-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Karmić w oddzielnych pomieszczeniach, z dala od siebie, najlepiej w tym samym czasie. Takie stanie jednego jak drugi je to prosta droga do bójki, szczególnie jak podrosną.
-
We wrześniu kończy 2 lata ;)
-
Od kiedy to wskazanie sporego błędu w określeniu rasy psa to jakieś chamskie wymądrzanie się...? :razz: Staffik i ast to całkiem różne rasy i wielkość, sporo też różnią się charakterem; ten pies nawet koło staffika nie stał więc nie rozumiem takiego nazewnictwa, szczególnie że raz piszesz staffik, raz amstaff, a pies jest po prostu bullowaty. Może akurat nie znasz się na bullach, Twoje prawo, nikt nie musi wiedzieć wszystkiego, więc napisałam sprostowanie i tyle; złośliwości tam nie widzę. No ale nic, niektórzy już tak mają, że zamiast się czegoś przy okazji nauczyć i poprawić pomyłkę wynikającą z własnej niewiedzy, wolą zrobić z siebie ofiarę, a z kogoś potwora... :diabloti: [SIZE=1]Bezinteresowne wysyłanie Ci na maila jadłospisu barfowego też zaliczasz do mojego "jeżdżenia" po Tobie? A może między dawkami korpusów i kefiru upchnęłam jakieś złośliwe uwagi? Cóż, zmykam z wątku, wolę poświęcić czas na tematy psiaków, w których nie będzie strach czegokolwiek napisać w obawie, że założycielka się popłacze.[/SIZE]..
-
Wyżywa się i przy okazji buduje umięśnienie ;) Obroża czy zwykłe szelki za bardzo do takiego ciągnięcia się nie nadają, to zainwestowaliśmy w sprzęt szyty na miarę ;)
-
shih-tzu coraz bardziej agresywny proszę o pomoc.
Martens replied to czarlisława1's topic in Agresja
Po pierwsze diagnoza u lekarza weterynarii, dokładne badanie psa pod kątem neurologicznym. To co opisujesz może byc objawami napadów padaczkowych, może problemów z kręgosłupem po biciu, a to wszystko może sie przekładać na agresję, złe samopoczucie, wywołaną bólem "złośliwość" psa, i jesli taka jest przyczyna, próby dyscyplinowania psa wychowaniem mogą tylko nasilić agresję (co już się może dzieje, skoro jak większość właścicieli psów ignorujesz wyświetlane przy każdym odcinku "zaklinacza" ostrzeżenie, by nie stosować jego metod bez konsultacji ze specjalistą - ono naprawdę nie jest dla picu). Dopiero po wykluczeniu przyczyn zdrowotnych można rozmawiać o problemach wychowawczych i tu również najlepiej zaprosić do domu specjalistę, który spędzi z Wami 2-3 godziny, poobserwuje psa, porozmawia z Wami, i będzie mógł określić przyczynę problemów. Przez internet to zgadywanka - i to niebezpieczna, gdy w grę wchodzi agresja psa. Napisz skąd jesteś, na pewno ktoś poleci dobrego specjalistę z okolicy. Zwykłe szkolenie grupowe przy problemowym psie wiele nie pomoże - najlepsza jest konsultacja indywidualna. I jeśli myślisz o schronisku (lub możesz o nim pomyśleć gdy pies kogoś pogryzie), zlituj się i po prostu uśpij tego psa, bo pies chory, z takimi problemami w schronisku prawdopodobnie zostanie stłamszony przez inne czy nawet zagryziony, a wzięty przez inną rodzinę po schroniskowej traumie prawdopodobnie będzie sprawiał jeszcze większe problemy. Jak już koniecznie będziesz chciała oddać psa, to tylko bezpośrednio do osoby zdecydowanej go przygarnąć, która będzie miała świadomość jego problemów i kompetencje by sobie z nimi poradzić.- 11 replies
-
- agresja
- behawioryzm
