-
Posts
1073 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lis
-
Dosyć ciekawa wypowiedź myśliwego o zimowym dokarmianiu zwierzyny: [QUOTE]W polskim łowiectwie istnieją dwa dogmaty. Jeden o konieczności dokarmiania, drugi o konieczności selekcji. Wprawdzie ten drugi jest już trochę kontestowany, pierwszy jednak wydaje się niewzruszony. W 1999 roku w Łowcu Polskim ukazał się artykuł W. Jezierskiego analizujący celowość dokarmiania zwierzyny łownej. Właściwie, przeszedł bez echa. Nie spotkałem później żadnej polemiki odnoszącej się do tego tekstu. A szkoda, gdyż pogląd o braku celowości dokarmiania w świetle przedstawianych badań stoi w opozycji do głoszonego przez wiele lat modelu gospodarki łowieckiej. Wydaje się natomiast być zgodny z ustawowym zapisem …. o ochronie zwierząt łownych i gospodarowaniu ich zasobami w zgodzie z zasadami ekologii oraz zasadami racjonalnej gospodarki rolnej, leśnej i rybackiej . W naszym społeczeństwie uważa się powszechnie, że dokarmianie jest jednym z podstawowych zadań prawidłowej gospodarki łowieckiej, pozwala zwierzętom przetrwać okresy krytyczne zapobiegając upadkom, poprawia kondycję zwierząt, przyczynia się do poprawy efektów rozrodczych. Tym samym zwiększa liczebność osobników dokarmianych gatunków, a także poprawia jakość trofeów kozłów i byków. Dokarmianie zwierzyny rozpoczęto w Polsce w XIX w., podobnie jak w całej Europie Środkowej. Wówczas prawo polowania związane było z posiadaniem ziemi, właściciele dużych majtków zainteresowani byli powiększaniem stanów zwierzyny i zapobieganiem upadkom w zimie. Zwierzynę dziką potraktowano analogicznie jak zwierzęta gospodarskie, uważano, że w okresie zimy występuje deficyt pokarmowy i zwierzynie należy dostarczać dodatkowe ilości karmy. Również w literaturze fachowej przyjęto a priori, że dokarmianie ma korzystny wpływ na populacje zwierzyny łownej. Ilości wykładanej karmy początkowo niewielkie z czasem wzrastały, poprawiała się tez jej jakość. W ostatnich dekadach dwudziestego wieku i początkiem obecnego stulecia są to już ogromne ilości pełnowartościowej paszy. W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, wykładano głownie snopówkę owsa, ziemniaki, buraki i niewielka ilość ziarna zbóż, najczęściej był to poślad. To co obserwujmy obecnie, to np. kilkadziesiąt ton kiszonki kukurydzianej, wysłodki z buraków cukrowych i do tego z kilka lub kilkanaście ton marchwi w jednym obwodzie. Taka bomba energetyczna do której należy dodać resztki pożniwne pozostające na polach, w sposób zasadniczy wpływa na bilans energetyczny poszczególnych osobników i całych populacji z wszystkimi negatywnymi tego konsekwencjami. W drugiej połowie dwudziestego wieku, rozpoczęto badania mające na celu określenie zasadności wykładania karmy dla zwierzyny dzikiej. [B]Andrzejewski i Jezierski (1978) intensywnie dokarmiali badaną populację dzików bytującą w lesie o powierzchni ok. 2,5 tys. ha. w efekcie tego zabiegu w ciągu trzech lat stan populacji dzika wzrósł z 30 do 250 osobników. Stwierdzono również, żeby osiągnąć taką dynamikę populacji wykładana karma musiała stanowić istotny udział w całości diety. Analogicznie w naszych łowiskach, dostarczanie coraz większej ilości karmy, szczególnie wysokoenergetycznej (m.in. kukurydzy) doprowadziło do eksplozji populacji dzika i jelenia.[/B] Porównanie pozyskania jeleni i dzików w latach siedemdziesiątych i dziewięćdziesiątych wzrosło kolejno siedmio, i sześciokrotnie pokazując pośrednio, że dokarmianie tych gatunków indukuje wzrost ich populacji. Sarna i zając jako gatunki o bardzo precyzyjnym behawiorze żerowym sporadycznie korzystają z wykładanej karmy, zapotrzebowanie energetyczne sarny w okresie zimowym wcale nie jest najwyższe. Drożdż (1979) określił je w okresie od listopada do marca jako średniowysokie a bilans energetyczny w zimie jest dość korzystny dla tego gatunku, wynika on z pobierania pokarmu o dużej koncentracji energii. Jest to dowód na precyzję behawioru pokarmowego. Co ciekawe największe zapotrzebowanie energetyczne u kozłów występuje w kwietniu, a u kóz w