Jaaga
Members-
Posts
19057 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Everything posted by Jaaga
-
Aldonko, bardzo Ci dziękuję. Grey jest zabezpieczony na razie. Szczęście w nieszczęściu, że jego kalectwo widać i gdyby zaszła nagła potrzeba finansowa, to można liczyć na zbiórkę. Jeśli możesz, to przeznacz prosze te srodki na Kodę. Jo37 sama ją utrzymuje. Teraz czekają ją dwie operacje, o cenę pytałam kiedy przyjechała, więc może być już drożej.
-
Zachowuje się fajnie, cieszy sie, daje pogłaskać. Szczególnie mi bardziej, z mężem gorzej. Na niego tez radośnie skacze, ale jak już coś trzeba zrobić przy nim, to tylko mi pozwala. Minusem jest jego niszczenie. Wszystko materiałowe rozdziera i wygryza. Wyciaga ze swojej budy i też Lunie. Rano zbieram ubłocone i pogryzione koce. Buda stoi na palecie, a pod paletą powstał mega wykop. Zrobił sobie ziemiankę Chciałabym go jednak spróbowac ogłaszać, może ktos się ulituje i da dom. Jak juz bedziemy wiedziec, czy coś jeszcze da się zrobić. Czasu mam teraz mało, bo mam mnóstwo obowiązków i ciagle jakies operacje lub jeżdzenia po wetach. Do tego mam maleństwo z rozszczepem nosa, które nie pije samodzielnie. 5 tyg wiec juz karmię co 2-4 godz całą dobę. Do tego wyszła wada łapek, więc jeszcze ćwiczę łapki i rozciągam przykurczone ścięgna. No i Sunny z wadą serca. Tez musi byc stale pod moją kontrolą, przy jakimkolwiek stresie trudno oddycha. Każdy w domu boi sie przy tej dwójce cokolwiek robić. Wczoraj nasz Fly miał operację guza, dziś mąż z Olivka pojechał diagnozować oczopląs do neurologa, bo tutaj już nic wiecej nie zdziałają. Czekają nas kolejne operacje u Lindy, Kody i naszej Pyśki. Jakaś czarna kumulacja :(
-
Dziękuję. Dziś mąż pojechał do dr Olender z Olivią z oczopląsem, wiec przy okazji ma odebrac w końcu RTG od Greya, bo nie dostałam i dotąd wysyłałam tylko zdjęcie, jakie zrobiłam z monitora. Przesłałam tez do przychodni opis z TK i czekam na wiadomosć, czy i jesli tak, to gdzie dałoby się coś z tym zrobić bez ryzyka krwotoku i zagrożenia życia.
-
U nas zastój z adopcjami. Zaglądam do niego od początku, bo bardzo mi sie podoba i wyglada niezwykle sympatycznie. Od niego przyjechał do nas Artur, zarobaczony włosogłówką. Pozbycie się tego cholerstwa kosztowało stowarzyszenie kupę kasy. Szkoda, żeby taki sympatyczny pies też stracił kilka lat w kojcu. Artur po tym kojcowym życiu teraz najchętniej siedzi w domu. Na spacery trzeba go wołać.
-
Jak nasza dzika Ada. Najpierw odłowiona nasiedziala się w Łęczycy, a kiedy nie było postępów, to wywieźli ją do Wojtyszek.Tam ja wypatrzyła kobieta z Wrocławia. Zgodziłam się, żeby Ada przyjechała do nas do Katowic, bo był transport kolezanki z Sosnowca, od nas miała ją odebrać ta osoba. Kiedy usłyszała, że Ada gryzie ze strachu , to się wypięła i zrezygnowała. Zostałam w mieszkaniu w miescie z dzikim psem, na dodatek nie trzymającym moczu. Ada nie miała jak wychodzić na zewnątrz, więc postawiliśmy jej małą budkę w pokoju. Akurat kupiliśmy dom na wsi i po leczeniu nietrzymania moczu Andrzej zabrał ją od razu na wieś. Miała szczęście, ale niekoniecznie tak musiała się skończyć historia dzikiego psa. Dobre chęci to nie wszystko. Myślę, że podobnego scenariusza obawia się pracownik gminy. Przecież to już dorosły samiec.
-
Do zamknięcia, rozliczony, proszę zajrzyjcie -różne rzeczy do 28.04.2023r.
Jaaga replied to Sisi44's topic in Zakończone
Poproszę nr 4, 11 i 1 szt.23 za wywol. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Linda jest umówiona na przyszły tydzień na usuwanie zmiany na glowie. Teraz jest akcja szczepienia p wściekliznę i z trudem udało mi się wyprosić termin na usunięcie guza na przedniej łapie u naszego Fly,a. Zresztą nie dalabym rady przypilnować dwójki po operacjach. Flay to kawal chłopa, waży 37,5 kg, a kołnierz wywołuje histerię. Dwójka panikarzy bylaby nie do upilnowania. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Cud już się zdażył i piesek żyje. Gdybym wiedziała, że taki się trafi, to dalabym do adopcji Roberto, jak do nas przyjechał. Teraz jednak on już uznaje tylko moją córkę, resztę gryzie. Mnie czasami pozwala się wziąć na ręce, ale głównie kiedy wie, że wychodzimy na spacer. Od wieczora do rana nie można zbliżyć się do łóżka córki, takiego wścieku dostaje i tak jej broni. Zapytalam Olę o niego. Ma dać znać, gdyby nikt go nie chciał. Mam nadzieję, że jednak kogoś poruszyć jego los i weźmie go bez względu na wiek. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Faktura za Joserę Festival zakupioną dla Lindy 13.04.23. Już rozliczyłam na pierwszej faktura_ZOOP_136425_2023.pdf -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Ze spadku po Amely przeniosłam na Barytona 278.01 zł na koncie ZEA i 81 zł na moim koncie. -
Też tak to widzę. Tym bardziej, że zarówno urzędy, jak i schroniska wiedziały o tych wymogach od miesięcy i był czas wygospodarować i przeznaczyć na ten cel środki z budżetu. Komu zależałoby na zmianie kierownictwa w schronisku, jak takie zaradne? Karmę i inne dary stale dostarczają szkoły, przedszkola, firmy, prywatne osoby, wybieg zbudują z z darowizn i kasa się zgadza. Jakoś nie zauważyłam, żeby inne schroniska, na których strony zaglądam, robiły zbiórki na ten cel, a wymóg dotyczy wszystkich.
-
Znowu puściły mięśnie. Pani przysłała dziś Toli i mi wiadomość, że na razie lekarze będą podawać leki przez 10 dni, może się obędzie bez zabiegu. Dziś p. Lucyna sporządziła im opis, co zastosowała przy zabiegu i powiedziała mi, że gdyby była operowana znowu, to już koniecznie trzeba dać nierozpuszalne nici. Od wczoraj bardzo się wszyscy stresujemy. Do tego Balbina dalej boi się załatwiać w ogrodzie i ciągnie od razu do domu, więc jest spięta. U nas była radosna, tylko stale za Andrzejem, wypatrywała go i od razu tańczyła wkolo i się przyklejała. Bardzo mi przykro, kiedy czytam, że tak reaguje w nowym domu, kiedy w końcu ma tylu ludzi tylko dla siebie. Taki stres i napięcie na pewno utrudniają gojenie mięśni. Kiedyś podawaliśmy w zastrzykach Solcoseryl przy trudno gojących się ranach i wspomagał rewelacyjnie gojenie. Teraz chyba go już nie ma w żadnej postaci. Coraz trudniej leczyć cokolwiek, bo brakuje wielu dobrych leków.