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Jeśli wychodzicie z psem na tereny dostępne dla różnych psów, plus pozwalacie na kontakty z innymi psami ( które kontakt z obcymi przecież mają) to i tak nie ma przecież praktycznie żadnej kwarantanny ;) Pies nie musi zarazić się od obcego chorego psa - równie dobrze może złapać wirusa z wydalin psa chorego, czy nawet nie mającego jeszcze objawów choroby, ale już zakażonego. Jak pies jest w dobrej kondycji, miał już jakiś czas temu normalne szczepienie, wychowywał się z matką, to nie ma co sobie zawracać głowy trzymaniem go pod kloszem ;)
- 566 replies
-
[quote name='kavala'] Jakie dokładnie imiona maja twoje psy, bo się troszkę pogubiłam :)[/QUOTE] Kundlica oficjalnie Perła, pieszczotliwie Baryłka; staffik w rodowodzie ma Baileys, w domu Buc, ewentualnie Cyc :evil_lol:
-
[quote name='masza44']Nadal się nie zgadzam, że kopiowanie daje korzyści takiej natury jak sterylizacja ( chodzi mi o stronę medyczną o to , że sterylizacja i kastracja jest dobra dla nich zdrowotnienie i nie tylko o zapobieganie ciąży mi chodzi ale przede wszystkim ropomaciczu, ciążom urojonym i nowotworom sutków a u psów przerostowi prostaty[/QUOTE] A tak przy okazji, kastracja zwiększa ryzyko zaburzeń hormonalnych takich jak problemy z tarczycą i nadnerczami, wykonana za wcześnie u psów ras olbrzymich sprzyja złośliwym nowotworom kości (zaburzenie procesu kostnienia nasad kości długich), wykonana u psa z początkami nowotworu prostaty przyspiesza powstawanie przerzutów... Efekty zdrowotne są dodatnie i ujemne, i nie zgodzę się z tym, że kastrację przeprowadza się zawsze tylko z dodatnimi skutkami zdrowotnymi. W porównaniu do tego cięcie uszu i ogona raz że mniej inwazyjne, dwa praktycznie wcale nie wpływa na zdrowie psa, a już na pewno nie tak jak pozbawienie go jednych z głównych gruczołów dokrewnych układu hormonalnego. Fizjologicznie rzecz biorąc kastracja to znacznie większe okaleczenie organizmu niż skrócenie małżowin uszu - jedyna różnica to celowość obu zabiegów; kopiowanie to kwestia wyłącznie estetyczna, kastracja to kwestia wygody właściciela i korzyści społeczne w postaci ograniczania bezdomności, bo te zdrowotne dla jednostki tak oczywiste juz nie są. Mi bardzo podobają się wizualnie cięte beaucerony; z uszami ich wygląd nie jest dla mnie nawet w połowie tak atrakcyjny - ALE oprócz estetyki posiadam swój kręgosłup moralny i poglądy, dlatego nie mam beaucerona, tylko rasę, której nic nie trzeba obcinać, i zgodziłabym się z osobą, która powiedziałaby mi, że widać moja "miłość" do beauceronów nie była dość silna skoro nie przetrwała odchodzenia od kopiowania tych psów. Jedyna sytuacja, kiedy mogłabym wejść w posiadanie kopiowanego psa tej rasy to adopcja - na pewno nie zakup psa do hodowli, od osoby która go okaleczyła, bo nie będę płacić osobie, która robi coś, co jest sprzeczne z moimi poglądami na takie kwestie. Co innego dla mnie też samemu nie widzieć celowości kopiowania, ale być zdania, że zakaz nie zmieni wiele na lepsze, a co innego samemu kopiowane psy kupować i twierdzić, że to w porządku, bo tak mi się podoba i już, czy nie daj boże wymyslać do tego niepotrzebną ideologią o zdrowotności takich zabiegów... Gdyby uszy obcinano dla zdrowia, spaniele powinny pierwsze stać w kolejce do tego zabiegu.
