-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Widzę, że poziom dyskusji osiągnął przysłowiowe dno :diabloti: a_niusia nie odpuści, będzie odszczekiwać i pokpiwać sobie do granic śmieszności, ale co fakt to fakt, takich apodyktycznych osóbek psy czesto nadzwyczaj się słuchają, więc są jakieś plusy tego braku kultury :evil_lol:
-
[quote name='Balbina12']Nie każdy ma wielką zamrażarkę:roll:[/QUOTE] Wiem, że to off, ale nie mogę się powstrzymać - mam standardowy zamrażalnik przy lodówce, 2 półeczki. Idę zobaczyć czy tam nie ma wejścia do Narni, bo jakimś cudem mieścił mi się w połowie owego zapas dla dwóch sporych psów na minimum tydzień... [SIZE=1]Za to wory z karmą zajmują całą wnękę w kuchni i śmierdzą rybą...[/SIZE]
-
[quote name='Autodiagnostyka']Tym co nie moga z jakigos powodu zniesc royala proponuje porobic badania krwi swoich pieskow i wtedy sie okaze czy karmia dobra karma czy nie.[/QUOTE] Ja robiłam badania i na Royalu, i na Acanie, i na barfie. Na RC wypadły o dziwo najgorzej, mimo że był najdroższy. Jeśli wet nie jest z zamiłowania i doświadczenia psim dietetykiem, podchodziłabym z dystansem do jego rad w kwestii żywienia, bo nie każdemu wiadomo, ale na studiach weterynaryjnych wiedza z dziedziny dietetyki małych zwierząt ogranicza się do kilku prelekcji zorganizowanych przez... producentów karm, często właśnie RC lub Pedigree.
-
czy staffi to pies, ktorego nalezy sie obawiac?
Martens replied to Alabamka's topic in Staffordshire Bull Terrier
A to fakt, ze staffikiem najlepiej na krótkiej smyczy przy nodze - albo luzem. Przy długiej smyczy zaczynają się problemy; mam wrażenie, że jak on nie widzi mnie tuz obok i robi cokolwiek co go interesuje, nie jest w stanie ogarnąć gdzie kończy się smycz, skutkiem czego spacer przypomina zabawę 17-kilowym jojem :lol: -
[quote name='behemotka'] Mam w domu psa (35 kg, czyli ok. 10 yorkowatych) i cztery koty. I brata. W lodówce/zamrażarce jakoś miejsca wystarcza na żarcie dla wszystkich. Doprawdy osobliwy argument... [/QUOTE] Ja barfowałam z dwoma sporymi psami, plus uwielbiam mieć zapasy własnych mrożonek - i nie wiem u licha jak miałoby mi się skończyć miejsce w zamrażalniku; chyba musiałabym zrobić psom zapas wszystkiego na 3 miesiące, a dla jednego yorka to i na rok by starczyło ;) Ja też krucjat nie lubię i jak ktoś chce dawać suche i kropka to jego sprawa, nie lubię tylko jak w obronie swoich poglądów wypisuje głupoty na temat odmiennych sposobów żywienia...
-
Jak nie pomoże i będą problemy z wykierowaniem sikania na dwór, spróbuj mieć psa przy sobie na smyczy 24 na dobę, o ile jest taka opcja. Regularnie wychodź na dwór kładąc tam zasikany podkład, możesz go wtedy puścić swobodnie - w domu cały czas na smyczy, przy Tobie. To tak na wypadek gdyby nie mozna było nijak znaleźć okazji do pochwały na dworze ;)
-
Przede wszystkim gdyby zachowania dominacyjne u psów były tak samo rozwinięte jak u wilków, nasz pies poważnie by nas pogryzł przy pierwszej lepszej konfrontacji podczas np. naszej choroby... Proponuję pooglądać sobie jak wygląda obecność człowieka w stadzie wilków, jak ryzykowne bywa przebywanie z nimi, czym może skończyć się dłuższy brak kontaktu z danym stadem, wejście tam chorym, osłabionym czy po prostu natrafienie na zły dzień w grupie samców podrostków. Porównywanie do tego kontaktu z domowymi psami wypada dość żałośnie, bo 99% psów wcale nie walczy jakoś zaciekle o tzw. pozycję w stadzie - to my jesteśmy niekonsekwentni, wzmacniamy niepożądane zachowania, rozpuszczamy psa, a oczywiste efekty szumnie nazywamy dominacją, co trochę lepiej brzmi dla naszego ego niż "rozpuściłem psa jak dziadowski bicz i teraz mam". Na tej samej zasadzie nieznośne potrafią być i 2-letnie dzieci - i co, identyczne mechanizmy u nich też nazwiemy "dziecko dąży do pozycji lidera"?
