Jaaga
Members-
Posts
19057 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Everything posted by Jaaga
-
O, to mnie zaskoczyłaś. To szkoda, ze nie masz czasu, bo mogłabym Ci zbierać od moich yorków i maltańczyków Rosną im jak szalone. Ostatnio dorwalismy Barytona, bo już strasznie obłaził, ale jego czesać nawet we dwoje to koszmar; wyje, gryzie i próbuje uciekać. Z niego też utworzył się drugi Baryton na podłodze.
-
Widziała bandę maluchów i współczuję dziewczynom rozmów z chętnymi. Tego kojcowego staruszka, co tu wstawiłaś już udostepniłam u siebie na FB. Niestety, jego aktualne zdjecia nie zachęcają do adopcji. Na tych z jesieni był wyczesany i ładny, teraz wygląda, jakby groomera potrzebował na wczoraj. Nowy telefon robi mi fatalne zdjecia, ale może cos z tych wczorajszych uda się wykorzystać do ogłoszenia.
-
Z synkiem Mary jest trudniej, a juz na pewno o deklaracje, bo to dziki, teraz juz chyba ponad roczny pies. Już interesowałyśmy się nim z Tolą, kiedy był podrostkiem. Tyle udostepnień i nic. Jemu bardzo przydałoby się jakies lokum, tylko nie wiadomo czy i ile uda się w ogóle wypracować u psa chowanego bez ludzi. To mam nadzieję, że temu z piątki uda się zebrać deklaracje, skoro byłaby szansa na rezerwację miejsca.
-
Tez pytałam Toli, ile ma czasu. Nie wiadomo. Może skoro gmina zrobiła zagrode, a Zea zakupiła karme, to dadzą mu trochę czasu? Może jak Tola lepiej się poczuje, to cos sie dowie i da znać. Dzisiejszą noc miałam pierwszą od 2 tyg bez srodka przeciwbólowego, pół nie przespałam i ledwo zwlekłam się z łózka rano. Bardzo chciałabym mu pomóc, ale po prostu ze zdrowiem nie daję rady i jesli jest cień szansy, że miałby gdzie jechac, to bardzo ucieszę się. Tym bardziej, że to pies, który pewnie w hotelu pobędzie dłużej. Jest szansa, że zwolni sie jeszcze drugie miejsce? Może to byłby ratunek i jeszcze chyba w tej samej okolicy.
-
Podałaś kwotę, to założyłam, że znalazłaś miejsce i zbierasz deklaracje. Czyli za wcześnie się ucieszyłam? U nas to tak naprawde w ostateczności. Mam nadzieję, że jeszcze coś gdzieś się znajdzie dla niego. Naprawdę cieszę się, że pozostałe psy są zaopiekowane.
-
Podaj prosze numer, zobaczymy. Raczej nastawiłam się, że zostanie. Jest rewelacyjny i już łobuzuje.
-
Super, że masz miejsce dla niego. Kamień z serca mi spadł.
-
U nas jest to samo. To nie czary, tylko niestety skrzecząca rzeczywistość Psy widziałam od razu, bo mi Tola je podesłała. Teraz tego 8-latka najbardziej mi żal. Niestety, popelnilam błąd i po komentarzach na fb od razu zaglądnęłam na wstawione linki, gdzie musiałyby trafić i w jak koszarnym stanie udało się stamtąd zabierac(z wielkim trudem) ludziom wczesniej inne psy. Naczytałam się i wiem już, że wyjazd psa tam, to praktycznie bilet w jedną stronę. Jednorazowa, nie wygórowana opłata uiszczana przez gminę, gwarantuje im spokój, a psu szybki koniec. Cieszę się, że pozostałej młodej i ładnej czwórce udało się pomóc, ale jakoś ciągle myślę o tym starszym niechcianym, mało adopcyjnym psie i o tym, że przeżytych kilka lat i byle jakie umaszczenie determinuje aż tak bardzo los. Jeśli naprawdę nic się nie znajdzie dla niego i bedzie opiekun i delaracje, to mozemy wziać do siebie tego psa. Tylko musiałabym kupić budę. Dlatego to opcja, kiedy inne zawiodą i pies miałby zostać wysłany do koszmaru.
-
Niestety, nie dostałam info, a paragony musiałam wystawić do 31.03. W następnym miesiącu więc zrobimy fakturę na zea. Asiu, jak powyżej faktura będzie za kwiecień. Jutro wstawię paragon za marzec. Bardzo proszę, jeśli są wplaty na fundację, żeby wcześniej dać mi znać. Przy kasie fiskalnej muszę miesiąc rozliczyć ostatniego.
-
Juz wyrózniam. Razem bedzie 3x7,48 zł= 22, 40 . To dolicz prosze do rozliczenia, jakie jutro wstawię, nie ma co osobno wpłacac.
-
A co ja Ci zrobię, jak on taki upierdliwy Andrzej powiedział, że po nim to już mi się nie zatrzyma, jeśli znowu wypatrzę jakiegoś zwierza. Szczególnie o 5.30 rano, kiedy stawia cały dom jazgotem na nogi, to psioczy, że po co się zatrzymał wtedy a Kret ma go gdzieś i ucisza się dopiero, kiedy się go wypuści. Po 5 min. powtorka, tylko w druga stronę. Jednak Roberto jest jeszcze gorszy od Kreta. Ten to cały czas się wścieka. Już mnie uwalił, bo go pogłaskałam, kiedy złościł się.
-
Jak właściciele naszego Kreta. Przyznam, potrafi byc wkurzajacy, ale moje plakaty biły po oczach w wielu miejscach, a oni pewnie się cieszyli, że pozbyli się problemu.