-
Posts
2279 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by zurdo
-
Fakturę wkleiłam. Aga, może chcesz dla swojego przystojniaka tę rudą @? Z chęcią oddam. Kolejna zarwana nocka - hrabianka średnio co pół godziny wstawała i zaczynała się o mnie wycierać kołnierzem. Dziś jej zdjęłam to ustrojstwo, bo ona się zamęczy i my się zamęczymy. Totalnie sobie w nim nie radzi, nie potrafi w nim jeść, wpada na ściany, przewraca się... Spróbowalam z kaftanikiem ale ten brzuszkowy nie zakrywa rany, jeszcze sprawdzę czy u weta pod domem nie ma innego. Jak nie - to coś gustownego jej uszyję, bo już nie mam siły latać i szukać. A z rany zaczęło się sączyć, na szczęście bez ropy, nie wiem czy zdążyła ruszyć mimo kołnierza czy znowu jakiś odczyn :shake: . Fuksiasta ma dziś gorączkę. Co nie przeszkadza jej zachowywać się SKANDALICZNIE. Ukradła mi z talerza pół szarlotki :mad: Specjalnie dla mnie robionej, bezjajecznej :mad: . O swoją linię to ja sama zadbam... Do tego pierwszy raz straciła cierpliwość do sąsiadki-donki i troszkę ją zbluzgała :evil_lol: Odebrałam dziś wyniki morfologii z biochemią - podręcznikowy pies, wszystko w normie :lol:
-
Tusiu, ja mam dość... Ja już tu nie mogę... Nie tak... Powiedz mi, dlaczego?!!!! Wczoraj Fuksia, dziś mama, jutro - kto jeszcze z bliskich będzie cierpiał? Czemu nie ja? Powiedz mi Tusiu, czemu ja tu muszę żyć?! Na świecie, w którym jakieś dwunogie g... dla paru papierków ze znakiem wodnym potrafi kopać po głowie leżącą starszą kobietę?! Boże, ja już po prostu nie mam siły. Tuśka, Aniołku mój... Zazdroszczę Ci tego miejsca...
-
Norciu <*> Czasem nie wiem już, co można jeszcze napisać, mam wrażenie, że wszystko, co można było powiedzieć - zostało powiedziane... Więc tylko - pamiętam o Tobie, wyjątkowa, wspaniala Norciu, i jestem z Tobą, Radek.
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
zurdo replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Erna <*> Ale masz wspaniałe perspektywy i niech one dają Ci siły. W nowym domku zamieszkają wspaniałe bulwki, a wraz z nimi Ernusia. Pilnuj śliczna pańci, żeby spełniła swoje marzenie i stworzyła wspaniałą przestrzeń dla waszych przyszłych spotkań. Już pogodnych i pełnych pięknych chwil, jakie dane Wam było przeżyć. -
Aresik <*> Odwiedź pańcię, zostaw ślad swojej łapki w ogródku i ślad swojego szczęścia w snach.
-
Dziękuję Wam. Już po wszystkim. Obie powoli dochodzimy do siebie. To mnie kosztowało strasznie dużo nerwów - nie dość, że lęk o Fuksię, to jeszcze to miejsce... Fuksia była znieczulana w gabinecie, w którym Rasta odeszła za TM, wpadłam w panikę... Do tego kilka godzin w poczekalni - patrzenie na ofiary chłoniaka i innych nowotworów, słuchanie dobrze znanych nazw leków, przećwiczonych dziesiątki razy zaleceń... Tam nie ma miejsca, w którym Rasta nie leżałaby przez tych 7 miesięcy, każdy kącik, stojak do kroplówek, kocyk, termometr, miska noszą na sobie jakiś Jej ślad. Ale przecież nie zabiorę Fuksi od lekarzy, których uważam za wspaniałych do innych, może gorszych, tylko dlatego, że cierpię...Tak bym chciała o tym koszmarze zapomnieć... Tusiu, wiem, że byłaś wczoraj przy nas, bez Ciebie nie starczyłoby mi chyba sił. Bardzo Cię kocham.
