Jump to content
Dogomania

lis

Members
  • Posts

    1073
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by lis

  1. [url=http://www.hip-hop.pl/forum/projector.php?forum=8&thread=12019547078639]Forum - Loo
  2. [QUOTE]MAM TAKI PROBLEM, MIANOWICIE DZISIAJ MOJ PIES ZOSTAL ZAATAKOWANY PRZEZ OWCZARKA. JAKO ZE MOJ TO DOPIERO SZCZENIAK TO UCIERPIAL CALY ZAKRWAWIONY. A WIEC OWCZAREK KTORY GO ZATAKAOWAL JEST PSEM LEKARZA KTORY CIESZY SIE WIELKIM POWAZANIEM DLATEGO W******* WLASCICIELOWI ODPADA. UKAMIENIOWANIE TEZ NIE WCHODZI W GRE BO MOGE NIE TRAFIC KAMIENIEM TAK BY ZABIC ZA 1 RAZEM I POZNIEJ JESZCZE I MNIE TEN SKURWIEL POGRYZIE. JEDYNA OPCJA KTORA ZOSTAJE TO OTRUCIE GO. A WIEC KUPIE Z KILO JAKIES MIESA ALE CO WSYPAC DO TEGO? LICZE NA METORYCZNA DYSKUSJE. [/QUOTE] Można to gdzieś zgłosić? ...
  3. lis

    Stop łowiectwu

    Tu można zobaczyć,jak to się robi we Francji - widać tu zabijanie borsuków,lisów: [url=http://www.abolition-deterrage.com/film_video_deterrage.htm]Film, vid
  4. lis

    Stop łowiectwu

    [QUOTE]bzdura, liczebność dzików i jeleni w Polsce rośnie, gdzie tu widzisz wybijanie?[/QUOTE] Przełom lat 80 - 90-tych,pokaźna redukcja populacji zwierzyny płowej,która ograniczyła ilość pożywienia dla wilków i doprowadziła wilka na granicę wyginięcia. [QUOTE]Tak samo jak przyczyną znacznego wzrostu liczebności dzików nie jest dokarmianie przez myśliwych, jak twierdzi nieszczęsny były pseudomyśliwy Kruszyński, tylko zwiększenie areału kukurydzy. [/QUOTE] O związku dokarmiania z dużą liczbą dzików / całoroczny rozród / nie pisze Kruczyński,a łowiec Polski. [QUOTE]Tylko wszędzie dookoła wilki i krukowate się strzela, i dalej są. I są też np. zające, głuszce itd. Odstrzał nie równa się redukcji, redukcja nie jest równa tępieniu.[/QUOTE] Równie dobrze można powiedzieć,że wszędzie wokół giną ludzie,a mimo to są - to nie jest żaden argument - wilki zabijają nawet takie kraje,gdzie jest ich ok.setki,jaki tu sens?. Nawet już co poniektórzy myśliwi piszą,że ciężko jest laikowi wytłumaczyć,po co się strzela głuszce,cietrzewie,słonki,grzywacze,itp. [QUOTE]I w dalszym ciągu nie odpowiedziałeś mi na podstawowe pytanie, dlaczego niby zjedzenie kiełbasy ze świni domowej jest moralne, a z dzikiej niemoralne.[/QUOTE] Nie jest normalne lub nienormalne,tylko po prostu zbyteczne - produkujemy tak dużo mięsa i innych produktów spożywczych,że zabijanie zwierząt dziko żyjących dla mięsa,jest po prostu niepotrzebne,zwykły kaprys.
  5. Myśliwi to mają takie oto,pomysły: Czyli wilk tak,ale tylko pod warunkiem,że będziemy mogli na nie polować ... :shake:
  6. lis

    Stop łowiectwu

    [quote name='sleepingbyday']mad, to j już nie muszę odpowiadać, lis sie tym zajął (zajęła) :p[/quote] Zajął,zajął :p:razz: [QUOTE]Filip Łobodziński - znany dziennikarz, a kiedyś aktor - podpadł myśliwym. W jednym z tekstów nazwał ich nazistami i mordercami. Wywołał tym burzę. Rzesze internautów wyzywały go od hipokrytów i prymitywów. "Oni są społecznie niebezpieczni" - powiedział DZIENNIKOWI Łobodziński. "Niech myśliwi wreszcie raz i stanowczo przyznają - tak, mamy potrzebę zabijania" - apeluje Filip Łobodziński, który przez swój felieton w "Newsweeku" stał się celem niebywałych ataków. Dyskusja na forum pod jego tekstem "Odrażający, obłudni, z piórkiem" przypomina raczej awanturę. "Straciłem zupełnie szacunek do typa, który porównał mnie do nazisty" - pisze internauta o nicku Igielit. "Zwyrol, który pewnie ślini się teraz do monitora" - czytamy na forum. "Uważam, że oni są społecznie niebezpieczni. Myśliwi zrzeszają się w hierarchiczne organizacje. Lubią to co robią. Wymyślili sobie specyficzny język. To dlatego uważam, że można ich porównywać z nazistami" - mówi DZIENNIKOWI Łobodziński. "Widziałem wielokrotnie myśliwych wracających z polowania. Prawie nigdy nie byli trzeźwi. Zawsze na ich twarzach aż kipiało od strasznie, prymitywnej satysfakcji i radochy z tego, że znowu udało się im coś ustrzelić. Że polska tradycja, że honor, że walczyli z zającami" - wylicza dziennikarz. Dziennik.pl[/QUOTE]
  7. lis

