-
Posts
2279 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by zurdo
-
[quote name='Aaliyah1981']Zurdo widze ,ze juz kosmiczny kolnierzyk;) poszedl w odstawke czy ty juz ja wyczesywalas bo ma na tych fotkach taka ladna siersc juz :multi:[/quote] Gustowny kołnierzyk przypomina się, kiedy służba nauce :evil_lol: wzywa zurdo na uczelnię. Czeszemy na razie tylko przód, bo dotykanie tyłu nie jest dobrze przyjmowane, a ja nie naciskam. Jestem cierpliwa, a księżniczka z każdym dniem daje przy sobie więcej zrobić (zwłaszcza jak na horyzocie pojawia się argument w postaci cielęcej chrząstki :lol: ), więc i na książęcy tyłek kiedyś zasłużę. Zresztą - rozczesane włosy są tak brudne, że natychmiast sklejają się z powrotem. PS Czy ja kiedyś pisałam, że baronessa Pchlina de la Śmierdzielina nie ma skłonności żebraczych?! A miałam się za prawdomówną...
-
[quote name='majafaja']no nie, chyba nie az tak :P:razz:[/quote] Majafaja, to jeszcze nie najgorzej... Wklejam porcję zdjęć spacerowych, Fuksia na swoich 5 metrach wolności poznaje okolice domu. [FONT='Arial Narrow'][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img78.imageshack.us/img78/576/f026tw7.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT='Arial Narrow'][SIZE=3]*[/SIZE][/FONT] [FONT='Arial Narrow'][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img101.imageshack.us/img101/3044/f028xz1.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT='Arial Narrow'][SIZE=3]*[/SIZE][/FONT] [FONT='Arial Narrow'][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img228.imageshack.us/img228/1659/f029sj4.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT='Arial Narrow'][SIZE=3]*[/SIZE][/FONT] [FONT='Arial Narrow'][SIZE=3][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img101.imageshack.us/img101/2568/f030bz7.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT='Arial Narrow'][SIZE=3]Naprawdę (tfu, żeby nie zapeszyć) chodzi coraz ładniej, coraz częściej korzysta z 4 łapek :lol: [/SIZE][/FONT]
-
[quote name='rozgwiazda']obdzwoniłam te lecznice - nic. w jednej szukają kolaka ale psa.[/quote] Ja chyba nawet rozmawiałam z panią od tego kolaczka, chyba ze Zduńskiej Woli. Myślę, że zrobiłyśmy dość, gdyby opiekun zrobił drugie tyle - nasze drogi na pewno by się spotkały. Mam wrażenie, że dziewczyna nie mieszkała w mieście. Oprócz tego, że przerażają ją huki i całkiem male huczki, boi się takiego zwyklego miejskiego hałasu i miejskich potworów - autobusów, tramwajów, śmieciarek. Początkowo chciała zwiewać, teraz zaczyna się przyzwyczajać i tylko sztywnieje na chwilkę. Z rany się ciągle sączy, ale sprawdziłam (uhhh) - ropy nie ma. Z dobrych wiadomości - hrabianka zaczyna siadać. Jak pies, a nie z łapką wywiniętą na bok :multi:.
-
[quote name='lamia2']swoją drogą to i ja dziś widziałam te wędrujące bobki, ale były tylko dwa :hmmmm:[/quote] Tylko dwa?! Moro, produkuj, produkuj chłopie! A Ty, Rozgwiazda, zakładaj im adresatki.
