel'] [B][FONT=Verdana, Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2]"Na skuteczność oddziaływania obroży nie ma wpływu woda ani wilgoć."[/SIZE][/FONT][/B] wynika, że pies może w niej pływać ?[/QUOTE] Teoretycznie tak, ale ja i tak staram się zdejmować obrożę na czas taplania się w wodzie. Nawet 3-4 h bez obroży wiele nie zmienią, bo substancja czynna jest na sierści też po zdjęciu obroży. U nas też zawiódł Fiprex i była babeszjoza - u nas prawdopodobnie dołożyły się do tego problemy hormonalne, ale możliwe jest też to, że kleszcze się u Was na fipronil uodporniły...
  22. [quote name='lilk_a'] ryzyko to zwiększa również podawanie psu posiłku na podwyższeniu ,[/QUOTE] A nie odwrotnie?
  23. Jesteś kroplą w morzu wegetarian, którzy twierdzą dokładnie odwrotnie. Większość patrzy na mnie dosłownie z obrzydzeniem i myślami, że wszystkie rzeźnie na świecie istnieją przez to, że kilka razy w tygodniu zjadam kawałek cycka z kurczaka albo plasterek wędliny. Nietolerancja to niestety problem z obu stron, znam ludzi, którzy za genialny dowcip uważają przemycenie wegetarianinowi mięsa w potrawie więc wiem, że są takie osoby - ja sama znajomych wege szanuję, jak ich zapraszam to dbam żeby mieli coś jarskiego do zjedzenia (włącznie ze sprawdzaniem składu produktów których używam do gotowania tego co będą jedli, żeby np. jakiejś żelatyny niechcący nie przemycić) - i tym bardziej niesmaczna jest dla mnie propaganda z psami na talerzach i innymi naciąganymi łzawymi historiami. Ja w ogóle nienawidzę wciskania komukolwiek czegokolwiek, czy jest to alkohol, czy mięso, czy pies na talerzyku. Jedyne co czynią w moim podejściu posty takie jak ten Julii, to coraz większa niechęć do wege-ogółu i osobistego zainteresowania tematem - czyli chyba skutek odwrotny niż oczekiwany. Aczkolwiek po postawie coraz większej ilości wegetarian zaczynam zauważać, że wcale nie chodzi o propagowanie wegetarianizmu i poprawę losu zwierząt, tylko o wylanie nienawiści i pogardy na każdą osobę, która się z nimi nie zgadza/je mięso. Czemu ma to służyć? Każdy je co chce, skoro wegetarianin ma prawo jeść warzywa nie jedząc mięsa, to czemu ja nie mam prawa jeść mięsa nie jedząc swoich psów? Moja sprawa. Powinnam w takim razie spytać - skoro wegetarianie jedzą marchewkę i proso, to czemu nie jedzą swoich ulubionych kwiatków doniczkowych z parapetu albo róż z krzaka w ogródku? Podobna mentalność jak z tym psem na talerzu.
  24. Ale to już powinien ocenić wet. Tak jak pisałam, suki oczyszczają się czasem dość długo i nawet 4-5 tygodni po porodzie zostawiają na posłaniu krwawe lub zielonkawe ślady - tu minął raptem tydzień, a sunia zachowuje się normalnie, je, pije, jest żywa, wet nie stwierdził nieprawidłowości. Cuchnących upławów też jak rozumiem nie ma, tylko suka jeszcze trochę krwawi. Gdzie Wy tu widzicie jakiś stan zapalny? Ja nie widzę najmniejszego powodu, żeby ją teraz sterylizować i pewnie całkowicie niepotrzebnie narażać zdrowie jej i szczeniaków, oraz zadawać jej ból kiedy i tak jest osłabiona i musi zajmować się szczeniętami. Sterylka tak, ale później, po odchowaniu szczeniąt, jak suczka odzyska kondycję sprzed porodu, hormony się uspokoją, a macica obkurczy i nie będzie takiego ryzyka powikłań przy zabiegu jak teraz. Dodatkowo nikt nawet nie pomyślał o tym, jak wpłynie na gospodarkę hormonalną organizmu nagłe usunięcie jajników w szczycie ich pracy, w środku laktacji - tylko sterylizować na gwałt... :roll:
  25. No właśnie, głupio by potem było się zapomnieć i wyjść na dwór z pierzem na brodzie :evil_lol:
×
×
  • Create New...