kwietniu, czerwcu i lipcu. Jezierski (1999) badając w okresie zimowym zwartość przedżołądków saren u żadnego osobnika nie znalazł wyłożonego dla nich siana z lucerny. Ponadto patrząc na sposoby lokowania karmisk i paśników (zagęszczenie) i areał osobniczy tego gatunku, tylko nieliczna część populacji saren ma dostęp do wykładanej karmy. Ale jak wspomniano wcześniej nie ma to istotnego znaczenia, ponieważ gatunki te praktycznie nie korzystają z karmisk. Intensywne dokarmianie jeleni i dzików prowadzi do bardzo dynamicznego wzrostu ich liczebności, natomiast nie ma ono wpływu na wielkość populacji sarny i zająca. A jaki wpływ ma dokarmianie na ograniczenie upadków zwierzyny w zimie? Jak wykazali Pielowski (1968) i Jezierski (1977) okres zimowy, to czas najmniejszych upadków zwierzyny. [B]Okazuje się, że nawet bardzo obfite dokarmianie sięgające 2 kg ziarna kukurydzy i owsa dziennie (!) na jednego dzika przez cały rok, nie zapobiega upadkom! Takie dawki stosował w trakcie prowadzonych badań Jezierski (1978) i mimo tak ogromnych ilości karmy, w czasie klęskowej zimy 1969/70 padło w badanym terenie 75 % dzików.[/B] W terenach w których nie dokarmiano zwierzyny, upadki były równie wysokie, jednak część populacji także przetrwała! W świetle przedstawionych faktów, zimowe dokarmianie nie przeciwdziała upadkom, indukuje natomiast wzrost populacji szczególnie jeleni i dzików. Biorąc pod uwagę zachwianie równowagi biocenotycznej w naszych ekosystemach dalsze dokarmianie na tak ogromną jak obecnie skalę, wydaje się wręcz szkodliwe. Postulowane w programach gospodarowania populacjami doprowadzenie do równowagi biocenotycznej nigdy nie zostanie osiągnięte, jeżeli znacznie nie ograniczymy dokarmiania zwierzyny. Prowadzona przez organy PZŁ i Nadleśnictwa kontrola łowisk pod katem ilości wyłożonej karmy, przy równoczesnym oczekiwaniu doprowadzenia populacji dzika i jelenia do równowagi z innymi elementami środowiska jest pewnym nieporozumieniem, by nie powiedzieć, że to oczekiwanie schizofreniczne. Wydaje się również, że takie dostarczanie karmy może zaburzać relacje ekologiczne przyczyniając się między innymi do gradacji chrabąszcza majowego. Dzik otrzymując bez wysiłku doskonałą paszę w postaci kukurydzy znacznie mniej czasu poświęca by dotrzeć do głęboko zakopanych pędraków. Należy zaznaczyć , że jest to tylko moja hipoteza, nigdzie nie natrafiłem na empiryczne doniesienia w tej kwestii. [B]Istnieje też pewien nieporuszany dotychczas aspekt - przyrodniczy. Zwierzyna którą dokarmiamy żyje na ziemi od milionów lat, przez ten czas na pewno wielokrotnie zimy miały przebieg bardzo mroźny z obfitymi opadami śniegu. Na pewno wielokrotnie głód dziesiątkował te populacje. Skoro gatunki te występują obecnie, więc je przetrwały. Osobniki które nie potrafiły zgromadzić odpowiedniej ilości materiałów zapasowych i nie potrafiły się wyżywić w tych ekstremalnych warunkach zginęły, tym samym nie przekazały swoich „złych genów” następnym pokoleniom. Pula genetyczna która pozostała po okresach głodu dawała szanse na przeżycie następnych okresów krytycznych. Na tym polega dobór naturalny lub jak kto woli - selekcja naturalna. Giną pojedyncze osobniki by mógł przetrwać gatunek. I między innymi dlatego nie powinniśmy dokarmiać zwierząt. Zbyt długie dokarmianie, takie przez wiele wiele pokoleń, może doprowadzić do dryfu genetycznego i „utratę” tych genów które determinują szeroko rozumianą gospodarkę energetyczną. A efekt tego - przy zaprzestaniu dokarmiania i wystąpienia niedoboru pokarmu – może być zgubny dla całego gatunku.[/B][/QUOTE] [url]http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=417076&t=417076[/url] wniosek? - intensywne dokarmianie ma bardzo duży wpływ na wielkość populacji jelenia i dzika ( oraz na wielkość " pozyskania " osobników tych gatunków ) ale nie ma większego wpływu na ich przeżywalność i spadek liczby upadków - poza tym, jest groźne dla przyrody i dla dokarmianych gatunków widać tu też jak na dłoni, dbałość myśliwych o tych biednych rolników, których, ponoć ochraniają przed " złą " zwierzyną.