-
Ale gdzie Ty widzisz pretensje? Po prostu osoby mające lub dobrze znające psy tej rasy próbują przekazać Ci, że miłość i wychowanie nie musi wystarczyć, by pies rasy bojowej całe życie kochał wszystkie inne psy - to nie ta rasa. Są amstaffy socjalne, nieagresywne, ale zaryzykowałabym stwierdzenie, że to mniejszość, a bardzo wiele z nich po prostu w wieku dojrzewania (hormony, etc.) przestaje akceptować inne psy, szczególnie obce, tej samej płci, mimo starannej socjalizacji, braku ataków innych psów, itp. To nie ma nic wspólnego z agresją wobec człowieka, bo tej prawidłowo prowadzony ast jest zwykle wręcz pozbawiony, co jednak nie znaczy, że jego łagodność wobec ludzi przeniesie się na napotkane na spacerach psy. W polskich realiach może to być duży problem, bo na spacerach na pewno będziecie spotykać dużo psów, także puszczonych luzem, zaczepnych, małych, i silny fizycznie, agresywny wobec nich pies to duże wyzwanie wychowawcze i czysto siłowe - do utrzymania na smyczy. Ja mimo wszystko w kwestii specyfiki danych ras wolałabym słuchać ludzi, którzy mają je i pracują z nimi od lat, niż behawiorystki, której kompetencji nie znam, a nie wiem czy wiesz, że większość tak zwanych "behawiorystów" w Polsce to osoby po... kursach korespondencyjnych :roll: gdzie o przepracowywaniu takich niuansów jak różnicowanie metod w stosunku do różnych, specyficznych w swojej psychice ras to marzenie. [SIZE=1]Akurat w kwestii płacenia nie obaliłaś mojej tezy, wręcz przeciwnie.[/SIZE]
-
[quote name='winryh'] Czy ktoś potrafi odpowiedzieć na pytanie, po co właściwie dawać psom żołądki wraz z zawartością i po co dawać psom rozdrobnione warzywa i owoce skoro ich nie potrzebują, nie mówiąc już o innych wypełniaczach w postaci zbóż?[/QUOTE] Zawartość żołądka ofiar ma korzystny wpływ na florę bakteryjną przewodu pokarmowego psa - przecież drapieżniki nie jedzą tych ścian żołądka wymytych i wypłukanych jak od nas ze sklepu mięsnego, tylko unurzane w treści pokarmowej, stąd jakąś część tej zawartości jedzą. Mamy słaby dostęp do nieoczyszcozonych wnętrzności, więc tę część można akurat w pewnym stopniu zastąpić kefirem, jogurtem naturalnym, etc. Po drugie podawanie papki owocowo-warzywnej i nabiału wspomaga perystaltykę jelit i przeciwdziała zaparciom, ktore mogą pojawiać się po spożyciu większej ilości kości. No i owszem, wilki są mięsożerne, ale w naturze często "dojadają" sobie trawą i owocami leśnymi, głównie ze względu na korzystne czy wręcz lecznicze substancje zawarte w tychże.
-
Ja mam wrażenie, że rodzice często w ogóle nie wiedzą o założeniu takich wątków przez pociechę :diabloti: i to nie tylko tych o wyborze rasy, bo w to można się pobawić i 5 lat przed zakupem psa, tylko np. te o wyborze hodowli czy wręcz chęci adopcji...
-
Będzie głosowana w Sejmie bodaj 18 sierpnia. Tylko ja bym się na zapas nie cieszyła, bo w Polsce jak zwykle robi się wszystko od tyłka strony i jeśli ten wymóg będzie egzekwowany, to fajnie skoczy liczba pogryzień i zagryzień przez psy na wsiach. Większość gospodarstw na wsi nie jest solidnie ogrodzonych, a na biedniejszej wsi mało kogo stać na budowanie kojców czy wybiegów dla psów. Część się psów pozbędzie, część po prostu zacznie pieska puszczać; dział o Pogryzieniach i wątek o Chamstwie psiarzy dopiero się rozkręci ;)
-
To może być masa schorzeń, od pasożytniczych, przez zakażenie bakteryjne, po problemy hormonalne. Bez badań to leczenie-zgadywanka. Może zadziała, może nie, a może będzie gorzej (bo stosowanie środków przeciwgrzybiczych przy zakażeniu bakteryjnym może pogorszyć stan psa).
