Jump to content
Dogomania

lis

Members
  • Posts

    1073
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by lis

  1. [quote name='Kyu']Nie lubię jak ktoś wkłada mi do ust coś, czego nie powiedziałam. Czuję się trochę jak na ściance tenisowej. Nie mogę patrzeć tylko jak "ktoś taki" bierze się za "coś takiego", ba, ciągnie "kogoś" za sobą. A potem "obrońcy zwierząt" dziwią się, że ma się ich za oszołomów, biorąc sobie błazna za "przywódcę".[/QUOTE] A to nie Ty pisałaś przypadkiem o tym, że " zieloni " tylko przywiązują się do drzew? ja też nie lubię gdy mnie się wciska do grupy społeczno - politycznej, do której nie należę: [quote] [COLOR=#000000][B]To są ludzie cynicznie, metodycznie realizujący całokształt lewackiej ideologii[/B], w którym "ekofilia" (nie mylić z ekologią) jest jednym z kilku fundamentów wytresowania nowego społeczeństwa na modę "gender", "multi-kulti", "wrażliwość" "pomoc niezaradnym" i inne ściemki, których zadaniem jest "rozmiękczenie" społeczeństwa by nie protestowało oraz danie ułudy wolności w wybranych marginalnych zagadnieniach, by przykryć zniewolenie w sprawach fundamentalnych. Gwarantuję Ci coraz większą osobistą frustrację w najbliższych latach. W swoich wpisach dałeś się poznać jako łagodny sympatyk lewactwa, lecz niestety to właśnie ci Twoi ulubieńcy obrali sobie za jeden z celów ataku akurat Twoje hobby - łowiectwo. Nie bez przyczyny. Gdyż myślistwo od zawsze interesowało ludzi myślących (słowo myślistwo wzięło się od "myślenia"), niezależnych, odważnych, "facetów z jajami" - [B] a tych nie lubi lewactwo.[/B] Najłatwiej manipuluje się potulnymi, bezpłciowymi, "wrażliwymi", zniewieściałymi, niezdecydowanymi.[/COLOR] [/quote] [URL]http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=428616&t=428616[/URL] nie jestem już wię tylko " ekowariatem ", " ekooszołomem ", " ekofilem " i " lemingiem " ale także " lewakiem " o jakim " przywódcy " piszesz? czy Wy też jesteście przeciwni kolejnym zmianom w ustawie o ochronie zwierząt? ( chipowania, zakaz trzymania psów na łańcuchu, zakaz występu dzikich zwierząt w cyrkach i zakaz hodowli zwierząt futerkowych ).
  2. [quote name='Kyu'] Jakaż była zdziwiona, że myśliwi potępiają bezprawne strzelanie do psów, da się z nimi rozmawiać i ofu wyrzucają ze swych kręgów osobników działających wbrew prawu. Lisie, cały czas te same teksty, nie chce mi się pisać 2gi raz tego samego.[/QUOTE] Tak, tak, myśliwi to " chodzący ideał " pełen cnót wszelakich ze strzelaniem do psów jest tak, że część myśliwych uważa, że oni nie powinni się do tego wtrącać bo to nie ich działka ale jeżeli już to należy zabijać tak, żeby nie było świadków i dowodów a każdy myśliwy powinien wozić przy sobie saperkę Ty też używasz tych samych argumentów o wspaniałości myśliwych, którzy obrazili się nawet na prośbę o nie strzelanie do ptaków łownych podczas trwającego właśnie weekendu ' Europejski dzień ptaków /.
  3. A czy myśliwi nie zachowują się jak " elita "? - jak to sami o sobie mówią: " wybrańcy narodu " bo to Państwo czyli naród dało im prawo do zabijania zwierząt wydaje mi się też, że pan Warzecha obraził swoim tekstem znacznie większą część obywateli niż pani Środa i nikt Mu jakoś procesami nie grozi, bo po co?, takich ludzi najlepiej jest ignorować.
  4. Nie przesadzajmy - od ponad siedmiu lat interesuję się tematem łowiectwa i przez ten czas miałem w internecie do czynienia z najgorszymi przedstawicielami " braci łowieckiej ", z chamami, prostakami i ludźmi niewychowanymi, którzy używali przeróżnych epitetów w kierunku mojej i nie tylko osoby - im wolno, bo najczęściej moderator tylko usuwał takie posty, bez żadnych konsekwencji dla obrażającego ( dziś dowiedziałem się, że takie osoby jak ja, które nie mają żadnego pojęcia o przyrodzie zasługują tylko na epitety, którymi posługuje się pan Warzecha ), ale jak ktoś z przeciwnej strony coś wysmaży, to już grożą pozwami do sądu, itp. dodam jeszcze, że myśliwych nie trzeba obrażać ( jestem temu przeciwny ) ale ich zwyczajnie w świecie nie można krytykować: nigdy i za nic - oni natomiast mogą obrażać innych.
  5. [quote name='filodendron']Dla kogo jest cacy i ok? Dla mnie jedno i drugie nie jest ani cacy, ani ok. Obie wypowiedzi pasują do siebie poziomem jak ulał :roll:[/QUOTE] Wiesz, zarówno myśliwi jak i pan Warzecha używają podobnych określeń aby lżyć ludzi o innych poglądach na stosunek ludzi do zwierząt, także piszą o tym, że obrońcy zwierząt to środowisko lewicowe - tylko myśliwi poruszają podobną kwestię poza tym, o ile tekst pani Środy jest niestosowny to jest w nim sporo prawdy, w tekście pana redaktora natomiast są same brednie.
  6. Mentalność Kalego to bardzo ciekawa sprawa ... gdy pani Środa pisze o myśliwych nieprzychylnie ( choć ja bym takich słów nie użył ) to jest ' beee " ale jak pan Łukasz Warzecha obraża miłośników zwierząt ( eko wariaci, nawiedzeni, itp. ) to już jest " cacy " i ok: [URL]http://wiadomosci.wp.pl/kat,1027139,title,Lukasz-Warzecha-ekowariaci-spuszcza-psy-z-lancucha,wid,16039535,wiadomosc.html?ticaid=1116ad[/URL]
  7. [b]Kyu[/b], politycy mają największy wpływ na obowiązujące prawo, także w kwestii naszych zwierząt jak i zwierząt dzikożyjących, więc nie można ich pomijać w całym rozrachunku a praktycznie każda sprawa ma polityczne zabarwienie.
