-
Posts
1073 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lis
-
[quote]Skoro nie ma instrukcji co dalej ze złapanym to jasne [B]że myśliwi łapać ich nie będą bo nie mają co potem z tym fantem zrobić.[/B] [/quote]Ktoś to będzie robił i ten ktoś,też nie będzie miał jasnych instrukcji - w tekście pisze,że ma to działać na takiej samej zasadzie,jak omawiane tu przez nas prawo do odstrzału psów i kotów przez myśliwych. Co do nietoperzy,to w czasie,gdy decydowano o szczepieniu lisów,to one stanowiły większe zagrożenie,niż nietoperz - wiadomo,że całkowicie wścieklizny nie wyeliminujemy i wszystkich ssaków nie zaszczepimy,ale to lis jest gatunkiem pospolitym i najczęściej spotykanym ssakiem w Polsce,także w miastach - bezpańskie psy i koty powinno się łapać,sterylizować i szczepić przeciwko wściekliźnie. Są różne formy ochrony pól,nie tylko same pastuchy,myślę,że należałoby stosować kilka rozwiązań na raz - poza tym,ja uważam,że to Państwo powinno płacić odszkodowania za szkody,gdyż dzikie zwierzęta są Jego własnością,są naszym dobrem narodowym,szkody powinni szacować [B] niezależni [/B] eksperci,a nie ludzie z koła łowieckiego,a rolnik powinien mieć zapewnione takie odszkodowanie,żeby mógł spać spokojnie i nie nastawał na życie dzikich zwierząt - i jednocześnie odszkodowanie powinno przysługiwać tylko wtedy,jeśli rolnik korzystałby z dostępnych metod ochrony pól uprawnych przed dziką zwierzyną,żeby nie było tak,że rolnik pije piwo,a myśliwy mu pola pilnuje ;) - można by też pomyśleć o ubezpieczeniach - państwowych,bezpłatnych i indywidualnych. Są jeszcze takie sugestie,że w regionach najbardziej narażonych na działalność,np.dzików,rolnicy powinni siać takie uprawy,które nie zasmakują dzikom. [quote]To jeszcze raz Cię odsyłam do [B]Twojej [/B]mapki z występowaniem wilka i rysia. I ich wpływu na polupulację jelenia i sarny w całej Polsce... [/quote]Chodziło mi o klimat wokół dużych drapieżników,zwłaszcza wilków - wiadomo,że myśliwi i leśnicy nie są pozytywnie nastawieni do tych drapieżników - delikatnie rzecz,ujmując ;) - wilków przybywa i z tego powodu myśliwi straszą ludzi,np.atakami na człowieka,itp.
-
[quote]Owszem tak jest napisane. W takim razie przyznaj się że [B]KŁAMAŁEŚ [/B]pisząc [I]"myśliwi już swoje propozycje mają: kij,łopata,drąg,dwutlenek węgla". [/I]A co do for internetowych to ja czytałem że Elvis żyje tylko go UFO zabrało.[/quote]Napisałem tylko o tym,co wyczytałem - skoro [B] nie ma [/B] jasnych instrukcji w jaki sposób pozbawiać życia złapane zwierzęta,to jasne,iż myśliwi będą się mogli wykazać pomysłowością - chyba,że ktoś to rozporządzenie poprawi,w co,wątpię. [quote]Ty sobie nie wyobrażasz nieszczepić lisów, a rolnicy sobie nie wyobrażają nie redukować dzików, leśnicy - jeleni i saren. [/quote]Nie wyobrażam sobie,w obecnej sytuacji,gdy lisa można spotkać wszędzie - nawet i bez zagrożenia wścieklizną,ludzie się boja tej choroby i obecności dzikich zwierząt w swoim pobliżu,a co by było,gdyby wścieklizna była nadal groźna? - i nie podawaj przykładu nietoperzy,bo ilu ludzi ma styczność z nietoperzami,a ilu z lisami?. A co do rolników i leśników,to jest to kwestia przyzwyczajenia,i jedni i drudzy powinni się raczej zająć ochroną upraw,rolnicy czasami czekają na odszkodowania,nie robiąc dosłownie nic: [quote] Jeżeli rolnik chce uprawę ochronić to są na to skuteczne sposoby.Jeżeli jednak posieje byle co i byle jak, uprosi Stwórcę by zwierzyna weszła w szkodę, bez poniesienia kosztów zbioru, czysta kasa leci do kieszeni.Znaczny procent odszkodowań łowieckich to ewidentnie wyłudzone społeczne pieniądze. [/quote]a czasem,może wystarczyć coś takiego: [quote] Pan Kazimierz ogrodził pole,ponieważ wiosną dziki weszły mu w oziminę. Powbijał kilkudziesięciocentymetrowe paliki,górą przeciągnął drut,środkiem białą,wąską taśmę od elektrycznego pastucha.I już.Problem znikł.Pan Kaziu woli mieć pole nietknięte przez dziki.Nie chce pieniędzy - woli pełne plony. [/quote]leśnicy,natomiast powinni się cieszyć z obecności dużych drapieżników,lub choćby z tego lisa,który też może upolować sarnę,tylko że jemu nie wolno,bo on - tak samo,jak wilk,nie ma ludzkich kryteriów i planów hodowlanych. A w kwestii psów: [quote]Jeżeli myśliwi wykażą zdyscyplinowanie i nie będą się zdarzały odstępstwa od w/w zasad, przepis ustawy utrzyma się na dłużej. [B] Wystarczy jednak jeden tylko przypadek nierozważnego użycia broni przez myśliwego przeciwko psom lub kotom, który prasa i inne media rozdmuchają, a parlamentarzyści z łatwością wrócą do poprzedniego stanu prawnego, w którym zwierzyna żyjąca wolno mogła być dowolnie niszczona przez bezpańskie psy i koty. [/B]Dlatego wykażmy się dojrzałością i nie dopuśćmy, aby jakikolwiek myśliwy w naszych kołach dopuścił się złamania zasad przy odstrzale zdziczałych psów i kotów. [/quote]
-
[quote]Przejrzałem i nie znalazłem tam przytaczanych przez Ciebie niby "propozycji"myśliwych typu kij, łopata, drąg, dwutlenek węgla. Więc ponownie pytam skąd żeś wziął te propozycje?[/quote]W tekście pisze tylko tyle,że nie określono żadnych metod zabijania schwytanych zwierząt,swoje propozycje myśliwi opisywali na forach. [quote]Szczepienia lisów to nic innego jak nabijanie kasy przemyslowi farmaceutycznemu - rocznie idzie na nie z budżetu państwa ponad 30 mln zł. Wścieklizny i tak nie załatwią bo teraz jej rezerwuarem robią się nietoperze i wiewiórki a tych się nie szczepi. A od pokasania człowieka przez lisa to i przed szczepieniami nie pamiętam kiedy był przypadek wścieklizny u człowieka, bo ludzie znali tę chorobę i wiedzieli że są szczepienia po pokąsaniu. Skuteczne i co ważne dużo tańsze niż te 30 mln.[/quote]Obecnie lisy żyją wszędzie,także pośród nas,jak sobie wyobrażasz zakaz szczepienia w takiej sytuacji,gdy lis żyje w mieście i ogólnie,coraz bliżej nas? - oczywiście.można wszystko wybić i wtedy nie szczepić,tak jest najłatwiej,prawda?,ale lisy już będą żyć w naszych miastach,bo tam jest im łatwiej i bezpieczniej. [quote] A co do predyspozucji siedliskowych, to właśnie jest odwrotnie jak mówisz. To nie dlatego jest go więcej że zmienił siedliska, tylko dlatego zmienił siedliska bo jest go więcej i w naturalnym się przestaje mieścić. To że dużo niedolisków pada na drogach to fakt, który dodatkowo potwierdza że lisa jest za dużo. Przed rozpoczęciem szczepień spotkać lisa rozjechanego na drodze to był ewenement. A Ci naturalni wrogowie - wilki, rysie... Sam sobie popatrz na mapkę którą umieściłeś z ich rozmieszczeniem i liczebnością i pomyśl jaki one mają wpływ na populację lisa na przykład na terenie centralnej Polski... Wczoraj 14:25 [/quote]Jeśli chodzi o zmiany predyspozycji siedliskowych,to nastąpiła ona w latach 70-tych ub.wieku,a wtedy lisów wcale nie było tak dużo,jeszcze w latach 90-tych w Polsce było od 40 d0 60 tysięcy lisów,a wtedy lis był już przekwalifikowany,że tak powiem,populacja powiększyła się wraz ze zdobyciem nowych siedlisk,terenów - jednym z powodów zwiększonej populacji lisa,jest też tzw,synantropizacja tego gatunku. A jeśli chodzi o wilki,to zauważ,że tam gdzie żyje wilk,lisów jest mniej i że poza wilkiem,rysiem i większymi ptakami drapieżnymi,lis jest jedynym drapieżnikiem,który występuje w dużej ilości - Niemieccy przyrodnicy,ratownicy dzikich zwierząt pukają się w czoło,że ich myśliwi zabijają ponad 500 - 600 tysięcy lisów rocznie,podczas gdy jest to jedyny,liczny średniej wielkości drapieżnik z braku wilków - statystycznie w Niemczech ginie jeden lis na minutę ...
