-
Posts
1073 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lis
-
[quote name='xxxjaxxx']No zgadza się, będą cierpieć psy, ale przecież tylu psiarzy podpisało petycję, więc im chyba wszystko pasowało. [/QUOTE] Widzisz, podczas prac nad nowelizacją głoszono wszem i wobec, że będzie zakaz odstrzału psów i kotów, dopiero po fakcie okazało się, że " zamienił stryjek siekierkę na kijek " i odstrzał zastąpiono usuwaniem zwierząt " stanowiących zagrożenie ", po fakcie też się okazało, że zakaz odstrzału psów i kotów jest niezgodny z prawem łowieckim - i tutaj pytanie: powrót do odstrzałów psów i kotów nastąpił chyba w 2002 roku, czy wcześniej, gdy strzelać nie można było, było to zgodne z prawem łowieckim?, czy dopiero po przywróceniu odstrzałów wprowadzono zmiany do owego prawa?.
-
Nie zgodzę się, ci, którym na psie nie zależy nie będą pilnować, jeśli nie dostaną po kieszeni to niczego się nie nauczą a cierpieć będą tylko psy ... jest jeszcze kwestia sterylizacji, kastracji psów i kotów, taką akcję na wsi ma organizować fundacja " zwierzęta i my ", jednak nie wszyscy myśliwi uważają, że to coś da: http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=383268&t=383268 pan myśliwy wolałby dostać kulę w łeb, niż po jajach - cóż, oby jak najmniej takich inteligentów.
-
Na forum " stop odstrzałom " piszą coś takiego: http://www.forum.stopodstrzalom.pl/viewtopic.php?f=1&t=1053&start=10 i mimo że pisze to forumowy troll, to ma rację ...
-
[quote name='xxxjaxxx']No właśnie nic nie pisze kto może zabić i w jaki sposób. Wychodzi na to, że może zrobić to każdy, kto będzie uważał, że jakiś pies stanowi dla niego bezpośrednie zagrożenie. Wyobraź sobie jaki raj na ziemi będą mieli miastowi anty psiarze od 1 stycznia 2012 roku. Dokładnie, obecnie jest to obowiązek dzierżawcy obwodu łowieckiego, od 1 stycznia ów dzierżawca nie będzie miał już takiego obowiązku ( czyli, medialny zakaz odstrzału psów i kotów ), będzie mógł jedynie: wychodzi więc na to, ze strzelać do psów i kotów stanowiących " zagrożenie dla ludzi i innych zwierząt " będzie mógł każdy, może to być świetny sposób na likwidację bezdomnych psów w miastach ...
-
Był chyba taki przypadek, że myśliwy zabił psa sąsiada, gdy ten przedostał się do jego suki, trafiają się i takie przypadki: http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110803/POWIAT04/841685401 i ciekawy przypadek z zagranicy:
-
Nieważne, czy kary były wysokie i czy ich egzekucja była dobra / bo nie była /, ważne, że w ogóle były, była też świadomość, że czymś się ryzykuje, ze ryzykuje się utratę broni, prawa do polowania, choć część myśliwych i tak patrzyła na to przez palce, część zabijała psy i uciekała z miejsca zdarzenia, żeby nie ponosić kosztów procesu i nie brać odpowiedzialności za swoje czyny. Nieważne, czy myśliwy lubi psy, ważne czy traktuje je jako szkodniki, a, niestety, wielu z nich tak myśli, wielu za wzór podaje kraje zachodnie, gdzie każdy pies bez smyczy dostaje " kulę w łeb ", kraje te są dla nich bardziej cywilizowane, sto lat przed nami, gdzie ludzie są " zacofani ", wielu uważa, ze każdy pies bez smyczy powinien być bezwarunkowo zabijany, że odłów i utrzymywanie psów w schroniskach to marnowanie pieniędzy i zubożanie Państwa, które nie ma pieniędzy na głodne dzieci a marnuje je na " kundle " ostatnio spotkałem się z taka tezą, że gdyby wilk zaatakował człowieka to reakcja byłaby szybka i zaczęto by do nich strzelać, a psy zagryzły już wielu ludzi i nie spotkała ich żadna kara, niestety, pies w oczach dzisiejszego myśliwego to tylko jeszcze jeden " szkodnik " a liczy się tylko pies myśliwski.
-
No tak, tyle że obecnie są kary za zabicie nie " zdziczałego " psa, a od stycznia?, ktoś wie, jak to ma wyglądać?, chyba żadnych kar nie będzie ....