-
[quote name='a_niusia'] wyszloby mi tylko z jednym psem, bo nie jestem super specjalista z dogomanii:)))) tylko tobie wyszloby z kazdym:))))[/QUOTE] Wiesz, niekoniecznie, bo nie mam doświadczenia i wiedzy na temat wszystkiego co się rusza. Natomiast na podstawie tego co wiem, mam prawo skrytykować to, co robi ktoś - szczególnie, że mimo tego iż nie szarpałam psem o glebę, jestem bardzo zadowolona z poziomu odwołania moich psów - tylko mam trochę więcej samokrytyki, bo nie odważę się powiedzieć, że moje psy są odwoływalne w 100% i nigdy się nie wyłamią - bo to zwierzęta, a nie roboty, i choćby były odwoływalne 5 tysięcy razy pod rząd, za 5001 może się zdarzyć, że się wyłamią, niezależnie od stosowanych metod. Jako że żal mi już czasu na użeranie się z Twoimi insynuacjami powiem tylko, że Twój styl wypowiedzi bardzo fajni odzwierciedla to jak postępujesz z psem - pełny egocentryzm ;) a i psem musiałaś nieźle pomiatać, skoro przy obecnej znieczulicy ktoś Ci zwrócił uwagę... Tylko chyba ostatnie co można powiedzieć, to że masz powody do dumy.
-
czy staffi to pies, ktorego nalezy sie obawiac?
Martens replied to Alabamka's topic in Staffordshire Bull Terrier
Po 5 godzinach na działce ciągnięcie staje się mniej odczuwalne :D I chyba nie mam więcej rad... Staffiki sa okropne jeśli chodzi o tą cechę. -
Balbina, czy Ty masz jakiś kompleks na punkcie tego, że dajesz suche? Chore psy to w ogóle osobna bajka jeśli chodzi o żywienie i logiczne, że daje się to, co służy najlepiej, ale to że barf źle wprowadzany nie posłużył nie znaczy, że się nie da, co usilnie próbowano Ci jak grochem o ścianę wyjaśnić na wątku barfowym - aż uciekłaś. Teraz wyskakujesz tu i oburza cię, że według mnie narzekanie, że żywienie psa zajmuje więcej pracy niż nasypanie bobków jest trochę niefajne... A tak nie jest? Uważasz, że podstawą dobrego żywienia psa jest wygoda właściciela? Bo ja piłam tylko i wyłącznie do tego. Nikt ci nie każe rąbać kości ani tarzać po domu padliny, wiec o co ci chodzi? Widać, że barfem długo nie karmiłaś - bo nie miałabyś tak dziwacznego poglądu na brudzenie tymże w domu. A jak brzydzi cię przekrojenie na pół szyi z indyka (bo przy yorku więcej roboty z tym nie ma, a już na pewno nie trzeba siekiery), to nie wiem jakim cudem jesteś w stanie ugotować np. dla siebie obiad... Chyba, że jesteś jeszcze na etapie, że mama gotuje. Co do manii czystości - każdy pies czasem rzyga, ma biegunkę, zdarza się, że coś mu ropieje albo zaplączą się pasożyty - niehigieniczność barfu to przy tym pikuś, więc zadziwiające, że w ogóle wytrzymujesz z psem w jednym domu :roll:
-
