ma_ruda
Members-
Posts
1566 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ma_ruda
-
[quote name='Eruane'] Kilka lat temu moja rottka, moje oczko w głowie, niespełna 6-letnia nagle zaczęła mieć duszności. Seria badań, brzuch zaczął puchnąć. Trwało to 3 dni, w nocy nie spałam, ona zasypiała na chwilkę, gdy jej dotykałam, ale zaraz budziła się, bo nie mogła oddychać. W zasadzie już wtedy wiedziałam, co nas czeka. Łatwo było się domyślić. Nie było czasu czekać, rano operacja i uśpienie na stole. Potem setki pytań do samej siebie, czy na pewno nie dało sie zauważyć symptomów choroby wcześniej. Nie dało się. Ale przez najbliższe lata liczyłam dni, upewniałam siew chorobliwym przekonaniu, że mogłam ją uratować, że popełniłam jakiś błąd. ... :roll:[/quote] Eruane- to niemal "moja historia" a raczej historia ostatnich dni mojej Puni. To, że udało mi się choć trochę uwolnić od tego "chorobliwego przekonania", że gdybym czegoś nie zaniedbała, Punia dzisiaj może byłaby ze mną zawdzięczam teraz Tobie a wcześniej innym tu na dogomanii. Masz rację, że nie ma sensu rozpamiętywać, bo po pierwsze to niczego nie zmieni a poza tym nigdy nie dowiemy się co by było gdyby... Myślę, ze wszyscy- Ty, Iza, Beata, ja i wielu innych zrobiłyśmy(lismy) wszystko co wtedy było możliwe. Przecież gdybym wiedziała wcześniej, że Punia jest chora, nie zaniedbałabym niczego co mogłoby jej pomóc.
-
Z czasem pewnie będziecie odliczać miesiące, później lata- tak to juz jest. Nie tylko trudno uciec od wspomnień, ale przeciwnie- to wspomnienia pozwalają godzić się z tym przed czego nie można zapomnieć. "Przerabiam" to od blisko 1,5 roku. Myślę też, że to Fraszce zawdzięczam te dobre wspomnienia o Puni, których wciąż przybywa. Fraszkę adoptowałam 3 miesiące po smierci Puni. Przez te 3 miesiące nie mogłam uwolnić się od wizji ostanich godzin przed rozstaniem z Punią, poczucia winy, że nie potrafiłam jej zatrzymać. Fraszka, chociaż jest zupełnie inna niż Punia, pozwoliła mi wierzyć, że spełniam taki swoisty testament Puni. W kazdym razie, gdyby nie było Puni, nie byłoby Fraszki. Cieszę sie Iza, ze zdecydowałaś się przyjąć kolejnego pieska. Cieszę się ze względu na Ciebie, bo na pewno pomoże Ci godzić się z odejściem Małego. Cieszę się że pies, którego wybierzesz, będzie miał wspaniały domek. I jeszcze raz: cieszę się, ze Mały, jeżeli tak jak chcemy wierzyć, żyje teraz w lepszym swiecie, bedzie wiedział jak ważny był dla Ciebie.
-
Po raz 17-y odwiedzam tu Punię w czwartym dniu miesiąca. Za miesiąc minie 1,5 roku.
-
Tak dawno mnie tu nie było, że musze się chyba wytłumaczyć:oops:. Byłam potwornie zajęta a potem zmęczona różnymi ziemskimi sprawami i chociaż pamięci Szajbus:Rose: zawdzięczam, że zaglądałam tutaj ale brakowało mi energii, żeby pisać. A dzisiaj przeglądałam zdjęcia, które juz dawno odłożyłam i wielokrotnie przeglądałam. Oczywiście zdjęcia na których jest Punia. Dopiero dzisiaj uswiadomiłam sobie, ze poza tym, że jest ich niewiele, to są to prawie wyłącznie fotografie z naszych wspólnych wyjazdów. Właściwie wszystkie podobne: Punia zawsze jest przy mnie. Nic dziwnego- byłyśmy prawie nierozłączne. Prawie, bo jednak musiałam pracować, robić zakupy i kilka razy w roku brać udział w spotkaniach towarzyskich, w których ona nie mogła (i pewnie nie chciałaby) uczestniczyć. Dlaczego więc tak mało tych zdjęć, które teraz tak bardzo chciałabym mieć? Chyba po prostu nigdy nie myślałam, że kiedyś zostaną tylko fotografie:-(. No nie! na szczęscie nie tylko. Są jeszcze wspomnienia. To dobrze, ze mogę je tutaj utrwalić. Znalazłam zdjęcie Puni, której nie znałam i nie mogę pamiętać, bo była wtedy w swoim pierwszym domku. Bardzo żałuję, że w moich wspomnieniach brakuje tych dwóch lat. Ale jak widać to nie ja ją "rozpuściłam" co zarzucali mi czesto znajomi:lol:
-
Mopcia(Ostrów Maz.) wreszcie na swojej własnej kanapie!!!
