-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
[quote name='kavala']Jednak mój mąż twierdzi, że to przekupstwo. Czy tak powinniśmy reagować? Bo już sama nie wiem...[/QUOTE] A Wasz kilkumiesięczny pies to człowiek z wpojonymi zasadami moralnymi? Bo tylko w takim wypadku można mówić o przekupstwie... Pies to tylko zwierzę. Instynktownie robi to, co mu się opłaca - instynkt samozachowawczy. Dla psa niepojęte są zasady przekupstwa, oszustwa i inne typowo ludzkie zachowania. Pies działa bardzo prosto. Jedzenie = przetrwanie, więc odbieranie jedzenia => obrona. Rośnie agresja odbierających = rośnie agresja broniącego. Do czego Was to doprowadzi? Nie lepiej z psem współpracować zamiast walczyć? Owszem, czasami metody siłowe działają. Zastraszymy psa tak, że będzie oddawał wszystko bez szemrania, bo będzie się nas bał. I fajnie wszystko gra - dopóki chodzi o nas. Psu nadal się nie podoba, że zabieramy mu jedzenie, tylko boi się zaprotestować - ma respekt przed nami. Kojarzy już podejście kogoś do jedzenia tylko z jego odebraniem, przykrością. I teraz wyobraźcie sobie, że do takiego psa podchodzi wtedy dziecko. Wasze albo obce. Jak myślicie, co zrobi pies przez lata zauczony, że ludzie zabierają mu wszystko co najlepsze, a nie czujący przed dzieckiem takiego respektu jak przed Wami? Widzisz już nagłówki w gazetach "pies rozszarpał buzię dziecka!"? One nie biorą się znikąd.
-
Ja zgodnie z życzeniem założycielki, skoro nie mogę powiedzieć, że przypomina ONka, powiem, że nie przypomina żadnej rasy. A już na pewno nie setera...
-
[quote name='Sybel']Martens ma chyba jakis patent na ciągnięcie (widziałam takie fajne zdjęcia z szelkami u Niej w galerii), moze więc podpowie coś do wykończenia Staffika :)[/QUOTE] Ciągnięcie w szelkach u staffika raczej dopiero za kilka miesięcy, jak już się w pełni rozwinie - tak 10-12 miesięcy. Teraz jest za młoda. Wtedy można pomyśleć o szelkach (typowo zaprzęgowych, najlepiej szytych na miarę - takie zwykłe z zoologika absolutnie się nie nadają, zazwyczaj obcierają albo obciążają przy ciągnięciu kręgosłup) - i zapinać do nich psa kiedy idziemy na dalszy spacer, potem doczepiać na przykład oponę. Trzeba tylko uważać, żeby z jednej strony nie popsuć chodzenia na smyczy, z drugiej nie zniechęcić psa do ciągnięcia. Powinno byc to wyraźnie rozgraniczone - smycz z obrożą, inne polecenie, idziemy grzecznie - a linka i szelki inne polecenie, ciągamy, ktoś może iść z przodu i wołać psa, zachęcać do pracy.
-
Ważne, żeby mąż w tych zabawowych bójkach z nią też ustalał granice - jeśli on pozwala łapać się mocno zębami itp. to ona będzie też na podobnym poziomie ostrożna przy innych osobach i dzieciach. Zamiast uczyć staffika zapasów bezpośrednio z nami, lepiej bawić się w przeciąganie szmatą, kijem, zabawkami. Można próbować aportowania albo gonitw - o ile nie macie problemów z przywołaniem (i nie wołac psa gdy ucieka; berek to berek, wołanie do siebie to inna sprawa). Staffik niekoniecznie musi chcieć zrobić krzywdę ale ze swoją siłą i żywiołowością może po prostu zwalić z nóg drobną osobę czy dziecko, stąd lepiej przekierowywać jego impet na zabawkę, coś do przeciągania niż na człowieka; tak zresztą jest naturalniej jeśli chodzi o predyspozycje rasy. To faktycznie spora dziewczyna, bo mój półtoraroczny samiec waży 16 kg; ona pewnie będzie większa. Staffiki jednak są rozmaitych typów i rozmiarów; wg wzorca samce nie powinny przekraczać 17 kg, w praktyce nierzadko wzbijają powyżej 20 i niestety takie są też hodowane przez ludzi, którym się taka wielkość podoba. Żeby zobaczyć, czy ona nie jest otłuszczona trzeba by się przyjrzeć na zdjęciu - bo 14 kg młody staffik może być i zupełnie normalnej wielkości, i ciut utuczony; to zależy od budowy, grubości kości. Sama waga wiele nie mówi.
