Jump to content
Dogomania

zurdo

Members
  • Posts

    2279
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zurdo

  1. Atos <*> Wiele jeszcze pewnie wtorków przed nami. Wtorków odliczanych, wtorków smutnych. Wy tam, my tu, a między nami przepaść połączona jedynie wspomnieniami. Bardzo staram się wierzyć, że ta przepaść - to nie na wieczność... Trzymaj się Tośka...
  2. [quote name='modliszka84']Zurdo chyba cos przeskrobała że Jej zabrali avatar :evil_lol:[/quote] :nono: :nono: :nono: Nu nu, zurdo grzeczna, jak aniołek... Oddajcie mojego nochala :x Co mam zrobić? Mam zaśpiewać i zatańczyć? :razz: Dobrze, dobrze będą zdjęcia. Mańana...:evil_lol:
  3. [quote name='Aaliyah1981']cioteczko zurdo a moze jakas foteczka nowa :oops: ja tak niesmialo :oops: ladnie prosze[/quote] hmmm, prosić zawsze można, tylko jak ja mam złapać tego psa w kadr?!:evil_lol: [COLOR=olive]PS Oddajcie mój avatar![/COLOR]:mad:
  4. Bezpruderyjne :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Piękny eufemizm... A ja poproszę jakąś antywiagrę. Chociaż... Muszę przyznać, że to całkiem przyjemne... Jeszcze nikt tak nie reagował na mój widok :evil_lol: Wet rzeczywiście profesjonalny, pewnie mu się wydrukował usg własnej głowy i tak go ucieszyła ta wielka pustka...
  5. [quote name='Lucyja']Zurdo moja kolusiowa sunia dokładnie tak samo zachowywała się w trakcie cieczki. Ogon wygięty w jakis dziwny rogal i jej skarby w całej okazałości mówiły "bierz mnie" :evil_lol: Na widok psa dostawała totalnego świra. Stała jak zahipnotyzowana i czekała na jego amory. Po upływie 2 miesięcy od cieczki dostawała ciąży urojonej i wtedy kolejny koszmar. Cycorki pełne mleka, a ona gotowa do bawienia dzieci. W lecie ją wysteryzlizowałam i problem się skończył.[/quote] dzięki, to mnie uspokoiłaś, bo naprawdę zaczęłam się tym martwić tym ogonem :crazyeye: Tylko nie ciąża urojona, pliiiis. Musimy mieć czas, żeby się pozbierać po przygodach z łapskiem :roll:
  6. [B]Rozgwiazda[/B], ty lepiej wklejaj zdjęcia Moro... [B]Aaliyah[/B]... Wiem, jak dobijająca jest ta nagla pustka w mieszkaniu. Potrzeba czasu, czasu i jeszcze raz czasu. Kiedy minie najgorsze, zostanie masa ciepłych wspaniałych wspomnień. Życzę Ci, aby jak najszybciej... Po schodach ciagle Fuksię noszę. 70 schodów w jedną stronę, cztery razy dziennie daje jak nic równo 560 schodów dziennie. A jakie bicepsy mam, ha! Gorączkę pożegnałyśmy, podobnie jak obrzęk, Fuksia dziś się lepiej czuje i zaczyna ją roznosić energia. Zaczęło się od samego rana – wkurzyło ją najpierw, że dwa budziki dzwonią od 40 minut, więc ściągnęła ze mnie kołdrę i mokrym nochalem poinformowała, że koniec spania. A ja sobie lubię poleżeć. Łazi za mną krok w krok, więc siedzę, a ta zamiast się położyć, stoi przy mnie z łbem na kolanach, więc się przenoszę na podłogę i urzęduję dziś w dolnych partiach mieszkania. Jak się myłam, to stała przed wanną i się gapiła. Jak wyszłam z domu, to zerwała kaftanik, opatrunki i dorwała się do rany. Żebrze już na całego (to a propos apetytu) i nie przeszkadza jej dieta wegetariańska. Jest źle wychowana, uciążliwa i okropna. A jak ją o tym informuję, to patrzy na mnie maślanymi oczami mówiącymi „no i co, przecież i tak mnie kochasz...” Ratunku [B]majafaja[/B]! Powiedz mi, czy to normalne? Fuksia ma wielką chcicę, to rozumiem. Totalnie jej odwala, jak tylko poczuje psa. Zapomina o łapie, ciągnie tak, że mi prawie rękę ze stawu wyrywa. OK. Ale ją wystarczy teraz dotknąć, pogłaskać po głowie, a nawet tylko zrobić gest do głaskania np. wyciągnąć rękę, albo tylko do niej mówić – a ona wtedy pręży ogon, unosi go do góry, przekręca na bok, wygina go pałąk, cała się sztywna robi. To normalne, czy jej się coś stało?!! Jak żyję, pierwszy raz coś takiego widzę...
