-
Posts
1073 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lis
-
[quote name='Aysel']Od Białorusi wara lisie :) Co jak co ale zwierzęta tam na wymarciu nie są, mają sie świetnie. To ze ludzie tam polują jak wszędzie to swoją droga. Ale nie można powiedzieć ze zwierzyny tam nie ma, jest na wymarciu itp. Ostatnio nawet (o tym zapewne nie piszą w ekogazetach) były przywożone stamtąd jaja gluszcow do Polski. Bo w Polsce z gluszcami jest 'cienko'. Wiec sorry ale tu jest to bardzo nietrafione. Bo poki co to my z Białorusi przywozimy zwierzyne. U nich mimo polowań wilków jest znacznie wiecej niż u nas, innych zwierząt zresztą też. Nie bronię ich bo w wielu kwestiach to rzeczywiście chamstwo i buractwo tam panuje ale trzeba być też obiektywnym jeśli mówimy o ilości zwierzyny. Pomijam już fakt, ze Ukraina i Białoruś w oczach Polaka to ciemnogrod bo tak wykreowaly te państwa media. :) Mam na to trochę lepszy pogląd, bo mieszkam kilka kilometrow od granicy z Białorusią, mamy wielu znajomych, rodzinę tam, często też tam jeździmy...[/QUOTE] Po pierwsze, Sprawdź sobie, czym różni się Białoruś od Polski i dlaczego tam głuszec, cietrzew i inne zwierzęta mają lepiej, niż u nas trochę Ci pomogę; popatrz sobie, ile wspólnie zajmują Białorus, Ukraina i Rosja, kraje, gdzie takie zwierzęta " nie są na wymarciu ", jak to ładnie Ujełaś a potem popatrz sobie na Polskę zwróć też uwagę na to, że tam wszelka infrastruktura, przemysł, itp. są znacznie słabiej rozwinięte, niż w bogatej Europie zachodniej, zwierzyna ma więc więcej odpowiednich terenów pod siedliska poza tym, nie cierpię obłudy i hipokryzji - u nas, panowie z dubeltówkami płaczą nad losem głuszca i cietrzewia i zwalają winę na lisy, ale już jeden z drugim nie ma oporów, płacić ciężkiej kasy i zabijać tych kuraków za granicą u nas mogą jeszcze otumaniać swoją bajeczką o dokarmianiu, hodowli i redukcji, a tam? a w Afryce, gdzie nasi myśliwi jeżdżą, strzelać do wielkiej afrykańskiej piątki? - tam też dokarmiają i hodują?.
-
[quote name='Kyu']Tylko są jeszcze plany hodowlane lub jak kto woli gospodarcze plany łowieckie, które wilk pomaga zrealizować I MÓWIĄ O TYM SAMI MYŚLIWI,myśliwi nie chcą wystrzelać wszystkich wilków na świecie, ale najlepiej generalizować , wyzywać od morderców i mówić, że chodzi tylko o kase. Dla mnie to ot Ci dyskusja, bo wiem, że żadne z nas nic nią u 2giej strony nie wskóra, ale weź mi powiedz, o co Ty walczysz? Jak chciał(a)byś "zastąpić" regulacje populacji? Ochronę pól? (Tylko błagam bez megafonów i psów) Pytam tak serio z ciekawości, bez żadnego przekąsu czy coś ;) Bo szczerze pewnie jeszcze tu kilkakrotnie zajrze, ale nudzi mnie już ta pogawędka ;P motylequ, tu nie chodzi o katalogowanie, choć pewnie w jakiejś mierze robimiy to wszyscy na codzień, Ty na przykład masz myśliwych za morderców, a ja ludzi przywiązujących się do drzewa twierdzących, że żoną jelenia jest sarna j.w.[/QUOTE] Wszystkich wilków może nie, ale myśliwi nie chcą też, żeby jakiś gatunek był pod ochroną tylko dla jego ochrony, dla myśliwych, ochrona dla ochrony, to marnotrawstwo zasobów, bo takiego wilka nie można sobie " pozyskać ', skóry powieśić nad kominkiem a czaszki postawić na półce i chwalić się, jakim to ja jestem świetnym łowcą przede wszystkim, należy skończyć z dokarmianiem zwierzyny, z jej nęceniem, nauczyć rolników ochrony upraw, bo czasami rolnik woli czekać na odszkodowanie, niż postawić kilka pastuchów elektrycznych - oraz, co najważniejsze - Skarb Państwa MUSI wziąć na siebie odpowiedzialność za szkody łowieckie, bo inaczej będzie ciągłe parcie na większą hodowlę i większe " pozyskanie ", aby wypełnić plan i opłacić rolników Skarb Państwa jest właścicielem zarówno zwierzyny łownej, jak i chronionej, wymaga się więc od Państwa, żeby chronił zwierzynę łowną przed zwierzyną chronioną, co jest absurdem, bo to tak, jakby Skarb Państwa dbał o brak strat w zwierzynie łownej, czyli swojej własności, zabijając zwierzęta chronione, które również są jego własnością nie można mieć dwóch srok w garści, trzeba się na coś zdecydować; więcej kasy z jeleni, saren i dzików, czy wilk, ryś i niedźwiedź. Tak jeszcze z ciekawości; myśliwi płaczą, że list i inne drapieżniki mordują głuszce i cietrzewie, a co Sami robią? - proszę: [quote] [B]Białoruskie tokowiki Kwiecień – pora głuszcowych toków – to dla niektórych myśliwych czas najintensywniejszych łowieckich przeżyć. Temu, kto nie może sobie pozwolić na wyprawę do Rosji, pozostają łowiska Białorusi.[/B] Był jednym z tych, którzy zasypiają na komendę i nie potrafią nosić cywilnego ubrania. Na jego czapce błyszczał złoty emblemat wojskowego koła łowieckiego. Na Białorusi nie ma wielkiego wyboru – poluje się w obwodach armii albo KGB. – Służyłem w Niemczech i Afganistanie – przedstawił się nasz gospodarz. – Jestem okupantem. Po Generale przywitał się z nami Stiopa, z pochodzenia Polak. Stiopa poruszał się jak niedźwiedź, ale był od niego nieco większy. Rozłożył ramiona i obrócił się powoli: – Tak tu pięknie wokół! Miał rację. Staliśmy przed drewnianym domkiem myśliwskim, zbudowanym na skraju letniska, nad brzegiem jeziora. W tym miejscu było ono wąskie, po drugiej stronie widzieliśmy białą ścianę brzozowego lasku, a rankami ponad zamarzniętą taflą niosło się bulgotanie cietrzewi. Za wsią płynęła rzeka wezbrała po roztopach i woda sięgała wyżej świateł terenówki. Półtora kilometra dalej rozpoczynał się wysoki sosnowy bór. Tam już od dwóch tygodni grały głuszce. Przyjechaliśmy w najlepszym czasie, bo w połowie kwietnia. Na Białorusi to właśnie wtedy toki osiągają apogeum. Z domku wyszedł Alosza, strażnik łowiecki. Niósł bochen czarnego chleba z kminkiem i słoik ikry ze szczupaka. Kroiliśmy chleb, kawior trzaskał w zębach, niespiesznie krążyła kulawka z przywiezioną z Polski tarninówką. – Panowie, jutro ruszamy na głuszca! – zatarł ręce Sławek Pawlikowski. – Czy to do was dociera? [/quote] [url]http://www.lowiecpolski.pl/lowiecpolski.php?aID=4903[/url]
-
[quote name='Kyu'] Ty na prawde myślisz, że ktoś w dzisiejszych czasach poluje dla pieniędzy? Ciekaw, na prawde ciekawe. [/QUOTE] To jeszcze tak: [b]sprzedaż tusz trofea - poroża, skóry, czaszki organizacja polowań dewizowych polowania w OHZetach hodowla zwierzyny w OHZetach organizacja konkursów dla psów myśliwskich[/b] to wszystko jest kasa i trzeba być naiwniakiem, żeby tego nie widzieć.
-
[quote name='Kyu']Ale telewizornia zwykle nie lubi morderców myśliwych ;p[/QUOTE] " telewizornia " wałkuje temat zajęcy zawsze raz do roku, z okazji świąt ;) poza tym, ile takie " Wiadomości " mają czasu anenowego, żeby żetelnie przedstawić problem? - parę minut? musi być wqięc zwięźle i krótko: zajęcy, brak - winny? - lis a jak Chcesz więcej, oglądaj sobie Polsat 2 i TV Trwam.