-
Najnowsze filmiki lisiczki: [url=http://www.youtube.com/watch?v=mIZKZk9dVmE&feature=channel_page]YouTube - Vixey na posteli[/url] [url=http://www.youtube.com/watch?v=S_SrXOkhvCU&feature=channel_page]YouTube - Neúnavné hopsání[/url] [url=http://www.youtube.com/watch?v=5n95anI3vEs&feature=channel_page]YouTube - Vixey HD video test[/url]
-
Co do liczebności wilka,to znalazłem coś takiego: [URL]http://img352.imageshack.us/img352/3848/obraz108ui9.jpg[/URL] [quote]Kłamiesz! Myśliwy nie może odsprzedać upolowanej i zakupionej od własnego koła sztuki zwierzyny. Może conajwyżej komuś ją sprezentować.[/quote]Upolowana zwierzyna nie jest własnością myśliwego / chyba,że za nią zapłaci /,tylko koła i oddawana jest do skupu,a 90% mięsa idzie na zachód.Miałem więc tu na myśli koło łowieckie,a myśliwy reprezentuje to koło. [quote]Napisz gdzie żeś znalazł te "propozycje". Chyba że jak zwykle napiszesz że słyszałeś jak jedna pani drugiej pani... [/quote]Zerknij sobie do linku,jest to rozporządzenie MŚ i ten cytat też tam widnieje. [URL]http://www.mos.gov.pl/g2/big/2009_06/eea1a27b70818ac16fef440c3bd2d2d9.pdf[/URL] - pisze tu,że nie określono sposobu zabijania schwytanych drapieżników. A jeśli chodzi o propozycje " likwidacji ' złapanych zwierząt,to są to propozycje samych myśliwych. W Niemczech lub w Austrii wygląda to tak,że myśliwy idzie sprawdzić pułapkę,jest lis to wyjmuje broń krótką i strzela mu w głowę z bliskiej odległości / egzekucja /,zakopuje,czyści klatkę i wraca pić piwo - u nas tak nie wolno,ale coś się wymyśli ... [quote]Powalcz o zaprzestanie szczepienia lisów na wściekliznę to sobie może z lisami da radę. Obiecuję Ci, jak wywalczysz zaprzestanie szczepień - nie podniosę broni do oka na widok lisa :razz: [/quote]Dobrze chyba wiesz,że szczepienia są potrzebne,niektórzy twierdzą nawet,że dzięki temu że lisy są zdrowe,zdrowe są też i wilki,które zjadają lisy tak samo,jak zjadają psy. Przyroda da sobie radę z lisami,maja one jeszcze swoich naturalnych wrogów / wilk,ryś i orzeł przedni /,oraz liczne choroby psowatych i ruch drogowy - bardzo dużo niedolisków pada ofiarą ruchu drogowego - proszę jeszcze brać pod uwagę fakt,że większa populacja lisa nie jest wynikiem braku wścieklizny,tylko efektem,min.tego,że lis już od końca lat 70-tych ub.w. zmienia swoje predyspozycje siedliskowe - z gatunku typowo leśnego przeistoczył się w gatunek leśno / polny,a nawet śródmiejski i miejski - wpływ na to ma,też większa zamożność mieszkańców miast w latach 90 - tych ub.w. - więcej kasy = więcej żarcia = więcej odpadków = więcej żarcia dla lisów i innych dzikich zwierząt. Niemieccy przyrodnicy pukają się w czoło,dlaczego zabija się ponad 600 tysięcy lisów,skoro w ich kraju nie ma dużych drapieżników - ale i u nas,jak lis upoluje sarnę,to jest tragedia.
-
[quote]Fotka z [URL="http://www.pieswlesie.blogspot.com/"]Zwierzęta leśne - spotkanie z psem[/URL][/quote][URL="http://ulubiency.wp.pl/kat,110602,title,Zabili-nam-psy,wid,11310073,wiadomosc.html?ticaid=18609"]„Zabili nam psy” - Ulubieńcy - Psy i Koty - WP.PL[/URL] [quote][B]Rzesza stu tysięcy myśliwych zabija rocznie sto trzydzieści tysięcy saren. To mniej więcej jedna piąta populacji tego gatunku – skala bez precedensu w wykonaniu jakiegokolwiek gatunku (z wyjątkiem człowieka). Populacja saren w Polsce ma się źle, liczebność tych zwierząt spada. Pozostaje pytanie, czy większy wpływ na to mają kłusujące psy – zabijające kilkaset lub tysiąc saren w ciągu roku – czy raczej myśliwi – zabijając w tym samym czasie sto trzydzieści tysięcy tych zwierząt i deklarujących, że je chronią (dlatego profilaktycznie zabijają nawet nie kłusujące, ale zwyczajnie spacerujące po lesie psy).[/B][/quote] [quote]Dla mnie to włączanie terenów pryawtnych w obręb obwodów łowieckich jest chorą spuścizną minionego ustroju (posiadacz ziemski- samo zuo). Na prywatnym terenie nie powinien mieć prawa pojawić sie ani jeden myśliwy, a co dopiero naganka. [/quote]Tłumaczenie myśliwych jest takie,że zwierzyna jest własnością Skarbu Państwa a oni dostają od Państwa pozwolenie na jej " pozyskiwanie " ( sic ),a ponieważ zwierzyna może wejść na moją ziemię,to i myśliwy może na nią wejść w imię pozwolenia Państwa na wykonywanie polowania,a prawo do własności jest ograniczone różnymi ustawami,min.ustawą łowiecką ... :shake: [quote]A tak w kwestii zdjęcia, większośc fotek z polowań to już ładne obrazki leżącej pokotem, wypatroszonej zwierzyny. Niestety nie posiadam zdjęć jak wygląda to wcześniej, kiedy np sarna z odstrzelonym badylem (noga, tak mysliwi nazywają nogę) usiłuje rozpaczliwie uciekać, albo nagrania głosu konającego od strzału zająca. Nie jest to ani odrobinę ładniejsze, ani bardziej humanitarne od widoku agonii poszarpanej przez psy sarny. I proszę mi nie wmawiac, że dzieje się to wiele szybciej- myśliwych strzelających naprawdę celnie, tak żeby szybko zabić jest niewielu, a w warunkach leśnych wiele strzałów okazuje sie mało skutecznych, zwierzę nieraz jest tropione godzinami, żeby zostac dobite. Wiesz jak wyglada młody dziczek, który dostał "na miękkie"- dla niewtajemniczonych- w brzuch i po nastu godzinach ucieczki już tylko leży, we własnej krwi, zmiesznej z łajnem, bezradnie patrząc jak nadchodzi śmierć ze strzelbą? Ja wiem. Widziałam. [/quote]Ja,na szczęście nie widziałem,ale przez ostatnie 4 lata,trochę się naczytałem ... o tym,że zając po " kontakcie " z psem myśliwskim wygląda jak mokra,wyżęta szmata,o zwierzętach konających godzinami,bo koło nie ma psa,o dobijaniu zwierząt,o tym,jak trafiony w podbrzusze lis uciekał jeszcze kilkadziesiąt metrów,gubiąc wnętrzności,zanim padł,o tym,jak to się myśliwy zdziwił,że sarna trafiona w cewkę,uciekała dalej,zarzucając ja na plecy ... itp.itd. [quote]mysliwy-strzela do okreslonej liczby zwierzyny w roku. bo takie ma przepisy. zabija chore zwierzęta. strzela. jak trafi to szybka smierc. jak nie padnie to pies tropi. i dobija zwierzyne. zabiera z lasu. mieso je. [/quote]Taaa ... zabija chore - a na co mu trofeum z chorego zwierzęcia? tropi,jak ma psa,jak nie ma,to nie tropi sam je ... raczej sprzedaje do luksusowych restauracji i dla grubych szych Widzisz,wolę żeby sarnę zjadł głodny,zdziczały pies,nisz - za przeproszeniem,nażarty myśliwy,lub bogaty Francuz lub Niemiec. Okresy ochronne,przepisy ... przytoczę tu wypowiedź myśliwego,która dotyczy wilka: [quote]miejsce drapieznika: mysliwego zajma lisy lub wilki, ktore wcale nie sa doskonalymi selekcjonerami - one rowniez nie maja wroga w srodowisku, [B] z tym ze one nie stosuja zadnej selekcji! Tam obowiazuje juz prawo dzungli - wataha musi sie posilic to poluje - i nie ma planow lowieckich czy wyboru nieprzyszlosciowego rogacza. Poluje sie na najslabsze, co czesto oznacza najmlodsze w stadzie. [/B] Drapiezniki, np wilki, majac pozywienie i rozmnazaja sie i powiekszaja populacje, ktora naturalnie musi wiecej jesc. ... Zly wilk przez tysiaclecia utrzymywal populacje zwierzyny plowej wraz z czlowiekiem, ktory byl takim samym drapieznikiem. jednak to czlowiek nie wilk zdominowal srodowisko jako drapieznik. Pozniej czlowiek wypracowal sobie metody hodowli i uboju przemyslowego zwierzat, a polowania sprowadzil do hobby i kontynuacji tradycji jednoczesnie laczac je z racjonalna gospodarka. [B] Wilk nie ma hamulcow, dlatego tak - wprost twierdze ze wilk jest gorszym selekcjonerem niz czlowiek.