-
Mi ani trochę nie szkoda ludzi, którzy na pałę chcą sobie sprowadzić kurierem szczeniaka z innego kontynentu za 200 czy 300 złotych... Chciwość kosztem zwierzaka niestety wychodzi bokiem. Buldogów nie trzeba sprowadzać z Afryki, pełno dobrych hodowli u nas - no a że drożej... Ale przynajmniej można jechać, porozmawiać, obejrzeć szczeniaki i humanitarnie przywieźć je do domu :roll: A pies rasowy kosztuje; musi kosztować. Hodowla, odchów szczeniąt, wystawy - wszystko kosztuje i ktoś, kto sprzedaje psy po 300 zł z wysyłką do Europy musi być milionerem i kupę kasy do każdego szczeniaka dokładać - a w takie cuda nie ma co wierzyć ;)
-
Ja się przede wszystkim dziwię, że nikt nie zapytał dziewczyny o wiek, wiedzę o pracy z psem, doświadczenie, czego po charakterze psa oczekuje poza chęcią zabawy i lubieniem wody - a proponuje się tak specyficzne czy wręcz trudne do wychowania rasy jak shar pei czy jagdterriery... Krótkowłosego i do kolan każdy sobie znajdzie sam w książkach; pytanie czy sobie poradzi i czy pies spełni oczekiwania. A border collie to psy pracujące; jak ktoś nie jest pewny, że w ciągu najbliższych kilkunastu lat zawsze będzie miał minimum 2-3 godziny dziennie na pracę z psem, niech nawet nie myśli o borderze, choćby był nie wiem jak śliczny, mądry i w modzie.
-
A coś było nie tak z owczarkiem, był agresywny? Dobrze wychowany, wybiegany owczarek niemiecki to bardzo dobre towarzystwo dla dziecka, szczególnie jesli znacie rasę i umiecie się z nią obchodzić. Absolutnie nie jest tak, że im mniejszy piesek tym bezpieczniejszy - przeciwnie, to właśnie łagodne olbrzymy najlepiej służą jako niańki, bo i dziecko ma większy respekt do psa i mniej prawdopodobne, że będzie mu dokuczać, i sam pies jest bardziej świadomy swojej siły, trudniej wyprowadzić go z równowagi niż malucha. No i oczywistość, żaden pies nie jest tak bezpieczny, żeby zostawić z nim samo małe dziecko.
-
[quote name='kajaa21'] nie chcę być nie miła, ale spotkałam się z behawiorystką dzisiaj i jakoś ona nie powiedziała mi że źle zajmuję się swoimi psami, czy że powinnam je oddać, powiedziała że razem będziemy nad nimi pracowały[/QUOTE] A co miała Ci powiedzieć osoba, od której słów w dużej mierze zależy to, czy będzie mogła na Tobie zarobić? :diabloti: Trochę realizmu; to że słodzi nam osoba, której płacimy, nie znaczy, że jesteśmy kryształowi. Ludzie na forum nie mają żadnego interesu w byciu dla Ciebie miłymi, nam nie płacisz, więc mamy luksus pisania "prawdy w oczy" bez oporów. [quote name='kajaa21']behawiorystka wyraźnie mi powiedziała że jeśli pies nie jest uczony agresji i swoje szczenięce życie będzie przebiegało spokojnie bez żadnej agresji to będzie bardzo kochanym i oddanym psem a ja jej nie uczę agresji[/QUOTE] I ja już od tego momentu podchodziłabym do jej rad z dystansem, bo niestety kwestia psiej agresji nie wygląda tak różowo jak Ci nakreśliła; w przypadku amstaffa szczególnie jeśli chodzi o agresję wobec innych psów tej samej płci. No ale najwyżej za kilka miesięcy będziesz miała niespodziankę, jak wielu tych co myśleli, że jak asta się niunia i normalnie wychowuje, i nie szczuje, to zawsze będzie kochał wszystkie pieski jak labrador.