  8. Ja " atak " pani Środy mogę zrozumieć od wczoraj mamy do czynienia z takim oto tematem: [url]http://www.rp.pl/artykul/991245,1053000-PO-spuszcza-psy-z-lancucha.html[/url] ciekawy cytacik z " ulubieńca " miłośników zwierząt, pana Kłopotka: [quote] [B]Zwierzęta futerkowe były, są i będą hodowane. Zakaz trzymania psów na łańcuchu może z kolei skutkować tym, że będą biegały luzem i gryzły dzieci – ostrzega poseł PSL Eugeniusz Kłopotek. [/quote] [/B]myśliwi wszczęli larum, że przez PO psy będą teraz mordowały wszystko i wszystkich jak popadnie a PSL jest dobry w organizowaniu wszystkich swoich ' krewnych i znajomych ' i wszystkich przyjaciół, do których zaliczają się myśliwi a w liście PZŁ do Gazety Wyborczej nie zapomniano dodać, że wszystkiemu co złe w naszej przyrodzie to wina drapieżników, z naszymi psami i kotami na czele ;)
  9. Dziękuję ale Twoje nauki są mi zbędne ;) przepychanka na linii prof. Magdalena Środa: [URL]http://wyborcza.pl/1,75968,14706363,Piekna_tradycja.html[/URL] a PZŁ: [URL]http://forum.lowiecki.pl/download.php/11,428658,7902/558660_579070798821316_947308750_n.jpg[/URL] [URL]http://forum.lowiecki.pl/download.php/11,428661,7903/1381848_579070845487978_1114124497_n.jpg[/URL] dawno nie widziałem więcej bzdetów w jednym miejscu ;) [quote] Łowiectwo w Polsce, w myśl prawa, stanowi element ochrony przyrody i wpisane zostało w [B]działalność proekologiczną[/B], ukierunkowaną na gospodarowanie zwierzętami łownymi, w celu zachowania różnorodności gatunkowej i całości ekosystemów przyrodniczych dla kolejnych pokoleń. ... A pozyskanie zwierzyny jest niezbędne z wielu powodów zarówno przyrodniczych jak i gospodarczych. Trudno byłoby wytłumaczyć rolnikom, [B]że ich uprawy będą zjedzone w stu procentach, bowiem nie wpływa się na liczebność zwierząt. [/B][/quote]
  10. [B]Kyu, Panbazyl[/B] - czy Wy też uważacie, że wasze psy / czy też inne psy uczestniczące w takowych konkursach / ratują Polskę przed lisem? cytaty wyrwane z kontekstu zostały wyrwane przez autora posta poza tym, wyraźnie pisze w pierwszym tekście, że jest spora różnica pomiędzy oficjalnymi konkursami a tzw. biesiadami - na niekorzyść " worków treningowych " dla psów. mnie po prostu mierzi ta obłuda i hipokryzja myśliwych, kreujących się na zbawców przyrody ... [quote] [COLOR=#000000]tylko kto z nasze środowiska jest w stanie dyskutować na poziomie naukowym ? [b]Myśliwi nie znają się na ekologii i ochronie przyrody lub ochronie gatunkowej dzikich zwierząt, nie prowadzą w tym kierunku żadnych działań lub badań. Znają się natomiast na polowaniu gospodarce łowieckiej i gatunkach łownych, a to dwie różne dziedziny. Nie można wpierać społeczeństwu, że my chronimy jakiekolwiek życie przez zabijanie, w tym nawet dziecko widzi sprzeczność.[/b] "i uświadomienie społeczeństwu faktycznej misji myślistwa w ratowaniu ekosystemu oraz wiele innych przedsięwzięć. " To jest błąd, którego ceną jest niewiarygodność myśliwych. [b]Uzasadnienie dla istnienia łowiectwa powinno być naturalne czysto konsumpcyjne i ekonomiczne, bo tak naprawdę tylko z tych powodów ( glównie szkody )łowiectwo jeszcze nie jest zakazane.[/COLOR][/b] [/quote] [quote] [COLOR=#000000]Szkody od zwierzyny nie są żadnym argunetem za łowiectwem, bo liczebność zwierzyny można ograniczać sterylizacją. Jeśli ludzie będą chcieli polować to łowiectwo będzie.[b] Po II wojnie światowej PZŁ odbudowywał populację jelenia. Teraz odbudowuje zająca. Czy robi to z altruizmu? Nie. Robi to, żeby myśliwi mieli na co polować. Ale to jest istotny argument za łowiectwem, bo z egoizmu myśliwych korzyść ma przyroda. I to jest właśnie ta funkcja ochronna łowiectwa. Nie ma w tym żadnych sprzeczności. Pracujesz żeby zarabiać, dbasz o zwierzynę, żeby na nią polować.[/COLOR][/b] [/quote] [quote] [COLOR=#000000]to nie przystaje do obecnego paradygmatu ochrony przyrody.[b] To co my robimy to nie jest ochrona tylko hodowla i o tym trzeba otwarcie mówić. Ochrona to nie nasze zadanie choć z ustawy tak wynika. Tylko ustawa jest zwyczajnie stara i dziś uchwalona wyglądała by inaczej. [/b]Zniknęły pojęcia szkodnika łowieckiego, drapieżnika zagrażającego zwierzynie, preferowania gatunków i wiele innych.[/COLOR] [/quote] [quote] [COLOR=#000000]W rozmowie z ornitologami zawsze mówię, że [b]moje prawo do polowania na ptaki wynika z tego, że dużo robię dla przyrody. Strzelam lisy i jenoty, wykładam pieniądze na pomoc dla zwierzyny drobnej. I chcę coś z tego też mieć. Np kuropatwę na rosół, kaczkę pieczoną itd. Normalni ornitolodzy, nawet jak nie darzą sympatią myśliwych, to to uznają.[/b] [/quote] [url]http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=428539&t=428539[/url] uwaga, cytaty wyjęte z kontekstu ;) myśliwi sami przyznają, że nie mają nic wspólnego z " ochroną " przyrody - to tylko " hodowla ", trzepanie kasy, walka z konkurencją / drapieżniki / i " chciejstwo ": " ja " hoduję, " ja " zwalczam szkodniki, należy " mi " się. [/COLOR]
