Jump to content
Dogomania

lis

Members
  • Posts

    1073
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by lis

  1. [QUOTE]No to ja widać znam innych myśliwych, a także leśników - przedstawicieli obu profesji mam w rodzinie i reprezentują zgoła inny poziom niż opisywany przez Ciebie. [/QUOTE]Wybacz, ale ja nie mam dobrego zdania o myśliwych i o leśnikach: ci pierwsi chcą mieć tylko jak najwięcej zwierząt do odstrzału a ci drudzy jak najmniej zwierząt w lesie - zresztą, to jest kość niezgody pomiędzy tymi grupami bo jedni chcą żeby zwierząt łownych było jak najwięcej, a drudzy żeby było jak najwięcej drzew do wycięcia weźmy przykład takiego wilka: [QUOTE][B]Myśliwi straszą wilkami. "Pustoszą nam łowiska" [/B][/QUOTE][QUOTE]– Był czas, że nasze łowisko słynęło z dużej populacji saren – mówi Karp. – Niestety za sprawą wilków to już przeszłość. [.]Zdaniem Sławomira Karpia w środowisku została naruszona równowaga. Wilki uzyskały nadmierną przewagę nad pozostałą zwierzyną. Jeśli się temu w porę nie zaradzi, to pogłowie saren, jeleni, a nawet dzików drastycznie spadnie. [/QUOTE]po pierwsze, zarówno wilk jak i sarna, jeleń czy też dzik [B]nie należą do myśliwych[/B] a do Skarbu Państwa - podobnie zresztą jak i te tzw, " łowiska " - to wszystko własność Skarbu Państwa a myśliwi prowadzą tam tylko gospodarkę łowiecka jeden z myśliwych powiedział mi, że przecież wilk mógłby na siebie zarabiać, bo Słowacy liczą sobie za odstrzał wilka kupę kasy, którą płacą zagraniczni myśliwi ( tzw. dewizowcy ) ale Polska to skansen w którym chroni się takie " szkodniki ' jak wilk, ryś, kruk, bóbr, łoś a nawet ... bocian, gdyż bociany też żywią się małymi zajączkami, więc są " szkodnikami ". A tu, zdanie myśliwego o leśnikach i o wilkach: [QUOTE]Otoz objektywnie rzecz biorac najwiekszym wrogiem polskiego wilka jest polski lesnik. Bo kto zatwierdza plany lowieckie - ano plantatorzy desek. Bez blogoslawienstwa Oberplantatora czyli nadlesniczego - nic sie nie ruszy. Gdyby lesnym rzeczywiscie byl wilk tak bliski sercu to by powiedzieli.....panowie mysliwi, nie strzelajcie tyle jeleni, zostawcie lanie i cielaki dla wilkow, zamordujcie se pare byczkow i dobrze....do saren....tez nie - trzepnijcie moze jakiegos koziolka i chwatit....tenute wam opuscimy do njnizszego poziomu i wszystko bedzie dobrze..... Tak byc powinno gdyby powaznie brac slowa lesnika o bardzo komponujacym sie wilku....a jak wyglada w praktyce.....bic te sarnie i jelenie szkodniki ile wlezie... a jak sie za malo zabije....to do kasy...... :mg: A o wilku, ze tem musi tez cos jesc....[/QUOTE][URL]http://www.forum.lasypolskie.pl/viewtopic.php?t=25849[/URL] moim zdaniem, oba te środowiska mają wilka gdzieś, liczy się tylko ich interes. [QUOTE]Co nadal nie zmienia faktu, że puszczanie psów w lesie/na łące/na polance uważam za chamstwo psiarzy. [/QUOTE]Bo pies powinien cały czas siedzieć na smyczy lub na łańcuchu przy budzie - typowo polskie myślenie.
  2. Tyle że każdy kto wierzy w szczere intencje myśliwych jest chyba na inteligentnym poziomie dziecka z zerówki - mysliwi nie ratują i nie chronią zwierzątek, oni chronią własnego interesu, bo każde ' pozyskane " zwierzę to kasa dla koła łowieckiego - gdyby ta sarenka czy ten zając nie były gatunkami łownymi, to myśliwi mieliby je głęboko w czterech literach obecnie trwa dysputa o tym, czy myśliwi powinni strzelać do zajęcy i do kuropatw, czy nie powinno się wprowadzić moratorium na te gatunki? - oczywiście, myśliwi są przeciw, pomimo tego że sami narzekają na małą liczebność tych gatunków, ale oni nie robią nic bezinteresownie i ochrona bez polowania im się po prostu nie opłaca. Z myśliwymi dyskutuję już od sześciu lat, większość moich rozmówców to prymitywy i demagodzy, przeciwnicy utrzymywaniu schronisk dla bezdomnych zwierząt, bo kasę nań wydawaną można sporzytkować na inne cele, np. na głodne dzieci a psy po prostu odstrzelić - bo to tanie wyjście a każdy kto myśli inaczej jest " nawiedzony ".
  3. Nie tylko w lesie, na polu i na łące też, bo wchodzą one w skład, tzw. obwodów łowieckich, które myśliwi dzierżawią od Państwa - często wygląda to tak, że myśliwy zatrzymuje samochód, oddaje strzał do psa i odjeżdża.
