Jump to content
Dogomania

lis

Members
  • Posts

    1073
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by lis

  1. [quote name='Aysel']Nie bede odpowiadać na Twoje posty wcale, wtedy równie dobrze będziesz mogła dyskutować ze ścianą :) Uwierz, ze nie muszę sie sama dowartosciowywac tak jak Ty na forach - serio. Mam wokół siebie wspaniałych ludzi którzy mnie doceniają i żyje w zgodzie ze sobą. Nie muszę szukać poklasku na forum dogomania :) Poklasku tu szukają osoby które są niedowartosciowane, nie mają życia prywatnego itp. Lecę do swojego życia prywatnego a obietnicy dotrzymam. Po którymś poscie mówienia do ściany może Ci sie znudzi :)[/QUOTE] To do mnie? Wiedz, że ja się praktycznie nie udzielam na Dogo, zaglądam tu tylko od czasu do czasu, więc Twoje argumenty są z deka nietrafione ;) [B]Kyu[/B], rozumiem, że dyskusja jest merytoryczna tylko wtedy, gdy ' wszyscy zgadzamy się ze sobą, a będzie dalej tak jak jest "? ;) Wy chyba nie potraficie znieść tego, że ktoś ma inne zdanie, niż Wy.
  2. [quote name='Faustus']Lis ja rozumiem Twoją "czerwoną lampkę". Tyle że opisujesz kompletnie różne sprawy. Jest jednak diametralna różnica między przekazaniem 1% podatku, a bezpośrednim podjęciem działań tu i teraz w celu uratowania czyjegoś życia. Zresztą zobacz co pisze bezag: "Osobiście oddałabym własne życie za czyjeś, wyjątkowo osoby niewinnej. Jak dla człowieka może być najwazniejszy człowiek, skoro doprowadza do wojen, które biorą miliony ofiar?" Zgadzasz się z tym? Oddać życie za kotka? Serio?[/QUOTE] Ale tutaj nie chodzi o tak radykalne wybory, o stawianie takich wyborów przed forumowiczami, nie decydujemy o tym, kto jest ważniejszy: żołnierz ginący w Afganistanie czy dzik na polowaniu dyskutujemy [b]TYLKO[/b] o polowaniach - to Wy ronicie tutaj of topic o wege, żywieniu, itp. piszemy tutaj o tym, czy warto zabijać słonki, kuropatwy, bażanty, kaczki, itp.? czy warto zabijać borsuki, kuny i lisy, wiedząc, że nie zmieni to naszego negatywnego wpływu na przyrodę i że jest to rozwiązywanie problemu od tylnej strony? czy warto zwalać nieudaczność władz w kwestii przygotowań do powodzi na bobry? itp., itd. czy człowiek może wykorzystywać zwierzęta dla własnej rozrywki? - bo tym jest polowanie na wiele gatunków - rozrywką rozrywką, usankcjonowaną prawem i bzdurną ideologią, której próbki dał magazyn " Sezon " czytaliście chyba, na przykładzie zajścia z przedszkola, jak łatwo jest zasugerować coś człowiekowi, nawet bardzo młodemu? - zwierzę = szkodnik im więcej i dłużej człowiek słyszy takie słowa, tym bardziej bierze je za pewnik i za prawdę objawioną niektórzy z Was też sugerowali się tutaj, że skoro w tv mówili, ze lis wytępił zajączki, to lis wytęp[ił zajączki, bo tv nie kłamie a czasem, nawet myśliwy, pomiędzy jedną hipokryzją a drugą, może napisać coś wartościowego: [quote]... Zjechanie z lisem ponizej progow z konca lat 70 tych - nie jest w tej chwili mozliwe przy uzyciu srodkow, ktore stoja (naszym) mysliwym do dyspozycji. Nawet "wytepienie" lisa nie zmieni sytuacji zajaca, ktory bedzie usilowal wychowac mlode na gladkiej jak pole golfowe polaci oziminy wielkosci 50 hektarow, gdzie zajac znajdzie dzis 3-5 gatunkow roslin w miejsce rosnacych tam onegdaj kilkudziesieciu albo kilkuset. ... Niestety - obiektywnie rzecz biorac wyglada na to ze wspolczesne lowiectwo - w takiej formie jak u nas funkcjonuje, przy takich uwarunkowaniach spolecznych i gospodarczych nie spelnia i nie moze spelnic oczekiwan zwiazanych z regulacja gatunkow drapieznych zgodnie z oczekiwaniami w stosunku do zachowania bioroznorodnosci otaczajacego nas srodowiska. Tu nie chodzi tylko lisa lecz o caly kompleks - rodzimych, inwazyjnych, nieinwazyjnych, specjalistow i pokarmowych oportunistow. Sa chyba dwa wyjscia - albo stosowane do tej pory rozwiazania "systemowe" zostana postawionie calkowicie " na glowie". Ze wszystkimi konsekwencjami. Albo - perspektywicznie pogodzimy sie z tym, ze otaczajace nas srodowisko sie zmieni. Niektore powszechne dzis gatunki znikna calkowicie z otaczajacego nas krajobrazu kulturowego, stana sie niszowymi. Inne zwieksza liczebnosc i zasieg wystepowania. W tej chwili bardziej realistyczna jest ta druga alternatywa - i nie chodzi tu tylko o zajaca i kuropatwe ale duuuuuuuzo innych gatunkow - od derkacza, poprzez czajke, kulika, ortolana skowronka czy Bog wie co jeszcze - to jest cholernie dluga lista.... [/quote] niestety, człowiek wierzy, że wszystko można rozwiązać bardzo prosto - w tym przypadku, kulą w łeb wytniemy lisy, borsuki, kuny, kruki, sroki, wrony, myszołowy, jastrzębie, itp i, nagle, nastanie kraj szczęśliwości i obfitości dla zajączków, itp. niestety, wielu ludzi tak myśli a niektórzy myśliwi idą jeszcze dalej - otóż, obecnie, największym problemem myśliwym jest Państwo, gdyż zwierzyna w stanie wolnym należy do Skarbu Państwa, więc myśliwi żalą się, że " gospodarują " na nie swojej ziemi i nie swoją zwierzyną, więc im to często wisi a gdyby tak, i ziemia i zwierzyna należały do Nich, wtedy byłaby inna sytuacja wtedy, myśliwy mógłby być prawdziwym " leśnym rolnikiem " gdyż, jak tłumaczą myśliwi: rolnik uprawia ziemię, hoduje zwierzęta i rośliny i zwalcza szkodniki, min. stonkę ziemniaczaną myśliwy jest również rolnikiem, tyle, że " hoduje " tylko dziką zwierzynę i powinien On mieć prawo zwalczać wszelkie drapiezniki tak, jak rolnik zwalcza stonkę pytanie jest więc, czy mamy pozwolić na to, żeby myśliwi traktowali nasze lasy i pola, jak Swój własny, wielki chlew, w którym Oni " hodują " zwierzynę i zwalczają " szkodniki "?.