[/B] Wiosna latem i jesienia tez je co padnie w czasie mrozow? przeciez to nie padlinozerca. [/quote]Czyli,wilk jest " be ",bo nie ma planów hodowlanych i kryteriów odstrzału ... par don - zagryzień ... :razz: [quote]Po długiej batalii parlamentarnej przyjęto zmiany do ustawy o ochronie zwierząt, zezwalające na zwalczanie zdziczałych psów i kotów w obwodach łowieckich przez ich dzierżawców. Tekst obowiązującego po zmianach prawa zamieszczony jest poniżej. Ostrzegam jednak, że prawo to nie zezwala na strzelanie każdego psa i kota przez każdego myśliwego i słusznie, aby nie zdarzały się drażliwe sytuacje, na które powołują się obrońcy psów i kotów, odsądzający od czci i wiary myśliwych, strzelających jakoby psy na smyczy, przy dzieciach, we wsi, etc. Zgodnie z zapisami ustawowymi, aby myśliwy mógł odstrzelić psa lub kota muszą wystąpić łącznie następujące przesłanki: Myśliwy musi mieć upoważnienie wydane przez zarządcę danego obwodu łowieckiego Pies czy kot muszą być bez opieki i wykazywać odznaki zdziczenia Pies czy kot muszą być ponad 200 m od zabudowań mieszkalnych, Pies czy kot musi stanowić zagrożenie dla zwierząt dziko żyjących w tym łownych, a więc muszą się one znajdować w terenie, gdzie zwierzyna taka przebywa. W praktyce powyższe warunki oznaczają, że myśliwy musi mieć upoważnienie zarządu koła do odstrzelenia zdziczałych psów i kotów, np. poprzez wpis do odstrzału lub osobno wydany dokument. Formalnie mogłoby to być upoważnienie ustne, ale takowe byłoby ważne tylko jeżeli zarząd podjął odpowiednią uchwałę. Ponieważ uchwały zarządu nie zawsze są dostarczane myśliwym, a przy braku takiej uchwały odstrzał byłby nielegalny, lepiej żeby upoważnienie było wystawione pisemnie z podpisami osób reprezentujących formalnie koło. Zwierzę, które zamierza odstrzelić musi okazywać swoje zdziczenie, a więc np. uciekać przed człowiekiem, a nie się do niego garnać, biegać w środku pól lub lasu, omijając drogi lub w inny sposób okazywać znamiona zdziczenia. Trudno byłoby uzasadnić objawy zdziczenia, gdyby np. pies posiadał obrożę i biegł spokojnie w kierunku myśliwego do domu widocznego w oddali tą samą drogą polna, którą idzie myśliwy, [B] jakkowiek to sam myśliwy upoważniony jest do dokonania oceny i samo posiadanie obroży nie od razu musi wykluczać zdziczenie.[/B] Odstrzał jest dozwolony w odległości ponad 200 m od zabudowań, a mając inne rozwiązanie, np. jeżeli znany jest właściciel psa czy kota należy się powstrzymać ze strzałem i z nim poważnie porozmawiać. Ustawa o lasach zakazuje puszczania psów luzem w lesie i właściciela można ukarać za takie działanie. Na koniec warunek ostatni, teren na którym spotykamy zdziczałego psa lub kota musi być terenem, na którym występują zwierzęta łowne. Jeżeli spotykamy psa lub kota na terenie ogrodzonym, to nie zagrażają one tym zwierzętom. [/quote]Jak widać,wszystko zależy od interpretacji myśliwego. [quote]Niekoniecznie chodzi tu o dziczyznę ;-) Pamiętajmy, że w większości nie ma już naturalnych wrogów dla saren, chociażby. Pomimo odstrzalów dzikie zwierzęta wchodzą na tereny zabudowane a to może być niebezpieczne dla ludzi ale i dla naszych psów ;-)[/quote]Taaak ... sarny mają naturalnych wrogów: wilki / których przybywa,co nie podoba się myśliwym / ,rysie i chociażby lisy,które są zabijane właśnie za to,ze ośmielają się polować na sarny - poza tym,przydałoby się pomyśleć o zaprzestaniu zimowego dokarmiania. [quote]Czlowiek już za bardzo zaingerowal w naturę, żeby teraz pozwolić sobie na pozostawienie jej bez "dozoru". [/quote]Przyroda da sobie radę,nie trzeba jej poprawiać. A w kwestii ciekawych rozporządzeń Ministerstwa Środowiska: [URL]http://www.mos.gov.pl/g2/big/2009_06/eea1a27b70818ac16fef440c3bd2d2d9.pdf[/URL] i ciekawe wnioski: [quote] Nie przyjęto także uwag negatywnie odnoszących się do umieszczenia lisa na liście gatunków objętych możliwością odłowu (Klub Przyrodników, Państwowa Rada Ochrony Przyrody), ponieważ nie uwzględniają one nadmiernej liczebności tego gatunku i zagrożenia dla innych gatunków dziko żyjących oraz programu zwalczania wścieklizny. Dwa podmioty - Państwowa Rada Ochrony Przyrody oraz Klub Przyrodników - proponowały z kolei wprowadzenie ograniczeń dokonywania odłowu. Zgłoszona propozycja nie mogła zostać uwzględniona, gdyż nie mieści się w zakresie przedmiotowego projektu rozporządzenia. [/quote]Przyrodnicy byli przeciwko,ale MŚ i PZł uznali lisa za wroga nr 1 ciekawe jest też to: [quote] Nie uwzględniono natomiast uwag dotyczących uregulowania kwestii postępowania z odłowionymi zwierzętami ... Brak zapisu odnośnie sposobu pozbywania się odławianych drapieżników Przyjęcie takiej regulacji w przedmiotowym akcie wykonawczym stanowiłoby przekroczenie delegacji ustawowej. ... „(…) wprowadzić zapis o humanitarnym uśmiercaniu odłowionych i wyselekcjonowanych drapieżników” Stanowiłoby to przekroczenie delegacji ustawowej. [/quote]Zezwolono na łapanie,ale nie określono sposobu " likwidacji " złapanych zwierząt,a myśliwi już swoje propozycje mają: kij,łopata,drąg,dwutlenek węgla - byle jak najtaniej,bo zastrzyk u weta,kosztuje ... :shake: Poza tym,przyrodnicy obawiają się,że obok nieszczęsnych lisów i obcych gatunków,ginąć będą też borsuki,tchórze,kuny,a także chronione drapieżniki,bo dla myśliwych i leśników to wszystko są szkodniki,więc będą one po cichu kłusowane. Ciekawym projektem naszego rządu i MŚ jest na razie pomysł,żeby Parki Narodowe zarabiały na swoje utrzymanie,poprzez ... wycinkę drzew na własnym terenie ... :crazyeye: I jeszcze,zdanie młodego myśliwego: [QUOTE] Ja reprezentuje stanowisko ze poluje sie dla przyjemnosci i jesli nawet przyjmiemy ze polowania nie sa konieczne (tzn bez nich natura dala by sobie rade) to uwazam ze i tak mozna polowac w stopniu takim, zeby nie powodowac wymierania gatunkow. [/QUOTE] ... jak widać,panowie nie biorą pod uwagę cierpienia zwierząt,oby tylko przyjemność z polowania,była ...