  4. [QUOTE]Wytłumaczmy sobie coś: myśliwi ZAWSZE mieli prawo strzelać do psów, gdy uważali, że zagrażają dzikiej zwierzynie [/QUOTE]Nie zawsze: [QUOTE]Nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt z 6.6.2002 dała myśliwym prawo strzelania do wałęsających się psów i zdziczałych kotów. Zapis ten od początku budzi sporo kontrowersji. Tarcia rozpoczęły się już podczas prac nad zmianą ustawy. Początkowo nowelizację odrzucił Senat, następnie Sejm odrzucił veto Senatu. W połowie sierpnia ustawę podpisał prezydent. Pomimo tego, że jak sam przyznał, ustawa nie jest doskonała, pomimo protestów i gorących apeli nie tylko organizacji zajmujących się obroną praw zwierząt. Uzbrojeni w broń palną myśliwi otrzymali tym samym glejt uprawniający ich do mordowania w świetle prawa. Sezon rozpoczęty[/QUOTE]i dalej: [QUOTE]Na efekty nie trzeba było długo czekać. Już pod koniec ubiegłego roku w Polsce rozpoczął się sezon łowiecki na psy i koty. Bodaj pierwszą ofiarą był chart, zastrzelony przez jednego z myśliwych, polujących w lesie niedaleko Opola. Trudno powiedzieć, w jaki sposób myśliwy mógł pomylić rasowego i zadbanego charta, z którym właścicielka wybrała się na grzyby, ze zdziczałym zwierzęciem, które "miał prawo odstrzelić"? Pomijając już kwestie moralne i etyczne, przypomnijmy, że ustawa o ochronie zwierząt pozwala na odstrzał bezpańskich psów, tylko po spełnieniu określonych warunków: m.in. pies, przebywający w odległości powyżej 200 m od gospodarstw, musi wyglądać na zwierzę bezpańskie, wygłodniałe i winien stanowić zagrożenie dla dzikich zwierząt. W grudniu, w Sławniowie koło Pilicy, myśliwi zastrzelili dwa psy, bo te... biegały po polu. Zabili je w obecności dzieci, które wyszły się z nimi pobawić. Zdaniem rodziców, właścicieli psów, jeden z czworonogów, ciężko ranny w grzbiet szczeniak, konał na oczach ich dzieci. Z zeznań myśliwych wynikało, że psy przebywały w odległości ok. 250 metrów od domu, żadnych dzieci nie było w pobliżu, a psy biegły do lasu za sarną. Broni ich również prezes tamtejszego koła łowieckiego, twierdząc, że "to wszystko pomówienia". Koniec końców, winą obarczano również właścicieli, za to, że pozostawili psy bez opieki. Dodajmy, na swoim prywatnym terenie![/QUOTE][QUOTE]dodatkowo ustawa o ochronie zwierząt nie może i NIGDY nie będzie mogła zabronić strzelania do psów w przypadkach bezpośredniego zagrożenia, ponieważ wtedy ograniczałaby prawa wynikające z innej ustawy, a to jest niedopuszczalne[/QUOTE]Jak widać, przed 2002 rokiem nie można było strzelać, a niedopuszczalne jest to tylko dla Ciebie i pacanów ze strzelbami. [QUOTE]wszyscy, którzy jęczą, że ta ustawa zwiększyła prawa myśliwych w ogóle nie wiedzą, o czym mówią, nie przeczytali ustawy, albo po prostu nie potrafią czytać ze zrozumieniem [/QUOTE]Powiedz to myśliwym, bo to oni twierdzą, że nowa ustawa daje im o wiele większe prawa i rozpisują się o tym w swojej prasie: [QUOTE][B][B]Dalej Minister Środowiska napisał, że używając słowa „zagrożenie", ustawodawca nie zawęził go do sytuacji, w których doszło już do ataku zdziczałego psa lub kota na zwierzę łowne bądź inne dziko żyjące. Wystarczy — stwierdził —„sama hipotetyczna możliwość takiego ataku bądź wytworzenia innego rodzaju zagrożenia (np. płoszenia) przez zdziczałe zwierzę, aby — przy założeniu, że spełnione są pozostałe warunki — legalnie dokonać jego odstrzału".[/B] Ta interpretacja, póki nie ma innej wykładni tej kwestii ze strony Ministra Środowiska, jest obowiązująca i daje nam prawo reakcji, dużo szersze niż w przepisie sprzed nowelizacji, nie ogranicza, bowiem nas w tym zakresie jedynie do zdziczałych zwierząt zagrażających zwierzynie. [/B][/QUOTE]poza tym, mamy już 2012 rok, działa nowa ustawa i nic się nie zmieniło: [URL]http://www.polskatimes.pl/artykul/500260,mysliwy-zastrzelil-psa-pod-krakowem-grozi-mu-wiezienie,id,t.html[/URL] [URL]http://gorzow.gazeta.pl/gorzow/1,36844,11080253,Egzekucja_w_lesie__kto_bestialsko_zamordowal_psa.html#ixzz1lMJJUTQt[/URL] zresztą, polscy myśliwi nie tylko psy " likwidują ": [URL]http://www.koo.org.pl/aktualnosci/98-czeski-orzel-przedni-zastrzelony-w-polsce[/URL] [quote] A ja zapytam inaczej - jaki jest cel puszczania psa luzem w lesie? Bo ja tego celu nie widzę, natomiast uważam, ze psy są ogromnym, realnym zagrożeniem dla zwierząt leśnych. [/quote] Powiedz mi, kto tu mówi o puszczaniu psów luzem w lesie?, ja?
