Jump to content
Dogomania

muminka

Members
  • Posts

    253
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by muminka

  1. nie śmiej się... brat wczoraj stwierdził ku mojemu przerażeniu że chciałby jeszcze jednego owczarka... z 3 psami na szkolenie nie będę jeździła. już z dwoma dostaję bzika... a co ja gadam, jasne że bym jeździła... ja za miętka jestem... na razie muszę mu ten pomysł wybić z głowy :cool1:
  2. aaa, dziękuję za rady. rzeczywiście nie pomyślałam o piłce pod brodą lub pachą. dziś chodził na szkoleniu z linką na dupsku (to się chłopak zdziwił :cool3:). prostował się ładnie i przestał pogryzać. filmik nakręcę jak uda mi się kogoś na trening ze mną zaciągnąć, bo raczej się nie rozdwoję... ostatnio staram się dużo sama ćwiczyć, żeby te podstawy weszły nam w krew, ale co rusz się boję że może coś knocę... spryciarz sam nauczył się patrząc na labka robić nogę z obejściem (do tej pory robiliśmy bezpośrednio :oops:) oraz komendy popraw (naprawdę go tego nie uczyłam, a dziś powiedziałam popraw to ruszył dupek i poprawił - szczęka mi opadła do trawy). ja się chyba z motyką na słońce porywam. (taki nastrój depresyjny mnie ogarnął, że nie podołam, bo jeśłi ayshe pisze że miernota szkoleniowiec z niej, to ja już jakiś robak totalny jestem...)
  3. echem. mam problem który trochę narasta. w czasie ćwiczeń z frodem on się tak napala na piłeczkę że świata poza nią nie widzi. chodzi wtedy na równaj bokiem (tzn pod kątem do mnie, tyłek mu ucieka do przodu). jak chowam piłeczkę to się tak denerwuje na mnie że mnie podgryza po nogach (mimo moich reakcji czyli komendy i fe i pociągnięciu za smycz). było już z tym podgryzaniem lepiej, teraz (między innymi przez przerwę w szkoleniu) jest gorzej. potrafi też wyskoczyć do piłki i ugryźć mnie w rękę (przez przypadek). poza tym nigdy mnie nie ugryzł - ani przy przeciąganiu się, ani przy zabieraniu innych rzeczy. jest psem super łagodnym i pogodnym, tylko jak tą treningową piłkę widzi to diabeł w niego wstępuje. jak oduczyć go tego podgryzania? jak dobrze wykonuje równaj dostaje w nagrodę piłkę.
  4. nie znam się edi, ale mam wrażenie że jeśłi będziecie się z TZ upierać to poniesiecie koszty procesu którego wynik jest raczej z góry przesądzony na waszą niekorzyść. mam na ulicy kobietę która sobie wmówiła że ja froda na nią i jej pieska szczuję (ma yoreczka). moje tłumaczenie że frodo to jeszcze młody pies, który chce się przywitać, poniuchać, pobawić zbywa twierdząc że to groźny pies. nie wykłócam się. jak ją widzę biorę froda na krótką smycz i robimy równaj. a ona i tak wrzeszczy na mnie abbym mocno trzymała mojego psa...
  5. to ja też wtrącę 3 grosze. o frodzie nie będę pisała, tylko o misiu. misio niestety pochodzi z pseudohodowli. nie ma jądra, ma okropną dysplazję, problemy przewodu pokarmowego. charakter też ma trudny. weterynarz pochłonął już niewiarygodne sumy. najgorsze jest patrzenie na jego cierpienie. najgorsze jest to uczucie niechęci które czasem mnie nachodzi ( bardzo mi wstyd), kiedy znów coś jest nie tak, kiedy znów muszę z nim jechać do wet, kiedy nie mogę wziąść 2 psów na spacer, bo jeden szaleje i lata za piłką a drugi po 10 minutach zaczyna kuśtykać. a przecież kocham tego psa jak własnego.
  6. wynik ujemny - znaczy się nic nie znaleźli... teraz myślimy co dalej... normalnie się wykończę.