    Stop łowiectwu

    [quote name='M@d']Nie jestem myśliwym, ale miałem znajomego leśnika i sporo rozmawialiśmy i o lesie i o zwierzynie i o myśliwych. Otóż liczba danego gatunku zwierzyny w danym nadleśnictwie nie jest dowolna. Są określone maksymalne limity i gdy jakaś populacja je przekroczy, to nadwyżka jest "eliminowana". Można to TEORETYCZNIE robić na kilka sposobów. - podawać antykoncepcję - ale to powoduje "starzenie się" populacji i nie może być realizowane na dłuższa metę, oraz jest bardzo nieprecyzyjną metodą mogącą zachwiać równowagą a nawet zagrozić populacji. (np. po pewnym czasie może być zbyt mało samic w wieku rozpłodowym aby utrzymać liczebność populacji). - truć - mało humanitarne i też nieprecyzyjne (można wytruć młode i zdrowe, a zostawić stare i chore). Trucie jest przecież "losowe"... - strzelać - ale jak nie myśliwi, to kto? Służby leśne nie dadzą rady wziąć na siebie tego obowiązku. Trzeba by zatrudnić firmy zewnętrzne. Firmom zapłacić. A kto by strzelał dla tych firm? Kto ma broń i uprawnienia?... ... myśliwi ... :roll: I kółko się zmyka... BTW - przy antykoncepci i truciu, kto będzie zbierał tony padłych zwierzat (ze starości lub trutki) ? Tez mi się kiedyś wydawało - proste! Zakazać strzelania! Tylko trzeba jeszcze myśleć co potem ... :roll:[/quote] Po pierwsze,przyroda ma różne mechanizmy,które sterują liczebnością populacji dzikich zwierząt,należy się zająć zachowaniami zwierząt,ich biologią,ekologią,etologią - aby natura robiła to,co do niej należy,trzeba jej dać na to szansę,a nie pierniczyć głupoty,jak jeden myśliwy: " gdy człowiek po raz pierwszy zabił dzikie zwierzę,naruszył w ten sposób równowagę w przyrodzie i teraz musi ją sztucznie utrzymywać " - przecież to jest absurd ;). [quote]BTW - przy antykoncepci i truciu, kto będzie zbierał tony padłych zwierzat (ze starości lub trutki) ?[/quote] W naturze nic się nie marnuje,wszystko jest zjadane,rozkłada się - w dużych parkach narodowych / np.we Włoszech / nie ma dokarmiania: roślinożercy padają zimą / słabe sztuki / a ich mięsem żywią się drapieżniki,pamiętajmy też,że przyroda też ma swoje służby sanitarne dzięki którym nie roznoszą się choroby - tę rolę spełniają padlinożercy i drapieżniki,np.lis. [quote]Otóż liczba danego gatunku zwierzyny w danym nadleśnictwie nie jest dowolna. Są określone maksymalne limity i gdy jakaś populacja je przekroczy, to nadwyżka jest "eliminowana".[/quote] Tylko kto te limity określa - przyroda,czy też nadleśnictwo? ;) [QUOTE] Ja pisze o tym, że bez selektywnych odstrzałów należało by chyba truć zwierzynę, aby zachować odpowiednią liczebność ... [/QUOTE] Chyba nie wierzysz w przyrodę,tak jak i większość myśliwych ;) - owszem,myśliwi trują zwierzęta,łapią je we wnyki i w żywołapki,i po co? - żeby móc samemu polować na ich ofiary - Austria,na skutek tępienia drapieżników,także skrzydlatych w jeden dzień " pozyskano ' ponad 1000 zajęcy. [QUOTE]Pierwsze z brzegu cytaty z googlowania "regulacja populacji zwierzyny łownej" [I]"Duża liczebność zwierzyny cieszy i może wbijać w dumę mieszkańców regionu, jednak z niepokojem patrzymy na wzrost powodowanych przez nią szkód. – mówi Edward Balwierczak, dyrektor RDLP w Krośnie. – W przypadku zwierzyny łownej mamy możliwość regulacji tego stanu w drodze odstrzałów i w procesie planowania podjęto już adekwatne do sytuacji decyzje."[/I] [/QUOTE] Kwestią szkód wyrządzanych przez dziką zwierzynę powinno być obciążone Państwo - wszak zwierzyna w stanie wolnym należy do Skarbu Państwa,a nie do grupy hobbystów / strzelaczy - zwierzęta są własnością nas wszystkich,więc to my powinniśmy płacić za ich bytowanie,przecież każdy lubi obserwować sarenki,jelenie i inne dzikie zwierzęta,za przyjemności się płaci ;) - a na serio to myślę,że to powinien być nasz obowiązek. Zastanów się jeszcze,czy gdyby zostawić myśliwym tylko zwierzynę płową i grubą ( sarna,jeleń,dzik ),które to wyrządzają owe szkody,to czy nadal polowało by tylu myśliwych co obecnie? - wydaje mi się,że część by zrezygnowała ze względu na ... monotonię ;) [QUOTE]Albo wzięto pod ochronę wilki i co się dzieje? [I]Poziom szkód dokonywanych przez wilki wśród zwierząt gospodarskich [FONT=Symbol]-[/FONT] głównie owiec, wyraźnie wzrasta w województwie podkarpackim w ostatnich latach (średnio o 30%). Przyczyn tej tendencji można dopatrywać się nie tylko w powoli powiększającej się liczbie owiec ale także w zaniechaniu polowań na wilki i [b]pogorszeniu się naturalnej bazy pokarmowej wilka[/b] oraz fragmentacji siedlisk leśnych i wynikającej z tego łatwej dostępności zwierząt hodowlanych. Zwiększenie poziomu szkód, liczne przypadki zabijania psów domowych oraz pogarszająca się kondycja finansowa lokalnych kół łowieckich sprawiają, że nastawienie do wilka, a raczej do jego ochrony, staje się coraz bardziej negatywne.[/I][/QUOTE] Na to co podkreśliłem wpływ mieli i nadal mają,właśnie myśliwi - to oni wybijają jelenie i dziki będące pożywieniem wilka,ze względu na konkurencję z człowiekiem wilk ' przerzuca się " na łatwiejszą zdobycz,jaką są zwierzęta hodowlane - poza tym,wilka bym zostawił w spokoju,powinniśmy się cieszyć z tego,że go w ogóle mamy - choć,oczywiście myśliwi narzekają,że Polska to taki " skansen Europy " z wilkami i ptakami drapieżnymi ...
  8. lis