  3. [quote name='Faustus']Serio tak trudno zrozumieć słowa Aysel? Otóż chodziło o prostą sytuację: płonący budynek (nawiązując do któregoś z wcześniejszych postów), wchodzisz ratować to co w środku żyje. Masz do wyboru: wyniesienie psa, albo dziecko. Na raz możesz wyciągnąć jedno. Co wybierasz? I tak trudno zrozumieć, że Aysel bynajmniej nie pisze o tym, aby nie ratować w takich sytuacjach zwierząt (bo niby gdzie to napisała?) ale o tym, że są priorytety: i tym priorytetem jest człowiek. Analogicznie: jeśli po uratowaniu ludzi da się ratować zwierzęta to należy to zrobić. Ale właśnie w tej kolejności. Zmiana jej (kolejności) jest nienormalna. I to właśnie napisała Aysel.[/QUOTE] Tylko, że Jej logika wpisuje się idealnie w myśliwską logikę: jeśli mając do wyboru przekazać 1% podatku na biedne dzieci i zwierzęta, wspierasz zwierzęta, Jesteś nienormalny jeżeli, zamiast spierać przedszkole, obiady i szklankę mleka dla dzieci, wolisz wspierać schronisko dla zwierząt, które marnuje gminną kasę, którą można by przeznaczyć na dzieci, Jesteś nienormalny dużo się naczytałem takich porównań i zarzutów, więc takie " wybory ", jakie tu daje [B]Aysel[/B], zapalają u mnie czerwoną lampkę.
  4. A jeżeli może uratować i dziecko i zwierzę? a jeśli nie ma takiego wyboru moralnego? a jeżeli to dziecko ratuje swojego ukochanego pupila? łatwo wrzucacie wszystko do jednego worka i nie wiem, co [b]Aysel[/b] ma z tym " dzieckiem dzika ", z którym raczej większość osób nie ma i nie będzie mieć kontaktu wczoraj, TVN24 pokazywał jelenia lub sarnę ( nie wskażę dokładnie, gdyż sam nie oglądałem relacji a wiem, że Polacy mają problem z rozróżnianiem tych dwóch gatunków ), która walczyła z wezbranym nurtem rzeki i której udało się uratować - myślę więc, że człowiek aż tak bezduszny nie jest podczas powodzi, ratownicy ratują także psy i koty, a nawet dzikie zwierzęta.
  5. [b]Aysel[/b], czyli ludzie ratujący swoje zwierzęta z pożaru, z powodzi, są " chore psychicznie ", bo nie baczy na własne zdrowie, życie? jeśli tak, to jest to odważna teza Słyszałaś może o " szowiniźmie gatunkowym "?, tzw. " gatunkowiźmie "? i nie jest to coś nowego w naszej kulturze Europejskiej, gdyż sięga, bodajże lat 50-60-tych un. wieku.
  6. [quote name='filodendron']On też poluje?[/QUOTE] Polował: [url]http://fakty.interia.pl/slideshow/galerie,iId,976097,iAId,69713,iSort,5[/url] [url]http://fakty.interia.pl/galerie/kraj/ekscentryczny-posel-zdjecie,iId,976097,iAId,69713[/url] przecież Jego kumpel, prezydent, też polował, a ponoć po kryjomu poluje nadal ;)
  7. Tyle, że ta dobra komitywa rolniczo - myśliwska, to zdanie tylko jednej ze stron, czyli myśliwych, którzy ją głoszą zresztą, sympatia rolników do dzikich zwierząt zbyt duża nie jest i to także przemawia za ową dobrą komitywą - a raczej przemawiałoby, gdyby myśliwi robili to, czego rolnicy oczekują: [url]http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100812/ROLNICTWO26/633914154[/url] [url]http://piotrkowtrybunalski.naszemiasto.pl/artykul/988771,zwierzeta-niszcza-uprawy-w-gminie-wolborz-rolnicy-domagaja,id,t.html[/url]
  8. Wiesz, na łowieckim pisano swego czasu, że szkody łowieckie są głównym spoiwem, które spaja gospodarkę łowiecką w Polsce i gdyby nagle zostały one załatwione w inny sposób, z innego źródła, to całe myśliwskie hobby legło by w gruzach teraz myśliwi budują swój autorytet jako obrońcy biednych, uciskanych przez dzikie zwierzęta, rolnikach, i to wieś ich najbardziej szanuje - a myśliwi najbardziej szanują rolników, jako jedyną grupę społeczną, która ma " zdrowe " podejście do zwierząt i do ich zabijania, bo nawet sami rolnicy proszą myśliwego o puknięcie ich psa ( szkoda, że będąc w tak dobrej komitywie nie potrafią skłonić rolników do nie puszczania psów luzem do lasu, lecz wolą doń strzelać i obwiniać jeszcze o to miastowych, że to nasze miejskie psy są najgorsze ), składki myśliwskie są w naszym kraju dosyć niskie, a myśliwi i tak jeszcze narzekają, że są wykorzystywani przez rolników i przez Państwo - myśliwi chcieli by " mieć ciastko i zjeść ciastko ", czyli chcieliby, żeby Skarb Państwa płacił szkody a Oni mogliby sobie polować bez zobowiązań - jakim prawem?, jak chcesz się bawić to płać za to sam, a myśliwi chcieliby się bawić na koszt podatnika. Do tego jeszcze dochodzi awersja do drapieżników, bo przecież wilk " niszczy " im zwierzynę: [QUOTE]Wilk, jak jeleń, sarna i dzik itd. Jest gatunkiem ważnym z punktu widzenia gospodarki człowieka. Skarb Państwa świadczy usługę handlową myśliwym w formie dzierżawy obwodów łowieckich. Za tą usługę pobiera pieniądze. Oprócz tego pobiera VAT od wartości sprzedanych tusz zwierzyny. Myśliwi biorą pełną odpowiedzialność za obwód łowiecki i cały jego inwentarz dbając o zwierzęta i płacąc za szkody od nich rolnikom. Wilk nie jest gatunkiem zagrożonym, ani nawet w wielu rejonach kraju rzadkim. Ma duży wpływ na kopytne(w sensie zjada je) i jest atrakcyjnym trofeum łowieckim. Uważam, że powinien być na liście zwierząt łownych, a skoro nie jest to myśliwi w obwodach gdzie występuje i zjada dużo jeleni, saren i dzików, zmniejszając w ten sposób atrakcyjność obwodu i zyski ze sprzedaży tusz, a co za tym idzie zwiększając koszty utrzymania koła, powinni płacić mniejszy czynsz dzierżawny. [/QUOTE] [URL]http://www.forum.lasypolskie.pl/viewtopic.php?t=27519&start=0[/URL] ten sam pan twierdzi też, że: [QUOTE] Lepiej jak wilka nie ma bo sie zarobi wiecej. Wilk moze [B]uczciwie[/B] na siebie zarobic odstrzalami komercyjnymi. Po za tym jest go tyle, ze mozna od biedy na niego zapolowac...... [/QUOTE] weżmy jeszcze pod uwagę jakąś niezgodną koncepcję zarówno u myśliwych, jak i u leśników: [QUOTE]Niepokoi znaczny odsetek (69%) ankietowanych myśliwych i leśników, którzy obecność wilka uznali za niepożądany element ekosystemów przyznając jednocześnie (68%), iż [B]mają one pozytywny wpływ na zmniejszenie szkód od zwierzyny płowej w lasach.[/B][/QUOTE] [url]http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=wp%C5%82yw%20drapie%C5%BCnictwa%20wilka%20na%20zwierzyn%C4%99%20p%C5%82ow%C4%85&source=web&cd=3&ved=0CDEQFjAC&url=http%3A%2F%2Fwww.infraeco.pl%2Fpl%2Fart%2Fa_15994.htm%3Fplik%3D855&ei=xcpIT5WFGMmyhAfp5dSvDg&usg=AFQjCNFR84JjnCDnCmayMWzrOTxNSazFtw&sig2=0hYPCqz_iQ_VbOgrUwgNNg&cad=rja[/url] Widzisz, każdy ma prawo interesować się czym chce, ja interesuje się tematem od ok. ośmiu lat a bodźcem było, min. to, jak myśliwi traktują drapieżniki i w jakim świetle je przedstawiają, oglądałem, min. telewizyjne programy łowieckie i to, co tam wypowiadano może budzić tylko odrazę ( min. nastawiano dzieci przeciw nielubianym przez myśliwych, drapieżnikom ), poza tym, ja nie muszę budować sobie wizerunku " złego myśliwego ", myśliwi skutecznie robią to sami, wypisując, min. takie bzdety, jak te powyższe z " Sezonu ", nastając na wilki, ptaki drapieżne, psy i koty, itp. a także stosunek do ekologów - dla nich, ekologiem jest tylko ten przyrodnik / naukowiec, który albo wspiera łowiectwo, albo czynnie bierze w nim udział - reszta, to, jak Sama wspomniałaś, ludzie, którzy przywiązują się do drzewa.
