-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Nagrajcie filmik telefonem. Nagrywajcie i dzwońcie nawet codziennie, do skutku...
-
[quote name='Brzoza']czy pies karmiony suchą lub gotowaną karmą może co jakis czas dostać w ramach przysmaku i dla zdrowotniości :) te przepyszne i śmierdzące żołądki?[/QUOTE] A może, oczywiście, chyba że jest uczulony na wołowinę ;) [quote name='Balbina12']Teoria,teorią ale mój potrafi na raz schrupać połowę mniejszej marchewki i czuje się świetnie.[/QUOTE] To nie chodzi o to, że warzywo czy owoc w całości zaszkodzą - po prostu pies nie wyciągnie z nich prawie żadnych składników odżywczych; ot tak zje i wyleci. Moim psom nawet gotowana marchew pokrojona w kostkę wychodziła tyłem nietknięta - papka robiona sokowirówką trawiła się super.
-
A próbowałaś psa solidnie zmęczyć zabawą i ćwiczeniami przed pójściem do pracy? Lęk to lęk, nuda to nuda, dwie różne rzeczy. Może on po prostu niedostatecznie dostaje "w kość" przed Twoim wyjściem, żeby był w stanie spokojnie przesiedzieć cały dzień?
-
Żeby stwierdzić, czy barf psu nie służy czy są to sensacje związane ze zmianą pokarmu, potrzeba minimum 3-4 tygodni.
-
[quote name='sabusia'] jezeli bede miec go od szczeniaka nie bede uczyc go agresji nie bedzie bity tylko wypieszczony itp to czy faktycznie mnie pogryzie? wydaje mi sie to bzdura a co wy o tym sadzicie?[/QUOTE] Zależy co rozumiesz pod słowem "wypieszczony". Jeśli kryje się pod tym kochanie, niunianie i rozwydrzanie jak dziadowski bicz, to masz spore szanse na to, że niezależnie od rasy pies o silniejszym charakterze zacznie... wychowywać Ciebie, zębami też :cool3: Psy typu rottweiler, pit, nie są psami dla nastolatków; a już na pewno nie dla nastolatków, które nie posiadają baaardzo dużej wiedzy na temat układania psów plus praktyki w szkoleniu psa (a nie tylko posiadaniu go).
-
[quote name='Heximus']Dobert masz racje na tvn kiedys byl program psi lekarz czy psycholog jakos tak i mowiono ze to jest najlepszy sposob ugryzc delikatnie psa w ucho wtedy czuje ze ktos ma nad nim przewage, ja tez to zastosowalam i udalo sie[/QUOTE] Jak ktoś to zastosuje dzięki Twoim radom, a pies ugryzie tego kogoś w twarz albo nauczy się to robić na przyszłość, to poczujesz się odpowiedzialna za to pogryzienie...? Sam Dobert pisze, że tego nie poleca, a Ty powtarzasz to jako cudowną receptę po jakims programie w tv? Trzeba mieć naprawdę dużo odwagi (albo zero świadomości co się robi), żeby doradzać takie rozwiązania obcym ludziom przez internet, których psów się nie zna...
-
A co zdiagnozowano u psiaka? Bo tak na szybko może to być zapalenie pęcherza, po przewianiu np. w podróży czy już w ogóle w nowym domu. Picie na okrągło przy wysokich temperaturach i sikanie w kółko u 3-miesięcznego szczeniaka to norma. Wszystko zależy od tego, co to za schorzenie; czy jakaś wada wrodzona, czy coś na co musiał być już chory u hodowcy, czy może coś co złapał w nowym domu czy wskutek jakiegoś niedociągnięcia w opiece. Czy piesek jest na kwarantannie poszczepiennej? I przede wszystkim na co jest chory? Co na to wszystko hodowca? Bo kontakt z nim powinien być pierwszą rzeczą, jaką się w takiej sytuacji robi.
-
A ile pies ma ruchu przed Twoim wyjściem do pracy? Doberman to rasa użytkowa, wulkan energii. Nie ma opcji, żeby po spokojnie przespanej nocy czekał spokojnie jeszcze 8 czy 9 godzin aż wrócisz z pracy. Jeśli on po prostu jest nie dość wymęczony przed Twoim wyjściem to drugi pies wiele nie pomoże; będziesz miała dwa niewybiegane psy... Na lęk separacyjny to mi teraz nie wygląda, bo psy z tym problemem wariują również przy krótkich wyjściach; największy stres i najwięcej zniszczeń przypada na czas zaraz po naszym wyjściu.