-
[quote name='filodendron']Ej, ale wilk jest przecież u nas pod ochroną. To słowaccy myśliwi do nich strzelają, a polscy im zazdroszczą, że nie mogą mieć takiej fajnej skóry przed kominkiem ;) I stąd cały raban, jakim to strasznym zagrożeniem wilk jest ;)[/QUOTE] Z wilkiem w Polsce to jest tak, że mamy tych wilków ok. 500 - 700 sztuk, najbardziej optymistycznie ok. 800 - 1000 sztuk - według myśliwych, ok. 1500 sztuk wilk nie ma szans rozmnażać się i zaludniać nowych obszarów, choć migracja w końcu postępuje ale wilki ogranicza wiele naturalnych i nienaturalnych przeszkód; rzeki, drogi, autostrady, brak odpowiednich siedlisk, wypadki drogowe i kłusownictwo - zwolennicy odstrzału wilka twierdzą, że legalny odstrzał zlikwiduje kłusownictwo a moim zdaniem nie ma takich gwarancji - obecnie wilk jest pod ochroną, co może trochę odstraszać potencjalnych kłusoli, w przypadku gdy wilk wróciłby na listę gatunków łownych, taki kłusownik może sobie pomyśleć, że skoro ten wilk jest łowny i można nań polować, to jego zabicie nie jest takie złe.
-
[quote name='Aysel']Problem w tym, że niektórym rolnikom na rękę jest to, że dziki zniszczą im uprawy, będą mogli wyciągnąć mnóstwo kasy z kółek. Filodendron, ale dlaczego Ty mi tlumaczysz coś co ja wiem? Nie wiem jak Ty. Ja od dziecka mieszkam na wsi, mam z tym styczność. Bardzo łatwo jest oceniać gdy siedzi sie większość życia w mieście. Ciekawe jak zareagowalabys jakby wilki zjadły Ci pół inwentarza? Bo ja to pamiętam. To nie tylko straconkasą, to też mnóstwo pracy. W tej kwestii nie masz racji. Może w miejscach gdzie zwierzyny jest mało to kary moze wynoszą 100 zł. Tu kary są ogromne. Więc jak o czymś mówimy to nie ograniczajmy sie. sp[/QUOTE] Jest też druga strona medalu: koła łowieckie potrafią nieźle rolnika zrobić w konia, szacowanie trwa długo lub jest bardzo niskie myśliwi potrafią też polować przy paśnikach: [url]http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,13536530,Najpierw_dokarmiaja__a_potem_poluja_.html[/url] i jak już pisałem - myśliwym nie zależy na rolnikach, tylko na sobie, rolnik jest tu wymówką dziki żerują na polach, w kukurydzy a myśliwi jeszcze je dokarmiają - niby w celu ograniczenia szkód ale miarka do miarki i wychodzi na to, że taki dzik nie musi już bytować w lesie, skoro człowiek go karmi. Myśliwi polują też w otulinach Parków Narodowych, np. w otulinie PN Ujście Warty, na ptactwo - jeden z panów twierdził, że w PN na przelotach może bytować milion dzikich gęsi a za szkody [b]płacą później myśliwi - błąd! - NIKT nie płaci za szkody wyrządzane przez dzikie ptactwo[/b], więc po co tak kłamać? zresztą, jakie szkody czynią grzywacze, słonki, kuropatwy, bażanty, itp.?.
-
[quote name='Beatrx']toć właśnie tym fragmentem potwierdziłeś, to co napisałam:roll:[/QUOTE] Tylko, że myśliwi twierdzą, iż wilk nie wybiera, nie pełni roli selekcjonera, tylko zabija wszystko co żyje aż do momentu, gdy na danym terenie zostanie " pustynia " - ów tekst dowodzi czego innego ale, fakt, niedoczytałem Twojej wypowiedzi.