-
[quote name='rozgwiazda']napisałaś o rozbłysku słonecznym, który on ma na uszach. a na czubku głowy - prawdziwe złoto! [/quote] Ehh baby... Bedom się teraz kłócić, czy się srebrzy czy złoci. Świeci się jak psu... :evil_lol: Pardon Rozgwiazda, zazdrość przeze mnie przemawia. Hrabina Śmierdzielina ma połysk taki jakiś bardziej matowy :roll: [quote name='rozgwiazda'] [B]UWAGA!! UWAGA!![/B] dziś były 3 kruche piękne bobki!! :bigcool: :bigcool: :bigcool: [/quote] Czy tak właśnie wyglądały te bobki?! Chyba je widziałam, zmierzały przez most Poniatowskiego na Saską Kępę, ale w połowie drogi zgarnęła je policja. Chyba miały trochę promili :evil_lol:
-
[quote name='majafaja']hehe, zurdo witaj w klubie psich hipohondryków :)[/quote] A co też tak masz, że jak pies ziewnie zbyt przeciągle, to lecisz do kardiologa? :evil_lol: Więc tak - sunia nie ma czipu, została sprawdzona od głowy po sam ogonek. Fachowe oko nie stwierdziło też blizn po sterylce. Wydaje się, że los hrabiny jest przesądzony... Po rozmowie z wetką uznałam, że wszelkie badania i zabiegi, które zrobić trzeba i te, które zrobić warto - odkładamy do czasu, aż wydobrzeje łapa. Wtedy też będzie można zobaczyć, co jest z przednią łapką. Nie ma co robić prześwietleń na zapas, tym bardziej, że jest bardzo możliwe, że to tylko tymczasowe przenoszenie ciężaru ciała. A z chorą łapką jest tak - szwy na małej ranie zostały dziś zdjęte, rana się bardzo ładnie zrosła i zagoiła. Zostały także zdjęte szwy po operacji, choć jeszcze za wcześnie. Do szycia tej rany wykorzystano inny typ nici - wywołały odczyn, pod szwami zebrała się masa ropy (dlatego wczoraj się sączyło - a ja podejrzewałam księżniczkę). Ropa została odsączona, teraz czeka nas wpuszczanie antybiotyku pod ranę. Jest to naprawdę obrzydliwe, ale jak mus... No i czekamy, aż przyschnie i porządnie się zrośnie. A jeśli chodzi o samo chodzenie - nadal nosimy się po schodach, ale po równym jest coraz lepiej. Hrabinka chodzi coraz więcej po mieszkaniu, chodzi na coraz dłuższe spacery, coraz chętniej przykleja się do psów (dosłownie) i coraz mniej chętnie się z nimi rozstaje. Humorek i apetyt dopisują. Będzie dobrze, bo inaczej być nie może.
-
Atosku, dwa miesiące temu przestało bić Twoje serduszko... Biją inne, w nich - Ty.
-
To prawda, też zauważyłam, że początek aktywności wielu osób na tym forum zbiega sie z datą założenia wątku za TM. I to pewnie część Ich testamentu.
-
Iri, dziękuję za zainteresowanie Fuksią. Nie piszę tu o Fuksi, bo ona ma swój wątek i mam nadzieję, że, jakiekolwiek będą jej dalsze losy, jeszcze wiele, wiele lat nie będzie go miała tutaj. Szajbus, nie myślałam, że to będzie takie łatwe. Że tak łatwo przyjdzie mi oddzielenie dwóch istnień, uniknięcie porównań, po których nie mogłabym kochać, mogłabym najwyżej czuć litość czy mieć poczucie obowiązku. Tylko fakt, że Fuksia wymaga leczenia, noszenia – to przywołuje te najsmutniejsze wspomnienia. Jutro jedziemy do lekarki, która opiekowała się Rastą, która walczyła o Nią, kiedy ja się poddawałam, która w końcu pomogła Raście przekroczyć granicę... Nie wiem, jak to zniosę... Tusiu, dziś Fuksia stała na górze i patrzyła na park w dole. Ona tam jeszcze nie była, ona jeszcze nie wie, czym jest to magiczne miejsce. Ale tak mi się ciężko zrobiło, tak strasznie źle. I znowu widzę, jak stałaś na górze podtrzymywana przeze mnie, tak już cierpiąca, tak umęczona, i patrzyłaś na biegające w dole pieski. A ja wołałam ludzi, krzyczałam, a wiatr wpychał mi słowa z powrotem w usta. Tak chciałam, żeby przyszli, dali wam szansę na pożegnanie. Nie słyszeli... Niusiu, może za cicho krzyczałam? Mogłam zadzwonić i umówić się z nimi na górze. Mogłam... Dlaczego tego nie zrobiłam, dlaczego nie dałam Ci szansy na powiedzenie im „Do zobaczenia”? Niusiu... Nic już nie naprawię...
