-
Posts
1073 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lis
-
Szczepionka jest zrzucana dwa razy w roku,żeby mogły ją przyjąć szczenięta urodzone na wiosnę,a opuszczające jesienią rodzinną norę - tak ja myślę - chodzi mi tylko o to,czy przyjęcie przez lisa szczepionki również uodparnia go na trzy lata?. Od weta wiem,że lis wcale nie jest bardziej podatny na różnego rodzaju choroby,niż pies. A co do szczepienia psów,to może chodzi o to,ze jak pies / nie daj Boże / kogoś ugryzie i nie będzie miał ważnego szczepienia,to mogą wyniknąć z tego poważne problemy?.
-
Ciekawy temat W.Brytania jest wolna od wścieklizny,ale chyba nie w 100% ... ? Hmmm ... a mnie ciekawi,też jaki wpływ częste szczepienia mają na dzikie psowate - lisy - wszak szczepionka przeciwko wściekliźnie jest zrzucana dwa razy w roku - czy to nie jest przesyt i czy nie ma to złego wpływu na stan zdrowia zwierząt? - czy,jednak lepiej zabezpieczać się na wszelki wypadek?.
-
szakal na smyczy - rynek krakowski
lis replied to kasia&szaman's topic in Grupa 'Extra' - Dzikie psowate...
[quote]Ja uważam,że woliera byłaby dobrym rozwiązaniem i również w niej może dojść do socjalizacji. Myślę, że jeśli będziesz trzymać go w domu/mieszkaniu to mimo wszystko bez psiej klatki się nie obędzie- bo zastaniesz mieszkanie w ruinie... [/quote]Z artykułu który wkleiłem wynika,że lisek mieszkał w bloku i nie było z nim większych kłopotów - zresztą,lisiczka Fritzi z Luksemburga,też mieszka w mieszkaniu,ma tylko własną budkę w przedpokoju - coś takiego: [URL="http://img91.imageshack.us/my.php?image=414197694deo4.jpg"][IMG]http://img91.imageshack.us/img91/2151/414197694deo4.th.jpg[/IMG][/URL] Poza tym wiem,że niedoliska można nauczyć załatwiania się do kociej kuwety: [URL="http://img84.imageshack.us/my.php?image=0124wh2.jpg"][IMG]http://img84.imageshack.us/img84/3355/0124wh2.th.jpg[/IMG][/URL] Nie,woliera jednak odpada - lis,mimo wszystko nie jest nadzwyczajnym egzotem i nie jest,też gatunkiem egzotycznym,a zniszczenia w domu? - one są wpisane w posiadanie każdego zwierzęcia i nawet mały,jamnikowaty pies potrafi narobić wielu szkód - wiem coś,o tym ;) [quote]W warszawskim zoo swego czasu byla rewelacyjnie oswojona lisica Liszka. Wychowana na wybiegu wolierowym wlasnie. Mieszkanie w domu nie ma nic wspolnego z lepsza czy gorsza socjalizacja. Masz oswojonego zwierzaka - wchodzisz na jego wybieg czy wypuszczasz go z woliery.[/quote] Znam tę historie,mam ja nawet na kompie - o ile pamiętam,to lisiczka wychowywała się w mieszkaniu w towarzystwie kotki a gdy została przeniesiona na wybieg okazało się,że ucieka i bardzo denerwuje wilki ( to im były poświęcone książki " pies czy wilk " i " psy i psowate " ) i szybko wróciła do mieszkania - zresztą,znam tez historię państwa Gucwińskich,którzy parę lat trzymali lisiczkę w mieszkaniu,a potem przenieśli ją na wybieg - zwierzę cały dzień było markotne i czekało tylko na wieczorne odwiedziny opiekunów. -
szakal na smyczy - rynek krakowski
lis replied to kasia&szaman's topic in Grupa 'Extra' - Dzikie psowate...
Mnie,tez interesowało by domowe wychowywanie lisa,a wiem że były takie przypadki nawet w Polsce: [URL=http://img145.imageshack.us/my.php?image=lastscanhi1.jpg][IMG]http://img145.imageshack.us/img145/4058/lastscanhi1.th.jpg[/IMG][/URL] A ostatnio trafiłem na coś takiego: [url]http://yourexoticpets.com/how-to-take-care-of-an-exotic-pet-fox/[/url] - ale to nie dotyczy Polski. -
szakal na smyczy - rynek krakowski
lis replied to kasia&szaman's topic in Grupa 'Extra' - Dzikie psowate...