-
Ja też bym nie czekała ze zgłaszaniem do znalezienia tamtych ludzi. Zgłaszajcie NATYCHMIAST, zbierajcie wszystkie rachunki od weterynarza, obdukcja też się przyda. Tamtych ludzi możecie szukać w międzyczasie, ale działajcie z policją JUŻ. Tamten pies powinien być na smyczy i w kagańcu, ale nie z powodu rasy (bulli nie ma na żadnej liście), a swojej agresji. A jako że byli już inni poszkodowani i do nich na pewno dotrzecie, to facet nie będzie mógł się bronić, że "to tak pierwszy raz". Ale najważniejsze, żeby zgłosić to natychmiast i zacząć działać; możecie zostać potraktowani mniej poważnie, jeśli pójdziecie sobie na policję spacerkiem tydzień po zajściu...
-
Może kupa w woreczku :lol: Tak mi się ta "niespodzianka" skojarzyła :lol: Albo "życie wewnętrzne" glizdowato-tasiemcowate, wiesz, taki piesek jak kinder niespodzianka :razz:
-
I z potrzeby serca liczą sobie 9 stów :evil_lol:
-
Ja chyba bym tego psa jednak uśpiła. No bo nawet jeśli go zbadamy (co u starszego psa, jeszcze bojącego się weta jest dodatkowym stresem) i cośtam zdiagnozujemy (albo i nie) to co to da? Jeśli nawet podejmiemy jakieś leczenie, to raz że niemal na pewno będzie kosztowne i inwazyjne, szczególnie gdy wyjdą zmiany nowotworowe, ale najważniejsze - nie odejmie psu tych lat. 16 lat to naprawdę zaawansowany wiek, niewiele psów go osiąga. Co nam da przeciąganie na siłę jego stresów? Kilka miesięcy życia dłużej? Może tygodni? I to będą tygodnie dla nas, nie dla jego dobra, jeśli on każdego dnia będzie źle się czuł, cierpiał. Dla mnie pies może być bez łapy, ślepy, na wózku, głuchy - i jest sens żeby żył. Dopóki cieszy się życiem, nie cierpi, nie jest w stresie dzień po dniu. Jeśli pies nie spi po nocach, całymi dniami wyje, jest nerwowy, to niestety praktycznie na pewno coś go bardzo boli albo ma poważne zaburzenia psychiczne. Jeśli podawanie środków przeciwbólowych i/lub uspokajających nie jest w stanie zapewnić mu w miarę przyjemnego funkcjonowania - to wg mnie utrzymywanie go przy życiu czy leczenie na siłę, nie raz bolesne i męczące, jest naszym egoizmem. Psy umierają, zazwyczaj i tak wcześniej niż w wieku 16 lat. Taki wiek to już zazwyczaj stan terminalny, ten pies już nigdy nie będzie młody i zdrowy. Nie da się go cudownie uleczyć, żeby był taki jak 3, 5, 8 lat temu; można tylko dać mu godną starość i śmierć.
-
No niestety jest takie ryzyko - przygarnięty drugi pies może też obawiać się zostawania samemu w domu i obserwacja Norka jeszcze go w tym utwierdzi, szczeniak z kolei raz dwa nauczy się od starszego kolegi wariacji pod Twoja nieobecność. Ja bym jednak najpierw popracowała nad relacjami z pierwszym psem, jak próbowałaś pokonać jego lęk separacyjny? Przez kilka lat na pewno były jakieś próby, może dałoby się jeszcze coś zrobić. Bo branie drugiego psa, kiedy jeden jest już problemowy i jak sama przyznajesz rozpieszczony to jak przepis na problemy; jeśli są problemy z ogarnięciem już jednego zwierzaka, to z dwoma będzie jeszcze trudniej, bo drugi pies to nie tylko kwestia towarzystwa, ale też finanse, relacje między nimi, diametralnie odmienne (trudniejsze) spacery....
