Jump to content
Dogomania

lis

Members
  • Posts

    1073
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by lis

  1. [b][URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/87795-filodendron"][B]filodendron[/B][/URL][/b], bóbr [b]nie jest[/b] " szkodnikiem[/b], w ogóle w przyrodzie nie występuje takie pojęcie bóbr jest ofiarą ludzkiej głupoty i tępoty urzędasów, poza tym, w dzisiejszych czasach, gdy wycina się lasy i osusza teren, przez co woda nie ma się gdzie zatrzymywać i zalewa ludzi, bóbr przywraca przyrodzie jej naturalny stan a ich odstrzał nie rozwiązuje problemu, gdyż na miejsce odstrzelonych osobników przybędą nowe: [quote] Istnieje jednak możliwość, że wybicie zwierząt nic nie da - sugeruje regionalny konserwator przyrody Marek Machnikowski. - [B]Tutaj rządzi ekologia. Jeżeli są warunki siedliskowe i zmniejszymy na chwilę tę populację, to one będą się bardziej intensywnie rozmnażać. Albo przyjdzie inna rodzina póki ma warunki dogodne do rozwoju, czyli mają drzewa, z których mogą budować tamy, mają jakieś zakrzaczenia, które mogą być wykorzystywane do budowania żeremi - wyjaśnia. I dodaje. - To może stworzyć obszary takie, że ta rzeka mogłaby spokojnie wylewać, a nie budować tam domów czy osiedli. I wtedy ta fala automatycznie spłaszczona. Nie poprawiajmy wszędzie przyrody i nie uważajmy się, że naszym działaniem możemy ujarzmić przyrodę[/B] - kwituje konserwator przyrody. [/quote] [url]http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7938235,Odstrzal_bobrow____To_moze_nic_nie_dac___mowi_regionalny.html[/url]
  2. [quote name='filodendron']Jeszcze o wilku - w kwietniowym numerze Wiedzy i Życia jest artykuł im poświęcony. Piszą (autorką jest prezes Stowarzyszenia dla Natury Wilk - Sabina Nowak), że rozmnażające się watahy żyją we wszystkich rozleglejszych lasach na wschód od Wisły a w ostatnich latach pojawiły się także w Polsce zachodniej - zdaniem autorki wynika to z objęcia wilka ochroną. Wilk przedstawiony jest - co oczywiste ze wzgl. na osobę autorki - jako sprzymierzeniec leśników w walce o ochronę i trwałość lasów. O myśliwych, którzy myślą chyba inaczej, autorka nie wspomina. Podaje jednak dane dotyczące odszkodować wypłacanych rolnikom - w 2011 roku za szkody wyrządzone przez wilki wypłacono zaledwie 490 tysięcy zł. To jest 21 razy mniej niż wypłacono za szkody wyrządzone przez bobry - blisko 10,5 miliona złotych w 2011 roku. Czy myśliwi też chętnie postrzelali by sobie do bobrów bez ograniczeń? Liczy się takie trofeum?[/QUOTE] Tyle, że dla myśliwych, Sabina Nowak to " ekoterrorysta ", " eko oszołom ", " eko łom ", itp. nie ma żadnego poważania, podobnie jak autorzy " Dzikiego Życia " dla nich, autorytetem w kwestii wilka jest tylko Henryk Okarma, który ma największy dorobek naukowy, jest zagorzałym zwolennikiem powrotu wilka na listę gatunków łownych, oraz fachowcy z innych krajów, które na wilki polują autorytetem jest też prof. Roman Dziedzic, zwolennik odstrzału ptaków krukowatych, przeciwnik objęcia ochroną zająca i kuropatwy / bo myśliwy nie będzie wtedy chronił czegoś, do czego nie może strzelać / i zwolennik odstrzału psów i kotów co do bobrów, to myśliwi chcą, żeby te były tępione ale nie chcą bobrów na liście gatunków łownych, gdyż nie chcą płacić odszkodowań, które dobiły by finanse kół łowieckich.
  3. Heh, nie tylko Polacy mają niedouczonych myśliwych: [QUOTE] [b]Dewizowcy przed sądem [B]Trzy miesiące więzienia i wysoka grzywna. Zakończył się proces myśliwych z Belgii, którzy pod Gorzowem na zbiorówce strzelali do wilków. [/B] Dwa wilki padły od kul dewizowców. Sąd Rejonowy w Myśliborzu uznał, że jest to – jak głosi kodeks karny – istotna szkoda w świecie zwierząt chronionych. Każdy ze sprawców dostał po trzy miesiące więzienia, 20 tys. zł grzywny i 8 tys. nawiązki na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Do tego koszty sądowe. Odsiadkę sąd zawiesił na trzyletni okres próby. Od ciężarów pieniężnych ucieczki nie ma. Ale wyrok jest nieprawomocny. Obrona rozważa apelację. [B]Jenot jak wilk [/B]10 grudnia 2011 roku. Nadleśnictwo Głusko w okręgu gorzowskim. W OHZ, prowadzonym przez Lasy Państwowe, poluje grupa dewizowców z Belgii. Do odstrzału gruby zwierz, lis, jenot i szop pracz. – Doskonale wiedzieli, że muszą uważać na wilki – ówczesny leśniczy do spraw łowieckich, Edward Drzewiecki, który prowadził feralne polowanie, nie ma żadnych wątpliwości – od kilku lat, odkąd tylko zinwentaryzowaliśmy u nas stałe wilki, zawsze podkreślałem to na odprawie przed każdą zbiorówką. Uważajcie, bo możecie w pędzeniu spotkać chronionego wilka… Przestroga zmaterializowała się w połowie dnia, tuż przed przerwą na posiłek. Miot objął przynajmniej trzy wilki. Jeden szczęśliwie przedostał się przez linię. Przemknął tuż obok pozostawionych na dukcie samochodów. Kolejne dwa bure ruszyły