Może mamy inne wyobrażenie o psich przedszkolach, bo według mnie ma ono dwa zadania - po pierwsze socjal z innymi psami, po drugie właśnie naukę poleceń w formie zabawy i przede wszystkim umiejętność skupienia i nauczenia szczeniaka posłuszeństwa w obecności innych psów, w rozproszeniach. Z moich obserwacji wynika, że osoby dla których spacer to przede wszystkim zabawa gromady psów między sobą, mają problem z wyegzekwowaniem posłuszeństwa od swojego psa albo w ogóle pies uważa ich i zabawę z nimi za mniej atrakcyjną od zabawy z psami. Późniejszy efekt jest taki, że pies wyrywa się albo ucieka do każdego napotkanego psa, uważając go za potencjalnego kompana do igraszek - z róznym skutkiem. Pies żyje w rodzinie przede wszystkim z opiekunem, jego rodziną i zwierzętami mieszkającymi w domu i to relacje i kontakt z nimi powinny być ważniejsze niż uciechy z psami napotkanymi na spacerach. Nie mówię o izolowaniu psa od innych, szczególnie kiedy jest młody, ale powinna być równowaga; praca z opeikunem na pierwszym miejscu, zabawa z innymi psami jako dodatek. Ja tak wychowałam swojego obecnego psa i jestem pod wrażeniem jak to działa - nie miałam ani jednej ucieczki czy wyłamania polecenia, bo gdzieś szedł pies; popatrzy zaciekawiony, jak coś podejdzie to się przywita (o ile nie jest to duży niemiły samiec) i wyraźnie widać, że zabawa ze mną jest ciekawsza - a nigdy go do zabawy z psami nie zniechęcałam - po prostu gimnastykowałam się, żeby ze mną było fajniej i jestem zadowolona z efektów.
-
Ja sama jestem świeżo po etapie powrotu, przynajmniej czasowego, na karmy, i już mam dość. Staruszce posypała się wątroba, jakiś czas była na karmie weterynaryjnej, teraz jest na lightowych plus nabiał, mięso, warzywka z zupy i raczej już przy tym zostaniemy, bo kości przy chorej wątrobie nie są wskazane i wolę nie ryzykować; niemniej jednak daleko mi do trzymania jej na samej karmie. Młody był odchowywany na barfie, wyrósł i umięśnił się prześlicznie, niestety wyszła alergia pokarmowa na kilka mięs i cały nabiał plus jaja, i przeszliśmy na karmę dla alergików plus do tego jako dodatki mięso, surowe warzywa i owoce, czasem jakaś szyja z indyka. Kupuję karmy praktycznie z najwyższych półek, testujemy w tej chwili piątą i jeszcze chyba z żadnej nie byłam tak zadowolona jak z barfu. Na Trovecie łupież, na Acanie jagnięcej pies jadł i jadł, a mięśnie nikły w oczach, na Acanie Pacifice było ok, ale po całym worku pies praktycznie nią pluł, teraz je White Wolfa z kaczką, też bezzbożowego i sadzi kupy jak stodoła, mięśnie też mi się nie podobają... Do tego od miksowania karmy i kości, mimo zachowania dużych odstępów czasowych ma problemy trawienne. Trudno, przetestuję jeszcze Wolfsbluta i jeśli nie będzie idealnie, to będę układać barfa beznabiałowego, bezzjajecznego, bezkurczakowego i bezwołowego, bo kondycja, trawienie i wygląd psa na naturalnym były bezkonkurencyjne w porównaniu do stanu na karmach... Na psie o mniejszych wymaganiach pokarmowych tego nie widać, ale przy mięśniaku z ADHD, który ma przemianę materii porównywalną chyba do ryjówki, najmniejsze pogorszenie jakości pokarmu widać momentalnie i na nim właśnie się przekonuję, że z żadnej karmy, choćby po 250 zł za worek, pies nie wyciągnie tyle co ze świeżego jedzenia, i zawsze będzie to tylko wygodne zastępstwo świeżego pokarmu, a nie najlepsze co można psu dać...
