Jump to content
Dogomania

lis

Members
  • Posts

    1073
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by lis

  1. No tak,wybijając je na pewno je ocalimy ... Przyroda,niestety jest okrutna i śmierć a nawet wymieranie gatunków to naturalne procesy oczywiście człowiek tłumaczy sobie że skoro niektóre gatunki są na skraju wyginięcia z jego powodu to on ma teraz prawo tępić inne gatunki aby chronić te słabsze,ale ja nie popieram tej drogi i tych metod - moim zdaniem główny nacisk należy położyć na ochronę i odbudowę siedlisk naturalnych zwierząt a nie w ich wybijanie. Myśliwy nie jest dla mnie żadnym obrońcom przyrody czy ekologiem - to zwykły hodowca / rzeźnik który dba tylko i wyłącznie o tzw. " gatunki łowne " i o swój interes a zwierzęta mu oddane pod opiekę traktuje przedmiotowo,jak produkty na sklepowych półkach. Uzasadnienie myśliwego dlaczego sarna jest ważniejsza od psa: [QUOTE][COLOR=#000000][B]Dlatego że sarna jest zwierzyną łowną, która zgodnie z prawem łowieckim jest hodowana przez myśliwych , którzy winni są jej ochronę ( także zgodnie z prawem łowieckim) w gospodarstwie łowieckim jakim jest obwód łowiecki ! Pies natomiast jest intruzem w gospodarstwie łowieckim prowadzonym przez myśliwych i zagraża efektom hodowania ( sarnie w tym przypadku ) i jako zagrażający efektom pracy hodowlanej jest przez myśliwych zwalczany na podstawie prawa łowieckiego ( Art.1; Art 3 ust 2 ; Art 9 ust 1 pkt1 ) i ustawy o ochronie zwierząt ( Art. 33a.) !!! Myśliwy nie ma obowiązku dociekania dlaczego hodowca - właściciel psa dopuszcza do jego przebywania tam, gdzie zgodnie z prawem pies nie powinien przebywać !!![/B][/COLOR][/QUOTE] Wyraźnie widać tutaj przedmiotowe traktowanie zwierząt i samej przyrody,gdzie las,pole,łąka to po prostu wielka zagroda hodowlana.
  2. [QUOTE]ale my tą selekcję zaburzyliśmy[/QUOTE] W taki sposób można wytłumaczyć prawie wszystko,każde świństwo które człowiek dokona. [QUOTE]masz rację, że natura jest najlepszym selekcjonerem, ale my tą selekcję zaburzyliśmy wybijając drapieżniki takie jak wilki i niedźwiedzie. Fakt, że wilki powoli się odradzają, ale i tak jest ich mało co przekłada się na to, że w niektórych miejscach jest po prostu za dużo zwierzyny.[/QUOTE] Co do wilków - odradzają się i zajmują nowe tereny,co oczywiście nie jest w smak myśliwym i hodowcom,np.owiec wiesz na co czekają myśliwi aby móc znowu zabijać wilki? - na wypadki śmiertelne z ich udziałem: [QUOTE][COLOR=#000000]w Polsce niebawem znów zaczniemy polować na wilki. Jak jakiegos wracajacego ze szkoly dzieciaka wilcy zaszlachtują. zjadą sie wtenczas TVNy , POLSATY i Telewizja publiczna też. A jak ludojada się ubije ,to Maciej Zień zrobi z niego kołnierz dla Anetki. Żeby doszło do cofnięcia moratorium potrzebny jest trup po prostu....[/COLOR][/QUOTE] [QUOTE]Co do dokarmiania to zgadzam się z Tobą, ale czasy się zmieniły. Jest o wiele mniej terenów na których mogą mieszkać zwierzątka a więc o wiele mniej pokarmu.[/QUOTE] I czyja to wina? - zwierząt czy nas? - może zacznijmy od siebie zamiast zwalać na innych? poza tym myśliwi chwalą się że lesistość w Polsce wzrasta a nie maleje [QUOTE]Możemy ich nie dokarmiać, ale wtedy ryzykujemy, że liczba tych zwierzątek gwałtownie zmaleje. [/QUOTE] A może byłaby dokładnie taka,jak powinna być? nie od dziś wiadomo ze myśliwi " hodują " dzikie zwierzęta gdyż zależy im na obfitych pokotach.