-
[FONT=Arial Narrow][SIZE=3]Dziś stoczyłyśmy prawdziwą walkę, jeszcze nie w kisielu, ale było gorąco. Ostatecznie stanęło na moim, a Fuksią szyję ozdobiła gustowna etola. :evil_lol: [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial Narrow][SIZE=3][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img232.imageshack.us/img232/8721/f023pc8.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial Narrow][SIZE=3]Mimo eleganckiego kołnierzyka, hrabianka sięgnęła pierwszego szwu, :mad: więc nóżkę ozdobił równie gustowny kompresik. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial Narrow][SIZE=3]Pani Lucyno, nie wiem, czy to zdjęcie łapki wystarczy – jeśli nie, spróbuję jutro złapać hrabinę w jakimś lepiej oświetlonym miejscu i ułożę na czymś bardziej kontrastowym.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial Narrow][SIZE=3][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img402.imageshack.us/img402/1392/lapa2tl3.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial Narrow][SIZE=3]Na deser – sprawdzanie wielkości zurdziego wyrka. Chyba pasuje...[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial Narrow][SIZE=3][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img402.imageshack.us/img402/6168/f017kadrdy6.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial Narrow][SIZE=3]Poza tym - księżniczka się odezwała. Szczeka na pijaków, na wszelki wypadek zza zurdzich nóg. :cool3: [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial Narrow][SIZE=3]Witamy się już ogonkiem. I jeszcze – księżniczce coraz mniej się podobają zurdzie wyjścia i próbuje im aktywnie przeciwdziałać, barykadując drzwi swoim arystokratycznym ciałkiem. A jak mówię „A zurdzia kariera naukowa to pies?” to pokazuje zęby. Oj, jak się wtedy boję :eviltong: [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial Narrow][SIZE=3]I jeszcze jedno, ponieważ ja po siedmiu miesiącach walki o Raście życie, stałam się psią hipochondryczką, staram się dowiedzieć jak najwięcej o wszystkim, co mnie niepokoi, żeby potem nie zadręczać otoczenia swoimi lękami. Dowiedziałam się więc, że to, że sunia kuleje jeszcze po resekcji, nie oznacza tragedii. Tkanki potrzebują czasu, żeby się pozrastać, a w tym czasie łapa po prostu boli. Jeśli Fuksia jest wrażliwa na ból, to może jeszcze długo kuleć. Dowiedziałam się też, że dobrze powinno być po miesiącu, ale sunia do końca swych dni będzie lekko utykała. To tyle na razie, reszta jutro po wecie. Oj Fuksia jeszcze nie wie, jak ciężkie bywa życie z hipochondrykiem. Ale wkrótce się dowie. :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial Narrow][SIZE=3]Chyba że jutro ujawni czipa...[/SIZE][/FONT]
-
Morusku Przyjdź, pociesz panią, pokaż, jak jesteś szczęśliwy, szepnij na ucho, że pamiętasz o Niej, tak jak Ona pamięta o Tobie, że kochasz jak zawsze i jak zawsze czekasz.
-
[quote name='ma_ruda']Wiedziałam dawno, że z Morusa przystojniak, ale teraz.......brakuje słów, żeby opisać jego urodę:loveu:[/quote] Prawdaaa? Czy to piesek hodowany na jedwab, jedwabnik morusowy znaczy? Czy ty go może do zdjęć nabłyszczasz takim czymś, co mają panie w kwiaciarniach? A ten kotek - to taki mały? Czy Morus taki duży?
-
Gabi <*> Gabciu, Damo, popatrz, jaka Twoja pańcia skromna. Aga, Waszej miłości nie potrzebna wyobraźnia i jej zabiegi, Wasza miłość i tak jest najpiękniejsza.
-
Na razie właśnie nie chcę obciążać AFNu, jest trochę (:shake: ) innych pilnych spraw. W niedzielę jesteśmy umówione ze wspaniałą panią doktor, obejrzy, zdecyduje ewntualnie o jeszcze jednym prześwietleniu. Mniej martwi mnie teraz ta przednia łapka - bardziej tylna, nie widzę specjalnej poprawy, choć nie wiem, po jakim czasie od operacji można stwierdzić, że pomogła lub nie. Choć jest mi ciężko - uzbrajam się w cierpliwość, byle do niedzieli. Sunia będzie w naprawdę dobrych, sprawdzonych rękach. Chyba że jutro będzie gorzej, ale nie biorę takiej opcji pod uwagę:mad: . Ona tak kocha wszystkie czworonogi, tak by chciala do nich i z nimi...