-
[quote name='c.a.s.s.i.e']chodzi o typowe zabawy,gdzie ona nie zdaje sobie sprawy ze swojej sily,jest bardzo niedelikatna jak na kobiete,hahaha[/QUOTE] Staffiki po prostu takie są. Z zębami łatwo sobie poradzić - pies ściska za mocno = au i koniec zabawy. Staffik bawić się lubi nade wszystko i jak tylko załapie, będzie się starał nie robić czegoś, co kończy ukochane harce ;) Natomiast jeśli chodzi o zachowania niedelikatne w związku z całym ciałem, to taka niedelikatność jest niestety w mniejszym czy większym stopniu cechą wrodzoną wszystkich terrierów typu bull. Są żywiołowe, mało wrażliwe na ból/dotyk i wychodzi jak wychodzi ;) Mój pies widząc, że biorę smycz, potrafi pobiec do drzwi, nie wyhamować i z rozbiegu walnąć w nie czołem; przypięty na smycz skacze jak piłka zwalając się jak kłoda na bok na podłogę co nie przeszkadza mu od razu dalej skakać; na spacerze non stop wbiega mi na nogi, zawadza głową/tyłkiem; kiedyś przebiegł mi między dość wąsko postaniowymi nogami, chyba zapomniał że jest już spory i nie przejdzie łatwo przez 10 cm szparkę między moimi kostkami, prawie leżałam; skok po moim brzuchu kiedy leżymy na łóżku i TZ w kuchni otworzy lodówkę to norma, podobnie deptanie po najczulszych miejscach, walenie głową w mój nos zamiast ładnie dać buzi... Urok ttb, zalecam polubić :evil_lol:
-
[quote name='c.a.s.s.i.e']musze ja tylko jeszcze poskromic w zabawach z dziecmi,bo niestety nie ma czucia i niechcacy robi im czasami krzywde,a nie zdaje sobie sprawy ,ze to boli,co na to poradzic?[/QUOTE] Chodzi o łapanie zębami czy ogólną niedelikatność, deptanie, skakanie? [quote name='kasia_1982']Jesli przedszkole to tylko BARDZO DOBRZE SPRAWDZONE[/QUOTE] Zgadza się - bo chyba jedyne czym można naprawdę popsuć staffika i wywołać jego agresję wobec ludzi to właśnie brutalne i oschłe traktowanie... Staffika najłatwiej chyba uczyć manipulując tym, czy dostanie naszą uwagę za dane zachowanie czy nie, ew. na zabawki. Mój jak się nakręci, jedzenie ignoruje; na ból jest tak niewrażliwy że najmocniejszego klapsa potraktowałby jako zachętę do zabawy w zapasy, a jednocześnie jest bardzo wrażliwy na ton głosu, moją mowę ciała. Jak przybieram pozy zachęcające do zabawy, ćwierkam, biegam z nim - to najlepsza nagroda. Jak odwracam się plecami, izoluję go, nie chcę się bawić, chowam ręce - wie, że coś było nie halo. Nawet nie trzeba na niego specjalnie krzyczeć.
-
To strasznie nietypowo jak na staffika, skąd ją wzięliście? Była socjalizowana, bawiła się z psami, chodziła do miasta, poznawała ludzi? Przed wyjściem z domu staraj się zabrać ją na spacer i wymęczyć; na drzwi można założyć takie malutkie zasuwki lub haczyki - groszowa sprawa a ułatwia życie przy cwanych psach i małych dzieciach ;) Mojemu staffikowi zdarzało się nasikać niemal do roku, szczególnie kiedy było gorąco i pił mnóstwo wody.