-
Mój niedobity do końca pies zaczął mieć znowu jazdy jak zgasiłam światło, więc się ze spaniem przeniosłam na podłogę i jakoś dotrwałyśmy rana. Teraz śpi już spokojnie po śniadanku. Na razie nie korzysta z łapki. Będę musiała ją jakoś do tego zmusić, bo zaczęły zanikać mięśnie :shake: Jest jeszcze piękniejsza - wygolona od kręgosłupa po samo kolanko i wysmarowana jodyną, do tego kołnierzyk... I bez zęba. Cuuudooo :cool1:
-
[FONT=Tahoma]Więc jestem i z zaświatów piszę.[/FONT] [FONT=Tahoma]Po wielkich trudach (ehh, ten niespodziewany śnieg w srodku zimy:cool1: ) dotarłyśmy dzisiaj/wczoraj/ do lecznicy. Fuksiasta trafiła do gabinetu, w którym Rasta... Od rana byłam ciężko przerażona, ale to mnie już dobiło. Na domiar złego Fuksia po głupim jasiu zaczęła przeraźliwie płakać. A ja dostałam po prostu histerii. Zaczęto mi tłumaczyć, że każdy ma inne wizje – jedni się śmieją, a inni mają kiepski trip i płaczą. Siedziałam przy niej dopóki nie odpłynęła całkowicie i na wszelki wypadek trzymałam rękę na jej serduszku. Rozstałyśmy się ok. 20. Ja powędrowałam do poczekalni, a księżniczka na stół. Usunięto Fuksi martwy ząb, kamień z pozostałych i zabrano się za to, co najważniejsze. Sądząc po czasie – lekarka robiła to dość starannie – operacja skończyła się ok. 23 :cool3: [/FONT] [FONT=Tahoma]I mniej więcej o tej godzinie znowu usłyszałam Fuksiastą na kiepskim haju. I nie tylko ja. Tuż po jedenastej do lecznicy wpadł zdesperowany sąsiad i przekrzykując Fuksię powiedział, że on dłużej znosić nie będzie odgłosów dobijanych psów :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: i dni kliniki są policzone :-o . [/FONT] [FONT=Tahoma]Już wybudzona i wciąż płacząca Fuksia trafiła w moje objęcia i po godzinie jazdy w korkach mocno po północy dotarłyśmy do domku. Tu Fuksiasta się uspokoiła i spokojnie zasnęła pod kocykiem. I teraz już wszystko od początku – kołnierz, antybiotyki, zastrzyki... Mam nadzieję, że z lepszym finałem. Umówiłyśmy się z lekarką operującą na stały kontakt i sprawozdania z postępów.[/FONT] [FONT=Tahoma]Ile mnie ten dzień nerwów kosztował, to wie chyba tylko moje serce... [/FONT] [FONT=Tahoma]I jeszcze jakby było mało – jednak cieczka.[/FONT] [FONT=Tahoma]Ale jak ją tak trzymałam i sprawdzałam, czy bije jej serducho, to sobie uświadomiłam - JAK JA JĄ STRASZNIE KOCHAM[/FONT]
-
Dziękuję, kciuki i wsparcie są bardzo potrzebne, i chyba bardziej mi niż Fuksi. Ja wiem, że damy radę, bo musimy. Tylko ja się stałam panikarą, gdzieś w tyle glowy ciągle tłucze się niechciana myśl, że nie każda walka kończy się zwycięstwem... U Fuksi nie walczymy o życie, ale o jego jakość, zagrożenie jednak jest zawsze. Boję się potwornie. U Rasty wiedziałam - ona była odporna na wszystko, na ból, na leki reagowała podręcznikowo. Fuksia jest delikatniejsza. I do tego jeszcze ciągle musi mi wracać przed oczy to wszystko, o czym chciałabym już zapomnieć. Staram się dla Fuksi nie pokazywać tego, ale kiedy zacznie odpływać po narkozie, to już naprawdę nie wiem, jak to przetrwam bez płaczu. Rastuniu, spadł śnieg. Ostatnim listopadowym śniegiem nie miałaś siły się już cieszyć. Dla Ciebie polubiłam (starałam się) zimę, choć straszny ze mnie zmarźluch, tak jak Ty dla mnie starałaś się polubić lato. Mam nadzieję, że macie tam zimowy zakątek. Nie wiem, kto rzuca Ci teraz kulki, kto ukrywa piłkę pod śniegiem, kto zakopuje Twoje łapki, kiedy położysz się, żeby odpocząć... Kto wyciąga lód z łapek? Kto wyciera brzucho? Jeśli nie ma nikogo, wiedz, że ja robię to w myślach. Tylko tyle mogę na razie. Kocham Cię Niuchaczku, wciąż i wciąż - tęsknię bardzo.
