-
Posts
2279 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by zurdo
-
Wiesz Sabina, myślę, że źle mnie zrozumiałaś i te słowa są zwyczajnie przykre i niepotrzebne, bo nikt tu chyba tak nie myśli (zastępca, klon). Myślę też, że nie muszę tłumaczyć tego, co chciałam powiedzieć. Wiem, co czuła i czuje mmbbaj, mmbbaj zaglądała do Rasty i myślę, że wie, co ja czuję i dlaczego napisałam "pocieszyciel". Tak jak każdy, kto nagle został w pustym, lodowatym mieszkaniu...
-
[quote name='Tośka'] Czy Raście też tworzyły się lodowe kulki w łapkach? Tak, wbijał się Raście śnieg w łapska, sklejał się na włosach, tworząc lodowe bryły. Kiedy były już tak duże, że utrudniały chodzenie, Tuśka stawała i patrzyła na mnie wymownie podnosząc po kolei wszystkie łapy. Kiedy już je wyczyściłam – odbywał się taniec radości połączony z pieśnią dziękczynną. Taniec kończył się dopiero wtedy, gdy udało się doskoczyć do zurdziej twarzy i zamazać jęzorem okulary (nie do wyczyszczenia na mrozie). Rasta była zazwyczaj poważnym psem, zatroskanym i opiekuńczym, ale kiedy spadał śnieg, odbijała jej całkowita palma. Miała obłęd w oczach i zachowywała się jak pozytywnie zakręcony świrek. Śnieg uwalniał w Niej dziecko.
-
[quote name='mmbbaj'][URL="http://www.fotosik.pl"][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images11.fotosik.pl/4/0a89c3a4619eda1f.jpg[/IMG][/URL] [/quote] Więc to jest następca Bajanka i pocieszyciel? Cudny. Niech Wam się, Zagrajowa rodzinko, powodzi w Nowym Roku, pod czujnym okiem patrzącego z wysokości Bajanka.
-
Roczny Ontario - rasa Miś Polski - już w nowym domku!!!
zurdo replied to anouk92's topic in Już w nowym domu
Chłopie, weź ty mi wytłumacz, w czym problem? Nie wiesz? No właśnie, ja też. Piękny jesteś, młody jesteś, mądry pewnie też. Nie rozumiem :niewiem: Tylko jedno noworoczne życzenie dla Ciebie, szczotko, nowy, cudny domek. Na cito. -
Rozgwiazdo, dla Ciebie i całej rozgwieżdziej rodziny, nie wyłączając kota, no i naszego ananaska - najserdeczniejsze życzenia. Co złe - kończy się dzisiaj, od jutra już tylko zdrowie i radość. Morusku, już nas wszystkich nastraszyłeś, teraz zdrowiej i weź w obroty rozgwieździą rodzinkę.
-
Atosku <*>, gwiazdko niedosięgła, popatruj z góry na drogi, którymi podąża Tośka w Twoim kierunku i pilnuj, aby nie było wśród nich żadnych ślepych uliczek, pełnych płaczu zaułków, aby były to dobre drogi, drogi szczęśliwe, prowadzące do upragnionych celów. I wraz z Rastą spraw, abyśmy, stojąc za rok przy oknie i myśląc o Was, miały wsparcie w merdającym tuż obok ogonku.
-
Pewnie teraz, jak co rok, spoglądasz z wielką ciekawością na te dziwne kolorowe gwiazdy, co głośno wylatują z ziemi i na ziemię wracają. Ty, moja gwiazdko, już tu nie wrócisz. To smutny sylwester. Poszłam dziś do teatru, myślałam, że to jakiś sposób na przetrwanie. Wszyscy się śmiali, a ja, siedząc w ostatnim rzędzie, ryczałam. Ehh, Rastucha, pomóż mi się pozbierać. Mam zdjęcia zrobione w zeszłego sylwestra. Z każdym centymetrem śniegu ubywał Ci jeden roczek – zimą mało kto wierzył, że masz ich więcej niż 2. A rok temu było tyle śniegu. I byliśmy razem, i tacy szczęśliwi. Wszystko nam się nagle zaczęło układać, powolutku, ale cały czas do przodu. Nie marzyliśmy o tym, czego nie mamy, bo wszystko mieliśmy, a czego brakowało – to wydawało się możliwe, dostępne na wyciągnięcie ręki. Życzyliśmy sobie skromnie – aby tak zostało i jak najdłużej trwało. Okazało się – za wiele... Tak miało być zawsze... razem, blisko siebie... Tu mnie jeszcze nie było, tylko... jak tu siknąć? Zabawa magicznymi, śnieżnymi piłeczkami, które znikają po zderzeniu z ziemią zostawiając tylko zapach zurdzich rąk. Pamiętasz Niusiu, jak wracaliśmy z tego spaceru – kiedy wchodziliśmy do klatki, z dachu osunęło się z wielkim hukiem kilkadziesiąt kilogramów śniegu. Sprzyjało nam wtedy szczęście...
-
Gabi , bądź cichutko przy Adze i prowadź ją przez kolejny rok drogami pełnymi szczęścia i radości.
-
Harleyku <*>, spraw, aby ten rok był dla pańci dobry i szczęśliwy, pełen miłych wspomnień i wspaniałych zdarzeń.