-
[quote name='Kyu']to są argumenty? Ty na prawde myślisz, że ktoś w dzisiejszych czasach poluje dla pieniędzy? Ciekaw, na prawde ciekawe.[/QUOTE] Tak, myśliwi polują dla pieniędzy dlaczego? ano dlatego, że efektem polowania jest " pozyskana " tusza zwierzęca, która oddana do skupu zwierzyny przynosi finansową korzyść kołu łowieckiemu ( nie konkretnemu myśliwemu ) pod postacią kasy, która to kasa idzie na wypłacanie odszkodowań jeżeli w obwodzie łowieckim są sami myśliwi, to nic im nie zagraża, ale jeżeli w obwodzie występuje wilk, ryś, niedźwiedź, lub, nie daj Boże, dwa lub trzy razem, to dla myśliwych jest mogiła stąd nienawiść myśliwych do drapieżników, które ponoć zastępują ale których sobie w przyrodzie nie życzą - no, chyba, że będą mogli wpływać na ich liczebność i na nich zarabiać myśliwi chcą mieć prawo do wilczych skór i czaszek i do sprzedawania polowań na wilki - na prawdę nie chodzi tu o kasę? polowania dewizowe - nie chodzi tu o kasę? Mamy jeszcze ciekawe paradoksy; otóż, zwierzyna w stanie dzikim, wolnym, należy do Skarbu Państwa, ok. Skarb Państwa dzierżawi kołom łowieckim obwody i prawo do prowadzenia gospodarki łowieckiej, w celu zarobkowym / myśliwi " pozyskują " zwierzynę, sprzedają tuszę i płacą za szkody, Skarb Państwa uwolnił się od własnego obowiązku / koła łowieckie chcą " pozyskiwać " jak najwięcej zwierzyny, żeby mieć jak najwięcej kasy na szkody, robią one, tzw. " plany pozyskania ', roczne i wieloletnie - niestety, wszystko to może szlag trafić, gdyż zwierzyna będąca ofiarą ruchu drogowego, kłusownictwa lub drapieżnictwa jest automatycznie odliczana od tego planu i nagle może się okazać, że myśliwi mogą zabić mniej, niż to sobie założyli, a kasę już policzyli i wliczyli w przyszłe koszta stąd niechęć myśliwych do wilka, rysia i niedźwiedzia, gdyż stanowią one dlań konkurencję i teraz, Skarb Państwa chce, żeby wpływy z polowań były jak największe, jednocześnie chce On też chronić wilka, rysia i niedźwiedzia, a to stoi w sprzeczności z interesem myśliwych i gospodarki łowieckiej tak więc, SP chce trzymać dwie sroki za jeden ogon: wymagać od myśliwych większego pozyskania, oraz utrzymując ochronę wilka, bo podpaść ekologom i przyrodnikom też nie może dualizm?, ciemnota umysłowa?, egoizm? Teraz lis: On również jest własnością Skarbu Państwa, który jednocześnie go chroni / szczepiąc przeciwko wściekliźnie / i nakazuje tępić w imię ochrony zajączka, kuropatwy, itp. gdzie w tym sens? Może Ty go widzisz?. [quote] Poznałam ogromną wiedzę, szacunek do przyrody, respekt i choć pewnie wyda Ci się to niemożliwe, to na prawde da się coś szanować, a następnie zabić, oddając temu wszystkie honory [/quote] Powiedz mi, co zwierzynie po tych myśliwskich honorach? co jej po graniu na trąbce i po gałązce/, przecież zwierzęta te już nie żyją i mają to w czterech literach i tutaj dochodzimy do znaczenia słowa " tradycja " prof. Andrzej Elżanowski mówił o tym, że w dzisiejszych czasach traktujemy tradycję jako coś z natury i z góry dobre, a wcale tak nie jest, wręcz przeciwnie czy corrida to szlachetna tradycja? a polowania ' par force "? więc nie wyjeżdżaj mi tu z szacunkiem po śmierci.
-
[b]Kyu[/b], zapewne chodziło Ci o ten fragment wiadomości?: [url]http://www.tvp.pl/publicystyka/programy-informacyjne/wiadomosci/wideo/30032013-1930/10357843[/url] 14 minuta, 22 sekunda jak widać, wypowiada się tam myśliwy, to tak, jakby oskarżony był zarówno własnym obrońcą ;) poza tym, mamy żałować myśliwych za to, że zając nie trafił na ich stół pod postacią pasztetu - na prawdę, życiowa strata ;) jak słychać, myśliwi obwiniają też o ten stan rzeczy ptaki drapieżne - mało tego, z moich rozmów wynika, że winny jest także nasz symbol wiosny i całej przyrody, poczciwy bociek, który jest ptakiem drapieżnym i nie pogardzi małym zajączkiem,
-
A tak w kwestii kultury osobistej myśliwych - wypowiedź jednego z nich, opisująca różnicę pomiędzy myśliwymi a ekologami: [quote]Myśliwi, polują bo tak chcą, mają realny wpływ na ekologię, liczebność , rozmieszczenie i skład gatunkowy zwierząt w środowisku. Ich działalność na mocy ustawy jest chroniona prawem. W związku z materialną odpowiedzialnością za zwierzynę są w obecnej sytuacji gospodarczej i prawnej niezbędni i niezastąpieni. Dzięki sprawnej organizacji mającej intelektualne( własne stacje badawcze) i materialne oparcie gospodarują na olbrzymich terenach, mogąc prowadzić akcje zalesień wsiedleń, redukcji, a nawet budowy zbiorników wodnych na swoim terenie. Są w stanie naukowo argumentować większość swoich działań Co za tym idzie mogą sobie w dobrych humorach , rekreacyjnie polować, grając wam na nosie. A teraz : Wasza działalność mimo wielu lat prób nie jest nawet w stanie zakłócić dobrego samopoczucia myśliwych, nie macie praktycznie żadnego wpływu poza incydentalnym, ani na ekologię ani na zwierzynę ani na skład gatunkowy fauny w waszym otoczeniu. Wasza działalność a szczególnie wszelkie akcje z reguły są sprzeczne z obowiązującym prawem. Wasze istnienie przez większość ludzi jest odbierane jako pohukiwania nieszkodliwych szaleńców, materialnie nie ma z waszej działalności żadnego pożytku. A co za tym idzie jesteście wiecznie wkurzonymi szemrającymi po kątach, nie posiadającymi żadnej mocy sprawczej szaraczkami. Na dodatek prawie kazdy myśliwy swoją wiedzą o ekologi zwierząt was po prostu rozkłada. Pewnie stąd ta frustracja. Myślistwo nie jest tanią pasją, dlatego też biorą się za nią ludzie dobrze zorganizowani, o jasno wytyczonych celach, często ustabilizowani życiowo i materialnie. Za naszymi działaniami stoją sztaby naukowców często z tytułami profesorskimi, mamy wsparcie uczelni wyższych zasilających nasze szeregi wykształconą kadrą, poparcie wśród większości pracowników LP. Zieloni pseudoekolodzy to banda potarganych nieudaczników, z pretensjami do wszystkich i wszystkiego z nieuregulowanym życiem osobistym i często materialnymi problemami. Chaotycznie podejmujący różne działania które następnie zarzucają nie widząc szybkich efektów. Bez poparcia zaplecza intelektualnego i materialnego. Zle zorganizowani. [IMG]http://www.zwierzaki.org/Smileys/default/icon_razz.gif[/IMG] [/quote]
-
