Jump to content
Dogomania

taks

Members
  • Posts

    5279
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by taks

  1. Uuuu, to nie ma lekko:shake: Sunia ma najprawdopodobniej clostridium difficile. Ten szczep w niewielkiej ilości jest obecny bardzo często w jelitach. Tu problem polega w nadmiernym namnożeniu. Antybiotyki zakłóciły równowage flory jelit i to dziadostwo sie rozpanoszyło. I niestety taki stan powoduje że toksyny uszkadzają nabłonek jelit - stąd stany zapalne. Teoretycznie przy ostrym zakażeniu stosuje się metronidazol ale tu pomysł weta z intensywnym wkroczeniem pre i probiotykami wydaje mi się bardzo słuszny. Taka terapia nie obciąży suce wątroby a może nawet pomóc przy jej alergii. Tyle, że taka terapia musi trwać na prawdę długo i systematycznie ( nie tygodnie a miesiące). Praktycznie trzeba przyjąć, że "dobre" bakterie muszą być stale dostarczane/uzupełniane .I bez biopsji można się domysleć, że nabłonek jelit jest w kiepskim stanie , nie wykluczone są blizny pozapalne- stąd te stany spastyczne, bardzo przykre dla psa. Zapytaj może weta czy nie zdecydowałby się na zlecenie ( do podawania doraźnie w tych sytuacjach "burczenia" , wzdęć i gorszego samopoczucia suczki) czegoś rozkurczowego. Ja w takich razach stosuję pojedynczą niewielką dawkę No Spa lub też niewielką daweczkę pyralginy w czopku.
  2. naturalne gryzaki to: - wędzone/suszone uszy, tchawice,penisy i inne części ciała:evil_lol: -preparowane ( wędzone) kości -cała masa róznych sucharów z rozlicznymi dodatkami ( ujawnionymi przez producenta lub nie) -"kosci" robione na bazie skóry i powiezi "sote" lub z dodatkami czyszczacymi zęby albo wzbogacone wapniem a wszystko mniejsze lub większe bee:eviltong: w zamian proponuję samo zdrowie i ogromną frajdę czyli gnata. Ważne aby to był odpowiednio duży i zwarty gnat z mięskiem, ścięgnami, błonami i chrząstką. Takie warunki spełnia własnie cieleca kość z giczy - dwa stawy na końcach i między twarda rurka. Chodzi o to aby szczeniak "obrabiał" to co [U]na[/U] kości ( bardzo zdrowe są dla rosnacego psa własnie te pyszności narośnięte [U]na[/U] kości) a nie dobierał sie do samej kości. W surowej kości te przyrosty nie sa wcale łatwe do oderwania więc będzie sporo pracy dla psa i swietna gimnastyka nie tylko zgryzu ale i całego ciała. Przy takim gnacie szczeniak (i nie tylko ) robi takie ewolucje że "taniec z gwiazdami "wysiada. Drobne , kruche kostki, nie daj boże gotowane albo niektóre z drobiu - to może byc niebezpieczne bo może pokaleczyc albo zatkać przewód pokarmowy ( piesek jest w stanie to pokruszyć zebami i połknąc spore twarde kawałki )ale cielecy/ wołowy gnat to całkowicie bezpieczna sprawa. Trzeba tylko skasowac zabawkę jak zostanie dokładnie obgryziona "do kosci" i zostanie tylko ta "rurka" - no i zastąpić nową:diabloti: Dietę na bazie kosci ( takich smakowitych z dodatkami do obgryzania) stosuje juz wielu hodowców wprowadzając od wczesnego szczeniectwa ( dieta nazywa się barf - na dogo jest wątek o tym) i to juz dawno wyszło z fazy eksperymentu. Tym bardziej więc odpowiednia kośc jako dodatek/zabawka nie zaszkodzi szczylowi. jest tylko jeden minus - taka "zabawka" nieco brudzi i wyglada ... tak sobie ;) więc przy okazji mozna nauczyc psiaka komendy "na miejsce"( z kością oczywiście:lol:)