  3. [QUOTE]Idea myśliwstwa, żeby dokarmiać zwierzynę i odstrzeliwać nadmiar sztuk jest słuszna.[/QUOTE] Słuszna? - raczej bzdurna zima,głód,mróz to naturalni selekcjonerzy zwierzyny,tak było od wieków: człowiek nie stosuje się już do praw przyrody,nie dotyczy go dostępność pożywienia,pojemność środowiska,choroby - ludzie produkują własną żywność,wznoszą miasta,leczą się z wielu chorób,czyli nie żyją już w zgodzie z naturą i te wszystkie sztuczne uwarunkowania chcą przenieść na zwierzęta dziko żyjące dlatego śmieszy mnie fakt iż myśliwi lamentują jaka to zima zła,jak zwierzęta padają z głodu,bo tak naprawdę nie chodzi im o dobro zwierząt tylko oto żeby samemu zastąpić przyrodę i w ramach selekcji " pozyskiwać " zwierzęta. A w kwestii dokarmiania to jeden z nich napisał mądrą rzecz: 200 lat temu zwierzęta ginęły z głodu i od mrozów ale przynajmniej nie miały biegunki,którą wywołuje dokarmianie naprawdę tak zachwalacie wywożenie do lasów ton żywności której tam naturalnie nigdy nie powinno być? - np.nie wiedziałem że lesie rosną bułki i chleb ;)
  4. [QUOTE]już kilka razy pisałem że gospodarkę łowiecką należy powierzyć leśnikom bo tylko oni są do tego profesjonalnie przygotowani a nie powinni tego robić amatorzy rzeźnictwa wyjazdowego[/QUOTE]No tak - tylko że obie grupy to jedna banda ... myśliwi chcieliby żeby zwierząt było " po horyzont " jak to jeden z nich napisał,żeby było do czego strzelać leśnicy natomiast najchętniej wybiliby większość zwierzyny płowej,która przeszkadza im w wyrąbie lasów ( sarny,jelenie ) tak więc obie grupy z ochroną przyrody mają tyle wspólnego co,np.ja ze studiami matematycznymi ;) A tutaj tekst o samym myślistwie: [URL]http://animalpedia.pl/aktualnosci/aktualnosci-tresc-artykulu/artykulu/mysliwy-wrog-czy-przyjaciel-zwierzat//293/[/URL] najciekawsze są te fragmenty: [QUOTE] Emocje związane z polowaniem, wiedza przyrodnicza oraz [B]chęć podporządkowania i regulowania otaczającego świata [/B] są powodami, dla których ludzie decydują się na wstąpienia do PZŁ. [/QUOTE] [QUOTE] - U wielu myśliwych pojawiają się wątpliwości – mówi Zbigniew Mastalerz. – Jednak nawet ta pozornie bezbronna sarna to gatunek, który wyrządza szkody, np. w sadach. Jeśli myśliwy przypomni sobie, dlaczego strzela, to go w pewien sposób rozgrzesza z zabijania [/QUOTE] Czyli nie chcę strzelać do sarny ale jak sobie pomyślę że ta sarna w przyszłości może coś zeżreć i narazić koło na straty to już mam motywację,zabijam ją i już jestem rozgrzeszony,bo zapobiegłem przyszłym szkodom i uratowałem koło przed dodatkowymi wydatkami - sprytne :cool3: prawie jak bohater ;)
  5. [QUOTE]Policja mi mówi "gdzieś muszą to robić"[/QUOTE] Proponuję strzelnicę,tam się mogą " wyżyć " do woli ;)
  6. Kamizelka to niezły pomysł ale myśliwym to i tak mało - proponują aby zmienić zapis o " zdziczałych " psach na możliwość strzelania do KAŻDEGO psa,który nie będzie na smyczy,w kagańcu i w kamizelce - a to już jest paranoja ... Żalą się też że przez " debilne " przepisy wielu ich kolegów boi się pociągnąć za spust i " zlikwidować szkodnika ",gdyż boją się konsekwencji. Myśliwi ograniczają się do wklejania coraz to nowych artykułów o psach mordercach: [URL]http://zwierzeta.wm.pl/Pies-zagryzl-lanie,90360[/URL] [URL]http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Krwawa-jatka-w-lesie---zdziczal*****-zagryzly-16-saren,wid,12019400,wiadomosc.html?ticaid=19b56&_ticrsn=3[/URL] [URL]http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100225/NEWS01/575625218[/URL] [URL="http://www.temat.net/aktualnosci/3911/Mysliwi-dokarmiaja-zwierzyne-%E2%80%93-psy-morduja"]http://www.temat.net/aktualnosci/3911/Mysliwi-dokarmiaja-zwierzyne-%E2%80%93-psy-morduja[/URL] i żądają zachowania prawa do swoich przywilejów a nie robią nic w sprawie odgórnego rozwiązania tego problemu - bo myśliwi nie rozumieją tego że strzelbą problemu nie rozwiążą no ale jak panowie piszą: odłowienie 1 psa to 2,5 tyś,zł cena naboju to 2,5 zł Myśliwi piszą że w samych tylko artykułach w necie zginęło więcej saren niż wszystkich psów omyłkowo zabitych przez myśliwych,więc przeciwnicy ich działalności powinni siedzieć cicho na d - a jak marzy im się świat bez myśliwych to niech popatrzą na działalność ' piesków ' i wilków i niech zrozumieją że widok myśliwego który zabija i patroszy zwierzę jest o wiele przyjemniejszy - moim zdaniem to czysta hipokryzja. Nic się jednak nie robi w kwestii zapobiegania bezdomności psów ( kastracja,sterylizacja ) oraz w kwestii karania właścicieli psów za ich nieodpowiedzialność i brak wyobraźni - bo Państwo ma to gdzieś i odcina się od problemu zwalając odpowiedzialność na myśliwych a ci ochoczo przyjmują ten obowiązek gdyż według nich Polska to biedny kraj którego nie stać na kastracje,sterylizacje i karanie ludzi których mentalności nie da się zmienić,więc odstrzał psów to najlepsze ( i najtańsze ) wyjście ... I kilka wypowiedzi " miłośników przyrody ": [QUOTE]Zima to czas kiedy psów się tak nie nabywa jak w innych porach roku. Trochę zwierzyna dychnie, a od wiosny no cóż 243 Wichester znowu wybiję nie jednemu pieskowi luźny spacerek z głowy, tam na ogół celuję. Chyba że pies ewidentnie zasługuję na cierpienie, wtedy miękkie.