[QUOTE]Taki pseudoedukacyjny program moze zwiekszyc te liczbe. [/QUOTE] Tego legwana pokazywali na tvn 24 i nie było w tym żadnej zachęty do przetrzymywania takich zwierząt,wręcz przeciwnie. [QUOTE]Jesli ktos ma odpowiednie przygotowanie teoretyczne, obycie praktyczne, zaplecze - czemu nie? Mozna i niedzwiedzia miec. Tylko ze moze 5% osob marzacych o wlasnym serwalu czy kapucynkach (czy nawet popularnych wydawaloby sie duzych gadach) faktycznie sie tymi stworzeniami interesuje, zdaje sobie sprawe co to tak naprawde znaczy i z czym to sie je. Inaczej nigdy by sie na takie zwierzeta nie zdecydowalo.[/QUOTE] Całkowicie się z Tobą zgadzam - ja sam od paru lat próbuję zdobyć jak największą wiedzę o moim ulubionym zwierzęciu ( niestety,brak Polskiej literatury ) i staram się je jak najlepiej poznać,ale nie do końca zgadzam się z tym,że zwierzę należy trzymać koniecznie w wolierze... Dla mnie zwierzę to członek rodziny z którym trzeba nawiązać silny kontakt,np.lis wymaga bardzo dobrej socjalizacji a trzymany w klatce,wolierze nie nawiąże tak silnych więzi z opiekunem - poza tym,trzymanie zwierzęcia w klatce,wolierze to zwykle przetrzymanie,zniewolenie zwierzęcia i nawet gdybym miał kiedyś taką możliwość,to nie chciałbym trzymać lisa w taki sposób - wolałbym z niego zrezygnować. -
szakal na smyczy - rynek krakowski
lis replied to kasia&szaman's topic in Grupa 'Extra' - Dzikie psowate...
[QUOTE]Legwan (albo inny gad) spacer po ulicy odbiera jako niezrozumiala przerazajaca meczarnie, a ja nie chcialbym byc na miejscu przechodnia, ktory oberwie ogonem. Fajnie to jednak dla ignorantow wyglada. Legwany zielone to jedne z tych gadow, ktore koszmarnie cierpia przez stereotypy na ich temat i ignorancje wlascicieli.[/QUOTE] Nie był to spacer po ulicy,tylko na trawniku - o ogonie była mowa - zwierzak musi też mieć odpowiednią temperaturę,ma własny pokój. Co do dzikich kotów,to kilka lat temu pokazywano gościa,który chodził po Warszawie z tygrysem - zwierz podrzucony pod drzwi ... Mnie,osobiście interesują oswojone lisy i zbieram wszelkie informacje na ten temat. -
szakal na smyczy - rynek krakowski
lis replied to kasia&szaman's topic in Grupa 'Extra' - Dzikie psowate...
Ostatnio w tv pokazywali babkę,która chodzi na spacery z ... legwanem - dostała go 7 lat temu w paczce i od razu zaniosła go do zoo,ale tam go nie chcieli,tylko poinstruowali ją,jak się ma zwierzem opiekować. -
[QUOTE]A czy to, że pies został wysterylizowany/wykastrowany sprawi, że nie zostanie odstrzelony? :razz:[/QUOTE] Nie - chodzi o to,żeby nie było więcej niechcianych,porzucanych i włóczących się samopas psów.
-
[QUOTE]Swoją drogą, jestem zwolenniczką obowiązkowego sterylizowania i kastrowania wszystkich psów nierasowych oraz tych "rasowców", które nie zostały zakwalifikowane do hodowli. Byłby święty spokój z podrzucaniem niechcianych szczeniat i pseudohodowlami. [/QUOTE] Też jestem za tym,ale myśliwi mają inne zdanie na ten temat - według nich,to nic nie zmieni a np.pies z czipem i tak zostanie odstrzelony,żeby udowodnic właścicielowi że to jego pies ... tak więc nawet zabezpieczenie psa nic nie pomoże,jeśli myśliwy chce go zastrzelic. [QUOTE]Skąd piekne poroża? Bo część zwierząt kwalifikowana jest do odstrzału z uwagi na zbytnią liczebność i zagrozenie zachwiania ekosystemu leśnego. Zatem, jeśli nie ma w danym okręgu bardzo chorych zwierząt, to na odstrzał iidą zdrowe osobniki, ale np starsze. Zauważ, że często na ścianach wiszą poroża kozłów sarny, zdeformowane, bo np asymetryczne. Wniosek - osobnik był w pewien spsób chory)[/QUOTE] Reszcie natomiast wciska się kit,że myśliwi zabijają tylko stare i chore sztuki - tak naprawdę to jest hobby i tyle ...