  5. [QUOTE]1) ochrona, zachowanie różnorodności i gospodarowanie populacjami zwierząt łownych; Tobie może się to nie podobać, ale myśliwi zawsze będą uważali psy i koty za szkodniki i zagrożenie dla dzikiej zwierzyny. Ich celem nadrzędnym w tym przypadku jest ochrona dzikiej zwierzyny.[/QUOTE]Wiesz, w takie bzdury to może Ci uwierzy dziecko w podstawówce myśliwi mogliby się zająć ochroną dzikiej zwierzyny przed sobą, nie od dziś wiadomo, że jest wśród nich spore grono kłusowników, także zakładających wnyki. [QUOTE]Zagrożenie nie może być hipotetyczne, w ustawie jest mowa o bezpośrednim zagrożeniu. [/QUOTE]Cytuję: " Pojęcie zagrożenia (...) oznacza potencjalne niebezpieczeństwo dla zwierząt dziko żyjących. Jest to zagrożenie istniejące permanentnie i mogące przerodzić się w konkretne, zindywidualizowane niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia zwierząt występujących w obwodzie łowieckim (...) używając słowa „zagrożenie", ustawodawca nie zawęził go do sytuacji, w których doszło już do ataku (...) psa lub kota na zwierzę łowne bądź inne dziko żyjące. Wystarczy (...)„sama hipotetyczna możliwość takiego ataku bądź wytworzenia innego rodzaju zagrożenia (np. płoszenia) przez (...) zwierzę, aby (...) legalnie dokonać jego odstrzału. "' [QUOTE]- upoważnienie - skoro nie ma teraz ustawowego zezwolenia na strzelanie do zdziczałych psów, to takiego upoważnienia nikt nie może dać - co oznacza, że nie ma myśliwego, który jest ODGÓRNIE UPOWAŻNIONY do strzelania do psów - według mnie jest to poprawa... nie wiem, czemu ty tak nie uważasz - wolisz, żeby ktoś chodził po lesie z papierkiem upoważniającym go do strzelania do psów, które według niego wykazują oznaki zdziczenia?[/QUOTE]Zezwolenie wydawał dzierżawca obwodu łowieckiego - teoretycznie, odstrzelić psa mógł tylko myśliwy posiadający takie zezwolenie, również teoretycznie, w kole łowieckim powinien być tylko jeden taki myśliwy - w praktyce, każdy z nich walił do psów. [QUOTE]- 200 m od zabudowań... naprawdę nie podobają mi się takie odgórnie określone wielkości w ustawie - przede wszystkim niczemu ten zapis nie służy[/QUOTE]Naprawdę nie Wiesz, dlaczego nie można strzelać na terenie zabudowanym?. [QUOTE]Dodatkowo w ustawie jest napisane, że na terenie okręgów łowieckich, jeśli myśliwi napotkają psa, to przede wszystkim mają pouczyć właściciela lub psa odłowić.[/QUOTE]Ale chyba nie Wiesz, że myśliwi maja te zapisy w czterech literach, podobnie jak zapis o odłowie psów i kotów - uważają, ze jest to niewykonalne a gminy nie mają kasy na przyjmowanie psów do schroniska, kasę lepiej jest wydawać na głodne dzieci a psy w tani sposób likwidować - dlatego jak najczęściej będą się powoływać na zapis o zagrożeniu i o konieczności uśmiercenia. Nie istnieje już pojęcie zdziczałych psów, teraz są psy porzucone, wałęsające się i ... stanowiące zagrożenie - powiedz mi, jak myśliwy udowodni, ze zabity pies " stwarzał zagrożenie "?, mamy mu wierzyć na słowo?, będzie miał jakiś zapis video aby udowodnić konieczność uśmiercenia? =- bo, Wiesz, na piękne oczy to i ja mogę ludzi nabierać niestety, ale teraz nikt nie stanowi pieczy nad działalnością myśliwych, bo każdy z nich może sobie wymyślić byle jaką bajkę, byle by uzasadnić odstrzał - podobnie jak myśliwy z cytatu, namawiający kolegę aby zabił psy a następnie zniszczył sobie nogawki od spodni, aby uwiarygodnić atak psa na swoją osobę.
  6. Bzdury wcześniej, żeby myśliwy mógł odstrzelić psa powinien posiadać upoważnienie wydane przez zarządcę obwodu łowieckiego, poza tym musiały zaistnieć takie oto okoliczności: pies musiał być bez opieki i musiał wykazywać " oznaki zdziczenia " musiał przebywać 200 metrów od zabudowań musiał stwarzać zagrożenie dla zwierząt dziko żyjących a teraz?, teraz pies musi " stwarzać zagrożenie " dla zwierząt dziko żyjących - przy czym wystarczy hipotetyczna możliwość zagrożenia, żeby odstrzelić psa - każdego psa, a nie tylko psa zdziczałego zapis o psach wykazujących " oznaki zdziczenia " był orężem w walce w sądzie z myśliwymi, teraz walka jest chyba niemożliwa ...