-
Sarciu <*>, bądź szczęśliwa i prowadź Aggę tylko szczęśliwymi drogami przez ten rok i wszystkie kolejne.
-
Psotka , pomóż swej młodszej siostrze przetrwać ten głośny czas, pilnuj pańci, spraw, aby kolejny rok minął jej pod Twoją szczęśliwą gwiazdą. Wpadnij czasem do domu i rozwesel wszystkich, przestawiając coś bez ujmy dla własnej czci (i tak będzie na Balbinkę). I sama bądź szczęśliwa, mam nadzieję, że TAM można psocić.
-
Punia <*>, pilnuj swej dzielnej pani i ratuj ją z opresji, tak jak ona ratowała Ciebie, prowadź ją szczęśliwie do kolejnego końca roku i jeszcze kolejnych.
-
Chora bernardynka, CHŁONIAK- odeszła nagle [']['][']
zurdo replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mila (*), przynieś pocieszenie wspaniałej pańci, która tak walczyła i prowadź ją szczęśliwie przez kolejne dni nowego, lepszego roku. -
Atosku <*>, przeprowadź swoją rodzinę szczęśliwie przez nadchodzący rok i wszystkie kolejne.
-
Bono [*], niech Twoja gwiazdka rozchmurza pańcię i prowadzi ją szczęśliwymi drogami w nadchodzącym roku.
-
Nora <*><*><*> Norciu, z góry widać więcej, więc prowadź Radka tylko szczęśliwymi drogami.
-
Rozgwiazda, ja też mam nadzieję, że panikujesz :cool3: , choć jest to zupełnie zrozumiałe. Mam nadzieję, że lekarz - jak dobry by nie był - myli się. A co do laboratoriów - bakterie, wirusy, pierwotniaki nie mają specjalnego szacunku dla ludzkich świąt i niektóre laboratoria pracują non-stop. A jeżeli jego stan się z dnia na dzień pogarsza - to chyba nie ma co czekać.
-
Rozgwiazda, nie wiem, gdzie z nim chodzisz do weta i jakie możliwości diagnostyczne tam są. Jakie badania miał robione? Krew, usg? Co to znaczy, że nie podnosi się - nie może ustać na nogach, słania się, sika pod siebie? W takim stanie on powinien być w klinice, pod kroplówką, a wet powinien na cito szukać przyczyn.
-
kurczę, ale co się dzieje? Biegunka, temperatura? Ma gorsze samopoczucie? Morusiński, zdrowiej, nie wystawiaj Rozgwiazdy na takie próby. PS czy Morusek został porządnie odrobaczony?
-
Podziwiam Cię, Tośka. Atosku (*) myślę, że i Tobie zaszkliły się dziś oczy z dumy przeogromnej.
-
Gabi <*> Pociesz pańcię i pilnuj, aby nadchodzący rok i wszystkie kolejne nie zaczynały się i nie kończyły już tak smutno.
-
Szajbus, daleko było Raście do Psotki. Nie mam, niestety, zbyt wielu rozrabiaczych wspomnień. Myślę, że bardzo starała się być w porządku i zgadywać moje myśli, zanim zdążyłam je pomyśleć, bo, mimo moich starań, zapamiętała z pierwszych lat życia, że człowiek to zwierz z ciężką ręką. Robiła porządki w kuchni, jak zostawała sama i tylko wtedy. Raz prawie przekopała się do sąsiada, dopiero cegły ją powstrzymały, dzięki czemu nauczyłam się przygotowywać cement i szpachlę gipsową. Popełniała czasem niedelikatności – w chwilach wielkiej radości (stłuczenie okularów, przegryzienie wyjściowego buta złapanego na powitanie w zastępstwie kapcia). Poza tym – typ mamuśki, opanowanej, akuratnej, jak trzeba - bohaterskiej. Psotka przy Raście nie poszaleje, bo dostanie ochrzan za niestosowne zachowanie ;) Mmbaj, pracuję nad sobą, pracuję. Ale myśl, że nowy ogonek nie będzie raścim ogonkiem ciągle mnie przeraża... Mam nadzieję, że Rastucha mi w tym pomoże, że pewnego (jeszcze zimowego) dnia tryknie mnie w plecy, wsadzi mokry nochal do ucha i szepnie "No, stara, dość płaczu i użalania się nad niesprawiedliwością świata...".
-
Chora bernardynka, CHŁONIAK- odeszła nagle [']['][']
zurdo replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mila (*) (*) (*) Ulv, bardzo Ci współczuję. Nie zdążyłaś się pożegnać... Wierz mi, pożegnanie psa chorego na chłoniaka nie przynosi ulgi... Dni rozpaczliwej walki, potwornego cierpienia, gaśnięcia w oczach, zastanawiania się, czy to już, czy jest jeszcze nadzieja... Mila nie cierpiała, odeszła kochana i szczęśliwa, zaoszczędziła Ci strasznych widoków i strasznych decyzji. -
Tu zapalenie, tam zapalenie, co on - dziecko strażaka? Ognisty z niego chłopak, ale koniec tego :mad: Kruca morda, Morus, zdrowiej! Żądam, proszę i wymagam. To NIE MOŻE być wątroba i trzustka, nie, nie, nie. Basta i finito. Od dziś tylko dobre informacje.