  3. czysta ( nie z przydrożnego rowu- "pełna" ołowiu) trawa w małej ilości nie szkodzi ale tez i nie jest specjalnie wskazana . Pies instynktownie zjada pewien gatunek takiej ostrej i sztywnej trawki aby mechanicznie wywołać wymioty albo pobudzić skurcze zołądka i jelit - takie szukanie i zjadanie trawki to nieomylny sygnał że cos "lezy na zołądku" i pies chce ten dyskomfort usunąć. Maluchowi raczej nie pozwalałabym na taką autokurację;) bo te trawki mogą mu pokaleczyć przełyk kleszczy jest kilka gatunków i zyją zarówno w wyższych, niekoszonych trawach jak i w krzakach, na drzewach. Akurat iglaki to nie ich ulubione locum - kochają dęby , wszelkie podmokłe tereny szczególnie na granicy lasu i łąki, gęste lisciaste zagajniki a w terenach miejskich trzeba szerokim łukiem omijać zapuszczone nieuzytki, zaniedbane niekoszone trawniki i zywopłoty, zacienione i zawilgocone zakamarki parków. Jak sprawa z obecną choroba sie wyjaśni to dobrze by było zabezpieczyc psiaka przed kleszczami i pchełkami ( to tez grozny insekt - roznosi tasiemczyce) od 8 -10 tyg mozna to juz bezpiecznie i odpowiednim srodkiem zrobic;)
  4. suchy gryzak?:-o tez nie mam pojecia co by to miało być i jaki sens podawania w tej chwili. kocia karma jak to kocia jest zapewne duzo bardziej esencjonalna niz psia i skoro szczylek ją wpyla i ma humorek to przyznam że nie rozumiem sensu dokładania mu teraz czegos jeszcze do jadłospisu .Zresztą zasada jest taka ( i to u zdrowego szczeniaka więc tu tym bardziej) że nie wprowadza sie na raz wiecej niz jednej nowej rzeczy do jadłospisu. W tym wieku przewód pokarmowy nie jest jeszcze na tyle "wycwiczony" aby bezkarnie przyjmowac nadmiar nowości nawet jesli nie sa one same w sobie szkodliwe - dopiero trening czyni mistrza;) Może to była rada "na wyrost" i dotyczyła okresu kiedy mały będzie skłonny pogrysc wszystko i wszystkich z powodu zmiany ząbków- wtedy dobry gryzak może uratować sytuację:diabloti: Ja jednak nie jestem entuzjastką gryzaków z prasowanej skóry - pies jest w stanie połknąc całkiem spory kawałek a to paskudztwo pęcznieje w brzuchu i zdarzają się na prawdę spore problemy. Znacznie zdrowszy dla takiego zębacza jest solidny cielecy gnat ( surowy i najlepiej któras z kosci rurowych , szpikowych np. z giczy) - obrabianie czegoś takiego to najlepszy z mozliwych masaż dziąsełek no i jak frajda:lol::evil_lol:
  5. Nie ma zakazu w sensie np. reżimu sanitarnego itp. Problem ze spacerem polega na tym, że pies po narkozie jeszcze parę - parenaście godzin ma osłabione mięsnie ( narkoza zwiotcza mięsnie i zaburza koordynacje ruchów)i jest taki jakby pijany. Może więc mieć problem z poruszaniem sie do czasu az lek całkowicie przestanie działać.Ile to potrwa zależy od ilości podanego srodka i bardzo indywidualnych cech organizmu ( tego jak szybko "przerobi" lek) dlatego taka rozpietośc w czasie powrotu do sprawności. Druga sprawa to sama rana pooperacyjna. Dobrze jest ją na spacer zabezpieczyć np. kaftanikiem albo chociaz kawałkiem starego podkoszulka aby sie nie zabrudziła paskuctwami z ulicy zanim sie nie zamknie (u pieska zrost nastepuje bardzo szybko - po 7-10 dniach ranka jest juz praktycznie zarośnieta i mozna zdejmowac szwy) Dla bezpieczeństwa ( aby pies nie uraził np. mechanicznie ranki ani nie rozerwał szwów) lepiej do czasu wyjęcia szwów prowadzić na smyczy i nie pozwalać na zadne szaleństwa, skoki i zabawy z kolegami. U suki po sterylce powrót do pełnej sprawności "spacerowej" to kwestia 2 tyg max. - w twoim wypadku jako że zabieg bedzie tez dotyczył otwarcia jamy brzusznej powinno być podobnie