    Stop łowiectwu

    [QUOTE]Tu nawet jak na swoją mierną erystykę trochę się zagalopowałeś. Co ma wspólnego ubój rytualny z polowaniem? [/QUOTE] A,Widzisz - chodzi o to,że myśliwi jako kontrargument piszą,że w rzeźniach jest o wiele gorzej,ze zjadamy niehumanitarnie zabijane zwierzęta,itp - jak widać,owo niehumanitarne uśmiercanie zwierząt hodowlanych wiąże się także z religią,kulturą i duża część ludzi nie godzi się na bardziej humanitarne zabijanie zwierząt,gdyż obraża to ich uczucia religijne,ich kulturę - to jest chyba gorsze od bezwiednego jedzenia mięsa,bo ci ludzie dokładnie wiedzą,jak cierpią zjadane przez nich zwierzęta przed śmiercią. [QUOTE]Jest od groma metod ochrony przed zwierzyną ale przed człowiekiem lasu NIC nie ochroni:shake: [/QUOTE] Dokładnie - żadne zwierzę nie wytępi innego gatunku,żadne nie zniszczy tak swojego środowiska,otoczenia,jak człowiek.
  9. lis

    Stop łowiectwu

    [quote] Na ten temat wypowiedzieli się literaci lepsi od paru panów Łobodzińskich, i nie ma sensu powtarzać po Hemingwayu czy Ruarku. [/quote]Nie kręcą mnie myśliwskie opisy ani Hemingwaya,ani Sienkiewicza / który też myśliwym był /. [quote]Zwierzę nie zdąży się przestraszyć ani poczuć bólu. Przeważnie nawet usłyszeć strzału. Przypadki kiedy myśliwy źle trafi stanowią nikły %.[/quote]A postrzałki?,a lisy podczas norowania nie czują strachu,gdy muszą walczyć z psem / psami w swoim domu o życie? - z badań przeprowadzonych w UK wynika,że na jednego " pozyskanego " lisa przypada drugi,który jest tylko postrzelony i często dogorywa w norze. [QUOTE]Zwierzę nie zdąży się przestraszyć ani poczuć bólu. Przeważnie nawet usłyszeć strzału. Przypadki kiedy myśliwy źle trafi stanowią nikły %.[/QUOTE] Nie każdy myśliwy jest snajperem,nie zawsze zwierzę ' padnie w ogniu ",postrzałków jest sporo,czasem zwierzę trzeba dobić,czasem także ręcznie. A jeszcze w kwestii mięsa - myśliwi piszą,jak to zwierzęta cierpią w rzeźniach - to prawda,ale np.wykrwawianie się zwierząt przy pełnej świadomości takiego zwierzęcia jest również dyktowane ' tradycją ": [QUOTE] [B]UE pozbawi Żydów koszernego mięsa?[/B] Ortodoksyjni żydzi w Europie biją na alarm. Rada Unii Europejskiej pracuje bowiem nad dokumentem, który ma zapewnić bardziej humanitarne metody uboju zwierząt. Dlaczego żydzi tak bardzo się go boją? Bo pozwoli on krajom członkowskim nakazać ogłuszanie zwierząt przed ich zabiciem. Przez to nie będzie już koszernego mięsa w Europie. [B]Dokument rady ds. rolnictwa i rybołówstwa[/B] uderzy nie tylko w europejskich Żydów, ale także w muzułmanów. By mięso było uznane w islamie za halal, czyli dozwolone w świetle szariatu, musi także pochodzić ze zwierzęcia, które nie było przed śmiercią ogłuszone. Tymczasem [B]Rada Unii Europejskiej [/B]pracuje nad dokumentem, którego celem jest wymuszenie bardziej humanitarnego traktowania zwierząt. Jeden z jego punktów odnosi się do uboju. Umożliwia państwom członkowskim, by [B]nakazały ogłuszanie zwierząt przed ich zabiciem[/B]. W ten sposób produkcja koszernego mięsa w Europie stanie się niemożliwa. Do głosowania nad dokumentem pozostały dwa miesiące. W skład rady ds. rolnictwa i rybołówstwa wchodzą poszczególni [B]ministrowie rolnictwa[/B] i to oni podejmą decyzję. Swoją kampanię rozpoczęła już [B]Konferencja Rabinów Europy[/B]. "Pracujemy teraz bardzo ciężko" - mówi "Jerusalem Post" Philip Carme. "[B]Wszyscy rabini w Europie rozmawiają ze swoimi rządami[/B]. Spotykamy się też z Komisją Europejską" - podkreśla. [URL="http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article241196/Polski_europosel_tropi_koszerne_ubojnie.html"] [/URL][URL="http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article241196/Polski_europosel_tropi_koszerne_ubojnie.html"]http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article2411...[/URL] Jak twierdzi, kampania przynosi już pierwsze efekty. Organizacje żydowskie popiera [B]Parlament Europejski[/B]. Wśród krajów członkowskich sprzyja im przede wszystkim Francja. Ale sprzeciwiają się zdecydowanie między innymi Hiszpania i kraje skandynawskie. Do tej pory [B]rytualny ubój nie jest zakazany w żadnym z krajów Unii Europejskiej[/B]. Spoza niej zakazują go między innymi Islandia i Norwegia. [URL]http://tiny.pl/z9s4[/URL] [B]Rytualny ubój[/B][I] [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Szechita"]szechita[/URL][/I][B]:[/B] Zwierzętom przecina się [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Prze%C5%82yk"]przełyk[/URL] i [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/T%C4%99tnica"]arterie[/URL] jednym cięciem przy użyciu specjalnego noża, odmawiając stosowną [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Modlitwa"]modlitwę[/URL]. Zwierzęta zabite w inny sposób lub padłe nie mogą być spożywane przez ortodoksyjnego [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BByd"]żyda[/URL]. [B]Ubój halal[/B] Zwierzę powinno być zwrócone w kierunku modlitwy muzułmańskiej, podczas uboju należy wypowiedzieć słowa odwołujące się do Allaha, uboju musi dokonywać muzułmanin, podczas uboju należy zadbać o maksymalne wykrwawienie zwierzęcia. Ubój halal dokonywany jest przy pełnej świadomości zwierzęcia (niedopuszczalne jest jego ogłuszenie) za pomocą poderżnięcia gardła. Z tego powodu jest on kwestionowany, głównie w Europie, jako niehumanitarny. [/QUOTE] Jak widać,nie każda tradycja jest dobra.
  10. lis