[/QUOTE] [QUOTE] powiem ci tak ze czasami targa mnie sumienie, ale tylko czasami. Fakt że do zwierzyny strzelam etycznie, tzn, kark, komora. Z psem już jest różnie, bo jak jest czas i spokój to owszem strzela się humanitarnie, w łeb, w ucho, w oko. Ale czasami jest sfora i strzela się byle pies siadł, czasami mierzy się na raz do dwóch. Jeden dostaje w łeb, drugi w brzuch. I to jest fakt że takie strzały satysfakcji nie dają, i sumienie nie jest czyste. Ale z drugiej strony idę do weterynarza, i widzę tablice z psami, 10-12-15 psów, zaginął, zginał, szukamy. I z tych 15 psów np. zastrzeliłem 12, każdego z nich kojarzę i wiem gdzie jest zakopany. Ludzie piszą że przyjazny, towarzyski, nie agresywny, że im uciekł że zaginął, że może ktoś ukradł. Tak jest miesiąc w miesiąc, i wiem ze ci ludzie kłamią, kłamią kłamią. Spuszczają psy świadomie i pozwalają im na kłuserę, że są to ludzie najwyraźniej nie dojrzali do posiadania owsików, a co dopiero psa. Dziś idę do weta znów ciekawe czy będą fotki 3 nowych rasowców, i jakie CV wystawią im właściciele. [/QUOTE] [QUOTE] [COLOR=#000000]kiedyś jeszcze za starych dobrych czasów kiedy to jako kilkuletni chlopiec w nagance chodziłem, jeden gość zawsze miał wnyk w kieszeni, jak klepnął pieska, to na wnyk go i do drzewa......[/COLOR] [/QUOTE] [QUOTE]Czy może zwyczajnie nie „rajcują” one aż tak jak „rozwalenie kundla” i wynikowo żal „grosza” na nie przeznaczać?[/QUOTE] Myślę że to trafna kwestia ...
  7. [QUOTE] Szwedzkie wilki do odstrzału SKANDYNAWOWIE ZEZWALAJĄ NA POLOWANIA Po raz pierwszy od 45 lat władze Szwecji zezwoliły na zabijanie wilków. Miesięczny okres polowań rozpoczął się w sobotę, a do odstrzału dopuszczono 27 tych zwierząt. Susanna Lovgren ze Szwedzkiej Agencji Ochrony Środowiska poinformowała, że wydanie zgody na polowania na te zwierzęta wiąże się z parlamentarną decyzją utrzymania populacji wilków na poziomie do 210 sztuk. Szwecja wstrzymała wydawanie zgody na polowania na wilki w sezonie 1965-1966, gdy okazało się, że zwierzętom grozi całkowite wyginięcie. Jednak przez ponad 30 lat liczba wilków znacznie wzrosła. Nie taki wilk straszny Wilki, często bardzo negatywnie opisywane w naszej kulturze, należą do opiekuńczych zwierząt stadnych. Żyją w watachah dochodzących do kilkunastu osobników. Każde zwierzę w stadzie ma określone zadanie i znajduje się na określonym szczeblu w hierarchii. Wilki unikają kontaktów z ludźmi i boją się ich. Ich ataki są bardzo rzadkie i wynikają ze skrajnej konieczności np. zniszczenia przez nas ich naturalnej bazy żywieniowej lub są efektem choroby (wścieklizna). W Polsce wilk podlega ścisłej ochronie, a jakiekolwiek polowania są zakazane. Dopuszczalne są jedynie odstrzały osobników niebezpiecznych lub atakujących stada. jak/tr http://www.tvn24.pl/0,1636257,0,1,szwedzkie-wilki-do-odstrzalu,wiadomosc.html
  8. [url]http://www.tvp.pl/wiedza/przyroda/dzika-polska/wideo/wilczym-tropem-180409?start_rec=16[/url]
  9. ... nowiny24.pl: "Po obrzeżach Lutowisk w biały dzień chodzą wilki – alarmuje Renata Kozdęba, mieszkanka wsi. – W tym tygodniu mój znajomy widział najpierw cztery osobniki, a później dwa. To nie jest normalne, ludzie zaczną się bać. Wilki przechodziły drogą z betonowych płyt, powyżej osiedla nazywanego przez miejscowych "Tajwanem”. Z kolei droga nazywana jest "filmówką”, ponieważ korzystała z niej w latach 60. ekipa nagrywająca w Lutowiskach fragmenty "Pana Wołodyjowskiego”. - To już jest poza wsią, więc nie ma się co dziwić, że ktoś akurat tam zobaczył wilki – mówi dr Wojciech Śmietana, mieszkający w Lutowiskach pracownik krakowskiego Instytutu Ochrony Przyrody PAN. – Obok tej drogi rzeczywiście są pola, ale do lasu jest jakieś 100-150 metrów. Nie zapominajmy, że wilki aktywne są także w dzień i nie zawsze siedzą schowane w lesie. Zdaniem Renaty Kozdęby, wilki są coraz bardziej odważne i w poszukiwaniu pożywienia podchodzą coraz bliżej ludzkich osad." ...