  6. tak , cena i mnie nie zaszokowała w Krakowie sama wizyta z badaniem to spokojnie 30 zł ( i to nie w trybie dyzuru)do tego dostałes karme ( to może byc koszt i 20-30 zł jeśli lecznicza) + zastrzyk ( i pewnie w tej glukozie cos jeszcze było;)) no i ten tajemniczy proszek... Dlatego znacznie bardziej opłaca się inwestowac w profilaktykę i dobre jedzenie bo per saldo to wychodzi taniej niż "odkręcać " skutki "oszczednosci" - to oczywiście ogólna uwaga a nie przytyk do Phate25:lol: Karjo2 - odradzam pasztetówkę -to jak kazda tania wedlina konglomerat "tektury", ostrych przypraw i sladowych ilości mięsa. Dla 8 tyg. szczeniaka absolutnie zabronione a dla dorosłego niewskazane jak WSZYSTKIE wędliny ( z szynką włącznie) - Ja wiem, że kazdy z nas "grzeszy" i większośc piesków zna niestety smak wedlin ale starajmy sie ograniczać te grzechy na ile nam silnej woli starczy:evil_lol:
  7. zatrzymanie akcji serca nie jest normalną reakcją na narkozę jak i zakładanie narkozy do wyjęcia kleszcza tez jest lekką przesadą - wystarczy załozyć pętlę z bandaza jak sie pani dr bała pogryzienia i podac ostatecznie "głupiego jasia". Co do wymiotów to premedykacja może wywołac nudności i wymioty więc bardzo ważne jest aby bezwzglednie przestrzegac zaleceń lekarskich i nie dawac psu jedzenia ani picia przed zabiegiem - wymioty trescią żoładkową podczas narkozy mogą doprowadzic do zachłysniecia i w najlepszym razie powikłania w postaci zachłystowego zapalenia płuc Gdy bedziesz umawiać zabieg powiedz koniecznie wetowi o tej "przygodzie" - byc może trzeba będzie zastosować narkozę wziewną i zrobić wczesniej ekg. Nie wykluczone że piesek ma jakies dyskretne zaburzenia rytmu serducha albo jest uczulony na którys ze srodków premedykacyjnych - ale to wet jak mu powiesz bedzie wiedział jak obejśc zeby było bezpiecznie;)
  8. oj te smaczki:shake: no ale dobrze, że przynajmniej przyczyna jest dosc prawdopodobna no i te [U]białe[/U] kupy by wyjasniło. Podtrzymuję więc radę - parę godzin przegłodzić a później po troszeczkę samo mięsko z węglem i picie bez ograniczeń ( ale woda -[U]nie mleko). [/U]Wegla możesz podac nawet 2-3tab pokruszone w porcjach - to powinno ładnie "zneutralizować" gazy w brzuszku i inne zajzajery z tych nieszczęsnych smaczków. Jeśli do jutra kupska sie unormują to stopniowo możesz wracac do poprzedniej diety ale tez zaczynając od mniejszych porcji Ale na przyszłośc to błagam zapomnij o wszelkich sklepowych smaczkach:shake::modla: - u szczeniaka bezwzglednie a u starszego baardzo z umiarem i jak juz to pożądnej marki. Juz lepiej kupić dobra suchą karme dla szczyli i to traktowac jako smaczki albo ( co znacznie zdrowsze) nagradzac kawałkiem mieska, marchewki, serka, sucharka Z dzieciecymi słoiczkami tez trzeba uważać - są co prawda bez konserwantów i dietetyczne ale zwłaszcza te dla starszych dzieci mają juz trochę przypraw na które szczeniak może żle reagować. Bezpieczniej jednak samemu ugotowac marchewkę i rozciapać chocby widelcem ;)