  7. Znowu płaczę. Tak bardzo życzyłam Kapselkowi, żeby przetwrał i zaczął wracać do zdrowia. Kapsel odszedł. Tak bardzo życzyłam Hippieskowi, żeby zmógł to choróbsko, a przegrywa. Hippies, nie jesteś katem, tak może myśleć ktoś, kto nie doświadczył na sobie cierpień najbliższego przyjaciela. My wiemy, że nie jesteś. My wiemy, że cokolwiek zrobisz - to będzie dobre dla Hippiesa, bo z miłości... Trzymaj się, jestem z Tobą. Rastuś, tak kochałaś wszystkie fafelki, jak przyjdzie Ten Czas, powitaj Hippieska, wprowadź go do tęczowego stadka, niech nie będzie sam ani przez chwilę.
  8. Piękny Aresku <*> Odwiedź pańcię, zabierz ją na długi, szczęśliwy spacerek. Ty, Ona, a między Wami smycz wielkiej miłości...
  9. Saba <*> Biegaj szczęśliwa po tęczowych łąkach i porządkuj tęczowe ogródki
  10. Hippies, tak mi przykro... Ja miałam ten "komfort", że każdą decyzję podejmowałam z lekarzami, którzy o Rastę walczyli (wiedziałam, że nie uśmiercą Jej dla własnej wygody), ale też umieli ocenić Jej stan obiektywnie. Ostatnie kilkanaście godzin to był koszmar - Rasta była nieprzytiomna z bólu, w zasadzie już Jej nie było. Robiłam Jej zastrzyki z tramalu co 3 godziny, ale nie pomagały. Było tylko wycie... Psa, który nigdy nie płakał... Leżała uderzając głową w podłogę w atakach bólu i przeraźliwie wyła. Jej już nie było, był tylko ból nie do opisania. Podjęłam jedyną decyzję, jaką mogłam podjąć w tej sytuacji. Gdybym tego nie zrobiła - Rasta odeszłaby i tak po dodatkowych kilku, kilkunastu godzinach cierpień, które na zawsze zostaną we mnie jak najgorsza życiowa trauma. Dopóki Hippies ma w sobie jakąś radość, dopóki reaguje na tramal - nie róbcie tego... Jeśli zobaczysz, że jest już tylko cierpienie - nie wahaj się (choć wiem, jak to brzmi). Mogę Ci tylko napisać - nie pozwól, aby Hippies odchodził z tego świata w takich męczarniach jak Rasta. Ja z tym zostanę już do końca życia i nie życzę tego nikomu. Trzymaj się. Wiem, co przeżywasz.