  7. Chodziło o " oznaki zdziczenia " wcześniej były przynajmniej jakieś warunki, które musiały zaistnieć żeby myśliwy mógł dokonać odstrzału psa, teraz wszystko zależy od myśliwego [b]Keksik[/b] - coś mi się wydaje, że Jesteś zbytnim optymistą / optymistką, jeżeli chodzi o wiarę w myśliwych, w ich uczciwość, szlachetność i etykę - ja nie mam do nich za grosz zaufania a liczne przypadki psich mordów dokonywanych przez członków PZŁ tylko ów brak zaufania potwierdzają zresztą, sami myśliwi pracują na własny wizerunek - cytat z łowieckiego: [QUOTE][COLOR=#000000] potargaj nogawkę w spodniach, poślij śruta psiakom w prezencie, po czym zadzwoń na policję i powiedz że zrobiłeś to w obronie własnej. w końcu psy goniły sarny, a jak wszydłeś między nie, zaatakowały i Ciebie...[/COLOR][/QUOTE]
  8. Mimo, że na papierze niby zakaz jest, to w praktyce go nie ma: [QUOTE]Z prac komisji parlamentarnych, przy tworzeniu powyższego zapisu : " Na podstawie tak skonstruowanego zapisu możliwy jest jednak odstrzał psa, który jest w trakcie polowania. Parlamentarny Zespół do Spraw Leśnictwa, Ochrony Środowiska i Tradycji Łowieckich podkreśla, że w takiej sytuacji musi istnieć możliwość odstrzału ze względu na ochronę gatunkową zwierzyny łownej. Zespół Przyjaciół Zwierząt godzi się z Zespołem do Spraw Leśnictwa, Ochrony Środowiska i Tradycji Łowieckich, że w sytuacji gdy mamy do czynienia z możliwością zabicia zwierzyny żyjącej w środowisku naturalnym przez psa lub psa przez myśliwego, ochrona należy się zwierzynie dzikiej. Tego typu regulacja jest dla Zespołu Przyjaciół Zwierząt oczywiście problematyczna ponieważ po obu stronach mamy zwierzęta, ale uwzględniając inne argumenty, w tym konieczność osiągnięcia kompromisu, postanowiliśmy podtrzymać brzmienie tego artykułu " Joanna Mucha Przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt Stanisław Gorczyca Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu do Spraw Leśnictwa, Ochrony Środowiska i Tradycji Łowieckich [.] Interpretacja zagrożenia do ustawy przez Min. Środowiska : " Pojęcie zagrożenia (...) oznacza potencjalne niebezpieczeństwo dla zwierząt dziko żyjących. Jest to zagrożenie istniejące permanentnie i mogące przerodzić się w konkretne, zindywidualizowane niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia zwierząt występujących w obwodzie łowieckim (...) używając słowa „zagrożenie", ustawodawca nie zawęził go do sytuacji, w których doszło już do ataku (...) psa lub kota na zwierzę łowne bądź inne dziko żyjące. Wystarczy (...)„sama hipotetyczna możliwość takiego ataku bądź wytworzenia innego rodzaju zagrożenia (np. płoszenia) przez (...) zwierzę, aby (...) legalnie dokonać jego odstrzału. "'[/QUOTE] w praktyce można zabić każdego psa i kota i nie musi on już okazywać znamion " zdziczenia ".
  9. Nie, ale będą sobie zdawać sprawę z tego, że lamią prawo za które grozi im, min. odebranie uprawnień i nie będą już tak chętni do treningu strzeleckiego na psach i kotach.
  10. Chodzi raczej o to, że nikt nie może takiej decyzji zweryfikować, więc jak tu udowodnisz myśliwemu, że zabił psa, który nie stanowił BEZPOŚREDNIEGO ZAGROŻENIA, skoro to on ma podejmować decyzję?.
  11. [quote name='keksik'] nie ważne czy zdziczały czy nie, jeśli nie stanowi BEZPOŚREDNIEGO zagrożenia, to nie może strzelać[/QUOTE] Jeszcze raz: [QUOTE][B]Kto jest w stanie ocenić zasadność takiego strzelania? [/B] [B]Każdy myśliwy ma prawo sam ocenić, czy pies goniący sarnę lub inną zwierzynę zasługuje na uśmiercenie czy nie. [/B][/QUOTE]to myśliwy podejmuje decyzję, czy pies STANOWI BEZPOŚREDNIE ZAGROŻENIE, czy też nie jak to wygląda w wielu przypadkach? - myśliwy zatrzymuje samochód, strzela do psa, odjeżdża pytałem kiedyś myśliwych, czy skoro są tak bardzo przeświadczeni o tym, że strzelając do psa nie złamali prawa, to dlaczego nie zostają na miejscu odstrzału do przyjazdu policji tylko uciekają? odpowiedź była taka, że każdy sąd uniewinni takiego myśliwego ale myśliwym nie chce się tracić ich cennego czasu i pieniędzy na sprawę sądową, więc wolą zbiec z miejsca zdarzenia z poczuciem dobrze spełnionej misji.