-
[quote name='Beatrx']a czy pies tropiący bezpośrednio zagraża np. sarence i nie można go inaczej usunąć jak przez zabicie?[/QUOTE] Według myśliwych, NIE MA fizycznej możliwości odłowu psa, zwłaszcza gdy ten już poluje, dlatego będą oni korzystać z art. 6 ust., 1 pkt. 5mówiącym o bezpośrednim zagrożeniu dla ludzi lub innych zwierząt w ten sposób, wachlarz możliwości myśliwych został poważnie rozszerzony, gdyż do końca roku mogą oni odstrzelić psa, który posiada " oznaki zdziczenia " i musi być spełnionych jeszcze kilka warunków / odległość od trenów zabudowanych, itp. /, od 1 stycznia, teoretycznie będzie możliwy odstrzał każdego psa.
-
Ponoć kwestia strzelania do psów i kotów ma wyglądać tak: http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=15&i=99781&t=99781 panowie zastanawiają się teraz, czym jest polowanie psa? - czy to moment zagryzania zwierzęcia?, pogoni?, czy już samo tropienie? zależnie od interpretacji myśliwego będzie on mógł zabić nam psa za samo wąchanie tropów ... jak to dobrze, ze mój pies nie bytuje ani na polu, ani na łące, ani w lesie, bycie " mieszczuchem " jest bezpieczniejsze.
-
[B]Kahoona[/B] - czy kwestia Art. 6 ust. 1 pkt 5 będzie jeszcze w ogóle poruszana, czy jest to efekt cichej umowy pomiędzy posłami i członkami PZŁ? bo jeżeli tak, to prawo zostało zmienione w jeszcze gorszym kierunku niż dotychczas, bo obecnie pies musi " wykazywać oznaki zdziczenia " i muszą być spełnione jeszcze inne przesłanki żeby dokonać odstrzału psa, a od przyszłego roku wystarczy [B]—„sama hipotetyczna możliwość ataku bądź wytworzenia innego rodzaju zagrożenia (np. płoszenia) przez zdziczałe zwierzę, aby — przy założeniu, że spełnione są pozostałe warunki — legalnie dokonać jego odstrzału" [/B],oraz, jak pisze redaktor ŁP - nowelizacja [B]"nie ogranicza, bowiem nas ( myśliwych ) w tym zakresie jedynie do zdziczałych zwierząt zagrażających zwierzynie "[/B] - czyli, teoretycznie myśliwy będzie mógł odstrzelić każdego psa i kota a nie tylko " zdziczałego " i wydaje mi się, że teraz tym chętniej będą zginać palec na widok psa, niż dotychczas, skoro już teraz potrafią zastrzelić psa i uciec z miejsca zbrodni tłumacząc się tym, ze każdy sąd ich wybroni ale szkoda im czasu i pieniędzy na proces - tak tłumaczył mi zachowanie swoich kolegów jeden z myśliwych. Może trzeba sprawę nagłośnić w jakimś TVN Uwaga, lub innym tego typu programie?, gdyż jak na dłoni widać, że tworzone jest prawo w którym gołym okiem widać pozostawioną umyślnie nie tyle uchyloną furtkę co dziurę w murze.
-
[quote name='nescca'] I jeszcze jedno - fala krytyki na dogo nikogo z autorów szczególnie nie obchodziła - jak widać po efekcie - całkiem słusznie.[/QUOTE] Czyli mamy się cieszyć że w ogóle coś dostaliśmy, pomimo tego, że nowelizacja tak naprawdę niewiele, o ile w ogóle coś zmienia, tak?.