-
Fajne fotki,wszystkie ze Stobnicy?.
-
Niezłe te linki,nauka i wbijanie pewnych " prawd " do głowy,już w wieku 5,6 lat... :cool3: [quote]Dlaczego myśliwi strzelają do ptaków? „Tak jest w życiu, pewne gatunki ptaków są pozyskiwane, aby była prawidłowa gospodarka. Jest to również w pewnym sensie selekcja. Przy bażantach są odstrzeliwane tylko koguty, na jednego koguta ma przypadać osiem kur. U gołębi nie można tego tak rozgraniczyć, ale ich odstrzał jest bardzo mały, w naszym okręgu - 10 sztuk w ciągu roku.[/quote] Bardzo ciekawe...skoro zabija się tylko 1o gołębi rocznie,to jaki to ma sens? - jest to " regulacja populacji " czy też " selekcja " ? :cool3:
-
O książce jest już osobny temat :p w czytelni - ja ją już mam,ale jeszcze nie czytałem / na razie czytam co innego /.
-
Ma możliwość nie strzelenia,ale jak by taki myśliwy wyglądał w oczach kolegów - jak mięczak?. Przecież chodzi o to,kto więcej,kto większego,itp. Myśliwi z zachwytem opisują jak to Duńczycy wspaniale polują na lisy: porobili pełno sztucznych,betonowych nor ( takie rury ) i idą sobie w teren na zawody - kto więcej...konkurs jak na strzelnicy...
-
Widać po reakcji myśliwych,że ta książka ich boli:cool3: gdyby tak nie było,nie było by wokół niej takiej wrzawy na myśliwskich forach.:p Dlaczego wszyscy myśliwi i sympatycy twierdzą,że książka powstała na zamówienie,ze nie jest efektem szczerej skruchy i własnych przemyśleń? - gdyby książka miała powstać jako efekt zapotrzebowania na modną tematykę,była by na zupełnie inny temat ( myślistwo czy też brak dla niego akceptacji nie jest modnym i nośnym tematem,jest to problem obojętny dla większości społeczeństwa ) i powstałaby dużo wcześniej ( pierwsze fragmenty pochodzą z 2002 roku ) - skoro powstawała tak długo,musi być jednak dziełem przemyślanym i osobistym.
-
[QUOTE] Ok, możemy i nazywać rzeź, dla mnie wszystko jedno jak to nazwiemy. Skoro nie przemawia do Ciebie mój argument, że lis przez swoje życie zabija xxx zajęcy i innych zwierząt, które mogą sobie normalnie egzystować zamiast ginąć w lisiej paszczy, to może przekona Cię argument o bąblowicy? Jest ona śmiertelna i znajduje się na jagodach, poziomkach itp. Trafia tam razem z kałem lisa (jest on niewidoczny ludzkim okiem, bo jak wiemy kał lisa jest płynny i bezwonny:cool3:). Co drugi słoik jest zakażony. ][/quote] ...Ale argumenty... Po pierwsze: a dlaczego te biedne zające i inne drobne zwierzątka nie mogą sobie bezpiecznie egzystować,tylko muszą ginąć z ręki człowieka/myśliwego?... Zależność drapieżnik/ofiara funkcjonuje w przyrodzie od dawna - drapieżnik ma bezdyskusyjne prawo do swoich ofiar,bo on nie potrafi się wyżywić w inny sposób - człowiek potrafi - drapieżnik musi polować żeby żyć,żeby wyżywić swoje potomstwo,człowiek nie musi zabijać zajęcy,kuropatw,bażantów. Poza tym zając nie jest głównym składnikiem lisiej diety,podobnie jak kuraki - główny składnik diety lisiej stanowią gryzonie,a także padlina i odpadki pozostawione przez człowieka. Bąblowiec - jest to choroba niemytych jagód,można na nią zachorować tylko przez własne niedbalstwo i brak higieny osobistej - należy myć owoce leśne i nie kupować ich z