-
[quote][B]Ochrona wilków na Ukrainie. Zagadnienia moralne i problemy prawne[/B] [B]Obecnie na Ukrainie ma miejsce – naruszające konwencję berneńską – barbarzyńskie, cyniczne i niczym nieusprawiedliwione unicestwianie wilków jako „szkodliwych” zwierząt. Co roku na Ukrainie, w wyniku działań gospodarstw leśnych i łowieckich oraz komercyjnych myśliwych, zabija się 1200 wilków, co stanowi 50–80% ich populacji.[/B] Wilk to jedyne zwierzę, które bezprawnie i bezpodstawnie zostało pozbawione ochrony wynikającej z zapisów ustawy „O świecie zwierzęcym” i konwencji berneńskiej. Wilki zabija się w dowolnym okresie roku, najokrutniejszymi sposobami, w dowolnej ilości (nie wyznaczono limitów odstrzału) i w dowolnym miejscu (również na terenach prawnie chronionych – w zapowiednikach i zakaznikach). Za zabicie wilka wypłaca się premię w wysokości 100 hrywien. Wilk jest jedynym większym zwierzęciem, za zabicie którego nawet kłusownicy nie są pociągami do odpowiedzialności. Zabicie wilka dozwolone jest podczas polowania na każdą inną zwierzynę, odstrzał wilków jest wpisany do służbowych obowiązków strzelców w gospodarstwach łowieckich. Odstrzał wilków prowadzony jest nieodpłatnie (nie wnosi się opłat za odstrzelone zwierzęta). Jeszcze całkiem niedawno można było bez przeszkód zabijać brzemienne wilczyce i małe wilczęta. Taki stosunek do wilków jest nie tylko bezprawny, ale i niehumanitarny, stoi też w sprzeczności z zasadami etyki ekologicznej. Wilk wyginął już prawie w całej Europie, a w różnych krajach – m.in. USA, Polska – jest wpisany do Czerwonych Ksiąg. Wpisany jest również do Międzynarodowej Czerwonej Księgi, na Międzynarodową Czerwoną Listę i chroniony wieloma międzynarodowymi konwencjami – berneńską, CITES i innymi. W niektórych krajach, np. w Szwecji, reintrodukuje się ten gatunek. Wilk jest pięknym, okazałym zwierzęciem, prawdziwym symbolem dzikiej przyrody. Jest on ważnym elementem ekosystemu, „trenerem” zwierzyny łownej. Odgrywa też ogromną rolę w regulowaniu liczebności gryzoni myszowatych. Ma prawo do życia, wolności i ochrony prawnej. Antywilczą histerią zainteresowane są tylko instytucje gospodarki leśnej i łowieckiej, które pod przykrywką walki z wilkami organizują polowania dla wszystkich zainteresowanych w dowolnym okresie roku. Ale też zrzucają na wilki odpowiedzialność za własne błędy i braki w hodowli zwierząt łownych. Zainteresowani są tym również niektórzy nieporadni hodowcy, otrzymujący wypłaty z ubezpieczeń za zwierzęta domowe, rzekomo zagryzione przez wilki. Oprócz tego w kraju istnieje ogromny czarny rynek wilczych skór, „zasilany” przez bezpłatne polowania na wilki (cena skóry wilczej na Kyreniewskim Rynku w Kijowie dochodzi do 500 dolarów). Trzeba również podkreślić, że w nowelizacji ustawy „O świecie zwierzęcym” (z 2001 r.,) w art. 32 i ustawy „O gospodarstwie łowieckim i polowaniach” (art. 33) wpisano pojęcie „zwierzę szkodliwe”, co daje ideologiczne i prawne wsparcie antywilczej kampanii w kraju. Termin ów jest niehumanitarny i antyekologiczny, jako że w przyrodzie nie ma zwierząt „szkodliwych” czy „pożytecznych”. [B]Ukraina poważnie narusza konwencję berneńską w stosunku do wilków[/B] W 1996 r. Ukraina przystąpiła do konwencji berneńskiej (Konwencja o ochronie gatunków dzikiej flory i fauny europejskiej oraz ich siedlisk). Wilk wpisany jest do Załącznika II tej konwencji (gatunki, które podlegają szczególnej ochronie). W istocie, trafiający do takiego spisu dowolny gatunek, wyłączony jest z polowań. Dotyczy to również wilka. Polowanie na niego powinno być zabronione. Dlatego konwencja ta została podpisana przez Ukrainę z komentarzem (w stosunku do wilka). Brzmi on tak: „Na Ukrainie dopuszcza się w ograniczonej ilości i w warunkach stosownej kontroli (…) wybiórcze regulowanie populacji wilków (…) w celu zapobieżenia ich negatywnemu wpływowi na populacje innych zwierząt, poważnym szkodom wyrządzanym zwierzętom hodowlanym i innym obiektom własności publicznej”. Te ograniczenia wprowadzono na Ukrainie na podstawie art. 9. konwencji berneńskiej, który głosi: „można zezwolić w ściśle kontrolowanych warunkach, wybiórczo i w ograniczonym stopniu, na pozyskiwanie, przetrzymywanie lub inne rozsądne wykorzystywanie niewielkiej liczby niektórych dzikich zwierząt i roślin”. Oznacza to, że odstrzał wilków powinien być prowadzony nie przez cały rok i nie na całej Ukrainie, ale w konkretnych miejscach, gdzie wilki istotnie wyrządzają szkody, a szkody te powinny być udokumentowane i zaprotokołowane z pieczęciami i podpisami. Odstrzeliwane winny być konkretne osobniki wyrządzające szkody, nie zaś wszystkie jak leci. Powinna być przeprowadzona ekspertyza, jakie wilki i kto ma odstrzeliwać. Powinien być precyzyjnie określony limit odstrzału wilków oraz prowadzona odpowiednia kontrola pozyskiwania wilków. Tego wszystkiego na Ukrainie nie ma. W istocie, art. 33. ustawy „O gospodarstwie łowieckim i polowaniach”, naruszając art. 9. konwencji berneńskiej, pozwala zabijać wilki każdemu myśliwemu w dowolnym okresie roku. Żadnej stosownej kontroli ze strony organów ochrony przyrody nie przewidziano. Nie jest wymagane nawet pozwolenie nadzorującego łowisko. Ten sam artykuł w zakresie obowiązków strzelców w gospodarstwach łowieckich wymienia odstrzał wilków oraz dopuszcza wypłatę premii i wydawanie darmowych nabojów dla myśliwych, którzy odstrzeliwują wilki. Działania takie w żaden sposób nie odnoszą się do „ściśle kontrolowanych warunków” czy „ograniczonej ilości” pozyskiwania wilków. Artykuł 12. ustawy „O gospodarstwie łowieckim i polowaniach” nie przewiduje limitowania pozyskiwania wilków, co poważnie narusza również ustawę o przystąpieniu do konwencji berneńskiej oraz art. 9. tej konwencji. Zarządzenie Państwowego Komitetu ds. Gospodarki Leśnej i Łowieckiej „O środkach odstrzału i odłowu drapieżnych i szkodliwych zwierząt” nie przewiduje żadnych sposobów kontroli odstrzału czy wybiórczego regulowania ich liczebności, jak tego wymaga ustawa o przystąpieniu do konwencji berneńskiej i art. 9. tej konwencji. Innymi słowy, owo zarządzenie Komitetu bezprawnie pozwala wyniszczać wilki bez ograniczeń dotyczących liczebności, miejsca i czasu. W corocznych zarządzeniach Ministerstwa Przyrody Ukrainy o zatwierdzeniu limitów pozysku zwierząt futerkowych, na pozyskiwanie wilków nie określa się limitów, co również narusza art. 9. konwencji berneńskiej i ustawę o przystąpieniu do konwencji berneńskiej. Art. 9. konwencji berneńskiej mówi o tym, że dopuszcza się „w ściśle kontrolowanych warunkach” eksploatację niektórych gatunków dzikich zwierząt i roślin, w niewielkich ilościach. Jednakże, jak wynika z pisma Ministerstwa Przyrody Ukrainy z dn. 7.12.2007 r. nr 13154, do Kijowskiego Centrum Ekologiczno-Kulturalnego, w chwili obecnej pozyskuje się ok. 50% pogłowia wilków, co znowu jest naruszeniem konwencji berneńskiej. Art. 6. pkt. B konwencji berneńskiej zabrania „handlu tymi zwierzętami [w tym również i wilkami – przyp. W.B.], żywymi lub martwymi, włączając w to zwierzęta wypchane”. W takim przypadku Zarządzenie Państwowego Komitetu ds. Gospodarki Leśnej i Łowieckiej Ukrainy „O zatwierdzeniu granicznych stawek cen na trofea łowieckie, pozyskiwane przez obywateli innych państw i granicznych stawkach taryf za udzielane im usługi” z 28.02.2002 r. nr 26, ustanawiające ceny do 600?700 euro za trofeum wilka, również narusza wspomniany artykuł konwencji. Art. 6. pkt. B konwencji berneńskiej zabrania „umyślnego niepokojenia dzikich zwierząt [w tym i wilków – przyp. W.B.], zwłaszcza w okresie rozrodu, wychowu młodych”. Zarządzenie