-
[b]Aysel[/b]: Nie myśliwi a koła łowieckie i nie GIGANTYCZNE, koszt owych odszkodowań to ok. 50 milionów zł rocznie - porównaj sobie to teraz z 40 MILIARDAMI zł na ZUS i z innymi wydatkami Skarbu Państwa tak, Państwo stać byłoby na płacenie owych odszkodowań ale PZŁ ich wyręcza, tylko po to, aby móc się dalej bawić.
-
[B]Beatrx[/B]: [QUOTE]drapieżnik nie wie instynktownie, które zwierze będzie odpowiednie tylko łapie to, które słabiej ucieka, a więc właśnie chore czy stare. [/QUOTE] proponuję lekturę, np książki " Nie taki straszny wilk " autorstwa Farleya Mowata, która może przybliżyć rolę, jaką wilk pełni w przyrodzie: [quote] ... dorosłe i zdrowe karibu łatwo prześcignie wilka, a nawet i trzytygodniowe cielę pregaia wszystkie wilki z wyjątkiem najszybszych. Karibu doskonale o tym wiedzą, toteż świadome są, że w zwykłych okolicznościach raczej nic im ze strony wilków nie grozi. Wilki też są tego świadome i jako zwierzęta wysoce inteligentne z reguły nawet nie próbują dogonić zdrowego karibu, dobrze wiedząc, że byłby to wysiłek strwoniony i bez sensu. Wilki stosują natomiast [...] technikę, polegającą na sprawdzaniu zdrowia i kondycji poszczególnych jeleni, aby wykryć tego, co jest nie w formie. Jeśli karibu występują w obfitości, sprawdza się je napadając na stada i goniąc je tyle, ile potrzeba, żeby wykryć obecność lub nieobecność osobnika chorego, rannego, czy z innych przyczyn niepełnosprawnego. Jeśli się taki ujawni, wilki osaczają ho i próbują zabić. Jeśli w stadzie nie ma takiego zwierzęcia, wilki niebawem zrezygnują z pogoni i oddalą się, aby wypróbować następne stado.[/quote] to taki mały cytat ale na zdrowy, chłopski rozum należy przyjąć, że polowanie u drapieżnika wiąże się z dużym wysiłkiem i że w normalnych okolicznościach drapieżnik nie może sobie pozwolić na utratę sił i energii, dlatego drapieżnik nie wdaje się w bezsensowne pogonie za wszystkim co się rusza, jak to widzą myśliwi. Właśnie, jak to widzą myśliwi - a jak to widzą? ano tak, że lasy to są [B]ich[/B] łowiska, a wilk jest w tym łowisko ' szkodnikiem ", który " niszczy " [B]ich[/B] jelenie, sarny i dziki problem polega na tym, że ani owe łowiska, ani ta zwierzyna, którą ponoć " niszczą " wilki, nie należą do myśliwych, a do Państwa, to Państwo daje myśliwym możliwość polowania i " gospodarowania " populacjami, ale nie są to prawa wrodzone, nabyta na stałe. Myśliwi żalą się, że płacą oni za dzierżawę obwodów łowieckich i żeby wyjść na 0 muszą oni " pozyskać " x jeleni, saren, dzików, a jeżeli w łowisku jest wilk lub ryś, to myśliwi na tym tracą, gdyż drapieżniki rywalizują z nimi o zwierzynę - pytanie tylko, kto ma prawo do zwierzyny? - wilk czy człowiek? czy człowiek [B]musi[/B] bawić się w dzierżawę obwodu łowieckiego?, jeżeli koło nie wyrabia się finansowo to niech się dalej nie bawi pomysł jest jednak inny: myśliwi chcieliby być zwolnieni z opłat za dzierżawę obwodów łowieckich, w których bytuje wilk lub ryś, powinni mieć tez prawo do - jak to fachowo brzmi: " gospodarowania populacją wilka " , czyli do ich " użytkowania łowieckiego " - wraz z prawem do użytkowania skór i sprzedaży polowań na wilki myśliwym dewizowym. Łowiectwo, gospodarka łowiecka to też spora kasa - ostatnio, nasze Ministerstwo Środowiska żali się, ze przez ostatnie 10 lat, pogłowie zwierzyny łownej wzrosło dwukrotnie, a ' pozyskanie ", czyli odstrzał pozostał na poziomie sprzed dekady - no jak tak można? - myśliwi potulnie uderzyli się w pierś i obiecali