Jump to content
Dogomania

muminka

Members
  • Posts

    253
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by muminka

  1. am - dzięuję. ja za kennego też kciukasy trzymam.
  2. frodo pływa prawie codziennie - uwielbia wodę w każdej postaci. mam szczęście że nad morze na plaże gdzie mogą pływać psy mam około 15 minut samochodem. a w zasięgu 15 minutowego spaceru od domu mam dwa stawy. więc pływanie mamy często... nic nie kuleje, biega, skacze jak nakręcony. z wody wyjśc nie chce wręcz. śmieję się że wodołaza mam, a nie typ donka...
  3. ok, jestem załamana. wróciłam właśnie po godzinnej konsultacji z profesorem odnośnie wyników krwi frodziszona. poziom wapna się obniżył pomimo doustnych preparatów. co ja mówię -obniżył... spał na łeb, na szyję... ca : p wynosi 1:1 wskazania na najbliższy czas: 10 zastrzyków dożylnych z koktailem witaminowo-wapniowym, uderzeniowa dawka pojedyńcza witaminy D3 i preparat Trauma coś tam -który ma być lekiem homeopatycznym... oraz żadnego skakania, uwaga na schody i ogólnie pilna obserwacja czy aby nie kuleje. jestem głupia i nie wiem czemu aż mi się ryczeć chce.
  4. ty będziesz opierniczana czy ty będziesz opierniczać :diabloti::diabloti::diabloti:? eee, browar dobry na nerki, i na sen. ale niedobry dla mojej wagi, oj niedobry. ale pies i tak nie patrzy na moją wagę, więc co mi tam :razz:
  5. właśnie siedzę przy drugim (browarku) i staram się oddech odzyskać... przemaglowały mnie dziś psiaki :)
  6. wet pasuje do mnie- to samo poczucie humoru :diabloti: a na serio są bardzo fajnym zespołem, a najważniejsze - znają się na zwierzętach. a jak nie potrafią pomóc- wysyłają do ekspertów. [SIZE=1]ps. dostałam łapkę, dostałam łapkę![/SIZE]
  7. bark to ja mam tak zwany "luźny" dzięki paru dawnym kontuzjom. żebra połamane też miałam, więc wiem jaki to ból. z konia też spadłam... nie ma to jak urozmaicone życie :razz: urozmaicone bólem i kontuzjami i siniakami :diabloti: może ja jestem masochistką, to by tłumaczyło niemca na horyzoncie:mad:
  8. psiur mi chyba zwichnął bark. szedł spokojnie i nagle wyrwał się. i jak ja jutro pójdę na szkolenie? lewy bark mnie tak boli... no ale pies jest szczęśliwy - godzina pływania w stawie i dwie godziny spaceru zakończone kąpielą. mój pies jest nienormalny :stupid: - siedział godzinę w wannie taplając się jak dziecko...
  9. no żesz... miałam nadzieję że to się ustabilizuje. jeszcze weterynarz mnie pocieszył że najgorszy okres przed nami. ja piórkuję, weci czasem mnie dobijają - z uśmiechem na twarzy podają ci takie informacje...
  10. [quote name='ayshe']uwazaj na magnez;)[/quote] to znaczy? ma w dolnej granicy normy, ale czy też powinnam patrzeć na stosunek magnezu do innych wartości? buu...
  11. frodo nadal ma za niski poziom wapna w stosunku do fosforu... będzie dostawał jakieś piguły na to, jeszcze nie wiem co, bo w poniedziałek dopiero mamy iść na rozmowę... a miałam nadzieję że to się unormuje.:-(
  12. moje szczeniaki dostawały ppp (albo large breed, albo sensitive dla szczeniaków)oraz twarożek zgodnie z zaleceniami ayshe (twaróg, miód, wapno i dwa razy w tygodniu żółtko), frodo dodatkowo surowe mięso wołowe, lub gotowane kuraki, serca, czasem (rzadko) wątróbki, czasem też rybę (mięsko ogólnie 2 razy w tygodniu na smak zamiast jednego posiłku). teraz przeszliśmy na bewi dog junior i frodo dostaje do tego mięsko (dwa razy w tygodniu, jak nie mam surowego wołowego to dostaje takie wygotowane różne, w sensie wołowina, kurak, trochę serca i wątroby, wszystko w naturalnej galarecie); dodatkowo algi, witaminy i wapno (z jogurtem). nie ma żadnych problemów ze stawami (tfu, tfu), ma piękną sierść, bez alergii (raz miał po frontline), bez problemów żołądkowych (misio niestety ma problemy żołądkowe - zje kość - sraczka, zje mięso -sraczka...). niestety waży 32 kg :-o(6 miesięcy i 1 tydzień), a cholera jest niejadkiem :cool1:. do tego ma za niski poziom wapna we krwi w stosunku do fosforu:shake:.
  13. na nieszczęście muszę chodzić do pracy, gdzie czasem psa zabieram (we wtorki i czwartki) ale nie zawsze (co ma wady i zady:cool3:). ogólnie to nie mogę narzekać - frodo daje mi tyle radości (cielęcego uśmiechu:oops:) że jakoś na razie nie boli mnie to że cały czas spędzam z psem i wszystkie pieniądze ostatnio wydaję na psa, a sobie to kupiłam spodnie za 30 zeta, żeby mieć drugie na zmianę na ćwiczak :diabloti::diabloti::diabloti:. oczywiście daje mi też masę siniaków (właśńie kolorków nabierają 3 nowe:mad::mad::mad:) oraz znudzone spojrzenia znajomych którzy rozmowy zarzynają od pytania "co u psa?":evil_lol:
  14. wiecie co? ja wymiękam. pies mnie wykończył. okazuje się że mój kundel jeśli nie ma 2 godzin pływania, 2 godzin spaceru i 1,5 godz szkolenia dom mi roznosi. a raczej: -przychodzi i wciska mi zabawki w ręce -zrywa się za każdym razem jak ja wstanę i z nadzieją wypisaną na zadku pędzi pod drzwi - bawi się zabawkami tuż obok mnie, po czym jak nie zareaguję układa się na moich stopach i jęczy (tzn. wzdycha tak głośno jakby jęczał) - ogólnie wzbudza we mnie ogromne poczucie winy. więc pańcia zamiast się przebrać po całym dniu pracy, gdzie zarabia na szkolenie, karmę, witaminki, sprzęt do szkolenia, zamiast usiąść i zjeść w spokoju obiad co zrobiła? wzięła psa na 2 godziny spacer połączony z powtórką ze szkolenia... a teraz to nawet jeść mi się nie chce (dobry sposób na dietę :cool3::cool3::cool3:)
  15. AM - trzymam kciuki :glaszcze: mimoza, ayshe - dziękuję za wyjaśnienie. jaki ze mnie beton :wallbash:!. kiedyś nawet czytałam ale jakoś nie zajarzyłam. ale kto pyta nie błądzi, nie :cool3: ? a przynajmniej tak sobie powtarzam...:evil_lol:
  16. to rzeczywiście miłe wiadomości. a teraz głupio spytam - co to zw?
  17. to jest jakiś klub? :diabloti::diabloti::diabloti: ale ja nie żartuję. toż dopiero parę razy naocznie widziałam jak obrona wygląda. mieliśmy drobne przymiarki (skórzana szmata, gryzak ze skóry, przeciąganie się, trzask bacika :razz:) ale to wszystko. a seminarium ma być w październiku.... do tego czasu nie będziemy na poziomie ipo I :roll:, raczej będziemy mocno początkujący:oops:. jojczę, jojczę, a jak kasę znajdę to i tak pewnie się zapiszę. a później ze wstydu się zapadnę. ok, już nie jojczę. manhart, jupii!
  18. no a my dziś się wzieliśmy i pojechaliśmy do weta. rtg - czyste, wszystko cacy (przód i tył). wyniki krwi w piątek. więc moje strachy raczej były wymysłem wymęczonego szkoleniami umysłu :eviltong:
  19. łatwo powiedzieć - idź. toż ja jestem młotkiem, betonem który na niczym się nie zna. jak na razie mamy problemy z równaj... dołek ciąg dalszy.
  20. hmm... seminarium z manhartem z zakresu obrony. niby dla psów na poziomie IPO I ale jest również Wyjątek dla młodych psów - „jak rozpoczynać pracę obrończą”. iść czy nie iść? poszłabym, ale czy iść z młodym? my od obrony jescze daleko jesteśmy. trener namawia mnie żebym szła. do września mam czas.
  21. sajo? jakieś wieści? am - ściskam kciuki... tak nawiasem mówiąc, to dziś z frodem chyba pojadę do weta. po pierwsze badanie krwi, po drugie prześwietlenie, a po trzecie... ja chyba jestem przewrażliwiona, ale obserwuję ostatnio frodka i coś jest co mi się nie podoba. pewnie histeryzuję, bo nawet palca na tym nie mogę położyć, w sensie nie umiem wytłumaczyć co mi się nie podoba. jakoś tak mniej koncentracji na szkoleniu, parę razy dziwnie na spacerze zakulał. nie wiem.
  22. e tam - po prostu zawsze jak ktoś się pyta o hodowle piszesz to samo. przyznam się że od razu na stronie szukałam tych informacji :evil_lol:. tak mnie wyszkoliłaś, a nawet nie jestem twoją kursantką :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  23. do morza to ja mam 5 km. i to do zatoki, gdzie np dziś tafla jest jak na jeziorze, więc popływać można. tylko co z tego jak teraz muszę przypłacić to katarem i opuchniętymi oczami?
  24. BeataG, powiem tyle - po 1,5 godziny w strugach deszczu (nie padało - lało) byłam mokra od stóp do czubka głowy i ledwo co widziałam (okulary mi zamokły). do kolan byłam pokryta warstwą błota, a piasek to mi miedzy zębami chrzęścił. (ale to było w niedzielę) a dziś zaliczyliśmy pływanie w morzu - padał deszcz, woda dla mnie zimna i pełna martwych glonów. ale nic, żeby psy zaliczyły swoje pływanie pływaliśmy przez ponad godzinę... nogi mam fioletowo zielone (siniaki), ramiona spalone (treningi w słońcu) i wykończona...
  25. ja tam chyba naprawdę popadnę w nałogi. psy mnie wykańczają. psychicznie i fizycznie. a raczej psychicznie to ja sama siebie wykańczam, bo kurna widzę że im dalej, tym gorzej. mam wrażenie że wszystko źle robię. frodo jest psem który szybko się uczy, ale to oznacza że szybko może się "źle" nauczyć. np. ostatnio ciepie mi piłki pod nogi. lub dziabie mnie w czasie równaj. misio natomiast potrzebuje tyle mojej energii żeby się rozkręcić, a do tego chwila nieuwagi i cała jego koncentracja znika. pies się wyłącza, gaśnie w sekundę. i od nowa trzeba go rozkręcić, co wtedy się najczęściej nie udaje. chciałabym z frodem dojść do ipo. kiedyś, kiedyś... ale coraz częściej zaczynam wątpić. czy ja dam radę. czy dobrze robię to czy tamto. musiałam sobie ponarzekać. jeszcze pogoda jest dobijająca (nie ma to jak ćwiczyć z psami przez 1,5 godziny na deszczu...)
×
×
  • Create New...