Państwowego Komitetu ds. Gospodarki Leśnej i Łowieckiej „O środkach odstrzału i odłowu drapieżnych i szkodliwych zwierząt” (z 16.12.1997, nr 121) narusza ten artykuł, zobowiązując do tworzenia w województwach „stale działających brygad myśliwych” dla odstrzału wilków, nie ograniczając ich działalności w czasie rozrodu tych zwierząt. Artykuł 17. ustawy „O gospodarstwie łowieckim i polowaniach” mówi, że „według blankietów odstrzału odbywa się polowanie na wilki”. Ale i ten artykuł jest sprzeczny z konwencją berneńską i ustawą o przystąpieniu do konwencji berneńskiej, zgodnie z którymi zabrania się polowania na gatunki zwierząt wpisane do Załącznika II konwencji, zaś co się tyczy wilka – dopuszcza jedynie „wybiórcze regulowanie jego populacji”. [B]Działania ukraińskich organizacji ekologicznych dla ochrony wilków[/B] Jako pierwszy problemem ochrony wilków na Ukrainie zaczął zajmować się prezes towarzystwa „Nasz Dom” J. Wasidłow z Iwano-Frankowska. W 2000 r. skierował on kilka pism do Państwowego Komitetu ds. Gospodarki Leśnej i Łowieckiej Ukrainy, do Ministerstwa Przyrody Ukrainy oraz do Ministerstwa Sprawiedliwości z prośbą o wprowadzenie zmian do Zarządzenia Państwowego Komitetu ds. Gospodarki Leśnej i Łowieckiej „O środkach wyniszczenia szkodliwych zwierząt drapieżnych” (z 16.12.1997, nr 121). Jak słusznie zauważył, wychodząc z pryncypiów humanitaryzmu i ukraińskiego prawa ekologicznego, zmieniona powinna być sama nazwa zarządzenia. Odpowiedzi na swoje listy nie otrzymał. Wówczas zwrócił się ze skargą i analogiczną prośbą do ówczesnego premiera Ukrainy, Wiktora Juszczenki. Wkrótce otrzymał odpowiedź, że z owego zarządzenia Komitetu usunięto niezgodne z prawem i amoralne słowa o „wyniszczeniu szkodliwych zwierząt”. Późniejsze działania w kierunku humanizacji tego zarządzenia stały się możliwe dopiero w 2006 r., gdy na Ukrainie przyjęto ustawę „O ochronie zwierząt przed okrutnym traktowaniem”, zabraniającą odstrzału brzemiennych zwierząt i ich młodych. 22 maja 2007 r. sąd gospodarczy miasta Kijowa wydał postanowienie, że punkt 2 Zarządzenia Państwowego Komitetu ds. Gospodarki Leśnej i Łowieckiej „O środkach odstrzału i odłowu drapieżnych i szkodliwych zwierząt” (z 16.12.1997, nr 121) jest bezprawny, jako że narusza art. 20 ustawy „O ochronie zwierząt przed okrutnym traktowaniem”. Artykuł ten zabrania polowań, odłowu i innych form pozyskiwania brzemiennych samic i młodych zwierząt łownych, które nie mogą samodzielnie żyć. W ten sposób sąd zabronił zabijania maleńkich wilcząt i brzemiennych wilczyc na Ukrainie. 11 września 2007 r., kierując się postanowieniem sądu, Państwowy Komitet ds. Gospodarki Leśnej i Łowieckiej wydał uzupełnienie do zarządzenia nr 123 z 16.12.1997 r., którym wprowadził odpowiednie zmiany. Skarga była złożona do sądu przez dwie organizacje społeczne – Ekoprawo Kijów i Kijowskie Centrum Ekologiczno-Kulturalne, które zrobiły to kierując się ekoetycznym stosunkiem do wilków. Niedawno Kijowskie Centrum Ekologiczno-Kulturalne zwróciło się do Rady Ministrów z pismem, w którym domaga się podjęcia następujących środków dla ochrony wilków na Ukrainie: [LIST=1] [*]Przeprowadzić badania naukowe wilków, opracować metodykę ich liczeń, określić dokładne liczebności watah na Ukrainie oraz opracować humanitarne sposoby regulowania ich liczebności. [*]Opracować i wprowadzić krytyczną wielkość liczebności watah wilków dla każdego obwodu (województwa), poniżej której nie powinno się wilków na tym terenie odstrzeliwać. [*]Przenieść wilka z kategorii „szkodliwe” zwierzę do kategorii „łowne” zwierzę, z zakazem polowania na niego. [*]Zakazać uznawania „wyniszczania wilków” za obowiązek służbowy strzelców z gospodarstw łowieckich. [*]Zakazać wypłacania premii i wydawania darmowych naboi za odstrzał wilka. [*]Ograniczyć selekcyjny odstrzał wilków w okresie od 1 listopada do 30 kwietnia. [*]Zakazać pozyskiwania wilków przy pomocy potrzasków. [*]Wprowadzić zakaz handlu oraz wywozu za granicę trofeów z wilków. [*]Utworzyć specjalistyczne zakazniki dla ochrony wilków w miejscach ich rozrodu. [*]Nie dopuścić do zmniejszenia lub przerwania areału występowania wilków na Ukrainie. [*]Rozpocząć prace nad reintrodukcją wilków na tych obszarach, gdzie wyginęły. [*]W celu walki z wścieklizną prowadzić szczepienia wilków. [*]Wprowadzić kary finansowe za kłusownicze zabicie wilka. [*]Rozpocząć stopniową zamianę odstrzału selekcyjnego wilków na ich sterylizację (wzorem Kanady). [*]Doprowadzić prawodawstwo łowieckie Ukrainy do zgodności z konwencją berneńską. [*]Usunąć z ustawy „O gospodarstwie łowieckim i polowaniach” i ustawy „O świecie zwierzęcym” pojęcie „szkodliwe zwierzę”, jako antyekologiczne, amoralne i sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. [/LIST] Władimir Borejko Kijowskie Centrum Ekologiczno-Kulturalne Tłum. Krzysztof Wojciechowski [/quote] [URL]http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2193,article,4036[/URL]
-
[QUOTE]CUDO :loveu:[/QUOTE] Lisiczka jest wykupiona z fermy,jej opiekun chce uświadamiać ludzi - chodzi o futra,polowania i szkolenie psów myśliwskich na żywych lisach.
-
Pierwszą sprawę znam z wyżej wymienionego forum / jestem na nim ;) ),a co do drugiej,to już samo nazwisko jednego z autorów,a raczej autorki ( dr.Sabina Nowak ) dyskredytuje ten tekst w oczach niektórych ludzi / zwłaszcza myśliwych ;) / którzy uważają,że nie ma Ona wystarczającej wiedzy i jest stronnicza ... Cóż,oni wiedzą swoje,a my swoje :razz:
-
[b] Rybka_39 [/b] - " nadpopulacja lisa " wynika z wielu czynników i nie ma nic wspólnego z sytuacją rysia - duża populacja lisa jest po części wynikiem naturalnych zdolności tych zwierząt,zdolności adaptacyjnych,odporności na zmiany w środowisku i - jak już napisał / ła ;) [B]Saint[/B] - pogłębiającej się synantropizacji ( coraz więcej lisów żyje w miastach,w pobliżu człowieka ) - nie bez kozery mówi się,że lis jest " mistrzem przetrwania,przeżycia ": [QUOTE]Jest gatunkiem od wieków uważanym za szkodnika i prześladowanym w różny sposób.Podlegał i podlega silnej presji myśliwskiej.Jego liczebność jednak nie spada,wręcz odwrotnie.Nie chowa się i nie ukrywa w gęstwinach leśnych i niedostępnych miejscach - przeciwnie.Od zawsze,mimo złej sławy,jest blisko człowieka.Blisko ... coraz bliżej ... Czy to nie jest największy fenomen tego gatunku?[/QUOTE] [QUOTE]Lis zawsze żył w pobliżu człowieka, ale jakoś nie zatracał lęku przed nim – wprost przeciwne. I nic dziwnego. Żył bowiem nie tylko obok nas, ale... z nas, zakradając się do kurnika i grzebiąc w odpadkach. Jako szabrownik spotykał się z odporem. Strzelany i na inne sposoby tępiony nabierał respektu. Stąd u niego ta skrytość i płochliwość. Zdumiewające jednak, jak łatwo taki dystans do człowieka może spaść do zera tam, gdzie zwierzę nie jest prześladowane.[/QUOTE] Pamiętajmy jeszcze o tym,że przez ostatnie dziesięciolecia zmienił się charakter lisa - z gatunku typowo leśnego przekształcił się on w gatunek polno/leśny,a zaczęło się to już pod koniec lat 70-tych ub.wieku,już wtedy populacja zaczęła się powiększać. Wraz ze zmianami gospodarczymi zachodzącymi w Polsce / przełom lat 90-tych / lisy zaczęły odkrywać i zasiedlać nowe tereny / miasta,parki,ogrody / nauczyły się,że obecność człowieka gwarantuje łatwo dostępne pożywienie,które to warte jest tego,aby zatracić lęk przed swoim największym wrogiem - można więc powiedzieć,że dobrobyt ludzi stworzył dogodne warunki do życia dla lisów,a sam lis jako zwierzak b.inteligentny i łatwo się dostosowujący do zmian,skorzystał na wszelkich przemianach gospodarczo/przemysłowo/rolniczych.
