-
Posts
2279 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by zurdo
-
Rozgwiazdo, a gdzie wino, gdzie świeczki?
-
[quote name='rozgwiazda']on niestety dla mnie prezentu nie miał:roll:[/quote] Ehhh, prawdziwy facet :loveu: . Rozgwiazdo, toż przecież wymierający gatunek, doceń zamiast się żalić :evil_lol:
-
[quote name='rozgwiazda']co Ty zurdo za studia masz co?bo cos mnie się wydaje,że dziedzionowo podobne do moich :razz:[/quote] :megagrin: :megagrin: :megagrin: Ale byś się uśmiała. Przynajmniej tak jak ja. Przam za offa [quote name='rozgwiazda']jeśli "rządacie" to będą. a co! coś wykombinujemy :p i niech wreszcie ładna pogoda będzie to Wam moro w parku pokażę. a co![/quote] Rżądamy, rżądamy. I pogodą się proszę nie wykręcać. Jest akuratna. Moro z rozwianym włosem. A w tle PKiN. :roll:
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
zurdo replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wiem jak to boli - patrzeć na cierpienie przyjaciela. Wiesz, ja Raście obiecałam, że dwa pierwsze lata jej życia - były dwoma ostatnimi jej cierpienia, że już nigdy cierpieć nie będzie. A potem - wiele godzin potwornych męczarni, wycia, drgawek. Koszmar. Przez ponad miesiąc nie mogłam spać, bo jak tylko zamykałam oczy - widziałam umierającą Rastę. Nie wiem, jak cię pocieszyć, ale wierz mi - z czasem będzie lepiej. Nie dlatego, że tęsknota będzie mniejsza - bo nie będzie, ale dlatego, że łatwiej będzie przywołać radosne wspomnienia. W końcu Ernusia dała ci tyle przepięknych chwil - nie po to, żeby o nich zapomnieć, a pamiętać tylko o tych ostatnich... Choć to trudne - trzymaj się, dla Niej i dla Maszki. -
hehe, chciałybyście :eviltong: A tak naprawdę - wielkie dzięki, będę pamiętać. A u księżniczki bez większych zmian. Apetycik dopisuje, humorek też, łapka ciągle dokucza, choć rana wreszcie zaczęła przysychać. Dziś będę się kontaktować z wetką, poinformuję ją, że ma już na stałe nowego pacjenta (oby rzadkiego) i ustalimy dalszy plan działań. Deszczu zdecydowanie nie lubi, chyba się boi o swój cudny brudek. A miałam nadzieję, że ją trochę przepłucze :razz:
-
Dogadują się wspaniale, bacznie nas obserwują, pilnują naszych znajomości i poznają się wzajemnie, widząc, że i my się tu poznajemy. Szajbus ma rację (jak zwykle). Im dłużej myślałam o chorobie Rasty i przeglądałam wątki piesków, które odeszły schorowane, tym bardziej rosło we mnie przekonanie, że One mają coś, co w nas zniszczyła cywilizacja i nieograniczona wiara w ludzki rozum. One mają wielką pierwotną intuicję. Wiedzą, kiedy walczyć i wiedzą, kiedy się żegnać. Tak jak rozpoznają nasze stany emocjonalne i nasze choroby - tak samo rozpoznają własny stan i wiedzą. I może nawet nam mówią, tylko my nie chcemy tego słuchać. Nie obwiniaj się, zrobiłaś naprawdę wszystko, żeby Mu pomóc. I On o tym wie, bo wie, jak Go kochałaś. Aresik <*>
-
Dwie piękne dziewczynki, Aniołki szczęśliwe (*) (*) Aga, kiedy widzę Twój podpis, zawsze się uśmiecham. Nawet jak płaczę.
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
zurdo replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Iri, każdy z nas jest tutaj, bo nie umie się pogodzić, bo ból i tęsknota wyrywają z normalnego toku życia, bo tęskni, bo nie rozumie. Ale twój krzyk, twoje cierpienie i miłość aż onieśmielają... Ernusiu [*], trafiła Ci się wielka wspaniała miłość. Opiekuj się teraz Iri i Maszką. -
Łoj, coś czuję, że niedługo morusowe kupy staną się przyczyną zwołania nadzwyczajnej sesji Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, kto wie, może nawet w walce z tak poważnym ogólnoświatowym zagrożeniem zjednoczą się Koree... Morus, weź no się chłopie w garść :mad: A, i zdjęć chcemy. Prosimy i żądamy. A nawet rządamy.