    Stop łowiectwu

    [QUOTE]Można się obejść bez homarów, ośmiornic i np. sardeli, które wchodzą w skład mojego ulubionego sosu worcestershire. A ja to wszystko lubię, i nie uronię łezki nad losem ośmiornicy, chociaż to ponoć bardzo inteligenty zwierz[/QUOTE] Zgodnie z Twoją tezą można zabijać wieloryby,jeśli ktoś lubi,można zabijać foki,jeśli ktoś lubi futra,jednym słowem,można zabijać wszystko,jeśli tylko ktoś lubi mięsko - kłusownik też lubi mięsko,ale zabijać mu nie wolno,pedofil też lubi to,co robi,ale jest to sprzeczne z prawem - lubienie czegoś nie stanowi podstawy do tego,żeby coś robić,jest to,zbyt ... dziecinny argument.;) [QUOTE] Żeby ktoś coś zrobił, powinien mieć w tym interes. Motywacja.[/QUOTE] Czyli to jednak obłuda - bez zabijania nie będę chronił,dbał,pilnował. [QUOTE]Sam dopuszczasz zabijanie czujących stworzeń (hodowla). Dlaczego akurat Twoje widzimisię ma stanowić układ odniesienia. Zabijanie zwierzęcia x jest fajne, bo uważasz je za konieczne, a zwierzęcia y niefajne, bo można bez tego żyć? Ja mam nie zabijać zwierząt, bo Ty masz problem etyczny? Mam jeść jedne, a innych nie, bo Ty tak twierdzisz? Proszę Cię...[/QUOTE] Ja nie piszę,że dopuszczam bezsprzecznie hodowlę zwierząt - ja tylko piszę,że na to nie ma / jeszcze / jak na razie alternatywy - jedyną alternatywą jest wegetarianizm,które też jest przez myśliwych wyszydzany - spotkałem się z zarzutami myśliwych,że wegetarianie to osoby chore psychicznie,bo wyrzekają się swojej natury ...
  11. lis