poprawę, czyli wzmożony odstrzał oczywiście, owe żale to nic innego, jak przepychanki pomiędzy LP i PZŁ: Lasy Państwowe; - jak najmniej zwierząt, lasy to " fabryki desek ", nie miejsce dla dzikich zwierząt Polski Związek Łowiecki - jak najwięcej zwierząt, i, więcej " wyhodujemy, tym więcej odstrzelimy myśliwi chwalą się, że obecnie mamy w Polsce więcej zwierzyny od czasów epoki lodowcowej - z drugiej strony, myśliwi tak dbają o biednych rolników i o ich plony ... cóż, owa " hodowla " zwierzyny raczej nie dba o interesy rolników, a li tylko o interesy myśliwych a jak wygląda owa " Hodowla '? ano, tak: [QUOTE]W myśl tych zaleceń przy obecnej liczebności zwierzyny powinniśmy wywozić do łowisk 14 milionów ton karmy treściwej i 31 milionów ton objętościowej. [B]Tymczasem, według danych Stacji Badawczej PZŁ w Czempiniu, do lasów trafia dziś rocznie 36 milionów ton karmy treściwej i 107 milionów ton karmy objętościowej, co stanowi kilkukrotne przekroczenie wspomnianych limitów. [/B][/QUOTE] [URL]http://www.lowiecpolski.pl/lowiecpolski.php?aID=4644[/URL] i mimo, że PZŁ zweryfikował te dane to i tak nie zmienia faktu, że tak to właśnie wygląda. A karmy nie sypie się tylko zimą, sypie się ją także przez większą część roku na nęciskach, min. na dziki.
-
Na Twoim miejscu nie puszczałbym psa luzem w lesie ... wcześniej myśliwy mógł zabić psa " zdziczałego ", od tego roku ów przepis zniknął i teoretycznie myśliwi nie mogą strzelać do psów - teoretycznie, bo jest inny zapis o zagrożeniu dla zwierzyny łownej i dla człowieka i teraz myśliwemu wystarczy nawet fakt, iż pies za czymś pogoni i już mogą go zabić ... zauważ też, że to [b]człowiek[/b] wszedł na tereny jeleni, saren i dzików, nie odwrotnie - zwierzęta muszą się przystosować do zmiennych warunków środowiskowych a ich terenów ciągle ubywa, ciągle też dochodzą nowe przeszkody w postaci dróg, autostrad, itp.
-
[quote name='a_niusia']a czyja to wina, ze pies uciekl jesli nie jego opiekuna?[/QUOTE] Sytuacje bywają różne, Tobie nigdy pies nie uciekł? zresztą, zwalanie wszystkiego zła na psy i koty to pójście na łatwiznę - ciekawy wywiad z prof. Andrzejem Elżanowskim, choć trochę stary: [url]http://www.pte.hekko.pl/pliki/elzanowski/2002_O_kotach_ptakach_i_poslach.jpg[/url] [QUOTE][B]Koty wałęsają się w Europie od ponad tysiąca lat, a psy znacznie dłużej, i nie udało im się w tym czasie wytępić ani jednego gatunku[/B][/QUOTE] myśliwi przez 10 lat mogli strzelać do, tzw. " zdziczałych " psów i kotów i ani ilość takich zwierząt nie zmalała, ani ilość zwierzyny nie wzrosła - może poza zwierzyną płową, intensywnie dokarmianą przez myśliwych.
-
[quote name='a_niusia']tak, ja to popieram. lubie jak mi liska przyniosa, bo na futro zbieram.[/QUOTE] Tylko po co ten sarkazm? zrozum, że czym innym jest świadome puszczanie psa luzem do lasu, a czym innym jest, np. ucieczka psa czy jeżeli ktoś zostanie wepchnięty pod samochód na czerwonym świetle to ponosi za to taką samą odpowiedzialność, jakby sam pod ów samochód wszedł nie bacząc na światła? osobiście nie znam ludzi, którzy by puszczali świadomie psa do lasu - ba, ja nawet nie puszczam psa bez kontroli do parku bo wiem, czym to się może skończyć jeżeli już kogoś chcesz winić, to nieodpowiedzialnych opiekunów, właścicieli psów, a nie psy.
-
[quote name='a_niusia']hmmm...i co w zwiazku z tym? to usprawiedliwia wypuszczanie psa do lasu bez kontroli?[/QUOTE] Tylko powiedz mi, [B]kto[/B] popiera puszczanie psów luzem do lasu? - może Ty?, bo ja, nie.