-
Tak, Rasta odeszła niedawno, płaczę za Nią i będę płakać za rok, dwa, dziesięć. Ale to nie znaczy, że nie ma już miejsca na nikogo innego. I może Fuksia jest mi potrzebna bardziej niż ja jej. Aalyiah, martwiłam się o sprawność Fuksi, bo wiem, że czasem muszę wyjechać na Bardzo Ważną Konferencję ;) , kwerendę itp, czasem mogę być chora. Ja jestem herod-baba, 50 kilo żywej wagi, jak będzie potrzeba, mogę ją nosić po schodach już zawsze, ale mama nie da rady. Stąd były moje pytania. Ale wierzę, że będzie dobrze, będę walczyć, jak lwica, żeby tak było - przede wszystkim ze względu na komfort życia Fuksi. To nie jest staruszka i ma się jeszcze cieszyć ze spacerów i spotkań towarzyskich. A w ostateczności - są znajomi, w razie czego, wierzę, pomogą. Tą okrężną drogą odpowiadam na pytania o dalsze losy księżniczki. Nie ja decyduję o tym, ale nie wyobrażamy sobie, żeby miała trafić do kolejnego domu. My ją kochamy, a i ona chyba :razz: nie ma nas w nosie. Więc, Modliszko, lada moment miną dwa tygodnie i czekamy na decyzję (jedyną słuszną :cool1: ). I umowę adopcyjną. A co do skłonności żebraczych - ja po prostu byłam w szoku, bo takiego psa, co pilnuje własnej michy, a ludzkie talerze ma gdzieś, to jeszcze nie widziałam. Ale już jest normalnie :p. Choć tu z pewnością Fuksia nie jest usatysfakcjonowana, bo nie jadamy mięcha, a fasolka i pomidorki jej nie wchodzą :eviltong:.
-
Aresik, ja wożąc Rastę na chemię, zwłaszcza na początku, kiedy ją źle znosiła, zastanawiałam się, czy mam prawo to robić. Czy mam prawo przedłużać jej życie czymś, co nie przywróci jej zdrowia. Mam absolutną pewność, że miałam prawo, że Ona chciała żyć. Potem były wspaniałe miesiące dobrego samopoczucia, chemię znosiła bardzo dobrze, normalnie żyła, pilnowała psów, biegała z piłką. Potem przyszedł kryzys i, choć wcześniej nie wyobrażałam sobie takiej sytuacji - że można podjąć taką decyzję, że można potem siedzieć przy psie i patrząc mu w oczy, myśleć - ja, pan i władca, zdecydowałem, że masz jeszcze 12, 11, 10... godzin życia - ale kiedy zobaczyłam, jak niewyobrażalnie cierpi, odarta z godności, jak nie widzi już nic, nikogo nie poznaje skupiona na bólu - nie mialam wątpliwości. To i tak by się stało, może parę, paręnaście godzin później, w potwornych męczarniach. W męczarniach, których nie życzyłabym największemu wrogowi. Ta decyzja to zawsze ostateczność i nie podejmujemy jej dla własnej wygody, podejmujemy ją dla Nich, z miłości, która nie chce zadawać cierpienia. I powiem ci jeszcze - mam nadzieję, że jeśli kiedyś będę tak cierpieć, znajdzie się ktoś, kto te męczarnie skróci... Aresik <*>, piesku, przyjdź i pociesz pańcię, powiedz, że nie masz żalu.
-
Dziękuję Rozgwiazdo (i wszystkim) za odwiedziny u Rasty. Wiem, jak przeżywa się odejście Przyjaciela, który z nami rósł, dojrzewał, który towarzyszył nam przez całe dzieciństwo... Był od zawsze, a nagle Go nie ma... A te nasze sroczki, na wiosnę dokuczają wszystkim psom Sara
-
W sąsiednim domu mieszka taki chłopak. I powiem ci Rozgwiazda - zdjęcia nie oddają ich urody :loveu: . A jakby ci było mało, to jest jeszcze Meliska z Elbląga, szczotka w typie Morusa, na pewno mu się spodoba :razz: Morus, chcemy bobków! Bo cię Rozgwiazda podmieni na lepszy model twardoróbka :mad:
-
Wklejam fragment maila, jakiego dostałam od p. Janusza Orzechowskiego [FONT=Arial]"Proszę "wymiziać" Księżniczkę przynajmniej 200 razy ode mnie :)))). Proszę także przekazać moje podziękowanie wszystkim Wolontariuszom z forum dogomanii i forum colie, którzy zainteresowali się losem tej suni i w mniejszym lub większym stopniu brali udział w tej akcji ratunkowej."[/FONT] [FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]Zurdo&Fuksia przyłączają się do podziękowań - [/FONT] [FONT=Arial]dla Modliszki, która księżniczkę dostrzegła wśród innych nieszczęść i nie zostawiła samej sobie :Rose: , [/FONT] [FONT=Arial]Aaliyah, która pomogła rozkręcić akcję pomocy :Rose:,[/FONT] [FONT=Arial]Pasji, która była cały czas na miejscu, czuwała, organizowała i pomagała :Rose:,[/FONT] [FONT=Arial]Agi, która rzuciła myśl, która tłukła mi się po głowie, ale brakowało odwagi, żeby pomyśleć ją głośno :Rose:,[/FONT] [FONT=Arial]Rozgwiazdy, która pomogła szukać fuksiowego opiekuna, choć być może na to nie zasłużył :Rose:,[/FONT] [FONT=Arial]p. Lucyny i wszystkich z forum collie wiadomo za co :Rose:, [/FONT] [FONT=Arial]i wszystkim, którzy służyli pomocą i dobrym słowem :Rose:,[/FONT] [FONT=Arial]oraz oczywiście p. Januszowi, któremu podziękowania już przekazałam :Rose:.[/FONT] [FONT=Arial]Fuksia już :sleep2: , ale w jej imieniu pozwalam sobie zamerdać ogonkiem Wam wszystkim :cool1: [/FONT] PS Biorąc pod uwagę potrzeby mizianiowe hrabianki przypominane łapką i nochalem, tych 200 razy to akurat jakaś minutka średnio intensywnego miziania :lol:
-
Roczny Ontario - rasa Miś Polski - już w nowym domku!!!