  10. Robią to z tego powodu,że w mieście i na obrzeżach o wiele łatwiej o pożywienie - są śmietniki,resztki,oraz sporo gryzoni - a najważniejsze jest to,że nie trzeba się aż tak wysilać,jedzenia jest więcej i nie trzeba tak dużo polować - innymi słowy,lis może oszczędzać energię - lisy to z natury,leniuchy ;) mimo że tekst skierowany jest do młodych odbiorców,to co nieco,tłumaczy ;) Wywiad z lisem [IMG]http://www.zwierzaki.org/Smileys/default/oczko.gif[/IMG] Wywiad - Szanowny panie lisie, jestem redaktorem szkolnej gazetki, odpowiedzialnym za dział: Ekologia. Czy mógłbym przeprowadzić z panem wywiad? Taka rozmowa z pewnością zaciekawiłaby naszych czytelników. - Proszę bardzo. Czego chciałbyś dowiedzieć się? - Dlaczego zamieszkał pan ostatnio w mieście? - Porzuciłem miłą knieję i nieźle mi się dzieje. - O, zaczął pan mówić wierszem…? - To chyba wynik synantropizmu. - Synan…? Co, proszę? Czy może pan to wytłumaczyć? - Synantropizm to zdolność przystosowania się dzikich zwierząt do życia wspólnie z ludźmi. Dotyczy to między innymi mojego gatunku, ale i na przykład dzików czy gołębi grzywaczy. - Woli pan zatem mieszkać w mieście? - Zdecydowanie tak, ale raczej na obrzeżach miasta, na przedmieściach, w parkach, zaroślach, na opuszczonych ogródkach działkowych. - Gdzie zdobywa pan pożywienie? - Och, uwielbiam takie miejsca, w których ludzie wyrzucają resztki pokarmu, którego nie zjedli. Czego tam nie ma, jakie smakołyki! - Czyli, proszę wybaczyć teraz z pana taki lis …śmietnikowy. - Ależ nie! Chciałem stanowczo zaprotestować! Nadal pełnimy bardzo ważną funkcję. Oczyszczamy miasto ze zbędnych śmieci, gryzoni i padliny. - Czy nie myślał pan jednak nad powrotem na wieś , do lasów i pól? - No, nie wiem. Tutaj w mieście na świat przyszły już moje dzieci. Życie na wsi ma też swoje uroki. Mój kuzyn, który mnie ostatnio odwiedził, namawiał do powrotu. Gdy mieszkałem wśród pól, najbardziej lubiłem samoloty. - Jak to, czyżby pan nimi latał? - Ależ nie, mój drogi. Z samolotów zrzucane są dla nas szczepionki przeciwko wściekliźnie. Aż czekamy, kiedy nadlatują te stalowe ptaki. Jeśli jednak spóźnimy się, to i tak każdą znajdujemy. Pachną bowiem smakowicie wędzonymi rybami. - Czyli nie zawsze lekarstwo musi mieć przykry smak? - Ha, ha zgadza się. - Więc jak z tym powrotem na wieś? - Chyba jednak zostanę w mieście. Tutaj myśliwi nie mogą na nas polować. Nie wpuszczają nam też do nor groźnych psów. Niestety mało jest dobrych miejsc na kopanie nor. Wszędzie ten beton i asfalt. Trzeba też bardzo uważać podczas przebiegania przez jezdnię. Wczoraj o mało nie wpadłem pod koła rozpędzonego samochodu. - Czego mogę panu i pańskiej rodzinie życzyć na pożegnanie? - Myślę, że głównie tego, by nie powróciła moda na noszenie futer z naturalnych skór. - Życzę tego zatem i dziękuje za ciekawą rozmowę. - Ja również dziękuję, młody miłośniku przyrody. Cześć!
  11. Znalazłem coś takiego,niestety,mój angielski jest słaby ... [URL]http://www.yorkshirepost.co.uk/news/Tory-says-ban-on-hunting.5468991.jp?ea.url.id=14345[/URL] polowania w UK odbywają się nielegalnie,niestety,policja nie może zabronić prowadzenia sfor,zabronione jest tylko końcowe znęcanie się nad lisem,a tego policja nie udowodni ... polowania " par force " są legalne i nadal bardzo popularne,np.we Francji.:shake:
  12. Wiem,że były przeboje ... tak naprawdę," fox hunting " metodą " por fance " był przywilejem wyższych sfer,a te niższe,zarabiały na myśliwych - do tego psy,konie,a po " zabawie " - popijawa i wyżerka. Pamiętam,że myśliwi zgłosili nawet sprawę do Trybunału Praw Człowieka,że niby zakaz łamie ich prawa,ale przegrali - niestety,przyszli zwyciężcy wyborów obiecują przywrócenie 500 letniej tradycji ...:shake: [QUOTE] natomiast osobiście jestem kategorycznie przeciw trzymaniu lisa w domu - zarówno fermowego, jak i "dzikiego" [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/icon_smile.gif[/IMG][/QUOTE] A ja,nie - wszystko zależy od człowieka i od danego zwierzęcia pamiętajmy o tym,że wypuszczenie oswojonego lisa ( np.odratowanego po śmierci matki ),jeśli nie zrobi się tego odpowiednio szybko,sprawnie i bez problemów,może być bardzo dużym zagrożeniem dla takiego lisa - czytałem o takich przypadkach,np.w UK: starsze panie odchowywały szczenięta a potem wypuszczały je na wolność - taki lis najczęściej ciągnął do ludzi i do psów i jego koniec był zawsze marny ... Znam też przypadki dzikich lisów,które po odchowaniu przez człowieka / sieroty /,same wybrały życie z tymże człowiekiem. Lisy fermowe to jeszcze inna kwestia - wszystko jest lepsze dla takiego zwierzęcia od życia na fermie - nawet jeśli jest to już dorosłe i skrzywione przez człowieka zwierzę / trzymane w ciasnej klatce,często w towarzystwie innych lisów,czego lisy nie lubią /,to woliera z wybiegiem jest dla niego,prawie jak drugie życie. Oczywiście,jest to moje zdanie.