  7. nosi mnie... o 16 mam dzwonić po wyniki biopsji misia. niby weterynarz zapewnia że na 99% to nie nowotwór, i niby to nie mój pies, ale ja już nie mogę wysiedzieć. miałam kota który miał nowotwór w tym samym miejscu... dwa lata walczyliśmy zanim ból nie pokonał nas :-( no i głupia się poryczałam. najgorsze jest to że nadal nie wiemy co dalej. jak nie jest to nowotwór, to co? sączek? czekać? a misio nadal ma garba jak wielbłąd...
  8. współczuję...
  9. [quote name='monia3a']Już sama nie wiem co robić :-( Badania są dobre, właśnie wróciłam z miasta a nie było mnie raptem 3 godzinki i co widzę znów siku 2 razy na świeżo wypranym łóżku :-( Ja to ja ale mój TZ stwierdził, że trzeba będzie zrobić jej kojec na zewnątrz i trzymać ją tam w czasie naszej nieobecności, choć to nie jest rozwiązanie idzie zima i albo trzymamy psa w domu albo na podwórku. Nie mam możliwości zamknąć jej w jednym pomieszczeniu ponieważ nie mamy drzwi w mieszkaniu tylko do sypialni i pokoju córki ( które są zamykane przed wyjściem ) Ręce mi opadają a tak się szczyciłam i chwaliłam wszystkim jaka ona mądra bo nie siusia w domu. Mam za swoje !!![/quote] spokojnie- może coś się zmieniło w domu ostatnio? może sunia jest bardziej znerwicowana? jeśli nie ma możliwości zamykania jej w jednym pomieszczeniu to możecie pomyśleć nad klatką lub płotkami dla suni. klatka i tak może się przydać do transportu, płotki natomiast można rozstawiać w domu lub w ogrodzie. ps. radziłabym te drzwi do sypialni jednak zamykać, tak aby do sypialni nie miała dostępu.
  10. ale musisz sie napracować aby psy się najadły :) ja się nie przejmuję. frodo czasem zje 100 gr karmy na cały dzień, czasem 400 gr (według worka i trenera tyle powinien na razie jeść). jak nie chce jeść, to nie je i tyle. jak chce to zje swoje 2 porcje i więcej nie dostaje, nawet jak chodzi koło worka i niucha. najlepiej jest jak misio i frodo razem jedzą - wszystko wymiotą.
  11. też wydaje mi się że raczej nie "po złości". raczej bym wygospodarowała w domu kąt gdzie można psa zostawiać samego bez strachu że coś zniszczy. ja froda jak musiałam zostawiać to zostawiałam w kuchni i korytarzu (kafelki, więc w razie nieszczęścia łatwo posprzątać), zamykając inne pokoje i pilnując aby na podłodze było jego legowisko, jego zabawki, miska z woda i nic więcej (żadnych butów, papierów i tak dalej). nic (tfu tfu) do tej pory nie zniszczył (pogryzł mi jeden pasek w kapciach, ale to moja wina- nie powinnam była kapci zostawiać w korytarzu...). a jak to nie zadziała to możesz zawsze kupić klatkę i tam zostawiać pieska jak ciebie nie ma. brzmi może okrutnie, ale nie jest.
  12. kastracja nie teraz, ale będzie jak skończy 18 miesięcy, z powodu jednojajowego problemu. sprawa przedyskutowana i jeśli nie będzie nagle jakiś przeciwwskazań to już przesądzona. frodzisław to frodzisław, ewentualnie fredek, frodro, fryderyk, ferdydurke, burek, niuniek, chomiczek, smrodek, dredek ,hobbit a czasem z rozpędu nawet misio... że też on sie w tych imionach nie pogubił :diabloti::diabloti::diabloti: a misio to misio, misiek, michu i mysza.
  13. no ja się przekonuję powoli, że aby dać frodowi obiad to powinnam mieć dyplom z zakresu żywienia psa :cool3:... dlatego się pytam na forum i weta, stosuję się do przykazań i polegam na swoim "zdrowym" rozsądku. ot.
  14. ocho- wycieczki na kolejnego szkoleniowca... pokaż nam tego męża szwaba, pokaż że masz na niego papierki :cool3:
  15. normalnie zaraz wybuchnę. firma od karmy zadzwoniła i stwierdziła że to jest niemożliwe że dostałam karmę bewi dog sport croc 15 kg, bo oni takiej nie sprzedają. nie wytrzymałam i zrobiłam awanturę. pierwszy raz w życiu. i jeszcze pytanie pana sprzedawcy "a jest pani pewna że ta karma to od naszej firmy przyszła?" nigdy więcej. zna ktoś solidny sklep internetowy gdzie kupię bewi dog junior? i naprawdę fizycznie ją dostanę?
