-
Posts
2279 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by zurdo
-
Ja też lubię tu wchodzić, choć 3 miesiące temu do głowy by mi nie przyszło, żeby to robić... Kocham to miejsce, ten spokój, brak sporów, współodczuwanie. Jakaś inna czasoprzestrzeń, całkiem nie-ludzka, choć ze smutnych powodów. Morusku <*> <*> <*>
-
Atos <*> Tośka tyle o Tobie napisała, resztę sobie dodałam, bo jest uniwersalna. Mam wrażenie, że Cię znałam. Dlatego chciałam Ci napisać: "wrażliwy, mądry..." Dalej przestałam. To nie ma sensu. Słowa są za małe. Więc tylko w milczeniu i zamyśleniu, Twojej pamięci
-
[FONT=Arial Narrow][SIZE=3]Ano, wpadłam. Może ktoś zechce adpotować część pcheł? Bo dla wszystkich to u mnie nie ma miejsca. Walczymy powolutku z dredami, rzepami i koopami w pięknych włosach i zwalczymy. Ale tyle pcheł?! Help![/SIZE][/FONT] [FONT=Arial Narrow][SIZE=3]Poza tym wyniosłyśmy się po hrabiowsku na spacerek. Noszenie po schodach My Lady traktuje chyba jako część należną oczywistość. Zatrzymuje się przed i czeka, patrząc na mnie z wyrzutem - "dlaczego ja jeszcze stoję?" Ale znowu nie było sikania. Zaczynam się martwić :-o . Kolacja pochłonięta, a teraz:[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial Narrow][SIZE=3]zasłużony wypoczynek:[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial Narrow][SIZE=3][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img454.imageshack.us/img454/6396/f002br2.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial Narrow][SIZE=3]Ponieważ nie udało nam się zdobyć kołnierza, jest zamówiony na jutro, to dziś mamy pożyczony od wieeelkiej onki. Nic to.[/SIZE][/FONT]
-
Morusowi napiszę jego własną. Jak odpocznę. amylaza to ni w ząb nie wiem co to, ale te płytki mnie martwią. Mam nadzieję, że to nie babeszjoza:shake: Pierwotniakom wstęp wzbroniony!
-
"Co prawda ma być to dom „tymczasowy”, ale kiedy widziałem, jak Fuksia patrzyła na nową Opiekunkę oraz z jakim „błyskiem w oku” nowa Opiekunka patrzyła na Fuksję, nie mam wątpliwości, że dom tymczasowy stanie się domem adopcyjnym." :evil_lol: :evil_lol: To się chyba nazywa szantaż emocjonalny... Hrabianka okupuje kuchnię i zwraca na mnie uwagę tylko wtedy, kiedy wydaje jej się, że idę napełnić jej michę :razz: . Ale kiedy sama się bezczelnie zażerałam zupą - nawet nie spojrzała, żadnych skłonności żebraczych. Prawdziwa szlachcianka. Powolutku rozpoczynamy dłubaninę przy włosach, ale bez kąpięli wiele zrobić się nie da. Mamy za sobą pierwszy test. Sunia została sama w domu. Najpierw na 3 minutki, wracałam świńskim truchtem wyobrażając sobie najgorsze rzeczy. I nic, sunia leżała tak, jak ją zostawiłam. Następnie poleciałam do weta po kołnierz i coś na kleszcze. Zeszło mi ze 20 min, w tym czasie sunia przeniosła się na swoje posłanko. Jest kochaniutka, na pewno obolała i trochę oszołomiona. I strasznie śmierdząca:mad: .
-
Roczny Ontario - rasa Miś Polski - już w nowym domku!!!
zurdo replied to anouk92's topic in Już w nowym domu
Tak, tak, przydałyby się nowe zdjęcia. Wtedy znowu chłopaka powrzucam na jakieś stronki. Może ktoś w końcu zechce dostrzec kudłacza. -
Pudliczka Lyska - w DT. LADY za TM [']
zurdo replied to GreenEvil's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziś Lady też była na chybotliwych nóżkach, a z tego, co mówił p. Janusz - wyniki wymazu mają być w środę. Poza tym, miała biegunkę i wieeelką chęć na kawałek wieprzowego ucha. Pasja zabrała ją na krótki spacerek, potem przyszły dzieci, które też chciały. Skorzystał oczywiście Wedelek. Jeszcze trwa aukcja bazarkowa na kolaczkę. Czy zmienić cel na Lady? -
Ja wiem, że Rasta nie będzie zazdrosna. Nieraz opiekowałam się jakimiś "obcymi" psami i Rasta znosiła to z godnością, choć taka sytuacja nie była dla Niej łatwa. A sunia jest tutaj: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=37800 i biorę ją na tymczas, choć z cichą nadzieją, że już zostanie... Muszę mieć tylko pewność, że opieka, jakiej będzie wymagać, będzie do udźwignięcia dla mamy, kiedy ja będę musiała wyjechać.