-
[QUOTE]Z całym szacunkiem, ale dlaczego [B]środowisko myśliwych ma [/B]rozwiązywać problem psów i kotów ???? [/QUOTE]Bo to myśliwi najbardziej się " plują " o kwestię psów i kotów? skoro im tak zależy na rozwiązaniu tego problemu, to dlaczego, jako duża organizacja nie wezmą udziału w żadnych rozmowach społecznych na temat prac nad takimi zmianami w prawie, żeby problem był jak najmniejszy? ( bo całkowicie i od razu się go zlikwidować nie da ) - zamiast tego czytamy tylko, że się " nie da " nic zrobić, bo ludzie są zbyt głupi, bo mentalności się nie zmieni, może za sto lat, więc na razie trzeba strzelać, strzelać i jeszcze raz strzelać tak twierdzi też sam PZŁ - oto fragment: [QUOTE]Kluczową sprawą w poruszanej kwestii wydaje się praca nad edukacją, uświadamianiem i zmianą mentalności ludności ze szczególnym uwzględnieniem mieszkańców wsi. Ze względu jednak na bieżący interes zwierząt dziko żyjących i znaczącą w tym kontekście długotrwałość procesu kształtowania przekonań, poglądów oraz niesprzyjające dobru rodzimej przyrody bardzo niewielkie społeczne zrozumienie tematu oraz brak chęci weryfikacji własnych postaw, występuje konieczność bardziej radykalnych i szybko działających środków. Niestety odstrzał włóczących się zwierząt 9 psy i koty ) choć nieodwracalny i drastyczny wydaje się aktualnie jedyną, odnoszącą skutek metodą.[/QUOTE]jest to odpowiedź PZŁ dla Rzecznika Praw Obywatelskich dodam jeszcze, że wielu myśliwych jest przeciwnych utrzymywaniu schronisk dla bezdomnych zwierząt w sytuacji, gdy mamy " biedę ' w Państwie aa dzieci w szkołach i przedszkolach głodują - uważają też, że obowiązek wyłapywania psów i kotów spowoduje tylko dalsze zubożenie gmin, które będą musiały przeznaczać tak potrzebne pieniądze na " kundle ", a przecież myśliwi załatwiali sprawę za darmo, za własne pieniądze ( koszt naboi, dojazdu, stracony czas ) i " bezinteresownie ". [QUOTE]Jak ustawa będzie działać, będzie egzekwowalna, to myśliwi nie będą mieli co sprzątać[/QUOTE]Taa - tu mi kaktus na ręce wyrośnie, skoro już teraz przed wejściem ustawy w życie myśliwi chwalą się, że albo będą się zasłaniać Art. 6 ust. 1 pkt 5 i zabijać każdego psa, albo będą uprawiać tzw. " partyzantkę " i zabijać psy z ukrycia, po cichu, od razu je zakopując niestety, nie wierzę w zmianę nawyków, które tak głęboko weszły tym ludziom w krew.
-
Co do poprawiania błędów nowelizacji - czy z Art. 6 ust. 1 pkt 5 też będzie się dało coś zrobić, czy jest to owoc cichej umowy posłów z członkami PZŁ?.
-
[quote name='lupak']Nie wystarczy - nie podałeś autora (ów).[/QUOTE] Podałem linki do tematów, kto chce to sobie znajdzie - nicków nie podałem bo może by sobie tego nie życzyli? [QUOTE]Że wśród myśliwych jest coraz więcej palantów- nie znaczy, że wszyscy po linii i na bazie.[/QUOTE] Nie, nie znaczy - tyle że dyskutując z tymi myśliwymi i czytając wypowiedzi innych dochodzę do wniosku, że środowisko myśliwych nie chce rozwiązać problemu psów i kotów w sposób cywilizowany, bezkrwawy - spora część nie wierzy w rozwiązania systemowe, sam PZŁ nie bardzo angażuje się w takie dyskusję czy w promowanie takowych rozwiązań, jak chipowanie, budowa bazy danych zachipowanych psów, sterylizacja, itp. - wielu myśliwych myśli tylko swoją dwururką i domaga się możliwości odstrzału psów i kotów, wszystkich psów i kotów, nie tylko zdziczałych, a więc zależy im tylko na rozwiązaniach doraźnych, nic więcej. Może nie jest to zdanie wszystkich myśliwych ale to ono przebija się najmocniej i najgłośniej. I jeszcze jedno: dlaczego rzesza stu tysięcy ludzi chce decydować o losie naszych psów? - a jednocześnie, kierując się dobrem własnego zrzeszenia rzuca się na kruki, wrony, sroki, jastrzębie, myszołowy, wilki,itp. niestety, tzw. " myśliwi " myślą przede wszystkim dwururką a dopiero potem używają mózgu - a przynajmniej pewna część z nich.