  9. Nie to nie tak że nie wiedzą. U psów wymioty moga być albo "z żołądka" ale i na podraznione gardło też tak reagują. Najczesciej jedno idzie w parze z drugim Nie zawsze da sie to jednoznacznie stwierdzic - samo czerwone gardło może być wynikiem podraznienia wymiotami wiec czasem sprawa sie wyjasnia dopiero po kilku dniach. Zwykle tez antybiotyk "pierwszego rzutu" czyli taki jaki wet ordynuje w tym wypadku jest i "na żołądek " i "na gardło". Przykro że psinka chora ale na prawdę nie zamartwiaj sie az tak bardzo - leki z pewnościa działają i maluch sie niebawem wykaraska z tego.:lol:
  10. A masz możliwość podejśc do weta? Ogólną dobrą kondycją szczeniaka się nie sugeruj - u tak małego psiaka może sie to zmienić w ciagu godziny. Nie chcę straszyć ale z tego co piszesz kupki są coraz brzydsze więc cos sie rozwija a u malucha przyczyn może byc wiele od banalnych po bardzo powazne - wieczorem , czy jutro będzie Ci duzo trudniej znaleśc pomoc. Jeśli biegunka się rozwinie a jeszcze dojdą wymioty to szczeniak się odwodni i bez kroplówki sobie nie poradzi. Smekta jest owszem dobra na "niewinna" biegunke u starszych ale u takiego malucha lepiej podac jednak coś solidniejszego a nie tylko osłonowo:shake: i zbadać pieska czy aby na pewno to "tylko" biegunka ps. na razie nie dawaj mu nic do jedzenia tylko wodę - jesli będzie chciał później ( choc mam nadzieje że posłuchasz mojej rady i pójdziesz do weta a on "ustawi" karmienie) mozna dac trochę i małymi porcjami gotowanego chudego mieska bardzo drobno posiekanego i zalanego wodą ew. z dodatkiem "glutów" z siemienia lnianego( przecedzonych z pestek) i pokruszony węgiel lekarski 1-2 tab. Odradzam kleiki- na tym etapie mogą wzmóc fermentację w jelitach i spowodowac wzdęcia
  11. No cóz jesli pies "zderzył się " z innym psem ( a z czym sie zderzył to tu akurat nie ma znaczenia- istotny jest fakt silnego mechanicznego urazu) i ma bezwładny tył - to jak dla mnie ma związek z urazem kręgosłupa. Badaniem palpacyjnym raczej trudno stwierdzic na 100% czy nie doszło np do uszkodzenia któregoś dysku. Niemniej piesek powinien mieć teraz ograniczony do absolutnego minimum ruch i ew. podane leki brzeciwbólowe, przeciwzapalne i przeciwobrzękowe i byc pod kontrolą weta. A jesli jego stan nie poprawi sie wyraźnie po kilku dniach powinno byc wykonane badanie RTG kręgosłupa. Z urazami kregosłupa nie ma żartów:shake: takie rzeczy lubią się odnawiać -nawet jak teraz rozejdzie sie "po kościach" , trzeba uważac aby nie doszło do powtórnego podobnego urazu ani przeciażenia kregosłupa.
  12. Tak, wnętrostwo to bardzo wyraźne wskazanie do kastracji. Ryzyko że jąderko grzane w brzuszku zachowa się paskudnie:placz: jest na tyle duże, że kastrować warto a nawet trzeba. Co do terminu i kosztu operacji to najlepiej jak zapytasz o to samego weta;) U samca termin nie ma takiego znaczenia jak u suczki - tu po prostu musisz sama przemysleć kiedy Ci będzie najwygodniej abyś mogła przez parę dni poświecić pieskowi więcej czasu i uwagi. No i warto przed zabiegiem zrobić podstawowe przynajmniej badania. Zabieg jest trochę bardziej rozległy niz normalna kastracja bo trzeba to jaderko wydobyc z "czelusci";) ale spokojnie- nie jest to bardziej obciążajace niż sterylizacja suki a sam zabieg to kilkanascie - kilkadziesiat minut zaleznie od wprawy weta i umiejscowienia jąderka :lol:
  13. A mogłabyś napisac cos wiecej? Interesuje mnie jakie konkretnie objawy jelitowe ma piesek czy wykluczono dysfunkcje wątrobowo -trzustkowe i robaczyce ( w tym lamblie!) czym jest karmiony ( uwaga na konserwanty i składniki diety mogące wywoływac [U]u tego psa[/U] przewlekłe/ podostre stany zapalne jelit) czy bierze/brał jakies leki zwłaszcza z grupy antybiotyków w leczeniu dysbiozy wazne jest a/ poznanie jej przyczyny b/ wykluczenie innych przyczyn niedomagań zołądkowo- jelitowych pro i prebiotyki to oczywiście przy dysbiozie jak najbardziej wskazane ale dysbioza nie bierze się "sama z siebie" i warto podrążyć gdzie leży przyczyna tych zaburzeń aby leczenie było skuteczne
  14. jeśli wet zlecił antybiotyk to TRZEBA go podawać. To jest bardzo częsty i niestety paskudny w skutkach błąd - odstawianie antybiotyku po kilku dawkach i chwilowej poprawie. Nie wolno tak robić bo to prosta droga do nawrotu choroby i wytworzenia szczepów bakterii odpornych na ten antybiotyk.Jak sie wprowadza antybiotyk to niestety trzeba przeprowadzic kuracje w całosci - w wypadku nietolerancji zmienić na inny ale nigdy nie odstawiać! Z Twojego opisu wygląda, że i Ty i wet postępują jak najbardziej OK i wszystko zmierza w dobrym kierunku. Wymioty "żółte" to efekt podraznionego żołądka i zarzucania żółci - zupełnie zrozumiałe biorac pod uwage że to był juz drugi dzien niedyspozycji i kolejne juz wymioty. Teraz tylko pilnuj diety i koniecznie podaj jakis probiotyk ( Lakcid, Trilac...zreszta zapytaj weta co Ci poleci)
  15. [quote name='Equus'] Pati a wiesz może co ma dać ten steryd, tzn. po co jest jest podawany? Czy to ma jakieś właściwości lecznicze? Bo jakos zawsze mi się zdawało, ze steryd działa tylko objawowo tzn nie usuwa przyczyny tylko objaw ale może się mylę. No i czy podawanie jej go tak długo (to już miesiąc będzie) nie zaszkodzi na wątrobę itp? [/quote] sterydy są silnym środkiem przeciwzapalnym i choc faktycznie mają sporo działań ubocznych ale w wielu wypadkach jest to niezastąpiony i bardzo skuteczny lek i nie ma wyboru:shake: Specyfika działania sterydów wymaga stopniowego się z nich wycofywania więc niestety trzeba podawać dość długo - zmniejszając dawkę.
  16. Makrela - [U]No -Spa nie jest lekiem przeciwbólowym[/U] tylko rozkurczowym więc nic tu nie da. Pies jak sama pisałaś dostał solidną dawkę narkozy, musi się to wszystko "wypłukać" z organizmu a to wymaga czasu. Poza tym jest na pewno nieco zestresowany. Zostaw go w spokoju a juz na pewno [U]nie podawaj żadnych leków na własną rękę [/U]bo tylko pogorszysz sprawę - mogą wejść w konflikt z tym co jeszcze ma w organizmie. I nie panikuj bo pies wyczuwa że chodzisz na rzęsach i to się też składa na jego dziwne zachowanie. Nacięcie chirurgiczne moszny to nie jest bolesna rana i za parę dni zapomni i on i Ty, że coś było tam robione;). Zwróc tez uwagę czy sie wypróżnia - po narkozie jelita są trochę "leniwe" i może miec kłopot z kupką a to bywa powodem niepokoju u psiaka
  17. Psisko najprawdopodobniej wyrośnie z tych kociokupkowych fascynacji:diabloti: i problem sam się rozwiąże ale może warto pomyśleć o krytej kuwecie - w końcu kotu trochę intymności też się należy...
