Jump to content
Dogomania

muminka

Members
  • Posts

    253
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by muminka

  1. [url]http://images23.fotosik.pl/232/09c8497ba5967252.jpg[/url] piękne zdjęcie, oj piękne :eviltong: :loveu:
  2. dorplant- nie jestem fachowcem, ale z doświadczenia na psie i człowieku - tak, pies może dostać grzybicę w miejscu otarcia, ranki.
  3. ślub jakoś tak przemknął mi obok :) a z szelek strasznie się cieszę.
  4. ruda - niestety ale obroże do wody należy o ile się nie mylę ściągać. ale to nie powinnien być większy problem - ja frodowi ściągam i jak kończy zabawę nakładam z powrotem i już może śmigać.
  5. a my już wróciliśmy! oczywiście że frodo całą drogę spokojny był, bezproblemowo przeżył. (ja się znacznie bardziej denerwowałam). na miejscu myślałam że dzieciaki go na 3 części rozszarpią, ale przynajmniej całe towarzystwo miało ubaw. do tego znajomy u którego nocowaliśmy obiecał zrobić dla froda szelki ze skóry, wziął jego wymiary. a znajomy zawodowo robi siodła, więc chyba się zna :razz: . zresztą jego pies miał piękne szelki, też własnej roboty. nawet poszliśmy z nim na trening, frodo ćwiczył niemieckie komendy. a ślub też był udany jakby ktoś się pytał :diabloti::diabloti::diabloti:
  6. do koblenz :) w prawie rodzinne strony tz.
  7. właśnie wyczesałam kundla i zamierzam go spakować na 1200 km podróż. jedziemy na ślub, na szczęście bez fanfar, za to 3 dni bliskiej styczności z 3 (!!!) dwulatkami i jednym 1-miesięcznym bobo. będzie ciekawie, szczególnie że w mieszkaniu gdzie nocujemy (bez kindergarten) jest jeden on. ciekawe jak frodo przetrzyma 1200 km (do tej pory robiliśmy max 500 km), oczywiście są zaplanowane postoje. większość bagażnika zajęły- posłanie froda, karma froda, miski froda, plecak froda, zabawki froda, szczotki froda. jest też frodo :razz:. dzięki bogu można składać tylne siedzenia :p, a my mało rzeczy bierzemy (oczywiście dres i adidasy na spacery froda :razz:)
  8. oki-toki. obroża zamówiona, jestem ciekawa efektów :)
  9. ok, to zamówię - i tak na czas moczenia się obroże ściągam, więc no problemos.
  10. muszę przyznać że u mnie fiprex kropelki się nie sprawdziły. obecnie testuje exspota - 3 tygodnie i odpukać, nic. a po fiprexie (xxl) 3 kleszcze. lisica- obroża się sprawdza u hamratego? chcę coś sprawić frodowi, bo się boję że krople przez pływanie się krócej będą utrzymywać, ale słyszałam że na długo włosych obroże tak nie teges...
  11. e tam . ja się kocham znęcać nad psami :eviltong: kocham ten moment jak wracam do domu, ściągam brudne, przepocone rzeczy, mokre buty, doczłapuję się do kanapy a tam pies z piłką w zębach już czatuje :mad:. choć czasem, po rowerze, pływaniu, bieganiu, szkoleniu itp, czasem, frodo pada i tylko chrapie. nie wiem czemu ale tak wtedy jestem szczęśliwa jak wtedy kiedy w lotto 4 trafiłam ;)
  12. hmmm... jakiś tydzien temu nad stawem kobieta mnie zaczepiła że mój pies jest wychudzony (frodo jak wychodzi z wody to trochę jak szczurek wygląda). mówi, że pewnie chory bo taki chudziutki - ja mówię że nie, nie chory, zdrowy, a szczupły ma być. ale on jest wychudzony, żebra mu widać, pewnie jeść biedactwo nie dostaje. - dostaje, ale dużo się rusza, a nie jest podkarmiany, przekarmiany, ani nadkarmiany. ale tak nie można, i jeszcze tak długo pływa - to zdrowe i on lubi. ale on jest taki chudy!!! łapki mi opadły. już nie powiedziałam że pływanie to relaks bo przedtem 2 godziny za rowerem biegał, a wieczorem jeszcze ze mną 40min pobiega :evil_lol::evil_lol::evil_lol: . klub saduystek chyba możemy otworzyć :)
  13. to nie polowanie na wiewiórkę, tylko próba powalenia drzewa :). 72 cm w kłębie? to ludzie muszą wam schodzić z drogi jak was widzą :evil_lol::evil_lol::evil_lol: . muszę frodka zmierzyć...