  9. [quote name='Kyu']Lisie- toż oboje wiemy, że rolnicy tylko czekają aż im się jakaś szkódka trafi ;) i ani myślą o tym by im zapobiegać w dużej mierze. Poza tym mit biednego, polskiego rolnika już dawno powinien zniknąć. Rolnicy to w tej chwili biznesmeni, chyba się za mną zgodzisz choć w tej kwestii?[/QUOTE] Ale to myśliwi podbudowują ów mit " biednego rolnika ", podtrzymują go, bo jest wygodny i użyteczny to myśliwi wypominali mi, że przez takich jak ja, miłośników zwierząt, polski rolnik nie ma na jedzenie i na książki do szkoły dla dzieci, bo im zwierzęta niszczą cały dorobek.
  10. [quote name='filodendron'] A tu biuro podróży, które chwali się tym, że sprowadza do nas ponad 700 zagranicznych myśliwych rocznie - zapewne celem ochrony gatunków ;) Polacy w ramach oferty mogą pojechać gdzie indziej chronić inne gatunki ;) [URL]http://hummeltravel.pl/?page_id=90[/URL] [/QUOTE] Heh, mi, zwolennik łowiectwa tłumaczył, że myśliwy polujący w Afryce, np. na słonie nie robi nic nagannego, ba!, On nie tylko pomaga regulować populacje zwierząt w Afryce ale też chroni tamtejszą przyrodę poprzez odstrzał o pompowanie dużej kasy za odstrzał w tamtejszą ochronę przyrody - tak więc, myśliwi są jedyną grupą społeczną, która aktywnie " chroni przyrodę ", także za granicą ;) bodajże wczoraj na łowieckim zamieszczono taki oto artykulik: [QUOTE][B]Szkody łowieckie: kto traci najwięcej Gdyby na rok zawiesić działalność kół łowieckich, nasze rolnictwo pogrążyłoby się w chaosie. A Skarb Państwa nie nadążyłby z wypłatą odszkodowań – pisze radca prawny.[/B] W takiej sytuacji bankructwo rolników byłoby nieuniknione. Automatycznie ceny podstawowych produktów spożywczych skoczyłyby w górę, a w ich miejsce weszłyby tańsze, z zagranicy. To nie absurdalna wizja przyszłości, lecz całkiem realna prognoza. W samym Podlaskiem w 2011 roku Skarb Państwa wypłacił rolnikom 
2,6 mln zł za straty poczynione przez zwierzęta chronione. Myśliwi w roku kalendarzowym 2012 r. zapłacili 57 mln zł za szkody wyrządzone przez zwierzęta łowne. Straty rosną, rolnicy biją na alarm, a zielone szeregi protestują.[/QUOTE] [url]http://prawo.rp.pl/artykul/756571,996333-Kto-traci-na-szkodach-lowieckich.html[/url] i teraz, myśliwi chwalą się, że oni z własnej kieszeni płacą grubą kasę na odszkodowania i na ratowanie naszego Państwa przed dziką zwierzyną, a ich przeciwnicy nie robią nic, czekają tylko na upadek państwa, rolnictwa i gospodarki panowie nie mówią jednak nic o tym, że te 57 milionów zł to kropla w porównaniu z tym, co Skarb Państwa wydaje na ZUS, KRUS, służbę zdrowia, itp. i że przejęcie tej kwoty przez Państwo nie wiązałoby się z bankructwem Państwa Polskiego inną kwestią są rolnicy i rolnictwo: pod koniec ub. roku mięliśmy widowisko pod szyldem budżetu UE na kolejne lata, dosyć pokaźną kwotę z owego budżetu pochłania, tzw. wspólna gospodarka rolna, która nie podoba się większości państw członkowskich, gdyż rolnicy to niewielki 5 wszystkich mieszkańców UE i już mówi się o przeniesieniu całej produkcji rolnej UE, np. do Azjii nic też nie mówi się o ochronie upraw, o grodzeniu, oraz o obowiązkowych ubezpieczeniach dla rolników, gdyż, jak tłumaczą myśliwi, nikt nie ubezpieczy rolnika od szkód wyrządzanych przez dziką zwierzynę, gdyż szkody te są niemal pewne - cóż, warto by to zmienić tak na prawdę, to co jest obecnie zadowala i Państwo, i myśliwych i leśników, tylko rolnicy są robieni w konia i najchętniej chcieliby wybić całą dziką zwierzynę myśliwi znaleźli już zresztą " złoty środek " na problem szkód, a byłby to powrót do sytuacji przedwojennej, gdzie polowanie było połączone z własnością ziemi: gdyby dać rolnikom prawo do zabijania dzikich zwierząt, szybko znikł by problem z dzikiem, lisem, psami, kotami, ptakami drapieżnymi, itp. bo rolnik wystrzelałby wszystkie gatunki niepożądane a pozostawił tylko te, które są smaczne i na których można zarobić.
  11. [quote name='filodendron']To się bardziej z taksydermią kojarzy niż z myślistwem. Kojarzy mi się z powodu niedawnej lektury najnowszej książki Iana Martela (tego od "Życia Pi") - "Wergili i Beatrycze". Ekscentryczny taksydermista opowiada o holokauście przez pryzmat zagłady, jaką człowiek zadaje zwierzętom. [/QUOTE] Zauważmy, że tylko myśliwi próbują ubierać śmierć i zadawanie śmierci w romantyczne piękno, jakoś nie słyszałem, żeby rzeźnik szukał piękna w swojej pracy, a przecież odbiera On więcej żyć, niż nie jeden myśliwy same założenia tej wypowiedzi są bezsensowne: " [B][I]Zabicie czegoś, co niedługo będzie i tak martwe, ale jest tak piękne, że zapewni ci przyjemność na całe lata, jest rzeczą wspaniałą. " [/I][/B]czyli, zwykłe zabicie jest grzechem ale jeżeli uważasz, że ofiara i tak niedługo będzie martwa, to już grzechem nie jest - można to przełożyć na myślenie mordercy - każdy człowiek kiedyś umrze, jeżeli ja go zabiję, to oszczędzę mu cierpienia i przyśpieszę tylko to, co nieuniknione myśliwy nie może mieć pewności, czy zwierzę, które zabija " niedługo będzie i tak martwe ", nie ma On pewności, czy nie zabija matki karmiącej młode, nie wie, jaki wpływ zadana przez niego śmierć ma na rodzinę, stado, itp. to wszystko to tylko ładne słówka na usprawiedliwienie własnych czynów i pasji. Dalej w tekście jest coś, co myśliwi często podkreślają jak mantrę: [QUOTE]W ostatnich latach polowań w Kenii myśliwi strzelali około 2000 słoni rocznie. Tymczasem utrzymanie populacji na stałym poziomie wymagało odstrzelenia 6000; różnicę musieli wyrównywać zawodowi strażnicy łowieccy. Oni też – „Controlers” – mieli na sumieniu najwięcej słoni. Gdy w 1974 roku policzono słonie kenijskie okazało się, że jest ich na pewno ponad 100 000: 130 000 według danych brytyjskich lub 170 000 według amerykańskich. [B]W trzy lata po wprowadzeniu zakazu polowań stan ich zmniejszył się pięciokrotnie, do 30 000 sztuk. Po prostu – zabrakło w łowiskach myśliwych...[/B][/QUOTE] podobnie pisał pewien zwolennik łowiectwa: [QUOTE]Wyobraź sobie, że są kraje, w których współczesne polowanie jest elementem ochrony gatunków zagrożonych. Tak zdobywa się grube pieniądze i przychylność ludności miejscowej dla ratowania między innymi słoni afrykańskich w Botswanie, Kamerunie, Gabonie, Mozambiku, Namibii, RPA, Tanzanii, Zambii i Zimbabwe, a ich populacja dziwnym trafem rośnie [/QUOTE] i teraz, jakim cudem populacja słonia ma rosnąć dzięki polowaniom, skoro weźmiemy pod uwagę bardzo długi okres ciąży u słonic, oraz niski współczynnik urodzeń?.