-
Saint - jestem przeciwko trzymaniu dzikich zwierząt,ale z drugiej strony uważam,że życie pisze takie scenariusze iż czasem o wiele lepszym wyjściem jest pozostawienie dzikiego zwierzęcia z człowiekiem,niż skazanie go na życie w klatce w zoo lub w schronie,albo nawet na śmierć ... myślę,że każdy taki przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie,a nie od razu,że nie wolno i koniec - i nie mówię tu o lwach,tygrysach,dzikach czy sarnach,ale np. o lisach i innych małych zwierzętach futerkowych. Z racji swojego zainteresowania czytałem już o wielu przypadkach oswojonych lisów i każdy z tych przypadków jest całkowicie inny,a mimo wszystko,podobny - największa różnica tkwi w zwierzętach,gdyż każde z nich ma inną,swoją własną osobowość i każde zareaguje inaczej. Najwięcej lisów trafia do ludzi na wskutek kłusownictwa lub legalnego myślistwa,gdy młode tracą matkę - są wśród nich przypadki lisów,które same wybrały życie z człowiekiem,mimo usilnych starań przywrócenia ich naturze - myślę więc,że nie powinno się tego robić na siłę,jeśli zwierzę samo nie chce - czytałem o 5 takich przypadkach. Poza tym,nawet u nas można kupić lisa z fermy i nie będzie on traktowany jako dzikie zwierzę,tylko jako zwierzę hodowlane / najnowszy przykład/y z Czech / i to jest działanie legalne / tak samo można nabyć fretkę,a nawet szopa pracza /. Podsumowując: jestem przeciwko trzymaniu dzikich zwierząt,oraz przeciw udomowianiu kolejnych gatunków / bo o już udomowione nie potrafimy zadbać /,ale nie jestem przeciwnikiem pojedynczych przypadków,gdy człowiek kieruje się odruchem serca,ratuje zwierzę przed pewną śmiercią,lub ma na tyle wiedzy i samozaparcia,że wie na co się porywa,a zwierzę czuje się dobrze pod jego opieką. Oto taki fermowy lisek z Rosji: YouTube - Fox in a box - new pet craze a to,Czeska lisiczka Vixey: YouTube - Hraní a zlobení
-
[quote] [B] Bacowie patrzą wilkiem na ekologów [B]Międzynarodowa organizacja ekologiczna WWF uważa, że polskim wilkom grozi wyginięcie. A hodowcy owiec chcą zalegalizować ich odstrzał [/B] [/B] Ekolodzy z WWF rozpoczęli właśnie ogólnopolską kampanię na rzecz pomocy dla wilków. - To wspaniałe i opiekuńcze zwierzę. Niestety, w oczach ludzi często pozostaje "złym wilkiem z bajki" i szkodnikiem, którego należy tępić. Niektórzy myślą nawet o odejściu od ich ochrony. A wilki należy otoczyć opieką, bo w Polsce mogą wyginąć - uważa Stefan Jakimiuk, kierujący w WWF projektem ochrony tych zwierząt. - Wilki w Polsce są narażone na wiele zagrożeń: kłusownictwo, utratę siedlisk, brak naturalnego pokarmu czy konflikt z hodowcami - wylicza. Wilki w naszym kraju giną głównie zabijane z broni palnej lub uwięzione we wnykach. Teraz ekolodzy chcą uczyć hodowców, jak chronić zwierzęta domowe przed wilkami bez stosowania takich metod. Zadbają też, by drapieżnikom nie brakowało pokarmu. - Wilk, który znajduje pokarm w naturze, nie atakuje zwierząt domowych. Przeprowadzimy analizę dostępności pożywienia dla wilków i przekażemy myśliwym nasze rekomendacje dotyczące zmniejszenia odstrzału jeleniowatych - tłumaczy Stefan Jakimiuk. WWF zamierza także przekazać niektórym hodowcom psy stróżujące, które ochronią hodowle przed atakami drapieżników. Chcą zakupić pastuchy elektryczne, zasilane bateriami elektrycznymi, które również odstraszają wilki od stad owiec. Ekolodzy argumentują, że od 60 lat nie zdarzyło się, aby wilk zaatakował człowieka. A szkody powodowane przez wilki dotyczą mniej niż jednego procentu krów i owiec w Polsce. To jednak nie przekonuje baców. - Co roku drapieżniki zagryzają kilkadziesiąt sztuk owiec - podaje Jan Janczy, dyrektor Związku Hodowców Owiec i Kóz. Zdaniem baców sytuacja na przygranicznych podhalańskich pastwiskach nie jest dramatyczna tylko dlatego, że Słowacy u siebie prowadzą planowy odstrzał wilków. W Polsce zwierzęta te są pod ścisłą ochroną. Związek Hodowców Owiec i Kóz domaga się wprowadzenia kontrolowanego odstrzału wilków także w naszym kraju. Jednak ekolodzy podejrzewają, że część przypadków zagryzienia owiec przez wilki została sprowokowana, by uzyskać odszkodowania od państwa. Potwierdza to sprawozdanie komisji ochrony środowiska sejmiku małopolskiego: "Odszkodowania to dla hodowców często jedyna pewna forma pozyskania pieniędzy za trudno zbywalne zwierzęta. Dlatego pomimo ryzyka, że ataki drapieżników się powtórzą, hodowcy nie stosują często żadnych zabezpieczeń przed nimi". - Chcemy teraz przekonać hodowców do zmiany zachowań i wprowadzenia elektrycznych pastuchów w swoich gospodarstwach - zapowiada Stefan Jakimiuk z WWF. Dzięki staraniom organizacji ekologicznych w 1998 r. wilki zostały w naszym kraju objęte ścisłą ochroną. W całym kraju jest ich około 600. Najwięcej w Bieszczadach (ok. 200), a na południu Małopolski ok. 140 sztuk. Duże skupiska tych drapieżników występują też na Suwalszczyźnie (ok. 140 sztuk) i Białostocczyźnie (ok. 100 sztuk). Jak ustaliliśmy, Ministerstwo Środowiska nie rozważa dziś zmiany przepisów dotyczących ochrony wilków. Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków [/quote] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/%5D%5Burl=http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,6758694,Bacowie_patrza_wilkiem_na_ekologow.html%5DBacowie%20patrz"]][url=http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,6758694,Bacowie_patrza_wilkiem_na_ekologow.html]Bacowie patrz[/URL]
-
Przeglądając You Tube natrafiłem na dziwny i zarazem bliski mojemu sercu projekt: narodził się on w Czechach i nosi nazwę Vixey - polega on na oswojeniu lisa / lisiczki / i pokazywaniu ludziom,że lis to nie coś,co można mordować i traktować jak śmiecia,ale ze jest on takim samym zwierzęciem,jak wszystkie inne i nie różni się tak bardzo od psa czy kota. Pomysłodawcy całej akcji chcą w ten sposób zwrócić uwagę na problem hodowli zwierząt na futra,która jest rzeczą niebywałą we współczesnym i cywilizowanym świecie,ale poruszają też problem łowiectwa i szkolenia psów myśliwskich na zwierzętach,w tym na lisach. Strona projektu: [URL="http://www.vixey.cz/info_en.htm"]info[/URL] filmiki lisiczki: [URL="http://www.vixey.cz/video_en.htm"]video[/URL] z filmów video można przejść do zdjęć - niestety,link bezpośredni do galerii nie chce tu działać ...
-
http://www.radiopodlasie.pl/?pageId=4&a=3310 Oczywiście,takich pomysłów najbardziej boją się leśnicy i myśliwi.:razz:
-
No i doszło do tego,że lis staje się w Polsce,powoli gatunkiem trochę wyjętym spod prawa ... W przyszłym roku w życie wchodzi możliwość łapania drapieżników w żywołapki,a następnie ich uśmiercania - oprócz lisów,norek,szopów,jenotów,tchórzy,kun i borsuków,ofiarami myśliwych będą padać także gatunki chronione i nie będą to przypadki wynikające z przypadkowej pomyłki,a raczej celowe działanie ... Poza tym,szykują się jeszcze inne zmiany: [QUOTE]2. Lisy od 1 czerwca do 31 marca oraz nowość absolutna - na obwodach, w kórych w ostatnich dwóch latach prowadzono zasiedlenia zająca, bażanta lub kuropatwy - przez cały rok. Co do lisów tendencja rozciagnięcia w czasie okresu polowań zauważalna jest stale - teraz będzie możliwy całoroczny odstrzał tych drapieżników w obwodach, gdzie introdukowano ww. gatunki zwierzyny drobnej.[/QUOTE] Tak więc,będzie można zabijać już ok. dwu miesięczne,niedoliski ... [QUOTE]Teraz, kiedy zając, kuropatwa i bażant to relikty naszej przyrody, łaskawie pozwolono na odstrzał lisów.....Kiedy my 10 lat temu biliśmy na alarm, pseudoekolodzy oprawiali w złote ramy wszystko to co miało kły i szpony. na szczeście znalazł sie jak widać ostatnio ktoś ktoś ,kto zauważył ,ze te kły i szpony nie mają po prostu już czego rozszarpywać! .....z dwojga złego- jeśli koło zakupi choć 10 szaraczków, to będzie pretekst, aby prać do lisów okrągły rok. Jednak nie łudżmy sie, odbudowa stanu zwierzyny drobnej będzie trwała tak długo,jak długo trwała jej eksterminacja........a więc około 20 lat .[/QUOTE] Teraz,kilka tysięcy nadgorliwych i zapalczywych myśliwych będzie mogło / jeśli ich koło wypuści,np.kilka zajęcy / iść do lasu w kwietniu,w maju i wyżyć się na niedoliskach,chwaląc się,jak to oni świetnie chronią przyrodę i o ile wzrosło " pozyskanie " zająca lub bażanta.