w przeciwnych kierunkach, każdy na swoją flankę pędzenia. Olivier D. i Alex D. stali w tym miocie na dobrych stanowiskach. Każdy z nich zamykał przeciwległe skrzydło. Za spust pociągnęli niemal jednocześnie. Żaden nie spudłował. Obaj strzelili po wilku. – Strzelcy byli w szoku – wspomina Edward Drzewiecki – widać było po twarzach, że są zdruzgotani tym, co się stało. Ale to nas spotkał prawdziwy szok, gdy usłyszeliśmy ich tłumaczenia. [b]Obaj Belgowie jednobrzmiąco wyjaśnili, że strzelili, bo sądzili, że wyszły im jenoty, a nie wilki! Szczerze przyznali, że prawdziwego wilka nigdy wcześniej nie widzieli. Zwierz, którego przygnała naganka, wydał się każdemu z nich właśnie jenotem, a nie wilkiem. Dlatego bez obaw pociągnęli za spust.[/b] [B]Istotna szkoda [/B]– Prowadzący polowanie zachował się właściwie. Natychmiast powiadomił nadleśnictwo – wspomina zastępca nadleśniczego w Głusku, Piotr Górecki – wezwaliśmy Straż Leśną i Państwową Straż Łowiecką. Na miejsce szybko dojechali policjanci. Prokuratura Rejonowa w Choszcznie wszczęła śledztwo. Sprawcy nie zaprzeczali, że wilki padły od ich kul. W trakcie przesłuchania powtórzyli, że byli przekonani, iż strzelają do jenotów, a nie do wilków, których wcześniej nie widzieli nawet w ZOO. Prokurator przedstawił każdemu z Belgów zarzut przestępstwa opisanego w art. 181 par. 3 kodeksu karnego. Ścigany przez prawo czyn polega na zabiciu zwierzęcia objętego ochroną gatunkową i spowodowaniu w ten sposób istotnej szkody dla środowiska. Nie było wskazania do tego, aby podejrzanych zamykać w areszcie. Śledczy przyjęli od Belgów po 8 tys. zł poręczenia majątkowego i pozwolili im wrócić do domu. [B][I] [RIGHT][B][I] Resztę artykułu przeczytasz w papierowym wydaniu "Łowca Polskiego"[/I][/B][/RIGHT] [/I][/B] [/QUOTE] [url]http://www.lowiecpolski.pl/lowiecpolski.php?aID=4953[/url] a tu myśliwi żalą się, że nie ma już w Polsce określenia " szkodnik łowiecki ": [QUOTE] [B]Wielkie żarcie Nie zdajemy sobie sprawy, ile zjadają wilki, jastrzębie, a nawet niewinne domowe kotki – jak wielka jest skala drapieżnictwa. Badania wskazują na liczby wielokrotnie przekraczające nawet najśmielsze przewidywania i szacunki. Dlatego edukacja społeczna na temat problemów drapieżnictwa należy do najważniejszych wyzwań współczesnego łowiectwa.[/B] Nie ma już dziś gatunków, które dawniej nazywaliśmy po prostu szkodnikami. Pod naciskiem „ekologów” zmienione zostało prawo i dzisiaj mamy jedynie gatunki chronione oraz łowne. W naszej myśliwskiej świadomości pozostał jednak termin „szkodnik” i nikomu z nas nie trzeba tłumaczyć, co się za nim kryje. Każdy myśliwy – mimo że nie prowadzi badań naukowych – ma świadomość, jakie spustoszenie w przyrodzie wywołuje nadmierna liczebność drapieżników w naszych obwodach. Niestety, kiedy dochodzi do wymiany argumentów i zderzamy się z pytaniem o wpływ, jaki na środowisko mogą wywierać nasze kotki – zwyczajnie brakuje nam twardych dowodów i liczb. Dwa lata temu nowelizacja ustawy o ochronie przyrody wprowadziła istotne ograniczenia w kwestii odstrzału wałęsających się psów i bezpańskich kotów. Ich odstrzał możliwy jest jedynie w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia ludzi i zwierząt. Gdzieś w tym humanitaryzmie naszych „ekologów” i polityków zagubiła się prosta obserwacja, że już sama obecność tych tzw. drapieżników synantropijnych wprowadza poważne konsekwencje dla całych ekosystemów. Poza zmianą w prawie tak naprawdę nic się nie zmieniło. Organy państwa odpowiedzialne za ochronę przyrody nie egzekwują nowych przepisów, nakładających na jednostki samorządu terytorialnego obowiązek odłowu, doskonale zdając sobie sprawę, że żadna gmina czy powiat nie ma i długo nie będzie mieć odpowiednich środków, aby samodzielnie rozwiązywać narastający problem bezpańskich psów i kotów. Żaden urząd ani ministerstwo nie zlecają również badań na temat skutków obecności drapieżników synantropijnych w przyrodzie, bo po co badać zjawisko doskonale wszystkim znane, którego nikt nie potrafi rozwiązać. Resztę artykułu przeczytasz w papierowym wydaniu "Łowca Polskiego" [/QUOTE] [url]http://www.lowiecpolski.pl/lowiecpolski.php?aID=4951[/url]
  4. Heh, mylili już osła z psem i wilka i rysia z lisem lub z psem, oraz jakąś kobietę pracującą w polu z dzikiem ponoć w Norwegii, gdy zaczyna się okres polowań na renifery, etc. to rolnicy malują konie, krowy, itp. na biało, gdyż myśliwi walą do wszystkiego, co popadnie.
  5. [quote name='panbazyl']a znasz opowieści wędkarzy? o taaaaakiej rybie? Mniej więcej takie same są opowieści myśliwych. Prawie jak staropolskie przepisy na bigos - "weź tura a jak nie masz to dwa dziki".[/QUOTE] W latach 70- tych polska populacja zajęcy liczyła sobie ok. 3 - 4,5 miliona sztuk a zające były nawet eksportowane do innych krajów, więc takie pokoty są bardzo prawdopodobne.