[quote name='Kyu']Naukowo nie... Zdroworozsądkowo nie... to myslałam, że chociaż telewizja tak... Nie, ale musze rzyznać, że reportażyk był całkiem rzeczowy i niektórym choć troszke zaślepki z oczu spadły.[/QUOTE] Wiesz, telewizja powtarza te same myśliwskie stereotypy, które wypisują myśliwi w swojej prasie w przypadku lisa jest to o tyle łatwiejsze, że zwierzak ów jednoczy wszystkie środowiska w nienawiści: myśliwych, ekologów, ornitologów, przyrodników, rolników, hodowców drobiu - wszyscy oni mogli by się połączyć w jedną ligę nienawidzących lisa lis jest także instrumentalnie wykorzystywany przez władze państwowe, powiatowych weterynarzy - lis ma być zaszczepiony i zaraz potem zabity, liczy się tylko przyjęcie szczepionki przeciw wściekliźnie - dla nich lis jest tylko środkiem do osiągnięcia celu, nie podmiotem, żywym zwierzęciem. Co do naukowców, są " naukowcy " i " naukowcy " wiedz, że środowisko naukowe jest podzielone w wielu kwestiach i ma odrębne zdanie na dany temat - np. prof. Henryk Okarma jest zwolennikiem odstrzału wilka w Polsce i współautorem strategii gospodarowania populacją wilka, w której wiele uwagi poświęca się stratom biednych myśliwych, jakie wynikają z obecności wilka w obwodzie łowieckim: [quote] Głównym źródłem przychodów większości dzierżawców i zarządców obwodów łowieckich jest sprzedaż polowań i tusz zwierzyny grubej, dlatego też wysokość planów pozyskania tych zwierząt ma istotne znaczenie dla bilansu ekonomicznego gospodarki łowieckiej. Ustalanie planów pozyskania zwierzyny grubej jest jednak działaniem trudnym, wymagającym dużej wiedzy przyrodniczej i doświadczenia praktycznego. ... Tak więc w przypadku obecności wilków na terenie obwodu łowieckiego zmniejszeniu ulegają wpływy zarówno z tytułu sprzedaży polowań, jak i tusz pozyskanej zwierzyny.Wynika to z tego, że wilki zabijają zwierzęta łowne, co powoduje konieczność ustalania mniejszych planów pozyskania oraz uwzględniania w planach odstrzałów odnalezionych ofiar wilków. ... Do kalkulacji potencjalnych strat jakie mogą ponosić myśliwi posłużyliśmy się liczbą rejestrowanych ubytków w sezonach 1999/2000 i 2000/2001 (Tabela 2), kiedy liczba wykazywanych ubytków była zbliżona do wartości jakich należy się spodziewać uwzględniając dane o tempie zabijania ofiar przez wilki (Jędrzejewski i in. 2002). Wtedy w ośrodkach hodowli zwierzyny LP na terenie RDLP w Krośnie znajdowano w ciągu roku na 100 km2 około 26 jeleni, 9 saren i 3 dziki zabite przez wilki. Przyjęliśmy, że średnia waga tuszy (po wypatroszeniu, tak jak przekazywana jest do punktów skupu) wynosi 78,8 kg dla jelenia, 15,6 kg dla sarny i 35,6 kg dla dzika; a średnie ceny tusz (sezon łowiecki 2011/2012) wynoszą: jeleń – 9 zł, sarna – 13 zł i dzik – 5 zł (ceny w ośrodkach hodowli zwierzyny LP na terenie RDLP w Krośnie). Jeśli przyjmiemy, że wszystkie odnalezione ofiary wilków mogłyby być pozyskane w drodze odstrzału, to wartość strat w sprzedaży tusz wynosi 20,8 tys. zł na 100 km2. Do tej wartości trzeba doliczyć przychody ze sprzedaży polowań (organizacja polowania, wartość sprzedanych trofeów) w obwodach dzierżawionych i wyłączonych z wydzierżawienia. Opierając się na danych z ośrodków hodowli zwierzyny LP w Polsce można przyjąć, że wartość ta może wynosić około 75%, czyli około 15,6 tys. zł. W sumie potencjalna wartość strat finansowych dzierżawców lub zarządców obwodów łowieckich z tytułu obecności wilków może wynosić około 36 – 37 tys. zł. rocznie na 100 km2 powierzchni obwodu. Można również obliczyć maksymalną wielkość strat gospodarki łowieckiej z tytułu obecności wilków, w oparciu o znajomość tempa zabijania jeleni, saren i dzików. Według Jędrzejewski i in. (2002a) wilki zabijają w Puszczy Białowieskiej w ciągu roku na obszarze 100 km2 72 jelenie, 16 saren i 31 dzików. Przyjmując te same założenia otrzymujemy odpowiednio następujące wielkości strat: 59,8 tys. zł na 100 km2 ze sprzedaży tusz i 45 tys. zł na 100 km2 ze sprzedaży polowań. Łącznie straty jakie ponoszą dzierżawcy lub zarządcy obwodów łowieckich z tytułu obecności wilków, według tych założeń, mogą więc sięgać około 105 tys. zł. rocznie na 100 km2 obwodu łowieckiego. Niektóre organizacje przyrodnicze postulują, aby na terenach występowania wilków ograniczyć lub wręcz wstrzymać pozyskanie jeleni, saren i dzików, co miałoby na celu zabezpieczenia bazy pokarmowej wilka (i rysia). ... Niestety, takie propozycje powodują dalszą polaryzację i tak skrajnych już stanowisk części myśliwych i części przyrodników. [b]Myśliwi odbierają te postulaty, jako chęć wyeliminowania myślistwa i jego tradycji. W naszej opinii, eskaluje to wśród tej grupy brak akceptacji dla ochrony przyrody w ogóle, w tym również dla ochrony wilka.[/b] Polemiki prowadzone przy okazji omawiania tego problemu, utwierdzają natomiast skrajnie nastawionych przyrodników w poglądzie, że myśliwy najchętniej pozbyliby się wilka ze swoich terenów łowieckich. ... Ochrona prawna wilka nie jest celem samym w sobie i nie może też być miarą efektywnej ochrony gatunku. Celem ochrony powinno być zachowanie żywotnej populacji wilków na danym obszarze lub zwiększenieareału. Osiągać się to powinno przez działania o charakterze aktywnego zarządzania, które z jednej strony zapewnią prawidłowe funkcjonowanie lokalnych populacji tego drapieżnika, a z drugiej zapewnią akceptację i aktywne włączenie się w proces ochrony gatunku grup najbardziej zainteresowanych (myśliwych, hodowców, leśników i przyrodników). ... Na większości areału bytowania wilków na wschód od Wisły wśród myśliwych przeważa postawa tolerowania obecności wilków. Drapieżniki te występują tam „od zawsze”, a myśliwi nauczyli się „dzielić” z wilkami (oraz innymi dużymi drapieżnikami) populacjami ssaków kopytnych i pomimo pewnych strat ekonomicznych są w stanie to zaaprobować. Myśliwi na tych terenach często wyrażają pogląd o konieczności kontroli liczby wilków, co najczęściej oznacza chęć przywrócenia wilków na listę zwierząt łownych. Zaostrzenia się stanowisk skrajnych organizacji przyrodniczych, postulujących redukcje pozyskania ssaków kopytnych w celu zapewniania bazy pokarmowej dla wilków (patrz: część 5.2) powoduje, że opinie myśliwych stają się również bardziej radykalne. ... Myśliwi z tego obszaru Polski, gdzie wilki pojawiły się niedawno, nieraz po kilkudziesięciu latach przerwy, nie są przyzwyczajeni do uwzględniania tych drapieżników w prowadzeniu gospodarki łowieckiej. Straty ekonomiczne są dla nich bardziej widoczne i odczuwalne, a potrafią je dobrze określić porównując sytuację, kiedy nie było wilka z sytuacją, kiedy on się pojawił. Z tych powodów ich opinie na temat wilków są często skrajnie negatywne. ... Podmioty prowadzące gospodarkę łowiecką (PGL LP i PZŁ) są jedyną siłą, zdolną wpływać (zarówno pozytywnie jak i negatywnie) na to, co się dzieje z wilkami w terenie. Instytucje te dysponują ludźmi, sprzętem i są stale obecne w lasach, w których występują wilki. Ponieważ ścisła ochrona wilków obniża rentowność gospodarki łowieckiej prowadzonej przez te podmioty, taki kształt zarządzania populacją wilków nie jest przez te podmioty akceptowany. System, w którym podmioty prowadzące gospodarkę łowiecką ponoszą straty powodowane przez wilki i są żywotnie zainteresowane ich eliminacją lub w najlepszym przypadku redukcją, a jednocześnie są jedyną siła zdolną kontrolować to, co się dzieje z wilkami w terenie, jest fundamentalnym źródłem konfliktu i przyczyną, dla którego prawo nie jest egzekwowane. ... Wydaje się, że jedynym realistycznym rozwiązaniem, jest rekompensowanie strat ekonomicznych i innych ograniczeń ponoszonych przez podmioty prowadzące gospodarkę łowiecką z tytułu obecności wilka poprzez jego ograniczone i rozważne użytkowanie. W naszym kraju są już dziś miejsca, w których zagęszczenie wilków jest równe lub przekracza wyznaczone pojemności środowiska (Jędrzejewski i in. 2008). ... Myśliwi dokonujący odstrzału wilka powinien mieć prawo do trofeum (skóra, czaszka), a dzierżawcy lub zarządcy obwodów łowieckich – do sprzedaży odstrzału na wilka (przychody z tego tytułu mogą stanowić formę rekompensaty za straty w gospodarce łowieckiej, ponoszone z tytułu obecności wilka). Dodatkowo, rozwiązanie takie przyczyniłoby się być może do ograniczenia ewentualnego kłusownictwa ponieważ należy przypuszczać, że myśliwi mogący legalnie pozyskać wilka lub sprzedać odstrzał na wilka sami byliby zainteresowani wyeliminowaniem nielegalnych działań przeciwko tym drapieżnikom. [/quote] więcej kopiować mi się nie chce, tu Macie cały tekst: [url]http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&ved=0CDsQFjAA&url=http%3A%2F%2Fsmz.waw.pl%2Ffiles-gatunki%2Fprogram_ochrony_wilka_PROJEKT_28_11_2011.pdf&ei=mY5ZUf3uJIO47Ab274CIBw&usg=AFQjCNGL3HRGrCTy8cE7C-AM0Rk8cUaMlw&sig2=IizSrKTyVJ4RaA5IcFsLYg&bvm=bv.44442042,d.ZGU&cad=rja[/url] oraz wywiad z Okarmą: [url]http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2305,article,5325[/url] na drugim biegunie jest prof. dr. hab. Andrzej Bereszyński: [url]http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2305,article,5324[/url] według myśliwych, Jego zdanie się nie liczy, gdyż ma mniejszy dorobek naukowy, niż Okarma ciekawe zdanie z wywiadu z prof. Bereszyńskim: [quote] Co to znaczy zbyt liczna? Liczba wilków w Polsce jest od wielu lat niezmienna, a mogłaby być większa, gdyby nie kłusownictwo. Z broni palnej, w myśl zasady „zabić, zakopać, zapomnieć”. Nie po to przecież, blisko 20 lat temu, bo w 1992 r., rozpoczęliśmy działania w kierunku objęcia wilka ochroną gatunkową na obszarze całej Polski, poprzez jego ochronę najpierw w województwie poznańskim, a potem innych regionach kraju, by w 1998 r. objąć go ochroną na obszarze całej Polski, żeby teraz wracać do punktu wyjścia. Punktu wyjścia, czyli schyłku ubiegłego wieku, kiedy to jeszcze w 1995 r. wilk był chroniony prawem na terenie całego kraju, ale za wyjątkiem obszaru swojego zasadniczego występowania, jakim były województwa krośnieńskie, przemyskie i suwalskie. Zawsze mówię w takim przypadku: [b]„Chrońmy kozicę tatrzańską na obszarze całego kraju, za wyjątkiem Tatr, gdzie można na nią polować”.[/b] Czym to się różni od zapisu z 1995 roku i nowych pomysłów? Mam pytanie, co tu redukować? Chyba, że ktoś, kto jeszcze nie zastrzelił wilka, chce postawić sobie jego czaszkę na telewizorze, a skórę (którą zjedzą mole) położy przy łóżku, przy którym modli się do Pana Boga o miłość i pokój. Nie ma żadnych podstaw do tego, by strzelać do wilków. Chyba, że taki „pomysłodawca” potraktuje wilka jak psa, który znajduje się 200 metrów od domu… [/quote] takie zdania odrębne są w wielu kwestiach wśród naukowców i dwóch, ścierających się grup.
-
[QUOTE]Obojętnie, czy prawdziwe jest twierdzenie, że człowiek jest koroną stworzenia i bez względu na to, jak silnie owym przeświadczeniem będziemy się upajać, tak naprawdę jesteśmy tylko jednym z gatunków. Igor Byszniow w swoim filmie zadał pytanie: „Czy jesteśmy przyrodzie w ogóle potrzebni?” . Odpowiedź nasuwa się sama – stworzenie doskonale daje sobie radę bez tej „korony”, może się bez niej obejść. Co więcej, okazuje się, patrząc na odradzające się, kipiące wręcz dzikie życie w Zonie czarnobylskiej, że nie ma dla niego większej „katastrofy” niż człowiek. Nawet radiacja jest „do zniesienia”.[/QUOTE] [url]http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2192[/url] [QUOTE]Po katastrofie wokół elektrowni utworzono kilkanaście całkowicie lub częściowo zamkniętych stref (patrz mapa z prawej). Łącznie strefy zamkniętego dostępu dla ludzi objęły obszar ponad 4769 km²[SUP][URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_elektrowni_j%C4%85drowej_w_Czarnobylu#cite_note-27"][26][/URL][/SUP]. Z powodu dużych ilości pozostawionego przez ewakuowanych w pośpiechu ludzi pokarmu nastąpił szybki wzrost liczby [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Gryzonie"]gryzoni[/URL] zamieszkujących zamknięty obszar. Pojawiły się nawet głosy postulujące ich wytrucie, jednak natura sama ustabilizowała sytuację. Do zamkniętych stref zaczęło przybywać coraz więcej [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Drapie%C5%BCnictwo"]drapieżników[/URL] i kolejnych zwierząt [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81a%C5%84cuch_pokarmowy"]łańcucha troficznego[/URL]. Zdaniem niektórych obserwatorów, dzięki braku ingerencji człowieka w środowisko, na terenach strefy zamkniętej, liczebność zwierząt zwyczajowo zamieszkujących te tereny zwiększyła się kilkunastokrotnie, a wokół Czarnobyla rozwija się także wiele gatunków zwierząt, które wyginęły na tych terenach dziesiątki lat wcześniej lub nie występowały w ogóle[SUP].[/SUP][/QUOTE] owszem, ludzie wracają ale nielegalnie.
-
[quote name='PaulinaBemol'] ale co byśmy nie mówili to myślistwo jest rozrywką...i nie ma co przypisywać do tego wielkiej miłości do zwierząt. Działania mysliwych jednak mają głównie na celu zapenwienie sobie zwierzyny do odstrzału (choć tu może powinien wypowiedzieć sie ktoś kto siedzi w temacie) Co innego jakby w ten sposób udało się zastąpić wielkie fermy ale to również nierealne[/QUOTE] Tylko mniej niż 1% polskiej dziczyzny trafia na nasz rynek, cała reszta idzie na eksport [b]NIE DA SIĘ[/b] zastąpić hodowli łowiectwem, gdyż zapotrzebowanie jest zbyt duże i skończyłoby się to wytępieniem zwierzyny.
-
[quote name='Aysel']Ależ mi dokładnie o to chodzi. Problem w tym, że jeśli w ciągu stu lat powiedzmy nagle zmienimy diametralnie i globalnie swoje myślenie, przestaniemy polować, jeść mięso, hodować zwierzęta świat może spotkać katastrofa ekologiczna. Bo jednak człowiek zmienił świat bardzo. to nie będzie tak, że bez człowieka nie ma życia na Ziemi - będzie. Ale sam fakt, że ekosystem taki jaki jest na ten moment padnie. Nie wiem czy moje dwa ostatnie posty zostały dostatecznie dobrze zrozumiane. Wydawało mi się, że dokładnie to w nich ujęłam.[/QUOTE] Popatrz sobie na Czarnobyl, człowiek nie wróci tam nie tylko za naszego życie ale jeszcze długo, długo potem a mimo to, życie tam kwitnie - bez człowieka, bez hodowli, dokarmiania, regulacji, pozyskiwania, itp. - choć już podnoszą się głosy, przeważnie myśliwych, ze taka sytuacja jest nie do pomyślenia.
-
[quote name='asiak_kasia']No póki co żadnej wiecej kury nie straciłam. Także może wrócily, a może nie, nie polują mi na kurczaki-efekt osiągnięty. A nie widzę najmniejszego powodu, dla którego moje kury mają siedziec zamknięte, skoro chodzą po mojej ogrodzonej posesji. Poza tym, żadna nie ginęła w ciągu dnia, a w nocy, kiedy to były zamknięte w kurniku, a ten z kolei umiejscowiony w stodole. ;)[/QUOTE] W takim razie trzeba lepiej zabezpieczyć kurnik, aby lis się tam nie dostał.
-
[quote name='asiak_kasia']Ale czy ja piszę, że mam do kogoś pretensje? Po prostu nie zgodziłam się z twierdzeniem, że lisów jest mało. Podałam przykład mojego kawałka lasu i ziemi. Dokonale wiem dlaczego tak jest, i dlatego też lisy nie były trute czy odstrzelone, tylko złapane w klatkę i wypuszczone daleko od naszego domu ( jakieś 100km). Tak to moj brak szacunku do życia wyrażam :diabloti: A tałatajstwem nazywam tez moją menażerię, także jakoś obelgi w tym nie widzę żadnej. Kultury osobistej to akurat nikt mnie uczyć nie musi, szczególnie na forum. :roll:[/QUOTE] Ale Wiesz, że lis jest gatunkiem terytorialnym i wywieziony, zwykle wraca? moim zdaniem, hodowcy drobiu powinni bardziej chronić swoją trzodę a, niestety, wielu rolników puszcza kury, kaczki, itp. samopas ( u moich dziadków chodziły po polu i po ulicy ).