przygodnego/niepewnego źródła - baby przy drodze. Nie jest to wina lisów,tylko nieostrożnych i niehigienicznych ludzi. [quote]Zdaję sobie też sprawę z tego, że na liczebność drobnych zwierząt takich jak zające, bażanty czy kuropatwy poza kłusownikami mają wpływ nadmierna ilość kruków czy innych ptaków drapieżnych i lisów. W przypadku gatunków ptaków i zwierząt chronionych ograniczających populację zwierzyny drobnej Minister Środowiska podejmuje stosowne rozwiązania i trakcie opracowania są odpowiednie rozporządzenia regulujące te zagrożenia. Innym problemem, który można najszybciej załatwić to sprawa nadmiaru lisów. To że lisy są szczepione przeciw różnym chorobom, głównie wściekliźnie, to jest dobrze. Ich populacja jest w tej chwili dzięki temu zdrowa. Jeszcze dziesięć lat temu połowa ich populacji była chora na różne choroby. Lisy były wtedy także w cenie ze względu na poszukiwane futro. Przypominam sobie z tamtego czasu miny myśliwych, którzy uważając lisy za najbardziej "pieniężne" zwierzęta strzelali masowo sztuki z parchem i wyleniałą kitą i bez sierści na skórze oraz z ropiejącymi ranami. Nietęgi to były miny. Obecnie szczepi się lisy z powietrza, żeby ich populacja całkiem nie wyginęła. Tępią one przecież ogromną ilość myszy i innych drobnych gryzoni. Niemniej populację lisów trzeba dzisiaj ograniczać przy pomocy odstrzałów. Koła łowieckie dużą ich ilość przeznaczyły obecnie właśnie do odstrzału. Jednak z wykonaniem tego zadania jest gorzej. Kiedyś, kiedy lis był w modzie, a jedna skórka to była kupy forsy, a futro na dodatek super lub the best - uśmiech towarzyszył myśliwemu. Problem lisów dawno by się dzisiaj skończył w łowiectwie, gdyby nie to, że skórka lisa ma obecnie wartość wystrzelonego naboju. Z pozyskania lisa nikt się dzisiaj nie cieszy, nie ma mowy o uśmiechu i nie ma chęci do odstrzału. Tu przepraszam niektórych myśliwych za takie skojarzenia, ale to jest prawd. Tymczasem regulowanie populacji lisa to obowiązek każdego myśliwego! [/quote]Czyli już nie złe warunki środowiskowe,nie rolnictwo i nie kłusownicy - tylko ptaki drapieżne i lisy są winne temu,że zajęcy nie ma - nieźle... o bąblowcu:[URL]http://przyroda.osiedle.net.pl/Bablowica.htm[/URL]
-
[QUOTE] My je wyhodowaliśmy? Pies jest potomkiem wilka, to człowiek go udomowił i doprowadził do stanu takiego,w jakim występują obecnie. Czyli znowu interencja człowiek w środowisko naturalne, hę? ][/quote] Tak,człowiek udomowił/oswoił wilka...ale rasy psów wyhodował już sam. [quote]Jeśli chodzi o ,,rzeź" to są faktycznie myśliwi, którzy nadinterperetują pojęcie ,,myślistwo", jednak są też tacy normalni i myślę, że gdyby na świecie byli tylko i wyłącznie normalni (utopia?) nie można by tego nazwać rzezią, co to, to nie.[/quote]Tych " normalnych " jest może z 15 - 20%...a co do rzezi,to jak nazwać zabijanie,np.150 tysięcy lisów żeby je następnie spalić lub zakopać? / skór się już praktycznie nie ściąga / - oczywiście,myśliwi nazywają to " regulacją populacji ". [quote]Stosują się do okresów ochronnych, zabite zwierzaki jedzą - nie wyrzucają, palą etc, nie zabijają ich dla futer itp. [/quote]A co robią z upolowanymi drapieżnikami?.