-
Możesz spróbować jeszcze z kulą-smakulą do której wrzucasz dzienną porcję karmy, i kiedy pies się nią bawi, żarcie wypada przez mały otworek. Możesz zostawiać ją na czas swojej nieobecności - aczkolwiek spróbowałabym najpierw przy Tobie, żeby sprawdzić, czy pies nie ma pomysłu konsumpcji całej kuli jak skończy się karma ;)
-
Karm przynajmniej na dwa razy; duża porcja karmy na raz obciąża żołądek, no i pies może być głodny po dłuższym czasie. Co do wyżerania jedzenia ze słoików i innych niemożliwych miejsc to niestety zdarza się schroniskowcom... Trzeba opanować do perfekcji chowanie jedzenia wysoko, założyć blokady na niskie szafki. Równocześnie można spróbować zastawić pułapkę na psa - puszkę po napoju wypełnioną drobniakami i zaklejoną przyczepić na nitce do jakiegoś mało atrakcyjnego kąska i wyjść zostawiając go w miarę na widoku. Jak pies ukradnie, puszka narobi łomotu i go wystraszy. Uprzedzam tylko, że jeśli pies będzie naprawdę bardzo chciał coś zjeść to i straszak go nie zniechęci...
-
Jak była uczona czystości? Nagradzaliście każde załatwienie się na zewnątrz? Zostawianie młodego psa niszczyciela z 2-piętrowym domem do dyspozycji to trochę nieszczęśliwy pomysł. Zostawiaj ją w jednym pomieszczeniu, gdzie nie ma w zasięgu pyska żadnych gratów (pierwsze co pomyślałam po przeczytaniu o 15 rolkach to skąd ona to wzięła; staffiki mają chyba wrodzoną słabość do srajtaśmy i u mnie leży wysoko :evil_lol: bo choć mój pies specjalnie nie niszczy, to do papieru toaletowego ma szczególne upodobanie). Masz dorastającego łobuziaka, wulkan energii, i jeszcze wiele psot przed Wami - tym mniej, im więcej dacie psu zajęcia zabawą i szkoleniem, i im bardziej go wymęczycie fizycznie. Co do zabawek - sunia powinna mieć swoje zabawki, do których nie ma cały czas dostępu, żeby były atrakcyjne. Trzymaj w pudełku poza jej zasięgiem kilka-kilkanaście i jak wychodzisz i zostawiasz ją na tą godzinkę zamkniętą, daj jej max. 2-3 do zabawy, najlepiej takie, którymi nie bawiła się kilka dni. Jak zabawki leżą cały czas psu pod nogami, to przestają być ciekawe.
-
czy staffi to pies, ktorego nalezy sie obawiac?
Martens replied to Alabamka's topic in Staffordshire Bull Terrier
Ja od pierwszego planu do odbioru szczeniaka czekałam prawie 2 lata, bo mi się zachciało nietypowego umaszczenia ;) Lepiej 100 razy się zastanowić i zrezygnować niż żałować zakupu - pies to żywe stworzenie, będzie z nami kilkanaście lat i nie warto się spieszyć z wyborem. Co do samego staffika - o tak, należy się obawiać, że wykończy nas kondycyjnie zabawą; u mnie szczylek potrafi wykończyć moją sunię staruszkę, potem mojego faceta, mnie, i jeszcze by się poprzeciągał, poszalał, poskakał, a tu już nie ma z kim :evil_lol: choć podobno trafiają się spokojniejsze osobniki ;) Agresji bardzo w nim mało; w okresie dojrzewania było kilka burknięć na TZta przy misce i schodzeniu z łóżka, ale łatwo sobie z tym poradziliśmy bardzo pozytywnymi metodami - co do innych psów w młodości staffik był aniołem, teraz potrafi postawić się dużemu psu, szczególnie sprowokowany. Małe psy i wszystkie sunie są towarzyszami do zabawy ;) Tak więc genralnie staffik to najłagodniejszy pies jakiego miałam, a miałam już dwa mieszańce plus kilka psów na tymczasie. -
A jak reaguje na wypuszczone świnki? Atakuje? Nie reaguje? Próbuje zaganiać, łazi z nosem do nich przyciśniętym, etc? Wg mnie ona po prostu ogląda swoją wersję telewizji - tylko niestety trochę za bardzo emocjonującą. Jeśli pies do tego będzie miał za mało ruchu, zajęcia, może dostać obsesji na punkcie świnek, zacząć na nie polować, niańczyć je. Ja bym ją odzwyczajała od takiego zachowania, odwoływała stamtąd, odsyłała na miejsce, starała się zająć czymś innym, żeby to się nie pogłebiało i nie utrwalało.
