ma_ruda
Members-
Posts
1566 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ma_ruda
-
[quote name='noemik']czesc ma_ruda, twoja sunie dobrze pamietam, zabralysmy ja z perfi sprzed bramy schroniska, perfi tymczasowala ja i maluszki. kochana mordka.:-) musi byc dobrze.[/quote] Wszystko sie zgadza:lol:. Fraszka to tymczasowa Sisi;). I rzeczywiście kochana mordka- jest śliczna, grzeczna (no tak na 90%:roll:). Jej chorobę przyjmuje juz znacznie spokojniej ale to nie znaczy, że się nie martwię:-(. Ostatni atak miała na początku sierpnia, więc teraz juz staje się przewrażliwiona, bo moge spodziewać się w każdej chwili następnego. Tym bardziej, że teraz pogoda chyba jest "wrogiem" naszych padaczkowców. Fraszka na szczęscie ma lekkie ataki i objawy od początku są niezmienne. trzymam kciuki za zdrówko Elika. Też wierzę, że będzie dobrze:happy1:
-
U mojej suni średnia częstotliwość ataków to ok. 2 miesiące. Zdarzały się 3-4 miesięczne przerwy ale w ubiegłym roku na przełomie grudnia/stycznia miała kilka ataków co tydzień. Też się tym potwornie martwiłam ale na szczęście minęło i wróciło do "naszej normy". Mam nadzieję, że u Elika to też przejściowy kryzys i będzie już dobrze.
-
Ja dzisiaj bardzo żałuję, że Punia była tak "dobrze wychowana", że nie dzieliła ze mna łózka. Wprawdzie nie ja ją tak wychowałam; tyle tylko, że nie zniweczyłam:razz: wysiłków wychowawczych jej pierwszej pani. Dzisiaj, kiedy Fraszka korzysta z tego przywileju (a może to mój przywilej?;)), często patrzę na zdjęcie Puni i usprawiedliwiam się, ze to dlatego, że Fraszka jest chora, że dzięki temu, że mam ja w nocy "pod ręką" (no czasem na głowie:roll:) jestem spokojniejsza. Ale żałuję, ze przez "dobre wychowanie" Puni straciłam tak duzo godzin z jej życia, kiedy mogła być tuż obok. A teraz jest już tak daleko.
-
[SIZE=4]4 września 20064 września 2008 Punia już dwa lata biega po zielonych łąkach za Tęczowym Mostem. Wydaje mi się to tak dawno, gdy tęsknię i tak blisko, kiedy pamiętam tamten dzień. Ale tęsknię i pamiętam jednocześnie i niezmiennie każdego dnia od tamtego 4 wrzesnia. Mimo upływu czasu wciąż zdarza mi sie myśleć, że to sie nie stało, ze ona jest gdzieś blisko.
-
Kielce-pies po wypadku...Fionek już w nowym domu :)
ma_ruda replied to Fiona.22's topic in Już w nowym domu
[quote name='iza_szumielewicz']Doskonale. Znów nabiera gęstego lśniącego futra. I ciałka. [B]jest totalna jedzeniowa marudą.[/B] .[/quote] [B]marudą?[/B]:evil_lol:. Cos mi sie wydaje, że Fionek jest [B]totalnie[/B] rozpieszczony. Ale ja jestem za. Uwielbiam rozpieszczone pieski. Zwłaszcza cudze:lol:> Nie bedę Ci więc radzić, żebyś zabierała "zignorowaną" przez Fiona miseczkę i przechowywała w lodówce do następnego dnia:roll:. Przyznam jednak, ze sama tak robię kiedy Fraszce zdarza sie grymasić. Na ogół skutkuje;). -
------------------------
-
Wiem jak trudno sie pogodzić z taką stratą. Jedno co teraz może pomóc to wspomnienia. Teraz to pewnie jeszcze bardzo bolesne wspomnienia ale z czasem będzie łatwiej przywoływać te radosne, gdy Cony był zdrowy, młody i szczęśliwy. Dzisiaj na pewno znowu beztrosko biega po zielonych łąkach.