  13. [B]Saint[/B] - trzymanie dzikich lisów jest zabronione ( choć precedensy,są ;) ),ale już trzymanie lisów hodowlanych ( kupionych z fermy ),zabronione nie jest - lisiczka Vixey z Czech kupiona z takiej fermy: [U][url]http://www.furaffinity.net/view/3065961[/url][/U] [URL]http://www.furaffinity.net/user/najlvin/[/URL] Co do Brytyjskich miejskich lisów,to tak jak pisze [B]Martyna22[/B] - te osobniki które się już w mieście urodziły,nie przeżyją np.wywiezione na wieś lub do lasu,są to zwierzęta,niestety zależne od człowieka - można powiedzieć,że jest to z jednej strony przejaw naszych czasów i trochę to przykre,ale z drugiej strony,lisom miejskim żyje się lepiej niż ich polno-leśnym kuzynom,o wiele łatwiej jest im zdobywać jedzenie,ponoć w UK na jedną lisią parę,tygodniowo przypada 4 razy więcej pożywienia,niż mogą one zjeść - wszystko to jest wynikiem życia w mieście i synantropizacji tego gatunku. Pamiętajmy jeszcze,że na wyspach lisy są mocno tępione,chyba nawet dozwolone jest trucie i gazowanie nor ... a do niedawna,polowano na nie konno z psimi sforami,które to psy po " zagonieniu,zmęczeniu " lisa,rozszarpywały go żywcem ... ( niestety,jeśli w Anglii dojdzie do zmiany władzy,to możliwy jest powrót tych polowań ) - miejskie lisy mają o tyle lepiej,ze w mieście nikt ( prawie nikt ) na nie nie poluje,ludzie je dokarmiają,a i lisie organizacje mają co robić. A zdjęcia fajne,tylko ciemne ;)
  14. A koniecznie musi być pies? ;) może by ktoś też machnął lisa,tak jak ja? :P ;) np: [URL]http://d.furaffinity.net/art/najlvin/1258108023.najlvin_baf.jpg[/URL]
  15. Wiem o tym,i dlatego to w UK istnieją organizacje,typu: [url=http://www.nfws.org.uk/]NFWS Fox Rescue and Sarcoptic Mange Information Site-We also supply mange treatment for foxes suffering from Sarcoptic Mange known also as Canine Mange and Fox Mange[/url] [url=http://www.derbyfoxes.org/]Foxes - Derbyshire Fox Rescue and Sarcoptic Mange information site.[/url] [url=http://www.foxproject.org.uk/]Fox Project[/url] :lol:
  16. Tak,w UK lisy bardziej przypominają bezpańskie koty,niż dzikie zwierzęta :razz: w samym Londynie żyje ich,ponoć nawet ok.10 tysięcy,drugim największym skupiskiem miejskich lisów na wyspach,jest Bristol. W takim razie czekam na fotki pary ogrodowych lisów :lol:
  17. [URL=http://img694.imageshack.us/i/1256129139najlvindsc019.jpg/][IMG]http://img694.imageshack.us/img694/970/1256129139najlvindsc019.jpg[/IMG][/URL] Na razie,mam tyle: [URL=http://img12.imageshack.us/i/vixey4.jpg/][IMG]http://img12.imageshack.us/img12/2553/vixey4.jpg[/IMG][/URL] proszę o komentarze,co jest ok,a co poprawić ;)
  18. Niestety,wiele tego typu pozycji jest tylko w języku angielskim i na Amazonie - mnie,ze względu na zainteresowania,interesują,np.takie pozycje: [B]" The Biology and Conservation of Wild Canids " [/B] by David W. Macdonald and Claudio Sillero-Zubiri [B]" Foxes: Living on the Edge " [/B] by David J. Henry [B]" Foxes, Wolves and Wild Dogs of the World " [/B] by David Alderton [B] " Foxwatching: In the Shadow of the Fox " [/B] by Martin Hemmington [B] " Urban Foxes (British Natural History Series) " [/B] by Stephen Harris, Phil Baker, and Guy Troughton [B] " My Life with Foxes " [/B] by Eric Ashby a z ciekawych,polskich książek / albumów ogólnie o dzikich zwierzętach,polecam: " Opowieść o borsukach "album autorstwa Lecha Wilczka: [URL="http://www.przyrodnicze.pl/cat143-id62-opowiesc-o-borsukach-lech-wilczek.aspx"]Opowieść o borsukach, Lech Wilczek - PRZYRODNICZE.pl[/URL]
  19. [url]http://forum.lowiecki.pl/download.php/15,89603,1118/Podobnie.pdf[/url] Tekst pana leśnika i myśliwego,w którym snuje on plan zakazu wstępu do lasów. [QUOTE]Dotychczas w Ustawie o lasach mówi się o zakazie wstępu do oznakowanych ostoi zwierzyny (art. 26). Co jednak będzie, gdy za taką "kompleksową" "ostoję" uznamy cały kompleks leśny? Gdy oprócz miejsc najczęstszego przebywania "pospolitej" zwierzyny leśnej (jeleni, danieli, saren, i dzików) weźmiemy pod uwagę strefy ochronne gniazd rzadkich ptaków, ostoje bobrów i kuraków leśnych, łosi i być może wielkich drapieżników? Może się okazać, że dla ludzi pozostaną tylko nieliczne miejsca. Ba - by tam się dostać, potrzebna będzie płatna karta wstępu i zdany egzamin ze znajomości reguł zachowania się w lesie. Utopia? Wiele na to wskazuje, że nie, że logika wydarzeń zmusi społeczeństwa zurbanizowane do kolejnego rewolucyjnego ograniczenia ich swobód.[/QUOTE]