  12. [quote name='Jurek2050']Jeśli chodzi tu na forum o tę sprawę: [INDENT][I] K 8/11 - postępowanie w sprawie umorzone [URL="http://www.trybunal.gov.pl/OTK/TEKSTY/OTK/2012/K_08p11.doc"]postanowieniem TK z dnia 10 stycznia 2012 roku[/URL] [B][ochrona zwierząt; odstrzał zwierząt uznanych za bezpańskie][/B][/I] [/INDENT][INDENT][URL="http://www.trybunal.gov.pl/OTK/ezd/sprawa_lista_plikow.asp?syg=K%208/11"]dokumenty w sprawie[/URL] [/INDENT][INDENT][I][B]Prokurator Generalny [/B]o zbadanie zgodności art. 33a ust. 3 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 roku o ochronie zwierząt z art. 2 oraz art. 64 ust. 1 i ust. 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP; [/I][/INDENT] to autorem wniosku jest jak wyżej [B]PG. [/B]Jurek[/QUOTE] Tak, chodziło o to: [url]http://www.rp.pl/artykul/163441,794167-TK-umorzyl-sprawe-odstrzalow-psow-i-kotow-przez-mysliwych.html[/url] i jeszcze: [QUOTE][B]Myśliwi nadal mogą strzelać do kotów i psów bez opieki Wiem, że na pewno odezwą się ludzie, którzy będą chcieli bezwzględnie zakazywać strzelania do psów, ale byłem kiedyś świadkiem, jak na moich oczach, w odległości około 400 metrów, dwa psy rozszarpały koźlaka. Jego przeraźliwy głos słyszę do tej pory - mówi myśliwy, Marian Wilczewski. Z przewodniczącym Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Słupsku Marianem Wilczewskim, rozmawia Grażyna Antoniewicz Strzelać czy nie strzelać do wałęsających się po lasach i polach psów? Spór miłośników zwierząt z myśliwymi trwa. [/B] Owszem, ustawa o ochronie zwierząt została na początku tego roku znowelizowana, ale artykuł szósty, ustęp jeden, punkt piąty wyraźnie mówi o możliwości uśmiercania psów bezpośrednio zagrażających życiu lub zdrowiu ludzi lub innych zwierząt - jeżeli nie jest możliwy inny sposób usunięcia zagrożenia. Myśliwi mogą więc uśmiercać psy lub koty, które mają właścicieli, ale puszczane są samopas i polują na zwierzynę dziko żyjącą. [B]Kto jest w stanie ocenić zasadność takiego strzelania? [/B] Każdy myśliwy ma prawo sam ocenić, czy pies goniący sarnę lub inną zwierzynę zasługuje na uśmiercenie czy nie. [B]Czyli myśliwi mogą czuć się bezkarni...? [/B] Pomimo że jestem myśliwym od wielu lat, jestem przeciwnikiem bezmyślnego strzelania do psów. Zdarza się, niestety, że myśliwy, jadąc samochodem i widząc biegnącego wzdłuż szosy psa, zatrzymuje samochód, wysiada i strzela. Po co? Potem są niepotrzebne sprawy sądowe, nerwy itd., a już nie mówię o uczuciach właściciela psa, bo przecież pies jest jakby członkiem rodziny. Ja też mam psy, ale jeśli wychodzę na spacer, zawsze trzymam je na uwięzi, na smyczy. [B]W takim razie, co zmieniła nowelizacja ustawy? [/B] Został usunięty jeden z zapisów, mówiący o strzelaniu do wałęsających się, zdziczałych psów i kotów, jako nieprecyzyjny. Nie można było jednoznacznie określić, co to znaczy zdziczały. Wałęsający się to pies, który biega w terenie bez opieki itd. Natomiast co to znaczy zdziczały, tego już ustawodawca nie określił. Dlatego ten zapis zniknął. [B]Więc myśliwi, zgodnie z prawem, nadal mogą strzelać do biegających po lesie bezpańskich psów? [/B] Jeżeli widzę, że pies zagryza sarnę, wtedy mam prawo go uśmiercić, ale jeżeli pies biegnie sobie i nie stanowi zagrożenia, jaką mam podstawę do strzelania? Z drugiej strony - jakikolwiek przepis prawny by nie obowiązywał, zawsze obrońcy zwierząt będą przeciwnikami strzelania do psów. Tymczasem watahy psów biegają po lasach. Często właściciele psów, zwłaszcza na wsi, nawet nie wiedzą, ile ich mają. Nie karmią ich, więc zwierzęta polują, często watahami, są doskonale wyćwiczone w polowaniu całą grupą. Pies jest bez winy, idzie na pola czy w las, bo chce jeść. Wiem, że na pewno odezwą się ludzie, którzy będą chcieli bezwzględnie zakazywać strzelania do psów, ale byłem kiedyś świadkiem, jak na moich oczach, w odległości około 400 metrów, dwa psy rozszarpały koźlaka. Jego przeraźliwy głos słyszę do tej pory. Koza odskoczyła i tylko bezsilnie patrzyła. Psy, które atakują zwierzynę, powinny zostać usunięte z łowiska. [B]Ustawa nie jest doskonała, więc wciąż będą zdarzały się przypadki strzelania bez uzasadnienia do psów... [/B] Choćby prawo było najlepsze, zawsze znajdą się ludzie, którzy będą kombinowali, jak je obejść. I w tym przypadku też może tak się zdarzyć. Ale do tej pory nie wymyślono innego sposobu, jak poradzić sobie z bezpańskimi zwierzętami w lesie. [/QUOTE] [url]http://www.polskatimes.pl/artykul/496314,mysliwi-nadal-moga-strzelac-do-kotow-i-psow-bez-opieki,id,t.html[/url] [QUOTE][B]Kto jest w stanie ocenić zasadność takiego strzelania? [/B] [b]Każdy myśliwy ma prawo sam ocenić, czy pies goniący sarnę lub inną zwierzynę zasługuje na uśmiercenie czy nie. [/b][/QUOTE]
  13. [quote name='keksik']ale w obecnej ustawie jest określenie "bezpośrednie zagrożenie", a to nie jest potencjalne zagrożenie... więc myśliwi wcale nie mają większego pola popisu :) jeśli ktoś nie wie, co to znaczy bezpośrednie zagrożenie życia, to niech pisze do RPO :P[/QUOTE] Cytuję: [QUOTE]Ta interpretacja, póki nie ma innej wykładni tej kwestii ze strony Ministra Środowiska, jest obowiązująca i daje nam prawo reakcji, dużo szersze niż w przepisie sprzed nowelizacji, nie ogranicza, bowiem nas w tym zakresie jedynie do zdziczałych zwierząt zagrażających zwierzynie. [/QUOTE] czyli, jak widać z tego fragmentu, teraz myśliwy może strzelać do każdego psa, niekoniecznie do psa " zdziczałego ".
