ma_ruda
Members-
Posts
1566 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ma_ruda
-
Stęskniłam się za Xantem:razz:- co u niego?
-
Cieple odejscie balbiny 22,02,09
ma_ruda replied to wiewiora1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Przeczytałam wczoraj tę niezwykłą wiadomość i nie wiedziałam co napisać:razz:, bo.....nie mogłam uwierzyć w takie szczęście Balbiny i Marsa:multi:. Zastanawiałam się czy dobrze zrozumiałam to co do tej pory czytałam? Dopiero co cieszyłam się, że Balbina będzie miała domek ale w tej radości przeszkadzał mi żali, że Mars zostanie sam. A tu taka niespodzianka. Rzeczywiście to jak sen. Pies?- nie napiszę co teraz czuję, bo......czuję sie onieśmielona:oops::Rose: -
Za to dzisiaj pierwszy zimowy dzień- ja niestety jestem odporna na uroki zimy. Punia chyba też nie okazywała specjalnego entuzjazmu. W moich wspomnieniach widze ją ze śnieżnymi kulami przyklejonymi do łapek; czasem te kule były naprawdę ogromne. Wygladała wtedy zabawnie ale nie wydaje mi się, żeby ją to bawiło:razz:
-
Czy Psonia lubiła zimę? Pewnie tak- wyobrażam sobie jej szaleństwa na śniegu;)
-
KRAKÓW - wątek zbiorczy psiaków pod opieką karusiap i Jagienki
ma_ruda replied to Jagienka's topic in Już w nowym domu
Jeżeli tylko "zidentyfikuję" jamnisia to oczywiście będę miała go na oku;)- napisz na PW, w którym bloku ma zamieszkać? Nazwisko osoby, która go ma adoptować prawdopodobnie nic mi nie powie- znam tylko ludzi z mojej klatki; innych z widzenia rozpoznaję głównie po ich psach. Czy piesek ma wątek na dogo? -
Przycięłam i powiekszyłam Poziomkę, żeby było dokładniej widać jej urodę:loveu: [IMG]http://img165.imageshack.us/img165/3594/f73c83d7132919b8medgh8.jpg[/IMG] [IMG]http://img165.imageshack.us/img165/4508/177b16d65de78478medkh8.jpg[/IMG]
-
KRAKÓW - wątek zbiorczy psiaków pod opieką karusiap i Jagienki
ma_ruda replied to Jagienka's topic in Już w nowym domu
Ja mieszkam na Piastów- moze to ktos kogo znam? -
Cieple odejscie balbiny 22,02,09
ma_ruda replied to wiewiora1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Też tak sądzę. Może dla Balbiny rozwiazaniem byłby sedalin? Moja sunia tak podróżowała z Krakowa nad morze (ponad 10 godzin pociagiem + ponad godz. w autokarze + nowe miejsce pełne obcych ludzi). Mam wrażenie, że nie zauważyła, że zmieniła miejsce pobytu a jednocześnie była w całkiem dobrym kontakcie. Nie wiem jakby było bez sedalinu, bo to była jej pierwsza podróż ze mną ale ogólnie sunia jest bardzo lękliwa i mam problem nawet kiedy chce wejść z nią do sklepu. -
Cieple odejscie balbiny 22,02,09
ma_ruda replied to wiewiora1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wciąż boje sie zapeszać:oops:, ale jeżeli od szczęscia dzieli Balbine już tylko transport , to chociaż podniosę -
Ja też sie cieszę, że się odezwałaś. Przyznam, że byłm troszkę zaniepokojona Twoją nieobecnością. Mam nadzieje, że jest i bedzie coraz lepiej:happy1:
-
Zenusiu to dla Ciebie...Twoi przyjaciele tesknia nadal...
ma_ruda replied to martitaa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
W taki dzień jak dzisiaj- pochmurny i smutny, pocieszam się, że tam za Tęczowym Mostem zawsze świeci słońce -
Hapiczko, na zawsze pozostaniesz w moim sercu...