  11. A, jak wie, to dobrze... Ale zawsze może wiedzieć jeszcze bardziej :evil_lol: A link jat taki [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=6259[/URL] i nie ma przebacz, na zdjęcia czekamy :mad: Moro musi być teraz cudny po spacerku, jak źle wyżęty mop :evil_lol:
  12. Rachulku, znalazłam jeszcze rozpiskę Twoich leków. Dużo tego było.A im więcej – tym bardziej się cieszyłaś. Nie musiałam pilnować pory ich dawania. Pół godziny przed wyznaczonymi godzinami trykałaś mnie nochalem i pilnowałaś, biegając z płaczem między mną a kuchnią, a kiedy uznałaś, że to już pora – siadałaś przed koszykiem z lekami i czekałaś wpatrując się w niego, jakby zahipnotyzowane piguły mogły same do Ciebie z niego wyjść. I oczywiście przytupywałaś – szybciej, szybciej, przecież jestem chora. A jeśli czasem pożyczyłam jakąś witaminkę – patrzyłaś na mnie ze świętym oburzeniem - jak śmiem podkradać leki choremu psu. Ehhh, Niuchaczku, nie pytam już, czy to miało sens. Pomagało, nie było dla Ciebie męczarnią, dało Ci 6 miesięcy dobrej jakości życia. Mało i dużo. Dla mnie zawsze za mało, ale przecież mogło być mniej. Jak sobie przypomnę, co czułam, kiedy w kwietniu usłyszałam „eutanazja” i przez 3 dni, żyjąc w jakimś koszmarnym transie, żegnałam się z Tobą, zanim podjęłam decyzję o walce... Było warto, Niusiołku, mam nadzieję, że też tak uważasz. Te setki godzin spędzone na ławeczce w parku, te wakacje na działce, spotkania z kumplami, te tysiące godzin, podczas których cieszyłyśmy się sobą. Nie powiem, że żyłaś przez te pół roku normalnie, bo rozpuściłam Cię totalnie. Ale poza tym – gdyby nie leki i kroplówki, zapomniałybyśmy o Twojej chorobie. Było warto, dopóki nie cierpiałaś. A te ostatnie 2 tygodnie – nie chciałam tego, wybacz. Wiesz, że to z miłości i niepogodzenia. I kocham Cię nadal i nadal się nie godzę. I nadal strasznie tęsknię. I nadal czekam... I drzwi zawsze szeroko otwarte, bo przymkniętych nie umiałaś otworzyć... Zawsze na Ciebie czekają do mnie drzwi otwarte...
  13. [B]krooffcia[/B], dzięki, nie wiem, mamy maść z antybiotykami i instrukcję obsługi rany i tego się trzymamy, bo ta rana to dosyć głęboka jest :evil_lol: [B]Aga[/B], chciałam subtelnie, ale skoro tak, to walę z grubej rury - ja tam bym nie chciała mieć chłopa, choćby najpiękniejszego, który ważyłby (proporcjonalnie) 125 kg :cool3: [B]Yboty[/B], bardzo przepraszam, że nawaliłam, ale nie się i nie z wami, tylko ogólnie i w całości. I Portiera przepraszam. Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja nawalić się wspólnymi siłami na jakiś szczytny cel :cool1: [B]Aaliyah[/B], dziękujemy i życzymy dużo sił, żeby przetrwać najbliższe dni :-( A Fuksiasta - gorączka chyba opanowana, obrzęk bardzo powoli, ale schodzi. Uczymy się chodzić po schodach - na razie łagodnych parkowych, po kilka na każdym spacerze. A ja tym czasem wyhodowałam sobie muskulaturę, że Pudzianowski nie podskoczy :evil_lol:
  14. Aga, jestem pełna obaw - cy ten psystojniak sechce kobitę z takimi brakami w usembieniu? Ona scerbata jest bardzo. Kobieta po psejscach znacy. Psemysl to jesce, bo ja psesyłki sfrotnej nie psyjme... Dzięki majafaja, ale nie miałabym sumienia katować Fuksi jeszcze gaciami. Dość już znosi. Wolę prać. A na froncie - wojna trwa. Dziś walczymy z: gorączką, opuchlizną, wysiękami, pawiami...:flaming:
  15. Dwa najcudniejsze Aniołki Choćbyśmy nie wiem jak chowali, zawsze coś zostanie na wierzchu - ta potworna pustka... Jej się schować ani oddać nie da...
  16. Szajbus, jeszcze wiele nocy przed wami, a Psonia - sama widzisz, zna drogę dobrze. Tej nocy może zajrzała tylko sprawdzić, czy wszystko u was w porządku, jak wygląda dom i jej ulubione kąciki. Każdy czasem chce wrócić do miejsc szczęsliwego życia, nawet z raju... Psoteczko <*> odwiedź, uspokój pańcię.