  20. [QUOTE][B]Podkarpacie: myśliwi zabijają także wilki[/B] 16 maja br. rano w lesie w Bełwinie koło Przemyśla (podkarpackie) znalazłam zestrzelonego dorodnego samca wilka. Zwierzę zostało trafione kulą w słabiznę z lewej strony (przedwczoraj po południu było słychać strzały) i uciekło, po czym nad ranem padło na skutek wykrwawienia. Widać było spory kawałek okrwawionej drogi, którą szedł (ok. 400 metrowy odcinek; najwidoczniej musiał się słaniać). Wydawałoby się, że wilki są pod ścisłą ochroną - zostało ich mniej niż 150 szt. na Podkarpaciu (wg. zawyżonych statystyk myśliwych). Mimo to prestiż zdobycia takiego trofeum jest dla myśliwych większą wartością niż etyka, dodam że w sprawę jest zamieszany jeden z radnych naszego miasta będący w tym dniu na polowaniu. Nadmienię, że za powyższy czyn nikt nie poniesie żadnej kary. W ubiegłym roku, znaleziono w lesie sarnę z młodym z obciętymi głowami, zarząd Związku Łowieckiego wyrzucił zwierzaki do rowu i cała sprawa została wyciszona.[/QUOTE] [url=http://www.ekoalert.pl/event/view/216/]Ekologiczny serwis interwencyjny – ochrona przyrody, ochrona środowiska[/url]
  21. Nowe fotki lisiczki: [URL=http://img64.imageshack.us/i/1250503621najlvinvixeya.jpg/][IMG]http://img64.imageshack.us/img64/5056/1250503621najlvinvixeya.jpg[/img][/URL] [URL=http://img64.imageshack.us/i/1252156246najlvinjumpin.jpg/][img width=547 height=480]http://img64.imageshack.us/img64/4465/1252156246najlvinjumpin.jpg[/img][/URL] [URL=http://img24.imageshack.us/i/1253023521najlvinsleep1.jpg/][IMG]http://img24.imageshack.us/img24/189/1253023521najlvinsleep1.jpg[/img][/URL] [URL=http://img41.imageshack.us/i/1252936009najlvin13a.jpg/][IMG]http://img41.imageshack.us/img41/7895/1252936009najlvin13a.jpg[/img][/URL] [URL=http://img190.imageshack.us/i/1251887618najlvindsc036.jpg/][img width=480 height=480]http://img190.imageshack.us/img190/1007/1251887618najlvindsc036.jpg[/img][/URL] [URL=http://img190.imageshack.us/i/1251028216najlvins43000.jpg/][IMG]http://img190.imageshack.us/img190/1217/1251028216najlvins43000.jpg[/img][/URL] [URL=http://img190.imageshack.us/i/1250763216najlvinvixeyz.jpg/][IMG]http://img190.imageshack.us/img190/9742/1250763216najlvinvixeyz.jpg[/img][/URL] i strona: [url=http://www.furaffinity.net/user/najlvin/]Userpage of najlvin -- Fur Affinity [dot] net[/url]
  22. [QUOTE][/QUOTE][B]Komentarz do opinii Stowarzyszenia dla Natury „WILK” autorstwa dr Sabiny Pierużek-Nowak i mgr inż. Roberta W. Mysłajka, dotyczącej: „Strategii ochrony i gospodarowania populacją wilka w województwie podkarpackim” [/B] Na wstępie stwierdzić należy, że autorzy ww. „Opinii...”, przystępując do oceny „Strategii...” najwyraźniej nie znali podstawowych założeń jakie przyjęto dla opracowania tego dokumentu ani też nie posiadali wiedzy o trybie prac zespołu. W odróżnieniu od wcześniejszych prób wypracowania narodowych czy regionalnych strategii ochrony dużych drapieżników, tym razem w pracach zespołu uczestniczyli obok naukowców także przedstawiciele lokalnych samorządów, administracji wojewódzkiej, hodowców inwentarza, leśników, administracji parku narodowego, straży łowieckiej oraz myśliwych, a więc tym razem uwzględniony był możliwie najszerszy przekrój społeczny osób i instytucji będących zainteresowanych tym problemem i bezpośrednio w nim zaangażowanych. Być może dlatego „Strategia...” ma charakter bardziej pragmatyczny w porównaniu do np. Strategii ochrony i gospodarowania populacją wilka z roku 1998, na którą autorzy „Opinii...” tak chętnie się powołują. Materiały będące podstawą poszczególnych części „Strategii...” były przygotowywane przez grupy tematyczne wyłonione spośród członków zespołu, którzy dysponowali szczegółowymi danymi dotyczącymi liczebności i zagęszczenia populacji wilka, poziomu i rozmieszczenia szkód powodowanych przez wilki w inwentarzu, liczebności zwierzyny i zarejestrowanych przypadków zabicia jeleni, sarn czy dzików przez wilki itp., itd., tak więc zarzut o „...całkowitym braku danych i analiz dotyczących rozmieszczenia i zagęszczenia populacji wilka itd...” nie ma żadnych podstaw. Natomiast umieszczenie tak szczegółowych zestawień w