ma_ruda replied to Ola164's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dzisiaj tak pochmurno i jeszcze bardziej nam smutno, ze nie ma tu z nami naszych piesków. Za to tam za Tęczowym Mostem zawsze jest słonecznie i ciepło. -
Morus - nie było mnie przy Tobie
ma_ruda replied to szarotka11's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Za Tęczowym Mostem zawsze świeci słońce -
Dzisiaj jest ponury, pochmurny dzień. Ale tak jest u nas. Za Teczowym Mostem przecież wciąż świeci słońce
-
Tradycyjnie- niedzielne odwiedziny u Psoni
-
Podejrzewam, że wolą "bulić kasę na chemię", bo tak jest prościej, tzn. podawanie psu tabletek, czy zastrzyków wymaga mniej wysiłku niż kąpiele w boraksie:cool3:. Przyznam, że moje zainteresowanie losami Atosa w dużej mierze jest spowodowne podziwem dla tego co dla niego zrobiłeś. Jestem pewna, że nie kazdego na to stać i nie o pieniądze tutaj chodzi. Mam koleżanke, której pies choruje na nużycę. Nie wiem czym ją leczy ale niestety mało skutecznie. Oczywiście zainteresuje koleżankęTwoja metodą ale szczerze wątpię, czy zdecyduje się chocby spróbować:-(.
-
[quote name='sleepingbyday']pocieszam sie, ze jka 2 miesiąc etemu było robone 3 usg, to plamka była bez zmian.... oby do piatego...[/quote] Najważniejsza jest diagnoza w porę. Gdyby moja Punia miała zrobione USG kilka miesięcy a może tygodni a nawet dni wcześniej prawdopodobnie żyłaby dłużej- nie wiem czy do dzisiaj, bo teraz miałaby już 16, 5 roku. Ja nie mam pojęcia kiedy jej choroba się rozpoczęła; wszystkie objawy które poprzedno tak szczegółowo opisałam, niekoniecznie musiały mieć związek z guzem śledziony. Jednak trudno mi uwierzyć, ze taki olbrzym uróśł w ciagu kilkunastu godzin. Tylko, że wcześniej nie było nic na tyle alarmującego co skłoniłoby mnie do zrobienia badań. Te dolegliwości o których pisałam były rozłożone w czasie i dlatego każda osobno nie wydawała się groźna. Ja dopiero wtedy gdy dowiedziałam się, że jest ten guz zaczęłam doszukiwać się sygnałów, które mogłam przeoczyć. Operacja Puni nie udała się tylko dlatego, że była za późno i nie udało sie wyciąć tego potwora. Nawet jezeli to był guz złośliwy to po wycięciu jeszcze mozna byłoby z nim walczyć (raczej nie było przerzutów). Wprawdzie nie wiem czy gdybym wiedziała wcześniej zdecydowałabym sie na operację. Prawdopodobnie bałabym się ryzyka związanego z wiekiem. Ja nie moge sobie darować, że nie zrobiłam przynajmniej morfologii wtedy gdy Punia miała tę krwawą biegunkę. Może wtedy juz coś się działo? [QUOTE] ona tez je ziemię! nie z doniczki, ale na spacerze, w jedym miejscu - tam jedza ziemię wszytskie psy, więc byliśmy przekonani, ze jakas silnie mineralna jest, ale się znaiepokoiłam. [/QUOTE] Zjadanie ziemi może ale nie musi chyba świadczyć o braku minerałów Sądzę jednak, że jest to bardzo prawdopodobna przyczyna.. U Puni apetyt na ziemię pojawił się kilka dni przed rozpoznaniem nowotworu dlatego przypuszczam, że to guz pożerał witaminy z jej organizmu. Wczesniej miała okresy nietypowego apetytu np. na chusteczki higieniczne albo papier toaletowy (potrafiła wrąbać cała rolkę włamujac sie w tym celu do łazienki) Wtedy mnie to bawiło ale byc może to tez nie było tylko dziwaczne upodobanie kulinarne Puni? Dzisiaj wiem jedno: gdybym mogła wrócić czas nie zlekceważyłabym żadnego nietypowego zachowania psa ani pozornie banalnych dolegliwości, których nie dałoby sie powiązać z konkretną przyczyną. Zapewniam jednak, ze nie popadłam w paranoję! Punia ma następczynię- Fraszkę; z pewnością jestem teraz bardziej uważna ale nie wpadam w panikę gdy Fraszka "kichnie" i nie robię żadnych badań tylko po to, żeby sprawdzić czy na pewno wszystko jest w normie.