-
Film świetny. Farcia - super i ma przepisowe rrrr :evil_lol: Pasja, a masz ochotę wybrać się tam ze mną? Jest mi w tym momencie trudno powiedzieć, jak to technicznie rozwiązać. Liczę na zmotoryzowaną koleżankę, jeśli nie to zostaje taksówka - mam nadzieję, że umie się zachować i nie zostaniemy wysadzone na środku jakiegoś skrzyżowania. Mieszkam na Żoliborzu, prosta droga metrem lub tramwajem, ale myślę, że hrabianka nie będzie gotowa na takie przeżycia. No i najpierw muszę zaliczyć :evil_lol: :evil_lol: szefową na Czerniakowskiej.
-
[quote name='lamia2']Wow, jaką książeczkę, Zurdo napisz koniecznie :flaming:[/quote] hmm, o podróży do Lasu i żyjących tam straaasznych istotach: Zbiegach Okoliczności, Dygresjach, Wątpliwościach, Gruboskórnych Dowcipach, Kaczkach Dziennikarskich, Sprzedawcach Szczęścia i innych takich. A co, chcesz wydać?:evil_lol:
-
[quote name='modliszka84']zurdo - i Ty sie jeszcze pytaz czy Fuksie zabierąc... No jasne kochana, zabieraj malutką Fuksię! Widzę, że wpadłaś po uszy :evil_lol:[/quote] śmiej się, śmiej. A ja zamiast pracować, szykuję mieszkanie na przyjęcie hrabianki. Kupiłam jej michy i żarełko, z ubioru zrezygnowałam, bo przecież musi być na miarę i pod kolor :cool1: . Na razie skorzysta z rastowego. Jutro na 10.30 jadę do szefowej na jakieś 2 godzinki, potem do Psiego Losu, potem sprawozdanie.
-
[quote name='lamia2']Pamiętaj, że byłam pierwsza [quote] hmmm, byyyli juuuż taaacy kieeedyś, ale szyyybko się poooddaali. Bo jaaa straaaaasznie leeeniwa jestem. Popełniłam książeczkę dla bratanka i odpoczywam przez następnych 15 lat. :diabloti:
-
Wracam i co widzę?! :crazyeye: Collomaniacy są wielcy. I bogaci :razz: Rozumiem, że pieniądze z bazarku (będzie ok.90-100zł) można przeznaczyć na inną bidę? Czy postanowiłyście, co jutro z sunią? Mam ją zabrać na tymczas, w przyszłości z opcją pobyt stały? A, i rozmawiałam z panią Lucyną. Wspaniała kobieta. Ponieważ jestem w stanie damę utrzymać, umówiłyśmy się, że pomoże, gdyby (TFU-TFU) działo się w przyszłości coś złego.
-
Beta, to żadna odwaga, pies jest mi bardziej potrzebny niż ja psu... Myślę, że też dojdziesz do takiego momentu, miłość do Bonuchy to wyraz czegoś ogólniejszego, gotowości do kochania, która w Tobie jest i która kiedyś zacznie domagać się realizacji. To przyjdzie samo we właściwym czasie. I Bono będzie wtedy szczęśliwy, One potrafią się dzielić...
-
A co powiedział wet? I jak Morus się dziś czuje?
-
Bonuś <*> Beta, ja, z dłuższym stażem, też jeszcze w godzinach spacerów nie wiem, co z sobą zrobić - wyjść i ryczeć, zostać i zwariować? Zwłaszcza wieczorne spacery, to był prawdziwy rytuał. Jeszcze zrywam się o 18, bo leki na serce, o 19, bo na wątrobę... Nie wiem, ile jeszcze czasu potrzeba, nie wiem, co ci napisać. Chyba tylko tyle, że rozumiem. I współczuję.