-
W kwestii choroby Aujeszky'ego tak jak już wiele razy pisano - kości i mięśnie szkieletowe zawierają za małe stężenie patogenu, żeby wywołać chorobę; niebezpieczne są podroby surowe, szczególnie mózgowie i pokrewne. Pod tym względem fretka raczej się od psa nie różni ;) a i choroba Aujeszky'ego nie jest w Polsce jakimś powszechnym schorzeniem; przede wszystkim powoduje ogromne straty w hodowli, padnięcia prosiąt, konieczność kwarantanny albo i uboju sanitarnego stada, a to katastrofa - więc hodowcy raczej dbają o unikanie zarażenia.
-
[quote name='xxxx52']Psy potrzebuja nie tylko ludzi ,a przede wszystkim kumpli do zabawy.[/QUOTE] I z takiego podejścia rosną potem nieodwoływalne psy, które głęboko w poważaniu mają opiekuna i jego wołanie, tylko wyrywają się do innych psów niezależnie od sytuacji... Socjalizacja młodego psa swoją drogą, szczególnie ze zwierzakiem, z którym ma mieszkać, ale zabawy i kontakt z opiekunem to podstawa, chyba że ktoś chce psa trzymać w stadzie na wybiegu, jak kozę.
-
Ja w ogóle trochę nie rozumiem problemu. Pies jest odwoływalny. Nie da się odbywać spaceru z psem bez zwracania na niego uwagi, a mam wrażenie, że o coś w tym stylu pytającemu chodzi. Smycz albo pilnowanie psa, proste. Zwierzak to nie automat. I nie da się szkolić wybiórczo, na zasadzie niech nie podchodzi do ludzi, ale poleceń już nie, etc. Albo z psem pracujemy, albo mamy dziczka. Btw w większości przypadków psy nieufne do obcych to psy bojaźliwe, z tendencją do agresji na tle lękowym - poważny problem z większością małych psów. Pogratulować zrównoważonego charakteru suni, bo u yorków to teraz rzadkość; zwykle boją się własnego cienia albo ujadają na wszystko co się rusza, a ta wita się ludźmi; być może ma za mało zajęcia, zabawy, szkolenia na spacerach, skoro obcy ludzie są dla niej bardziej atrakcyjni niż opiekun. No ale tak to jest, każdy woli narzekać na psa niż wymagać od siebie ;)
-
Cóż, pozostaje aniusi życzyć szczęścia, że pracowała z seterem. Mam nadzieję, że nie weźmie nigdy kaukaza, TTB czy innego psa, który niekoniecznie da sobą pomiatać jak wpatrzony w pana seter, i odbije agresję pańci na przypadkowej osobie czy zwierzaku.
-
Tak swoją drogą strzyżenie niekoniecznie pomaga na upały, bo sierść pełni funkcję izolacyjną, nie tylko od zimna, ale i ciepła. Wśród ras najwrażliwszych na upał o dziwo w większości są psy gładkowłose.
-
U mnie pierwsza korrida ze wspomnianą labisią-mamusią... Szłam tamtędy z Bucem, labka bez smyczy hasała pod blokiem, wyprowadzana przez trójkę dzieci w wieku 6-8 lat radośnie paplających na schodkach. Oczywiście przybiegła do Buca, była przyjaźnie nastawiona na szczęście, bo już wyjmowałam gaz i gdybym była z Baryłą, pewnie musiałby iść w użycie, bo Barył nie lubi 40 kilo ładujących jej się na plecy... Sukę już od połowy jej drogi do nas wołało jedno z dzieci; pies nie zwrócił na wołanie najmniejszej uwagi i dopiero jak już zdążył pokiełbasić się pod moimi nogami i namolnie obwąchać Buca, został odciągnięty za fraki. Gdybym miała przy sobie agresora albo bojaźliwego malucha, byłby niezły cyrk. Chłopiec który odciągał sukę, darł się do dziewczynki, co ona sobie myśli; ze ona wychodzi z psem, a on ma go pilnować? Widać jaka cała rodzinka; mama już z pieskiem nie wychodzi, bo targał nią na smyczy po całym osiedlu jak chorągiewką, to wysyła dzieci, które wypasają pieska samopas i same zwalają jedno na drugie, kto ma pilnować zwierzaka... Żal.