-
Sarcia - moja pierwsza wielka psia miłość
ma_ruda replied to Smile of Red Witch's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Piękna i mądra sunia; chociaż jej nie znałam, kiedy patrzę na zdjęcia jest mi smutno, ze nie ma jej juz z nami:-(. Tobie pozostały wspomnienia i nadzieja, że kiedyś znowu zobaczysz swoją Sarcię. Dzisiaj mozesz byc tylko pewna, ze tam za Tęczowym Mostem jest szczęśliwa. -
Chyba łatwiej bedzie Psoni dbać o to, żeby jej pani nadal znosiła z taką pogodą ducha tych niekompetentnych.... W naszym "ludzkim" swiecie ich niestety nie brakuje:cool3:
-
Też chciałabym, zeby wracały tylko te dobre wspomnienia, ale...sama przyznałaś, że to nie takie proste. Wciąz myślę, że byłoby mi łatwiej, gdyby Punia żyła tak długo jak to tylko mozliwe i odeszła "ze starości". Czy to mozliwe, że jej "starość" to było właśnie 14 lat i cztery miesiące?Mogłabym się z tym pogodzić, gdyby nie to, że tak nagle odeszła. Może gdybym miała czas przygotować sie na to, gdybym miała możliwość powalczyć o to żeby ją zatrzymać. Dzisiaj w ostatnią niedzielę wakacji te trudne wspomnienia wracają w szczególny sposób. Dwa lata temu to była ostatnia niedziela Puni. Potem był juz tylko poniedziałek:placz:
-
Dla mojej najukochanszej Puni.. [*]
ma_ruda replied to siwa891's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Punia odeszła za szybko- tak jak moja Punia i wszystkie psy, które tutaj wspominamy. Dla nas zawsze odchodzą za wcześnie, niezależnie od tego jak długo były tutaj z nami. Czy powracają w "innym futerku"? Ja wierzę, że tak. Na pewno jednak to dzieki Puni znalazłam Fraszkę, a Ty dzięki Puni odnalazłaś Żabę. -
[quote name='sasha']KRYSKA Z nie jest regułą,że po drugim ataku już trzeba włączyć leczenie!Konsultowałam się z 3 wetami i żaden nie powiedział,że już natychmiast Luminal,owszem myśleć o tym ale obserwować i jeśli ataki będą się powtarzać,nasilać i będą co raz intensywniejsze,wtedy zacząć działać![/quote] Mój wet. odradza mi podawanie leków przeciwpadaczkowych. Uważa, że skutki uboczne leków mogą być bardziej szkodliwe niż ataki. Więc dopóki ataki nie występują bardzo często i nie nasilają się trzeba rozważyć czy jest sens leczenia, które jak wiadomo tylko łagodzi objawy. Regułą jest natomiast, że padaczki nie rozpoznaje się po pierwszym ataku.
-
Kielce-pies po wypadku...Fionek już w nowym domu :)
ma_ruda replied to Fiona.22's topic in Już w nowym domu
Jak się miewa Fionek:confused: -
Koniecznie skonsultuj się z dobrym weterynarzem- jeżeli ataki powtarzały się z taką częstotliwością to bardzo niepokojące. Sama podejrzewałam, że ataki mojej suni mogą mieć podłoże emocjonalne (jest bardzo lękliwa) i za każdym razem łudzę się, że to może już ostatni- niestety w ciągo 1,5 roku tzn od kiedy jest u mnie miała kilka ataków ( różną częstotliwością- średni co 6-8 tygodni ale zdrzało sie 3-4 miesiace spokoju). Początkowo próbowałam je wiązać z "nadmiernym" stresem ale teraz mi sie wydaje, że to nie ma bezpośredniego związku . A przyczyn ataków moze być wiele i nie zawsze udaje się je zdiagnozować.