  14. [QUOTE][B] dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich oficjalnie wystąpił o doprecyzowanie tego terminu do Ministra Środowiska.[/B][/QUOTE] Dodam tylko, że Rzecznik Praw Obywatelskich wycofał już swój wniosek, bo wedle nowej ustawy wszystko jest " ok ", myśliwym nie wolno strzelać do psów i kotów zapomniał tylko o tym, że Państwo nie może ego myśliwym zabronić, gdyż taki obowiązek nakłada na nich prawo łowieckie, więc aby zakazać myśliwym odstrzału psów i kotów, należałoby owo prawo zmienić a tego nie zrobi nikt aby się nie narazić myśliwskiemu lobby - dziwi mnie tylko jedno, dlaczego przez tyle miesięcy trąbiono o sukcesie, którego nie ma? - ba, myśliwi mają teraz większe pole do popisu, niż przed nowelizacją ustawy, gdyż teraz pies nie musi wykazywać " oznak zdziczenia ' żeby mógł zginąć z ręki myśliwego.
  15. Jedną z takich " organizacji społecznych " jest też koło łowieckie, dzierżawca obwodu łowieckiego w kwestii psów i kotów, myśliwi rozsyłają sobie takie oto pismo: [url]http://forum.lowiecki.pl/download.php/21,56158,660/redaktor.pdf[/url] a tutaj, jakie jest podejście do właścicieli psów: [url]http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,10861440,Lesnik_do_spacerowicza___Pies_dostanie_kulke_w_leb_.html[/url]
  16. Oni piszą coś takiego - " Brać Łowiecka " 2/ 2012: [QUOTE] redukcja psów i kotów będzie możliwa w sytuacji podjęcia przez sejmik województwa uchwały określajacej miejsce, warunki, czas i sposoby ograniczenia ich populacji. [/QUOTE] to cytat z wypowiedzi myśliwego ale jak to wygląda w konkretnym artykule z myśliwskiej prasy można się tylko dowiedzieć bezpośrednio z owego artykułu w owej prasie.
  17. [QUOTE]Lis, a ty co? Rzecznik prasowy myśliwych? :smile:[/QUOTE] Taa ... jeszcze czego ;) piszę tylko, że temu środowisku zależy na tym, żeby nic się nie zmieniło i żeby oni dalej mogli sobie strzelać do psów i kotów, bo to, według nich najtańszy i najbardziej skuteczny sposób, a gminy powinny dbać o głodne dzieci, a nie o " kundle ", jak to oni piszą ... :roll:
  18. Najbardziej cieszą się myśliwi, piszą, że " nawiedzeni " w końcu przejżą na oczy, że gminy nie stać jest na utrzymanie schronisk i na wyłapywanie psów i kotów i że taki eksperyment społeczny był potrzebny, aby wrócić do najprostszego i najtańszego wyjścia z sytuacji, czyli " kula w łeb " dla psów i kotów piszą też, że zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, służby leśne mają prawo do uznania konieczności do uśmiercenia zwierzęcia i powinien się rozpocząć " masowy ubój " psów.
  19. Sam myśliwy z artykułu pisze, że są myśliwi, którzy zatrzymują samochód i strzelają do psa, którego widzą pierwszy raz w życiu, bo pies biegł a myśliwy MIAŁ PRAWO go zastrzelić wcześniej przynajmniej były warunki, które musiał spełnić myśliwy żeby zastrzelić psa, teraz myśliwi mogą się czuć bezkarni.
  20. Ci, którzy puszczają psy luzem " żeby się wyżywiły " mają je głęboko w d ...., sami kar się nie boją, podobnie jak i strzelcy.
  21. Co z tego, co mówi ów myśliwy?, najważniejsze jest to, że nadal za głupotę ludzi będą płacić psy, nie ludzie puszczający psy luzem jeden myśliwy może mówić ładnie i do rzeczy, a drugi, jak ten pierwszy sam pisze, może zatrzymać samochód i zastrzelić psa, wszystko zależy od konkretnego myśliwego.
