-
Posts
5279 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by taks
-
[quote name='rekus']"...jakie szanse..." to lekarz czy wrozka?[/quote] Chyba jednak lekarz ;)- wróżka by wiedziała na pewno a uczciwy lekarz może powiedzieć tyle ile wie w danej chwili (obserwuje psa, jego reakcję na podaną krew, dynamikę zmian wyników badań...) rekus - na forum bardziej przyda się w tym wypadku wsparcie i ew. rady. Krytyka, podważanie wiarygodności weta, i jakakolwiek irytacja "przez chiny" chyba nie:roll: Trzymam kciuki za pomyślne stawianie psiura na nogi:lol:
-
Powiem Ci uczciwie że nie spotkałam się z taką metodą "sterowania" kolorem. Tran w [U]sensownych[/U] ilościach psu nie zaszkodzi. beta-karoten( bo chyba o niego chodzi) czyli prowitamina A - hmm teoretycznie nadmiar powinien być wydalony ale jakaś mega dawka ... ?( jestem bardzo ostrożna z pakowaniem witamin w postaci preparatów- w pewnych wypadkach nadmiar może być równie szkodliwy jak niedobór). Zważywszy jednak , że taką kuracje trzeba by prowadzić przez dłuższy czas aby w ogóle była szansa uzyskać jakiś efekt, nie opierałabym się na doświadczeniu jednego tylko hodowcy. Pomijam już nawet koszty ale nam obawy czy to zdrowe:shake: Łączenie preparatu z tranem o tyle mnie przekonuje że wit. z grupy A,E,D,K lepiej przyswajają się w obecności tłuszczu. A marcheweczki, pomidorki psiurek pałaszuje? Może dołożyć mu do michy trochę więcej czerwonych jarzynek - w końcu jest na nie sezon Może ktoś jeszcze wypowie się na tym wątku...
-
[quote name='soti'] jest to raczej manerw, który ma mnie nakłonić do większych zakupów?[/quote] wydaje mi się, że tak poszłabym raczej inną drogą - dobry preparat na ogólne poprawienie kondycji skóry/włosa. Zdrowy , dobrze odżywiony włos ma też ładniejszy ,"pełniejszy"swój naturalny kolor ja mam niezłe doświadczenie z gammolenem (ale tego typu preparatów jest więcej) - warto w okresie zmiany futerka na zimowe coś podrzucić psiakowi do michy;)
-
[quote name='Isadora7'] [B]Sorry ale za szybko i za prosto to zrobił. [/B][/quote] Nie , nie proszę - nie mieszajmy w to kierownika. Człowiek tam pracuje (i zapewne z tej pracy utrzymuje siebie i rodzinę), ma swoich szefów , procedury które go obowiązują. Jeśli godził się na dostarczanie podpisanej umowy z opóźnieniem to robił to właśnie dlatego że jest OK i rozumie sytuację. I wcale mu się nie dziwię, że taki (nawet durny) tel jakiejś nabuzowanej kobitki z "Polski" mógł Go zniechęcić do podejmowania ryzyka być może poważnych kłopotów. Doskonale wiemy jak niewiele trzeba aby rozpętać nagonkę medialną - a wtedy racje i logika niewiele znaczą. Pamiętacie historie faceta , który rozdawał chleb ze swojej piekarni biednym? Pamiętacie jak go US puścił za to z torbami ? Tam nikt nie kwestionował słuszności jego działania - ale dura lex set lex (durne prawo ale prawo)
-
W takich sytuacjach to mi się marzy MEGA ban ale taki ,że nawet zbliżać sie do kompa nie można a nie tylko zakaz postowania. Jak dla mnie to ta pani już nie istnieje - zero , nul, powietrze a raczej trujący gaz:flop: Nie możesz pomóc psom -trudno, sknociłaś sprawę adopcji - przeproś i postaraj się naprawić błąd a w najgorszym razie milcz.Tak zrobiłby człowiek z odrobiną klasy. To co zostało zrobione - a jest to najprymitywniejsza w formie "zemsta" ( tylko za co ? za swój błąd który został wytknięty? ) na konkretnych osobach poprzez skrzywdzenie zwierząt świadczy