-
[quote name='sleepingbyday']eee tam, w nowym wątku też będą offy, zawsze tak jest, nie widzę sensu rozmawiania o jedym psie w dwóch wątkach...[/quote] Zabiorę głos w sprawie nowego wątku z punktu widzenia obserwatora losów Xantusia. Podzielam opinię sleepingbyday. Potencjalni zainteresowani adopcją zaczynają zwykle od pierwszego postu ( no i oczywiście tematu). Myślę, że niekoniecznie muszą "przedzierać się" przez cały wątek, zawsze maja możliwość dopytania się o aktualną sytuację. Ostatnie wydarzenia są zresztą na tyle pasjonujące, że mogą dodatkowo zainteresować losem Xanta i zachęcić do pomocy. Gdyby natomiast miały zniechęcić to dobrze, bo pozoli uniknąć kolejnej pomyłki. I jeszcze jedno- żeby stać sie więcej niż obserwatorem;) chciałaby wpłacić drobną kwotę dla naszego bohatera. A że kwota będzie drobna to chyba byłoby prościej na prywatne konto? Jeżeli mam rację to proszę o dane do przelewu.
-
piękny bernardyn??? ......MARYNA za TM
ma_ruda replied to ANETTTA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dlaczego nie chcecie wspominać tu Maryny? -
Dinusiu... Zawsze będę o tobie pamietać... :(
ma_ruda replied to Dinka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
tęczowe swiatełka dla Dinusi -
Będziemy pamiętać Z Tobą o Atenie
-
Na molo w Sopocie nie mozna wejść z psem:shake:. W Chłapowie nie powinno być problemu z wejściem na plażę.
-
TRZYMAMY ORAZ
-
Morus - nie było mnie przy Tobie
ma_ruda replied to szarotka11's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja też pamiętam. -
Ta pamięć jest nam potrzebna. Ja nawet sie boję, że z czasem coraz trudniej będzie przywoływać te wspomnienia. Potrzebuje nawet tych snów, którym towarzyszy wpraedzie lęk ale później mam poczucie, że chociaż przez chwilę mogłam jeszcze ją zobaczyć. Najbardziej żałuję tych ostatnich godzin, których nie wykorzystałam, żeby pobyć z Punią "na zapas". Zastanawiam się jak to mozliwe, ze sama się tego pozbawiłam. Ten nasz ostatni dzień to był mój pierwszy dzień pracy po wakacjach. Juz wtedy wiedziałam, że zostało nam niewiele czasu ale nie wiedziałam że tak mało. Myślałam, że to będzie jeszcze kilka tygodni. W najgorszym wypadku dni- ale nawet nie chciałam dopuszczać takich myśli. Rano wychodziłam z domu z nadzieją, że kiedy po powrocie pójdziemy do naszego weterynarza to poda jakieś leki, które przynajmniej poprawią samopoczucie Puni. Łudziłam sie jeszcze, że wczorajsza diagnoza okaże sie wielką pomyłką. Gdybym wiedziała, że w zamian usłyszę, ze to już może być tylko kilka godzin zostałabym w domu. Do lecznicy poszłam natychmiast po powrocie z pracy. A później to już był koszmar- przejazd przez pół miasta w godzinach szczytu na powtórne USG, powrót do domu i znowu do lecznicy z potwierdzoną diagnozą i jednocześnie niestety prognozą, że to już kwestia godzin. Czas na decyzję: czy pozwolić Puni odejść i oszczędzić jej cierpienia w tych ostatnich godzinach. I jeszcze chwila nadziei- może uratuje ja operacja. Znowu przeprawa przez pół miasta na zabieg. No i ........już wiadomo:-(. Zabrakło mi w tym dniu czasu na to co takie ważne- na pożegnanie. Gdybym dzień wcześniej potrafiła uwierzyć, że ona odchodzi nie straciłaby ani minuty z tych ostatnich godzin.