-
[quote name='ajeczka']Nie przeczytałam wątku. Wyrażam swoje zdanie. Mieszkam przy lesie gdzie codziennie spotkam, lub widzę tropy: saren, dzików, zajęcy, lisów rzadziej łosi. Zaburzyliśmy ekosystem i np. dzik nie ma tu naturalnego wroga. Rozmnożyły się nadmiernie i zaczęły dewastować teren. Muszą jeść, ale demolowanie szklarni to już ponad nasze siły. Ucieszyła mnie decyzja o kontrolowanym odstrzale.[/QUOTE] Problem polega na tym, że myśliwi nie tyle prowadzą kontrolowany odstrzał, co hodowlę zwierząt - czyli, im więcej zwierząt, tym lepiej bo tym więcej będzie można odstrzelić ciekawy przykład: [QUOTE][INDENT]Prowadząc gospodarkę łowiecką przede wszystkim hodujesz. [B]W lesie naturalnym wystepowały 2-3 jelenie na 1000ha. Dziś w niektórych kompleksach mamy 80 jeleni na 1000ha. Dlaczego? Ano dlatego, że jest to zwierz będący w kręgach zainteresowania łowieckiego. My nic nie regulujemy. My sobie hodujemy, żeby polowac. I gdyby nas nie było nic by się naturze złego nie stało. Po prostu by nas nie było i tyle. Wędkarze sobie wpuszczają ryby, zeby je łowic. Tak samy my chronimy, żeby polowac.[/B] Jeśli byśmy mieli miec rolę regulatorów w przyrodzie - tylko niby z jakiej racji? - to odpadną polowania na ptaki, bo nikomu nie zagrażają. Odpadną polowania na wszystkie gatunki, których liczba w żaden sposób nie zagraża gospodarce człowieka. A może odpadną polowania na wszystkie gatunki i zostaną zastąpione przez antykoncepcję, bo już były takie pomysy. Spójrz na wędkarzy. Czy oni próbują na siłę znalezc uzasadnienie dla swojego hobby? Nie. Natomiast myśliwi szukają dziury w całym żeby tylko uzasadnic swoja działalnosc, co tylko wzbudza śmiech u przyrodników. Jedyne, czego przyrdodnicy nie mogą obalic to argumenty ekonomiczne. Dziczyzna, podatki, miejsca pracy, odszkodowania, dzierżawy itd [/INDENT][/QUOTE] [url]http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=407966&t=407966[/url] [QUOTE]Dlaczego PZŁ nie mówi, ze prowadzimy gospodarkę opartą na zasadach ekonomii. [B]Że musimy miec dużo zwierza i dużo strzelac bo i tak bedziemy płacic za szkody na polach, które zwierzyna czy jest jej 50 sztuk czy 150 zniszczy.[/B] Że dostarczamy dziczyznę jak rybacy ryby. Że polujemy dla mięsa, które owszem można kupic w sklepie, ale wędkarze też wolą sobie rybę złowic niż kupowac.[/QUOTE] [url]http://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-przez-luke-w-prawie-unijne-doplaty-dla-polskich-rolnikow-tra,nId,717347[/url] a hodowla oznacza dokarmianie: [QUOTE]W myśl tych zaleceń przy obecnej liczebności zwierzyny powinniśmy wywozić do łowisk 14 milionów ton karmy treściwej i 31 milionów ton objętościowej. [B]Tymczasem, według danych Stacji Badawczej PZŁ w Czempiniu, do lasów trafia dziś rocznie 36 milionów ton karmy treściwej i 107 milionów ton karmy objętościowej, co stanowi kilkukrotne przekroczenie wspomnianych limitów. [/B][/QUOTE] [url]http://www.lowiecpolski.pl/lowiecpolski.php?aID=4644[/url]
-
[quote name='a_niusia']nie ma to jak wypuscic w las klusownika i uwazac, ze to wina mysliwych...[/QUOTE] Hmmm ... zwłaszcza, że myśliwi też często bywają kłusownikami?.