-
A możesz napisać co dokładnie, w jakich ilościach i proporcjach dostaje, jakie suplementy i jaką dawkę, jakiej jest wielkości? Dostaje jakieś gryzaki albo coś na zastępstwo pracy szczęk? Czemu nie może jeść kości?
-
No właśnie problem w tym, że zazwyczaj im mniejszy pies tym bardziej szczekaty ;) a wiele z typowych "miniaturek" może kondycyjnie nie dać sobie rady na naprawdę długiej wycieczce po górach. Nieduże, bardzo wytrzymałe fizycznie, a zarazem stosunkowo mało szczekliwe są staffiki i mini bullterriery. Ale przy tym wszystkim to niesamowite ADHD i specyficzny charakter; warto wcześniej poznać psiaki tego typu i zobaczyć, czy trafiają w nasz gust. Staffikowi może być trochę trudniej w upały niż bullkowi, ale jest łatwiejszy dla początkujących i myśle, że lepiej się sprawdzi przy dziecku. Co jeszcze - shiba inu? Mały, cichy, wytrzymały fizycznie, ale znowu dość specyficzny charakter, koci, typowy dla psów ze Wschodu. I trochę trudno polecić coś więcej - może Nova Scotia duck tolling rettriever; też wytrzymały, łatwy w układaniu, niespecjalnie hałaśliwy, duży też nie jest, ale i nie miniaturka... Jeśli pójdziecie na większy kompromis w kwestii szczekliwości (i w szczekliwej rasie może się zdarzyć cichszy osobnik, a i wychowanie pod tym kątem trochę daje, choć z tym różnie bywa), możecie wybierać praktycznie w całej grupie terrierów (tylko tu bywają naprawdę ostre charakterki), pośród malych psów pasterkich typu schipperke czy mniejsze owczarki węgierskie (mudi, pumi), ew. owczarek szetlandzki z dobrej hodowli. Nie szukajcie raczej w rasach typowo ozdobnych, chyba że macie klimatyzowany plecak na te górskie wycieczki :)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='kavala']No to my chyba na razie przyjmiemy tą opcję. Pogardzenie suchym nam raczej nie grozi, bo Frodo jest strasznym łakomczuchem. Jedyne czego się boję, to luźniejsze kupy. Po samym suchym, kupy są idealne. Ale jak dam coś ekstra to już są luźniejsze. Czy to możliwe, że pies ma wydelikacony, nieprzyzwyczajony żołądek? To mnie akurat trochę martwi, bo chciałabym podawać kości. A mało kości a regularnie podawanych, codziennie? A co te kości wtedy powodują? Zatwardzenie czy biegunkę?[/QUOTE] Pomijając kwestię zależności kupy od spożytego pokarmu, to i fakt, że jeśli pies cały czas jedzie tylko na karmie a coś dodatkowego dostaje od święta, to problemy zwykle są efektem zubożenia flory bakteryjnej przewodu pokarmowego na skutek monodiety - karmy. I niestety z upływem czasu to się nasila, i mamy psy, które wg właścicieli muszą jeść tylko karmę i nic innego, bo po czymś innym s*ają dalej niż widzą - a dzieje się tak właśnie dlatego, że jedzą tylko karmę. Błędne koło. Biegunka czy zatwardzenie po takich kościach to byłby najmniejszy problem - chodzi o to, że one zaburzają wchłanianie składników odżywczych z karmy i bardzo męczą układ pokarmowy ciągłym przestawianiem się na skrajnie różne sposoby trawienia. Jeśli za podstawę chcesz pozostawić karmę, to po prostu dodawaj do niej miękkie dodatki, na zmianę polewaj ją