  6. [quote name='panbazyl']lisie - jako dziecko (tak) uczestniczyłam w polowaniach i widziałam pokoty. Nigdy nie było tam tyle zwierząt ile opisujesz. Jak było 20 zajęcy i ze 3 lisy oraz trochę ptactwa to wszystko. I nie były to polowania jednoosobowe a grupowe w okolicach Hubertusa, czyli prawie ze wszystkimi myśliwymi z koła. I niestety - nie lubię mitomanii - zarówno myśliwych pod wpływem środków rozwiązujących języki jak i braci ekologów - obie brygady mityzują równo świat.[/QUOTE] Tyle, ze sami myśliwi chwalą się tymi liczbami, ja ich nie biorę z sufitu, np.: [quote] [COLOR=#000000]Pamiętam tam łowy z lat 70-tych. Pokot 150 - 200 sztuk nie należał do żadkości, a zdarzała się też trójka z przodu. Polował tam wówczas mój ojciec. Cóż - "wspomnień czar". Darz Bór. [/quote] [url]http://łowiecki.pl/dziennik/forum/read.php?f=11&i=409029&t=409029[/url] więc ktoś tu musi fantazjować o zającach, bodajże w Austrii: [quote][/COLOR] [COLOR=#000000]Relacja Andrzeja Wierzbieńca z austriackiego Neudorfu (Zajęcze Eldorado ŁP 2/06 i Tajemnice Eldorado ŁP 6/06) odbiła się wśród polskich myśliwych szerokim echem. Przypomnijmy – 23 myśliwych gospodarujących tam na 2300 ha sprawuje opiekę nad populacją około 5000 zajęcy, z czego rocznie pozyskiwanych jest około 40% stanu. Podczas ubiegłorocznego polowania na 100 strzelb opolowano około 1600 ha, kładąc na pokocie 1062 zające, 351 bażantów, 35 kuropatw, a następnego dnia podniesiono jeszcze około setki postrzałków. [/quote] [url]http://www.lowiecpolski.pl/index2.php?p=Glowna&n=10[/url] [/COLOR]
  7. [quote name='filodendron']No i, cholera przykrość, doopa blada - niestety mnie to przekonuje. No ale jestem z miasta. .[/QUOTE] A możesz napisać jaśniej, co Cię przekonuje? ;) w kwestii borsuka; część przyrodników chciałaby skreślić borsuka i obie kuny z listy gatunków łownych ( min. Stowarzyszenie Dla Natury WILK i Salamandra ): [quote] [B]Czy należy polować na borsuki?[/B] W dzisiejszych czasach, gdy badania naukowe skutecznie obalają mity o wyniszczaniu przez borsuki innych gatunków, gdy nie ma podstaw do wiary w cudowne właściwości sadła, a przemysł kosmetyczny zna wiele zastępczych materiałów do wyrobu pędzli, nie istnieje żadna racjonalna przesłanka do polowania na borsuki. Ponieważ borsuki żyją w grupach rodzinnych, odstrzał dorosłego osobnika, np. samicy powoduje brak rozrodu w następnym roku. Odstrzał kilku osobników może doprowadzić do zagłady całej grupy rodzinnej. Odstrzały przy norach powodują zaburzenia w ich wykorzystywaniu przez rodziny borsuków. Nadmierna eksploatacja może w istotny sposób zagrażać lokalnym populacjom borsuków, szczególnie tam gdzie ich zagęszczenia są niewielkie. [/quote] [url]http://www.polskiwilk.org.pl/borsuk[/url] a myśliwi już alarmują: [quote][b]Salamandra atakuje[/b] [B]Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska zleciła przygotowanie zaktualizowanej listy zwierząt chronionych jednej z organizacji ekologicznych. Efekt łatwo było przewidzieć. Ekolodzy proponują wprowadzić zakaz polowań m.in. na kunę, borsuka, prawie wszystkie kaczki i gęsi. Z opracowania wynika, że najchętniej zabroniliby polowania w ogóle.[/B] [/quote] [url]http://www.lowiecpolski.pl/lowiecpolski.php?aID=4902[/url]
  8. I Jeszcze jedna ciekawostka: w ubiegłej dekadzie, Holenderscy ornitolodzy przeprowadzili ok. siedmioletnie badania nad wpływem lisa na ptaki - niestety, lobby łowiecko - rolnicze nie dotrwało do końca badań i wymusiło zmianę prawa ( podobnie, jak u nas PSL i rzeźnicy w kwestii uboju rytualnego ), teraz na lisa można polować tam przez cały rok, bez okresu ochronnego - dodam, ze badania zakończyły się pół roku po zmianie prawa i były pozytywne dla lisa.
  9. [quote name='panbazyl']lisie - a co to są dewizowe portfele? Jesteśmy w Unii i praktycznie jedyną walutą jest € (poza kilkoma krajami) więc magia "dewiz" już dawno minęła. I co myślisz, że "dewizowcy" myśliwi tak się jarają strzelaniem do szaraków? Ja gdybym była myśliwym to bym wolała coś bardziejszego niż szaraka ubić. No wybacz, ale jak potem się chwalić w towarzystwie ubiciem nawet 100 zajęcy a ubiciem tura? Różnica chyba jest. A poza tym aby potem zjeść takiego zająca trzeba mieć wykrywacz metali, bo śrut raczej do środków spożywczych nie należy i jest ciężkostrawny. Swetry mają obowiązkowe próby pracy? Niech ja sobie w głowie poukladam. Próby pracy mogą robić (tzn oceniać) tylko sędziowie prób pracy, tak? Czyli chyba myśliwi z PZŁ. Tak? (niepotrzebne skreślić)[/QUOTE] Hmmm ... to chyba było pytanie do forumowicza o imieniu [B]Jez[/B] ale Ci odpowiem u nas, polowanie bywa tańsze niż w innych krajach, co przyciąga zagranicznych myśliwych jak magnes - dla nich jest taniej niż w ich rodzimym kraju a dla naszych organizatorów polowań jest znacznie większy zarobek, niż na krajowych myśliwych co do zająca: poczytaj sobie myśliwskie fora, myśliwską prasę, pooglądaj programy myśliwskie - myśliwi żalą się, że w latach 70-tych na pokocie było po 200 - 300 zajęcy, potem było coraz gorzej, aż na początku lat 90 - tych zmieniono prawo, zakazano zabijać psy, koty i krukowate i od tamtej pory zajęcy jest mało - przykładem dla naszych myśliwych jest Austria, gdzie rocznie " pozyskuje się ' od 120 do 200 tysięcy szaraków: [quote][COLOR=#000000]Gdyby komuś nie chciało się czytać to przytaczam meritum (dane dla sezonu 2009/2010). 