-
Keksik - sami myśliwi tak twierdzą, że wolno im zabijać psy jak leci twierdzą oni, że ustawa nie nakazuje im odłowu psów tylko dopuszcza taką możliwość i tyle przejrzyj sobie łowiecki.pl, większość użytkowników sceptycznie podchodzi do tego " eksperymentu ": [QUOTE][COLOR=#000000] Z psami można poradzić sobie tylko w jeden sposób a idiotyzmy "pod Wajraka i ekologów " ŚWIADCZĄ TYLKO O GŁUPOCIE. DB Trzeżwo myślącym.[/COLOR][/QUOTE] [url]http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=391250&t=391250[/url]
-
Przy poprzednich zapisach była podstawa do karania myśliwych za odstrzał psa - jak to wygląda teraz? jak udowodnisz myśliwemu, że zabił psa, który nie stwarzał zagrożenia? i na odwrót - jak myśliwy udowodni, że zabił psa, który owo zagrożenie dla dzikich zwierząt stwarzał/ tak na moje oko, to jest tu duże pole do nadużyć, i owe nadużycia będą, bo myśliwym nikt nie patrzy na ręce, a i jeszcze mogą oni liczyć na kolegów po fachu w policji, w prokuraturze, itp. ja nie mam nawet krzty zaufania do myśliwych i nie wierzę im na " piękne oczy " - tak naprawdę, wszystko zależy od konkretnego myśliwego, jakim jest człowiekiem, czy ma parcie na spust - a chyba nie oto chodzi. [url]http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=21&i=60566&t=60566[/url] [quote] [COLOR=#000000] potargaj nogawkę w spodniach, poślij śruta psiakom w prezencie, po czym zadzwoń na policję i powiedz że zrobiłeś to w obronie własnej. w końcu psy goniły sarny, a jak wszydłeś między nie, zaatakowały i Ciebie... [/quote] [/COLOR][QUOTE][COLOR=#000000]Kto ci udowodni , że tak nie było ?[/COLOR] [/QUOTE] itp.itd.
-
O wiele więcej dzikich zwierząt zginęło z rąk myśliwych, kłusowników i to nie zawsze od razu i bez cierpienia - weźmy np. myśliwskie postrzałki - często takie zwierzęta umierają od odniesionych ran. [QUOTE]ale nie zmienia to faktu, że puszczania psów luzem tam, gdzie wiemy, że zwierzyna może się pojawić[/QUOTE] Obecnie dzika zwierzyna pojawia się nawet w parku, więc co?, tutaj też powinno się do psów strzelać? nie twierdzę, ze psy nie zagryzają dzikich zwierząt ale uważam, że czyha na nie o wiele więcej niebezpieczeństw, niż pies - z człowiekiem na czele.
-
[QUOTE]To chyba niewiele znasz osób, skoro NIKT nie puszcza psa luzem :roll: [/QUOTE] [b]Nikt[/b] z moich znajomych nie puszcza psa luzem, nie mówiąc już o puszczaniu go luzem w lesie - być może nie trafiłem jeszcze na tych " chamskich " psiarzy, jak raczyłaś to ująć. Strasznie mitologizujesz to puszczanie psów w lesie, a tak na prawdę, większość zabitych przez myśliwych psów które posiadały swoich właścicieli [b]nie zginęło[/b] w lesie.
-
[QUOTE] Może i nie popierasz puszczania w lesie psów - ale i nie krzyczysz o tym, że to niezgodne z prawem[/QUOTE] [b]Wszędzie[/b] piszę o tym, że nie popieram puszczania psów w lesie ale i że nie popieram strzelania doń - krzyczeć nie mam na kogo, bo nie znam nikogo, kto by psa puszczał luzem w ogóle, a co dopiero w lesie, więc mnie nie demonizuj.
-
[QUOTE]Jak ktoś nie puszcza psa w lesie, to znaczy, ze jest umysłowo niedorozwinięty i trzyma psa na łańcuchu? Doprawdy, pokrętne to Twoje rozumowanie, Lisie.[/QUOTE]Powiedz mi, gdzie ja pisałem, że[B] popieram puszczanie psów luzem w lesie?[/B] - bo odnoszę wrażenie, ze wszyscy chcecie mi wmówić, że jestem zwolennikiem takiego rozwiązania co do psów na łańcuchu: w jednym z tekstów o tym, że gminy nie radzą sobie z bezdomnością zwierząt stoi, że rolnicy pozbywają się swoich psów, gdyż muszę je trzymać na łańcuchu nie dłużej niż 8 godzin - jak widać, są też tacy ludzie.