-
Akurat wieloma metodami "zaklinacza" można bardzo zaszkodzić miękkiemu psu z agresją lękową... I nie wiem, czy niektórzy są "nieczytaci", ale w każdym programie Millana można zobaczyć napis z serii "nie róbcie tego w domu", więc chyba tym bardziej nie należy polecać tego laikowi. Moniko, Twój pies wykazuje ewidentną agresję na tle lękowym; wskazuje na to też jego zachowanie w młodym wieku. Twój pies boi się ludzi nadal, tylko teraz jest starszy i zdążył sobie zauczyć, że ujadaniem można odpędzić zagrożenie, wzbudzić respekt. Postępując z takim psem identycznymi metodami jak z takim, który atakuje z pewnej siebie agresji, a nie obaw, można tylko pogorszyć sytuację i doprowadzić do nieprzewidywalnej agresji ze strachu - stąd jeszcze raz przestrzegam przed beztroskim polecaniem komuś kopiowania kontrowersyjnego postępowania showmena z telewizji - bo laik często nie jest w stanie ocenić, z jakiego powodu pies sprawia problemy i jaka metoda może pomóc, a jaka odwrotnie. Powolutku - jak jest z wyszkoleniem psa: na jakie komendy reaguje; w jakich sytuacjach je wyłamuje, jeśli tak jest; jak wy reagujecie w momencie kiedy pies ujada i co na to wtedy sama suczka? Na już mogę poradzić - kiedy mijacie kogoś na spacerze, nie ściągaj smyczy i nie patrz co też ona teraz zrobi tylko zajmij psa. Bierz zabawki, smakołyki, i w momencie kiedy kogoś mijacie, zajmuj psa zabawą, wydaniem polecenia, skupiaj jego uwagę na sobie, nie dawaj czasu na gapienie się na ludzi. Collie to owczarek, musi mieć co robić, żeby się nie gapiła i nie myślała za dużo o tym co nie trzeba ;) Możesz poaranżować trochę wizyt gości z pachnącymi smakołykami. Nie zamykaj suki (miej ją dla asekuracji na lince/smyczy) ani też nie podprowadzaj na siłę; każ się uciszyć, a goście niech ewentualnie rzucają w jej stronę smakołyki (pyszne i pachnące, nie suche glutki z zoologicznego ;)). Kiedy wpuszczasz gości, każ suni siedzieć; możesz poprosić kogoś ze znajomych, kto pourządza z Wami sesje w których puka do drzwi i wchodzi, a Ty na spokojnie poćwiczysz z psem posłuszeństwo w takich chwilach, żeby nie musieć robić tego kiedy przychodzą "prawdziwi" goście. Co do ujadania na posesji - czy ona jest wypuszczana sama na zewnątrz, lubi to? Jeśli tak się zachowuje i nie jest powstrzymywana, każde obszczekanie kogoś za ogrodzeniem jest zachowaniem samonagradzającym się - ona szczeka bo boi się intruza; on odchodzi (suka zapewne myśli, że dzięki jej jazgotowi) a ona puchnie z dumy, że odegnała niebezpieczeństwo i robi to coraz bardziej ochoczo. Trzeba sprawić, żeby szczekanie przestało się opłacać. Za każdym razem kiedy zacznie na kogoś ujadać - zabierasz ją do domu i każesz iść na posłanie. Tak oduczałam swoje psy szczekania na balkonie. Działa szybko - pod warunkiem, że przebywanie na zewnątrz nie jest dla suni stresem i właśnie zabrania do bezpiecznego domu nie potraktuje jako nagrody. W trakcie nauki staraj się nie zostawiać jej bez dozoru na posesji - każde negatywne zachowanie, którego nie "skarcisz" odesłaniem do domu, niszczy efekty dotychczasowej pracy. Pracuj z suczką jak najwięcej, ucz ją, wydawaj polecenia, nagradzaj, przeciągaj się zabawką - szczególnie w momentach, w których ona wyrobiła sobie zwyczaj ujadania. Musisz przekierować jej uwagę z wypatrywania wroga i samoobrony na pracę z Tobą. Rób to kiedy ktoś wchodzi do domu, kiedy mijacie kogoś na spacerze, w ogródku, kiedy za ogrodzeniem chodzą obcy ludzie... I niestety pies o wrodzonym lękliwym charakterze, co jest częste w tej rasie, gdy kupimy psa byle gdzie, nie w dobrej hodowli, nigdy nie będzie zachowywał się dokładnie tak jak pies zrównoważony. Twoja praca pomoże opanować reakcje suczki i uczynić ją w miarę miłym towarzyszem, ale ona zawsze pozostanie psem skłonnym do reakcji lękowych, wrażliwym, i te negatywne zachowania przy silnym stresie, w zaskoczeniu na pewno będą powracać. Pies bojaźliwy wymaga dużo uwagi i pracy z naszej strony - ale trzeba się za to wziąć, bo ignorując czy brutalnie rozwiązując problem można się dorobić psa, który gryzie ze strachu.