1. Powierzchnia Polski: 312 689 km² Odstrzał zajęcy szaraków ogółem: [U]19 126[/U] (sezon 2008/2009: [U]17 828[/U]) 2. Powierzchnia Austrii: 83 871 km² Odstrzał zajęcy szaraków ogółem: [U]121 083[/U] (sezon 2008/2009: [U]205.158[/U]) Upadki zajęcy szaraków ogółem: 42.562 [/COLOR][COLOR=#000000]Powierzchnia Dolnej Austrii (kraju związkowego) to 19 174 km² (6,13% powierzchni Polski!!!). Odstrzał zajęcy szaraków tylko w tym kraju to [U]66 259[/U] sztuk!!! Na obszarze przeszło 16- krotnie mniejszym od obszaru Polski odstrzelono blisko 3,5 raza tyle zajęcy co w całej Polsce!!! Tu nie chodzi o pełne wozy... Tu chodzi o potencjał i ochronę rodzimych gatunków. Poznanie przyczyn takiego stanu rzeczy należy zacząć od sprawdzenia stosunku dzierżawcy obwodu łowieckiego do obwodu łowieckiego w Polsce i w Austrii. [/COLOR][/quote][COLOR=#000000] [/COLOR][quote] [COLOR=#000000]Poluję od 1984 roku i w moim macierzystym kole strzelaliśmy około 120 do150 zajęcy na każdym polowaniu , aż do połowy lat 90-tych kiedy wprowadzono nowe prawo łowieckie i rozpoczęto szczepienia lisów. Wprowadzono wtedy między innymi ochronę drapieżników z rodziny krukowatych ,wałęsających się psów i kotów.Przed wprowadzeniem szczepień lisów strzelaliśmy rocznie od 1 do około4 sztuk. W pierwszym roku szczepień strzeliliśmy 32 sztuki, Przed zmianą prawa łowieckiego każdego roku organizowaliśmy odstrzał wiosenny krukowatych i wałęsających się psów i kotów. W początku lat 90-tych w części jednego z obwodów strzelaliśmy na każdym polowaniu od 18 do 22 zajęcy , kiedy w pozostałej części naszych łowisk ponad 100. W związku z tym zarząd podjął decyzję o wzmożonym odstrzale wiosną drapieżników w tym terenie. Odstrzelono wiosną na tym terenie 70 psów i około 20 kotów. Na polowaniu zimowym na zające wtym terenie strzeliliśmy po tej akcji 84! zające i po roku przerwy ( zawsze polowaliśmy w danym terenie na zające c drugi rok) strzeliliśmy 120 zajęcy i weszły nowe przepisy prawa łowieckiego i od dawna nie polujemy na zające. [/COLOR][/quote][COLOR=#000000] [quote] [/quote][/COLOR][quote][COLOR=#000000]Z tego co słyszałem, to organizowało się kiedyś zbiorówki i strzelano do krukowatych oraz gniazd, ponoć ta metoda bardzo się sprawdzała w zmniejszeniu liczebności drapieżników. CO koledzy myślą o tej metodzie, powinna ona powrócić? Skutkiem mogłaby powstać poprawa liczebności zajęcy w obwodach. Znowuż zmniejszyła się drapieżników wyjadających jaja ptaków, bądź poszłoby to w drugą stronę zmniejszając ilość jaj nawet ptaków łownych. DB [/COLOR][/quote][COLOR=#000000] [quote] [/quote][/COLOR][quote][COLOR=#000000]W Skandynawii łącznie z Danią co roku strzela się po kilkaset tysięcy krukowatych i mew. Stany szaraka i kuropatwy (tylko na południu Szwecji i w Danii) piękne, w środku i na północy zwierzyny drobnej i ptactwa mnóóóstwo.. Gdyby nie te odstrzały, to jesienią i zimą nie przylatywałyby do Polski gęsi i kaczki, a są miejsca, gdzie jesienią bywa po 100-150 tysięcy samych gęsi.. Odstrzały (i odławianie w pułapki) tylko po zakończeniu lęgów - narzekają, że kiedyś, gdy można było wiosną niszczyć lęgi, ilość zwierzyny i ptactwa była dużo większa. Darzbór!! [/COLOR][/quote][COLOR=#000000] [quote] [/quote][/COLOR][quote][COLOR=#000000]Post pimo powinien być w całości skopiowany i wklejony do listu do MŚ , do tego "ministra" z ramienia PO, co postanowił wraz z posłanką Muchą , poprawić sytuację szaraka i kuropatwy poprzez ochronę przed myśliwymi i intensyfikację hodowli krukowatych oraz psów , kotów i lisów. Żyjemy w kraju orwellowskim . Przecież to już nawet ni jest absur ani smiech, tylko normalna działalnośc dywersyjna, sabotażowa, zdradziecka. Chciałbym dożyć czasów gdzie minister podejmujący niekompetentną decyzję w swoim resorcie, narażając na straty skarb państwa i przyrodę ojczystą, pójdzie na kilka lat do paki. Ale ... marzenie. [/COLOR][/quote][COLOR=#000000] [/COLOR] [URL]http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=21&t=54701&i=54701[/URL] i jeszcze felieton myśliwski: [quote] Myśliwi austriaccy przy każdej rozmowie z autorem podkreślali, że sprawą najważniejsżą jest redukcja drapieżników. To samo mówią myśliwi polscy, tylko że głos naszych myśliwych jest głosem wołających na puszczy, a dodatkowo, z każdej strony atakowanym przez wszystkie kręgi społeczeństwa. Zamiast tępienia lisów, mamy program ich szczepienia i witaminowego wzmacniania. Zamiast redukcji łasicowatych, obserwujemy nie tylko ich wzrost liczebny, ale pokazywanie się nowych ich gatunków. Zamiast ochrony zwierzyny drobnej przed drapieżnikami skrzydlatymi, mamy naukowe badania, wskazujące jak mały procent ich bazy żerowej stanowią np. zające. Temu ostatniemu nawet wcale się nie dziwię, bo jeżeli mamy zagęszczenie 1 zajaca na 100 ha, to jak się ma nim najeść przez cały rok kilka kruków, wron, srok, gawronów, nie licząc klasycznych skrzydlatych drapieżników. A co robią austriaccy myśliwy? Stosują dozwolone prawem pułapki na lisy, łasicowate i wszystkie krukowate. Czy w Polskich warunkach możliwa jest chociażby dyskusja na ten temat? [/quote] [URL]http://lowiecki.pl/felietony/tekst.php?id=46[/URL] tak więc, myśliwym marzy się regularna wojna ze wszelkim drapieżnictwem, nie tylko z lisem - i, tak, zając jest dla myśliwego większym rarytasem, niż " futro " - na " futro " im się polować nie chce, chcieliby więc pozbyć się drapieżników w prostszy sposób; trucizny, pułapki, rozkopywanie nor. itp. polowanie zimą na takiego lisa jest zbyt upierdliwe i męczące, więc najlepiej walnąć do samicy w kwietniu, maju, czerwcu, itp. gdy wychowuje ona młode - cała rodzina z głowy a myśliwy może się chwalić, że " chroni przyrodę " przez ostatnie 10 lat sezon ochronny na lisa zmalał z sześciu do dwóch miesięcy = tereny, gdzie można polować cały rok, a zajęcy, kuropatw i bażantów nie przybyło - stąd pułapki żywołowne i inne pomysły.