-
[quote name='WildBriard']Niszczy ci w domu wszystko bo próbuje się wydostać na zewnątrz bo myśli ze tam jesteś.[/QUOTE] Bzdura. Jak pies drze kanapę, to znaczy, że chce przez nią wyjść na zewnątrz, jak do Narni? :evil_lol: Psa żucie, obgryzanie przedmiotów uspokaja, podobnie tak jak nas obgryzanie paznokci na przykład. Nie musi to mieć nic wspólnego z chęcią wyjścia; pies po prostu stresuje się samotnością i sobie coś przeżuwa. [quote name='WildBriard']Potem następna sprawa, jak się witasz z psem po przyjściu do domu? UWAGA To podchwytliwe pytanie!!! Nie powinnaś się w żaden sposób z nim witać do 10 minut aż pies się uspokoi i ekscytacja opadnie. Jeśli będzie na Ciebie skakał lekko go odepchnij odwróć się i idź w inną stronę.[/QUOTE] Kolejna bzdura bez żadnych podstaw naukowych. Niewitanie się z psem to jeden z lepszych sposobów, żeby mieć takie problemy z psem, jak opisujesz na swoim wątku :razz: Witanie się to cementowanie więzi stadnych, jest bardzo ważne szczególnie u młodych psów. Jak własciciel wchodzi do domu i udaje że psa nie widzi, neguje jakąkolwiek więź z nim. I dziwi się potem, że pies jest bardziej podekscytowany jak widzi psy na spacerze :roll: Cóż, te zachowują się normalnie, witają się, można nawiązać z nimi kontakt... Nikt nie mówi, że trzeba dawać sobie pruć ubranie i się obskakiwać, ale komenda "siad", pochwała i krótkie pogłaskanie czy inny rytuał poprawia naszą więź z psem i uczy psa dobrego zachowania - podczas gdy ignorowanie psa nie uczy niczego poza ignorowaniem nas, co niespecjalnie procentuje przy późniejszym układaniu i próbach zmotywowania psa do czegokolwiek. [quote name='WildBriard']Twój następny problem dlaczego niszczy wszystko jak jest z wami. Pies chce zwrócić na siebie uwagę!!! Chce żeby ktoś się nim zainteresował, jeśli zobaczysz że coś zaczyna gryźć natychmiast weź zabawkę do ręki (polecam sznur ja mam taki [URL]http://www.karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=3283&cat=204[/URL]) i zachęć go do zabawy niech przeciąga sznur, goni za nim lub coś w tym stylu.[/QUOTE] Tak, fantastyczny sposób nauczenia psa, jak zmusić opiekuna do zabawy :diabloti: Z psem trzeba się bawić, pracować z nim, ale litości, nie w nagrodę za demolowanie domu - bo tak to właśnie wygląda, kiedy pies zaczyna niszczyć, a my lecimy do niego z zabaweczką. [B]WildBriard[/B], może sama najpierw zdobądź większą wiedzę i doświadczenie zanim zaczniesz doradzać innym i wprowadzać ich w błąd; póki co własnego psa nie udało Ci się najlepiej ułożyć, więc niech inni nie powielają Twoich błędów ;)
-
[quote name='WildBriard']Codziennie biega 1,5 godziny po lesie ruchu ma pod dostatkiem a potem 15 minut rzucamy piłeczkę i potem 10 minut ćwiczymy. [/QUOTE] Zmień proporcje. 15 minut swobodnego biegania i wąchania na 1-2 godziny spaceru. Reszta = zabawa z Tobą, aportowanie, wykonywanie poleceń, zabawa w chowanego jeśli masz drugą osobe do pomocy, szukanie zguby... Masz owczarka, masz milion możliwości pracy z nim. [quote name='WildBriard']Hehe napisałeś dlaczego pies nie słucha komend w stosunku do psów :eviltong: nie mam pojęcia mój pies jest jedną wielką zagadką którą próbuję rozgryźć :p[/QUOTE] To ja Ci tą zagadkę rozgryzę - pies jest nieułożony. Jak można napisać, że pies perfekcyjnie wykonuje komendy, skoro ignoruje je wtedy kiedy są naprawdę potrzebne? Siadania, warowania, wracania na polecenie nie uczy się po to, żeby chwalić się w domu przed gośćmi czy zabawiać się tak na swoim podwórku - tylko po to, żeby mieć podstawy do zapanowania nad psem w takich właśnie sytuacjach. Polecenia najpierw uczy się na spokojnie w domu, potem ćwiczy je poza nim, potem pracuje się w rozproszeniach, w obecności obcych ludzi, innych psów, w ruchu ulicznym... Dopiero po przepracowaniu tych wszystkich etapów można powiedzieć, że pies jest wychowany. Masz jeszcze duuużo pracy przed sobą z pierwszym psem, tym bardziej poczekaj z planowaniem drugiego - bo Twoja suka jest jeszcze młoda, briardy późno dorastają i obawiam się, że największe fajerwerki okresu dojrzewania dopiero przed Wami. [quote name='WildBriard']A chciałabym się spytać jak ty skupiasz uwagę psa na sobie?