  18. Ja bym ustawiła kuwetę na tyle wysoko aby kot mógł skorzystać a pies nie dosięgnął ;)
  19. Nie do konca sie zgodzę - zresztą nie wiem co rozumiecie pod pojeciem "czyszczenia". Na pewno trzeba zerkać czy nic nie wycieka, czy nie ma zaczerwienienia ani innych niepokojących objawów. Ale z całą pewnością nie nalezy nic ( zadnego patyczka ani innego "czyscidła") do ucha wkładać. W wypadku silnego zabrudzenia dopuszczalne jest co najwyżej wpuszczenie do ucha srodka czyszczacego ( jest tego na rynku sporo) i delikatne wytarcie wacikiem tego co wypłynie. Generalnie małzowina tak ale w kanał uszny nie wkraczamy.I radze zachować umiar z tym czyszczeniem - woskowina w sensownej ilosci jest substancją ochronną i nie nalezy jej usuwać, czyszczenie, nawet delikatne ,drażni ucho a najmniejsze urazy to wrota zakarzenia. W uchu jak i na całej skórze są bakterie saprofityczne - wyjaławianie może doprowadzic do zaburzenia równowagi flory bakteryjnej i nawracających infekcji bakteryjno- grzybiczych. Podsumowujac: kontrola jak najbardziej wskazana a wręcz konieczna ale czyszczenie "profilaktycznie" -nie. Jedynym wyjątkiem sa psy zwisłouche- w ich wypadku zdarza sie nadmierne wydzielanie woskowiny którą dobrze jest co jakis czas rozpuscic ale też gazikiem usunąc [U]tylko to co samo wypłynie[/U].
  20. [quote name='zmierzchnica']Moje psy są zakroplone frontline, ale i tak znajduję na nich wbite, ŻYWE kleszcze... :roll: Drugą sucz zakropliłam potem innym preparatem (nie pamiętam nazwy:oops: na P...) i też znajduję na niej wbite, żywe pasożyty. [/quote] Cioteczko zanim do reszty spanikujesz;):evil_lol: poczytaj jeszcze raz spokojnie o działaniu frontline - to, że znajdujesz zywe kleszcze, które dopiero się wbiły i srodek jeszcze ich nie usmiercił to normalne - ten preparat tak ma działać i spoko - kleszcze padną ZANIM zaczną pluć swinstwem. Mają na to nawet kilkanaście godzin przez które nic się psu nie stanie.
  21. [quote name='gops']niewiem czy w dobrym watku sie pytam ale mysle ze tu mi ktos odpowie czy znacie taka obroze na kleszcze? pisze ze chroni az przez 4 miesiace psa przed nimi , ale nieznam wogole tej firmy ..i nieiwem co o tym myslec zna ktos?[/quote] nie moge na zdjęciu odczytać nazwy substancji czynnej ( jest podana w prawym dolnym rogu opakowania) gdybyś mogła podać to łatwiej byłoby ocenić co to za cudo
  22. A jaki jest stosunek do całej sprawy Kierowniczki schroniska? zastrzeżenia w zakresie "działalności" lekarza wet. składa się w okregowej izbie lekarsko-weterynaryjnej tu chyba ta: Warmi�sko-Mazurska Izba Lekarsko-Weterynaryjna i u pracodawcy czyli jeśli schron jest miejski to w Urzędzie Miasta oczywiście jesli ma to odnieść skutek to tylko pisemnie... gdyby takie pismo podpisała jakas organizacja to byłoby super czy jest w miescie jakis oddział TOZ? dziekana odradzam - znam układy w uczelniach i taka "naukowa" działalnośc profesorska ma małe szanse tu natrafić na opór:shake: pamietajcie choćby o tym, że władze są kadencyjne... tu fragment z kodeksu etyki lekarsko-wet na którego przekroczenie mozna sie powołać ( uzasadniajac że mamy do czynienia z eksperymentem): Art. 22 1. Lekarzowi weterynarii przysługuje swoboda wyboru metod rozpoznawczych, leczenia i profilaktyki, jeśli przepisy nie stanowią inaczej. 2. Lekarz weterynarii w swej pracy zawodowej stosuje naukowo uznane metody rozpoznawcze i lecznicze. 3. Lekarz weterynarii powinien ograniczyć swoje postępowanie wobec zwierząt do czynności niezbędnych. Zasada ta nie dotyczy przeprowadzania eksperymentów. 4. W razie zamiaru zastosowania nowych, niesprawdzonych metod postępowania, lekarz weterynarii powinien poinformować o tym właściciela lub opiekuna zwierzęcia i uzyskać jego zgodę. w tym wypadku opiekunem jest własciciel schroniska mysle że warto tez poinformować: Stowarzyszenie na Rzecz Odpowiedzialnej Opieki nad Zwierzetami Domowymi ale centralę w W-wie - ta organizacja jest sponsorem schroniska i ma prawdopodobnie oddział na Uczelni Pana Doktora więc powinna wiedzieć co się szykuje...