-
[quote name='sleepingbyday']trochę nudne to o racjonalnej gospodarce leśnej. można ją bezkrwawo uprawiać, ale do tego trzeba nie mieć predylekcji do zabijania, co jest warunkiem sine qua non, żeby być myśliwym. każdy myśliwy ma frajdę z zabijania, co tu kryć moi państwo. czasy, gdy polowano, bo musiano, już dawno minęły, teraz jest sklep z żarciem pod nosem. ci, którzy polują, robią to, bo lubią. strzelają do dzików, do saren, zajęcy - bo lubią. cała reszta to tylko pochodne. nikt mi nie wmówi, że myśliwi jeden z drugim nienawidzą tego ciężkiego obowiązku, wręcz na psychoterapię musza chodzić latami, ale poświęcają się biedaki dla nas i lasu... [/QUOTE] Dokładnie najgorsze jest to, że z odbierania życia, które powinno być samo w sobie przykrym obowiązkiem, robi się pretekst do sportowej ( ponoć szlachetnej ) rywalizacji o to, kto zabije więcej, zakończonej ogniskiem, bigosem i popijawą mi myśliwy tłumaczył, że zabijanie jest celem każdego polowania i polowanie bez zabijania, bez oddania celnego, śmiertelnego strzału, jest jak " sex bez orgazmu " ...
-
[quote name='asiak_kasia'] a co do tych lisów, ja mieszkam pod lasem, ba nawet kawałek swojego własnego mam. I w ciagu 1,5 miesiąca złapalismy 13 lisów, które sukcesywnie polowały na nasze kury i gołębie. Także śmiem twierdzić, że lisów jest duzo. I byliśmy na tyle humanitarni, żeby łapać to tałatajstwo w klatki. Obawiam się, że spotkania z moimi psami by jednak nie wspominały miło.[/QUOTE] Pretensje miej tylko i wyłącznie do ludzi to ludzie wybili wilki i rysie, to ludzie szczepią lisy przeciwko wściekliźnie, żeby je później masowo zabijać, to ludzie wyrzucają śmieci, min. żywność do lasu, do śmietników, na wysypiska, to ludzie tak zmienili polską przyrodę, rolnictwo, że lis, z braku wilka i rysia, stał się głównym drapieżnikiem w Europie i proszę Cię, nie ubliżaj zwierzętom, bo to nie ich wina, a pisząc o " tałatajstwie " wyrażasz Swój brak kultury.
-
[quote name='Kyu']Ale widzisz? Cały czas robisz to samo, mianowicie strasznie uogólniasz, piszesz jak to wygląda w jednym miejscu, opisujesz sytuacje z jednym mysliwym i piszesz, że tyczy się to całej społeczności. Błagam... jaki procent szkód dokonywanych przez dziki stanowi dokarmianie? mizerny, mysle, że wolą wydać na pasze, niż na kolejny kawałek zrytego pola. Co do Twoich wypowiedzi apropos drapieżników pozwól, że nie będę się odnosić, bo to znów wyjęte z kontekstu jakieś pierdoły z forum, gdzie każdy może napisać wszystko jak i tutaj. TO NIE JEST ZDANIE OGÓŁU, A NAWET WIEKSZOŚCI. Troche mało poważne jest podawanie czegoś takiego jako argumentu "[B]Gazecie" udało się dotrzeć do ewidencji jednego z kół łowieckich. - To tajemnica poliszynela, że niektórzy myśliwi strzelają zarówno do ptaków krukowatych, jak i drapieżnych - mówi myśliwy pragnący zachować anonimowość [/B]Wybacz, ale najczęściej na takim czymś opiera się niechęć do mysliwych.... Ja już pisałam wcześniej, stare pokolenie musi wymrzeć, to sie tyczy wielu dziedzin. Z tym się zgadzam, aktualnie prowadzi się zupełnie inna gospodarke łowiecką niż kiedyś, ale przyzwyczajenia czasem biora górę. Aktualnie hodowla zająca jest bardzo zblizona do warunków naturalnych, także błędnym jest argument o nieprzystosowaniu, tu poza drapieżnikami dochodzi jeszcze jedna rzecz ano znów kukurydza, zgodzisz się chyba? Widzisz jak chcesz to potrafisz, tak to się nawet fajnie dyskutuje :cool3:[/QUOTE] Wybacz, ale opowiadasz głupoty po pierwsze, nie chodzi o to, ze dokarmianie ma znikomy wpływ na szkody, chodzi o to, że ma duży wpływ na rozrodczość dzików i jeleni koła łowieckie dzierżawią obwody łowieckie w których prowadzą swoją ' gospodarkę ' i zależy im na tym, aby w danym obwodzie łowieckim było jak najwięcej zwierzyny - ale obok, łowisko ma sąsiednie, konkurencyjne koło, które też chce mieć jak najwięcej zwierzyny w obwodzie - więcej zwierzyny = większe pozyskanie = więcej tusz do sprzedania = więcej kasy na szkody i teraz, zaczyna się konkurencja, rywalizacja o to, żeby zwierzyna została u nas i nie przeszła do sąsiadów - tu pojawia się dokarmianie i całoroczne nęciska, często przy ambonach, by jeden z drugim nie musiał się daleko fatygować - i dzięki temu mamy to, co mamy; [quote] Prowadząc gospodarkę łowiecką przede wszystkim hodujesz. [B]W lesie naturalnym wystepowały 2-3 jelenie na 1000ha. Dziś w niektórych kompleksach mamy 80 jeleni na 1000ha. Dlaczego? Ano dlatego, że jest to zwierz będący w kręgach zainteresowania łowieckiego. My nic nie regulujemy. My sobie hodujemy, żeby polowac. I gdyby nas nie było nic by się naturze złego nie stało. Po prostu by nas nie było i tyle. Wędkarze sobie wpuszczają ryby, zeby je łowic. Tak samy my chronimy, żeby polowac. [/B][/quote] [/B]jeżeli chodzi o drapieżniki to, niestety, większość myśliwych a nawet leśników ma do nich negatywny stosunek to o czym piszesz dalej to, niestety, pobożne życzenie - mentalność przechodzi z dzada na ojca i z ojca na syna i młodzi myśliwi mają częstą tak samo spaczony światopogląd, jak Ich starsi krewni poza tym, coraz częściej myśliwymi zostają, tzw, nowobogaccy, którzy chcą w ten sposób poszerzyć znajomość w kręgach biznesowych, zakupili sobie strzelbę i muszą jej użyć po drugie, coraz częściej mamy do czynienia z zabijaniem dla samego zabijania - dzisiaj w niewielkim stopniu chodzi już o ' korzystanie z odnawialnych zasobów przyrody ', jak to mówią myśliwi, tylko o wykonanie planu za wszelką cenę, zabicie zwierzęcia, wyrzucenie lub zakopanie, spalenie / drapiezniki myśliwi piętnują drapieżniki, min. wilki i rysie za to, że " niszczą ' one Ich zwierzynę, a tym czasem: [quote] [B]Sądeccy myśliwi muszą pomóc drapieżnikom w lesie [/B] [B]1300 jeleni, prawie 4500 saren i 720 dzików - tyle sztuk najgrubszej zwierzyny łownej naliczono w lasach nadleśnictw: Nawojowa, Piwniczna-Zdrój, Stary Sącz i Limanowa. Wśród drapieżników dominują lisy - ponad 1600. Chronionych wilków jest zaledwie 34, a rysiów - 25. [/B]Wielka inwentaryzacja dzikiej zwierzyny, liczonej po zimowych tropach przez setki leśników i myśliwych, potwierdziła 10-procentowy przyrost populacji. Lisów jest więcej, gdyż od lat zrzuca się z powietrza szczepionkę przeciwko wściekliźnie - chorobie, która kiedyś dziesiątkowała te drapieżniki. Przybyło też dzików, które wypuszczają się na żer na słowacką stronę, gdzie duże połacie ziemi obsadzone są kukurydzą. To energetyczna karma, która sprawia, że zwierzęta szybciej dojrzewają. Mają młode po roku życia, dwa razy szybciej niż zwykle. - Przedłużająca się zima sprawiła, że zwierzyna płowa zeszła z górnych partii lasu, gdzie nie ma pożywienia - mówi Stanisław Michalik, nadleśniczy z Piwnicznej. - Słabsze sarny są łatwym łupem dla wilków i rysiów. Największa wilcza wataha w regionie, składająca się z 10 osobników, żyje w rejonie Przehyby i Radziejowej. [B]Działalność drapieżników nie może zniwelować jednak co najmniej 20-procentowej nadwyżki największych roślinożerców, w tym jeleni, saren i dzików. Dlatego koła łowieckie szykują większy niż ostatnio roczny plan odstrzału zwierzyny, z którego mają się rozliczyć przed nadleśnictwami. W ten sposób, jak twierdzą, ograniczają straty w uprawach i lasach, powodowane przez dzikie zwierzęta. - Odstrzał jest konieczny ze względu na racjonalną gospodarkę leśną - przekonuje Zbigniew Gryzło, nadleśniczy z Nawojowej. - Zwierzyna płowa ma mnóstwo pożywienia i jej populacja zbyt szybko rośnie. [/B][/quote][B] [URL]http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/790599,sadeccy-mysliwi-musza-pomoc-drapieznikom-w-lesie,id,t.html[/URL] [/B]nagłówek mógłby sugerować zupełnie co innego, niż sugeruje całość tekstu, który zresztą całej prawdy nie mówi, gdyż te 34 wilki i 25 rysi potrzebuje więcej pożywienia, niż to sobie lesnicy wyliczyli - ponoc rysie od 1250 - 2500 a wilki od 1750 - 3000 saren rocznie może być to więc prowokacja; dziś wyb ijemy x więcej saren i jeleni, wilki i rysie nie będą miały co jeść i zaraz zwalimy całą winę na nie, że to przez drapiezniki - piękny kamyczek do ogródka dla zwolenników odstrzału wilka w Polsce.