-
[quote name='lupak']Lisku dlaczego kłamiesz w żywe oczy ? [/QUOTE] Nie kłamię, może tylko trochę przesadziłem ze stwierdzeniem " żaden z myśliwych ", powinienem dodać " żaden z myśliwych z którymi prowadziłem polemikę na ten temat " zapewne wiesz o których, min. myśliwych mi chodzi - tak dla przypomnienia: [QUOTE]Ja tylko nieśmiało chciałbym zauważyć, że bycie człowiekiem nie oznacza boskiej władzy nad stworzonkami i mocy decydowania, które z nich mogą a które nie mogą się rozmnażać. Dla mnie pozbawienie zwierzątka naturalnej chęci posiadania potomstwa dlatego że "tak mi wygodniej" jest dopiero znęcaniem się nad zwierzątkami. Owe zwierzątka instynkt popycha do rozmnażania a tu nagle nie maja potomstwa. To jest dla zwierzątka wielki stres, i tak rok po roku przez lat kilkanaście... [/QUOTE] [url]http://www.forum.lasypolskie.pl/viewtopic.php?t=13887&postdays=0&postorder=asc&start=374[/url] [QUOTE]Sterylizacja i kastracja to wyrafinowana forma uprzedmiotawiania zwierząt, chcesz sobie przytulić coś miłego i niekłopotliwego to proponuje zatrzymać się na etapie pluszowych misiów. Zwierzęta maja swoje potrzeby życiowe, które determinują biologiczny sens ich istnienia, pozbawianie ich możliwości prokreacji jest czymś kompletnie barbarzyńskim i nieetycznym.[/QUOTE] [url]http://www.forum.lasypolskie.pl/viewtopic.php?t=20749&postdays=0&postorder=asc&start=0[/url] [QUOTE]Ty jednak bredzisz... Jeśli uważasz, że marzeniem każdego zwierzątka jest poddać się sterylizacji i wieść beztroski żywot na kanapie przy boku człowieka, to biada Twoim zwierzątkom. W dalszej kolejności zapewne dojdziesz do światłego wniosku, że wszystkie zwierzątka na całym świecie należy wysterylizować i oddać pod opiekę człowieka, bowiem tylko takie zwierzątka żyją bez cierpień, chorób i w stanie ich zwierzęcej nirwany. Tylko kto będzie się opiekował tymi, które lubią sobie na przekąskę "wtrząchnąć" jakiegoś człowieka? Chociaż może to i dobry pomysł na przeludnienie? [IMG]http://www.forum.lasypolskie.pl/images/smiles/wink.gif[/IMG][/QUOTE] [QUOTE] Myśliwi rozwiązują te sprawy w sposób prosty i w zgodzie z prawem i własnym sumieniem. Nie muszą się w tym celu włączać do każdego bzdurnego prawnego onanizmu uskutecznianego przez bambistów. Z prostego powodu, nie jesteście dla myśliwych żadnymi partnerami. Sterylizacja i kastracja psów to rozwiązania dla ludzi którzy powinni zostać przy pluszowych misiach, bo najwyraźniej nie ogarniają prostej prawdy ze żywe zwierze ma prawo do takich potrzeb jak posiadanie potomstwa. Co więcej jest to jeden z najważniejszych celów jakie postawiła przed nim natura. A jak piesek za bardzo biega to może mu łapkę obetnijmy co? Nie lubisz jak piesek biega nie kupuj pieska, boisz się że ci kocurek zaleje dywan, nie kupuj kocurka, zawsze są rybki do wyboru. Jeśli masz dobrego mądrego psa/kota, powinieneś zadbać o to by się rozmnożył , a następnie o to aby jego potomstwo trafiło w dobre ręce. Dzięki temu będzie na świecie więcej fajnych psów/kotów. To nie jest rzecz skomplikowana, przynajmniej dla przeciętnie inteligentnego człowieka. A sterylizacja/kastracja psa/kota jest jedynie wyznacznikiem ułomności właściciela tak okaleczonego zwierzęcia. Okaleczanie własnych ulubieńców może być chyba nawet syndromem jakiejś choroby psychicznej, lub manifestacją ukrytych zboczeń... Nie wyobrażam sobie żeby zdrowa psychicznie osoba zaprowadziła swego kochanego psa na urżnięcie jaj, w idiotycznym przekonaniu że tak będzie mu lepiej. Jeśli uważasz że tak jest lepiej to na co czekasz? Rżnij i swoje.. [/QUOTE] [url]http://www.forum.lasypolskie.pl/viewtopic.php?t=20946&postdays=0&postorder=asc&start=429[/url] i tyle chyba wystarczy.