-
Aaliyah, podobieństwo - do kogo? :mad: Majafaja, to stare zdjęcie, dziób już przycięty, ale z nim Maryśka wyglądała wyjątkowo złowrogo, choć i bez dzioba niedaleko jej do frankensteina :evil_lol: Aga, widziałam wczoraj topic boksi i mam ją w pamięci. Taki łysolek w taką pogodę :shake: , mam nadzieję, że ktoś ją znalazł i przynajmnie nie zamarza... Ja dziś mocno panikuję, Fuksiasta w błogiej nieświadomości cieszy się zimą. Przeorała nochalem całą drogę. Normalnie - pięcioślad. Ciężko ją było złapać w kadr, nawet o łapsku zapomniała [FONT=Arial Narrow][SIZE=3][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img209.imageshack.us/img209/9308/f0498cr.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT]
-
super, że sunia znalazła dom. Ale - czy próbowaliście odnaleźć jej wcześniejszego opiekuna? Może to jeszcze jedna ofiara sylwestra, może ktoś gdzieś na nią czeka?
-
wyrzucona z sam.NIE ODDAM JEJ NIKOMU i żałujcie bo jest KOCHANA :P
zurdo replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
Co z Perełką? Mam nadzieję, że brak wiadomości oznacza dobrą wiadomość... -
[FONT=Arial Narrow][SIZE=3]A co tam... Na poprawę humoru przedstawiam starszą siostrę Fuksi. Jedną z dwóch znalezionych na śmietniku nielegalnych imigrantek. Z pozoru gbur i niekomunikatywny ponurak, w głębi duszy – sama dobroć. Typ agresywnego dominanta, nie poddaje się, dopóki nie postawi na swoim, ale jak zimno – umie ładnie poprosić. Jak potrzeba lux-torpeda, jak nie potrzeba – rozespana klucha. Fuksia z miejsca uznała jej wyższość i traktuje ją z należnym wiekowi i pozycji szacunkiem :razz: [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial Narrow][SIZE=3]Leon vel Marysia.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial Narrow][SIZE=3][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img152.imageshack.us/img152/2356/leon7qd.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial Narrow][SIZE=3]Mam nadzieję,ze kiedyś uciułam na bilet powrotny do Kazachstanu i dożyje swych dni na ojczystej ziemi :roll: [/SIZE][/FONT]
-
Pomór jakiś????? Czy sesja?
-
Atosku <*> Tośka, kiedyś śledząc wątek Atosa, napisałam o dwóch równoległych istnieniach - różnych i odrębnych, a jednak w jakiś sposób - podobnych. Widzę, że łączyło je coś jeszcze... Czy też zastanawiasz się czasem, co robiłaś tego dnia, gdy rodził się Atos? Myślisz, gdzie wtedy byłaś i czy poczułaś wtedy, że wydarzyło się coś wyjątkowego? Czasem staram się to odtworzyć, ale to zbyt dawno. Wiem tylko, że 15 lutego 1994 roku był wtorek...
-
Dziękuję wszystkim za wizyty u Rasty, świadomość, że KTOŚ Bardzo Ważny trwa w pamięci nie tylko własnej, bardzo pomaga. Rastuniu, kolejny wtorek, żal nie mniejszy. Patrzę na zdjęcia i nie potrafię uwierzyć, że tak już będzie. Bez Ciebie? Czyli jak? Tak jak dotychczas? To nie życie... I jeszcze Fuksia. Tak wystawia na próbę moje siły. Patrz Rastuniu - wcale ich nie miałam, a teraz noszę, jeżdżę, rozmawiam z tymi samymi lekarzami, patrzę, jak Fuksia cierpi i walczę. Znowu walczę. Jutro ma kolejną operację. Tusiu, daj mi siłę, żeby to jeszcze przetrwać.