ma_ruda replied to ronja's topic in Już w nowym domu
[quote name='jayo']no tak.. bannerek zdjac, o suni nie zapominac :-)[/quote] Pamiętamy o suni, ale chcemy wiedzieć więcej:cool3: -
Moja Fraszka ma ataki padaczki. Pierwszy pojawił się po ok. miesiącu pobytu u mnie. Wczesniej ok. 3-4 tygodnie była w domu tymczasowym i tam raczej nie miała ataków (w każdym razie nic o tym nie wiem). Wątpię, czy wcześniejsze badania ujawniłyby chorobę. Do dzisiaj nie wiem jaka jest przyczyna napadów. Chyba podobnie jak Ty mam lękowe nastawienie, chociaż całkiem odmienne doświadczenia (przypomnę, że o chorobie mojej Puni dowiedziałam się w przeddzień jej śmierci:-().Piszę o tym dlatego, że zastanawiam się, czy potrafisz być spokojna nawet wtedy gdy badania, które planujesz zrobić pieskowi, pokażą, że jest okazem zdrowia. Punia nigdy nie chorowała a ja i tak przez 12 lat niemal codziennie bałam się, że coś się stanie. Panikowałam kiedy nie zjadła pełnej miski; serce mi zamierało, kiedy wracając do domu nie słyszałam na schodach jej radosnego ujadania. Teraz tak samo jest z Fraszką, tylko że tym razem mój lek jest uzasadniony. Przyznam, ze stale podejrzewam u mojej suni różne poważne schorzenia, które mogłyby być przyczyną ataków epi : od guza mózgu po.....No właśnie dlatego trafiłam na wątek Małego: poszukiwałam informacji, czy zapaść tchawicza może objawiać się okresowymi drgawkami? Doszukiwałam się też objawów zapaści u Fraszki. Zrobiłam jej tylko badanie ekg, które wykluczyło chorobę serca; tyle tylko, ze ja jej (choroby serca) nie wykluczyłam:cool3:. Obawiam się, że ten lęk będzie mi towarzyszył już zawsze. Nie chcę oczywiście zniechęcać Cie do dokładnego zdiagnozowania tego szczęsciarza, którego wybierzesz. Raczej próbuję uspokoić samą siebie. Ale uczciwie przyznam, ze do dzisiaj nie daje mi spokoju mysl, że gdybym pół roku wcześniej zrobiła badania Puni, to może dzisiaj byłaby ze mną:-(
-
[quote name='iza_szumielewicz']Chcę wierzyć, że to Mały. Zaczęłam sobie z nim rozmawiać.:cool3:(cokolwiek o mnie pomyślicie) [/quote] Pomyślimy, że jesteś taka jak my: wszyscy podobnie zachowujemy się po stracie naszych najwierniejszych przyjaciół. A wybór następcy następczyni Małego na pewno będzie trudny. Ja to "przerabiałam" ponad rok temu. Kiedy w końcu zdecydowałam się, że będzie to Fraszka, byłam przekonana, że to jej poprzedniczka Punia wybrała ją dla mnie. I z pewnością coś w tym jest. Jedno nie ulega watpliwości- ten (ta?) wybrany przez Ciebie będzie szczęściarzem.