  22. Nic się nie zmieniło po nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, myśliwi nadal mogą strzelać do psów i kotów, nadal nie ma bata na ludzi puszczających swoje psy luzem a jedyną karę będą płaciły tylko psy, najwyższą karę. [QUOTE][B]Myśliwi nadal mogą strzelać do kotów i psów bez opieki Wiem, że na pewno odezwą się ludzie, którzy będą chcieli bezwzględnie zakazywać strzelania do psów, ale byłem kiedyś świadkiem, jak na moich oczach, w odległości około 400 metrów, dwa psy rozszarpały koźlaka. Jego przeraźliwy głos słyszę do tej pory - mówi myśliwy, Marian Wilczewski. Z przewodniczącym Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Słupsku Marianem Wilczewskim, rozmawia Grażyna Antoniewicz Strzelać czy nie strzelać do wałęsających się po lasach i polach psów? Spór miłośników zwierząt z myśliwymi trwa. [/B] Owszem, ustawa o ochronie zwierząt została na początku tego roku znowelizowana, ale artykuł szósty, ustęp jeden, punkt piąty wyraźnie mówi o możliwości uśmiercania psów bezpośrednio zagrażających życiu lub zdrowiu ludzi lub innych zwierząt - jeżeli nie jest możliwy inny sposób usunięcia zagrożenia. Myśliwi mogą więc uśmiercać psy lub koty, które mają właścicieli, ale puszczane są samopas i polują na zwierzynę dziko żyjącą. [B]Kto jest w stanie ocenić zasadność takiego strzelania? [/B] Każdy myśliwy ma prawo sam ocenić, czy pies goniący sarnę lub inną zwierzynę zasługuje na uśmiercenie czy nie. [B]Czyli myśliwi mogą czuć się bezkarni...? [/B] Pomimo że jestem myśliwym od wielu lat, jestem przeciwnikiem bezmyślnego strzelania do psów. Zdarza się, niestety, że myśliwy, jadąc samochodem i widząc biegnącego wzdłuż szosy psa, zatrzymuje samochód, wysiada i strzela. Po co? Potem są niepotrzebne sprawy sądowe, nerwy itd., a już nie mówię o uczuciach właściciela psa, bo przecież pies jest jakby członkiem rodziny. Ja też mam psy, ale jeśli wychodzę na spacer, zawsze trzymam je na uwięzi, na smyczy. [B]W takim razie, co zmieniła nowelizacja ustawy? [/B] Został usunięty jeden z zapisów, mówiący o strzelaniu do wałęsających się, zdziczałych psów i kotów, jako nieprecyzyjny. Nie można było jednoznacznie określić, co to znaczy zdziczały. Wałęsający się to pies, który biega w terenie bez opieki itd. Natomiast co to znaczy zdziczały, tego już ustawodawca nie określił. Dlatego ten zapis zniknął. [B]Więc myśliwi, zgodnie z prawem, nadal mogą strzelać do biegających po lesie bezpańskich psów? [/B] Jeżeli widzę, że pies zagryza sarnę, wtedy mam prawo go uśmiercić, ale jeżeli pies biegnie sobie i nie stanowi zagrożenia, jaką mam podstawę do strzelania? Z drugiej strony - jakikolwiek przepis prawny by nie obowiązywał, zawsze obrońcy zwierząt będą przeciwnikami strzelania do psów. Tymczasem watahy psów biegają po lasach. Często właściciele psów, zwłaszcza na wsi, nawet nie wiedzą, ile ich mają. Nie karmią ich, więc zwierzęta polują, często watahami, są doskonale wyćwiczone w polowaniu całą grupą. Pies jest bez winy, idzie na pola czy w las, bo chce jeść. Wiem, że na pewno odezwą się ludzie, którzy będą chcieli bezwzględnie zakazywać strzelania do psów, ale byłem kiedyś świadkiem, jak na moich oczach, w odległości około 400 metrów, dwa psy rozszarpały koźlaka. Jego przeraźliwy głos słyszę do tej pory. Koza odskoczyła i tylko bezsilnie patrzyła. Psy, które atakują zwierzynę, powinny zostać usunięte z łowiska. [B]Ustawa nie jest doskonała, więc wciąż będą zdarzały się przypadki strzelania bez uzasadnienia do psów... [/B] Choćby prawo było najlepsze, zawsze znajdą się ludzie, którzy będą kombinowali, jak je obejść. I w tym przypadku też może tak się zdarzyć. Ale do tej pory nie wymyślono innego sposobu, jak poradzić sobie z bezpańskimi zwierzętami w lesie. [/QUOTE] [url]http://www.polskatimes.pl/artykul/496314,mysliwi-nadal-moga-strzelac-do-kotow-i-psow-bez-opieki,id,t.html[/url]
  23. [QUOTE]- wprowadzno zakaz odstrzału wałęsających się psów i kotów przez myśliwych (art. 33a ust.3) Dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego może podjąć działania zapobiegające wałęsaniu się psów na terenie obwodu poprzez: 1) pouczenie właściciela psa o obowiązku sprawowania kontroli nad zwierzęciem; 2) odłowienie psa i dostarczenie go właścicielowi, a jeżeli ustalenie tej osoby nie jest możliwe dostarczenie do schroniska dla zwierząt; odłowienie i dostarczenie psa odbywa się na koszt właściciela. [/QUOTE]Zakaz jest, ale tylko na papierze po pierwsze, Państwo nie może zabronić myśliwym strzelania do psów i kotów, gdyż jest to niezgodne z prawem łowieckim, w myśl którego myśliwy ma obowiązek " tępić szkodniki ", jak nazywają oni psy i koty, a co powinno się z nimi robić, wedle mysliwych ilustruje przykład Sri Lanki po drugie, faktycznie myśliwi mają teraz większe kompetencje