  17. Jakiś czas... Dla tych, którzy kochają, czas może zmniejsza ból, ale tęsknota zostaje i staje się nowym towarzyszem życia. Czoki <*> bądź szczęśliwy i opiekuj się Aniołku alusią
  18. Ernusiu <*> Iri, Erna na pewno nie była zazdrosna. Była szczęśliwa i spokojniejsza, wiedząc, że kiedyś (choć kto przypuszczał, że tak szybko) nie zostaniesz sama. I może dlatego nie odwiedza Cię tak często, jakbyś chciała, może nie chce sobą przesłonić Ci Maszki. Erna miała wielkie serducho, tak jak i Ty. Trzymaj się, mimo bólu, bo masz dla kogo.
  19. Dziś w nocy odszedł Kapsel Aaliyah1981 <*> Znalazł kochający wspaniały dom. Tylko dlaczego na tak krótko... Kapselku, tak bardzo chciałam, żeby Ci się udało, a teraz już tylko łzy... Biegaj misiu szczęśliwy i pamiętaj o swej wspaniałej Rodzinie.
  20. Z czekania na zdjęcia zrobi się niedługo Czekanie na Godota :motz:
  21. Co ja mam z tą księżniczką... Wstaję rano, witam się i oglądam. Z rany leci już na całego, łapa spuchła jak bania... :shake: No to bach – jedziemy do weta. W poczekalni tłum, Fuksiasta bryluje i podsuwa wszystkim swój pachnący tyłek... Szczególnie w oko wpadł jej mały merlaczek, jednym słowem – żadnych mezaliansów... :cool1: A na marginesie – [B]majafaja[/B] wielkie dzięki! :modla: To naprawdę działa. Panowie orientują się dopiero, jak im pupcią wjedzie pod nos. A Fuksia w nastroju coraz bardziej melancholijnym, nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego nie lecą na taką babeczkę. I tęsknie wypatruje [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img264.imageshack.us/img264/4146/f053rr6.jpg[/IMG][/URL] W związku z dzisiejszymi zaleceniami – na razie wstrzymuję wysyłkę paczki dla Pola. Będę się uczyć na księżniczce nowego fachu, bardziej rynkowego, masażyści są ponoć w cenie, czego nie da się powiedzieć o pragmalingwistach :evil_lol: Jak ten pies przestanie wymagać nieustannej opieki - to jakem zurdo - w trupa się zaleję ze szczęścia :drinking:
  22. Nie wiem, jak wam dziękować za te wszystkie ciepłe słowa... To był dla mnie naprawdę trudny czas. Mama powolutku dochodzi do siebie. A mi pozostaje tylko zrewidować swoje poglądy. Jeśli można katować słabszego, leżącego człowieka, który się nie broni - znaczy, że jednak trzeba się bronić. I znajdę dobry i skuteczny sposób, żeby to w przyszłości robić i nauczyć tego bliskich. Rastuś, przepraszam Cię Aniołku, że tak rzadko ostatnio do Ciebie zaglądałam. W sercu i w pamięci jesteś cały czas, zwłaszcza teraz - gdy zrobiło się biało i zimowo, a pierwszeństwo w porannym wydeptywaniu ścieżek w świeżym śniegu przejęli już inni...
  23. Aaliyah, strasznie mi jest przykro, wiem, co przeżywacie... Trzymajcie się jakoś, trzeba mieć nadzieję, że jeszcze będzie lepiej. Wysłałam Ci pm.
  24. [quote name='Aga_Mazury']zurdo poproszę adres pod jakim mam odebrac Fuksię...date oraz godzinę odbioru...:evil_lol:[/quote] A co się będziesz fatygować... Wyślę ci w paczce, do waletynek powinna dojść :cool3: . Tylko ciiiiii.... Modliszka nie śpi...
  25. khmm, i ani słowa o kupie?! To już wiem, dlaczego wczoraj takie korki były... :mad: Moro histeryk? A to Moro tu się ostatnio użalał nad własnym stanem? :eviltong: A swoją drogą - może to nie tylko lód, może to sól go tak załatwiła? I chcemy zdjęć. Moro z bulwą. Moro z Rozgwiazdą. Rozgwiazda z bulwą... Chcemy śniegwych zdjęć! Potem wyślemy je ex-TZ, a co - niech wie, co traci...
×
×
  • Create New...