  12. Ciekawa strona, ten Sezon: [quote]Harry Selby, jeden z największych myśliwych zawodowych dwudziestego wieku, potrafił ująć w słowach to, co jest istotą sportowego myślistwa:[b] [I]Nie strzelasz do słonia. Strzelasz do symbolu jego kłów. Nie strzelasz, żeby zabić. Strzelasz, żeby unieśmiertelnić zwierzę, które zabiłeś. Zwykłe zabicie czegoś jest grzechem. Zabicie czegoś, co niedługo będzie i tak martwe, ale jest tak piękne, że zapewni ci przyjemność na całe lata, jest rzeczą wspaniałą. Wszystko umiera. Ty przyspieszasz tylko ten proces. Kiedy strzelasz do lwa, strzelasz właściwie do jego grzywy, do czegoś, z czego będziesz dumny. Strzelasz dla siebie samego, a nie tylko po to, żeby zabić.[/I][/b] [/quote] [quote] Robert Ruark uzupełnił tę myśl:[b] [I]Jeśli czujesz prawdziwy szacunek dla zwierzęcia, które tropisz, i jeśli zastrzelisz je czysto na jego własnym terenie, jeśli utrwalisz w pamięci całe piękno tego dnia, niebo, wiatr i zapach kwiatów – wtedy właściwie nie zabiłeś zwierzęcia. Obdarzyłeś nieśmiertelnością stworzenie, które zabiłeś, bo pokochałeś je i chciałeś je mieć na zawsze, zawsze mogąc odtworzyć ten dzień. Zawsze potrafisz przypomnieć sobie, jak błękitne było wówczas niebo i jak siedziałeś z lornetką na wysokim pagórku pod wielkim parasolem mimozy, czekając, aż pierwszy sęp spłynie w dół z nieba, czekając, aż pierwsza lwica wychyli się z buszu, czekając, aż starszy pan pokaże z buszu swą ciężką głowę, wspaniałą grzywę i potężną pierś i wyjdzie na otwarte, złote pole, gdzie leży martwy topi. To jest lepsze, niż pozwolić mu żyć jeszcze przez kilka lat, żeby został zabity albo okaleczony przez własnego syna i pożarty żywcem przez hieny. W Afryce śmierć nie jest rzeczą straszną – jeśli szanujesz zwierzę, które zabijasz, albo jeśli zabijasz, żeby nakarmić swoich ludzi lub własną pamięć.[/I][/b] [/quote] [url]http://magazynsezon.pl/art235,dlaczego-polowania[/url] tylko myśliwi potrafią pitolić takie głodne kawałki i dorabiać ideologię do zabijania.
  13. [quote name='panbazyl']a wiesz czemu tak sie stało (że nie pozbierali postrzałków)? Przyczyna jest prosta - zapewne nie mieli psa ze sobą albo jak mieli to źle przygotowanego. Myśliwy bez psa nie pozbiera 80% tego co ustrzelił, i nie pisze tu o ptactwie a nawet postrzelonego dzika trudno im znaleźć jak nie mają wyszkolonego psa. A teraz myśliwy nie musi mieć obowiązkowo psa jak ongiś.[/QUOTE] Być może ale było to kilka lat temu, ok. 2005 roku lub jeszcze wcześniej - w sumie to jest jeszcze jedna opcja, że dewizowcy nie strzelali w celu " pozyskania " a w celu samego postrzelania sobie [b]Kyu[/b], piszesz o szacunku myśliwych do zwierzyny a ja w ten szacunek szczerze powątpiewam - zerknij sobie na to, jak polowało się w czasach powojennych, jak myśliwi mięli wolną rękę w " tępieniu szkodników " - zatrute jaja, trucizny, wnyki, pułapki. bezwzględne tępienie ptaków drapieżnych, " akcja wilcza ", wszystko w imię ochrony interesu człowieka, czyli aby wykluczyć jak najwięcej konkurentów do mięsa oglądałem też ostatnio, jak nasi rodacy przyczynili się do wytępienia foki w Bałtyku, wymyślili oni, min. sposób na odcinanie fokom żuchwy / chyba /, za którą płacono kasę - podobnie było w przypadku wielu innych gatunków, gdzie płacono myśliwym po okazaniu części ciała zwierzęcia - teraz, niedobitki z tamtych czasów i pokolenie komunistyczne, gdzie myśliwi byli elytą i wszystko im było wolno, bardzo tęsknią za takimi czasami, gdzie to ich interes był najważniejszy, ważniejszy, niż ochrona przyrody, ochrona gatunkowa, itp. myśliwi z wielkim rozżaleniem mówią, że Polska jest ostatnim " skansenem Europy ", gdyż wszystkie kraje sąsiedzkie tępią wilki i niedźwiedzie i na tym zarabiają, tępią wszystkie drapieżniki, co przekłada się na " pozyskanie ' 1000 zajęcy w dwa dni w ponad " 20 strzelb ", itp. zresztą, ten szacunek, zwłaszcza do drapieżników, nie obowiązywał chyba nigdy - czytałem prasę łowiecką z końca XIX wieku i już tam wpajano myśliwym nienawiść, min, do lisa - że to wielki szkodnik, który niszczy zwierzynę drobną, że trzeba ratować przed nim polską przyrodę, itp. - Weź pod uwagę, że nie było wtedy ani szczepień przeciwko wściekliźnie, ani dużej populacji tych drapieżników pamiętam, że kilka lat temu prasa łowiecka musiała uspokajać myśliwych, zwłaszcza tych młodych wiekiem i stażem, gdyż tak podpalili się nienawiścią do lisa, że nie okazywali mu żadnego szacunku - Ci myśliwi to często kontynuatorzy " zawodu " z pokolenia na pokolenie i jaki mają mieć Oni szacunek do zwierzyny, skoro ich ojciec i dziad truli kruki, myszołowy, jastrzębie, zwalczali wilki i bobry, itp. nikt im tego szacunku teraz nie wpoi, a co tu mówić o, tzw. " nowobogackich ", którzy zostają myśliwymi dla mody, bo mają za dużo kasy, lub chcą nawiązać biznesowe kontakty?.