-
[QUOTE]6. Szkoda, że zniknął zapis o przymusie występowania trzech czynników (odległość 200 m od domostw, zdziczenie i chyba zagrożenie dla osób postronnych) powodujących odstrzał zwierzęcia. Teraz został tylko zapis o zagrożeniu. Dajmy na to - myśliwy idzie koło mojego ogrodzonego domu. Na podwórku mam psa, który ma silny instynkt terytorialny. Pies podbiega do bramki, ukazując garnitur zębów. Myśliwy strzela, bo pies przecież stanowił zagrożenie dla otoczenia. Złamał prawo? Nie.[/QUOTE] Wedle tekstu który wkleiłem, teraz wystarczy [B]„sama hipotetyczna możliwość takiego ataku bądź wytworzenia innego rodzaju zagrożenia (np. płoszenia) przez zdziczałe zwierzę, aby — przy założeniu, że spełnione są pozostałe warunki — legalnie dokonać jego odstrzału" [/B]a do tego " [B]daje nam prawo reakcji, dużo szersze niż w przepisie sprzed nowelizacji, nie ogranicza, bowiem nas w tym zakresie jedynie do zdziczałych zwierząt zagrażających zwierzynie. [/B]" - czyli, teoretycznie, szczekanie psa na ptaki będzie można uznać za " płoszenie " i psa odstrzelić. Powinien być całkowity zakaz odstrzału, jak to miało być, a nie zamiana " siekierki na kijek " - jakoś żaden z myśliwych nie popiera kastracji, sterylizacji czy chipowania a nawet jeśli to uważają oni, ze to nic nie da bo ludzkiej mentalności się nie zmieni, więc pozostaje tylko odstrzał psów.
-
Wygląda na to, że pomimo nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt myśliwi będą mogli strzelać do psów i kotów i wystarczy im tylko hipotetyczne zagrożenie dla dzikiej zwierzyny ze strony psów i kotów: [COLOR=#000000] Łowiec Polski Nr 11/2011 strona 3[/COLOR] [QUOTE]Emocje — a czasami także zła wola — często utrudniają myślenie a na pewno nie ułatwiają widzenia problemu w jego całej złożoności. Taka refleksja towarzyszyła mi i innym redaktorom „Łowca Polskiego", kiedy obserwowaliśmy reakcję wielu kolegów myśliwych na nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, notabene podpisaną już przez Prezydenta Rzeczypospolitej. W wielu rozmowach prywatnych, a także w dyskusjach na portalach internetowych, sprawa nowych uregulowań w kwestii odstrzału zwierząt — takich na przykład, jak zagrażające innej zwierzynie psy czy koty — zdominowana została przez lament tych, którzy „wyczytali", że teraz „wszystko jest zabronione". Na jednym z portali wręcz zaatakowano mnie osobiście, zarzucając, że okłamałem myśliwych, pisząc; że takie odstrzały będą jednak możliwe. Podpierały ten nieprawdziwy zarzut cytaty z wprowadzonych w ustawie o ochronie zwierząt zmian, wskazywane jednak wybiórczo i chyba bardziej w złej woli niż spontanicznej emocji. Ze spokojem — i bez niepotrzebnych emocji — oświadczam zatem raz jeszcze: wbrew tezom osób słabych duchem lub tych, którzy pod płaszczykiem dbania o interesy łowieckie po prostu uprawiają politykę, obowiązujące po nowelizacji, a wchodzące w życie z początkiem 2012 roku prawo, nie zabrania bynajmniej odstrzału niebezpiecznych psów czy kotów, zagrażających zwierzynie w łowisku. Choć istotnie, ustawodawca usunął z ustawy o ochronie zwierzyny punkt bezpośrednio wskazujący na zdziczałe psy i koty, jako zwierzęta, których Odstrzał w określonych sytuacjach był dozwolony, to równocześnie pracujący nad nowelizacją posłowie — m.in. Henryk Siedlaczek, Władysław Szkop i Tomasz Kulesza — przekonali resztę posłów do wprowadzenia innego paragrafu, który daje nam taką możliwość. Pozwólcie, drodzy Czytelnicy, że wprost zacytuję art. 6 ust., 1 pkt. 5 znowelizowanej ustawy, który stwierdza: „Zabrania się zabijania zwierząt, z wyjątkiem: (...) usuwania osobników bezpośrednio zagrażających ludziom lub innym zwierzętom, jeśli nie jest możliwy inny sposób usunięcia zagrożenia". Niedowiarkowie i malkontenci będą oczywiście narzekać, że przepis jest, jak to się mówi w żargonie legislatorów, nieostry. I rzeczy- wiście, zapewne