-
[QUOTE[B]Nt. dokarmiania już mówiłam - dla mnie to to samo, co dokarmianie bezpańskich psów...[/B]][/quote] Eee...nie wiem,o co Ci chodzi z tymi bezpańskimi psami?... Tego nie można porównywać...psy,nawet bezpańskie są pod nasza opieką - to my je wyhodowaliśmy i to z naszej winy są bezpańskie,mamy więc moralny obowiązek do opieki nad nimi. Natomiast zwierzyna dzika nie jest bezpańska,jest/ponoć/własnością nas wszystkich,więc myślę że i tu mamy obowiązek opieki - opieki,a nie rzezi. [quote]Peewnie, są zabijane, ale czy masz na to jakieś DOWODY, artykuły, zdjęcia, świadków? Czy są to tylko Twoje teoretyczne rozprawiania, że są ,,zabijane"? A jeśli ktoś zabija zwierzęta pod ochroną, nie jest myśliwym, bo działalność myśliwego jest LEGALNA! Pomyliłaś pojęcie myśliwego z kłusownikiem - to, co robią oni jest poza prawem ;-).[/quote]Nie ma dowodów,bo kto byłby na tyle głupi żeby się oficjalnie do czegoś takiego przyznać? - piszą oni żeby robić swoje,ale...po cichu... 1. Bóbr - najpierw myśliwi chwalili się jego introdukcją,teraz coraz częściej traktują go jak szkodnika 2. wilk - co roku trwa batalia myśliwych o powrót wilka na listę gatunków łownych - duża część myśliwych chciała by całkowitego wytępienia wilka,tylko nikt tego głośno nie powie - piszą,że dopiero atak wilka na jakieś dziecko da im pole do popisu... 3. też już trwają rozmowy na przywrócenie łosia myśliwym - o ile dobrze pamiętam,jest to chyba gatunek objęty częściową ochroną 4. niedźwiedź - ten ma na razie spokój...ale nie oszukujmy się - to że u nas nie wolno strzelać wilków,niedźwiedzi czy łosi wcale nie znaczy że są one bezpieczne - jak taki chroniony zwierzak uda się za granicę,to ma sporą szansę już nie wrócić - nasi myśliwi też jeżdżą za granicę,żeby polować na wilki,niedźwiedzie,łosie...
-
[QUOTE][B] Jeśli to prawda i spalił zwierzaka można przecież napisać do sądu o znęcanie się do zwierzętami, albo wystosować list o wyklucznie go ze związku łowieckiego[/B][/QUOTE] Nie spalił żywego lisa,jeśli nie Wiesz,upolowane lisy się zakopuje lub utylizuje/czyli właśnie pali / - tego rannego po prostu zostawił i nie dochodził go. [QUOTE][B]Nigdy nie będą żyły na wolności, bo to ludzie tak chcą...Gdyby tak nie chcieli mogłoby być inaczej. Poza tym, poprawienie chociażby ich warunków bytowych, nie sprowadza się przecież tylko i wyłącznie do wypuszczenia ich na wolność.[/B][/QUOTE] Świnie,krowy nie są przystosowane do życia na wolności,wypuszczone nie poradzą sobie,są to udomowione gatunki - co prawda świnia może się krzyżować z dzikami,ale to są wyjątki z reguły. [QUOTE][B]Tak, ale, np. Ty wolałbyś konać długo i w męczarniach z głodu czy zginąć od jednego strzału? :roll:[/B][/QUOTE] To się nazywa selekcja naturalna,tak było zawsze,dopiero człowiek zakłócił ten proces. Mało które zwierze ginie obecnie śmiercią naturalną,wszak to jest marnotractwo wedłóg myśliwych. Poza tym,Widziałaś ostatnio prawdziwą zimę w Polsce? - a dokarmianie trwa... [QUOTE][B]Tak, rolnicy dostaną odszkodowanie, ale co z ich plonami, które starali się ,,wyhodować"? Sklep to nie to samo, co swojskie jedzenie. [/B][/QUOTE] Rolnicy są wygodni,nie chce im się zabezpieczać pól,upraw - po co?,szkoda kasy,są przecież myśliwi. W ten sposób myśliwi rozleniwiają rolników ale im to jest na rękę - gdyby nie rolnicy i ich pola wchodzące w skład obwodów łowieckich nie było by gdzie polować,więc myśliwi opłacają " haracz " w postaci wypłat za szkody,żeby móc się oddawać swojemu hobby.