-
Lucky cudem uratowany od śmierci,już w nowym,wspanialym domku!!!
ma_ruda replied to _beatka_'s topic in Już w nowym domu
Czekamy, więc na swieże wieści:lol:. Tak długo tu była cisza, ze nawet stali bywalcy chyba zapomnieli o Lucku:oops: -
W wiadomościach rzeczywiście była informacja, że panowie byli prawdopodobnie pod wpływem alkoholu (nie słyszałam informacji, że "byli kompletnie zalani") i że rzucali psu patyki. Można więc panom zarzucic brak wyobraźni, można się ewentualnie domyślać, że tej wyobraźni pozbawił ich alkohol. Nie można jednak im odmówić tego, że świadomie, czy nie próbowali uratować psa. Tutaj własnie za to ich podziwiamy i doceniamy to co zrobili. Nie wiem, czy zasługują na miano bohaterów bez względu na to, czy byli trzeźwi czy pijani. Kilka lat temu byłam w podobnej sytuacji jak ci mężczyźni: mnie się udało uratować siebie i moją sunię. Zapewniam, że byłam trzeźwa. Wydaje mi się nawet, że jestem dość odpowiedzialna. Jednak zabrakło mi wyobraźni w momencie kiedy moja sunia weszła na zamarznięty zalew. Zabrakło mi też innego pomysłu, żeby ją uratowac, kiedy nie mogła samodzielnie wydostać się na powierzchnię lodu. Nie pamiętam, czy myślałam wtedy o zagrożeniu- miałam wybór: pomóc mojemu psu albo patrzeć jak tonie, ewentualnie odejść i nie patrzeć jak tonie. Miałam szczęście, że całe zdarzenie obserwował starszy pan, który mi doradził, żebym się czołgała po lodzie, a kiedy mimo wszystko lód załamał sie pode mną, dzięki temu panu zamiast bezskutecznie próbować wyjść na lód, dotarłam do brzego łamiąc go przed sobą. Nie czuję się bohaterką i nie oczekuję uznania, ale byłoby mi przykro gdyby ktoś oskarżał mnie o głupotę ( albo na przykład naduzycie alkoholu). W wiadomościach nie było natomiast zadnej wzmianki o tym jak zachowali się świadkowie tego tragicznego wypadku. Czy uznali, że nie warto ratować psa i pijanych facetów?
-
Kluczyk ['] Odszedł za TM...DLACZEGO!?
ma_ruda replied to Psiutka380's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Psiutka380']Widzisz Kluczyku nikt cię nie odwiedzi ani nie zapali świeczuszki. (*) -
Kluczyk ['] Odszedł za TM...DLACZEGO!?
ma_ruda replied to Psiutka380's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Potwornie się zdenerwowałam. To niewiarygodne. wiem, ze ludzie potrafią być okrutni, ale wciąż mam nadzieję, że nie aż tak. Nie pytam nawet, czy mozliwe jest ustalenie ich danych- pewnie nie. Miejmy nadzieję, że Kluczyk odpoczywa spokojnie i pamięta tylko, że był tu kochany. -
Super zdjęcia. Nawet na tych ostatnich widać, że mały był szczęśliwym psem. No i trzeba przyznać, że uroczym i pełnym wdzięku. Bardzo ciekawa jestem jak sie prezentował w czapce i butach:loveu:
-
Scrappy - mały, ale o wielkim sercu...
ma_ruda replied to Phoenix 93's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Światełko dla Scarppyego -
Światełko dla Łapówki. Czy sunia jest ofiarą sylwestrowych fajerwerków?
-
Cytat: [QUOTE] Napisał [B]iza_szumielewicz[/B] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=9239958#post9239958"][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images_pb/buttons/viewpost.gif[/IMG][/URL] [I]Wybaczcie. Nie radzę sobie z tą stratą. Ale rpzede wszystkim nie radzę sobie z tym, co zrobiłam (a właściwie czego nie zrobiłam) dla Małego w ostatniej chwili jego życia. To tak, jakby niespodizewanie zawiódł was najbliższy człowiek - jedyny, któremu ufaliście bezgranciznie. A nagle zostajecie sami. I odchodzicie zdziwieni, dlaczego tak się stało. Nie wybaczę sobie tego. Nigdy. [/I] [/QUOTE] Iza, Mały nie był sam!.Był z Twoją Mamą, która przecież też była mu bliska. Pisałam wcześniej, że być może on wybrał ten czas właśnie ze względu na Ciebie. Nie jest to wcale takie nieracjonalne; wiele psów szuka na te ostatnie chwile życia odosobnionego miejsca. Nie wiem dlaczego; może w ten sposób właśnie chcą intuicyjnie oszczędzić tych, których kochają? Może dlatego Mały nie chciał czekać na Ciebie? Jednocześnie wiem jak nam trudno w tej ostatniej chwili zachować spokój. Obawiam się, że Tobie też byłoby trudno zapanować nad swoja rozpaczą, przerażeniem. Mam nadzieję, że nie zabrzmi to nietaktownie, ale może tak było lepiej dla Malutkiego. Z pewnością byłoby mu trudniej odejść, gdyby przeżywał wtedy także Twój ból. Ważne jest to, ze zadbałaś, żeby nie był sam albo wśród obcych ludzi.