o totalnym i całkowitym braku owej klasy ba , braku elementarnego poczucia przyzwoitości. Cioteczki mam wielką nadzieje, że udobruchacie kierownika - pewnie to potrwa ale wierzę w szczęśliwy finał. A na przyszłość serdecznie radzę nie pisać otwartym tekstem w necie że macie jakieś procedury uzgodnione na zasadzie lekkiego naginania przepisów bo zawsze może się znaleźć jakiś padalec który to wykorzysta. Wiem, że to się nie mieści w głowie ale i na dogo ( jak na każdym forum)szwendają się ludzie którzy wcale nie kochają zwierząt albo powiedzmy- bardziej kochają siebie , swoje ambicje, frustracje, kompleksy niż przejmują się zwierzakami
-
mielone kości:crazyeye: rozumiem, że mówimy o pierwszych posiłkach po ( w trakcie) odstawiania od matki. no to na wszelki wypadek dodam - nie podajemy wędlin, konserw, zup w proszku, resztek z obiadu - no dobra , dość tej ironii;) a co do zdania weta to ja zawsze pytam czy coś wolno lub nie i DLACZEGO - bo po pierwsze wet też człowiek i mylić się może a poza tym usłyszenie argumentacji też wiele nauczy i pomoże zrozumieć
-
ależ mięso surowe jest lżej strawne niż gotowane.Temperatura ścina białko tworzące strukturę mięśnia i soki trawienne mają utrudnione zadanie. jedynym argumentem za gotowanym są względy sanitarne ale jeśli mięso jest z pewnego źródła ( świeże, nie rozmrożone, skrobane tuz przed podaniem...) to surowe jest najbardziej naturalnym pokarmem Ustępuje mu tylko wet. mieszanka mleczna dla psich osesków. Natomiast mleko krowie , zboża, jarzyny mogą wywołać sensacje ( wzdęcia, biegunki, zaleganie w żołądku)- zdolność trawienia tych pokarmów wykształca się z czasem więc trzeba zachować ostroznośc i wprowadzac stopniowo obserwując reakcję
-
Prochu nie wymyslili:shake: A niby jak powstała większość ras - własnie przez krzyżowanie ras już istniejących. Tylko drobny szczegół - to wymaga czasu, wielu prób ( niestety nie wszystkie są udane) i ogromnej wiedzy i doświadczenia hodowlanego.A na końcu i tak decyduje szczęście i przypadek. Wybranych i pożądanych cech ( trwałych i przekazywanych dziedzicznie)nie uzyskuje się przez proste kojarzenie dwóch osobników... Mnie to śmierdzi amatorszczyzną i tyle:roll:
-
[quote name='diabelkowa']jak wygladalo zarzadanie wziecia z azylu ?[/quote] O to długa historia... Miał być mały, starszy samiec i dla kogoś-poproszono mnie o pomoc w wyborze. Obchodziłam klatki... Szara siedziała z dużymi sukami więc mijałam boks i pewno poszłabym dalej ale:shake: Wszystkie skakały , szczekały no jak to w azylu na widok przechodzącego obcego. A Szara siedziała spokojna, przeraźliwie smutna i jakos tak ( nie wiem jak ten stan opisać) skupiona , jakby cała jej duszyczka weszła w oczy- nasz wzrok się spotkał, a w jej oczach było cos niesamowitego...No nie będę się rozwodzić :placz:- wiecie sami jak to czasem jest , w psich oczach widać wszystko. Poprosiłam o wyprowadzenie jej z boksu i jak przywarła do mnie z takim przejmującym cichym skomleniem, jak wtuliła mi głowę pod kurtkę to już wiedziałam że musimy być razem. Okazało się, że była chora i to dośc poważnie ale wszystko się dobrze skończyło (jak twierdził wet w porę "złapaliśmy" chorobę). To wesoły i rozbrykamy pies ale do tej pory , jak coś groźnego się dzieje to Szara siada gdzieś z boku i takim "ciężkim" wymownym wzrokiem wpatruje się we mnie - mam wtedy absolutna pewnośc ,że tym wzrokiem chce mi coś ważnego powiedzieć.