-
Myśliwi w ogóle,są ... coraz głośniej mówią o strzelaniu do wszelkich ptaków drapieżnych,o truciu,zwalczaniu drapieżnictwa wszelkimi,brutalnymi metodami - niektórzy nie przepuszczą nawet bocianowi ... A wracając do wilka: Tak się zastanawiam,czy nasi wspaniali strzelacze muszą się ciągle powoływać na inne kraje i na to,jak duża kultura tam panuje? - bo skoro tak rozwinięte narody,jak Skandynawowie czy Francuzi zabijają wilki,to i my,możemy ....
-
Ponoć wadery uczą w ten sposób młode polowania - tak słyszałem. Co do roli wilka w ekosystemie,to oglądałem ostatnio dokument o Yellowstone - jedno z nielicznych miejsc na ziemi,którego człowiek jeszcze w całości nie odkrył i nie poznał,a jednak,nawet tam w tym dziewiczym zakątku człowiekowi udało się całkowicie wytępić wilka szarego w latach 20 - tych ubiegłego wieku - wilki wróciły do parku,ale dopiero w latach 90 - tych. Pokazywali polowanie wilków na bizona,a raczej efekt owego polowania - samica bizona została zabita i ogołocona w ... 15 minut - żeby wytłumaczyć taki obrót spraw,zajrzano do kości bizona: bizony odkładają tłuszcz,a ostatnim miejscem jego składowania,jest szpik kostny - normalny szpik kostny u bizona ma konsystencję masła orzechowego,u badanej samicy,był on czerwony,co oznaczało,ze zwierzę było chore i niedożywione - tak właśnie wygląda selekcja naturalna i równowaga w przyrodzie - człowiek tego nigdy nie opanuje. Oczywiście,myśliwi twierdzą,że artykuł jest zmanipulowany - chodzi o ilość wilków w Polsce i o: " brak naturalnego pokarmu" ,że to nieprawda.
-
Co się dzieje z dogo? - nie wszedł mi drugi cytat,gdy chcę edytować post wychodzi,że wiadomość jest za krótko - podobnie było z poprzednim postem,musiałem wkleić link,zamiast tekstu ... :shake:
-
[QUOTE]Co jakiś czas, w takiej czy innej roli , wilk staje się bohaterem - negatywnym lub pozytywnym , w zależnosci od tego kto o nim mówi oraz w jakim kontekście jest o nim mowa. Najmniej chyba o nim mówią myśliwi , którzy, owszem chcieliby mieć mozliwość polowania na niego ale zdają sobie sprawę z sytuacji prawnej tego zwierza i niewielkich możliwości wpływu na jej zmianę. Tak uważam. Zatem jakie okoliczności mogą sprawić że zwierz ten może znaleźć się na wykazie łownych ? Czy powinien tam być? Jakie zmiany obserwujecie w rejonach gdzie występuje w zachowaniach zwierzyny łownej?? Jakie jest Wasze zdanie w kwestii - cyt: - "Z pewnością jednak wilki wpłynęły na kondycję swych ofiar. Drapieżniki bowiem, przeciwnie do myśliwych, najczęściej łowią osobniki słabe – młodsze, starsze lub chore. Największe i najsilniejsze po prostu im uciekają. – Generalnie rzecz biorąc, tam, gdzie są wilki, jakość ssaków kopytnych rośnie – podsumowuje badaczka. Doktor Wojciech Śmietana z Bieszczadzkiej Stacji Terenowej Instytutu Ochrony Przyrody PAN dodaje: – Resztki z ich polowań sprzyjają też padlinożercom. Z przyrodniczego punktu widzenia wilki są po prostu potrzebne """ Pozdrawiam. Darz Bór!!!![/QUOTE] [QUOTE][/QUOTE] Pewnie, ze wilki potrzebne, po to by na nie polowac;-))) bo powinny byc zwierzyna lowna tak jak bywalo kiedys. Wilki sa bardzo trudne do upolowania, w wiekszosci strzelano do nich przypadkowo, a mysliwych skutecznie polujacych na wilki bylo bardzo malo. Byl wieloletni okres, ze wolno ich bylo zabijac w dowolny sposob i kazdemu, nie tylko mysliwym i placono za zabicie spora premienie i nie wyginely, teraz rowniez nic zlego by sie nie stalo. Pzdr.DB
-
[url=http://www.przekroj.pl/cywilizacja_nauka_artykul,4870,0.html]Przekroj.pl - cywilizacja, nauka[/url]
-
Biedaki,nie będą mogli polować na jelenie :cool3::razz: A w kwestii myśliwych: [url=http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090609/PRZEGLADPRASY/954965855]My
-
Trasa wędrówki wilka Alana:
-
[quote]Jeśli chodzi o przypadki rokujące jakąś tam nadzieję, to nawet jeśli jakiś wet się podejmie ratowania zwierzaka to powiedz kto ma zapłacić za jego leczenie i utrzymywanie? Mało gdzie jest taki azyl dla zwierząt jak w przytaczanym przeze mnie linku.[/quote]Właśnie takowe azyle,lecznice,schroniska dla dzikich zwierząt,których powinno być jak najwięcej. [quote]Generalnie jednak jest tak że przypadki rokujące nadzieję, raczej na miejscu wypadku nie pozostają.[/quote]Nie zawsze: [quote]"głupia i bezwzględna urzędniczka machi.. przeciw biednemu dobrodusznemu,człowiekowi. I za co to wszystko? Za małą sarenkę, która Zenon Mas(45lat) uratował przed niechybną śmiercią. Za okazanie dobrego serca ściga go teraz sąd! Zenon Mas(45l) z Nowej Wsi pod Oświęcimiem(Małopolska) jest załamany tym, co go spotkało -mam dość urzędników, mm dość sądów i tego kraju.Już lepiej będzie jak się stąd wyprowadzę. choćby na Białoruś-załamuje ręce. Zwątpił we wszystko. Teraz wie że dobro się nie opłaca. Gdy w czerwcu z żoną jechał samochodem na Słowację natknął się na wypadek drogowy. Na drodze konała ranna sarenka. Mała miała ledwie tydzień. Pan Zenon nie mógł zostawić zwierzęcia. Zamiast jechać na Słowację, wrócił do domu z osieroconą sarenką. Przez trzy miesiące opiekował się małą. Dał jej na imię Basia. Sierotka jest wdzięczna swojemu panu za uratowanie przed śmiercią. Co innego będzie.. Kogoś kuła w oczy dobroć pana Zenona i napisał do nadleśnictwa paskudny ..... Ktoś"wrażliwy" napisał, że sarna przechowywana jest w złych warunkach. Nadleśnictwo w Andrychowie ochoczo zajęło się sprawą. Finał! Pan Zenon stanął przed sądem. Za co? Bo nie miał zezwolenia na posiadanie dzikiego zwierzęcia! Przerażony pan Zenon pojechał wczoraj posłusznie na rozprawę. Choć grozi mu aż 5tys. złotych kary, odważnie stawił się w gmachu sądu. i co? I nic! Sprawa się nie odbyła , bo w sadzie nie stawili się ludzie z nadleśnictwa. sprawę przeniesiono na 22stycznia. -Straciłem przez nich święta, jestem na zasiłku wychowawczym i przyjechałem do sądu. Nikt mnie nie pytał czy mam czas-żali się mężczyzna. A nadleśnictwo? Nawet nie chciało im się przyjechać do sadu. -Nie chcemy chłopu robić krzywdy. Chodzi tylko o to, by sarna była w dobrych warunkach- urzędniczym językiem tłumaczy się Jerzy Potocki z nadleśnictwa w Andrychowie. Dla niego liczy się tylko prawo. "[/quote][quote]Miał dobre serce dla sarny... BĘDZIE MIAŁ KŁOPOTY NR.: 1 z dnia: 03-01-2008 Nawet 5 tysięcy złotych grzywny grozi Z.M., mieszkańcowi podkęckiej Nowej Wsi za to, że miał - jak twierdzi - dobre serce. Jak to możliwe? Kilka miesięcy temu Z.M. zauważył przy drodze potrąconą sarnę. Przygarnął ją i wyleczył. Po kilku tygodniach dowiedział się, że, aby ją przetrzymywać musi mieć specjalne zezwolenie. Otrzymał je od starosty oświęcimskiego Józefa Kały. Okazało się jednak, że dostał je za późno i teraz Z.M. będzie się musiał tłumaczyć przed sądem z nielegalnej hodowli dzikiej zwierzyny. Grozi mu za to do 5 tysięcy złotych grzywny. Część mieszkańców Nowej Wsi jest zbulwersowana sytuacją i uważa, że Z.M. będzie musiał zapłacić za okazanie dobrego serca. Zdaniem części miejscowych w tej sprawie bezdusznością wykazało się Nadleśnictwo Andrychów, które złożyło skargę na policję. Sprawa staje się już na tyle głośna, że szefowie Nadleśnictwa Andrychów wydali w tej sprawie specjalny komunikat! Podkreślają, że sarna przetrzymywana była w złych warunkach i nie miała