-
[quote name='dusiek']terierzysko działa i jest nie do zamęczenia.Rekord pobił pracując od 14 do 24,4 godz wymuszonego odpoczynku i od 4 do 11.Terierki sa :Dog_run:[/QUOTE] Jakie to znajome... Mój szczylek na babskiej wyprawie na działkę od 21 do 5 rano non stop biegał dookoła ze szmatą w pysku albo skakał do komarów (nie usiadł nawet na sekundę), o 5 poszedł z nami spać, a od 7 dostał szajby i zaczął stróżować, bo na sąsiednią działkę przyszli robotnicy... po czym wrócił do zabawy. I tak do południa ;)
- 566 replies
-
[quote name='xxxx52']nie pozwol mu wchodzic na sofe[/QUOTE] To akurat niczego psa nie uczy, tylko my omijamy problem. Ja bym zrobiła odwrotnie, do znudzenia bawiła się i ćwiczyła z psem polecenie "wejdź" i "zejdź" za każdym razem sowicie nagradzane zabawą albo smakołykiem. Pokażcie psu, że zeskakiwanie z łóżka to fajna zabawa, a nie jakaś śmiertelnie poważna konfrontacja, rozładujcie napięcie. Jak już każecie psu zejść, bądźcie stanowczy, ale nie dawajcie do zrozumienia, że będziecie go spychać czy ściągać; po prostu pewnie wydajcie polecenie i patrzcie na psa, weźcie się pod boki, ew. powtórzcie - aż zejdzie - i wtedy nagroda. Pies poudaje pewnie chwilę, że nie słyszy, połypie oczami, pomamrocze, ale w końcu zejdzie. Poza tym nawet jeśli pozwalacie psu wchodzić na kanapę, pokazujcie, że to jednak Wasze miejsce, sami na nią właźcie, kiedy on tam leży, porozpychajcie się trochę, żeby nie było mu za wygodnie :diabloti: żeby był wyraźny kontrast w porównaniu z poslaniem, na którym nikt mu nie przeszkadza.
-
A nie masz tej smyczy za luźno? Staraj się trzymać ją tak, żeby jej się nie majtała i nie kusiła. Spróbuj też zawsze kiedy pies zaczyna fikać do smyczy, zawracać do domu i kończyć spacer; generalnie powiedz stanowczo "fe, nie wolno" czy jakiego tam polecenia używacie do przerwania niepożądanej czynności. Pomysły z zabawkami fajne, tylko trochę niedopracowane - weź jakiś sznurek, szarpak, i dawaj psu do trzymania sama trzymając za drugi koniec. Noszenie piłeczki czy piszczałki, którą nikt inny się nie interesuje, to żadna frajda ;) Jednocześnie kiedy sunia bierze się za smycz, reaguj stanowczo, kończ zabawę, idźcie do domu.
-
[quote name='kavala'] Jednak raz daliśmy mu tą kość do żucia i była masakra. Bardzo warczał i nie dopuszczał nikogo do siebie. Nie wiedziałam jak postępować, więc pozwoliłam mu ją zjeść do końca. A przecież on jest jeszcze malutki, skąd tyle agresji w nim?[/QUOTE] Kość też podawajcie z ręki - jeden koniec trzymacie Wy, drugi obgryza pies. Jeśli już szczeniak sam ma tą kość i warczy, to ani się specjalnie nie wycofuj, ani broń boże nie zabieraj, po prostu usiądź obok i w najmniejszym stopniu nie zwracaj na psa uwagi - żeby pokazać, że ani nie wystraszy Cię warczeniem, ani zarazem ty mu nic nie zamierzasz zabierać. Jaki był cel prób przeszkadzania psu w jej zjedzeniu? Jak daje się psu kość/gryzak, w niekontrolowanej sytuacji, to zostawia się go w spokoju, właśnie żeby nie powodować złych skojarzeń i nieufności psa. To tak młody pies, że trudno jeszcze mówić o jakimś problemie agresji - jak na razie, pies po prostu nie ufa Wam w kwestii zasobów i próbuje wyznaczyć jakieś granice, zarazem sprawdzając, na ile może sobie pozwolić. Szkolcie psa, dużo z nim pracujcie, nagradzajcie posłuszeństwo, bądźcie stanowczy, ale zarazem nie dajcie się wkręcić w jego gierkę ;) bo on Wasze błędy wykorzystał doskonale i teraz trzeba to odkręcić.