  14. ty się przyznaj że młotkowskiego w paintshopie powiększyłaś ;) nawiasem, nie myślałaś o tym aby mu siodło zrobić? taka atrakcja turystyczna. i zarobić byś mogła :)
  15. nie ma to jak własne piekiełko :evil_lol::evil_lol: sajo może ściągniesz moje posty aby krwi nie psuły. żeby nie było ot'u - coraz lepiej idzie nam bieganie. frodo biegnie po mojej prawej stronie, jak słyszy "biegamy" to się sam ustawia po prawej i nie zatrzymuje się po drodze na "węchowe" sprawy. jak zbacza ze "szlaku" daję komendę "biegamy" i pies wraca na swoje miejsce. wczoraj i w sobotę razem z przerwą na szybki marsz dociągnęłam do 1h. czyli - 25 min bieg, 15 min marsz, 20 min bieg.
  16. asher - bo nawet nie opisałam pełnej sytuacji. i nikt się nie spytał dokładnie jak to się stało. po prostu poczułam się jakbym dostała opr od góry do dołu. gdyby tak ochoczo te same osoby reagowały na pozytywne aspekty, to pewnie inaczej bym do tego podeszła. dodatkowo wzmianka axusi na temat szkoleniowców po prostu mnie zmierziła- jeszcze sobie pomyślicie że mój pies chodzi podkulony, tylko na zaostrzonych kolcach, krzyczę na niego non stop i nigdy nie chwalę, bo według axusi tak wygląda szkolenie na które chodziłam (dzięki axusia że się nawet nie spytałaś czy nadal tam chodzę, i uprzedzę od razu że obecnie nie, ale od czerwca znowu będę tam chodziła). ale to już dawno zapomniana, a przede wszystkim jałowa, dyskusja. asher - jak twoje burki się mają?
  17. dzięki mimoza, nanami. trochę mnie pocieszyłyście, bo po przeczytaniu tych postów to miałam ochotę iść się pochlastać tępą łyżeczką, a co najmniej się porządnie zryczeć, i bynajmniej nie z powodu straty butów. a na przyszłość mam nauczkę. po pierwsze (choć mam nadzieję że sytuacja się nie powtórzy, nawet jeśli zostawię jakieś buty na wierzchu) wiem już jak się zachować, a po drugie nie będę o tym rozpisywać na na dogomani :diabloti:
  18. na podstawie jednego postu oceniłyście mnie, moje metody wychowawcze oraz mojego psa. jest mi bardzo przykro - bo ja osobiście uważam że robię tyle ile mogę i najlepiej jak potrafię. oczywiście, wciąż się uczę. oczywiście popełniam błedy. szkoda że nie oceniacie również pozytywnych aspektów w ten sposób. axusia - dyskutowałam z tobą na temat szkolenia na które chodziłam i nie będę strzępiła języka na jałowe dyskusje. ręce mi już opadają. zaraz wyjdzie na to że katuję psa, tylko na niego wrzeszczę i karcę, o piłce nie słyszałam, chodzimy tylko na naostrzonych kolcach, i w życiu nie pochwaliłam psa.
  19. to jeszcze poproszę o lekcje jasnowidzctwa, tudzież jakiś mocy czytania myśli psa , aby wiedzieć kiedy pies ma zamiar niszczyć mi buty :eviltong:. ze szkoleniowcem porozmawiałam.
  20. dorplant- my na szkolenie chodzimy. już dziś ze szkoleniowcem omówię tą sprawę. jedno sprostowanie - ja nie ukarałam froda po pewnym czasie - nakrzyczałam na niego przy odbieraniu buta, on polazł do piwnicy a ja go ignorowałam do mojego wyjazdu - czyli około 10 minut po całym zdarzeniu. i jak dla mnie eot. idę wtłaczać sobie do głowy minimum wiedzy.