  10. [quote name='Kyu']Cóż za teoria spiskowa. Jestem pod wrażeniem, ale najpierw proponowałabym zapoznać się co naukowcy sądzą na ten temat. [/QUOTE] Przecież już Ci wklejałem zdanie naukowców, ba!, nawet speców od łowiectwa: [QUOTE] Również Jan Błaszczyk, główny specjalista ds. łowieckich w DGLP, nie upatruje w lisie głównego winowajcy zmniejszenia populacji zajęcy. Jego zdaniem, głównym składnikiem lisiego menu są gryzonie. Zauważono, że gdy jest ich pod dostatkiem, lisie rodziny rosną w siłę i nawet mioty mają liczniejsze. Potwierdza to również analiza treści żołądków, którą przeprowadzał m.in. dr Rafał Kowalczyk z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży. [b]Głównym składnikiem diety lisa są norniki (47 proc. biomasy zjadanego pokarmu), pozostałe to padlina (27 proc.), inne ssaki (11 proc.), ptaki (9 proc.) i rośliny (4 proc.). – Pozwala to stwierdzić, że lisy preferują ofiary łatwo dostępne i obficie występujące w środowisku. A duży udział norników w diecie – niezależnie od płci, wieku, sezonu i środowiska – wskazuje na specjalizację w polowaniach na gryzonie terenów otwartych – podsumowuje naukowiec.[/b] I właśnie dlatego rolnicy i sadownicy uważają lisa za sprzymierzeńca. Bo nornik zgryza pędy zbóż, wyjada ziarno, wyrządza szkody w sadach... Niedobry lis jest tylko wtedy, gdy wybiera drób z kurników. Ale ma nasz bohater również innych przyjaciół – wśród bajkopisarzy,malarzy, wreszcie ekologów. Zagorzałym przeciwnikiem pozostają myśliwi [/QUOTE] [url]http://www.lasy.gov.pl/prasa-lesna/echa-lesne/2012/echa-lesne-4-2012[/url]
  11. Szkolenie na żywych zwierzętach, np. w sztucznej norze, też jest obowiązkowe?.
  12. Heh, " Pracownia " to najbardziej znienawidzona przez myśliwych organizacja ekologiczna / przyrodnicza, podobnie jak SDN WILK - myśliwi szukają nań haków, interesują się finansowaniem i chętnie widzieli by delegalizację takich organizacji w kwestii lisów i psów: zdjęcie nie musi pochodzić z polski ale pokazuje, po co szkoli się norowce i że myśliwi potrafią być bezwzględni - cała rodzina na " pokocie ": [url]http://www.forum-kynologia.com.pl/showthread.php?7998-To-zrobi%B3-my%B6liwy[/url]...
  13. A tutaj o tym, że myśliwskie lobby ma wpływ nawet na Państwa: [QUOTE] [h=1]Ziemia Masajów dla dewizowych myśliwych[/h] Kilkadziesiąt tysięcy Masajów z północnej części Tanzanii ma zostać wysiedlonych, by bogaci turyści mogli polować Rząd w Dodomie ogłosił plan stworzenia tzw. korytarza natury w północnej części kraju pomiędzy słynnym parkiem narodowym Serengeti a obszarem chronionym Ngorongoro. W związku z tym z obszaru ponad 1500 km kwadratowych mają zostać wysiedlone plemiona Masajów od wieków wypasające tam swoje stada bydła. Problem w tym, że nie chodzi wcale o ochronę afrykańskiej przyrody. Okazało się, że prawa do wykorzystania „korytarza" na 21 lat wykupiła od władz zarejestrowana z Zjednoczonych Emiratach Arabskich firma Ortello Business Corporation (OBC) zajmująca się organizowaniem ekskluzywnych polowań dla klientów z grubymi portfelami. Dewizowi myśliwi szczególnie chętnie płacą za strzelanie do lwów i panter, gdyż myśliwskie trofea z tych zwierząt są bardzo cenione na Bliskim Wschodzie i w Azji. Plany rządu tanzańskiego oburzyły nie tylko Masajów, ale także obrońców praw człowieka i przeciwników polowań na całym świecie. Już wcześniej krytykowano władze w Dodomie za masowe sprzedawanie licencji myśliwskich. Ich nabywcy masowo odstrzeliwują słonie, bawoły, lwy i pantery. Istnieją podejrzenia, że firmom organizującym polowania sprzyjają skorumpowani urzędnicy. Przeszkodą dla rozwijania tego lukratywnego interesu jest obecność Masajów, dlatego od lat są oni nakłaniani do opuszczenia swoich pastwisk. W 2009 r. podjęto nawet próbę usunięcia ich siłą. Doszło do starć z siłami porządkowymi, kilka wiosek zostało całkowicie spalonych. W obronie praw Masajów i naturalnego środowiska wystąpiło kilka międzynarodowych organizacji. Jedna z nich – inicjatywa Avaaz - pod apelem o cofnięcie decyzji zebrała 1,7 miliona podpisów. rp.pl [/QUOTE] [url]http://www.rp.pl/artykul/69992,1001491.html[/url]