    Stop łowiectwu

    [quote]Czysta demagogia. Można powiedzieć, że można przeżyć bez wołowiny, bo można ją zastąpić wieprzowiną. Tak, ale to mi nie zastąpi dziczyzny. Ani ostryg. Świnia nie zastąpi kury, krewetka krowy. Zawsze można bez czegoś przeżyć. Chcecie jeść syntetyczne mięso, jedzcie.[/quote] To raczej Ty stosujesz demagogię - ile procent społeczeństwa je dziczyznę?,czy myśliwi utrzymują społeczeństwo?,nie,dziczyzna jest raczej rarytasem - owszem,dostępnym szerszej grupie,ale nadal jest to rarytas,coś bez czego można się obejść. [quote]O proszę. Tylko polowanie jest mniej okrutne od hodowli, jeżeli już trzymamy się moralizatorskiej i emocjonalnej argumentacji. [/quote] Tak,ale polowanie jest zbędne w przeciwieństwie do hodowli - zauważ,że świnie,krowy,drób to gatunki udomowione tylko w jednym celu,natomiast myśliwi zabijają zwierzęta wolno żyjące - nie wolno dzielić zwierząt na lepsze i gorsze,ale nie wolno też usprawiedliwiać jednego zła,drugim. [QUOTE]Ma, ma, nie w samym dokarmianiu rzecz. A czy dokarmianie jest szkodliwe czy nie, to zależy od tego, co, czym, gdzie i kiedy jest dokarmiane. Zarzuca się nam, że chronimy, żeby jakąś część zabić. To może bardzo nieładnie, ale nikt inny się tym nie zajmuje z tych tam "szlachetnych pobudek". Czasami sama nasza obecność i parę rozmów powstrzymują kłusoli aż miło. Jeżeli polowanie nie szkodzi populacjom, a wręcz przeciwnie, to co w tym złego. Zwłaszcza, że ustaliliśmy, że mięso jednak jeść można. [/QUOTE] A czy myśliwi dbali by o zwierzęta bez możliwości odstrzału? - wątpię,wszak to by już nie było to samo,prawda?. W kwestii dokarmiania - to pochodzi z waszej prasy: [quote]W Niemczech myśliwi przestali już stwarzać pozory,że panują nad populacją dzików. ... Myśliwi niemieccy przyznają też,że wiele nęcisk pod ambonami stało się karmowiskami,przez cały rok obficie zaopatrzonymi w ziarno kukurydzy. Prof.Pohlmeyer,dyrektor Instytutu Badań nad Zwierzętami łownymi Wyższej Szkoły Weterynaryjnej w Hanowerze,który wraz ze swoim zespołem przeprowadził pięcioletnie badania nad dzikami,stwierdził,min,że tuczenie dzików kukurydzą powoduje,iż na każdy jajnik lochy przypada 6-7 komórek jajowych,zamiast normalnej liczby 4-5. Sprawia to,że potencjał rozrodczy takich loch jest znacznie większy. Z grubsza wielkości te odpowiadają danym uzyskanym w Polsce,min.przez prof.Fruzińskiego. Wiele się zmieniło w rozrodczości dzików.Według cytowanych badań niemieckich,obecnie już 60% loszek w wieku poniżej roku zostaje pokryta i nosi w sobie średnio 4,3 zarodka. Więcej feż loch niż kiedyś po utracie całego miotu grzeje się ponownie i w środku lata wydaje na świat kolejne młode,tytułem uzupełnienia.W Polsce obserwujemy ostatnio rosnący udział loszek warchlakowatych w rozrodzie - te warchlaki w wieku 6,7 miesięcy osiągają dojrzałość płciową. Brać łowiecka 2003 nr 11[/quote][quote]To może bardzo nieładnie, ale nikt inny się tym nie zajmuje z tych tam "szlachetnych pobudek".[/quote]Rozumiem,że za tą opiekę należy wam się zapłata w postaci xx sztuk zwierząt do odstrzału? - tak wygląda " miłość do przyrody "? :razz: [quote]Ma, ma, nie w samym dokarmianiu rzecz. [/quote]Ja podzielam jednak zdanie przyrodników którzy twierdzą,że łowiectwo nie ma nic wspólnego z ochroną przyrody,czy to z czynną,czy z bierną. [quote]Jeżeli polowanie nie szkodzi populacjom, a wręcz przeciwnie, to co w tym złego.[/quote]Hmmm ... czy nie szkodzi?: [quote] [B]Dobór nienaturalny [/B] [B] Myślistwo zawraca bieg ewolucji. Skoro w polowaniach giną najpiękniejsze okazy, natura stawia na brzydali i nieudaczników.[/B] Do najbardziej znanych fotografii Teodora Roosevelta, 26. prezydenta Stanów Zjednoczonych (1901-1909), należą te z myśliwskimi trofeami: słoń o ogromnych kłach zabity w Afryce w 1909 r. czy bawół o rogach w kształcie sumiastych wąsów, powalony na kenijskich mokradłach. Roosevelt polował też na sarny, widłorogi, muflony i jelenie wapiti. Dziś – choć od wypraw łowieckich prezydenta minęło tylko 100 lat – ze świecą szukać tak wspaniałych okazów. Wprawdzie jelenie wapiti żyją nadal w Ameryce Północnej, jednak z każdym kolejnym sezonem łowieckim coraz trudniej napotkać byka z wieńcem okazałych rogów na głowie. Afrykę i Azję wciąż zamieszkują słonie, ale większość z nich Roosevelt uznałby za niewarte strzału, bo nie mają ciosów. W ten paradoksalny sposób ewolucja zareagowała na ludzką ingerencję w naturę. Zgodnie ze sformułowanymi przez Darwina prawami doboru naturalnego osobniki najlepiej przystosowane przeżywają i przekazują swoje cechy następnym pokoleniom, natomiast cechy niesprzyjające przetrwaniu i dochowaniu się potomstwa stopniowo w populacji zanikają. Odstrzał osobników o najlepiej rozwiniętym porożu czy najpiękniejszej skórze sprawia zaś, że przegranymi w ewolucji okazują się już nie najmniejsi i najsłabsi, lecz najwięksi i najlepiej wyposażeni do rozrodu czy obrony przed napastnikami. W prowincji Alberta w Kanadzie, w masywie górskim Ram Mountain, żyje populacja owiec gruborogich, wśród których najbardziej narażone na niebezpieczeństwo są barany o wspaniałych, ślimakowato zakręconych rogach. Marco Festa-Bianchet, biolog z Uniwersytetu Sherbrooke w Quebecu, ustalił, że przez 30 lat rozmiary rogów u przedstawicieli tej populacji zmniejszyły się o 25 proc. Normalnie barany o większych rogach zwyciężają w walkach z rywalami, dzięki czemu zdobywają dostęp do samic i mają więcej potomstwa. By osiągnąć ten sukces, muszą jednak dożyć pory rozrodczej, czyli przetrwać dwumiesięczny sezon łowiecki. A w tym okresie duże rogi to przekleństwo. Gdy baran ma cztery lata, jego rogi są zwykle zbyt duże, by podlegać ochronie, co oznacza, że na ich posiadacza można polować; tymczasem zwierzę szczyt możliwości rozrodczych osiągnie dopiero za kilka lat. W wyniku polowań samce o mniejszych rogach zyskują zatem statystycznie więcej możliwości płodzenia potomstwa. Z kolei australijskie kangury rude stały się mniejsze – myśliwi wybierają największe sztuki, bo dają najwięcej skóry. Coraz więcej słoni nie ma kłów, bo zwierzęta z ciosami przez lata padały ofiarą handlarzy kości słoniowej. Słonie bez ciosów żyły zatem dłużej i miały więcej potomstwa. W ten sposób liczba takich zwierząt wzrosła z 2 do 38 proc. w populacji zambijskiej słonia afrykańskiego i aż 98 proc. w populacji tego gatunku z RPA. U słoni indyjskich (ciosy mają tylko samce) na Sri Lance liczba osobników pozbawionych kłów podwoiła się i przekroczyła 90 proc. Sęk w tym, że zarówno słonie wyposażone w okazałe ciosy, jak i wielkorogie barany na Ram Mountain mają lepsze geny. – Jeśli systematycznie, przez wiele lat eliminuje się z populacji takie osobniki, to do rozrodu przystępują słabeusze – mówi Festa-Bianchet. Takie przesunięcie genetyczne może zaś zagrażać dalszemu istnieniu gatunku. Uczeni niepokoją się też tym, że zwierzęta, które przeżywają, mają uboższą pulę genetyczną. W warunkach hodowlanych populacje o bardzo małej różnorodności genetycznej są w stanie przeżyć – przykładem są konie czystej krwi czy kurczęta. Jednak w naturalnych ekosystemach skutki takiego genetycznego ograniczenia są nie do przewidzenia. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wynikiem będzie zagłada gatunku. Na razie to tylko hipoteza, którą w dodatku trudno dowieść – ewolucja jest niełatwym obiektem badań, bo wpływa na nią wiele czynników: zmiany klimatu, siedlisk, zasobów pokarmowych. Chcąc mieć mocniejsze argumenty na to, że łowiectwo ma negatywny wpływ na ewolucję gatunków, uczeni musieliby dysponować szczegółowymi danymi na temat populacji zwierząt sprzed wielu lat, a takich zwykle nie ma. Równie trudno może być o takie statystyki za kilkadziesiąt lat – tym razem jednak z powodu wymarcia gatunków, których miałyby dotyczyć. [/quote]Poza tym,nie istotne jest to,czy polowanie szkodzi czy też nie szkodzi populacjom dzikich zwierząt,tylko czy zabijanie innych,żywych i czujących stworzeń jest etyczne i moralne?.
  12. [QUOTE]niemało. Logicznie rzecz biorąc, jako miłosnikom wszelakiej przyrody (w tym psów), powinno im najbardziej zalezec na skutecznym i [U]humanitarnym[/U] uregulowaniu tej kwestii. [/QUOTE] Taak,tylko że myśliwi nie są żadnymi miłośnikami przyrody - no,chyba że na talerzu ;) Niestety,ale problem strzelania do psów jest dość duży,a dyskusja z myśliwymi nie ma żadnego sensu: wypowiedź jednego z panów myśliwych: [QUOTE]Opętani sprawiedliwością obrońcy zawszałych kundli, kierujcie swoje apele do właściwych decydentów ! ! ! A jeśli ktokolwiek jest zdania, że pies może swobodnie biegać po lesie to jest niepoważny, a ci którzy kupują psa mieszkając w budynku wielorodzinnym są zwykłymi prostakami, żeby nie powiedzieć bardziej dosadnie. Zanim kupisz psa do bloku, najpierw kup se ogród z boku.[/QUOTE] Z rozmowy wynikało,że psów w ogóle nie powinno być w miastach,tylko na wsiach,na ogrodzonym terenie,a najlepiej na łańcuchu :shake:... pamiętam jeszcze oburzenie myśliwych na akcje,typu: " zerwijmy łańcuchy ".
  13. lis