-
[quote name='bonsai_88']taks a co ja mam zrobić? ][/quote] No nie mam pojęcia:roll: - sytuacja zaiste trudna. Ja się pocieszam tylko tym, że poza jamnicą (wyrwana z koszmarnej "hodowli")[U] to suki mnie wybrały[/U](jedna przykleiła się na ulicy, druga wyraźnie zażądała zabrania z azylu) -więc widocznie im "spasowałam".;) Co prawda to teraz takie "niepełne" suki bo wszystkie ciachnięte ale wtedy to były kobitki na 200% ( ulicznica nawet zaciążona)
-
Boszsz... a ja mam teraz trzy suki:oops: powinnam sprawdzić czy mi wąsy nie rosną? A jak to jest z kolorem włosów? - dla brunetek bardziej duże czy małe psy pasują?:diabloti:
-
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
taks replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
Bączek , to co piszesz to racja - tylko systemowe działania dają efekty na dużą skalę. Ale jest jeszcze druga strona medalu: skoro nie da się rozwiązać od razu całego problemu to trzeba robić tyle ile się da:roll: i jedno drugiego nie wyklucza pomagam kilku psom bo [U]dla nich[/U] to jest ratunek choć wiem ,że tysiące pozostają bez pomocy zbieram kupy po swoich futrach bo o te kilka kup będzie mniej na trawnikach i robię to mimo ,że moje działanie jakby ginie w morzu potrzeb - robię bo choć nie naprawię całego świata ale mogę naprawić ten jego malutki kawałek wokół mnie. I to uważam za obowiązek i szczęście zarazem. A opiniami "innych" się po prostu nie przejmuje - to ich problem i ich sumienie -
[quote name='redrii'] Tym bardziej później łóżko nie pachnie zbyt ładnie... ;)[/quote] Uwielbiam zapach rozgrzanego pod kołdrą , zaspanego jamnika:p a już ten cudowny zapaszek z uszu ( jakby ściółki leśnej jesienią , jakby trufli...trudno to opisać):diabloti: i to sapanie przez sen, te błogie westchnienia... wiem, wiem - miłośnicy sterylnego łóżka mdleją jak to czytają ale przypominam: o gustach się nie dyskutuje:mad::eviltong:
-
Cioteczki - wczoraj ratowałam ślicznego jeżyka który zamiast siedzieć grzecznie w jakimś ogrodzie wybrał się "na miasto". A że chciałam mu podrzucić też i coś do jedzenia na dobry początek w nowym miejscu to poczytałam to i owo na temat jeżowego jadłospisu . I eureka :multi: - ponoć jeże nie gardzą i myszkami. A myszki nie takie głupie żeby o tym nie wiedzieć więc może taki domowy/ogrodowy jeżyk byłby dobrym sposobem na myszki?
-
O jej przyczyn może być wiele... np. 1/ ma kłopoty z gryzieniem ( zęby, gardło do sprawdzenia czy coś się nie dzieje) 2/stracił apetyt ( jakieś choróbsko, pasożyty...) 3/ zasmakował w czymś innym i próbuje "pertraktować" ( dajesz mu gotowane? ktoś w domu "dokarmia"?) Nie pisałaś w jakim wieku pies , w jakiej kondycji, jaka karma, jak się ogólnie zachowuje, czy odmawia tylko "suchego" czy gotowanego pokarmu też, jak długo trwa ten post- bez tych inf. trudno będzie Ci coś doradzić:roll:
-
Pies w łóżku? - ja należę do tych co się do tego przyznają;):lol:
-
Jasne, że bezpieczniejsza wziewna...Ale radzę sprawdzić wcześniej (EKG) czy nie ma zaburzeń rytmu A czemu zamieszczasz ten wątek w dziale "nowotwory"?;)
-
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
taks replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
[quote name='bonsai_88']To co ja miałabym zrobić na rowerze Z PSEM :evil_lol: [/quote] Mnie pytasz? To co się robi na rowerze z psem - jechać w towarzystwie psa;) Widać nie napisałam jasno - nie mam nic przeciwko rowerzystom ( poza chuliganami nierespektującymi praw innych do poruszania sie bezpiecznie wspólna trasą). Chodzi mi o to, że skoro uznawane jest jedno hobby i władze miasta starają sie umożliwić jego uprawianie ( nawet kosztem wydatków czy ograniczenia komfortu innych mieszkańców) to dlaczego hobby "psiarzy" traktowane jest jak przestępstwo a w najlepszym razie ich prywatny problem -
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
taks replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