niż do 31 stycznia, wtedy musiały wystąpić bodajże cztery czynniki ( łącznie z mitycznymi już " oznakami zdziczenia " 0 a teraz?: [QUOTE]Pozwólcie, drodzy Czytelnicy, że wprost zacytuję art. 6 ust., 1 pkt. 5 znowelizowanej ustawy, który stwierdza: „Zabrania się zabijania zwierząt, z wyjątkiem: (...) usuwania osobników bezpośrednio zagrażających ludziom lub innym zwierzętom, jeśli nie jest możliwy inny sposób usunięcia zagrożenia". Niedowiarkowie i malkontenci będą oczywiście narzekać, że przepis jest, jak to się mówi w żargonie legislatorów, nieostry. I rzeczy- wiście, zapewne lepiej byłoby sformułować zacytowany paragraf bardziej jednoznacznie, ale — przypomnę — w wypadku i tej, i tysięcy innych ustaw dopowiadają je kompetentni ministrowie, m.in. poprzez rozporządzenia lub oficjalne interpretacje. W tej konkretnej sytuacji trudno o interpretację art. 6 ustawy po świeżej przecież nowelizacji, ale — znowu przypomnę — jeszcze przed nowelizacją owo pojęcie „zagrożenia" — wtedy odnoszące się do zagrożenia dla zwierzyny ze strony, jak to formułowano expressis verbis, zdziczałych psów i kotów — też budziło wątpliwości i dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich oficjalnie wystąpił o doprecyzowanie tego terminu do Ministra [COLOR=blue][B][U]Środowiska[/U][/B][/COLOR]. Ten w odpowiedzi napisał jasno i klarownie, że: Pojęcie zagrożenia (...) oznacza potencjalne niebezpieczeństwo dla zwierząt dziko żyjących. Jest to zagrożenie istniejące permanentnie i mogące przerodzić się w konkretne, zindywidualizowane niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia zwierząt występujących w obwodzie łowieckim". [B]Dalej Minister [COLOR=blue][B][U]Środowiska[/U][/B][/COLOR] napisał, że używając słowa „zagrożenie", ustawodawca nie zawęził go do sytuacji, w których doszło już do ataku zdziczałego psa lub kota na zwierzę łowne bądź inne dziko żyjące. Wystarczy — stwierdził —„sama hipotetyczna możliwość takiego ataku bądź wytworzenia innego rodzaju zagrożenia (np. płoszenia) przez zdziczałe zwierzę, aby — przy założeniu, że spełnione są pozostałe warunki — legalnie dokonać jego odstrzału".[/B] Ta interpretacja, póki nie ma innej wykładni tej kwestii ze strony Ministra [COLOR=blue][B][U]Środowiska[/U][/B][/COLOR], jest obowiązująca i daje nam prawo reakcji, dużo szersze niż w przepisie sprzed nowelizacji, nie ogranicza, bowiem nas w tym zakresie jedynie do zdziczałych zwierząt zagrażających[/QUOTE] jednym słowem, teraz myśliwi będą zabijać nasze psy i koty na podstawie art. 6 ustawy 1 punkt 5.
  24. Taka ciekawostka, jak mozna rozwiązać " psi problem ": http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,10924730,Wladze_Sri_Lanki_zgodzily_sie_na_likwidacje_3_mln.html spotkałem się już z komentarzami, że w końcu jakiś rząd ma " jaja " i stać go na odważną decyzję w walce z " miłośnikami zwierząt ".
  25. Politycy w ogóle traktują " psiarzy " czy ogóle miłośników zwierząt jako tylko i wyłącznie nabijaczy głosów; przez ostatnie kilka miesięcy mamiono nas tym, że dzięki nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt nie będzie można strzelać do psów i kotów, i nie będzie można - na papierze, w rzeczywistości od pierwszego stycznia 2012 roku każdy będzie mógł zabić psa lub kota zgodnie z art. 6 ust., 1 pkt. 5 który stwierdza: „Zabrania się zabijania zwierząt, z wyjątkiem: (...) usuwania osobników bezpośrednio zagrażających ludziom lub innym zwierzętom, jeśli nie jest możliwy inny sposób usunięcia zagrożenia", do tego, pan Minister Środowiska podkreślił, że; " [B]używając słowa „zagrożenie", ustawodawca nie zawęził go do sytuacji, w których doszło już do ataku zdziczałego psa lub kota na zwierzę łowne bądź inne dziko żyjące. Wystarczy — stwierdził —„sama hipotetyczna możliwość takiego ataku bądź wytworzenia innego rodzaju zagrożenia (np. płoszenia) przez zdziczałe zwierzę, aby — przy założeniu, że spełnione są pozostałe warunki — legalnie dokonać jego odstrzału[/B] ", okazało się, ze zakaz odstrzału psów i kotów jest niezgodny z prawem łowieckim, więc trzeba było problem rozwiązać tylnymi drzwiami, poprzez kompromisowy zapis o zabijaniu zwierząt bezpośrednio zagrażających ", tyle, ze dzięki temu za takie zabijanie nikt nie będzie ponosił odpowiedzialności, ba, może się okazać, że będzie to znakomite narzędzie do " likwidacji " bezdomnych psów w miastach, wszak one też mogą stanowić " bezpośrednie zagrożenie "... A wracając do tłumaczeń celników, to coś mi tu " śmierdzi ", w tv pan mówił, że poddawane eutanazji mają być li tylko psy ' chore i cierpiące ', z drugiej strony zaznaczył, że nie ma żadnych prawnych podstaw, aby psy nieprzydatne do służby, nie " chore i cierpiące ' a którymi nie ma się kto zająć, oddać, chociażby do schroniska.
×
×
  • Create New...