-
Tu jeszcze wypowiedź o tym, jak wygląda dzisiaj dokarmianie i pozyskiwanie zwierzyny: [quote] [COLOR=#000000]dokarmianie poniekąd ma sens jeśli jest prowadzone racjonalnie, zakładanie pasów zaporowych głownie w celu zatrzymania zwierzyny w lesie, ograniczenie szkód, podawanie karmy soczystej w okresie silnych mrozów jednak...[/COLOR] [COLOR=#000000]w chwili obecnej mam wrażenie ze dochodzi do patologii, mogę wypowiedzieć sie o swoim łowisku ale niestety tak jest: karma wykładana jest w głównej mierze na nęciska, czy też już karmiska całoroczne i to w takich ilościach że gnije, oczywiście nie dalej jak 30-35 metrów od ambony no bo przecież jeden z drugim może spudłować i cały misterny plan w pi...u, mija sie to z celem i ideą prawdziwego myslistwa, gdzie zwierzyne powinno sie pozyskiwac na terenach na których powstają szkody, gdzie wypracowanie strzału, wytropienie zwierzyny i wyczekanie jest o wiele trudniejsze. przykre jest to ze właśnie starsi myśliwi dają młodym taki przykład, a oni przyjmują to jako normę i szczycą sie ilościa pozykanej zwierzyny na hałdzie kiszonki, niestety z roku na rok jest coraz gorzej. [/quote] [url]http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=417076&t=417076[/url] [/COLOR]
-
[quote name='Kyu']ch Ci myśliwi, to oni wysiali hektary kukurydzy na polskich polach... Wiedze masz mizerną, bo nie wiesz jak to wygląda w praktycze, od środka, z góry zakładasz, że jest źle dla jasności [B]Polowanie na dziki ([I]Sus scrofa L.[/I])[/B] Okres polowań : cały rok (odyńce) lub od 15 sierpnia do 15 stycznia (lochy) Tak, że weź nie pisz rzeczy z sufitu, bo ktoś na prawde w to uwierzy. Nikt, nikomu nie zazdrości. Straszny jad z Ciebie płynie, a Twoje podejście płytkie i wszystko przestawiasz tak by wyszło na Twoje, jest inaczej niż mówisz. Powody do dumy?! Są oczywiście! Sama je wymieniłaś, Myśliwi w naszym kraju mogą być dumni, ze nie dopuścili do sytuacji, o której piszesz w odniesieniu do innych nacji... Jakby chcieli to wpuściliby sobie do łowiska tylko po to by sobie postrzelać jak mowisz lub idąc Twoim tokiem rozumowania pojechaliby do OHZu, a nie wprowadzaliby zakaz odstrzału zajęcy czy reintrodukcje tego gatunku, która niestety nie przynosi skutku z powodu ogromnej ilośli lisa i psów, które z powodzeniem rozkopują siedliska. Bażanty to można powiedzieć gatunek, do którego mozna sobie postrzelać, bo tylko w tym celu został w Polsce zasiedlony, także słaby akrgument, gdyby o rosół chodziło to bażant łowny kosztuje 40 zł za sztuke, trzymany w superekologicznych warunkach... Ja lubie polowania na bażanty ( zaznacze nie jestem myśliwym) ale to na nich mój pies może się w pełni realizować. Nie wiem, gdzie znalazłaś informacje o tym , że myśliwi ubiegają się o możliwośc odstrzału ptaków drapieżnych czy to wyssane z palca?[/QUOTE] Powiedz mi, gdzie ja napisałem, że to myśliwi wysiali hektary kukurydzy na polach? chodzi mi raczej o to, że oprócz tego, ze dziki i tak siedzą w uprawach, to dodatkowo myśliwi jeszcze je dokarmiają, [B]także kukurydzą[/B]: [quote] W drugiej połowie dwudziestego wieku, rozpoczęto badania mające na celu określenie zasadności wykładania karmy dla zwierzyny dzikiej. [B]Andrzejewski i Jezierski (1978) intensywnie dokarmiali badaną populację dzików bytującą w [COLOR=blue][B][U]lesie[/U][/B][/COLOR] o powierzchni ok. 2,5 tys. ha. w efekcie tego zabiegu w ciągu trzech lat stan populacji dzika wzrósł z 30 do 250 osobników. Stwierdzono również, żeby osiągnąć taką dynamikę populacji wykładana karma musiała stanowić istotny udział w całości diety. Analogicznie w naszych łowiskach, dostarczanie coraz większej ilości karmy, szczególnie wysokoenergetycznej (m.in. kukurydzy) doprowadziło do eksplozji populacji dzika i jelenia. [/B][/quote]zwierzyny jest więcej, dzięki myśliwskiej " hodowli " i dokarmianiu - dałem tu wcześniej przykład, ile było kiedyś jeleni a ile jest teraz - nie dlatego, że może ich być aż tyle a tylko dlatego, że ów jeleń stanowi obiekt zainteresowania myśliwych, którzy chcą, żeby go było jak najwięcej, żeby jak najwięcej " pozyskać " piszesz, że w moich wypowiedziach jest dużo ' jadu ' - niestety, prawdziwy jad jest w wypowiedziach myśliwych twierdzisz, że myśliwi nie zazdroszczą swoim kolegom po strzelbie z krajów sąsiednich? - poczytaj sobie lamenty na wilki, rysie, łosie, bobry, itp. np? [quote] [COLOR=#000000] [URL="http://www.wildundhund.de/438,7604/"]Mistrz kunicznik - ponad 1000 kun odłowionych[/URL] Na każde 50 ha jedna skrzynka, w której można umieścić żelazo. W środku kurzy obornik i jajko. Jeżeli dobrze przeczytałem to ma tylko jedną paść, bo kosztuje ona ponad 400 PLN i wyposażenie 18 skrzynek było by drogie i czasochłonne (codzienna kontrola każdej pułapki). Jak kuna zaczyna brać jajka ze skrzynki to wkłada się tam paść i następnego dnia kuna już złowiona. To z dedykacją dla tych co sądzą, że drapieżników "nie ma". Szkoda, że u nas taka metoda jest nielegalna. [/COLOR][/quote][COLOR=#000000] [URL]http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=21&i=77288&t=77288[/URL] póki co, w Polsce zwierzyna w stanie wolnym należy do Skarbu Państwa, nie do myśliwych i kół łowieckich - myśliwi dzierżawią tylko obwody łowieckie i prawo do polowania jest wśród nich wielu zwolenników tzw. modelu niemieckiego, lub polskiego modelu przedwojennego, gdzie prawo do polowania powiązane jest z własnością ziemi - wtedy, myśliwi i rolnicy mogliby wytępić wszystko to, co im przeszkadza, a zostawiliby tylko to, co przynosi im korzyści i zyski: jelenie, sarny, dziki, zające, bażanty, kuropatwy - nie dla lisa, borsuka, kuny, wilka, rysia i ptaków drapieżnych ta " ochrona " zająca i kuropatwy to pic na wodę, gdyż klatkowe zwierzęta nie są przystosowane do życia na wolności, do mokrych lat i srogich zim, więc większość z nich nie przeżywa nawet miesiąca poza tym, na gatunki te nadal się poluje, pomimo faktu, że są nieliczne, tutaj Masz przykład myśliwskiego rozumowania: [/COLOR] [COLOR=#000000]Oleg Budzyński - [/COLOR] [COLOR=#000000] " Dylematy ekologizacji gmin wiejskich. Taktyka ekorozwoju gminy ": [/COLOR][quote] [COLOR=#000000]Myśliwi jako wysoce świadoma i zorganizowana siła społeczna mogą więc w ekologizacji wywoływać dalekosiężne zmiany na lepsze w środowisku przyrodniczym. Pamiętać jednak należy, że nie robią tego bezinteresownie. Na zasadzie wymiany ekwiwalentnej chcą zachować prawo polowania. Raz dlatego, że lubią, dwa - bo taka jest konieczność. Nie wierzmy, że w dającej się przewidzieć przyszłości łowiectwo (a konkretnie jego najbardziej kontrowersyjny dział - polowanie) zostanie zastąpione przez regulacyjną rolę dużych drapieżników. W przypadku dużych roślinożerców to się nigdy do końca nie uda: człowiek pozostanie najważniejszym czynnikiem selekcyjnym dla tych gatunków. Czy zatem zachować prawo polowania na gatunki niezbyt liczne, wręcz ustępujące, takie które w tradycji zawsze były przedmiotem polowania? Myślę, że tak. Obecnie w Polsce jest ok. 100 tys. myśliwych i oni stanowią główną grupę ludzi, którzy coś o tych gatunkach wiedzą i potrafią też coś dla nich zrobić. Bierna ochrona może tylko pogorszyć ich i tak nieciekawą sytuację. [/COLOR][/quote][COLOR=#000000] Widzę, że i Ty uprawiasz propagandę, ze wszystko co złe to przez lisa - Zrozum, że nawet przy wytępieniu lisa i innych naziemnych ssaków drapieżnych, Polska [B]nie stanie się zajęczym El Dorado[/B] - czasy z lat 70-tych un. wieku już nie wrócą, gdyż nasza przyroda i rolnictwo uległy olbrzymim przeobrażeniom - niestety, myśliwi rozumują tak, że wybiją drapieżniki i, nagle - alleluja, zające i kuropatwy, powrócą jest to zwykłe " chciejstwo ", które nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Ostatnio, jeden z myśliwych chwalił się polowaniem na lisy na stogach i wrzucił zdjęcia lisa, wypłoszonego ze stogu, którego myśliwy ujął jeszcze żywcem, porobił fotki ze śmiesznym komentarzem a następnie rzucił na ziemię i zastrzelił - w odpowiedzi na krytykę napisał, że nie można go krytykować, gdyż wykazuje on wole walki z plagą " rudego badziewia ', jak myśliwi nazywają lisa czytałem też opis polowania na borsuka z psami / norowanie /, które trwało ponad trzy godziny - dwa lub trzy psy zostały poranione przez broniace się zwierzę, myśliwi wyjeli je z nory i po jakimś czasie wrócili z nowymi psami i udręka borsuka trwała dalej - a wszystko to po to, aby zabić jedno zwierzę. Bażant jest gatunkiem obcym, wypuszczanym do " łowiska ' w celu łowieckim, sam nie jest w stanie przeżyć w naszych warunkach bez pomocy człowieka, Uważasz, że to jest powodem do dumy? - hodowla na rzeź?. Co do ptaków drapieżnych - 2002 rok: [URL]http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2100,article,2169[/URL] niestety, wiele tekstów jest już niedostępnych; [quote] [/quote][/COLOR][quote][B]Myśliwi zabijają ptaki drapieżne, mimo że są one od 30 lat pod ochroną[/B] [B]" Gazecie" udało się dotrzeć do ewidencji jednego z kół łowieckich. - To tajemnica poliszynela, że niektórzy myśliwi strzelają zarówno do ptaków krukowatych, jak i drapieżnych - mówi myśliwy pragnący zachować anonimowość [/B] [/quote] [URL]http://wyborcza.pl/1,75248,1894279.html[/URL] [URL]http://ptaki.info/index_scenariusze.php?dzial=3&kat=19&art=33[/URL] [URL]http://www.fog.com.pl/artykul219.php[/URL] myśliwi nie tylko kłusują na ptaki drapieżne ale i wspierają innych kłusowników, min. hodowców gołębi.
-
Z tego co ja wiem, wegetarianie ODRADZAJĄ spożywanie soi, jako niezdrowej - tak przynajmniej twierdzą Ci, z którymi ja dyskutowałem myśliwi też dorabiają ideologię do zabijania, że Oni, zabijając jelenia lub dzika ratują przed śmiercią krowę, świnię lub kurczaka, co jest istną bzdurą, o czym już wcześniej pisałem - machiny, jaką jest hodowla i sprzedaż nie zatrzyma się w ten sposób.
-
Jaka " praca "?, to zwykłe hobby, myśliwym nikt nie płaci myśliwi sami zgotowali sobie " p;agę dzików ", dokarmiając je, co wraz z wieloma innymi czynnikami przyczyniło się do wzrostu ich populacji i teraz myśliwi zabijają nawet lochy w ciąży, etyka już nie istnieje myśliwi i część przyrodników chcą mieć tylko to, co Im się podoba i do czego chcą Sami postrzelać - nasi myśliwi zazdroszczą Słowakom i Ukraińcom, że wolno Im tępić wilki i niedźwiedzie, Słowakom, że mogą zabijać łopatom niedoliski, Austriakom, że dzięki intensywnej likwidacji wszystkich drapieżników ich myśliwi mogą " pozyskać ' tysiąc zajęcy w jedno polowanie czy to są powody do dumy i do zazdrości? nasi myśliwi też chcieliby mieć zajęcy, bażantów i kuropatw pod dostatkiem, żeby zajadać się pasztetem i rosołem, w tym celu gotowi są nawet zewrzeć szyki w imię tępienia drapieżników - a przeszkadza Im już nie tylko lis, borsuk czy kuna, a także większość ptaków drapieżnych, a nawet bocian, który też zajączkiem nie pogardzi.