  21. dzięki... niestety jestem tylko człowiekiem. żadnym szkoleniowcem, żadnym psim behawiorystą, i bardzo słabym przewodnikiem :eviltong:. a buty były ładne, wygodne i nie najtańsze. obecnie nie stać mnie na kupno podobnych, bo wszystkie pieniądze pochłania pies :placz: .
  22. dużo rzeczy testowałam :eviltong:. zresztą może to moja wina. po poprzednim psie który wszystko i w każdych ilościach pochłaniał aż zaczął wyglądać jak baryłka, froda chyba zniechęcałam do przysmaków. zawsze wolałam żeby piłką go nagradzać. wczoraj biegł całkiem ładnie. tylko raz się zamotał. za to rano zrobił mi przykrą niespodziankę - chapnął moje ulubione sandały :placz:. są to drugie moje buty które zniszczył w swoim życiu. tak jak byłam na to przygotowana kiedy był szczeniakiem, tak teraz mnie to zaskakuje. szczególnie że to moje ulubione buty (pierwsze to były kozaki). tz mówi że to kara za długie godziny pracy oraz zbyt dużą ilość butów (obydwie pary to buty do pracy, nie na spacery). a ja jestem załamana. i nawet nie wiem jak go ukarać, jak się zachować w takiej sytuacji. ps. żeby nie było że go nie ukarałam - niestety nakrzyczałam na niego, pokazując mu buta, a jak się opamiętałam to go zaczęłam ignorować. poszedł sam do piwnicy. ale po 10 minutach musiałam jechać do pracy...
  23. suszona wątróbka fee. parówka fee. co jeszcze można spróbować? surowe mięso? tego jeszcze nie próbowałam (przyznaję) a wątróbkę to sama suszyłam, z domu mnie o mało nie wyrzucili bo tak zasmrodziłam :oops: . a wątróbkę to i tak sama zjeść se mogłam :evil_lol::evil_lol::evil_lol:. na szczęście misio aż tak wybredny nie był. dzięki wątróbce nauczył się piękne równaj :razz:
  24. dzięki sajo za rady - w sumie masz rację, będę biegać jak już jest zmęczony. nigdy nie biegam z piłką - bieganie to jest zupełnie odrębny spacer (biegam wieczorem, a piłka jest za dnia). niestety smakołyki u niego są ignorowane - wręcz nimi pluje. na razie z powodu moich ograniczeń fizycznych biegamy po 20 min. myślałam aby dotrzeć powoli do 1 h ( :roll: kiedy ja dam radę?). więcej w ciągu tygodnia pracy i tak nie dam rady czasowo. ps. a na piłkę to on ma nadzieję zawsze. nawet przy witaniu się wpycha mi nos w dłonie.
  25. a frodo nie ciągnie :eviltong:. tylko czasem przy niektórych domach się zapomina (tzn - jeśli ja się zapomnę i go nie upomnę to szczeka przez płot na inne psy - jeśli ja się nie zagapię i przed taką posesją go szarpnę lekko za smycz jest ok). ale mam inny problem - ostatnio zaczęłam z nim biegać. i co z tego że nie ciągnie (w sumie szkoda... :razz: przydała by mi się pomoc) ale się kręci dookoła. mam nadzieję że to mu minie. na razie ja biegnę, a on się kręci dookoła mnie z miną "co jest? gdzie piłka? ale o co chodzi?". najgorsze jest to że po 20 min ja jestem spuchnięta, czerwona na twarzy i spocona a ten głupek nic. łatwiej byłoby jakbym nie musiała biegać ze smyczą, ale po osiedlu innego wyjścia nie ma. na domku letniskowym na majówce było pięknie- najpierw biegł ze mną, później z tz. bez smyczy, bez strachu, po prostu luz. ps. ale żeby nie było bajki - w samochodzie frodo tak zawodzi że uszy puchną. tylko wyczuje że zaraz będzie parking, lub widzi znane miejsce i zaczyna mędzenie....
×
×
  • Create New...