  14. Dokładnie, tytuł ma wywoływać pewne emocje, negatywne emocje, jest to zwykły chwyt psychologiczny, tytuł; ' Lis zabójca ' + zdjęcie lisa przy ptasim gnieździe - wszystko to ma wywoływać u czytelnika negatywny stosunek do bohatera numeru " Łowca Polskiego " a odnośnie tytułowego bohatera - " zabójcy " i jego wpływu na inne zwierzęta: opinia myśliwych: [QUOTE]– Szkody, które ten drapieżnik wyrządza w środowisku są ogromne, choć nikt ich nie potrafi dokładnie oszacować. Ptaków gniazdujących na ziemi, również tych śpiewających, już u nas nie ma – mówi Jerzy Włostowski, łowczy okręgowy w łomży, leśnik z wykształcenia. – Gdy nasi myśliwi zostawiali kiedyś na polach snopki ze zbożem dla zajęcy i kuropatw, ściągały chmary ptactwa. Teraz niczego nie ma – ani zajęcy, ani kuropatw i innych ptaków. Do cna wytępiły je lisy, wespół z kuną, norką i jenotem. ... – Dowodem na to, że to lis jest głównym sprawcą spadku liczebności zwierzyny drobnej są badania telemetryczne, którymi objęliśmy kuropatwy – mówi dr Robert Kamieniarz. – Wynika z nich, że negatywny wpływ lisów na lęgi kuropatw jest tak duży, iż populacja tych ptaków lokalnie nie jest już w stanie sama się odtwarzać. Mój rozmówca dodaje, że za jeden z powodów wysokiej śmiertelności zwierzyny drobnej uważa się też maszyny rolnicze, ale – jego zdaniem – kluczową rolę odgrywają czworonożne drapieżniki, z lisem na czele. – Ssaki drapieżne, z tego aż trzy czwarte stanowiły lisy, zniszczyły nam 75 proc. lęgów kuropatw – przytacza konkretne dane. – Uważam, że jest ich obecnie stanowczo za dużo. Na 1000 ha przypada mniej więcej osiem lisów, a powinniśmy dążyć do tego, aby ich zagęszczenie było nawet czterokrotnie niższe. ... – W innych krajach polujący uznają za swój obowiązek utrzymywanie populacji lisów w ryzach – mówi dr Robert Kamieniarz. – Na przykład w Niemczech odstrzeliwuje się ich rocznie około 500 tys., dzięki czemu pozyskanie zajęcy sięga prawie 400 tys. A u nas? Eliminuje się rocznie 150 tys. lisów i polowania przynoszą zaledwie 10 tys. zajęcy. [/QUOTE] inne opinie: [QUOTE] [FONT=serif]Również Jan Błaszczyk, główny specjalista ds. łowieckich w DGLP, nie upatruje w lisie głównego winowajcy zmniejszenia populacji zajęcy. Jego zdaniem, głównym składnikiem lisiego menu są gryzonie. Zauważono, że gdy jest ich pod dostatkiem, lisie rodziny rosną w siłę i nawet mioty mają liczniejsze. Potwierdza to również analiza treści żołądków, którą przeprowadzał m.in. dr Rafał Kowalczyk z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży. Głównym składnikiem diety lisa są norniki (47 proc. biomasy zjadanego pokarmu), pozostałe to padlina (27 proc.), inne ssaki (11 proc.), ptaki (9 proc.) i rośliny (4 proc.). – Pozwala to stwierdzić, że lisy preferują ofiary łatwo dostępne i obficie występujące w środowisku. A duży udział norników w diecie – niezależnie od płci, wieku, sezonu i środowiska – wskazuje na specjalizację w polowaniach na gryzonie terenów otwartych – podsumowuje naukowiec. I właśnie dlatego rolnicy i sadownicy uważają lisa za sprzymierzeńca. Bo nornik zgryza pędy zbóż, wyjada ziarno, wyrządza szkody w sadach... Niedobry lis jest tylko wtedy, gdy wybiera drób z kurników. Ale ma nasz bohater również innych przyjaciół – wśród bajkopisarzy,malarzy, wreszcie ekologów. Zagorzałym przeciwnikiem pozostają myśliwi [/FONT] [/QUOTE] a to wszystko w jednym artykule: [url]http://www.lasy.gov.pl/prasa-lesna/echa-lesne/2012/echa-lesne-4-2012[/url]
  15. Swego czasu czytałem ów artykuł ale było to w 2007 roku i nie mam go w swoich zbiorach mam, natomiast artykuł, pt; " Wilk jako szkodnik ", którego konkluzja jest taka, że, gdy po tzw. " akcji wilczej " wilk uzyskał status " gatunku łownego " i był on " pozyskiwany " przez myśliwych, jego populacja rosła, a odkąd został on objęty pełną ochroną gatunkową, jego populacja nie wzrasta, a wręcz przeciwnie - tak więc, tylko powrót wilka na listę gatunków łownych zapewni mu wzrost populacji i szczęście - także dla myśliwych, którzy zaczną czerpać korzyści z jego obecności w łowisku, bo obecnie to on tylko żre, " niszcząc " im zwierzynę a omawianym przez nas tekście interesuje nas przede wszystkim tytuł - " Lis zabójca " ( taki tytuł jest na okładce ) i jego negatywny i nastawiony na określony efekt psychologiczny, wydźwięk - treść jestem sobie w stanie wyobrazić, znając inne myśliwskie teksty.