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
zurdo replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Iri, nie trafi Ci się druga Ernusia, ale trafi ci się równie wielka miłość - choć będzie już inna, to nie mniejsza. Daj sobie tylko czas i płacz, płacz. I pisz. To pomaga. A sama nie jesteś, nawet jeśli czasem brakuje odpowiedzi. Ja, i nie tylko ja, spędzam tu sporo czasu i czytam - tylko czasem nie wiem już, co napisać. Brak słów... Trzymaj się. -
oooo, maafaja, dobrze wiedzieć na wszelki wypadek. I gdzie się to psiukadło kupuje, w psim sklepie, u weta? Modliszko, to ciało nieatrakcyjne?! [IMG]http://images14.fotosik.pl/56/abd04e92f85712a7.jpg[/IMG] :megagrin: :megagrin: :megagrin: :loveu: Ja myślę, że psy po prostu wiedzą, że za wysokie progi...
-
[quote name='Aaliyah1981']a ja wlasnie wrocilam od weta i jestem taka zalamana okazalo sie ,ze moj Kapsel ma strasznie chore serducho i jest naprawde zle ledwo co wchodzi juz po schodach bedzie dostawac jakies leki na krazenie ale pani mi powiedziala wprost moze to byc kwestia kilku miesiecy :placz: az sie poplakalam jeszcze w lipcu odszedl nasz collaczek i teraz Kapsel tak zachorowal czemu nieszczescia tak chodza parami:placz:[/quote] Aaliyah, nie poddawaj się tak szybko. Nie wiem, jaka to choroba, ale Rasta z chorym serduchem żyła od 8 roku życia. I to żyła całkiem normalnie, łykała tylko (z wielką chęcią) piguły. Nie wiem, co dolega Kapslowi, Racha miała bardzo nieregularne skurcze. Skonsultujcie to jeszcze. Musi być dobrze, trzymam kciuki. Kapselku, chłopie, nie strasz! [I]Sprawdziłam - Rasta miała "liczne nieregularne dodatkowe skurcze"[/I]
-
LEONEK - pamiętacie? MA JUŻ 2 LATA!!! PIĘKNIE WYRÓSŁ! nowe FOTY!
zurdo replied to anielica's topic in Już w nowym domu
[quote name='niufa']Wydaje mi się, że dopóki psiaka nie zdiagnozuje lek. w Lublinie (a dr. Balicki jest bardzo cenionym spec. od spraw okulistycznych) nie ma sensu narażać psiaka na stres związany z dalszą podróżą.[/quote] zaproponowałam, bo nie wiedziałam, że w Lublinie jest okulista -
kurczę, mam nadzieję, że się mylę, że trafiałam dziś na napaleńców... Bo sie psy zaczynają interesować dziewczyną :shake: . Jeszcze tego nam do szczęścia brakowało, żeby ganiała za nami sfora burków, a my będziemy zwiewać na trzech łapach? A sterylka to na razie pieśń przyszłości... Obym się myliła... Chyba jednak trafiłyśmy na panów z podwyższonym libido :evil_lol: A w ogóle to mnie już zaczyna wykańczać to ciągłe czekanie na poprawę :mad: Fuksiastej już się po prostu nudzi ciągłe leżenie, więc krąży za mną jak cień, jak się ubieram - to pierwsza pod drzwiami. Ona by już chciała normalnie - iść na fajny spacerek, pobawić się. Ona się męczy, a ja nie umiem jej pomóc :placz: :placz: :placz: Byle do jutra...
-
LEONEK - pamiętacie? MA JUŻ 2 LATA!!! PIĘKNIE WYRÓSŁ! nowe FOTY!
zurdo replied to anielica's topic in Już w nowym domu
a może znalazłby się ktoś, żeby przewieźć psiaka do wawy, do dra Garncarza na konsultację? To nie jest tak strasznie daleko... Ja też mogę coś dorzucić, choć na razie niewiele :shake: -
wyrzucona z sam.NIE ODDAM JEJ NIKOMU i żałujcie bo jest KOCHANA :P
zurdo replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
właśnie, właśnie, może prześlij komuś wyniki dotychczasowych badań i opis, jak wyglądają ataki. Ja też mogę zabrać je do weta. Raczej nikt nie postawi diagnozy na odległość, ale może przynajmniej coś zasugeruje i nie będzie trzeba szukać na oślep. I jeszcze można to opisać na stronie jakiejś lecznicy, może też lekarze coś zasugerują (np. [URL="http://www.bialobrzeska.waw.pl"]www.bialobrzeska.waw.pl[/URL]). [FONT=Arial Narrow][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial Narrow][SIZE=3] Dopiero zobaczyłam chłopaków. Cuuuuuudooooo :loveu: [/SIZE][/FONT]