[quote name='patch75']tak, gminy i spoldzielnie sa slynne z tego, ze mnoza zakazy [/quote] No właśnie te tabliczki "zakaz ..." a częściej u nas model "drogowy" tzn sylwetka psa na znaku przypominającym drogowy znak zakazu wjazdu. To się w ostatnim czasie zrobiła prawdziwa plaga a ja się zastanawiam jak to z prawnego punktu widzenia wygląda. Droga publiczna, teren nieogrodzony, pies nie łamie przepisów ( odchody sprzątam, pies na smyczy)- [B]na jakiej podstawie ktoś może mi zabronić przejścia z psem[/B]. Co innego sklep z żywnością czy inne miejsca gdzie być może wchodzą w grę przepisy sanitarne ale na trawniku, alejce spacerowej... :roll:. Chwilami mi się zdaje, że my psiarze za łatwo dajemy się zepchnąć na margines.Wszelkie nakazy i zakazy dotyczą bowiem nie tylko naszych psów ale w sposób oczywisty dyskryminują i na samych. Teraz np. modna jest jazda na rowerze i władze miast prześcigują się w różnych pomysłach jak "podlizać" się rowerzystom ( np. "swietne" rozwiązanie z mojego podwórka - 1,5 -2 metrowej szerokości alejka spacerowa została przemianowana na trasę rowerowo/pieszą - w praktyce piesi uciekają tam teraz przed pędzącymi rowerami w żywopłot :angryy:a ludzie z psami na smyczy w ogóle tam juz nie chodzą). A śmiem twierdzić że właścicieli psów w moim mieście jest co najmniej tyle samo co miłośników rekreacyjnej/wyczynowej jazdy rowerem po chodnikach i co? A no nic - z[U]ero terenu dla tych mieszkańców Krakowa którzy rekreację chcą uprawiać w towarzystwie swoich zwierząt. [/U]Specjalnie tak ujmuję problem bo argument o dobrostanie zwierząt nie do wszystkich przemawia ale moje prawa jako mieszkańca miasta i równocześnie posiadacza psa (co nie jest zabronione!) powinny być brane pod uwagę tak samo jak prawa rowerzysty, działkowicza, kibica sportowego czy co tam jeszcze... -
[quote name='vena&vivi']Ja gdzieś czytałam, że pies jakby czasu nie liczy [/quote] A ja mam zupełnie inne wrażenie. Wszystkie ( a miałam ich juz trochę;))choć pod innymi względami bardzo się między sobą różniły , jedno miały na pewno wspólne - doskonałe wyczucie( poczucie?) czasu. Inna sprawa ,że starałam się i staram zapewnić moim futrom regularny rozkład dnia ( spacery, posiłki itd)ale zegarków im nie wszczepiam w pupy :diabloti: a zachowują sie jakby je miały.Przykłady? - proszę: Budzik owszem jest nastawiony ale na parę min. wcześniej psy ( a śpią grzecznie całą noc)przepuszczają na mnie zmasowany atak pobudkowy. Zmiana czasu - psy działają wg "starego" przez kilka, kilkanascie dni ( aż im sie ich "zegar" przestawi). W dni powszednie spacer o 15.30 ( tak wracam z pracy) więc drzemią , "przewalają się " spokojnie po domu do 15 z małymi minutami. Gdy zbliża się pora spaceru robią sie podniecone i gromadzą przy drzwiach... Tak jest nawet jak jestem w domu (urlop czy choroba). Po ich zachowaniu wiem która jest godzina. Wieczorny spacer to samo... A niedziela? No własnie , nie tylko zegar ale i kalendarz:evil_lol: Inne budzenie- bardziej pieszczoty niż kategoryczny nakaz wstawania... Dużo "kombinowania" zwracania na siebie mojej uwagi, dopraszania sie o zabawę, nadprogramowe wyjścia...To wynika też do pewnego stopnia z mojego bardziej "na luzie" zachowania ale nie zawsze i nie do końca. Powiecie że to nieprawdopodobne ale ja jestem przekonana że moje ( i nie tylko ;)) psy mają doskonałe poczucie czasu .Oczywiście nie posługują się abstrakcyjnym pojęciem "czasu" ale jego praktycznymi konsekwencjami. Chodzi mi o rytmiczność i powtarzalność pewnych sytuacji i zdarzeń - psy potrafią wyłapać ten "rytm" ( ocenić upływ czasu?) i dostosować do tego swoje zachowanie.
-
[quote name='Chefrenek']Mieszaniec asta.[/quote] :diabloti: tym razem ja nie doczytałam...:oops: czyli raczej duży i masywny:roll: - podtrzymuję, że badanie wet i ew. USG i krew do analizy by się przydało. Jeszcze pomyślałam czy czegoś "za młodu" nie połknął i to tkwi w żołądku i drażni - ale skoro zwraca "całe śniadanie" to ja to rozumiem że niestrawione więc sprawa chyba jednak poważniejsza ( choć i takie obce ciało w żołądku przez dłuższy czas nie jest bagatelą)
-
Może ja widzę coś między wierszami:diabloti: ale w 1 poście wyraźnie czytam, że pies zwraca śniadanie (8 g.) po siedmiu godzinach( 15 g.)a nie bezpośrednio po jedzeniu. To nie jest normalne.Półroczniak już po 7 g. powinien dostać kolejny posiłek ... Szczeniak może mieć jakąś wadę ( wrodzoną?) przełyku, żołądka , odźwiernika , brak enzymów trawiennych czy diabli wiedzą co jeszcze. Nic nie napisano jakiej wielkości jest pies ( jakiej rasy). Taka anomalia może być groźna dla życia. Ja bym tuptała do weta i to prędziutko :roll: - forum tu niewiele pomoże :shake:
-
O wilku mowa a wilk tuż;):diabloti: Zrobię za frico tylko muszę mieć jej wymiary: obwód w szyi obwód w klacie ( tuz za przednimi łapami ) obwód brzucha (tuż przed tylnymi - w najwęższym miejscu) długość kubraka czyli odległość ( mierząc po grzbiecie) od nasady szyi do nasady ogona Poproszę to na PW ( i adres do wysyłki) - jak bedę miała wymiary to zrobię błyskiem