-
Zabierając psu jego rzeczy czy wyganiając z sofy np. łapiąc za obrożę czy generalnie wchodząc w interakcje fizyczną z psem w takich momentach, pogarszacie sytuację i nasilacie agresję psa... Psa przyzwyczaja się do tego, że możemy zbliżać się do miski/kości, i nic mu nie ginie, ba dokładamy coś dobrego, i dopiero jak opanujemy ten etap, możemy zacząć uczyć psa zabierania mu jego rzeczy poczynając od mało atrakcyjnych, wymienianych w nagrodę na coś lepszego. Obrona zasobów, szczególnie jedzenia, jest normalna u chyba każdego drapieżnika, bo od tego zależy jego przeżycie - to nie jest powinność psa oddawać Wam wszystko bez szemrania; wy musicie go łagodnie tego nauczyć, bo to właśnie pozwalanie na zabieranie sobie wszystkiego jest dla psa zachowaniem dość nienaturalnym, które trzeba powoli wypracować. Tą "agresję" zapoczątkowaliście sami właśnie zabierając psu rzeczy - pies zaczął uważać Was za rywali, zagrożenie i będzie to prawdopodobnie przenosił na więcej sytuacji. To nie jest tak, że jak golden to nie ma zębów i nie umie warczeć. To też pies, tyle że łatwiej z nim pracować w pewnych kwestiach niż z bullem czy owczarkiem. Jakiś czas temu golden mojej koleżanki ugryzł ich babcię - właśnie przy misce, a zapewniam, że pies rodowodowy, niewypaczony, ze świetnym charakterem, ale tak właśnie może skończyć się nieumiejętne postępowanie i nieświadome pogłębianie problemu z każdym psem.
-
A w jaki sposób Ty go wychowywałaś, uczyłaś czegokolwiek? Żaden pies nie słucha się sam z siebie. Jak nikt od psa niczego [U]w sposób dla niego zrozumiały[/U] nie wymaga, to pies robi co chce. Jakich poleceń i jak pies był uczony, jak za nie nagradzany? Swoją drogą pies to nie robot, żeby wszystko robił na nasze skinienie, od leżenia, przez wychodzenie przed dom, po picie wody na przykład. Tym bardziej, że shih tzu to pieski ze Wschodu, o specyficznym, trochę kocim charakterze, i nie ma co ich porównywać np. do owczarka.
-
Nie męczyć psa w wysokich temperaturach! Szczególnie teraz, kiedy mamy gwałtowne ocieplenie i psy łatwiej zapadają na udary cieplne niż przy długotrwałych letnich upałach, bo nie są przystosowane od dłuższego czasu do gorąca. Twój pies owszem, jest młody, ale to rasa pokojowa, ozdobna, nie terrier jak york, po drugie płaskonosa i mająca z tego powodu dodatkowe spore problemy z wentylacją, i ciąganie go w wysokiej temperaturze przez godzinę po dworze to jak ciężki maraton. Zabieraj psa na dłuższe spacery z samego rana albo wieczorem; w ciągu dnia jak widzisz, że jest mu za ciepło - daj mu spokój.