-
[quote name='Heximus']Czy mozna przerywać Barf psu na jakis czas ok np miesiaca ??? Często w miesie wołowym sa jakieś bakterie i trabią o tym w telewizji....[/QUOTE] Pytanie tylko po co. Pies jako drapieznik z tymi powszechniejszymi sobie świetnie radzi, a inne to co masz na myśli? Jeśli chodzi o BSE to jego prionów nawet gotowanie nie niszczy (zresztą chyba nie było ani jednego przypadku zachorowania psa, więc muszą być niespecyficzne dla tego gatunku), o innych nalotach bakterii nie słyszałam. Mięso sklepowe i tak jest badane, a barf to przecież nie jest (i nawet nie powinna) być sama wołowina. Miesiąc można spokojnie wytrzymać bez wołowiny, jeśli już coś by się działo.
-
[quote name='Litterka'] Inna sprawa to wypuszczanie 5-, 6-, 7-mioletnich dzieci samych z psami.[/QUOTE] U mnie wczoraj rekord, na oko 2-latek prowadzał na smyczy po placu zabaw 2-3 miesięcznego czarnego labradorka - opieka 2-latka siedziała z 30 m dalej na ławce pod blokiem. Dodam że labradorek jest nowiutkim nabytkiem rodzinki z bloku obok i już nie mogę się doczekać podwórkowej korridy i awantur, które nastąpią za kilka miesięcy kiedy będę wychodziła z Baryłą i kolejny rozmiłowany 30-kilowy Niuniuś będzie bez wstępu skakał jej na plecy...
-
No teraz padłam - nigdy nie ma winy po jednej stronie? Jak na mojego psa wypadł z zębami podhalan z otwartej na oścież bramy to gdzie w tej pełnej agresji sytuacji była moja wina? Że tamtędy szłam? Tym bardziej, że przez x lat pies zawsze był wtedy w kojcu? Taka sama logika, jak ta, że zgwałcona dziewczyna jest sama sobie winna, bo się patrzyła albo miała za krótką spódniczkę... Dziś chamstwo psiarzy czy chyba wręcz osób pomagających psom mnie powaliło... Mam zaraz obok osiedla malutki skwerek "ziemi niczyjej" na który często chodzę wybiegać psy, kiedy mam mało czasu. Po raz drugi w ciągu ostatnich tygodni znalazłam tam reklamówkę (!) pełną zepsutych kości. Kości schabowe, zbrązowiałe aż ze starości - a takie kości w takich ilościach kupują tylko osoby dokarmiające bezdomniaki. Co to miało mieć wspólnego z pomocą zwierzętom nie mam pojęcia, bo mało który bezpański pies zjada taką kość w całości - za to przez najbliższe długie tygodnie mój spacer w tamto miejsce, jedyne tak blisko gdzie mogę puścić psy, będzie polegał na stawaniu na rzęsach, żeby mi pies tego kitu nie zeżarł, bo kości będą rozwleczone po całym skwerku... Jedyne co mi przychodzi do głowy na taką "mądrość" to zostawić na drzewie kartkę, że osobę wywalającą tam te odpady zobliguję do pokrywania kosztów leczenia zatrucia mojego psa... Rozumiem nakarmić bezdomniaka, rozumiem, że coś się popsuło, ale wielka siata takiego syfu wywalona ot tak na środek...? W dodatku razem z torbą - folię też psy i koty mają zjeść...?
-
[quote name='Olcia_98']Nie martw się. Moje suki zawsze rodzą same, a jedyne, co ja robię, to nie przeszkadzam im. Moja Sofie ok. dzień przed porodem przeraźliwie piszczała. Nie wiedziałam wtedy, że "to już":) Sunia sobie poradzi, tak czy inaczej:p[/QUOTE] Widzę, że doświadczona, pełna optymizmu hodowczyni udziela światłych rad :razz:
-
[quote name='motylek1007'] Wpędzili mnie w taką schizę ze caly tydzien chodzę już do parku/na pole zeby tylko jak najmniej ludzi spotykać[/QUOTE] Też w pewnym momencie tak zaczęłam, ba, czasem nawet chodzę gdzieś nie najkrótszą drogą przez bloki, tylko dookoła osiedla, bo żal mi moich nerwów; nikogo nie obchodzi czy sprzątam, ważne że jakiś wstrętny kundel sra :roll:
-
[quote name='filodendron'] A poza tym to ziółko przeciwdziałające stłuszczeniu wątroby[/QUOTE] No to dla mojego Baryła idealne; w sumie ona wcina go przy każdej okazji, może instynktownie.