lepiej byłoby sformułować zacytowany paragraf bardziej jednoznacznie, ale — przypomnę — w wypadku i tej, i tysięcy innych ustaw dopowiadają je kompetentni ministrowie, m.in. poprzez rozporządzenia lub oficjalne interpretacje. W tej konkretnej sytuacji trudno o interpretację art. 6 ustawy po świeżej przecież nowelizacji, ale — znowu przypomnę — jeszcze przed nowelizacją owo pojęcie „zagrożenia" — wtedy odnoszące się do zagrożenia dla zwierzyny ze strony, jak to formułowano expressis verbis, zdziczałych psów i kotów — też budziło wątpliwości i dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich oficjalnie wystąpił o doprecyzowanie tego terminu do Ministra Środowiska. Ten w odpowiedzi napisał jasno i klarownie, że: Pojęcie zagrożenia (...) oznacza potencjalne niebezpieczeństwo dla zwierząt dziko żyjących. Jest to zagrożenie istniejące permanentnie i mogące przerodzić się w konkretne, zindywidualizowane niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia zwierząt występujących w obwodzie łowieckim".[B] Dalej Minister Środowiska napisał, że używając słowa „zagrożenie", ustawodawca nie zawęził go do sytuacji, w których doszło już do ataku zdziczałego psa lub kota na zwierzę łowne bądź inne dziko żyjące. Wystarczy — stwierdził —„sama hipotetyczna możliwość takiego ataku bądź wytworzenia innego rodzaju zagrożenia (np. płoszenia) przez zdziczałe zwierzę, aby — przy założeniu, że spełnione są pozostałe warunki — legalnie dokonać jego odstrzału". Ta interpretacja, póki nie ma innej wykładni tej kwestii ze strony Ministra Środowiska, jest obowiązująca i daje nam prawo reakcji, dużo szersze niż w przepisie sprzed nowelizacji, nie ogranicza, bowiem nas w tym zakresie jedynie do zdziczałych zwierząt zagrażających zwierzynie.[/B] Nie zmienia to faktu, — o czym także pisałem już miesiąc temu, że ze względu na drażliwość odbierania tej kwestii przez znaczną część opinii publicznej powinniśmy być i— mam nadzieję — będziemy bardzo ostrożni w korzystania z tego prawa. Po nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt możemy, jako myśliwi, nie mniej, a więcej. Nowe przepisy, w art. 11 ustawy, nakładają na gminy OBOWIĄZEK corocznego sporządzania programów opieki nad zwierzętami bezdomnymi, a projekty takich programów muszą być przedstawiane do zaopiniowania m.in. — cytuję ust. 7 pkt. 3 tego artykułu: „dzierżawcom lub zarządcom obwodów łowieckich, działającym na obszarze gminy". Będziemy, więc mieli głos w sprawie rozwiązania problemu psów i kotów. To ważne, bo same odstrzały, które stosujemy od wielu lat, ani nie rozwiązały problemu, ani nie pomagają nam w kontaktach z lokalnymi społecznościami, prowokując często konflikty, a nawet owocując procesami sądowymi. Wykorzystajmy więc mądrze nowe uprawnienia. I choć trudno założyć, że zagrożenie czynione ze strony bezdomnych zwierząt da się teraz szybko zlikwidować, to z czasem — przy skoordynowaniu rozmaitych kroków, gdzie odstrzał będzie tylko jednym z elementów działania — będziemy bliżej celu, jakim jest dla nas ochrona dziko żyjącej zwierzyny w naszych łowiskach. Paweł Gdula, redaktor naczelny[/QUOTE]
-
To odpowiedź na post Adamanta - niestety, nie zaznaczyło tego Nie trzeba robić wielkiej tajemnicy,wystarczy wejść na łowiecki.pl - świeży kwiatek: http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=15&i=99781&t=99781 albo na forum lasy i leśnictwo,gdzie dyskutuję z myśliwymi od.ok pięciu lat: http://www.forum.lasypolskie.pl/viewtopic.php?t=20946&start=0 http://www.forum.lasypolskie.pl/viewtopic.php?t=13887&start=0 oczywiście,wypowiedzi jak wyżej nie reprezentują wszystkich myśliwych ale jest ich całkiem sporo - podobnie jak tych, że Państwa nie stać na utrzymywanie schronisk dla zwierząt bo dzieci głodują a my tracimy kasę na " burki " zamiast oddać ją na dokarmianie dzieci w szkołach a psy uśpić bo to " tylko " psy ...