[/QUOTE] Zazwyczaj u mnie najlepiej działają zabawki, ale każdy pies jest inny, jedne wolą zabawki, inne jedzenie. Jak ma się z psem dobry kontakt, to wystarcza zwykłe zachęcenie do zabawy - jak się z psem nie pracuje, to można majtać mu przed nosem i 10 piłeczkami i będzie miał nas gdzieś. [quote name='WildBriard']Przepraszam bardzo czy ja powiedziałam że tylko biegam z tym psem po lesie?! Codziennie się szkolimy przed południem schodzi godzinka a po bezcelowym bieganiu po lesie jak to określiłeś/łaś kolejne 10/15 minut szkolenia ogólnego najprostsze rzeczy. A przepraszam że tak zapytam Sabel ty nie puszczasz gdzieś wolno psa żeby się wybiegał, bo zazwyczaj tak jest że jak się pies nie wybiega to jest wkurzony, narwany, nie będzie miał ochoty cię słuchać i w nosie będzie miał szkolenie.Może ty masz idealnego psa czyli numer 3 ;-) ale mój jak się nie wyszaleje to zachowuje się tak jak napisałam powyżej[/QUOTE] Psa szkoli się cały czas, po kilkanaście razy w ciągu dnia po dosłownie 3-4 minuty; uczy się psa w każdej sytuacji, w której potrzebne jest jego posłuszeństwo. Uczenie psa tylko na "sesji" i potem luz uczy psa właśnie posłuszeństwa podczas "lekcji" - a potem co? Psa owszem, trzeba wybiegać, ale najlepszy i najskuteczniejszy sposób na zrobienie tego to aportowanie, przeciąganie liny, zabawa w chowanego, uciekanie przed psem (raczej nie odwrotnie), chowanie się, gdy przestaje zwracać na nas uwagę (żeby uczył się nas pilnować...) - puszczanie psa "tak żeby polatał" nie uczy go niczego (no może poza tym, że siki w trawie są ważniejsze i ciekawsze od nas) i trudniej tak go zmęczyć niż dostarczając mu bodźców i zmuszając do myślenia. Dodatkowo zabawa powinna być poprzeplatana wykonywaniem co jakiś czas 1-2 komend i porządnym nagradzaniem tego - to pozwala nauczyć psa posłuszeństwa nawet w chwili kiedy jest bardzo podekscytowany.
-
To jak sunia zna do perfekcji komendy, to czemu opanowanie jej kiedy szczeka czy na wystawach stanowi jakikolwiek problem? :evil_lol: To, że Twoja suka tak żywiołowo reaguje na inne psy świadczy nie tyle o tym, że jej brakuje psów - jej brakuje raczej czegoś w kontaktach z Tobą, skoro nie jesteś dla niej centrum wszechświata i przy psach dostaje małpiego rozumu ;) Co robisz z nią na codzień, kiedy i na jak długie spacery chodzicie, ile czasu poświęcasz na zajmowanie się nią i jak to wygląda? Nie macie nikogo znajomego z psem czy jakiegoś miejsca w okolicy gdzie spaceruja psiarze, żeby potrenować? Bo tak jak pisałam, zachowanie suki wobec drugiego psa w domu raczej nie przełoży się na ten szał wobec obcych psów. Pies w domu to będzie pies w domu, a te nieznane, ciekawe na spacerach będą nadal. Za to będą duże szanse, że jeśli już coś w Waszych relacjach szwankuje, że sunia nakieruje się psychicznie bardziej na swojego psiego towarzysza i na Ciebie, i będą jeszcze większe trudności z opanowaniem jej przez Ciebie. Historia znajomych w której pies po wzięciu psiego kolegi zmienił się na lepsze to raczej wyjątek; ja widzę raczej sytuacje, że kiedy ktoś bierze nowego psa mając problemy już z większym, ma tylko więcej problemów i z pierwszym, i z drugim psem.