  11. Myślę też, ze gdyby na owych konkursach czy biesiadach do niczego nie dochodziło, to temat nie byłby tak nośny: [quote] [COLOR=#000000] [URL="http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=13&i=80001&t=79596"]Śmierć DZIKA ..... Krajowy Konkurs Pracy Psów Dzikarzy Kolbuszowa Trześń 05 czerwca 2010[/URL] z linkowanego tematu , jeden z postów widza na konkursie "Autor: Kortel Data: 08-06-10 19:26 [Wersja do wydruku] leśny77 Wahtelka to ta co wespół z airedale-m zagoniły na śmierć kabana? :-))" w odpowiedzi userowi Kortel inny uczestnik konkursu "Autor: janusz_ Data: 09-06-10 20:04 [Wersja do wydruku] To nie był ołtarz, to była bezmyślna egzekucja. Wpuszczenie do zmęczonych całym dniem pracy w upale,głodnych, zmęczonych, przerażonych dziczków, ostrych psów poza konkursem to jest kynologia?" [/quote] [url]http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=428539&t=428539[/url] [/COLOR]
  12. [b][URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/83912-panbazyl"][B]panbazyl[/B][/URL] [/b], odnoszę wrażenie, że zarówno Ty jak i [b][B]Kyu[/B][/b] także reprezentujecie tylko jedną stronę - uczestników takowych konkursów, czy sympatyków myśliwych i łowiectwa przy całym moim zrozumieniu, że zawsze i wszędzie mogą się zdarzyć złe rzeczy to trudno mi przyjąć do wiadomości, ze nic się nie dzieje, a psy " bawią się " z tymi lisami, jenotami, etc. jak pisał jeden z myśliwych: " [COLOR=#000000]Pies gryzie, bo po to ma zęby!" ... niestety ale odnoszę wrażenie, że dla części tych ludzi nie ma nic złego w tym, co robią, jest to swego rodzaju bezduszność wobec zwierząt jest też hipokryzja i obłuda: bez konkursów i biesiad nie będzie zajęcy, bażantów i skowronków - ale z drugiej strony, pies myśliwski " gryzie bo po to ma zęby " ale już pies nie myśliwski to maszynka do zabijania dzikich zwierząt. Rejestrując się na dogo w 2006 roku miałem takie samo zdanie co do konkursów norowania ( wtedy była głośna sprawa, rozdzielania walczących psów i lisów w beczce z zimną wodą ) i takie samo zdanie mam obecnie i wbrew pozorom, sytuacja myśliwskich " przynęt " nie uległa zmianie na lepsze. [/COLOR]
  13. [quote name='Kyu']hahahaha, sory no nie mogę. [/QUOTE] Ciekawe, co Cię tak śmieszy w mojej wypowiedzi? [quote] Ciekawe, że na próbach i konkursach zwykle myśliwych jest mniej niż hodowców <3 A prawdziwie cięte norowce na konkursy się nie nadają . Takie tam info. [/quote] Sprawa nie dotyczy tylko oficjalnych konkursów, dotyczy także, tzw. " biesiad ": [quote] Lisiak i kilku innych myśliwych postanowiło stworzyć alternatywne wobec PZŁ sprawdziany, zwane Biesiadami, w których psy oceniane są na podstawie innych kryteriów, a [b]kontakt z lisem nie jest ograniczany. [/b] [/quote] poza tym, mamy jeszcze do czynienia z takimi czubami: [quote] [B]"Na razie sam weryfikuję swoje kundle na swojej norze, na swoich lisach i na swoich zasadach. A właściwie to nie ma żadnych zasad"[/B] - pisze jeden z użytkowników fora łowiecki.pl. [B]"Witam Szanowną Brać. Do założenia tematu skłonił mnie kolega. Posiada on półtorarocznego Jagteriera i poprosił mnie czy nie pomógłbym mu znaleźć właśnie takiego rudzielca do szkolenia psa. Byłbym wdzięczny za każdą wskazówkę"[/B] - czytamy w innym wpisie. [/quote]
  14. [quote name='panbazyl']na przykład ja :eviltong: bo mi na konkursach zawsze ktoś wyjeżdża z "zielonymi"....[/QUOTE] No ok ale w jednym Wajrak ma rację: należy zakazać prób na żywych zwierzętach - kropka, czy to są konkursy czy tzw. biesiady.
  15. Którzy miłośnicy zwierząt i dlaczego cierpią? oba teksty są tendencyjne: pierwszy próbuje udowodnić, że bez konkursów i biesiad nie będzie bażantów i skowronków a Wajrak pisze, że " musimy " zabijać lisy i dziki dam sobie głowę uciąć, że nawet całkowite wytępienie lisa nie poprawi warunków bytowania zwierzyny drobnej, gdyż temu winien jest człowiek i jego szeroko pojęta gospodarka, min. fragmentacja lasów, zanik siedlisk, itp. myśliwi bronią konkursów norowania i biesiad z lenistwa - wiadomo, że podczas norowania można ukatrupić lisice, lisa a nawet lisicę w ciąży, to dlatego nazywa się to " najefektowniejszą " metodą zwalczania lisów tak się zastanawiam, czy myśliwi polujący na lisy z psami na tzw. stogach nie robią niedźwiedziej przysługi rolnikom, gdyż to właśnie te lisy polują na okoliczne gryzonie, są więc sojusznikami rolników.