  16. [quote name='asher']Gdyby (OBY!) okazało się, że to guz pourazowy, polecam Theranecron. To sustancja z jadu pająka, podawana w formie podskórnych zastrzyków. Niesety lek nie jest zarejestrowany w Polsce, weterynarze sprowadzają do ze Słowacji zazwyczaj (tam jest całkiem legalnym lekiem weterynaryjnym). Do tego ciepłe okłady. Ale koniecznie trzeba się upewnić, że to nie nowotwór, bo wtedy niestety można zaszkodzić. Z rozgrzewaniem poczekaj więc na wyniki biopsji. Trzymam kciuki i jestem (mimo własnych bardzo przykrych doświadzeń z takim guzem :shake: ) dobrej myśli! :thumbs:[/quote] czekamy ze wszystkim na biopsję i jej wyniki. a do tego czasu to ja chyba zejdę. jak na razie misio wygląda jak quasi modo. pocieszam się że poza tym garbem zachowuje się radośnie, biega, bawi się. biedny ten pies. najpierw był zarobaczywiony, później dysplazja i operacja usunięcia mięśni, teraz to... a nadal przed nami kastracja...
  17. zamówiłąm pokrowiec do samochodu do bagażnika i złożone tylne fotele... dziś doszedł. nie mogę się doczekać wielkiej próby generalnej ( i ubytku jakiegoś kg pisaku/tydzień). z domu napiszę o moich wrażeniach (szyty na wymiar)
  18. jak nie urok to sra.... pisałam że przyszła do mnie nie ta karma? zamówiłam bewi dog junior, przyszedl bewi dog sport croc, do tego jeszcze worek uszkodzony. zadzwoniłam, złożyłam reklamację - tak wymienimy, w przeciągu tygodnia będzie karma. no i co? mam karmę na wieczór, a na rano już nie. dzwonię do tej firmy, każdemu na nowo tłumaczę o co mi chodzi i za każdym razem słyszę że muszą się zorientować, czy zostałą wysłana, szef oddzwoni... nigdy więcej u nich nie zamówię. zamówienie 2 i pół tygodnia temu, pieniążki też, a karmy ni widu, ni słychu. jadę i kupię psu na spróbowania orjena. jak nie przyjdzie ta karma to chyba ich do sądu zgłoszę. nie, jednak kupię mu ppp salmon. przynajmniej sprawdzona. :angryy:
  19. szczerze powiem - nie wiem. wiem że u misia (pies brata) od razu widziałam dys. ale u niego widziałam ją razcej przez sztywność jak wstawał, niechęć do ruchu i kulawiznę. jak ja panikowałam że frodo ma dysplazmie to wet mnie uspokajała że nie ma- że jeszcze rośnie i ma luźne stawy. ja myślę - bez paniki, spokojnie. poczekaj do soboty i wtedy będziesz wiedziała. tylko upewnij się że wet jest na poziomie, żeby zrobił dobre zdjęcia (misia pierwsze zdjęcia były ruszone, przez co weci nie mogli się określić :angryy::angryy::angryy:) trzymam kciuki. a tak wogóle to mam znowu kłopot z misiem. miał operację usunięcia mięśni i to mu się babrało przez prawie miesiąc. w zeszłym tygodniu się uderzył w bark. następnego dnia urosła mu wielka gula. oczywiście wet - i znowu antybiotyk. w sobotę wziełam go do mojej wetki (więcej zaufania mam do niej). pobrała mu 100 ml płynu łącznochrząstkowego (chyba ...) zmieszanego z krwią. dosatje antybiotyk, przeciwzapalne, wit c i na krzepliwość.dziś po konsultacji w moją wetką postanowiłam go wziąsc na biopsję. bo to nie maleje, ale rośnie i robi się coraz bardziej twarde. więc zamiast na szkolenie jadę dziś znowu do weta...