-
Zależy jakie masz studia, ile czasu spędzisz na zajęciach, ile masz pieniędzy, jak chcesz spędzać wolny czas. Kwestia też tego co właściciel mieszkania na trzymanie w nim dużego psa. Technicznie jak najbardziej jest to możliwe, tylko kwestia, czy Ty dasz radę. Postudiuj najpierw chociaż 2-3 miesiące i zobacz jak bedzie wyglądał Twoj plan dnia, czy będziesz w stanie zrezygnować lub ograniczyć imprezowanie tak żeby nie kolidowało to z psem, itp. no i Cane Corso to niekoniecznie dobry wybór dla osoby, która nigdy nie wychowywała jeszcze psa. No i dobrze przemyśl po co Ci pies; jak rodzice twierdzą że nie jesteś dość odpowiedzialny, to może niestety cos w tym jest i branie psa, żeby im to udowodnic moze nie byc dobrym pomysłem i w razie czego ucierpi pies. No i studia to 5 lat, pies żyje kilkanaście - masz juz pomysł na pracę po studiach, gdzie będziesz mieszkał i gdzie w tym wszystkim pies?
-
Miska z jedzeniem nie powinna stać cały dzień, nic dobrego z tego nie wynika, a jak są dwa psy, to już proszenie się o kłopoty. Posiłki 2 razy dziennie, miska po 15 minut, psy w tym czasie pod kontrolą, najlepiej daleko od siebie - i nie będzie problemu ;)
-
Nie wiem, bo ja się aż tak na tym nie znam, ale z tego co widziałam, na lekkiej oponie trenuje się po prostu młode psy, żeby przyzwyczaić, że COKOLWIEK się za nimi ciągnie, za to jeśli chodzi już o trening siłowy, z ciężarem, to nie bardzo. U bullowatych do weight pullingu, gdzie jest duże obciążenie, sledy są nieco zmodyfikowane, mają specjalną rozpórkę (drewnianą zwykle) za zadem, żeby równomiernie rozkładać siły. No i 18 miesięcy to trochę późno na pierwsze treningi z husky, szczególnie biorąc pod uwagę ich psychikę.
-
Zakup drugiego psa nie rozwiąże problemów socjalizacyjnych pierwszego - owszem, pewnie nauczą się jakoś dogadywać między sobą, ale niestety nie zmieni to nastawienia pierwszej suni do obcych psów, ani nie zapobiegnie powtórzeniu się historii z drugim, tym bardziej, że będzie mieć "wzór do naśladowania". Pies jest jeszcze młody i będzie trudniej niż ze szczeniakiem, ale zamiast w ogóle myśleć o drugim psie, rozwiąż problemy z pierwszym. Musisz niejako zsocjalizować ją od nowa, spotykać się z nią z innymi psami, jak również pracować nad jej zachowaniem, szkolić ją, bawić się z nią w ich obecności - najlepiej kiedy jest już zmęczona czy zdążyła się z nimi pobawić, potem możesz utrudniać. Pies, który dostaje takiego fioła na widok innych psów na spacerach i nie można z nim ich spokojnie minąć na smyczy to pies kompletnie niesocjalny i nieułożony i niestety świadczy to o Twoich kompetencjach jako właściciela i ewentualnie hodowcy. Nikt znający się choć trochę na temacie nie kupi szczeniaka od osoby, która ma problemy z podstawową socjalizacją swojego posiadanego od szczeniaka psa, bo niezrównoważony charakter może być dziedziczny, a nawet jeśli wyjaśnisz, że nie, potencjalny nabywca tym bardziej nie będzie zachęcony jeśli pomyśli i przełoży Twoje umiejętności w wychowaniu swojej suki na te w kwestii odchowu szczeniąt. Popełniłaś błędy wychowawcze i efekty pewnie są uciążliwe, ale to nadal Twój pies, odpowiadasz za jego zachowanie i nie możesz go teraz położyć na półkę, i wziąć nowego, bo ten jest "trefny", i liczyć, że wszystko samo "jakoś" się naprawi. Jak popełnisz z drugim psem te same błędy, to będzie dokładnie taki sam jak Twoja obecna suczka. Tak więc najpierw wychowaj ją jak należy i poczekaj aż dojrzeje (8 miesięcy to wg mnie za mało, żeby brać już drugiego psa, nawet gdyby pierwszy był bezproblemowy) - bez tego nawet nie myśl o drugim psie czy hodowli ;)