-
[quote name='Alicja'] Co do myśliwych ... myślę , że tak jak w każdej nacji są ludzie i ludziska , są tam tacy co zabijają by zabić , są tacy co zabijają kiedy jest konieczność . Z racji tego że spotykam ludzi różnych zawodów ( zapraszamy do pracy) ostatnio w rozmowie o mysliwych z lesniczym wyszło że te 2 grupy bardzo się nie lubią ...i w sumie nie dziwię się bo czesto ludzi utożsamiają zabijanie zwierząt z lesniczymi , byłam na wakacjach w lesniczówce i tam też dobrego zdania o tej grupie nie było i to już nawet nie z powodu samego zabijania , bo czasem jest potrzeba zmniejszenia populacji jakies grupy zwierząt , ale też z powodu szkód jakie wyrządzają ...ale też nie trawią ekologów , bo swoimi działaniami więcej szkody robią niż pożytku . Więc jedyna rada ....nie popadać w skrajności ... trzymać się Złotego Środka[/QUOTE] Nie dziwota, ze te dwie grupy za sobą nie przepadają leśnikom chodzi tylko i wyłącznie o hodowle i wycinkę drzew, a las jest dla nich li tylko " hodowla desek ", leśnikom zależy też na tym, żeby zwierząt, zwłaszcza roślinożernych było jak najmniej myśliwi natomiast mają inne priorytety i im zależy na tym, żeby zwierzyny było jak najwięcej, żeby było do czego strzelać zresztą, myśliwi sami to zauważyli: [quote]Prowadząc gospodarkę łowiecką przede wszystkim hodujesz. [B]W lesie naturalnym wystepowały 2-3 jelenie na 1000ha. Dziś w niektórych kompleksach mamy 80 jeleni na 1000ha. Dlaczego? Ano dlatego, że jest to zwierz będący w kręgach zainteresowania łowieckiego. My nic nie regulujemy. My sobie hodujemy, żeby polowac. I gdyby nas nie było nic by się naturze złego nie stało. Po prostu by nas nie było i tyle. Wędkarze sobie wpuszczają ryby, zeby je łowic. Tak samy my chronimy, żeby polowac.[/quote] [url]http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=407966&t=407966[/url] [/B]
-
[quote name='jonQuilla']No to ja jestem jakaś głupia skoro nie widzę nic złego w tym że dzika zwierzyna jest odstrzeliwana :roll: Mieszkam w centrum dużego miasta i pisząc centrum mam na myśli centrum w pełnym tego słowa znaczeniu, niedaleko mnie najbardziej ruchliwa ulica Gdańska, mnóstwo centr handlowych i tak dalej...ogromny moloch. Sęk w tym że moje okolice sąsiadują bardzo blisko z lasem, lasem liściastym ale o dużej powierzchni. Dzik nie ma tutaj naturalnego wroga więc mnożą się i gdyby nie odstrzał to nie wiem co by się działo skoro teraz w niektórych miejscach niczym dziwnym nie jest dzik spacerujący sobie ulicami. Tutaj winę także ponosi człowiek bo dokarmiają ludzie dziki więc przyłażą ale miało miejsce kilka takich zdarzeń kiedy dzik zaatakował człowieka bo ten miał coś do żarcia, czego nie chciał mu oddać. Koło mojej pracy latają wieczorami lisy a las oddalony jest jakieś 5km stąd. Szczerze mówiąc ja się ich boję, bo dzik czy lis z głębi lasu jest zupełnie inny w obyciu niż taki 'miastowy', one się nie boją ludzi...nie uciekają a wręcz przeciwnie, podchodzą bardzo blisko nawet lochy z małymi ale instynkt pozostaje, wciąż jest to dzikie zwierze którego zachowania nie przewidzisz.[/QUOTE] Skąd Wiesz, że owe lisy są " zupełnie inne "? i skąd Wiesz, że to nie są miejskie lisy? poza tym, myśliwi nie wybawią Cię od problemu miejskich, dzikich zwierząt, gdyż nie wolno im polować w terenach zabudowanych oczywiście, mogą ono odłowić dane zwierzęta i ' wypuścić je do lasu ', co często jest picem na wodę, bo takie zwierzęta trafiają pod lufy myśliwych w tzw. OHZetach, czyli w Ośrodkach Hodowli Zwierzyny, gdzie zamożni myśliwi i dewizowcy polują za kasę, często do zwierząt wypuszczanych prosto z klatek - klatkowe bażanty, zające, itp. a za stany dzika odpowiadają też sami myśliwi, dokarmiając je i nęcąc, zwłaszcza kukurydzą, po której zwiększa się płodność dzików.
-
[quote name='panbazyl']a to że zjadasz sałatę to nie jest zabijanie sałaty? Dla sałaty to zabijanie. Na śmierć.[/QUOTE] Nie popadajmy w paranoję i nie porównujmy sałaty do jelenia, dzika, sarny, itp. sałata nie ma układu nerwowego, zwierzęta już tak.
-
[quote name='Vectra']wege też nie mają wpływu na produkcje mięsa. W ich głowach tylko ten wpływ istnieje :) taka tam obłuda .... I jeszcze taka śmieszna rzecz ... roślinożercy broniący natury ... a sorry gdzie rosną te ich roślinki ? w doniczkach na balkonie ? gdyby ludzie zaprzestali jeść mięsa .. produkcja roślin musiała by zostać zwiększona , tym samym dzikie zwierzątka miały by mniej miejsca niż mają obecnie. No i znowu myśliwi byli by źli , bo by zabijać musieli leśne cuda natury , te które obżerały by wegetarian.[/QUOTE] Wiesz, są ludzie, którzy wierzą w to, że ludzkość jest już gotowa na wegetarianizm - poza tym, obecnie, spora część upraw roślinnych idzie na paszę dla zwierząt hodowlanych, hodowanych dla mięsa, więc areał upraw wcale nie musiałby ulec zwiększeniu polecam wywiad z prof. Andrzejem Elżanowskim: [URL]http://www.tvn24.pl/inny-punkt-widzenia,37,m/andrzej-elzanowski,298506.html[/URL] [B][URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/41453-jonQuilla"][B]jonQuilla[/B][/URL] [/B] - dyskutowałem z Nimi przez siedem lat i mam już jako takie wrobione zdanie: większość z nich, to zadufane w sobie prostaki i chamy / niestety / o znikomej wrażliwości i empatii w stosunku do zwierząt, przeciwnicy psów i kotów / poza psami myśliwskimi / i ludzie, którzy odbierają zwierzętom prawo do jakich kolwiek emocji, bo to przecież " tylko zwierzęta ", a miłość do zwierząt kojarzy im się tylko z zoofilią ... zresztą, Ci, którzy wypowiadają się w mediach też do elokwentnych osób nie należą, np. jeden z myśliwskich kapelanów: [QUOTE][B]"Oni nie są Polakami"[/B] Na zarzuty odpowiada ks. Tomasz Duszkiewicz – kapelan myśliwych diecezji drohiczyńskiej. W wywiadzie dla "Głosu Węgrowa i Okolic" podkreśla, że [B]"łowiectwo jest bardzo mocno wplecione w kulturę naszej ojczyzny. (...) Ci, którzy uprawiają łowiectwo, to bardzo często ludzie o dobrym sercu, którzy troszczą się o przyrodę. Ludzie z zewnątrz widzą wyłącznie zabite zwierzęta. Myślistwo to jednak gospodarka. To troska o zwierzynę, która sama nie jest w stanie się utrzymać. Myśliwi są gospodarzami, którzy jej pomagają".[/B] O osobach, które krytykują Hubertusa jako "święto promujące zabijanie zwierząt", ksiądz Duszkiewicz mówi, że to[B] "ludzie, którzy nie mają pojęcia o łowiectwie. Oni nie są Polakami. Słuchają pseudoekologów, którzy są ekoterrorystami. Ci zaś mówią, że strzelanie do zwierząt to brutalne zabijanie. To nie jest zabijanie. To pozyskiwanie zwierzyny. Idąc do sklepu, powinniśmy zdać sobie sprawę, że ta kiełbasa, którą kupujemy, pochodzi od zwierząt, które zostały zabite w bardziej brutalny sposób niż dziki". - W polowaniu nie ma nic złego. To polska tradycja. Co może być w niej złego? (...) Człowiek z natury jest łowcą - kończy ks. Duszkiewicz.[/B][/QUOTE] [url]http://www.rp.pl/artykul/531602,946261.html[/url]
-
[quote name='Vectra'] Aktualnie mamy taką możliwość i to jest pomoc w ograniczaniu barbarzyństwa. Nie jedzenie mięsa , to tylko kawał ochłapa który kupi ktoś inny. Więc że ktoś nie je mięsa , po prostu ma czyste łapki sam i jest mu cudownie ... poprawy życia zwierząt nie dokonuje tym sposobem żadnej. Mniej więcej na takiej samej zasadzie to działa ... nie oddam psa do schroniska , nie uśpię - wywalę na ulicy może ktoś przygarnie - jaki jestem humanitarny i cudowny.[/QUOTE] Myśliwi twierdzą, że Oni są ekologiczni, gdyż własnoręcznie zabijają swoje jedzenie, jedzą zdrowe i smaczne mięso i tym samym nie przyczyniają się do przemysłowej hodowli, gdyż nie kupują mięsa ( akurat w to wierzę ) - jednocześnie, dyskryminują Oni resztę społeczeństwa, uważając nas za morderców i " padlinożerców ", gdyż to Oni są " prawdziwymi drapieżnikami " i spożywają " prawdziwe mięso ", a my jemy tylko padlinę z rzeźni tyle, ze takie myślenie to hipokryzja i obłuda, gdyż te 100 tysięcy myśliwych + Ich rodziny i znajomi, którzy spożywają dziczyznę, która stanowi mniej niż 1% produkcji mięsnej w kraju, nie ma wpływu na produkcję mięsną w Polsce, gdyż hodowla to biznes, kasa - fakt, iż myśliwy zabije dzika, jelenia, kaczkę czy gęś nie ma wpływu na wielkość hodowli i na sprzedaż, gdyż ryzyko i straty są wliczone, wkalkulowane w hodowlę i na dodatek mamy jeszcze eksport - zresztą, większość polskiej dziczyzny idzie na eksport do krajów, gdzie dzikich zwierząt zabija się jeszcze więcej, niż w Polsce.