    Stop łowiectwu

    A czy wyżywisz całą ludzkość z polowania,bez hodowli? - jest nas na tym świecie tak dużo,że żadne zwierzęta nie nadążyłyby z rozrodem,aby nas wszystkich wyżywić - niestety,hodowla jest / na razie / jedynym wyjściem,liczę jednak na to,że w przyszłości takie próby stworzenia mięsa przyniosą jakieś efekty.
  14. lis

    Stop łowiectwu

    Tyle że,Widzisz - żeby mieć mięso wcale nie trzeba zabijać dzikich zwierząt,hodowla z nadwiązką zaspokaja nasze zapotrzebowanie na mięso,a dla tych którzy narzekają na jego jakość są hodowle ekologiczne,jest też,taka ciekawostka: [quote]„Holenderscy naukowcy podjęli próbę "wyhodowania" mięsa wieprzowego w swoim laboratorium. Badania są jeszcze we wczesnej fazie, ale pierwsze wyniki wyglądają obiecująco. Ostatecznie mają pozwolić na zaprzestanie zabijania zwierząt w celach konsumpcyjnych.” „Organizacja PETA „Ludzie na Rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt” (People for the Ethical Treatment of Animals) ogłosiła konkurs na najlepszą metodę produkcji mięsa drobiowego z probówki. Nagrodą w konkursie jest milion dolarów – taką sumę otrzyma firma lub zespół naukowców, który nie tylko opracuje metodę, lec również do 30 czerwca 2012 roku rozpocznie produkcję i sprzedaż mięsa in vitro przynajmniej w dziesięciu stanach USA.”[/quote]Jedząc mięso,też można być miłośnikiem zwierząt / wszak nasze zwierzaki też muszą je jeść /,z hodowli zwierząt na mięso raczej nie zrezygnujemy dopóki takie eksperymenty,jak wyżej nie przyniosą spodziewanych efektów,ale można walczyć o poprawę warunków życia zwierząt hodowlanych,tyle można zrobić. Obłuda myśliwych polega na tym,że podpinają zabijanie zwierząt pod ochronę przyrody,gdy tymczasem jedno z drugim nie ma nic wspólnego,oskarżają też zwykłych ludzi,że nie dokarmiają zwierząt,podczas gdy coraz głośniej mówi się o tym,że dokarmianie jest wręcz szkodliwe. Myśliwi nie polują przede wszystkim dla mięsa,nie utrzymują też innych z polowania,rolnictwo i hodowla już dawno zastąpiły łowiectwo,które stanowi teraz bardziej rozrywkę,hobby dla bogatych / nie jest to tani sport /. P.S: kłusownicy są także wśród myśliwych.;)
  15. [quote name='Saint']Stobnica do września jest zamknięta dla odwiedzających ;)[/quote] I tak jest za daleko,mnie usatysfakcjonowałby Mikołów,ale szans na to nie ma,już dzwoniłem.:shake:
  16. Szkoda,że tak daleko :roll:,fajnie by było chociaż przejechać się do Stobnicy,ale to też daleko ... fajnie by było wybrać się chociażby do jakiegoś schroniska dla dzikich zwierząt,np.w Mikołowie / i nie mówię już o wilkach,a o lisach /,ale tam nie wpuszczają indywidualnych gości ... :-( Drugi tekst,bardzo ciekawy.:lol:
  17. Ogólnie o naszych dyrzych drapieżnikach,także o wilkach:
  18. Myśliwi są bardzo aktywni,jeżeli idzie o polowanie na wilki,praktycznie co rok do MŚ wpływa prośba o przywrócenie wilka na listę gatunków łownych,na szczęście,jak na razie nic z tego nie wychodzi - jakiś czas temu czytałem zapis rozmowy jakiejś sejmowej komisji na temat przywrócenia polowań na wilka,jak to znajdę to tu wkleję. + pastuchy elektryczne - niestety,myśliwi powątpiewają w skuteczność tych wszystkich metod i uważają,że jedyną ochroną jest " szczepienie " wilków ołowiem ... :shake: Dokładnie - ja,jako przeciwnik myślistwa pytałem się myśliwych,dlaczego nie zmniejszą odstrzałów zwierzyny płowej na tych terenach,gdzie występują wilki? - nie dostałem odpowiedzi ... ciągle tylko czytam,że wilki " niszczą " jelenie i dziki,które przecież powinny trafić do myśliwych ... :mad: - jak to jeden myśliwy napisał? - że nie po to płaci ciężką kasę za dzikie zwierzęta,żeby mu je coś zjadało ... :shake: W ubiegłym roku myśliwi próbowali mi wmówić,że w Polsce nie ma już prawie saren,bo ... wszystkie wyżarły lisy :razz: No właśnie,ciekawe ;) A jeśli chodzi o inne,drobne drapieżniki,to SDN WILK walczy ponoć o zakaz polowań na borsuki,tchórze,kuny leśne i domowe.
  19. Ciekawy wywiad z reżyserem filmu " Mój przyjaciel lis ": [QUOTE] Lis – utalentowany, ale i nieprzewidywalny aktor [B]Dlaczego właśnie lis, a nie inne zwierzę? [/B] [B]Luc Jacquet: [/B]To osobisty wybór, lubię to zwierzę. Oczywiście chodzi też o to, że to właśnie lisa spotkałem w dzieciństwie, ale spośród leśnych zwierząt to najbardziej do niego jestem przywiązany. Podniecającym wyzwaniem było wstawienie lisa, wiecznego odtwórcę ról drugoplanowych, jako postać główną na plakacie i pokazanie go jako ucieleśnienia całego świata zwierzęcego. Inni reprezentanci europejskiej przyrody, np. borsuki, jeże, gronostaje, ale też wilki, niedźwiedzie, czy rysie zagrały role drugoplanowe. Filmowanie lisa także było wyzwaniem. Zanim rozpoczęliśmy zdjęcia miałem okazję godzinami oczekiwać wyjścia lisa z kryjówki tylko po to, by zobaczyć, jak ukradkiem wymyka się w innym miejscu. Lis wydaje mi się idealnym stworzeniem to tego, by zilustrować pełną sprzeczności