-
Mi jednak wydaje się, że w przypadku tak młodej osoby nie można wyboru psa zostawić w 100% w jej rękach. 10 latka zwyczajnie nie zapanuje fizycznie nad dużym czy nawet średniej wielkości psem, co z automatu oznacza, że jeszcze przynajmniej przez jakiś czas to na rodziców spadnie duża część obowiązków, a co najmniej nadzór np. nad spacerami. Tak więc myślę, że przy wyborze rasy trzeba również, jak nie przede wszystkim, wziąć pod uwagę wiedzę i umiejętności rodziców, bo dorosły człowiek to też nie alfa i omega, i może zwyczajnie nie umieć czy nie mieć czasu pracować z trudniejszym psem. Albo niech Chelsea po prostu poczeka 3-4 lata i wybierze psa już zupełnie sama, kiedy będzie w stanie zrobić przy nim wszystko osobiście, wyjść na spacer bez obaw, czy go utrzyma, etc.
-
[quote name='ULKA12']A ja mam pytanie czy obroże Preventic lub Kiltix śmierdzą?[/QUOTE] Preventic czuć jak jakiś olejek na katar - przez pierwsze kilka dni dość mocno, potem słabiutko. Generalnie nie nazwałabym tego smrodem.
-
[quote name='masza44']Ja obrożę ściągam psom jak są w domu.[/QUOTE] W każdej chyba instrukcji obroży jest napisane, że pies powinien ją nosić cały czas. Substancje aktywne z obroży uwalniają się powoli i zanim obejmą całe ciało psa, mija nawet do 2 dni - ona nie wytwarza żadnego magicznego pola siłowego, tylko żeby działać musi się rozejść podobnie jak spot on. Jeśli wkładasz psom obrożę tylko na spacery, chroni ona tylko najbliższe okolice szyi, więc ja w ogóle nie widzę sensu jej zakładania...
-
York z uszkodzeniem kręgosłupa, porażeniem łapek. Jak mu pomóc????
Martens replied to xxxemilkaxxx's topic in Chirurgia
[quote name='xxxemilkaxxx'][URL="http://www.dogomania.members/110310-Majka0010"][B]Majka0010[/B][/URL] proszę powiedz o co chodzi z tymi bazarkami, nie znam sie na tym zupełnie i nie wiem co i jak. Póki co wysyłam maile do różnych fundacji i stowarzyszeń. Nie wiem, co jeszcze mozna zrobić. Wiem, ze w jakis sposób przez fundacje mozna zalozyc takie konto dla psa, zeby mozna było zbierac pieniądze, ale nie wiem jak to zrobić.[/QUOTE] A może zamiast wysysać kasę z fundacji i od prywatnych osób, kasę przeznaczoną przede wszystkim dla bezdomnych nierasowych i niemodnych psów, które nie mają swojego opiekuna i nikt nie lituje się nad nimi bo są yorkami i są sweetaśne, pociągniesz do odpowiedzialności drogą sądową osobę, która tak zrobiła Cię w trąbę? Sprzedano Ci chorego psa - zbierz pisemne opinie od lekarzy weterynarii, weź adwokata i obciąż to babsko kosztami, które poniosłaś na skutek leczenia psa. Bo ja nie widzę najmniejszego powodu, żeby jakiekolwiek organizacje charytatywne czy obcy ludzie mieli ponosić koszty podłości osoby która wcisnęła Ci tak chore zwierzę - i Twojej naiwności przy okazji. -
Wydaje mi się, że to może być problem przy małym dziecku, które bierze wszystko do buzi, no i psach gładkowłosych u których obroża jest bardzo "na wierzchu" i psy te często bawią się z innymi psami i podgryzają w tych okolicach. Dla mnie samej obroża nie jest żadną przeszkodą w codziennym życiu. I trzeba brać poprawkę, że jakiego środka nie używamy, chemia cały czas jest na psie, czy to ta z obroży, czy uwalniająca się stopniowo z tkanki podskórnej w przypadku kropelek, czy też po prostu pryskana bezpośrednio na sierść. Tak więc nie wydaje mi się, żeby takie już trochę rozumniejsze dzieci były przy obroży zagrożone bardziej niż przy Frontline na przykład. Te toksyny muszą być na psie i to w niemałej ilości, bo przecież muszą zadziałać na kleszcze (dość odporne bydlaki) i wydaje mi się, że nie ma większej różnicy jeśli chodzi o toksyczność dla dzieci psa z obrożą czy kropelkami. A dużo większym zagrożeniem dla dziecka jest odkleszczowe zapalenie opon mózgowych czy borelioza niż ta mikroskopijna ilość chemii wchłoniętej jakimś cudem z psa - to już więcej jej mamy w łazience mytej domestosem.