  14. [quote name='farabutto']Stawiam na to, że myśliwemu szkoda marnować naboju. Nie ma kalkulacji, bo nabój kosztuje, a uderzenie pałką jest free...[/QUOTE] Mam podobne przypuszczenia, a czytałem o różnych przypadkach - jak to dewizowcy nastrzelali ptactwa na obrzeżach PN i nawet ich nie pozbierali, bo im się nie chciało, lub jak myśliwy " pozyskał " 3 lisy a czwartego, którego postrzelił już nawet nie dochodził, bo po co, skoro miał już trzy " szkodniki " na rozkładzie?.
  15. Większość myśliwych z którymi dyskutowałem ma takie a nie inne zdanie, większość jest przeciwko sterylizacji, kastracji, przeciw utrzymywaniu schronisk, za odstrzałem psów i kotów, za tępieniem krukowatych, ptaków drapieżnych, za powrotem wilka na listę gatunków łownych, itp. większość też jako dogmat stawia wyższość człowieka nad zwierzętami i fakt, że empatia i miłość wobec zwierząt to coś nagannego, wręcz niegodnego miana człowieka - takiego określenia doczekałem się, gdy stwierdziłem, że wolę, np. 1% wesprzeć zwierzęta, zamiast, np. dzieci nie twierdzę, że to " barbarzyńcy, mordercy ", itp. ale są to na pewno ludzie o innej wrażliwości, o innym stosunku do zwierząt, może mają jakiś tam szacunek ale najczęściej ten szacunek okazują po śmierci, zamiast za życia - tak, wielu z tych, z którymi udało mi się podyskutować, to prostaki i buraki i jakakolwiek " miłość " do lasu i do przyrody tego nie zmieni, bo nie miłość do przyrody kieruje myśliwym, tylko miłość do własnego hobby.
  16. To może podam Ci przykłady: [QUOTE][INDENT]Ja tylko nieśmiało chciałbym zauważyć, że bycie człowiekiem nie oznacza boskiej władzy nad stworzonkami i mocy decydowania, które z nich mogą a które nie mogą się rozmnażać. Dla mnie pozbawienie zwierzątka naturalnej chęci posiadania potomstwa dlatego że "tak mi wygodniej" jest dopiero znęcaniem się nad zwierzątkami. Owe zwierzątka instynkt popycha do rozmnażania a tu nagle nie maja potomstwa. To jest dla zwierzątka wielki stres, i tak rok po roku przez lat kilkanaście... [/INDENT] [/QUOTE] [QUOTE][B]Sterylizacja i kastracja to wyrafinowana forma uprzedmiotawiania zwierząt, chcesz sobie przytulić coś miłego i niekłopotliwego to proponuje zatrzymać się na etapie pluszowych misiów. Zwierzęta maja swoje potrzeby życiowe, które determinują biologiczny sens ich istnienia, pozbawianie ich możliwości prokreacji jest czymś kompletnie barbarzyńskim i nieetycznym.[/B][/QUOTE] [QUOTE]widzę natomiast – moim zdaniem – słuszny brak zrozumienia dla całej tej działalności. Weź pod uwagę, że jesteśmy „przyzwyczajeni” do śmierci zwierzęcia, nie chodzi o zobojętnienie (które w mojej opinii zawsze jest zwyrodnieniem) lecz o zaakceptowanie jej jako pełnoprawny element każdego życia. Jesteśmy też przyzwyczajeni do współpracy z psami – są one dla nas partnerami a nie zabawkami i dlatego potrafimy docenić jakość psiego życia. Nie chce mi się szukać po internecie lecz łatwo znaleźć tam wiele wypowiedzi wskazujących, że nie więcej niż 10% zwierząt mieszkających w schroniskach ma szanse na adopcje. Skoro nie ma szans na radykalne zwiększenie powierzchni schronisk, ani na finanse pozwalające zapewnić wszystkim podopiecznym dobrego życia, to powstaje pytanie co lepsze, kontynuować marną egzystencję wszystkich, czy pomóc 90% zwierzaków spokojnie i bezstresowo skończyć życie a pozostałym zapewnić wszelkie wygody podczas czekania na nowego właściciela. Gro miłośników zwierząt paranoicznie boi się słowa „śmierć”, przypisując równocześnie psiakom i kotom ludzkie cechy – świadomość egzystencji i strach przed utratą życia. [b]My się tego nie boimy i potrafimy dostrzec korzyści wynikające z humanitarnego uśmiercenia. Mając nasze zrozumienie śmierci zwierzęcia uważamy, że ludzie zajmujący się bezdomnymi psami bardziej im szkodzą niż pomagają.[/b] ... [b]empatia to zdolność odczuwania doznań, uczuć lub sposobu myślenia innych ludzi, nie może dotyczyć zwierząt gdyż nie posiadają uczuć ani przemyśleń – czyli jednak wszystko opiera się o przypisanie zwierzętom ludzkich cech. [/b]Gdyby próbować rozszerzyć znaczenie empatii o wrażliwość na jakiekolwiek cierpienie, to tym bardziej należy dążyć do masowego usypiania „niechcianych” (bez perspektywy adopcji) zwierząt domowych. Jest to jedyna metoda na bezwarunkowe skrócenie udręki życia w schronisku, każda próba poprawy warunków bytowania jest jedynie bezsensownym przedłużaniem smętnej wegetacji psa czy kota, pozbawionej jakiejkolwiek radości egzystencji. Ludzie dążą do tego najczęściej dla zaspokojenia własnych ambicji (nie przyznają się do tego) lub „gloryfikacji” życia jako dobra nadrzędnego – przypisując niechcianym zwierzakom świadomość. [/QUOTE] [URL]http://www.forum.lasypolskie.pl/viewtopic.php?p=358009#358009[/URL]
  17. [quote name='Kyu'] Bezag- nie pozwalaj sobie! Ja też znam "niemysliwych" tresujących psy metodą krzyku i bicia! A myśliwego nie znam ani jednego. Się uniosłam serio, bo ludzie w kole mojego ojca mają OGROMNY SZACUNEK DO PSÓW, które nie tylko są towarzyszami polowań, ale wspaniałymi psami rodzinnymi, Ci ludzie na prawde mają życie poza polowaniami! A taka piramida to ewolucja i natura, a nie żaden rasizm.[/QUOTE] Widzisz, gadałem z myśliwymi przez ostatnie 7 lat i wiele się przez ten czas nauczyłem, dowiedziałem a mianowicie: że myśliwi nie kochają zwierząt, tylko polowanie na nie, a ten, kto kocha zwierzęta, to zoofil że myśliwy zabija ze łzami w oczach, ale gdy pomyśli sobie o tym, ileż to dany jeleń lub sarna mogłyby narobić szkód w lesie, to już czuje się lekki na sercu i na sumieniu i strzela, wiedząc, że ratuje w ten sposób las że zwierzęta nie mają żadnych uczuć, nic nie czują, nie są zdolne do empatii, itp. i rządzi nimi tylko czysty instynkt, a kto sądzi inaczej, jest kretynem że człowiek nie może się kierować empatią względem zwierząt, gdyż jest ona zarezerwowana tylko ludziom że nie powinno się sterylizować i kastrować psów i kotów, gdyż jest to gwałt na przyrodzie - psy i koty powinny się swobodnie rozmnażać i być humanitarnie zabijane przez myśliwych kulą w łeb a każdy, kto kastruje, sterylizuje swojego psa powinien być posądzony o okrucieństwo wobec zwierząt że myśliwy nie może traktować i postrzegać śmierci tak jak " bambiści ", gdyż myśliwy spotyka się ze śmiercią na co dzień i nie robi ona na nim żadnego wrażenia i taki myśliwy wie, że lepiej zabrać psa za stodołę i odstrzelić, niż utrzymywać schroniska dla psów i kotów, a zaoszczędzoną kasę należy przeznaczyć na obiady w szkołach i przedszkolach itp. itd. więc nie pisz mi tutaj o szacunku myśliwych do zwierząt, gdyż takich myśliwych jest jak na lekarstwo.