  16. [QUOTE] [B]Poświęcić lisa, żeby przyuczyć psa? Samowolka na szkoleniach psów myśliwskich "Weryfikuję swoje kundle na swojej norze, na swoich lisach i na swoich zasadach. A właściwie to nie ma żadnych zasad" - pisze użytkownik forum dla myśliwych. Chociaż Polski Związek Łowiecki powinien dbać o ochronę dzikich zwierząt używanych do szkolenia psów, faktycznie panuje samowolka. W efekcie dziki, lisy, czy jenoty są narażane na cierpienia. - To nieetyczne - komentuje prawnik[/B] W konkursach dziki są "oszczekiwane" przez psy bezpośrednio na wybiegu. Lisy i jenoty - początkowo zza kraty (tzw. zastawki). Później wypędzane są przez psa ze sztucznej nory. Zdarza się, że pies rzuci się i pogryzie zwierzę; sędziowie mają wówczas obowiązek je rozdzielić. Prawo Łowieckie wyjmuje "sprawdziany pracy" i "szkolenia" psów myśliwskich spod kontroli ustawy o ochronie przyrody pod warunkiem, że są organizowane przez Polski Związek Łowiecki (PZŁ). Artykuł 9 ustawy znosi w tych przypadkach zakaz "płoszenia, chwytania, przetrzymywania, ranienia i zabijania zwierzyny". Na tej podstawie prawnej PZŁ organizuje konkursy i próby pracy, podczas których psom myśliwskim przyznawane są nagrody. - W moim przekonaniu, ten wyjątek tworzy zbyt szeroką możliwość wyłączenia stosowania przepisów ustawy o ochronie zwierząt - komentuje w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" prawnik specjalizujący się w prawie zwierząt dr hab. Tomasz Pietrzykowski. - Tak szeroki zakres wyłączenia jest nie do zaakceptowania z punktu widzenia etycznego - przekonuje. W ocenie Pietrzykowskiego, wyjątek dał myśliwym "carte blanche" w kwestii traktowania zwierząt, które są obiektami takich konkursów. - Nawet, jeśli dopuścimy, że polowania same w sobie mogą być wyjątkiem od ogólnych przepisów, to czym innym jest uśmiercenie w toku polowania, a czym innym dopuszczenie do tego, żeby ćwicząc psa ranić, czy męczyć inne zwierzęta - komentuje prawnik. O wątpliwościach dotyczących sytuacji lisów i jenotów podczas konkursów psów norowców pisały już w 2005 roku m.in. "Kurier Szczeciński" i "Życie Warszawy". W artykułach podkreślano, że psy często ranią, lub zagryzają atakowane lisy. Sytuacja tych zwierząt od tego czasu nie poprawiła się w znaczący sposób. [B]Myśliwi buntują się przeciw kratom w norach[/B] Obecne przepisy wewnętrzne PZŁ regulują tę sytuację w dość osobliwy sposób. Pies, który w trakcie konkursu "wykona chwyt" na lisie czy jenocie, wciąż może w konkursie otrzymać dyplom najwyższego, pierwszego stopnia. Tyle, że zostaje zdyskwalifikowany na rok z udziału w konkursach. W przypadku recydywy, dyskwalifikacja jest dwuletnia, za trzecim razem pies traci prawo do startu w konkursach dożywotnio. Większe ograniczenia, mające na celu bezpieczeństwo zwierzyny, nałożono w przypadku konkursów jamników, wypłaszających z nory królika. Zwierzęta te muszą mieć na sobie podczas zawodów miękki kaganiec. Sytuacja dzików oszczekiwanych przez psy, nie jest regulowana praktycznie w żaden sposób. "Zastawka", która ogranicza w trakcie konkursu kontakt psa-norowca z lisem, nie podoba się sporej części środowiska myśliwych. - Takie konkursy wypaczają zupełnie rzeczywisty obraz tego, co pies robi w terenie. Nie są nikomu potrzebne. W tym wszystkim nie chodzi przecież o zdobywanie dyplomów i czempionatów, tylko o przygotowanie psa do pracy - komentuje specjalizujący się w hodowli norowców myśliwy, Paweł Lisiak. Lisiak i kilku innych myśliwych postanowiło stworzyć alternatywne wobec PZŁ sprawdziany, zwane Biesiadami, w których psy oceniane są na podstawie innych kryteriów, a kontakt z lisem nie jest ograniczany. "Warunki panujące w sztucznej norze i reguły ustalone w regulaminie, nie występują w naturze! Poza tym sporo zależy od tego, jaki lis przypadnie psu. W prawdziwej norze nie ma przecież kraty-zastawki, spoza której pies szczeka na lisa, coraz bardziej się nakręcając. Taki wspaniały, "dzielny" pies, gdy wpuści się´ go do prawdziwej nory, często podaje tyły i nie decyduje się wygonić lisa" - pisał we wspierającej ideę Biesiad "Braci łowieckiej" w 2007 roku Mieczysław Teer. Podobne zarzuty wobec oficjalnych konkursów padają z ust wielu myśliwych, są też powszechne na łowieckich forach. Jeśli rzeczywiście nie sprawdzają wartości psa w terenie, w jakim celu są organizowane? Organizatorzy Biesiad starają się sprawić wrażenie, jakoby oficjalne konkursy służyły jedynie uzyskaniu przez hodowcę dyplomu, a więc - rozrywce. Wielu myśliwych decyduje się jeździć ze swoimi psami na konkursy do innych państw (np. na Słowację), gdzie przepisy nie są tak restrykcyjne i dopuszczalne jest m.in. gryzienie lisa, czy jenota przez psa. "Warunki na konkursie muszą być jak najbardziej zbliżone do panujących w naturze" - tłumaczą. Z czasem Biesiady przerosły popularnością oficjalne sprawdziany PZŁ i organizujący je myśliwi zdecydowali się zabronić hodowcom występów na obu imprezach. "Choć na Biesiadach staramy się łączyć ludzi i nie jesteśmy nikomu przeciwni, to nie dopuszczamy do udziału czworonogów, które startują w konkursach pracy. Uważam, że każdy hodowca powinien świadomie wybrać swoją drogę - albo sprawdza i prezentuje psa w konkursach, albo na biesiadach" - mówił Paweł Lisiak w wywiadzie dla wrześniowej "Braci Łowieckiej". [B]Trening, czy weryfikacja?