Jaaga
Members-
Posts
19057 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Everything posted by Jaaga
-
Jeszcze nie mamy wyniku, bo pojechał trochę później przez to, co się u nas działo. Lekarz powiedział, że brak brązowej wydzielyny i wygląda nieźle, ale on cały czas je kładzie i szczególnie prawym trzepie, wiec i tak Andrzej poprosił o badanie, bo może być np bakteryjne zapalenie ucha. Zazwyczaj na bakterie trwa ok tygodnia, na grzyby do 3 tyg.
-
Chce mnie zagryźć Jak napisały Moli@ i Tola, to brytan obrońca. Mały niezrównoważony koszmar z ostrymi zębami gotowy na wszystko. W sam raz przed spaniem, żeby śnić o miłych, przyjacielskich pieskach
-
-
Jednorazowe podanie tabletki u was mogło nie zabić tasiemca. Najlepiej podać zastrzyki dwa w odstępie miesięcznym. Jest to lek specjalnie na tasiemca i najlepiej dzialajcy. Podawanie tabletek przy tasiemcu od razu innym psom nie ma większego sensu. Przy jakimkolwiek pasożycie ma sens podać dopiero po takim czasie, żeby mogły zadziałać. Przy tasiemcu pies zaraża się poprzez żywiciela posredniego( najczęściej pchłę) . Może nie wiesz, ale teraz leki odrobaczajace są dopuszczone do sprzedazy wysyłkowej, mozesz kupic je sama i znacznie taniej niż u weta. U weta płaciłam dotąd za tabletkę 10 zł, a teraz można je kupić po 4 zł, bo bez mega marży. To na wszelki wypadek, jeśli macie pokrywać koszt odrobaczania innych psów. Nasz wet obniżył cenę do 5 zł za tabletkę, ale domyślam się że nie każdy to zrobi.
-
Po staremu, żyje sobie swoim powolnym życiem, nie bardzo kontaktuje się z resztą psów, ale też ich nie unika. Woli być z boku stada. Nadal ulubionym zajęciem jest jedzenie i spanie. No i niestety kompletnie nikt o nią nie pyta z ogłoszeń Pewnie wiek i brak słuchu mają znaczenie. Na szczęście jest zdrowa i wszystko u niej dobrze.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
-
-
Tolu, jeśli chcesz to podam ci dane do konta na olx i zrob jej drugie ogłoszenie. Nie dam rady pomóc, bo pękł nam już calkiem kaloryfer, dziś musimy jechać kupić nowy i próbować samodzielnie wymienić, a takich rozstawów rurek już nie produkują. W weekend przyjeżdżają klienci. Tylko daj mi smsem znać, jak na fb wstawisz post o Lukierku, to go poudostepniam. Najlepiej byłoby jutro. Wystarczą 2-3 inne zdjęcia, nie trzeba całej sesji.
-
Rodowodowe hodowlane są zachipowane i płaci sie podatek.
-
Koda jednak jedzie na zabieg, ale nie na planowaną mastektomię. W nocy rozlizała sobie tego chyba tłuszczaka na grzbiecie. Mówiliśmy wetce o nim przy okazji mastektomii, ale w tej sytuacji trzeba go ogarnąć dziś. Nie wiem, czy będzie miała też usuwane guzy. I tak źle i tak niedobrze, zobaczymy co powie pani doktor. Martwimy się o jej zachowanie w kojcu po zabiegu, bo to żywioł, a tu bedzie kołnierz i zabezpieczenie rany. Niestety, przez jej agresję do psów nie ma mowy o wzięciu do domu po zabiegu. Dowiemy się o możliwość podawania jakiegoś środka uspokajającego, żeby wyciszyć ją na czas gojenia.
-
Tyśko, możecie usunąć info o możliwym kocie w domu. Dziś córka przeoczyła zabrać Oliwkę, kiedy psy wróciły z ogrodu. Artur do niej doskoczył, całe szczęście, że szlam przy nim i go od razu złapałam za obrożę. Biedna Oliwia ma wodogłowie i oczopląs, była to dla niej koszmarna trauma. Gdybym była kilka metrów dalej, mogłabym nie zdążyć go odciągnąć, bo z trudem utrzymywałam, kiedy Andrzej złapał Oliwię. Myślę, że jego obojetnosc wobec kota w domu, w którym spędzał noc przed transportem wynikała z dezorientacji po zmianie warunków i braku pewności siebie. Dziś miałam nogi jak z waty, bo było o krok od nieszczęścia, a tych ostatnio mamy w nadmiarze. Za to z psami w nowych pokojach jest już ok. Najpierw chciał wracać do Andrzeja, ale już przywykł i zaklepał sobie fotel.