relację człowieka z dzikiem zwierzęciem. Lis zawiera w sobie paradoks: z jednej strony jest zwierzęciem ściganym, które ucieka, gdy tylko zidentyfikuje nas jako drapieżnika, ale także jest ciekawy i pragmatyczny – nie waha się podchodzić do osad ludzkich. Często słyszy się o ludziach mieszkających w oddalonych domach, którzy opowiadają o ich spotkaniach z lisami, które dosłownie jedzą im z dłoni. To uwodzicielskie zwierzę, które wystawia naszą chęć posiadania na poważny test, gdy znika na wiele tygodni, zanim znowu pojawi się u nas. To idealny temat do zastanowienia się nad pojęciem oswajania. Zdarza się, że populacje lisów tworzą siedliska w sercach zachodnich metropolii. Uważam więc, że lisa i człowieka łączą wspólne interesy i ciekawość, która wydaje mi się odwzajemniana. [B]Czy lis okazał się być dobrym aktorem?[/B] [B]L. J.: [/B]To interesujący aktor, a są tego tysiące powodów. Lis jest niezwykle wylewny. Jest bardzo żywym stworzeniem, a w niektórych swoich zachowaniach bywa wielkoduszny. Poza tym możemy bez większego wysiłku zrozumieć jego gesty. Sposób komunikacji lisa nie jest tak bardzo odległy od sposobu psa. Nagle okazuje się, że jego zachowanie jest dla nas całkiem oczywiste. To także bardzo elastyczne zwierzę, zdolne do adaptacji w różnych sytuacjach. To właśnie czyni go interesującym dla filmowca. Z punktu widzenia dramaturgii filmu lis może zabrać nas tam, gdzie dokładnie chcemy. [B]Nie jest zbyt nieprzewidywalny?[/B] [B]L. J.: [/B]W istocie jest to problem. Mogę to potwierdzić po sześciu miesiącach filmowania. Nie możesz zmusić lisa, by zrobił to, czego nie chce. To zawsze lis decyduje. Intensywną relację uzyskuje się relatywnie łatwo, ale w końcu człowiek musi zaakceptować fakt, że lis przychodzi i odchodzi, kiedy ma ochotę. [B]W jaki sposób znalazł pan idealnego odtwórcę roli?[/B] [B]L. J.: [/B]Nie znalazłem go. Nie było jednego lisa, ale cały ich szereg. Wszystkie miały różne temperamenty i cechy indywidualne. Były to zarówno dzikie lisy sfilmowane przez ekipę stacjonującą w parku Abruzzes, jak i te wytropione przez Pascala Treguy'a, który był odpowiedzialny za zwierzęta. [B]Czy odbył się jakiś casting? [/B] [B]L. J.: [/B]Pascal Treguy poświęcił mnóstwo czasu na poszukiwania lisów, które od młodości miały kontakt z człowiekiem. W trakcie swoich poszukiwań spotkał wiele osób, które miały jednego, czy kilka lisów. Tak natrafił na Marie-Noëlle Baroni. Od wielu lat zajmowała się ona pokazami dla dzieci z udziałem lisów. Marie-Noëlle wraz ze swoimi zwierzętami dołączyła do zespołu Pascala Treguy'a. Oprócz tego, że oboje są profesjonalistami, łączy ich wysoki poziom etyki, zgodny z przesłaniem filmu. Zwierzęta, które wybierali do pracy, zachowywały swoje naturalne zachowania, jednocześnie akceptując obecność licznego zespołu wokół nich. Ich talent polega na zrozumieniu natury i temperamentu każdego lisa. Potrafili wybrać danego lisa do zagrania w konkretnej scenie. Spośród lisów-aktorów niektóre były bardziej wrażliwe na najmniejsze zakłócenia, dlatego filmowaliśmy je w zespole ograniczonym do minimum, z jedną kamerą z obiektywem o bardzo długiej ogniskowej. Inne były bardziej przyjazne, tak że witały cały zespół o poranku, gdy przyjeżdżały na plan. [B]Jak udało się panu sprawić, by lis swoją ekspresją opowiadał swoją historię?[/B] [B]L. J.: [/B]Wszystkie sceny scenariusza były rozwijane w oparciu o naturalne zachowania. Można było wyczuć, kiedy lis nie był gotowy, dokładnie tak, jak z aktorem, który nie jest jeszcze w swojej roli. To byli prawdziwi aktorzy. Baliśmy się o ich nastroje. Czasem widać było po ich spojrzeniu, że nie będą chciały pracować. Na przykład na wiosnę, gdy natura budzi się do życia, lis, tak jak i inne zwierzęta, jest zupełnie zdekoncentrowany. A oprócz tego jest w lisie coś z diwy: kiedy nie jest pozytywnie do czegoś nastawiony, można go prosić do woli i nic z tego. Trzeba go szanować i nie wolno sobie pozwalać na pójście zbyt daleko, bo w jednej chwili można pozostać z pustymi rękami. Było kilka niespodzianek. Na przykład widziałem dzikie lisy przemierzające rzeki i próbujące chwytać żaby, ale wśród naszych żaden nie wydawał się zbytnim fanem wody. Często trzeba było przechytrzać lisa, żeby ukończyć daną scenę, która przecież była inspirowana tym, co wcześniej zaobserwowaliśmy w przyrodzie. [B]Luc Jacquet: Mój lis nie jest symboliczny[/B] Lis jest archetypem wykorzystywanym stale w opowiadaniach, często kojarzonym z chytrością i inteligencją. Jednak nie taki lis mnie interesował. Z pewnością nie chciałem, żeby odgrywał ludzkie emocje. Wręcz przeciwnie, chciałem by był prawdziwym lisem wyrażającym się poprzez swoje naturalne zachowanie. [/QUOTE] i film we fragmentach: [url=http://www.youtube.com/watch?v=RueEJ3-WcuA]YouTube - The Fox and the Child 1[/url] [url=http://www.youtube.com/watch?v=8g27OUiPclg]YouTube - The Fox and the Child 2[/url] [url=http://www.youtube.com/watch?v=WvaKPeQLnxI&feature=related]YouTube - The Fox and the Child 3[/url] [url=http://www.youtube.com/watch?v=ClOz-zO9WnI&feature=related]YouTube - The Fox and the Child 4[/url] [url=http://www.youtube.com/watch?v=s-ju4sQX_pQ&feature=related]YouTube - The Fox and the Child 5[/url] [url=http://www.youtube.com/watch?v=tYKojtvNzV4&feature=related]YouTube - The Fox and the Child 6[/url] [url=http://www.youtube.com/watch?v=f0vkWCJYWCA&feature=related]YouTube - The Fox and the Child 7[/url]