-
[quote name='sleepingbyday']teraz już?? wczesniej trawę żarła, może to bardziejsze zatrucie żołądkowe?od razu tak lecieć z pierwszym objawem? rano było ok....[/quote] Myślę, że nie ma powodu do paniki ale badania krwi (jeżeli nie robiłaś) warto możliweie szybko zrobić niezależnie od tego, czy teraz to tylko jakas banalna dolegliwość. Miałam wątpliwości, czy dzielić sie tutaj swoim doświadczeniem (nie pamietam tez, czy juz kiedyś jednak o tym tutaj nie pisałam), bo własnie nie chce nikogo niepotrzebnie straszyć: guzy na śledzionie są bardzo różne- od całkiem niewinnych do takich, które rozwijają sie [B]podstępnie, bez charakterystycznych objawów[/B]. [B]Tak było z moja Punią[/B]- [B]miała guz na śledzionie[/B]. Może gdybym w porę spanikowała, "nie chowała głowy w piasek" gdy mnie coś niepokoiło Punia byłaby dzisiaj ze mną:-(. Miała 14 lat i 4 miesiące. wcześniej nigdy poważnie nie chorowała. Do pierwszej wizyty u weterynarza (poza szczepieniami oczywiście) skłonił mnie [B]maleńki guzek na powiece[/B] Puni. To było kilka miesięcy przed.... Guzek został wycięty, wet. stwierdził, ze to wygląda na "dzikie mięso" i nie widział potrzeby badania histopatologicznego. Kilka dni po zabiegu nagle pojawił sie [B]problem z tylnymi łapami[/B]- wygladało to jak porażenie. Zaaplikowałam jej wtedy leki p/bólowe i dolegliwości błyskawicznie ustąpiły. Kilka dni później- [B]krwawa biegunka[/B]. Konieczna była kilkudniowa kuracja. Wtedy wet. powiedział, że jak nie minie to trzeba zrobić badania krwi. Ale minęła. Piszę o tym, bo dręczy mnie podejrzenie, że może ten guzek na oku miał związek z tym co stało sie kilka miesięcy później. Miałam wrażenie, że od tego czasu Punia [B]zaczęła się dość gwałtownie starzeć. Miała coraz większe problemy z chodzeniem, coraz mniej wigoru.[/B] Tak jak bajadera- sądziłam, że w jej wieku to naturalne. poza tym nic się nie działo aż do lipca-sierpnia (zabieg na oczku miała pod koniec listopada). Wtedy poza tym, że już nie mogła wychodzić po schodach (wciąż myślałam: to stawy- normalne w jej wieku), [B]traciła wzrok[/B] (też sądziłam, że nic w tym dziwnego ale dzisiaj nie wiem, czy rzeczywiście?- może to nie wzrok tylko ból powodował, ze traciła orientację?). Wreszcie któregos dnia zauważyłam, że Punia [B]zjada ziemię. [/B]Wtedy myślałam, że nigdy wcześniej tego nie robiła ale w domu odkryłam, że sunia buszuje w doniczce z fikusem i że brakuje tam pół doniczki ziemi! Poszłam z nia do weterynarza przekonana, ze to poprostu niedobory witamin czy minerałów. Wet zaaplikował suni preparat witaminowy. poza tym dostała wtedy sterydy a póxniej Arthroflex na bóle stawów. Poza tym weterynarz po badaniu uznał, że Punia jak na swój wiek świetnie sie trzyma. Zaniepokoiło go jedynie, że mimo kuracji sterydowej Punia [B]reagowała silnym bólem na dotyk tylnych łapek. [/B]To było dokładnie dwa dni przed... Byłyśmy na działce poza miastem, był upalny dzień, Punia była bardzo słaba, ale do tego sie przyzwyczaiłam: źle znosiła upały. Troche mnie zaniepokoiło, że [B]bardzo duzo piła.