-
Niestety,psy myśliwskie biorą udział w polowaniu,więc są pomocne w wykonywaniu gospodarki łowieckiej i zarządzaniu populacjami zwierzyny łownej,ple,ple,ple co ciekawe - zabicie psa myśliwskiego przez innego myśliwego jest czynem nieetycznym i przejawem braku koleżeństwa - zabicie innego psa już nie,jest to spełnienie statutowego obowiązku wedle którego myśliwy ma obowiązek zwalczać drapieżniki.
-
[QUOTE]Co do jakości prawa nie mogę się z Tobą zgodzić. Wielu prawników i legislatorów poprawia projekty ustaw, potem są komisje sejmowe i senackie. Jesli praktyka potwierdzi, że coś nie gra, ustawę można znów znowelizować. I będziemy to robić jesli zajdzie taka konieczność. [/QUOTE]Coś jednak musi być na rzeczy skoro prawo można dowolnie interpretować lub nadinterpretować,skoro niektórych zapisów w ustawie po prostu nie da się wyegzekwować myślę,że pewne uzgodnienia podczas tworzenia prawa dotykającego interesu różnych grup społecznych zachodzą,tak aby nikogo dotkliwie nie pokarać,aby " wilk był syty i owca cała " wydaje mi się,że są to uzgodnienia poza kulisowe,takie o których wiedzą tylko sami zainteresowani,zainteresowane strony - na pokaz mamy medialne zwycięstwo,zakaz odstrzału psów i kotów a w kuluarach PZŁ uczy myśliwych,jak mogą omijać prawo - legalnie. Myślę że trzeba być na bieżąco i śledzić teksty myśliwskie dotyczące psów i kotów i jeżeli zajdzie taka potrzeba,zabiegać o zmianę,poprawę zapisów prawnych na razie znalazłem coś takiego: Brać Łowiecka nr 7/2011: [B]Prawne zawirowania ze strzelaniem psów i kotów[/B] Miłosz Kościelniak-Marszał Ochrona zwierząt dziko żyjących przed zagrożeniami ze strony zwierząt udomowionych zawsze należała do istotnych problemów gospodarki łowieckiej. Wypowiadają się też myśliwi / weterynarze,że odłów psów to fikcja,że w gminach leży oświata,infrastruktura,dożywianie biednych,głodnych dzieci a my chcemy wyrzucać kasę w błoto na burki,w sytuacji gdy rolnicy nie przyznają się do sowich psów które mają się same wyżywić a jedynym sposobem na wiele psów jest kula w łeb.
-
[quote] . A w ogóle to z czego my mamy czyścić te nasze pożal się boże lasy? Jedna sarenka na hektar? Kilka dzików co z głodu do miasta się pcha? Mieszkając nawet koło Kampinosu to z 10 lat temu lisa widziałam, i łosia niedawno co do ogródków się przyplątał (bo mu te ogródki na jego terenie porobili). [/quote] Cóż,jeden z senatorów twierdził na łamach prasy myśliwskiej,że w Polsce mamy tak dużo dzikich zwierząt,że polować na nie mógłby nawet milion myśliwych,tylko społeczeństwo jest im nieprzychylne ... dodam jeszcze,że myśliwi polują też w miejscach,gdzie teoretycznie polować nie wolno - np.Puszcza Białowieska,gdzie jakiś czas temu leśnicy zakazali wstępu do lasu ze względu na polowania dewizowe na jelenie byki: [url]http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,10402951,Mysliwi_zamykaja_Puszcze_Bialowieska_.html[/url] oczywiście,jak zwykle chodzi o kasę,bo na takie medalowe byki nie polują zwykli myśliwi tylko tzw. " selekcjonerzy " za grubą kasę,zwykle z zagranicy. w kwestii psów i kotów to mocno po nas / miłośnikach,opiekunach psów / jadą,wyzywając nas od ludzi niedouczonych,niewykształconych,bez wiedzy przyrodniczej,którym wisi dobro polskiej przyrody a zależy tylko na dobrze " kundli " a ich zdaniem zając jest ważniejszy od " kundla " bo to dobro narodowe i własność Skarbu Państwa,a " kundel " nie - dodają też,że nawet przyrodnicy popierają odstrzał i eksterminacje psów i kotów wolno żyjących,np: [url]http://www.sfora.pl/Naukowcy-Trzeba-wybic-wszystkie-dzikie-koty-a36689[/url] posiłkując się takimi ekspertyzami myśliwi twierdzą,że prowadzony do tej pory odstrzał