  23. Albercik ma jakąs sporawą zmianę na tylnej łapie w okolicy stawu skokowego. Na zdjęciu wygląda to na modzel ale oczywiście jako, że widzę tylko zdjęcie głowy nie dam. Czy w ramach odwiedzin dałoby się to ( i ew. inne miejsca z podobnymi zmianami) smarować . Ideałem byłby balsam Szostakowskiego ale ostatecznie juz dobrze jak będzie to jakakolwiek maśc z dużą zawartością vit. A ( np tranowa, witaminowa ochronna - sa do kupienia w każdej aptece za niewielkie pieniądze ). Modzele same w sobie nie są specjalnie groźne ale jesli tak jak w tym wypadku widać "różowe" ( czyli są widoczne ubytki skóry)łatwo może dojśc do zapaprania i infekcji więc trzeba tego pilnowac. I druga sprawa to wyciek z prawego oka - byc może chwilowy ale też warto na to zwrócic uwagę przy odwiedzinach bo może to jakiś stan zapalny i będa potrzebne kropelki aby nie dopuścic do pogorszenia
  24. [quote name='gops']mialam sytuacje ze suka miala co cieczke ciaze urojona i za 4-tym razem wet kazal ja dopuscic zeby miala szczeniaki , oczywiscie glupi ludzie to zrobili ale po odchowaniu szczeniakow przy anstepnej i nastepnej cieczce ciaze urojona miala i tak :shake: [/quote] No oczywiście że ciąża tego nie usunie. To znaczy usunie raz w jednym cyklu bo zamiast "urojonej" będzie prawdziwa. I na tym koniec "zbawiennych" skutków. Przejście raz ciąży , połogu i laktacji nie jest panaceum na m in. genetyczne skłonności niektórych ras / osobników do występowania skłonności do "urojonej". No chyba ,że się będzie kryło co cieczkę:diabloti: Ciąża też niczego nie reguluje "na zapas" Już w gardle zasycha od tłumaczenia w kółko, że suka nie przezywa psychicznej potrzeby macierzyństwa którą niby jednorazowe krycie ma zaspokoić raz i na zawsze- po prostu hormony powodują określoną reakcję i kierują zachowaniem suki i tyle. A jak się układ hormonów zmieni to suka ma w nosie własne dzieci i z ulgą je porzuca. Dylematy czy się zyciowo spełniłam jako matka to czysto ludzka domena.
  25. [quote name='Okamia'] Ja nie wiem do jakiego ona weta chodzi że lekarstwem na choroby suni ma być ciąża :([/quote] ale nie dajcie się zbajerować opowieściom dziwnej treści owszem zdarza się, że czasem jakiś wiejski wet jak nie umie wyprowadzic suki z ciąż urojonych to podsuwa takie doraźne rozwiązanie bo nie ma umiejetności/warunków zrobić sterylki albo nie ma siły dyskutować z durnym i upartym właścicielem który "nie bedzie okaleczał"suki. Ale znakomita większośc tych niby lekarskich zaleceń to zwykła bujda i próba "podparcia" autorytetem weta swoich zaściankowych pomysłów.Przekonanie o dowartościowaniu i uszczęsliwieniu suki szczeniakami tkwi w naszym ciemnym społeczeństwie głęboko . Zwykle to jest tak, że po przyparciu do mury osoba twierdząca, że to wet zalecił szczeniaki w końcu przyznaje, że to [U]podobno[/U] jakiś wet ale wiadomość pochodzi od znajomej - i tak złote rady Goździkowej krążą po ziemi. A w tym wypadku też jak uważnie poczytać to "wymsknęło się" ,że jednak (w tej pełnej jednomyślności i entuzjazmie co do zbawiennych skutków ciąży ;) ) wet zaproponował środki poronne - tyle ,że niestety nawet najlepszy wet niewiele może jeśli: :wallbash:
×
×
  • Create New...