  20. frodzisław miał takie iksy- cieniutkie, słabiutkie, stykające się. w wieku 4 miesięcy miał rtg i wyszło czyste. do tej pory (pfu, pfu, na psa urok i odpukać w niemalowane) nic. teraz (7 i pół) ma normalne łapiszony. biega, skacze, pływa i ogólnie się wygłupia. misiek niestety coraz gorzej...
  21. nie wiem czy mogę wymieniac nazwę sklepu publicznie na forum, wyślę pw. dobrze że mamy jeszcze zapas jedzenia na około tydzień... więcej już z usług tego sklepu nie skorzystam. na razie nie suplementuję - frodo ma zastrzyki z wapnem i witaminami raz w tygodniu (bardzo niski poziom wapna pomimo suplementowania). ale top ten mam zakupiony, i mamy jeszcze irish cal puszkę, którą chyba mogę jeszcze na niego zużyć? ale na razie tak jak pisałam - wstrzymuję się z dodatkami witaminowo- mineralnymi (poza algami, które dostaje do żarcia :) ) dzięki ayshe- na tobie zawsze można polegać. :Rose:
  22. mmam pytanie zamówiłam dla frodo bewi dog junior, sklep przysłał bewi dog sport croc. czy mogę to mojemu 7 miesięcznemu donkowi dawać? czy się ze sklepem wykłócać? do tego opakowanie doszło uszkodzone... się pochlastam. drugi raz zamawiam w tym sklepie i drugi raz wysłali mi nie to...
  23. Sajo- rzeczy mają to do siebie, że się rozmnażają. przeżyłam parę (12) przeprowadzek, to wiem. nie zazdroszczę ale życzę powodzenia. i dużych kartonów :)
  24. a ja się dawno nie odzywałam. w czasie kiedy misiek dochodził do siebie po zabiegu (wycięcie mięśni) ja z frodkiem i z tz na doczepkę się urlopowaliśmy. tzn - pies się urlopował, bo my byliśmy non stop padnięci. rano 2 godziny spacer z rzucaniem piłką, krązkiem, patykiem, listkiem, trawką - czymkolwiek. gonienie za każdym ptakiem, cieniem, ważką, muszką... niestety pies miał również zapędy do zaganiania krów i owieczek (mówię niestety, bo za to nas kaszubi później zaganiali...) po krótkiej przerwie kolejny spacer, tym razem nad jezioro - i pies udaje że nie jest psem, tylko jakąś wydrą, foką lub innym morświnem - z wody nie wychodził. pływał, taplał się, kopał w mule, polował na ryby, podtapiał mnie (tylko mnie, tzeta oszczędzał :angryy: ) wieczorem znów minimum godzinny spacer. z atrakcjami. a rano kurna o 6 czarny nos pod kołdrę i mina pod tytułem "obudziliście się już? idziemy?" mogę powiedzieć że po urlopie padam z nóg, tz puka się w czoło i zastanawia się co ze mną robi (gooopi szwab) a psa nazywa synkiem :cool3:. bądź tu mądry i pisz wiersze, ale nie jedź na urlop z psem... misiek miewa się już całkiem dobrze, widać że z większym entuzjazmem truchta i podskakuje (robi takie kangurki jak się cieszy:roll:). jesteśmy już po pierwszych zajęciach szkoleniowych po urlopie i psy niczego nie zapomniały, ale komisja stwierdziła że przewodnik (niby ja :cool1:) musi się ocknąć z urlopowego marazmu (a ja po urlopie muszę się chyba jeszcze raz urlopować...) no, witam wszystkich :)
  25. misiek miał w piątek rtg. i szybka decyzja- natychmiast antybiotyki i zabieg usunięcia mięśni. i tak prawdopodobnie nie uratuje go przed operacją usunięcia główek kości... frodo nadal na zastrzykach, ale jego to energia rozpiera. misiek cały tydzień musi być oszczędzany i izolowany... szkolenie poszło na hak na razie. miałam plany wyjechania z psem na tydzień do volkslandu, ale teraz to... no właśnie... tylko do weta mogę planować wyjazd. i na dodatek nie pojadę na plaże pływać, bo misio nie może, a frodo musiał zostać w domu, bo na zastrzyk go później mama weźmie... :shake:
×
×
  • Create New...