[/B] Po co w ogóle organizowane są próby pracy dla psów myśliwskich? Według myśliwych, bardziej niż o szkolenie, chodzi tu o weryfikację naturalnych predyspozycji psa. - Wiele ras z mlekiem matki wysysa to, co potem robi w terenie. Nie wymagają więc wielu szkoleń - zaznacza Marek Roszkiewicz z Polskiego Związku Kynologicznego. - Pies ma instynkt i predyspozycje. Szkoli się przede wszystkim posłuszeństwo - wtóruje mu Bogdan Złotorzyński, redaktor naczelny pisma Brać Łowiecka. "Sukces polowania z dzikarzem lub norowcem [psem wyspecjalizowanym do oszczekiwania dzików bądź pracy w norze - red.] w dużej mierze zależy od wrodzonej ciętości i pasji, która tylko w nieznacznym stopniu korygowana jest podstawowymi wymogami posłuszeństwa. Uczestnictwo psa w polowaniu jest w zasadzie warunkowane jedynie możliwościami psychofizycznymi dorastającego organizmu i chęcią do pracy" - tłumaczył na łamach "Braci Łowieckiej" Cezary Marchwicki. Oswojenie z dziką zwierzyną jest jednak według Lisiaka niezbędne - Weryfikacja psów potrzebna jest tak naprawdę z jednego powodu. Trzeba psa przygotować do tego, żeby nie stracił życia podczas pracy, kiedy zmierzy się z drapieżnikiem - wyjaśnia, powtarzając, że organizowane przez PZŁ konkursy nie spełniają tej roli. Biesiady cieszą się poparciem Parlamentarnego Zespołu do Spraw Leśnictwa, Ochrony Środowiska i Tradycji Łowieckich W podsumowaniu działalności za 2012 r., członkowie zespołu wyliczają, że wzięli udział w październikowej biesiadzie norowców w Krotoszynie, gdzie oglądali pokaz psów szkolonych do pracy w łowiskach. [B]"Celem imprezy była popularyzacja działań na rzecz środowiska naturalnego i zachowania fauny zagrożonej ekspansją drapieżników"[/B] - czytamy w sprawozdaniu. Oprócz pokazu psów podczas biesiady odbył się konkurs plastyczny dla dzieci pod tytułem "Chrońmy zwierzynę drobną". [B]Pietrzykowski: brakuje kontroli nad sprawdzianami psów[/B] Organizowane przez koła łowieckie Biesiady, są imprezami robionymi "przez myśliwych dla myśliwych" i nie podlegają w zasadzie żadnej kontroli. Jak wynika z internetowych forów, wielu myśliwych idzie jeszcze dalej i próbuje trenować psy całkowicie samodzielnie, wykorzystując w tym celu żywe zwierzęta.[B] "Na razie sam weryfikuję swoje kundle na swojej norze, na swoich lisach i na swoich zasadach. A właściwie to nie ma żadnych zasad" - pisze jeden z użytkowników fora lowiecki.pl. "Witam Szanowną Brać. Do założenia tematu skłonił mnie kolega. Posiada on półtorarocznego Jagteriera i poprosił mnie czy nie pomógłbym mu znaleźć właśnie takiego rudzielca do szkolenia psa. Byłbym wdzięczny za każdą wskazówkę" - czytamy w innym wpisie.[/B] - Mankamentem regulacji prawnych mających chronić zwierzęta jest to, że mechanizmy egzekucji tych przepisów są nieadekwatne do zapisywanych zakazów, nakazów i sankcji. Co z tego, że za szkolenia odpowiada PZŁ, co z tego, że wprowadza do regulaminów punkty mające zminimalizować cierpienia zwierząt, skoro tak naprawdę nie ma żadnej instytucji, która czułaby się zobowiązana, żeby to kontrolować - komentuje dr Tomasz Pietrzykowski - Potrzeba instytucji, która miałaby możliwość w miarę systematycznych kontroli. Obecnie żadna instytucja publiczna tego nie zrobi, a organizacje NGO będą działać wyrywkowo i na miarę swoich możliwości. Czy nie trzeba zapewnić tym zwierzętom większej ochrony? - pytam Pawła Lisiaka, myśliwego i organizatora Biesiad Norowców. - Jest to jakiś temat, ale jest to rodzaj potrzeby trochę wyższej i warto odwrócić pytanie. Jak przygotować psa do polowań? Bo że przygotować trzeba to nie ulega wątpliwości. Norowanie to najbardziej efektywna metoda polowań na lisy - odpowiada Lisiak. [B]Jak przekonuje myśliwy, lisy są obecnie w Polsce poważnym problemem. - Wyjadają zające, kuropatwy, bażanty.[/B] Nie lisy są temu winne, tylko my, ludzie, bo jedynym mechanizmem ograniczającym ich liczbę była tak naprawdę wścieklizna. Teraz, gdy jej nie ma, liczebność drapieżników wymknęła się zupełnie spod kontroli. Zwierzyna drobna bez pomocy myśliwego nie da sobie rady. [B]Mamy więc wybór: albo regulować liczbę lisów, albo nie robić nic, a wtedy wyzbędziemy się tych gatunków. Szkoda by było bażanta, czy skowronka - przekonuje Lisiak.[/B] [/QUOTE] Cały tekst: [URL]http://wyborcza.pl/1,75478,14691739,Poswiecic_lisa__zeby_przyuczyc_psa__Samowolka_na_szkoleniach.html#BoxSlotII3img#ixzz2gJe5h372[/URL]
  17. Myśliwi triumfują: [QUOTE][B]Nie będzie zakazu polowań na ptaki[/B] W wypowiedzi dla Polskiego Radia rzecznik Ministerstwa Środowiska stwierdził, że nie ma planów wprowadzenia w Polsce zakazu polowań na ptaki. Jako argument wskazał stojącą za polowaniami wielosetletnią tradycję oraz podobnie zorganizowane sezony polowań w innych państwach europejskich. [B]Zakaz polowań – wprowadzić czy nie?[/B] Polskie Radio cytuje w swoim materiale również Cezarego Wyszyńskiego z Fundacji Viva. Według niego polowania na ptaki nie mają żadnego uzasadnienia, ponieważ nie powodują istotnych strat gospodarczych ani ich populacje nie wymagają regulowania przez człowieka. Według PR niesprecyzowani „obrońcy praw zwierząt” nie kryją, że zakaz polowań na ptaki miałby stanowić pierwszy krok do zakazania polowań w ogóle. Materiał na stronie nadawcy nie podaje jednak źródła takiej informacji. Cytowana jest natomiast rzeczniczka Lasów Państwowych, która wskazuje na powodowane przez zwierzynę szkody w leśnictwie i rolnictwie. [B]„Niech żyją!” : zakazać polowań na ptaki[/B] Wprowadzenie w Polsce zakazu polowań na ptaki to główny postulat kampanii „Niech żyją!”, organizowanej przez koalicję organizacji pozarządowych i osób prywatnych. W jej skład wchodzą m.in. Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot, Ptaki Polskie, Greenpeace Polska czy Związek Polskich Fotografów Przyrody. Na stronie internetowej kampanii znajduje się m.in. dokument stanowiący zestawienie uwag i stanowisko koalicji wobec przygotowanej przez PTOP „Salamandra” „Aktualizacji listy gatunków zwierząt objętych ochroną gatunkową oraz wskazań dla ich ochrony”. Opracowanie „Niech żyją!” postuluje m.in. objęcie wszystkich gatunków łownych ochroną gatunkową. [B]Rolnicy: wydłużyć sezon i wprowadzić odszkodowania za straty[/B] Z drugiej strony, w okresie wiosennej i jesiennej migracji rolnicy w kilku województwach regularnie wskazują na straty, jakie ponoszą w wyniku żerowania stad gęsi na polach. W marcu br. portal farmer.pl poinformował, że Krajowa Federacja Producentów Zbóż wystosowała do ministra Marcina Korolca prośbę o sporządzenie przez ministerstwo środowiska ekspertyzy mającej na celu oszacowanie wielkości strat w uprawach zbóż i rzepaku powodowanych przez gęsi zbożowe. Zdaniem KFPZ należy wydłużyć okres łowiecki oraz wprowadzić wypłatę rekompensat dla rolników wypłacanych przez koła łowieckie. Prawdopodobnie nie przedstawiono jednak żadnych dowodów, że na obszarach, gdzie prowadzone są polowania na gęsi, wielkość szkód jest istotnie mniejsza niż w miejscach, gdzie polowań nie ma. [B]Czy myśliwi racjonalnie gospodarują populacjami ptaków wędrownych?[/B] Wydłużenie okresu polowań mogłoby stanowić naruszenie prawa europejskiego, o czym pisze Przemysław Wylegała w artykule „Ptaki łowne – skutecznie chronione?” na stronie miesięcznika „Dzikie Życie”. Przypomina, że w dyrektywie ptasiej znajdziemy m.in. zapis „W przypadku gatunków wędrownych, sprawdzają one [państwa członkowskie – przyp. A.M.] w szczególności czy na gatunki, do których mają zastosowanie przepisy łowieckie, nie są organizowane polowania w okresie ich reprodukcji lub ich powrotu do swoich miejsc wylęgu.” Zarówno gęsi zbożowe, jak i gęsi białoczelne pojawiające się wiosną na polskich polach, to gatunki powracające do swoich miejsc wylęgu. Autor artykułu zwraca również uwagę na problem związany z planami łowieckimi. Dla większości gatunków łownych gromadzone są dane na temat liczebności w okresie bezpośrednio poprzedzającym okres polowań, co pozwala na określenie liczby osobników przeznaczonych do odstrzału. Ptaki wędrowne są częściowo wyłączone z takiego planowania na mocy par. 3. 1 Rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 13 listopada 2007 r. w sprawie rocznych planów łowieckich i wieloletnich łowieckich planów hodowlanych. W konsekwencji myśliwi nie mają żadnej wiedzy, jak liczba odstrzelonych przez nich ptaków wpłynie na ogólny stan populacji. Wypada zgodzić się z autorem tekstu, że ma to niewiele wspólnego z racjonalnym gospodarowaniem.[/QUOTE] [url]http://www.birdwatching.pl/wiadomosci/2/art/1658#bxComments_Container[/url] myśliwi ogłosili już triumf zdrowego rozsądku nad idealizmem i eko oszołomstwem.
  18. [url]http://www.zwierzaczek-wroclaw.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=274&Itemid=248[/url]
  19. [quote name='Kyu']i ksiądz, i myśliwy[/QUOTE] Cóż, dla mnie to się jednak ze sobą kłóci.
  20. Jeszcze taki cytacik: [quote] [COLOR=#000000]Jakże znamienne są słowa znakomitego snajpera,historyka,teoretyka i szkoleniowca : ...prawdziwy myśliwy nigdy nie jest rzeźnikiem ,nie pragnie zabijać dla sztuki zabijania- [b]jest coś pierwotnego w tropieniu i zabijaniu, co pochłania wszystkie inne uczucia i sprawia ,że serce i mózg nie posiadają się z radości, wypełniają się działaniem i euforią . [/b] Clifford Shore.[/COLOR] [/quote] i ksiądz czy myśliwy?: [url]http://www.diecezja.bielsko.pl/slowo/DSCF2501.jpg[/url]
  21. [quote name='Kyu']Tak Lisie, cały świat to układ ;) Powiedz mi czy myśliwy ma się bawić w akcje charytatywną i wyłapywać psy z łowiska, następnie kilkadziesiąt często kilometrów jechać na własny koszt, by odwieść psa do schroniska, nie mając pewności, że psa przyjmą... Mamy nowelkę, nowelka kuleje strasznie, bo nowelka jest do d.py. Niech zajmie się nią ktoś poważny, a nie bujający w obłokach. Bo wg mnie spraw ochrony zwierząt nie należy załatwiać półśrodkami.[/QUOTE] Były przypadki, że sędzia / myśliwy wydał przychylny wyrok dla kolegi po strzelbie i proces trzeba było przenosić i powtarzać od nowa obecnie myśliwi nie ma prawa strzelać do psów i kotów na takiej zasadzie, jak przed nowelizacją, a nadal to robią, zabijając zwierzęta nawet na progu domu i uciekają " półśrodkiem " jest właśnie zabicie psa, gdyż karzesz tylko psa, nie właściciela psa - rolnik nic sobie z tego nie zrobi, weźmie kolejnego psa i będzie postępował podobnie jeżeli wiejski kundel będzie miał chupa to rolnik nie będzie mógł się go tak łatwo wyrzec, bo tam wszystko będzie, wszelkie dane ( a przynajmniej powinny być ),ale tym się trzeba zając na poważnie a nie tak, że psów nie można zachipować, [COLOR=#000000]gdyż jest to sprzeczne z ustawą o ochronie danych osobowych ich właścicieli[/COLOR] ( jak twierdzi pewien burmistrz ). A wracając do myśliwych, to ostatnio dowiedziałem się, że myśliwi są nie tylko " pierwszymi ekologami " na świecie, nie tylko " ratują " świat i Polskę przed nadmierną liczbą osobników konkretnych populacji poprzez ich odstrzał, nie tylko ratują zagrożone gatunki, ale też ratują nas przed utratą pożywienia - według myśliwych, gdyby zakazać na rok łowiectwa, Polska nie będzie mieć chleba, produktów rolno - spożywczych i mięsa ( gdyż upadnie rolnictwo i hodowla ): [url]http://natemat.pl/68477,uboj-rytualny-zakazany-kolej-na-myslistwo-nie-jestesmy-mordercami-sens-ich-istnienia-jest-w-strzelaniu[/url] tak z ciekawostek: 25% polskich myśliwych to emeryci i renciści - ciekawe, w jakich okularach strzelają do zwierząt? kolejny, ciekawy przykład; Brytyjczycy słyną z ochrony przyrody i zwierząt, zwłaszcza ptactwa, tymczasem w samej Anglii mamy: [B]Wielka Brytania - 245 tys. m2 - 8000.000 myśliwych + [/B] [B]Irlandia - 70 tys. m2 - 350.000 myśliwych [/B]na co poluje tak wielka rzesza myśliwych? - ano, na ptactwo, które tak usilnie chronią przed drapieżnikami ostatnio w tv pokazywali, jak wygląda " relaks " Brytyjczyka przed niedzielnym obiadem: polowanie na ptaki i pogoń z psami za lisem ( czego, na szczęście już im robić nie wolno ).