jogurtem/kefirem, dodawaj trochę zmiksowanych surowych lub gotowanych warzyw, świeżego surowego mięsa, a to łyżkę oleju z mięśni ryb czy pestek winogron, starając się, żeby te dodatki stanowiły maksymalnie 10-15% posiłku. Tak utrzymasz przewód pokarmowy psa w dobrym stanie nie paskudząc jednocześnie zbyt drastycznie bilansu karmy ani nie rozstrajając żołądka. Kości w tym wszystkim widzę tak jak napisała taks - 2-3 razy w miesiącą wielka kość do obgryzania (nie zjedzenia), która wyczyści psu zęby, ale jednocześnie bezpośrednio po niej może występować niewielkie rozwolnienie spowodowane tym, że pies nażuł się i nażuł, a niewiele w sumie wpadło do środka, ale w takiej częstotliwości nie zaszkodzi. Codziennie podawanie oprócz karmy kości drobiowych to duże ryzyko; niektóre psy dobrze to znoszą (aczkolwiek zauważyłam, że zazwyczaj i tak do czasu), ale jeśli u Was akurat pójdzie źle, wypadnie to w jednym z najważniejszych okresów wzrostu psa. Ja na Twoim miejscu albo karmiłabym psa tak jak wyżej, i ewentualnie jak pies skończy 2-3 lata, spróbowała do tej diety 1-2 razy w tygodniu dorzucić jakiś grzbiecik z indyka i zobaczyła jak pies to trawi, albo w ogóle już teraz pomyślała o czystym barfie.
-
A jeśli nie za duży - to może sznaucer średni? O miniaturowym niestety trudno powiedzieć, że jest cichy, plus dodatkowo ze względu na modę nie jest łatwo kupić zdrowego typowego szczeniaka; coraz częstsza jest lękliwość, choroby.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Większość psów dobrze toleruje żywienie karmą z pewnym dodatkiem mięsa, nabiału, warzyw, ale z kośćmi zwykle jest trudniej; wiele psów ma problemy trawienne przy podawaniu raz karmy, raz kości, nawet w dużych odstępach czasu. Z wrażliwym czy starym psem chyba nawet nie ma co próbować.
-
Jeśli pies nie wychodzi na spacery poza posesję, a na nią nie wchodzą raczej inne zwierzaki, to nie powinien stanowić wiekszego zagrożenia chorobami zakaźnymi. Jednak na Waszym miejscu koniecznie bym go odrobaczyła. Praktycznie wszystkie psy od urodzenia mają robaki; jeśli pies nigdy nie był odrobaczany, to prawdopodobnie też je ma i nie musi do tego wydalać kłębów glist czy mieć objawów, jeśli poza tym jest zdrowy. Jeśli psy będą nawet na przyszłość przebywać na jednym terenie, Wasz może praktycznie bez przerwy zarażać się od tamtego robaczycą, wystarczy kontakt z odchodami tamtego.
-
Alehandro, to może wskażesz choć jedno merytoryczne zdanie w swoim poście, poza "se dzwońta to sie dowieta co z psem"? Ja uzasadniam swoje zdanie i swoje wypowiedzi, Ty wpadłeś i gnoisz w baaardzo płytkim bajorku wszystkich, którzy mają odmienne zdanie od Ciebie (tych którzy się z Tobą zgadzają zresztą też), i jeszcze roi Ci się, że przejawiasz wyższą kulturę od zgromadzonych na tym wątku :evil_lol: Dobrze, świetnie, piszmy dalej - alejandro się zmotywuje, wyłoży kasę, wyciągnie psa, zorganizuje behawiorystę i będzie święty spokój... Nam zostanie się pomodlić, żeby pies nikomu nie zrobił już krzywdy, i żeby nie beknęło za niego kolejne dziecko i wszystkie astowate w Polsce.