  16. Dokładnie określenie " lis morderca " ma na celu wywołać efekt psychologiczny, stawiający zwierzę w negatywnym świetle [B]Aysel[/B], Wiesz, co to jest motywacja? przed ważnymi meczami, trener potrafi specjalnie motywować swoich zawodników, puszczając im specjalne filmy, itp. tak więc, określenie " lis morderca " jest jednocześnie postawieniem zwierzęcia w negatywnym świetle, jak i motywacja dla myśliwych: " patrzcie, taki " morderca " zwierzyny chodzi sobie po polach i lasach, a Wy, co?, jak Wam nie wstyd, że jeszcze ma czelność tak sobie spokojnie chodzić na Waszym terenie " tak to działa. [QUOTE]Trzeba by było zajrzeć do środka czasopisma i przeczytać. Po takim tytule spodziewalabym sie np. Fotorelacji tego jak lis poluje. A nie propagandy [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_smile.gif[/IMG] no ale ja może naiwna jestem [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_smile.gif[/IMG][/QUOTE] W środku jest artykuł; " Lis - wróg zwierzyny " i moim zdaniem, jest to właśnie propaganda, majaca na celu zmotywowanie myśliwego do zabijania owego " wroga ", który jest przecież " mordercą " oczywiście, myśliwy, zabijający owego " wroga zwierzyny " już mordercą nie jest, bo przecież ową zwierzynę " ratuje " - nic to, że ratuje ją od lisiej paszczy, by trafiła do myśliwskiego gara. ;)
  17. Ja nigdzie nie pisałem, że problemu odszkodowań nie ma i że są to niskie kwoty twierdzę tylko, ze istnienie problemu szkód niejako sankcjonuje istnienie myśliwych i ich hobby Sami myśliwi pisali, że bez szkód byłoby cienko z ich hobby - wielu ludzi protestuje przeciwko zabijaniu ptaków, gdyż wiele z nich nie wyrządza szkód a nawet jeśli to nikt za owe szkody nie odpowiada ( ani koła łowieckie, ani Skarb Państwa ) i myśliwym coraz ciężej jest uzasadnić zabijanie słonki, kuropatwy czy bażanta w przypadku jelenia, sarny czy dzika, wyjaśnieniem są właśnie te szkody rolnicze, a ich istnienie gwarantuje myśliwym, że na pewno będą mieli do czego strzelać - min. dlatego myśliwi mogą sobie nadal " hodować " dzikie zwierzęta, dokarmiać je, itp. tak na prawdę nie dbając o tych " biednych rolników ", o których tyle mówią, a jedynie o własny interes. Już parę lat temu w prasie przychylnej myśliwym pisano, że " biedni myśliwi " już nie nadążają z zabijaniem i że coraz bardziej przypomina to " rzeź ", niż polowanie ( przynajmniej w stosunku do dzika ), PIS chciał dopłacać kołom łowieckim z Budżetu Państwa ok. 60 milionów zł. - bo koła łowieckie są biedne i nie stać ich na wypłacanie szkód cóż, jeżeli są biedne to nie muszą się bawić w łowiectwo, nikt ich nie zmusza do dzierżawy obwodu łowieckiego rolnicy też wraz myśliwymi psioczą na zakaz polowań w tzw. otulinach Parków Narodowych - nikt jednak nie mówi o tym, że szkody i nadpopulacja zwierząt to także wina samych rolników i myśliwych? uważam więc, że szacowanie, wycena i płatność za szkody łowieckie powinny być prowadzone przez Skarb Państwa, czyli przez faktycznego " właściciela " zwierzyny w stanie wolnym - gdyż dzisiaj jest tak, że wysokość szkód nakręca " hodowlę ' i " pozyskanie " - myśliwy musi wyhodować jak najwięcej zwierzyny, żeby jak najwięcej jej " pozyskać " w sezonie, oddać do skupu i uzyskać kasę na szkody - i tak nakręca się spirala, błędne koło, a myśliwi, z tęgą miną chwalą się, że w Polsce mamy " najwięcej zwierzyny od epoki lodowcowej " i że Polska to " raj dla myśliwych " tylko czy o to chodzi?.
  18. A co ja Ci wciskam? Jesteś tutaj jedną z tych osób, które bronią myśliwych i łowiectwa, traktuję Cię więc jako tzw. sympatyka łowiectwa, nic Ci nie wciskam, Sama opowiedziałaś się po jednej ze stron, więc się tak nie bulwersuj ;) i jeszcze jedno, myśliwi obruszają się za nazywanie ich " mordercami ", chcą się nawet o to sądzić w sądzie, ja ich nie wyzywam, raczej jest mi ich szkoda, że czerpią przyjemność z odbierania życia zwierzę nie jest dla mnie mordercą, gdyż nie zabija dla przyjemności samego zabicia, najczęściej zabija z głodu, zgodnie z własnym instynktem, nie ma też problemów natury moralnej, etycznej, dla niego my także jesteśmy zwierzętami, potencjalnymi ofiarami - zwierzę nie zabija z premedytacją, nie planuje morderstwa, nie mści się, itp.
  19. [quote name='Aysel']Więc nadal nie rozumiem co pejoratywnego jest w tym okresleniu... A lis to nie morderca wg Ciebie? Pewnie, jak wchodzi do kurnika to wcale nie z zamysłem żeby zabić :) on chce je poglaskac i przytulić :) A jak goni zająca to wcale nie po to aby go zabić. Ot tak dla rozrywki to robi :) Śmieszy mnie to niesamowicie. Ludzie zdają sie traktować dzikie zwierzęta niczym slodziutkie pluszowe misie... :)[/QUOTE] Lis, wilk, borsuk, kruk, ryś, niedźwiedź, itp. to [b]drapieżniki[/b], nie [b]mordercy[/b] - mają prawo jeść, inaczej zginą myśliwy w dzisiejszym świecie i w naszej części Europy [b]nie jest drapieżnikiem[/b], poluje, bo lubi, bo chce, żeby " wykonać plan " i oddać mięso do skupu na prawdę nie Widzisz różnicy? to raczej Ty i myśliwi traktujecie człowieka jako coś ponad naturę, jako pana i władcę świata, który [b]musi[/b] korzystać z tzw. " odnawialnych zasobów przyrody ", nawet jeżeli wiąże się to ze stratą dla innych gatunków myśliwi wyraźnie nie dostrzegają, że nie są jedynym gatunkiem zamieszkującym ziemię i że [b]muszą[/b] brać pod uwagę istnienie innych gatunków, także drapieżników i ich potrzeb.