dokumencie, którego celem miało być jedynie wskazanie optymalnych rozwiązań dla regionalnej ochrony i gospodarowania populacją wilka, nie miało żadnego uzasadnienia. Trzeba też wiedzieć, że w tym przypadku prace nad przygotowaniem „Strategii...” prowadzone były przez członków zespołu społecznie - bez żadnego dofinansowania, tak że oczekiwanie sporządzenia szczegółowego elaboratu podającego dane statystyczne, rezultaty analiz itp. jest chyba nieporozumieniem. Dane takie są zresztą ogólnie dostępne w publikowanych pracach, raportach czy zestawieniach organów wojewódzkich, a dotarcie do tych materiałów wymaga jedynie pewnego wysiłku. Zarzut o tym że: „propozycja Strategii nie uwzględnia, lub też traktuje pobieżnie, wiele kluczowych dla ochrony populacji wilka zagadnień, takich jak np. przeciwdziałanie rozdrabnianiu siedlisk, zwalczanie kłusownictwa, choroby itd.„ jest co najmniej nietrafny, jako że trudno dokonywać analizy zagadnień co do których istnieją co najwyżej domniemania i pogłoski. Gdyby oprzeć się na danych oficjalnych, należałoby uznać przypadki kłusownictwa w odniesieniu do wilka za incydentalne. Podobnie, o ile wiadomo nie istnieją żadne opracowania pozwalające ocenić stan zdrowotny populacji wilka na Podkarpaciu. Natomiast rzeczywiście ostatnio ukazało się pierwsze opracowanie dotyczące potencjalnego zagrożenia fragmentacją środowiska, jednakże na tej podstawie stwierdzić można jedynie, że zagrożenie to może stać się naprawdę istotnym w miarę rozwoju ekonomicznego regionu. Postulat zaś o ochronie korytarzy migracyjnych wilka w Bieszczadach nasuwa poważne wątpliwości co do podstawowej znajomości regionu przez autorów „Opinii...”. Jeśli chodzi o „...wpływ drapieżnictwa wilka na populacje dzikich ssaków kopytnych”, to analiza taka została przedstawiona przez grupę tematyczną wyłonioną w ramach zespołu (szczegółowe zestawienie dostępne w Zarządzie Okręgowym PZŁ w Krośnie) i na jej podstawie uznano ten problem na tyle istotny, że proponuje się w szczególnych wypadkach możliwość uzyskiwania przez użytkowników obwodów dotacji do działań hodowlanych mających na celu wzmocnienie populacji sarn, jeleni czy dzików na danym terenie (a więc poprawę naturalnej bazy pokarmowej chronionego drapieżnika). Autorzy „Opinii...” zdają się też nie wiedzieć, że już obecnie liczba zwierzyny zidentyfikowanej jako zabita przez wilki jest „zdejmowana” z planu pozyskania łowieckiego. W każdym wypadku, kiedy w „Strategii...” proponowane są rozwiązania wymagające zmian obowiązującego prawa, jest to wyraźnie powiedziane i takie rozwiązania ujęte są jedynie w formie postulatywnej. Ponieważ dokument ten przeznaczony był do ew. wykorzystania przez pracowników administracji wojewódzkiej i Ministerstwa Środowiska, nie zachodziła obawa o pomylenie obecnie istniejących uwarunkowań prawnych z propozycjami ich ew. zmian. Zarzut o niezgodności z obowiązującym prawem proponowanego trybu wniosków o redukcję lokalnych populacji wilka zgodnie z cytowanym przez autorów „Opinii...” art. 56 p.1 i p.4 Ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz.U. z 2004 r. Nr 92, poz. 880) jest całkowicie chybiony. Zgodnie z tym aktem prawnym, Minister może zezwolić na zabijanie gatunków chronionych tylko wówczas, gdy nie ma rozwiązań alternatywnych (i taka sytuacja zachodzi w tym wypadku - chyba że autorzy „Opinii...” postulują odłów wilków i przesiedlanie ich w inne tereny), nie stanowi to zagrożenia dla dziko występujących populacji (wszyscy znawcy tematu zgodnie stwierdzają, że populacja wilka w Karpatach nie należy do zagrożonych) i wynika z konieczności ograniczenia poważnych szkód w gospodarce, w szczególności rolnej, leśnej lub rybackiej (poważne straty w gospodarstwach owczarskich) - a więc w tym wypadku wszystkie kryteria są spełnione. Natomiast "..tzw. protokół całościowego rozliczenia strat poniesionych przez użytkownika obwodu od drapieżników chronionych..." nie ma służyć jak sugerują autorzy „Opinii...” jako „..podstawa do oceny, czy nie została zachwiana równowaga pomiędzy drapieżnikami, a ich ofiarami i do podjęcia działań interwencyjnych w przypadku naruszenia tej równowagi” (gdyż wg. „Strategii...” taka ocena zawarowana byłaby do kompetencji wojewódzkiego zespołu ds. monitoringu wilka) - a jedynie do oszacowania rzeczywistych