kotów i psów był bardzo skuteczny,mimo faktu iż nie udało się wybić wszystkich psów i kotów,bo odstrzał to profilaktyka,lepsza od kastracji,sterylizacji,bo te metody zapobiegają tylko rozrodowi a odstrzał eliminuje ojca,matkę i przyszłe potomstwo ... Co ciekawe,myśliwi nie utożsamiają zakazu odstrzałów z osobą posła Suskiego tylko z posłanką Muchą - wpadli już na pomysł stworzenia strony internetowej ze zdjęciami zagryzionych zwierząt i ludzi,którymi będą nękać sejm i senat,pojedynczych posłów tak długo,aż pozwolą im strzelać wszystkie psy i koty,bez wyjątku - niektórym marzy się nawet odstrzał psów w parkach miejskich,jeżeli dany pies jest bez smyczy ... A kuriozum całej tej sytuacji dodaje fakt,iż myśliwi nie zaprzeczają,że 90% dziczyzny " pozyskanej " w polskich lasach i na polskich polach ląduje za granicą,w drogich restauracjach,oraz ... w karmach dla psów i kotów,czyli zwierząt które chcą tak zaciekle likwidować ;)
-
[quote name='Kajko']Kahoona . . To co tu czytam i to co pisze lis znaczy że ty i poseł nie znacie się na pisaniu prawa . /QUOTE] Nie tyle poseł Suski nie zna prawa co ogół posłów tworzy prawo nieczytelne,niejasne i po prostu złe ponieważ mamy sejm i senat to nasi posłowie mają ten luksus tworzenia złych przepisów,które i tak później idą jeszcze do senatu,który wprowadza poprawki,potem wraca to do sejmu a i tak masa błędów,sprzeczności i niejasności zostaje gdyby nie było senatu posłowie czuli by większą presję wobec swojej pracy i nie mieliby tego luksusu,że mogą tworzyć złe prawo bo ktoś po nich je poprawi.
-
[quote name='Ada-jeje']Nie zapominaj ze i oni maja ograniczone mozliwosci, zwlaszcza ustawy ktore niosa za sobo skutki finansowe.[/QUOTE] Cóż,skoro ktoś nie ma możliwości to może niech nie bierze się za coś,co jego możliwosci przekracza? nie mam nic do pana Suskiego ( poza zwaleniem w tv całej winy za złą sytuację drobnej zwierzyny na lisy ) ale martwi mnie to,że w Polsce mamy prawo,które nie jest jasne i czytelne i każdy może je sobie dowolnie interpretować ba - część zapisów nowej ustawy,nowelizacji jest nie do wyegzekwowania myśliwi już sobie z nas kpią w żywe oczy,że " odłowiony " pies wcale nie musi być żywy i nie musi trafić do właściciela/schroniska,może wszak trafić do Chińskiej restauracji ja wiem że spora część takich osób to demagodzy ale mimo to martwi brak poszanowania dla - wszak nowego i jeszcze nie obowiązującego,prawa.
-
Cóż,nie każdy zna się na tyle dobrze na prawie ( o ile w ogóle się zna ) żeby uczestniczyć w tworzeniu nowej ustawy,nowelizacji,poprawek,itp. zresztą - prawo,prawem a i tak ludzie będą robić swoje - najważniejsza jest egzekucja owego prawa i to na wielu płaszczyznach,od gmin aż po sądy niestety,obawiam się ze nikt nie będzie sprawdzał tego,ile czasu pies spędza dziennie na łańcuchu,o wyłapywaniu bezpańskich,zagubionych psów nie mówiąc,skoro oddanie jednego psa do schronu to koszt 1500 zł ... obawiam się,że w wielu kwestiach prawo będzie tylko na papierze a tak naprawdę zostanie po staremu myśliwi już obciążają nas i masze sumienia winą za zagryzione zwierzęta,dzieci i starsze osoby - bo ich zdaniem teraz psy zaczną mordować ludzi na potęgę ( zresztą,tylko oni czekają na taki obrót sprawy,podobnie w przypadku wilka ) a sami otwarcie przyznają,że prawdziwy myśliwy nie ugnie się przed nowym prawem i psy będzie zabijał bo to jego obowiązek,będzie tylko większa finezja ( w co wątpię ),zejście do podziemi,partyzantka,bo tego ponoć wymaga od nich polska przyroda tak więc,myślę że zmieni się niewiele - o ile w ogóle coś się zmieni - bo nie same zmiany w prawie są najistotniejsze a przestrzeganie i egzekwowanie owego prawa.