  18. [quote name='Kyu']Oczywiście myśliwy chce trofeum, z resztą takie "dla wybranych", bo tych z kasą, bardzo elitarne. Niektórym takie hobby może się wydawać okrutne, ale niesie za sobą też pare dobrych rzeczy, nie tylko tych złych, oczywiście w momencie, gdy jest to robione z głową i szacunkiem dla przyrody. Tylko cały czas staram się uświadomić, że to nie myśliwi (poza niektórymi gatunkami) decydują o tym do czego i w jakiej ilości strzelają;)[/QUOTE] To teraz taka ciekawostka: [QUOTE][B]Policzyli leśne zwierzęta. 260 żubrów, 150 niedźwiedzi... - W lasach Podkarpacia żyje m.in. 260 żubrów, 150 niedźwiedzi, 10,1 tys. jeleni, 500 wilków i 8,8 tys. bobrów - poinformował Edward Marszałek, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie.[/B] W regionie zakończyła się doroczna inwentaryzacja zwierząt. - Lasy podkarpackie to jedna z najważniejszych krajowych ostoi dzikiej zwierzyny. Nigdzie poza Podkarpaciem nie występuje tak pełna gama wielkich drapieżników z niedźwiedziem, wilkiem i rysiem, a także największych roślinożerców, łącznie z żubrem, łosiem i jeleniem - powiedział Marszałek. W lasach Podkarpacia żyje także [B]260 rysi[/B] i 160 żbików. Mniejsza liczebność żubrów (w ubiegłym roku było ich 280) wynika m.in. z eliminacji chorego na gruźlicę stada w dolinie Sanu. Na tym samym poziomie utrzymała się liczebność lisów - 10,3 tys. Z przeprowadzonego przez leśników spisu wynika też, że w lasach Podkarpacia bytuje m.in. 37,2 tys. saren, 9 tys. dzików oraz 200 łosi. Dzików w ciągu ostatniego roku przybyło o tysiąc sztuk, a łosi o 10 osobników. Dość licznie na Podkarpaciu występują mniejsze drapieżniki: kuny - 5,6 tys., borsuki - 2,5 tys. i tchórze - 2,9 tys. Doliczono się też 19,7 tys. bażantów; o prawie dwa tysiące więcej niż przed rokiem. Natomiast kuropatw żyje 9,3 tys. Szybko przybywa bobrów. W 2004 r. było ich 2,1 tys., trzy lata temu 5,3 tys., w ubiegłym roku - 8,3 tys., a obecnie już - 8,8 tys. - Wysoka liczebność dzikiej zwierzyny świadczy o dobrym stanie naszych lasów, ale podnosi koszty upraw leśnych i rolnych. Gromadzące się w duże chmary jelenie potrafią zniszczyć nawet zabezpieczone specjalnymi preparatami pędy sadzonek - zauważył Marszałek. W tym roku nadleśnictwa na Podkarpaciu wydadzą ok. 4 mln zł na zabezpieczenie sadzonek przed zgryzaniem przez jeleniowate, trzy lata temu były to 3 mln zł. [/QUOTE] [URL]http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,13702663,Policzyli_lesne_zwierzeta__Zyje_u_nas_m_in__ponad.html[/URL] i odpowiedź osoby zainteresowanej ochroną dużych drapieżników w Polsce: [QUOTE]Ciekawe jaka metodyka posluguje sie RDLP w Krosnie podczas monitoringu liczebnosci zwierzat na swoim terenie. Niestety nigdy ta informacja nie jest podana. Przykladowo na potrzeby sporzadzenia Strategii zarzadzania niedzwiedziem (2011) zespol naukowy przeprowadzil ocene liczebnosci niedzwiedzia za pomoca metod genetycznych i wyszlo im na terenie RDLP Krosno cos kolo 65 sztuk (w tym niedzwiedzie, ktore zachodza na teren Polski z Ukrainy i Slowacji), a w calej Polsce ok. 100. Panu Marszalkowi niedzwiedzie mnoza sie jak kroliki. Jeszcze w 2008 mial ich [B]100[/B], a teraz juz [B]150[/B] i to tylko w RDLP Krosno. Dla rysia podobnie. W ciagu ostatnich 10 lat zwiekszyly swoja liczebnosc w RDLP Krosno [B]ponad dwukrotnie[/B]. Wedlug RDLP w Krosnie wystepuje u nich wiecej niz w calej Polsce-ok. [B]250[/B]- podczas gdy szacunki naukowcow podaja ze zyje w calym kraju okolo [B]200 sztuk.[/B] Wilk to samo. Okarma (2011) podaje ze w calych [B]Karpatach[/B], czyli od Beskidu Slaskiego, przez Beskid Zywiecki, Maly, Wyspowy, Sadecki, Niski, Tarty, Gorce, Bieszczady i Pogorze Przemyskie wystepuje okolo 300-350 sztuk, a pan Marszalek naliczyl tylko w swojej RDLP [B]500[/B] tych krwiozerczych bestii. Jednym slowem za kazdym drzewem czai sie wilk. Wg. Dr. Smietany zageszczenie wilkow w Bieszczadach wynosi ok. 5 sztuk/100km² podczas gdy z ww. danych RDLP Krosno wynika, ze owo zageszczenie wynosi ok. 10 sztuk/100km². Mozna odnieść wrażenie, że ktos stosuje tu metodę [B]biurkowo-sufitowa[/B] monitoringu liczebnosci zwierzat.[/QUOTE] moje pytanie jest takie: skoro specjaliści tak liczą zwierzęta, których w naszym kraju jest [B]mało[/B], to jak Ci sami specjaliści liczą zwierzynę, której jest dużo, bardzo dużo i za dużo? skoro już liczebność wilka, niedźwiedzia i rysia jest niewiarygodna, bo okazuje się, że na Podkarpaciu jest więcej rysi, niż na terenie całej polski, mamy ponad 2 / 3 polskich wilków i 150 niedźwiedzi, których w całym kraju nie ma ponoć więcej ... i jak na to zareaguje szeregowy myśliwy? - eeee? ... no żesz Ty, mamy tyle wilków, rysi i niedźwiedzi a myśliwi ledwie wiążą koniec z końcem, podobnie jak rolnicy i hodowcy - wszystko przez tych " mieszczuchów ", którzy chcą Nam narzucić ochronę tych wrednych bestii ostatnio na łowieckim myśliwi żalili się, że przez wilka, koła łowieckie zaczną bankrutować z powodu obecności wilka, gdyż nie będą one w stanie wykonać rocznych " planów pozyskania ", ale na pytanie, które polskie koło zbankrutowało z powodu obecności wilka w obwodzie, już nie znaleźli odpowiedzi ...