[/B] W czasie tego pobytu na działce lekko [B]zwymiotowała żółcią z odrobiną treści żołądka. [/B]Nie był to dla mnie żaden alarmujący objaw- zdarzało się to w "najlepszych czasach" ale...ostatni chyba częsciej [B]wymiotowała [/B]własnie[B] niestrawionym pokarmem. [/B]Wieczorem nie miała apetytu- zmartwiłam sie jak zawsze ale przez myśl mi nie przeszło, ze tym razem to naprawdę poważny objaw. Rano zauważyłam, że ma [B]wzdęty i twardy brzuszek. [/B]Teraz już bardzo przestraszona pojechałam natychmiast do całodobowej kliniki (to była niedziela). Wizyta trwała 10- 15 minut. W tym [B]USG- diagnoza: guz w jamie brzusznej + [/B]zastrzyk "poprawiajacy komfort zycia", którego pozostało Puni najwyżej kilka dni:placz:. Zrozpaczona, nie wierzyłam, byłam oburzona, ze po kilku minutach taki wyrok!!!!!!!! W poniedziałek poszłam do naszego weterynarza. Powtórne USG potwierdziło diagnozę, z tą tylko róznicą, ze lekarz zaproponował operację, bo jeżeli ten guz jest na sledzionie (a nie na wątrobie) to jest 20% szansy na powodzenie (na USG nie było widać gdzie ten guz jest; [B]był ogromny, zajmował 2/3 jamy brzusznej)[/B] Miałam wybór: 20% z operacją i 0% bez. Wieczorem Punia nie obudziła sie z narkozy: guza nie udało się usunąć; podobno wychodził ze sledziony ale był głeboko "powrastany". Zapomniałam o jeszcze jednym przeoczonym przeze mnie objawie: [B]utracie wagi. [/B]Punia była "puchata" wiec nie było widać, że schudła. Ale kiedy było już po wszystkim uswiadomiłam sobie, że wtedy gdy zaczęłam ja wynosic po schodach była lżejsza, niz parę miesiecy wcześniej. Ale mimo tego wielkiego guza na zewnatrz nie były widoczne żadne zmiany. Dopiero w ostatnim dniu miała wyrażnie powiększony brzuch. I też w ostatnim dniu: [B]ciemny i gęsty mocz[/B] ( taki, ze nie wsiąkał w ziemię). Jeszcze raz zapewniam: nie napisałam tego, zeby straszyć- guzy sledziony na ogół dobrze rokują, bo są stosunkowo łatwe do usunięcia a brak sledziony nie upośledza funkcjonowania organizmu w sposób zagrazajacy zyciu. Jednak historia mojej Puni pokazuje, że nie mozna lekceważyć nawet pozornie niewinnych objawów, bo moze być za późno. Trzymam kciuki za Wasze pieski. Na szczęscie na tym wątku więcej jest optymistycznych historii i miejmy nadzieję, że nie będzie juz takich jak moja.:happy1:
-
Fotki znad morza wywołały we mnie poczucie niesprawiedliwości:-(. Szczęściarz z tego Atosa. Tęsknię za spacerami brzegiem morza (oczywiście w towarzystwie Fraszki). W dodatku te zdjęcia... są fantastyczne ale przez to jeszcze bardziej mi żal. A miało tu być terapeutycznie;). Na szczęscie Atos niezmiennie poprawia mi humor:lol:
-
Zenusiu to dla Ciebie...Twoi przyjaciele tesknia nadal...
ma_ruda replied to martitaa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Instrukcję wklejania zdjęć wysłałam na PW. Mam nadzieję, że wkrótce zobaczymy tu Zenusia. -
Cieple odejscie balbiny 22,02,09
ma_ruda replied to wiewiora1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:kciuki: Boję się, żeby nie zapeszyć dlatego nie przyznam się, ze się cieszę, ale kciuki nie zaszkodzą. Trzymam też za Marsa:kciuki: -
Cieple odejscie balbiny 22,02,09
ma_ruda replied to wiewiora1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A ja już myslałam, że pies? zna jakieś nowiny i tylko czeka na ich ogłoszenie:cool3:. Trochę się rozczarowałam:-(. No ale dobrze, że chociaż nie jest...bardziej źle.