-
Podzielam opinię Asher i Eurane- powyżej nie napisałam tego dość jasno ale właśnie do tego zmierzałam. Poza tym bedę z uporem powtarzać: Ty nie masz żadnego powodu do poczucia winy. Zapewniłaś Malutkiemu szczęsliwe życie i zadbałaś o jego spokojne przejście na tę drugą stronę. Nie odszedł przeciez sam- była przy nim Twoja Mama.
-
Uważam, ze to ma sens tylko wtedy gdyby mozna byłoby udowodnić facetowi oszustwo i tylko wtedy, gdyby to było dla Ciebie ważne. Gdybyś miała robic ten test tylko po to, zeby dowiedzieć się czy to sa prochy Malutkiego, to odradzałabym Ci.
-
Miałam dzisiaj niezwykły sen o Puni. Była tu ze mną, trzymałam ją w ramionach, czułam jej ciepło i dotyk futerka. W tym śnie w odróznieniu od poprzednich, wiedziałam że Punia przecież umarła i nie mogłam pojąc jak to możliwe, że się myliłam, bo przecież jest: żywa i zdrowa. Zastanawiałam sie jak Was o tym powiadomić: przecież najpierw pisałam, ze nie wiedziałam, ze Punia była śmiertelnie chora a teraz okazuje się, że nie wiedziałam, że żyje. Teraz myślę, że cieszyłabym sie nawet gdybym tu usłyszała, ze jestem beznadziejną kretynką. Gdyby to nie był tylko sen:-(.
-
Iza, spróbuj mysleć przede wszystkim o tym, że Malutki już nie cierpi i wierzyć, że tam gdzie jest jest szczęśliwy. Na pewno nie ma pojęcia co wydarzyło się po jego odejściu. Nie obawiaj się, że go nie znajdziesz. Niezaleznie od tego czy ten facet Cię oszukał (niestety rzeczywiście wygląda to podejrzanie:shake:), Malutkiego będziesz znajdować zawsze w swoich wspomnieniach. Moze teraz wydaje Ci sie to trudne a nawet niemożliwe, ale przekonasz sie kiedyś, że najtrwalsze będą te dobre wspomnienia. Tylko od Ciebie zależy, żeby udało się je przywołać. Może spróbuj juz teraz opowiedzieć nam o Małym, przypomnieć te radosne chwile, które razem przeżyliście?
-
Przed chwilą odebrałam wiadomość od Szajbus: ten piesek potrzebuje pilnie pomocy: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=102680. Szabus, wkeiłam link narazie na 3 wątki z moich subskrypcji: 2 łódzkie i watek sznaucerów w potrzebie. Spróbuje jeszcze poszukać takich na których jest duży ruch.
-
Sznaucery w schroniskach - informacje bieżące - ZAJRZYJ i pomóż!!!
ma_ruda replied to malawaszka's topic in Sznaucer
PILNIE POTRZEBNA POMOC: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=102680[/URL] -
4.09.2006- 4.01.2008 Dzisiaj kolejny czwarty dzień miesiąca- już 16-ty od tego dnia, kiedy pożegnałam Punię. Tylko tym wyróznia się od innych dni. Codziennie tęsknię tak samo.
-
Ona, bardzo Ci współczuję. Moja sunia odeszła 1,5 roku temu z powodu guza na śledzionie. Do ostatniego dnia a dokładnie przedostatniego nie wiedziałam, że jest chora. Dzisiaj najtrudniej mi pogodzic właśnie z tym, że nie miałam szansy przeżyć "podwójnie" tych ostatnich dni (tygodni?, miesięcy?)- podwójnie rozpieszczać, przytulać.... Trudno przewidzieć jak długo Twój piesek będzie z Tobą, ale spróbuj teraz cieszyc się każdym kolejnym dniem.
-
Bardzo mi przykro. Wyobrażam sobie jak bardzo Ci teraz trudno. Spróbuj jednak myśleć o tym, że zrobiłaś wszystko co możliwe, żeby Malutki przeżył swój czas szczęsliwie, mimo strasznej choroby.