  19. Tu, jeszcze zdanie myśliwego: [quote] [COLOR=#000000]Rolnicy rolnikami, ale ja się zastanawiam jak się utrzymają koła łowieckie na terenach gdzie wilki będą priorytetem? Jak wyżrą jelenie i sarny to koło leży. Drapieżnik mający tak duży wpływ na zwierzynę, która stanowi wartość gospodarczą(jelenie, sarny, dziki) powinien być regulowany. Tak, żeby jedzenia mu nie zabrakło i żeby myśliwi mogli polować. ... [/COLOR] [COLOR=#000000][COLOR=#000000]Dolicz sobie jeszcze kary za niewykonanie planu i stałe opłaty. Koło bez zwierzyny grubej jest praktycznie do rozwiązania.[/COLOR][/quote] [url]http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=417918&t=417918[/url] [/COLOR]
  20. [quote name='panbazyl']kurcze - skomplikowane to jest :diabloti: a czy pojęcie "dewizowca" nadal funkcjonuje? Ja myślalam, że to taki komunistyczny relikt i już go nie ma.[/QUOTE] A jakże, dewizowcy to gruba kasa dla nadleśnictwa, najczęściej przyjeżdżają do nas Niemcy - chyba prawie dwa lata temu była afera, gdy nadleśnictwo Białowieży podało do sądu młodego ornitologa o " złośliwe płoszenie zwierzyny " - a co On zrobił? - ano, obserwował ptaki i ponoć Jego obecność w lesie zakłóciła dewizowe polowanie na jelenia, byka / rykowisko /, co bardzo zdenerwowało bogatego, niemieckiego strzelca oczywiście, sąd oddalił oskarżenie, bo las nie należy do myśliwych i leśników. Profesor Okarma jest niepolującym członkiem PZŁ, a ta " strategia " wygląda tak, jakby była pisana pod myśliwych, a nie w celu ochrony wilka, a myśliwi nadal jojczą na wilka, ale chwalą też " zaradność " rolników i hodowców: [quote] [COLOR=#000000]U nas problemu z wilkami nie ma od kilkunastu już lat - gdy tylko pojawiły się owczarnie (których wcześniej nie było). Początkowo zdarzały się ataki na owce lecz od czasu zrozumienia przez hodowców owiec, że na pieniądze od wojewody czeka się długo a procedura skomplikowana - uruchomiono transgraniczny most z Ukrainy. Nie wiem jak sie ten syf nazywa którym naciera się padłe kury, szkielety kurze z TESCO i inne mięsne odpadki. Chłop sobie świetnie radzi. Niestety znacznie zwiększyła się liczba padłych orłów i kruków. [/quote] [url]http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=21&i=77894&t=77894[/url] [/COLOR]
  21. [quote name='filodendron']Obecnie za szkody wyrządzone przez wilki odszkodowania wypłaca skarb państwa. Czy jeśli myśliwi wywalczą sobie prawo do odstrzału, to koła przejmą te zobowiązania? .[/QUOTE] W strategii zarządzania populacją wilka pisze, że za szkody powinien nadal płacić Skarb Państwa, a myśliwi powinni mieć prawo do odstrzału wilka, do trofeów / skóra, czaszka / oraz do sprzedaży odstrzałów na wilka innym myśliwym, np. dewizowcom oczywiście, Skarb Państwa powinien też płacić kołom łowieckim za obecność wilka w ich łowiskach, gdyż " niszczy " on zwierzynę, która mogłaby być " pozyskana " przez myśliwych, a tym samym, naraża koła łowieckie na straty.
  22. Tak w kwestii wilka - kawałek tekstu z " Polityki ": [QUOTE]- W Puszczy Augustowskiej jest ok. 40 wilków. Ich populacja jest stabilna. Nie wyginęły nawet wtedy, kiedy tępiono je z urzędu - mówi Tadeusz Wasilewski, nadleśniczy nadleśnictwa Augustów. - Drapieżniki są niezagrożone, populacja prężna. W naszym regionie powinno się na nie polować. Tym bardziej, że część przychówku i tak migruje - głównie na wschód. A tam trafia pod lufy myśliwych litewskich albo białoruskich. Nadleśniczy mówi, że miejscowi nie domagają się odszkodowań od wojewody - nauczyli się z wilkiem żyć: - ok. 10-15 sztuk ginie bez wieści. Lepiej by było, żeby zamiast kłusowników wilki odstrzeliwali zgodnie z prawem myśliwi. [B]Mogliby na tym nawet zarabiać.[/B] Piotr Wawrzyniak, specjalista ds. łowieckich w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku, jest podobnego zdania. - Większość osób zajmujących się ochroną przyrody uważa, że populację wilka powinno się regulować tam, gdzie nastąpiło wysycenie tego gatunku w środowisku - mówi. - Tak już jest na naszym terenie. Jego zdaniem restrykcyjną ochronę wilka forsują głównie mieszkańcy miast, niemający bezpośredniej styczności z przyrodą, a tacy wiedzę o tym gatunku czerpią głównie z mediów. Gospodarkę łowiecka, w ogóle gospodarowanie zwierzyną, dużo lepiej czują ludzie ze wsi. - I to właśnie przez nich, nie przez ludzi z miasta, wilk musi zostać zaakceptowany. [/quote] i jeszcze " Brać Łowiecka ": [quote][TABLE="align: center"] [TR] [TD="class: tekst_gl"][B]Zieloni krytykują wilczą strategię[/B] Wojciech Sobociński [/TD] [TD="class: tekst_gl, align: right"] [/TD] [/TR] [/TABLE] [TABLE] [TR] [TD="class: tresc_krotka_gl, colspan: 2"] Niebawem minie półtora roku od ogłoszenia propozycji krajowych strategii zarządzania populacjami kilku chronionych gatunków. Największe emocje wywołały zapisy dotyczące ochrony wilka. Na rozwiązania zaproponowane przez specjalistów nie godzą się Zieloni i urzędnicy GDOŚ. [/TD] [/TR] [/TABLE] [B]Jak poradzić sobie z wilkiem[/B] Krzysztof Potaczała [/quote]
  23. [quote name='Kyu'] motylequ, tu nie chodzi o katalogowanie, choć pewnie w jakiejś mierze robimiy to wszyscy na codzień, Ty na przykład masz myśliwych za morderców, a ja ludzi przywiązujących się do drzewa twierdzących, że żoną jelenia jest sarna j.w. .. Dla mnie pod pojęciem zieloni- zwort, którego użyłam w moim pierwszym poście "katalogowej" dyskusji, odnosi się do ludzi, którzy radykalnie walczą w sprawach, o których nie mają rzetelnej, obiektywnej wiedzy, ba często nie mają nawet tej podstawowej, często są to sprawy tzw. beznadziejne. Nawet z psychologicznego punktu widzenia "porwanie się z motyką na słońce, nie wiedząc jak wygląda motyka i jak wygląda słońce" o tym właśnie świadczy. Tyle. [/QUOTE] Tak się zastanawiam - myśliwi żalą się, że wrzucamy ich do jednego worka z kłusownikami, czarnymi owcami, itp. a co robisz Ty? - Ty, wrzucasz do jednego worka sporą część społeczeństwa, pozbawioną elementarnej wiedzy przyrodniczo - biologicznej, z ludźmi, którzy takową wiedzę posiadają i chcą coś zrobić dla przyrody gdyby nie tacy ludzie, nie mielibyśmy już być może Do;liny Rospudy i innych, cennych przyrodniczo miejsc myśliwi często posiadają sporą wiedzę, ale wykorzystują ją do kompromitacji i poniżania swoich oponentów podczas konwersacji, zawsze stawiają Siebie w centrum, jako alfę i omegę, wszechwiedzącego, wszechwładnego, jedynego, ktory o przyrodzie coś wie i który potrafi o ową przyrodę dbać, co jest niczym innym, tylko sprytną propagandą - podobnie, jak pitolenie o dokarmianiu i o hodowli: [quote] [COLOR=#000000]Noszenie jeleniom żarcia do lasu jest eko-nielogiczne. Noszenie worów z żarciem po lasach jest logiczne tylko wtedy, gdy chcesz zrzucić bebech. Dla wielu myślistwo staje się dewiacyjną formą kontaktu z przyrodą. Zwierzyna ma występować (jak w cyrku) w określonej ilości, w określonym gatunku, na określonym terenie. Ma być nażarta (jak w tuczarni), zdrowa z kopytami i ozdobnie wybujała (na ścianę i do galerii). Na potrzeby kontaktu z tą zwierzyną trzeba budować po lasach jakieś sztuczne obserwatoria, dozowniki, zwabiacze, zagrody. Zewsząd wyłazi szara buchalteria, administracyjny kociokwik, awantury starych samców, rytualne ochlaje, dąsanie się na bioróżnorodność, zapędy eksterminacyjne wobec "zbędnych" gatunków itp. Myśliwy. Swój - w kole. Obcy - w lesie. [/quote] [url]http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=417538&t=417538[/url] [/COLOR]