właściwej opieki weterynaryjnej. Intencją leśników było zapewnienie zwierzęciu jak najlepszych warunków przez oddanie go do schroniska lub ogrodu zoologicznego. Leśnicy podkreślają, że zgłoszenie o nielegalnym przetrzymywaniu sarny otrzymali od miejscowego koła łowieckiego i anonimowych mieszkańców. Obowiązkiem funkcjonariuszy Straży Leśnej było sprawdzenie stanu faktycznego. W rozmowie Z.M. oświadczył, że nie przetrzymuje żadnej sarny. Jednak udało się sfotografować sarnę w jego obejściu, co świadczyło o próbie świadomego wprowadzenia w błąd. Funkcjonariusze sporządzili stosowne notatki i przekazali je miejscowej policji. I na tym skończyła się ich rola. (...) Obowiązkiem zarówno policji, Straży Leśnej i innych podobnych służb jest reagowanie na sygnały o łamaniu prawa. A przetrzymywanie zwierząt dziko żyjących bez stosownego zezwolenia jest bezprawiem - czytamy między innymi w komunikacie. Leśnicy dodatkowo podkreślają, że decyzja starosty była nie tylko spóźniona, ale i sprzeczna z ustawą o prawie łowieckim. Przypomnijmy, że podobna sprawa miała miejsce kilka miesięcy temu na Żywiecczyźnie. Tam sarenkę przetrzymywała jedna z rodzin z Biernej (gmina Łodygowice). Zwierzę zostało znalezione ponad dwa lata temu na łące, gdy było atakowane przez watahę psów. Rodzina z Biernej zaopiekowała się sarenką, która została wyleczona i była trzymana w ogrodzie. W lipcu ubiegłego roku ktoś z mieszkańców doniósł na policję, że rodzina nielegalnie przetrzymuje dzikie zwierzę. Opiekunowie sarny starali się u starosty żywieckiego Andrzeja Zielińskiego o pozwolenie na przetrzymywanie zwierzęcia, ale ten odmówił wydania takiego dokumentu. Starosta stwierdził, że sarenka powinna zostać przekazana do schroniska dla dzikich zwierząt w Mikołowie. Za rodziną z Biernej wstawił się Urząd Gminy w Łodygowicach, który w jej imieniu napisał odwołanie od decyzji starosty do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Dodatkowo za rodziną ujęła się powiatowa weterynaria z Żywca i Związek Łowiecki z Bielska-Białej. Ostatecznie SKO uchyliło decyzję starosty i zezwoliło na pozostanie sarenki u jej opiekunów. Pozostaje ona w Biernej do dziś. (ps)[/quote][quote]Wielka awantura o dwuletnią sarnę Basię W ogródku państwa Mrowców mieszka dwuletnia sarna, której uratowali życie. Po anonimowym donosie, że przetrzymują dzikie zwierzę, mają oddać ją do schroniska. Wszystko zaczęło się przed dwoma laty. Sąsiad Stanisławy i Kazimierza Mrowców z Biernej koło Żywca znalazł na pastwisku malutką sarnę, którą atakowały psy. - Sąsiad przyniósł ją do nas, bo tylko my mieliśmy kozę, której mleko nadawało się dla sarenki. Była ranna i ledwie żywa - mówi pani Stanisława. Mrowcowie zajęli się sarną, którą nazwali Basia. Wyleczone i odchowane zwierzę całymi dniami hasa po dużym ogródku, śpi w szopie. Basia jest ulubienicą mieszkających w okolicy dzieci. - Polubiła się nawet z naszym psem - uśmiecha się pan Kazimierz. putBan(62); Niestety, kilka tygodni temu do drzwi państwa Mrowców zapukał policjant. - Ktoś wysłał do komendy donos, w którym napisał, że przetrzymujemy dzikie zwierzę. Policjant powiedział, że to nielegalne i sarnę trzeba będzie oddać. Przecież ona tego nie przeżyje, jest bardzo do nas przywiązana - martwi się pani Stanisława. Sprawa trafiła do żywieckiego starostwa powiatowego, które nie wyraziło zgody na dalsze przetrzymywanie sarny. Powołując się na przepisy prawa łowieckiego, urzędnicy kazali do końca sierpnia oddać ją do schroniska dla zwierząt łownych w Mikołowie. Opiekunka Basi poszła po pomoc do Urzędu Gminy w Łodygowicach. - Ci państwo są bardzo zżyci z sarną i dobrze się nią opiekują. Dlatego napisaliśmy odwołanie od decyzji starostwa - mówi Stanisław Kucharczyk, sekretarz gminy w Łodygowicach. Po stronie małżeństwa stanęła też Ewa Fidler-Kwiatek, powiatowy lekarz weterynarii w Żywcu. - Byłam na miejscu, sarna ma tam rewelacyjne warunki, o wiele lepsze niż w schronisku. Próba transportu może skończyć się dla niej śmiercią. Dlatego powinna zostać tam, gdzie jest. Prawo łowieckie w szczególnych przypadkach dopuszcza taką możliwość - tłumaczy. Nawet Polski Związek Łowiecki w Bielsku-Białej stwierdził, że Basia powinna zostać u państwa Mrowców. Sprawą sarny zajmie się teraz Samorządowe Kolegium Odwoławcze. - Jeżeli jego orzeczenie nam na to pozwoli, to kierując się względami społecznymi, pójdziemy opiekunom sarny na rękę i wyrazimy zgodę na jej przetrzymywanie - zapowiada Jan Miodoński, wicestarosta żywiecki. Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice [/quote]ale jak widać,za dobre serce mozna tylko popaść w kłopoty ... [quote]Lis jest mistrzem wyrywania zdań z kontekstu, byle pasowało do jego założeń. Inni trochę nabijają się z lisa i piszą... no jak piszą. Po roku chyba odpuścili sobie.:evil_lol:[/quote][B]Lupak [/B]- tylko nie mów,że wszyscy tam są bez wina / np. [B]PTICA [/B]/ i że wszyscy się ze mną nie zgadzają. [quote]Jest tyle ciekawszych zagadnięć: picie na polowaniach, kłusownictwo, strzelanie do psów na spacerze, wchodzenie z bronią na prywatny teren, wypadki w stylu "myślałem że to dzik a to baba w futrze na polu kartofle zbierała", "liczenie" zwierzyny, dziwne sposoby dokarmiania, kupowanie egzaminów i cała masa innych kwiatków które pokazują że jednak nie wszystko jest ok i przydałyby się zmiany a na pewno większa kontrola poczynań panów myśliwych.[/quote]Tak,zagadnięć,zjawisk i " kwiatków ' jest sporo,ale według myśliwych to tylko margines i kilka " czarnych owiec " - nic więcej ;) - ja nie potępiam jednak samych myśliwych jako ludzi,potępiam tylko ich światopogląd i to,co robią,wieżę,że łowiectwo nie jest przyrodzie potrzebne,ze jest to tylko owoc ludzkiego kaprysu,próżności,lenistwa i atawistycznych ciągot. W kwestii strzelania do psów i kotów,może coś się zmieni: dzisiaj w tv poseł PISu / Brudziński / wspominał,że ma być nowelizacja prawa łowieckiego,chyba właśnie w tej kwestii.
-
[QUOTE]Należy sobie zdawać sprawę że interwencja lekarska w takim wypadku nie dość że nie zawsze jest skuteczna, to na pewno nie jest dla dzikiego zwierzęcia bezstresowa. Często zwierzę zabija nie sam wypadek lecz ten stres związany z bliskim kontaktem z człowiekie. Lepiej więc "pomóc" tej sarnie skracając jej cieprienia zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt.[/QUOTE] Ale,mimo to należy podjąć próbę pomocy,jeżeli rana,uszczerbek na zdrowiu daje przesłanki na pełne wyleczenie i powrót na wolność - taka " pomoc " o której piszesz tylko w wypadkach,gdy zwierzę jest już w stanie krytycznym,lub gdy pomoc lekarska nie wyrokuje powrotu do zdrowia / nawet w niewoli / - zawsze lepiej próbować coś zrobić,niż nie robić nic. Myśliwi twierdzą,że każda pomoc dzikiemu zwierzęciu osłabia cały gatunek,potomstwo i przyszłe pokolenia + fakt,że są to gatunki,których " jest za dużo " = temu,że nie powinno się im udzielać pomocy weterynaryjnej.
-
To nie są totalne bzdury,tylko wypowiedzi myśliwych i leśników z innego forum - oni twierdzą,że za uratowanie,np.rannej sarny życie straci ta zdrowa,więc lepiej nie ratować rannej,to " może " ta zdrowa zachowa życie - a w ogóle,to sarna jest leśnym szkodnikiem i należy do gatunku,którego jest za dużo.