  20. [quote name='Aysel']No lis, wilk i inne drapieżniki to modercy, przecież nie jarosze :). Co mieli napisać? Milusi rudy liseczek? :) Nie wiem co jest w tym złego. Serio. Okładki zazwyczaj mają intrygowac :)[/QUOTE] Tak, drapieżnik to morderca, a myśliwy nie zabija, tylko unieśmiertelnia swoje ofiary ;)
  21. [quote name='Kyu']Ale, kto poza mysliwymi, wędkarzami i ludźmi związanymi z branżą jeździecką zagląda na ten dział w Empiku, biorąc również pod uwagę, że pisma branżowe kosztują kilkanaście złotych... Ale z tego powinieneś się cieszyć, bo szczególnie mieszczuchy są przeciwko łowiectwu. apropos takich okładek przypomniał mi się artykuł w jakimś brukowcu "bóbr zamordował człowieka" , a tak serio nie widze nic złego w tych linkach, które dodałaś.[/QUOTE] Tyle, że tytuł " Bóbr zamordował człowieka " może zamieścić każdy brukowiec i człowiek nie bierze tego zbyt poważnie - a przynajmniej rozsądny człowiek tytuł " Lis morderca " widnieje z okładki profesjonalnej prasy, nie brukowca i ma on takie samo propagandowe zadanie, jak działalność owego myśliwego w przedszkolu - bazuje na emocjach, także na emocjach mysliwych - pamiętam, że jakiś czas później prasa łowiecka musiała uspokajać swoich czytelników, gdyż po tego typu artykułach krew w żyłach tak im się zaczęła gotować, że zaczęli traktować lisa jak worek treningowy, zero, tzw. " etyki łowieckiej ", która i tak jest mitem zresztą, ambicja myśliwych jest raczej większa, niż dotarcie do tych stu tysięcy myśliwych, ich rodzin, znajomych i sympatyków łowiectwa - stąd programy łowieckie w tv publicznej, Polsacie 2 i na tv Trwam, skierowane także do szarego obywatela - w jednym z nich, bodajże w 2006 roku, myśliwi stosowali podobny zabieg, jak w tym nieszczęsnym przedszkolu: panowie w szkole opowiadali dzieciom, że te zwierzątka wcale nie są tak fajne, jak na rysunkach dzieci, że to szkodniki, które należy tępić, a szczególnie lis - więc nie jest to jakaś nowość i odosobnione zdarzenie.
  22. [quote name='Kyu']To samo jeśli zamiast Sezonu chwyci Proekozwierzo pismo badź wejdzie na stronę Vivy itp. mysle, że to drugie jest jednak łatwiej dostępne ;) i Kowalski jest raczej przeciw niż za. Poczytaj temat od początku ;)[/QUOTE] Wiesz, pism " proekozwierzo " praktycznie nie ma, może ewentualnie w Empiku trafi się na znienawidzone przez myśliwych " Dzikie Życie " ( nie biorę pod uwagę pism czysto przyrodniczych, tylko pro zwierzęcych ), więc myśliwi i sympatycy mają ułatwione zadanie: " Łowiec Polski ", " Brać Łowiecka " i od niedawna " Sezon ", które to pisma potrafią epatować do czytelnika już z okładki - jak ŁP nr 6 / 2007, gdzie z okładki wita nas napis: " lis morderca ": [url]http://www.lowiecpolski.pl/index.php?p=Archiwum&nr=1933[/url] [url]http://www.lowiecpolski.pl/index.php?p=Archiwum[/url]
  23. Jeszcze taka drobna refleksja: piszący w temacie mają jakie takie pojęcie o temacie ale co ma zrobić i powiedzieć taki statystyczny polak, który nie jest ani " za ", ani " przeciw ", gdy przejrzy sobie, np. w Empiku takie pismo " Sezon " i przeczyta w nim, że myśliwy nie zabija, tylko " unieśmiertelnia " coś, co i tak kiedyś umrze? jak taki zwykły obywatel, bez wiedzy przyrodniczej może się bronić przed myśliwska retoryką, przyprawioną romantyczną poetyką? - My mamy jakieś pojęcie i możemy opowiedzieć się za którąś ze stron, a ktoś, kto się nie interesuje tematem a o którego duszę i głos trwa walka, co On ma zrobić?.
  24. [quote name='Faustus'] Natomiast spokojnie można znaleźć artykuły z drugiej strony barykady. I mówiąc szczerze: w jednych i drugich można znaleźć tyle samo logicznych argumentów. Po jednej i po drugiej stronie są esktrema i patologie: po stronie obrońców eko-terroryści, po stronie zwolenników psychopaci. Uogólniam oczywiście, ale takie wymogi forum. [/QUOTE] Tyle, że w ten sposób można wytłumaczyć wszystko, każde barbarzyństwo i każde okrucieństwo, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto twierdzi inaczej zawsze można usprawiedliwić zabijanie wilków, bo wielki ekspert, prof. Okarma jest na tak wszystko możemy usprawiedliwić, powołując się na argumenty drugiej strony, a chyba nie o to tu chodzi na porozumienie nie ma szans, zwłaszcza, gdy stosujesz " myśliwskie " uogólnienia: obrońca zwierząt = eko terrorysta myśliwi nie nazywają tak ludzi przywiązujących się do drzew, tylko wszystkich ludzi o innych poglądach, niż Ich poglądy - na zwierzęcym forum pan myśliwy wyzywał wszystkich forumowiczów od eko terrorystów, gdyż Jego zdaniem, miłość do zwierząt, prędzej czy później, przekształci się w czynny eko terroryzm - u każdego " zwierzoluba " - inny pan myśliwy, zakomunikował nam, że będzie zadawał pytania i za każdą błędną odpowiedź, lub za odpowiedź, która Mu się nie spodoba, będzie zabijał jedno lisie szczenię a " pokot " będzie zamieszczał na forum pod postacią zdjęcia - na szczęście, został On szybko zbanowany myślę więc, że twierdzenie, iż wszystko można wytłumaczyć, usprawiedliwić, jest pójściem na łatwiznę i dlatego powinno się określić jakieś normy, granice, których przekroczenie nie jest już usprawiedliwiane i wytłumaczalne.
  25. [quote name='Rinuś']A co myślicie o trenowaniu z psem aportu na martwej kaczce,zajączku , lisku? :diabloti: czy Ci ludzie, którzy szkolą psy myśliwskie są też beee? :eviltong:[/QUOTE] Tak, jestem przeciwnikiem szkoleń, zwłaszcza na żywej zwierzynie.
×
×
  • Create New...