  24. [quote name='filodendron'] *** [B]Lis[/B], jak rozumiem z ogólnej atmosfery, strefa buforowa dot. odstrzału wilka na pograniczu polsko-słowackim pozostała w strefie planów?[/QUOTE] Niestety, nie znam obecnej sytuacji, ale może ten tekst Ci pomoże: [url]http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne[/url] nasi myśliwi twierdzą, że Polska nie może nic wymusić na swoich sąsiadach, bo są to suwerenna państwa i mogą robić ze swoimi wilkami to, co im się podoba, a że wszyscy poza polakami mają olej w głowie, to w prawie całej Europie na wilka się poluje a co do wilka w Polsce - oto zdanie myśliwego, dyskutującego na innym zwierzęcym forum: [quote] Otoz, Drogie Panie i Panowie lowiectwo w Polsce funkconuje na zasadzie spolecznej - panstwowej - [B]wlasnosci [/B]zwierzat zwanych lownymi oraz [B]prawa[/B] do polowania na te zwierzeta spoczywajacego rowniez w rekach spoleczenstwa. Wracajac do sedna - oprocz uzyskania uprawnien, do wykonywania polowania potrzebny jest kawalek pol/lasow. Ten kawalek Polski zwany tez "obwodem lowieckim" wydzierzawia spoleczenstwo czyli Panstwo, reprezentowane przez organy lokalnej administracji, badz Lasow Panstwowych. Obywatele Polski, ktorzy uzyskali odpowiednie kwalifikacje - uprawnienia, moga skorzystac z prawa do polowania na tym terenie po wniesieniu stosownej - ustalonej urzedowo oplaty. Tzw. tenuty dzierzawnej. Jej wysokosc uzalezniona jest od "lowieckiej wartosci" obwodu - czyli w pierwszym rzedzie ilosci zwierzyny na danym terenie, ktora mozna upolowac zgodnie z zasadami ustalnymi przez wlasciciela prawa do polowania czyli Panstwo oraz istniejacymi warunkami do wykonywania tego polowania. W zamian za oplacenie tenuty dzierzawnej mysliwi moga zatrzymywac dla siebie upolowane zwierzeta, Sa jednakze rowniez zobowiazani do wyrownania szkod, ktore wyrzadzaja zwierzeta lowne w gospodarce rolnej. Wysokosc tenuty dzierzawnej siega 5 zlotych za hektar, minimalny teren wydzierzawiany jako obwod to 3000 hektarow, do tego dochodza placone odszkodowania - od kilku tysiecy zlotych, do kilkuset tysiecy zlotych w duzych obwodach. Te sumy, ktore wyklada korzystajacy ze swego prawa do polowania obywatel kompensowane sa calkowicie, badz czesciowo ze sprzedazy upolowanej zwierzyny. W przypadku pojawienia sie wilka ten bilans ulega zakloceniu - nie mozna zwierzyny tyle upolowac, by pokryc, zrownowazyc wspomniane koszty - bo wilki tez cos musza jesc. Jest wiec logicznym, iz ten stan rzeczy sprowadzajacy sie do "utrzymania wilka" kosztem malej grupy obywateli na dluzsza mete nie jest akceptowalny i predzej czy pozniej Panstwo - jako podatnicy beda poproszeni do kasy by pokryc nie tylko posrednie koszty obecnosci duzych drapieznikow - tj. zagryzione zwierzeta hodowlane, lecz rowniez koszty posrednie, ktore powodowane sa spadkiem wplywow z wydzierzawiania prawa do polowania. Dlaczego to wlasnie na mysliwych ma spoczywac obowiazek "utrzymania" zwierzecia chronionego do ktorego owi nie maja zadnego prawa, ani wplywu wychodzacego poza to co w tej gestii moze lub nie moze kazdy inny obywatel. Nie wiem. [/quote] i propozycje naukowców i myśliwych, na to, co zrobić z wilkiem w Polsce: [quote] [.] Łącznie straty jakie potencjalnie mogą ponosić dzierżawcy lub zarządcy obwodów łowieckich z tytułu obecności wilków, według tych założeń, mogą więc sięgać około 105 tys. zł. rocznie na 100 km² obwodu łowieckiego. [.] Myśliwi nie są przyzwyczajeni do uwzględniania tych drapieżników w prowadzeniu gospodarki łowieckiej. Straty ekonomiczne są dla nich bardziej widoczne i odczuwalne. Dlatego ich opinie na temat wilków są często skrajnie negatywne. Podwyższenie poziomu akceptacji społecznej ma zasadnicze znaczenie, gdyż właśnie bezpośrednia presja człowieka decyduje tam o utrzymaniu się lub zaniku lokalnych subpopulacji wilka. Aktywne działania powinny obejmować edukację kluczowych grup społecznych (leśników, myśliwych i hodowców), monitoring stopnia izolacji i wskaźników populacyjnych (zagęszczenia i liczby wilków) wystarczających do uznania stanu ochrony subpopulacji na wyodrębnionych obszarach za zadowalający, co pozwoliłoby docelowo na wprowadzenie zasad aktywnego zarządzania populacją wilków, podobnie jak na wschód od Wisły. [.] Myśliwi dokonujący odstrzału wilka powinien mieć prawo do trofeum (skóra, czaszka), a dzierżawcy lub zarządcy obwodów łowieckich - do sprzedaży odstrzału na wilka (przychody z tego tytułu mogą stanowić formę rekompensaty za straty w gospodarce łowieckiej, ponoszone z tytułu obecności wilka). Dodatkowo, rozwiązanie takie przyczyniłoby się być może do ograniczenia ewentualnego kłusownictwa, ponieważ należy przypuszczać, że myśliwi mogący legalnie pozyskać wilka lub sprzedać odstrzał na wilka sami będą zainteresowani wyeliminowaniem nielegalnych działań przeciwko wilkom. [/quote] [url]http://smz.waw.pl/files-gatunki/prezentacja_program_dla_wilka.pdf[/url]
  25. A w kwestii tego felietonu o zającach z Wiadomości, to myśliwi chwalą go za " pozytywny PR " - i o to Im chodzi, nie o ochronę zająca proponują też, żeby na końcu materiału dodać taki tekst: " u naszych sasiadow z Niemiec, gdzie ochrona drapieznikow opiera sie na zdrowym rozsadku na swiateczne stoly trafia prawie pol miliona szarakow z tamtejszych pol........ [IMG]http://www.forum.lasypolskie.pl/images/smiles/mg.gif[/IMG] " oczywiście, fakt, że Niemcy i Austriacy tępią wszystko, co się tylko da, żeby móc żreć zające, jest wielkim powodem do dumy dla naszych myśliwych.
×
×
  • Create New...