-
[QUOTE] [b]Czemu myśliwi mają przestrzegać prawa, skoro psiarze go nie przestrzegają?[/b] Bo puszczenie psa luzem w lesie jest właśnie nieprzestrzeganiem prawa? [/QUOTE] To Twoje słowa poza tym, za puszczenie psa luzem w lesie grozi mandat a nie odstrzał psa, który to odstrzał jest karą [b]ostateczną[/b]: [QUOTE][I]"Przepis art. 33a ust. 3 uoz stanowi swoiste kuriozum na gruncie tejże ustawy. [b]Nie można nie dostrzec, że w istocie ma on więcej wspólnego z gospodarką łowiecką i zabezpieczeniem jej interesów, aniżeli z humanitarną ochroną zwierząt. [/b]Posługując się niedookreślonymi pojęciami i ocennymi kryteriami uprawnia on do eliminacji jednych kategorii zwierząt ze względu na potrzeby ochrony innych kategorii zwierząt. [b]Równocześnie eliminacja dokonywana na podstawie tegoż przepisu polega na zwalczaniu poprzez odstrzał. Jej skutki są zatem trwałe i nieodwracalne. [/b][/I][/QUOTE] pan A. Żukowski tak więc: puszczanie psów luzem w lesie - [b]nie[/b] karanie takich psiarzy - [b]tak[/b] karanie psiarzy poprzez odstrzał ich psów - [b]kategorycznie nie[/b] - bo to wina ludzi, nie psów.
-
Nadal nie rozumiesz, że psy są zabijane [b]nie tylko w lesie?[/b] jakiś czas temu czytałem o radnym / myśliwym, który zastrzelił psa na oczach osoby, która się tym psem opiekowała - ponoć w obecności weta radny adoptował psa a następnie zastrzelił Ty twierdzisz, że myśliwi nie muszą przestrzegać prawa, gdyż psiarze też go nie przestrzegają - czyli, co?, samowolka? - policja też ma wiele na sumieniu, więc może i tu nie przestrzegajmy prawa? a tu przykład " profesjonalizmu " myśliwych: [url]http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,8846296,Psy_rozszarpuja_dzika___Film_to_dowod_na_profesjonalizm.html[/url]
-
Po prostu dziwi mnie taka obrona zabijania psów przez myśliwych, zwłaszcza że przykładów na to iż nie postępują oni etycznie jest wiele - i nie prawdą jest, że myśliwi zabijają tylko te psy, które zagrażają zwierzynie, o zdziczałych psach nie mówiąc - tak samo jak nie prawdą jest to, ze myśliwi zabijają tylko " chore i stare " sztuki mało tego, wielu z którymi dyskutowałem na forach uważa, że kastracja i sterylizacja psów to barbarzyństwo i okrucieństwo wobec zwierząt, bo pies ma prawo się rozmnażać a myśliwy, posłać go do piachu - przy czym, myśliwi wspomagają w ten sposób społeczeństwo, które nie musi łożyć na utrzymanie psów w schroniskach niestety, ale większość myśliwych to emocjonalne, pozbawione empatii i etyki zoombie. Psy myśliwskie są na trochę innych warunkach, niż inne psy, bo są psami myśliwskimi i mają " taryfę ulgową ", gdyż zabicie psa myśliwskiego jest nieetyczne - innego psa już tak poza tym, pies myśliwski w określonych warunkach może chodzić bez smyczy po lesie - i teraz, czy myśliwi są w stanie odwołać własnego psa? - na pewno nie wszyscy czytałem już o takich przypadkach, gdy myśliwy idzie sobie na polowanie z psem a pies coś tam sobie po drodze zagryza - ale to pies myśliwski i pies myśliwego był tu też pokazywany kiedyś przypadek, gdy myśliwi szczyli dwa nierasowe psy na warchlaka, bo nie chciało im się go dobić - oczywiście, wychwalano wtedy " profesjonalizm " myśliwych.
-
Oki, nie wiedziałem, że na dogo są prawie sami zwolennicy zabijania psów jak popadnie, ale cóż, widzę że chyba dobrze robię nie udzielając się tu zbyt często pies wcale nie musi biegać bez smyczy i gonić zwierzyny, żeby myśliwi mógł go odstrzelić, wystarczy małe niedopatrzenie, aby powstał pretekst - przykładów jest multum.
-
[QUOTE][Co, linka w ręce parzy?[/QUOTE]Nie każdemu psu spacer na lince wystarczy - ja mam jamnikowatego kundelka i chodzę z nim zawsze na smyczy ale wiem, że są psy potrzebujące znacznie więcej ruchu niż mój.