-
Majafaja, brałam to pod uwagę. Jeżeli Fuksia zwiała w sylwestra albo Nowy Rok - miała dość czasu, żeby przebiec kawał drogi... Ale my nie damy rady przeszukać całej Polski, jej opiekun powinien wykazać przynajmniej minimalną aktywność w poszukiwaniach. A tymczasem ona się przywiązuje coraz bardziej, już mam prawie-cień. Co do sytuacji w PL. Mam nadzieję, że pan Janusz jednak nie zdecyduje się na skończenie działalności, choć rozumiem go - w momencie, w którym psy trafiają do PL, są bezpieczne i spada zainteresowanie nimi. Najważniejsze to teraz znaleźć im tymczasy lub hoteliki. Mam nadzieję, że się uda. I pomyślec nad taką formą pomocy w przyszłości, która byłaby bardziej zorganizowana, żeby pan Janusz wiedział, że cały czas jest grupa osób, które coś robią - ktoś podejmuje się przyjeżdżać do PL, ktoś robi ogłoszenia itd, a psy po okresie koniecznego pobytu w szpitalu są z niego natychmiast zabierane. Jeśli chodzi o hoteliki - to kosztuje, ja mogę jeszcze poszukać czegoś na bazarek, ale najważniejsza jest teraz dla mnie Fuksia - nie wiem, jakiego leczenia jeszcze będzie wymagać, na razie z łapą nie jest dobrze...
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
zurdo replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A ja wiedziałam i wydawało mi się to trochę dziecinne, trochę pretensjonalne i niewłaściwe. Myślałam, że to coś, co trzeba przeżyć w cichości i samotności, a nie krzyczeć o swoim bólu. Tylko - nie wiedziałam, że ten ból będzie taki piekielny, że emocje i uczucia mogą człowieka rozsadzić od środka... Teraz to moje ulubione miejsce na ziemi, daleko od ludzkiego jazgotu. Tu czuję się bliżej nieba. Psiego nieba. Bo do innego nie chcę. -
Myślę, że obdzwoniłyśmy z Rozgwiazdą :Rose: :Rose: :Rose: wszystko, co miało sens - większe miejscowości dalej i mniejsze bliżej Pabianic i same Pabianice. Łodzi nie ma sensu, jeśli jest info w schronisku, to tyle mógłby zrobić "pan/pani" żeby znaleźć... Jeszcze powrzucałam trochę ogłoszeń, że znaleziono. No i ten czip. Jeśli czipa niet - to rozmowa z mamą, ale szczerze mówiąc, obie nie wyobrażamy sobie, żeby księżniczka trafiła do kolejnego domu, znowu się uczyła, przyzwyczajała. Oczywiście chodzi mi tylko o Nią :wink: ...
-
Ja do Sosnowca dzwoniłam już dwa dni temu... :shake: Sunia nie jest sterylizowana, chyba że cięcie było małe i znikło pod brudem. Lekarka oceni to fachowym okiem jeszcze raz w niedzielę. Lekarka z PL też sprawdzała i nie widziała. Ale jak szukałam w necie i zobaczyłam to zdjęcie, to też mi ciśnienie skoczyło. A na imię Lori reaguje tak jak na inne próbowane, bo reaguje, jak do niej mówię... Dziś mi nadzieję zrobił wet ze Zduńskiej Woli, dał mi telefon, ale okazało się, że ma być pies.
-
Dzięki, już przy pomocy Rozgwiazdy sobie poradziłyśmy. Rozgwiazda zadzwoni do pierwszych 10, ja wzięłam resztę. I dodatkowo podzwoniłam jeszcze do mniejszych miejscowości w okolicach Pabianic i do Łaska - nikt nic nie wie, nikt nie szuka. Jedyne co jeszcze mogę, to porobić ogłoszenia w necie, chociaż coraz bardziej jestem przekonana, że nikt Fuksi nie szuka. I krew mnie zalewa. W niedzielę jedziemy sprawdzić czipa. Przy okazji sprawdzimy się w ogólnym stanie zdrówka. Czy mogę jeszcze coś zrobić? Gdybym mogła, to bym dla niej wykupiła reklamę w TVP w najlepszym czasie, może "pan" by się zadławił kolacją.