  22. Wybacz, ale nie przekonują mnie Twoje teksty o " winie właściciela ", " zawsze " zawsze to się znajdzie sędzia, kolega po strzelbie ;)
  23. [quote name='Kyu'] Swoją drogą ciekawe, że przypadków bezprawnego zastrzelenia psa było "tak wiele", a skazanych myśliwych w ostatnich latach można policzyć na palcach...[/QUOTE] Ponieważ myśliwi potrafili i nadal potrafią uciekać z miejsca zdarzenia sami pisali, że nie ma sensu czekać na policję, bo szkoda czasu i pieniędzy na sprawę sądową, którą i tak się wygra, więc lepiej uciec i mieć to z głowy a psy? - jak to myśliwi piszą: [quote] Powtórzę ,,Strzelać skutecznie lub wcale!" Czy to jest pies, kot czy zając nie powinien cierpić - patrz zdjęcie. i tyle. Hubert c ,, Ch.. mnie obchodzi jak jego właściciel go pilnuje, ma go upilnować." mnie też ch.., ale jak już, to raz a skutecznie a potem saperka..... [/quote] [url]http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=15&i=108759&t=108759[/url] nawet myśliwska prasa pisze o kłusownikach: [quote] [b]Figo na pokocie[/b] [B]Kot Figo zginął niemal na progu swojego domu. W biały dzień zastrzelił go myśliwy. Sprawca uciekł w popłochu. Następnego dnia zatrzymała go policja. [/B]Maine coon to arystokrata kociego rodu, a przy tym zwierzę z charakterem zwyczajnego psa. Porzucił własne ścieżki. Kocha swego pana. Reszta kotów, patrząc na człowieka, mruczy. Maine coon rzecz widzi inaczej – człowiek to jego bóg. Socjalizacja absolutna. Chodzi po domu przy nodze swego pana, a jego ulubiona rozrywka to aportowanie rzucanych przez pana kocich zabawek. Maine coon to kocie piękno. Szlachetna głowa, uszy z pędzelkami jak u rysia, długie futro na łapach uformowane w przedwojenne pumpy do golfa. Koci majestat. Dorosły samiec waży ponad 10 kg. Maine coon to tajemnica. Nie wiadomo, skąd się wziął na Ziemi. Legenda mówi, że to mezalians żbika z szopem praczem, ale to bajka. Bardziej prawdopodobna jest teza, że przywieźli go ze sobą prawdziwi odkrywcy Ameryki, Wikingowie, którzy dotarli tu już w X wieku. Maine coon jest bowiem bliźniaczo podobny do leśnego kota norweskiego. Za ojczyznę maine coona uchodzi amerykański stan Maine, stąd nazwa, ale tuż zza miedzy prawa do rasy roszczą sobie także Kanadyjczycy. Dla nich ten kot jest symbolem narodowym, jak dla nas owczarek podhalański. Dwuletni maine coon Figo mieszkał w Brzozowie pod Chełmnem, w okręgu toruńskim. 25 maja, tuż pod domem, dosięgła go wiązka zajęczego śrutu. Myśliwy uznał, że to nie kot, lecz jenot. [I]Zabił i uciekł [/I]– Rozumiem, że ludzie są ułomni, popełniają błędy. Ale Natalia ma dopiero 11 lat. Ona tego jeszcze nie pojmuje – mama dziewczynki, Jolanta, jest oligofrenopedagogiem. Pracuje z dziećmi specjalnej troski. Jest też dyplomowaną dogoterapeutką. W zajęciach z dziećmi pomaga jej myśliwski, lecz niepolujący retriever. – Córka o tym kocie marzyła od dawna. Maine coon to jednak wydatek. Mała po prostu na niego sobie odłożyła. Grosik do grosika. Nie chciała porcelanowej świnki, by nie ulec pokusom. Musieliśmy jej założyć takie kocie subkonto w banku… Figo był od początku do końca tylko jej, także w sensie finansowym – wspomina mama Natalii. 25 maja tego roku. Wczesny wieczór. Pochmurno. Właśnie przestał siąpić deszcz. Dochodzi dwudziesta. Przedwieczorną ciszę rozrywa huk wystrzału. Ktoś strzela tuż pod domem. Natalia, zaciekawiona, podchodzi do okna. Na drodze widzi samochód, a przy nim dwóch mężczyzn. Jeden trzyma w ręce strzelbę. I właśnie ten z bronią rusza w łan ledwie co wzeszłej kukurydzy. Zatrzymuje się. Pod jego nogami ciemnobrązowy, znajomy kształt. [B][I] [RIGHT][B][I] Resztę artykułu przeczytasz w papierowym wydaniu "Łowca Polskiego" [/quote] [url]http://www.lowiecpolski.pl/lowiecpolski.php?aID=5048[/url] [/I][/B] [/RIGHT] [/I][/B]
  24. Ponoć przeciwnikom polowań blisko do nazistów: [QUOTE] Znalezione w internecie, na przestrogę: kogo można mieć za patrona, gdy się przesadzi z ekofilią: 1933 – Tierschutzgesetz[edytuj] W Niemczech, po dojściu do władzy w styczniu 1933 partia nazistowska ustanowiła ona najbardziej kompleksowy zbiór praw ochrony zwierząt w Europie. Według Kathleen Kete była to pierwsza znana historii, podjęta przez jakiś rząd próba przełamania granic pomiędzy gatunkami, odejścia od tradycyjnego podziału na ludzi i zwierzęta. Ludzie jako gatunek utracili swój nadrzędny status. Na szczycie hierarchii stanęli aryjczycy, za nimi wilki, orły, świnie, a na samym dole Żydzi, na równi ze szczurami. Kete twierdzi, że była to najgorsza możliwa odpowiedź na pytanie o to, jak powinny wyglądać stosunki pomiędzy nami a innymi gatunkami[72]. Niemieckie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, luty 1931 24 listopada 1933 wprowadzono ustawę o ochronie zwierząt – Tierschutzgesetz. Adolf Hitler zapowiedział kres okrucieństwu wobec zwierząt: „Im neuen Reich darf es keine Tierquälerei mehr geben.” („W nowej Rzeszy nie będzie więcej dopuszczalne okrucieństwo wobec zwierząt”). Po niej zostały uchwalone kolejne: 3 czerwca 1934 Reichsjagdgesetz zakazującą polowań; 1 czerwca 1935 Naturschutzgesetz, kompleksowo traktującą sprawy środowiska naturalnego. 