zurdo replied to anouk92's topic in Już w nowym domu
A może poprosić kogoś o allegro? -
Tusiu, mija kolejny wtorek, już dziesiąty. Wiesz, że we wtorek dziewiąty wiele się zmieniło. Już nie cierpię na bezsenność, nie krążę po domu w godzinach spacerów... Części pustki nie wypełni nikt i nic. Zwłaszcza tej radości, tej Twojej obecności, która wypełniona nie wiadomo skąd branym w takich ilościach szczęściem - samą sobą powodowała, że wszyscy czuli się lepiej, że smutki i zmartwienia chowały się po kątach. Przypomniała mi się dziś historia z początków Twojego u nas bytowania. Ciemny zimowy wieczór, dzwonek do drzwi, a za drzwiami dwóch ponurych strażników miejskich, którzy surowym głosem informują mnie, że pogryzłaś na podwórku człowieka i podarłaś mu płaszcz, wymieniają straszne konsekwencje, jakie przyjdzie mi za to ponieść. Zaczynam im tłumaczyć, przedstawiam racjonalne argumenty na dowód ich absurdalnej pomyłki, ale panowie są odporni na rozumowanie i dalej swoje, jak mantrę – kodeks taki, paragraf owaki. Wtedy Ty wychodzisz zza mnie, roztańczona, z kapciem w pysku, z pieśnią powitalną, na mordzie masz wypisane „czego się panowie napiją? Zapraszamy, zapraszamy, gość w dom – Bóg w dom”. A ponurym umundurowanym panom najpierw przerażonym, potem coraz bardziej rzedną miny, stają się coraz mniej pewni siebie. Pytam ich, czy to TEN pies pogryzł człowieka, a oni, już zakochani, już kucający obok Ciebie, już się przytulający... szybko się pożegnali i nawet przeprosili, tylko Ty zostałaś niepocieszona – jak to, tak szybko, nawet nie usiedli, nie obejrzeli Twoich piłek? Oj, Niuśka, umiałaś podrywać facetów, choć to jakiś ponury męski typ zniszczył Ci dzieciństwo i młodość. Najlepiej jednak szło Ci w autobusach. Wybór ofiary, uporczywe wpatrywanie się w oczy do czasu, aż zareaguje i odwzajemni spojrzenie – a wtedy już poległ... Nie sztuka było Cię kochać, Niusiu, sztuką było oprzeć się Twojej miłości. Niewielu się udało. Ich strata.
-
W kolejny smutny wtorek, Atosku <*> Tośka, czy słyszałaś, jak Atos ostatnio szczekał oburzony? Nie zawiodłaś Go. Nikt z nas nie zawiódł. Wszyscy robiliśmy, co w naszej mocy. Nie udało się... Tu nie ma winnych, nie my odpowiadamy za porządek świata, w którym zapomniano powiązać wagę istnienia z jego długością...
-
Gabi, piękna damo <*> Whisky, okruszku malutki <*> Trudno pojąć, dlaczego. Dlaczego takie maleństwo... Teraz Gabi uczy Jej wszystkiego tego, czego nie zdążyla nauczyć się tutaj. Dobrze, że mają siebie. I Ciebie.
-
Tak, Aresik będzie z Tobą i w Tobie. Zobacz, ile masz pięknych wspomnień, ile masz w pamięci cudnych, wspólnie spędzonych chwil. To prawda - nowych już nie będzie, ale z przeżywania tych, które były, nauczysz się jeszcze czerpać wielką radość i siłę. Niech tylko przebrzmi to przerażające NIGDY. Trzymaj się. Aresik, elegancki dżentelmenie <*> <*> <*>
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
zurdo replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Piękne zdjęcia, a najpiękniejsze te, na których w oczach odbija się światełko. Zawsze mnie takie zdjęcia poruszają. Aż chciałoby się iść w stronę tych światełek... Ernusiu <*> -
To nic groźnego, wygląda nieładnie, ale łokcie są po prostu starte. Trzeba je smarować czymś tłustym, najlepiej linomagiem i pilnować, żeby nie kładł się na powierzchniach, które powodują ścieranie (np. beton). Mojej suczce nie goiło się mimo linomagu - uszyłam jej nałokietniki, po dwóch tygodniach było super. Co do pazurów - nie wiem, jeśli nie widzisz przy nich żadnych niepokojących zmian, to chyba też nie ma się czym przejmować.