-
Trzeci pies mi się nie zmieści - a psy z ulicy już miałam, niejednego. Z ulgą przyjmuję wiadomość, że osoba o tak żałosnym poziomie kultury rezygnuje z tego forum - od razu będzie sympatyczniej.
-
W psiej kupie bywają człony tasiemca czy jajeczka glist - nie każdy wie o odrobaczaniu i czy Ty akurat to robisz. Krowi placek jest bardziej widoczny niż psie bobki - a wyskrobywać je z buta nie jest za fajnie. Też mam sporą działkę nieogrodzoną, też kiedyś pasła się tam krowa znajomych, bo łąka się marnowała - ale irytuje mnie, kiedy ktoś włazi na moją posesję i zostawia psie gówna. Też miła nie jestem jak zobaczę ;) nie mam nic przeciwko, żeby ktoś skorzystał z nieogrodzonego terenu i pobawił się z psem nawet na nim, ale niech u licha kup mi nie zostawia.
-
Wszystko co napisałam na temat zainteresowania adopcją przez czubków czy możliwą kradzież Kodiego ze schroniska/hotelu miało na celu pomoc w zapewnieniu mu bezpieczeństwa. Były już kradzieże bullowatych ze schronisk, a wizyta przedadopcyjna wiele razy za dużo nie dała; były na dogo chyba już setki adopcji, gdzie na wizycie wszystko było cudownie, a potem pies był martwy, stał na łańcuchu albo po pół roku okazywało się, że dawno się zgubił - uważam, że opcja stałego regularnego kontaktu z domem Kodiego powinna być punktem umowy podpisywanej przy adopcji, a nie kwestią dobrej woli opiekuna. [quote name='bela51'] Dodam jeszcze, ze sadze, iz zwolennikami uspienia Kodiego powoduje strach i chęć zemsty, za to co zrobił. Oceniają jego postepek w kategoriach ludzkich. [/QUOTE] Nie widzę na tym wątku ANI JEDNEJ osoby, która by tak oceniała tego psa... Chyba jestem ostatnią osobą, jaka może przypisywać psu ludzką moralność, mścić się na nim za obcego dzieciaka (ja nawet nie lubię dzieci :) - co nie znaczy, że uważam, że trzeba narażać je na pogryzienia) czy bać się psa, który jest tak daleko ode mnie i pewnie nigdy go nie spotkam.
-
[quote name='mina21'] Nie przesadzajmy tak z tymi trudnościami w znalezieniu mu w przyszłości stałego domu, jestem niemal pewna, że jest naprawdę wielu rozsądnych i znających sie na takich przypadkach ludzi, którzy są gotowi dac mu dom. Nie sądzę, aby ktoś, kto nie byłby dobrym kandydatem na opiekuna Kodiego w ogóle oferował się, żeby go zaadoptować. [/QUOTE] Dla mnie to wielki optymizm - kilka lat szukania domów dla psów przekonało mnie, że ciężko znaleźć dom czasem nawet ładnemu szczeniakowi, a co dopiero psu, który pogryzł dziecko. I niestety z moich doświadczeń wynika, że po takie psy dzwonią najczęściej oszołomy zainteresowane właśnie jego agresją. Rozsądni odpowiedzialni chętni zwykle po prostu boją się aż takiej odpowiedzialności i ryzyka. Ciężko będzie mu znaleźć dom, niestety, i jeśli trafi do adopcji, najlepiej byłoby na stałe monitorować jego nowy dom - osoby szukające np. psa do walk potrafią podstawić osobę, która za nich zaadoptuje psa; zdarzają się kradzieże agresywnych psów z hotelików i schronisk, więc na to też trzeba teraz uważać, bo pies jest "medialny" i może się spodobać jakiemuś czubowi. arabianseta, na Animal Planet testuje się agresję każdego psa przed wydaniem do adopcji - ale obawiam się, że dotyczy to tylko psów, które nie zrobiły nikomu poważnej krzywdy; tak profilaktycznie. Jeśli jest udokumentowane tak silne pogryzienie, szczególnie dziecka, pies jest bez gadania usypiany.
-
Jak pies jest tylko ubłocony, można opłukac go w wannie czystą wodą, bez szamponu, nawet i 3 razy dziennie - za to kąpanie malamuta szamponem co kilka dni raczej nie służy jego zdrowiu no i przez to pies też szybciej się brudzi, bo zmywa się naturalna okrywa ochronna z sierści.