13 listopada 1937 wprowadzono prawo regulujące transport samochodowy zwierząt, a 8 września 1938 podobne, dotyczące ich przewozu kolejowego[73]. Został określony najmniej bolesny sposób podkucia konia, a także poprawna metoda przyrządzania homara, wykluczająca ugotowanie go żywcem[72]. Niektórzy wyżsi rangą naziści, w tym Hitler, Rudolf Hess, Joseph Goebbels i Heinrich Himmler, okresowo powstrzymywali się od spożywania mięsa, choć według większości doniesień nie przestrzegali takiej diety zbyt ściśle. Nie czynili tego bynajmniej z pobudek etycznych, a raczej propagandowych bądź zdrowotnych[74]. Na krótko przed wprowadzeniem Tierschutzgesetz wiwisekcja została najpierw zakazana, a potem ograniczona. Eksperymenty na zwierzętach postrzegano jako element „żydowskiej nauki” i „internacjonalistycznej” medycyny, wskazujący na istnienie jakiegoś mechanistycznego umysłu, traktującego naturę jako coś, co należy zdominować, a nie szanować. Hermann Göring, zgodnie z życzeniem Hitlera, ustanowił zakaz wiwisekcji 16 sierpnia 1933, jednak osobisty lekarz Hitlera, doktor Theo Morell, podobno przekonał go, iż nie leżało to w interesie niemieckich badań naukowych, zwłaszcza badań obronnych[75]. W związku z tym zakaz został skorygowany trzy tygodnie później, 5 września 1933. Ustalono osiem warunków, pod którymi przeprowadzanie testów na zwierzętach było dozwolone, zalecając przy tym ograniczanie bólu i eksperymentów zbędnych[76]. Naczelne, konie, psy oraz koty zostały objęte szczególną ochroną, a pozwolenia na wykonywanie wiwisekcji miały być wydawane instytucjom, nie pojedynczym osobom[77]. Zdjęcie całkowitego zakazu zostało uzasadnione następująco: „Jest prawem każdej społeczności, by, kiedy to konieczne, poświęcić jednostki dla dobra ogółu [/QUOTE] [QUOTE] III Rzesza nie wprowadziła zakazu polowań, lecz: Wielki łowczy III Rzeszy Hermann Goering zakazał polowania na zwierzęta w celu ich sprzedaży, a Himmler forsował projekt zakazu polowania na zwierzynę łowną: [URL="https://wayofwar.org/entry.php/24-Hitlerowcy-wiwisekcja-i-Nazistowska-Liga-Ochrony-Zwierz%C4%85t-%281-3%29"]https://wayofwar.org/entry.php/24-Hitlerowcy-wiwisekcja-i-Nazistowska-Liga-Ochrony-Zwierz%C4%85t-%281-3%29[/URL] Co ciekawe, dzisiejsi socjaliści, czyli czerwoni po przemalowaniu na zielono wstydzą się swoich nazistowskich, co prawda narodowo - lecz też SOCJALISTYCZNYCH poprzedników w temacie "ochrona zwierząt". Oto jak ślisko omijają temat o ochronie zwierząt w III Rzeszy: 3. „Hege” („Ochrona zwierzyny”) – relikt z czasów nazistowskich Czarne jest czarne, białe jest białe, a czerwone jest wredne i zakłamane: [URL]http://polowaniastop.wordpress.com/[/URL] [/QUOTE] [url]http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=422633&t=422633[/url]
  25. [quote name='filodendron']No i jak takie rzeczy dzieją się w rezerwacie wpisanym przez UNESCO na listę światowego dziedzictwa ludzkości (czyli na obszarze, który z różnych względów jest szczególnie monitorowany), to co się dzieje w zwykłych lasach, do których poza myśliwymi i grzybiarzami mało kto zagląda? Podobno, jak w Białowieży stacjonowali ludzie z pracowni na rzecz wszystkich istot w celu obserwowania polowań na jelenie, to na teren ich obozu nocą wtargnęli zamaskowani ludzie z pochodniami i zostawili im wieniec pogrzebowy. Tacy dowcipnisie ;)[/QUOTE] W Białowieży największym przykładem debilizmu myśliwych i nadleśnictwa było oskarżenie swego czasu młodego ornitologa o " złośliwe płoszenie " zwierząt w PN i o straty dla nadleśnictwa, gdyż niemiecki dewizowiec nie ustrzelił obiecanego jelenia byka i mocno się zelził na swoich polskich organizatorów i spora kasa ponoć przeleciała nadleśnictwu koło nosa - oczywiście, winny musiał się znaleźć i był nim młody miłośnik ptaków - na szczęście, sędzia prawie że wyśmiał leśników i myśliwych i umorzył sprawę ;)
×
×
  • Create New...