-
[quote]Pomijając to; twierdzę, że lepszą śmierć mają zwierzęta, które giną od jednego strzału (pomijając postrzałki)[/quote] Ilu myśliwych potrafi zabić jednym strzałem? A co do postrzałków,to ostatnio jeden się chwalił że strzelił 4 lisy,piątemu odstrzelił łapę/ranny uciekł/i tak zostawił,bo przecież lis to śmieć,te które upolował i tak zakopał lub spalił - to jest właśnie nierówne traktowanie zwierząt,oraz traktowanie zwierząt przedmiotowo: zabić tylko po to,żeby zabić. [quote]całe życie żyjąc na wolności, niż zwierzęta, hodowane na ubój w małych klateczkach, gdzie nawet nie mogą się obrócić. [/quote] Pisałem już,zwierzęta hodowlane nie będą nigdy żyły na wolności,zostały " stworzone " przez człowieka tylko w jednym celu...niestety. Powiedz mi jaki procent społeczeństwa żywi się dziczyzną? - kilka promili? - nie można więc powiedzieć,że myślistwo spełnia obecnie tę samą rolę,co kiedyś. [quote]jeśli jakiś myśliwy Ci powiedział, że jak zabija zwierzęta na polowaniach, to nie musi chodzić do sklepu, to chyba trafiłeś na takiego, który zapada na dłuuuugi sen pomiędzy jednym polowaniem a drugim.[/quote] Oj,nie na jednego trafiłem,a na więcej - tłumaczyli,ze jak są głodni to rozmrażają sobie mięso - oczywiście,mogą ściemniać,ale to właśnie wkurza - kreują się na zbawców przyrody i że oni nie maja negatywnego wpływu na środowisko: jeden próbował udowodnić,że zabijając zwierzęta w lesie ma mniejszy zły wpływ na środowisko,niż przyrodnik robiący zdjęcia przyrodzie... [quote]A co przykładowo z dzikami? Locha może urodzić do 12 malców w jednym miocie, pomyśl jak szybko rozrastałaby się ich populacja, gdyby nie myśliwi.[/quote] Dokarmianie,gdyby nie to ,nie było by tylu dzików - poza tym dzik jest zwierzęciem pożytecznym w lesie,tylko myśliwi i rolnicy zrobili z niego " szkodnika " - ci pierwsi mają co jeść,a ci drudzy nie muszą się martwić o ochronę swoich upraw,wszak dostaną przecież odszkodowanie za straty... Wiesz o tym,że myśliwi zabijają taką lochę w ciąży? - opisuje to dokładnie były myśliwy w wywiadzie i pewnie w swojej książce,której jeszcze nie czytałem,ale wkrótce to nadrobię.
-
Nie boję się,po prostu wierzę w to iż świat może istnieć i egzystować bez myśliwych.:lol: Jak już mówiłem,jestem być może naiwny,ale swojego zdania nie zmienię.;) Jestem/niestety/stety idealistą,a takim jest ciężko.;)
-
[quote]Myśliwi szczycą się tym, że własnoręcznie zabijają swój obiad? :lol: Czy mam tu zadawać podstawowe pytania, np. czy wiecie, co to jest STEREOTYP? [/quote] To nie jest stereotyp - wielu myśliwych twierdzi,że zabijają zdrowe i szczęśliwe zwierzątka i w ten sposób nie przyczynia się do cierpień zwierząt hodowlanych - nie kupują mięsa w sklepie. [quote]Oczywiście, że się nie przyczyniają, są to dwie zupełnie odrębne sprawy. Nie rozumiem w ogóle tego, co tu stwierdziłeś, bo czy jedząc mięso przyczyniasz się do śmierci zwierząt zabijanych na polowaniach? Nie. Patrząc na to z tej strony są to sprawy bez powiązania, ale możemy dołączyć je do jednej kategorii bo i tu i tu umiera niewinne, bezbronne zwierze.