-
Dziękuję Szajbus, dziękuję Aga. Dusza Rasty nie tylko nie mieściła sie w jej ciele, ona się nie mieściła w domu, sięgała przez parki, ulice, dzielnice, miejscowości... Do wszystkich, których poznała, do wszystkich którzy się uśmiechnęli, pogłaskali... Tak, Niusiu, bywałam czasem zazdrosna... A dziś Ty nie jesteś zazdrosna, nie będziesz jutro, albo za miesiąc, kiedy już... Zaraz, Niusiu, jadę do sklepu. Kupić miski, jedzenie, obróżkę... Kocham Cię Rachulku.
-
czekamy na decyzję szefowej, co dalej? Ja mogę jutro sunię zabrać, a jeszcze dziś sprawić jej żarełko, miski i wyprawkę (2 miesiące temu zarzekałam się, że nigdy więcej, dlatego nie mam nic :evil_lol: ). Mogę wykupić antybiotyki, z zastrzykami nie ma problemu. Ale cena za operację, pobyt (przewiezienie?) zdecydowanie mnie przerasta :shake: . Nie wiem, jak wyglądają umowy z Psim Losem, kiedy trzeba to zapłacić... Co dalej?
-
Sunia jest właśnie po operacji. Zwichnięcie nie było świeże, trzeba było jednak dokonać resekcji :shake: Karolina będzie jeszcze rozmawiała z lekarzem i o wszystkim napisze, jak wróci. Flatka - jeśli chodzi o mnie - tak jak pisałam DT nie ma problemu, bo teraz jestem w Wawie. Ja bym najchętniej tę sunię wzięła na zawsze, bo mnie dziś owinęła wokół ogona, ale, tak jak pisałam, taką decyzję mogę podjąc tylko po rozmowie z mamą (kocha psy, ale liczy się z własnym wiekiem i stanem zdrowia), a że nie zamierzam jej oszukiwać, muszę najpierw wiedzieć, jakiej opieki będzie wymagała sunia w przyszłości i czy mama jej podoła, kiedy mnie nie będzie.
-
[FONT=Arial Narrow][SIZE=3]Ja już jestem, musiałam wyjść o 14, Karolina została, może przywiezie konkretniejsze wiadomości. I tylko dobre. A na razie moje sprawozdanie.[/SIZE][/FONT] [FONT='Arial Narrow'][SIZE=3]Sunia jest PRZEWSPANIAŁA.[/SIZE][/FONT] [FONT='Arial Narrow'][SIZE=3]Początkowo niespecjalnie zwracała na nas uwagę, zerkała jednym oczkiem i tyle. Czego nie omieszkała bezczelnie wykorzystać Dianka, wpychając się pod ręce, z jęzorem gotowym do działania. Fuksia była pewnie nieco kopnięta przez środki przeciwbólowe, ale z każdą minutą interesowała się nami bardziej. O nic nie prosiła, żadnego wkładania nosa przez kraty, nic, co urągałoby jej arystoktatycznej godności, ale widać było, że głaskanie, porządki futerkowe i wszystkie delikatne zabiegi sprawiają jej ogromną przyjemność. Jeśłi chodzi o wygląd, to jest jako taki. Ma rzepy, które ją drażnią, bo są powbijane w sierść tuż przy skórze, częściowo jest totalnie zdredzona – dredy z ogona próbuje sama wyrywać. Widać, że trochę jej to wszystko przeszkadza. Nie próbuje wstawać, zmienia tylko boczki.[/SIZE][/FONT] [FONT='Arial Narrow'][SIZE=3]Chirurg powiedział, że najpierw spróbuje naciągnąć łapę bez operacji. Jeśli zwichnięcie jest świeże – powinno się udać, jeśli nie – czeka ją operacja (usztywnienie torebki i założenie blokady, jeśli dobrze zrozumiałam, w ostateczności spiłowanie główki). Kiedy wyjaśni się ta kwestia – będzie wiadomo, jak długo sunia musi tam zostać i ile to będzie kosztowało. Może Karolina przywiezie już konkretne informacje, jeśli nie doczeka końca zabiegu – trzeba będzie pewnie wieczorem zadzwonić.[/SIZE][/FONT] [FONT='Arial Narrow'][SIZE=3]Sunia jest po prostu przekochana, jak w końcu w swej hrabiowskiej łaskawości spojrzy na człowieka, to człowiek leci w głąb tych oczu, do samego końca. I już przepadł... Ja w każdym razie przepadłam. :loveu: [/SIZE][/FONT] [FONT='Arial Narrow'][SIZE=3][/SIZE][/FONT]
-
ehhh... To już nie ma co gdybać. Czekamy na wieczorne sprawozdanie. I kciuki, kciuki, kciuki za wielki come back ADHD-owca A Morusa czochramy wirtualnie, może poczuje.