kosztów związanych z utrzymywaniem populacji dużych drapieżników. Niewątpliwie - dzikie zwierzęta nie należą do myśliwych, niemniej zawierając umowę na dzierżawienie obwodu koła łowieckie dokonują rachunku ekonomicznego pod kątem możliwości prowadzenia gospodarki łowieckiej, która wiąże się z określonymi nakładami. Dlatego trudno oczekiwać, aby myśliwi gospodarzący w obwodach gdzie liczba zwierzyny zabijanej przez wilki ciągle rośnie, sprzyjali dalszemu utrzymaniu ścisłej ochrony tego drapieżnika. Powodem, dla którego „...jednostką terytorialną dla analiz dotyczących wpływu drapieżnictwa wilków na kopytne jest obwód łowiecki...” jest prozaiczny fakt, że wszelkie dane dot. gospodarki łowieckiej dotyczą właśnie poszczególnych obwodów i na tym poziomie możliwa jest ich ew. weryfikacja. W niczym natomiast to nie przeszkadza aby dla potrzeb analiz regionalnych czy planów ochrony łączyć ze sobą dane pochodzące z kilku lub kilkunastu sąsiadujących obwodów. Wreszcie - postulowane przez autorów „Opinii...” – „...możliwości uzyskiwania profitów w regionie, np. z turystyki przyrodniczej wykorzystującej jako walor obecność wilka...” należy zaliczyć raczej do pobożnych życzeń. Wilk nie jest bynajmniej gatunkiem, który można łatwo obserwować w terenie, a autorzy powinni wiedzieć o ograniczeniach jakie nakłada ustawa na niepokojenie, fotografowanie, filmowanie itp. gatunków chronionych. Konkludując należy stwierdzić, że będąca obiektem „Opinii...” „Strategia...” nie ma charakteru oficjalnego wdrożenia czy zarządzenia, a od samego początku była dokumentem sporządzonym na życzenie Ministra Środowiska i władz wojewódzkich, a mającym wskazać potencjalnie optymalne rozwiązania dla złagodzenia kontrowersji i konfliktów narosłych od czasu objęcia pełną ochroną wilka na terenie Podkarpacia. W samym założeniu nie miało to być ani kompleksowe opracowanie nt. statusu wilka ani też rozprawa naukowa dotycząca funkcjonowania populacji wilka w regionie. Proponowane rozwiązania, ze względu na specyfikę regionu nie są uniwersalnymi dla całego kraju, a jeśli którekolwiek z nich zostaną wykorzystane w praktyce, będzie można mówić jedynie o pilotowym charakterze takich działań. Zarzuty podnoszone w „Opinii...” mają niestety charakter tendencyjny, uwzględniający jedynie wąski punkt widzenia grupy osób zainteresowanej utrzymaniem za wszelką cenę ścisłej ochrony wilka, a w wielu wypadkach wskazują na istotne luki w znajomości tematu przez jej autorów. Pomimo tak dogłębnej krytyki, autorzy „Opinii...” nie proponują też żadnych konstruktywnych rozwiązań, alternatywnych do działań proponowanych w „Strategii...”. Ustrzyki Dolne, 6.02.2006. Doc. dr hab. Kajetan Perzanowski Przewodniczący zespołu ds. opracowania „Regionalnej strategii ochrony i gospodarowania populacją wilka w województwie podkarpackim”
  23. [B]Lupak[/B] - tylko że to nie ja zszedłem na inny temat,czyli zrobiłem off w tym wątku,to zrobili już inni,ja,dołożyłem tylko swoją cegiełkę ;) mod,jeśli będzie mógł,może przenieść te kilka stron do innego tematu ale myślę,ze offa i tak się nie ominie. Co do interwencji w przyrodę - w przypadku dzików jest wyraźny konflikt: rolnicy - dziki i trzeba zrobić w końcu coś,żeby ten dzik nie był przysłowiowym " kołem u wozu ",oraz żeby nie był on też " mięsem armatnim ",jak jest teraz - skoro pola stanowią darmową stołówkę dla dzików,dzięki czemu owe dziki rozmnażają się przez cały rok / min.wpływ kukurydzy /,to trzeba by coś zrobić,żeby tę rozrodczość dzików ograniczyć - odstrzał jest nieskuteczny i nie stanowi wyjścia z sytuacji,na temat ochrony upraw każdy ma własne / inne / zdanie,więc pozostaje tylko nauka - przynajmniej tak mi się wydaje.
  24. [quote name='Jegor']Agawa wódę i maryśka .Bądźmy poważni dzik jest wszystkożerny ,a rolnik produkuję żywność.[/quote] [B]Jegor[/B] - dlatego piszę,że odszkodowania powinny być godziwe i że powinno się stosować kombinacje różnych sposobów na ochronę upraw - myśliwi piszą,że jedyną ochroną pola przed dzikami jest codzienne polowanie,ale myślę,że dałoby się coś zrobić - problem dzików to przede wszystkim całoroczny okres rozrodczy i dostępność,przede wszystkim kukurydzy na polach - trzeba by rozwiązać ten problem / antykoncepcja? / bo widać już,że odstrzał jest nieskuteczny.
×
×
  • Create New...