[/quote] Tak jak wyżej: nie kupują mięsa ze świnki w sklepie,ale czy przez to ratują owej śwince życie? - nie. [quote] W odpowiedzi należy uwzględnić problem co zrobić ze zwierzętami hodowanymi na mięso][/quote] Dokładnie - zwierzęta hodowlane nie są przystosowane do życia na wolności,są to gatunki stworzone po to,by zaspokajać naszą potrzebę na mięso - to smutne,ale prawdziwe... [quote] Jednak NAWET jeśli niektórzy, a nawet większość myśliwych zabija, bo lubi, to i tak w pewien sposób nam pomaga. Bo, np. takie lisy, gdyby nie myśliwi w końcu zaczęłyby buszować po ulicach miast.][/quote] Lisy są już w miastach ( w UK to normalny widok ),nawet u nas - są populacje miejskich lisów w Krakowie,Warszawie,we Wrocławiu i w wielu innych Polskich miastach - i co z tego?. Jest jeszcze coś takiego,jak pojemność środowiska i dostępność pożywienia - nie może być więcej drapieżników niż jest ich ofiar - z lisem jest trochę inaczej,bo on korzysta z różnych,dodatkowych źródeł pokarmu,ale czy to daje nam prawo do jego mordowania? [quote]Małym dzieciom zostawmy także straszaka w postaci wizji świata bez myśliwych :razz:[/quote] Być może jestem naiwny,ale ja w tego straszaka wierzę.;)
-
[quote]Czyli znowu podział na równych i równiejszych, tyle że tym razem wśród zwierząt? Aha - rzeźnik ma pełne prawo zabić świnkę, którą później z najwyższym smakiem zjecie, ale myśliwy nie ma już prawa zabić zająca? Pewnie, rzeźnik wykonuje tylko swoją robotę, musicie coś jeść, poza tym co tam kogoś interesuje jakaś świnia, niech umiera.[/quote] Nie ma podziału na równe i równiejsze,każde zwierzę jest tak samo ważne. Co do rzeźnika i mięsa: wszyscy ludzie zrezygnują z jedzenia mięsa? - raczej nie,hodowla będzie trwać dalej,bo ludzie muszą coś jeść - należy jednak walczyć o jak najlepsze warunki życia tych zwierząt,to jedyne co możemy zrobić - możemy jeszcze nie jeść mięsa. [quote]ALE jak myśliwy zabija zająca, sarenkę, czy cokolwiek bądź to jest już okropnym potworem lubującym się w zabijaniu. Tia, jak nie ma o co, to o coś drakę wszcząć trzeba.[/quote] Myśliwi szczycą się tym,ze własnoręcznie zabijają swój obiad i w ten sposób nie przyczyniają się do cierpień zwierząt hodowlanych - pytanie brzmi: czy zabijając sarnę,jelenia lub dzika myśliwy ratuje życie śwince lub krówce? - nie,bo świnka lub krówka i tak zginą,hodowla to przemysł,nie ma tam miejsca na litość... Tak więc argument ten jest dość obłudny. [quote]I - [B]błagam[/B], przestańcie wypisywać tu zabobony typu, że każdy myśliwy zabija, bo lubi[/quote] A nie lubi? - to jest wszak hobby,a nikt nie robi czegoś,czego nie lubi.
-
Oni się tłumaczą,że gwara myśliwska to tradycja - według mnie,to jest kamuflowanie tego co się naprawdę robi,wtedy się o tym nie myśli,nie traktuje się tego tak serio,jeśli zamiast zabić mówi się " pozyskać ".
-
Książka wywołuje sporo kontrowersji w środowisku myśliwych: jedni uważają że na takie coś nawet nie warto spojrzeć,inni mieszają z błotem samą publikację jak i jej autora,tylko nieliczni podchodzą z rezerwą lub zrozumieniem,a tych którzy przeczytali,można policzyć na palcach. Mają nawet pomysł żeby się sadzić z autorką przedmowy ( Olga Tokarczuk ),lub z panią Grocholą - jedna z pań porównała myślistwo do ... pedofilii...za mocno,ale to osobisty pogląd. Bardzo ich to ubodło.:cool3:
-
Nie wiem czemu gdy tylko krytykuje się myślistwo i jego idee,to wszyscy zaraz wyciągają tego bidnego rzeźnika i fakt jedzenia mięsa - rzeźnik jest,niestety/stety potrzebny,mięso jemy,jedliśmy i pewnie będziemy jedli,ale nie dla tego ze jest nam ono niezbędne i od niego zależy sukces naszej rasy - uśmiałem się,czytając wpis jednego myśliwego: " jeść mięsko trzeba bo jego brak w diecie grozi powrotem na gałąź " :lol::crazyeye::crazyeye: - mięso jemy,bo po prostu lubimy,nie należy być obłudnym. Ale jeśli lubimy jeść mięso to musimy mordować wszystko co żyje,bo my lubimy zabijać,a każdy może robić to,co lubi? - chyba powinny być i są jakieś granice wolności i moralności - no chyba,że symbolem wolności i demokracji jest prawo do robienia wszystkiego na co ma się rzewnie ochotę - bez konsekwencji swoich czynów?.