  20. Już pierwszy artykuł wklejony przez Revii pokazuje,jak duże jest ciśnienie,aby wilk był gatunkiem łownym - chcieliby tego hodowcy,myśliwi i zapewne leśnicy,a państwo bardzo chętnie pozbyłoby się niewygodnego obowiązku płacenia za wilcze szkody - niestety,to wszystko nie wróży dobrze wilkowi ... :shake:
  21. [quote name='Saint']Nie ma takiej możliwości ;) Uwierz mi, że są ludzie w tym kraju, którzy dysponują mocniejszym autorytetem niż jacyś tam myśliwi i ani wilk, ani łoś nie muszą czuć się zagrożenie. Taka sama sytuacja dotyczyć będzie wydry i bobra - błogosławiona Natura 2000 ;) Cóż,w innych krajach też jest natura 2000,niestety,nie wszędzie zwierzęta są bezpieczne: [url=http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/slowenia-zezwoli-na-odstrzal-70-niedzwiedzi,1288957]S
  22. [quote name='Saint']Na szczęście na to, że wilk dołączy do zwierząt łownych szans raczej nie ma, a pan myśliwy może co najwyżej przytulać się do syntetyku made in China ;)[/quote] Nie jestem tego taki pewien ... myśliwi twierdzą,że na przestrzeni 5 - 10 lat wilk,wydra,bóbr i łoś wrócą na listę gatunków łownych,a drapieżniki takie jak lis zostaną całkowicie wyjęte spod prawa i każdy będzie mógł je zabijać ... :shake: Mam nadzieję,że się to nie spełni...
  23. Nie wiem,czy tego już nie było: [QUOTE][I]Populacja polskich wilków rośnie, a one same zaczynają migrować ze wschodu kraju na zachód - ujawnił coroczny spis tych zwierząt przeprowadzony przez Stowarzyszenie dla Natury "Wilk" wspólnie z Polską Akademią Nauk i dyrekcją Lasów Państwowych. W latach 70. ub. wieku na terenie naszego państwa żyło ich ledwie 70 sztuk, w tym momencie jest około 700. Spotkać je można nie tylko w Bieszczadach, Karpatach i terenach podgórskich, jak do tej pory, ale także w Lasach Wałeckich, Puszczy Bydgoskiej, Puszczy Rzepińskiej, Borach Dolnośląskich i Borach Tucholskich. A zatem w miejscach, z których zniknęły kilkadziesiąt lat temu. Nim jednak wilki na dobre zadomowią się na nizinach, będą musiały pokonać wiele przeszkód, takich jak np. drogi pełne samochodów, które przecinają szlaki ich wędrówek. Niemniej wzrost liczebności i ruchliwości tych drapieżników to wielki sukces, bo były one już w Polsce na skraju wyginięcia Informacje zbierane podczas spisów wilków trafiają do specjalnej bazy danych, na podstawie której powstaje cyfrowa mapa występowania tego gatunku[/I] [B]Angora 2009-02-22 [/B][/QUOTE] A to zdanie myśliwego: [QUOTE] I krok po kroczku, wzrosną straty powodowane przez wilka w całej Polsce, i powolutku, przestanie się państwu kalkulować płacenie za nie. I tak jak z bobrem , łosiem , wydrą i nasz szacowny bury dołączy do grona łownych, i założę się że stanie się to w ciągu najbliższych 5-10 lat. Co miłe, bo zawsze chciałem mieć taką wilczurę po kolana, będę się bujał na starość na bujanym fotelu wtulony w wilcze furto z wilków które samodzielnie upolowałem. I będę opowiadał wnukom jak dziadek tego dokonał, a one będą słuchać z rozdziawionymi gębami i jak dorosną same staną się myśliwymi:). [/QUOTE] :shake:
  24. [quote]Pora roku ma znaczenie. Zdecydowanie bardziej stresuje się łania czy koza, której młode nie nadąża za nią, i musi je zostawić na pastwę psów, niż taka której młode jest prawie jej wielkości i bez problemów nadąża za chmarą czy rudlem.[/quote]Racja,ale chodziło mi o to,że zwierzęta stresują się zawsze,nie tylko wiosną,choć jest to szczególny okres w życiu większości gatunków - nie można,jednak mówić,iż zwierzęta stresują się tylko wtedy,gdy mają młode,a w innym okresie można je już płoszyć do woli.
  25. [QUOTE]Przeważnie jednak psy. Bo na ogół to nie jest jeden spacerowicz raz. Poza tym znaczenie ma pora roku. Przełom maja i czerwca i przednówek to okresy szczególnej troski. Zbiorowo poluje się jesienią i opolowuje się miot zazwyczaj raz w roku. A na pewno zbiorówka jest mniej stresująca niż przeciętny autobus grzybiarzy.[/QUOTE] Proszę mnie nie rozśmieszać - na polowaniu zbiorowym przytoczony przez pana grzybiarz może dostać ataku serca gdy przypadkiem znajdzie się w zasięgu działań myśliwych / były takie przypadki /,a co dopiero dzikie zwierzęta,które są pod działaniem silnego stresu - psy myśliwskie i naganiacze nie działają na nie kojąco ;) - pora roku nie ma tu nic do rzeczy,chodziło mi oto,co jest bardziej stresujące dla dzikich mieszkańców lasu.
×
×
  • Create New...