Jump to content
Dogomania

muminka

Members
  • Posts

    253
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by muminka

  1. myślę, że powoli ale do przodu. konsekwentnie go wyprowadzać przy każdym sygnale, oraz co ileś godzin a będzie niedługo zupełnie sucho.
  2. a ja widzę że ogólnie (poza małymi wpadkami :oops:) jest u was coraz lepiej. i oby tak dalej! co do wołania do psa, powtórzę się - ja do froda od małego mówiłam "siuuu-siuuu" i do tej pory się to przydaje. wyjeżdżam z nim gdzieś, wyprowadzam go gdzieś gdzie on może się załatwić i mówię mu mu "siu-siu" pies się załatwia, wie, że tu może i problem z głowy. a ludźmi bym się nie martwiła- ja nadal wzbudzam sensację bo gadam na spacerach z psem - "dobrrrry pies" to nasze min konwersacji. jakaś baba na mnie ostatnio nawrzeszczała bo traktuję psa jak dziecko - powiedziałam jej że mój pies to jest moje dziecko i poszłam z frodem dalej.
  3. mój frodo nie sygnalizował że chce pójść- po prostu z nim wychodziłam regularnie (najpierw co 2 godziny, 3 godzin, 4 godz i tak doszliśmy do ustalonego rytmu (3 spacery dziennie). sam się nauczył sygnalizować jak już był starszy - np w nocy potrafił szczeknąć, wypuszczałam go i był zrzut. 3 miesięczny szczyl raczej rzadko sam będzie sygnalizował - dopiero jak skojarzy że ma robić na zewnątrz a nie w domu to będzie dawał znaki (tak mi się wydaje :roll: )
  4. o ile kojarzę topiki mają być tylko zamknięte - nie można w nich pisać nowych topików, ale przeglądać dalej można (jestem tylko ciekawa czy po jakimś czasie one będą przechodziły do jakiegoś "archiwum" gdzie nadal będą dostępne czy np po roku nie zostaną "zniknięte") na okach najwięcej postów powyższy topik, szkoda by było jakby zupełnie znikł, ale z drugiej strony dogo i tak ma cały czas problemy z serwerem, więc coś za coś... na innych forach tak się praktykuje, więc tu pewnie też. mi szkoda będzie tych wszystkich zdjęć i opowieści których czytałam rechocząc ze śmiechu.
  5. ciekawe co z tego się wykluje? :evil_lol: ciekawe czy kurczaka można by IPO uczyć :lol:
  6. to może od razu zrobić wątek "nasze sposoby... cz. 2"?
  7. widziałam parę razy onki - młode, w wieku między 6-12 miesięcy, trzymane na kolcach, szarpane, trzymane krótko, gdzie były tylko krzyki i szarpanie. ten smutek w oczach, ta cała złamana postawa - ogon zwieszony w dół, nos w dół... :mad: patrzę na mojego bydlaka (ogon do góry i pysk otwarty też do góry)- zawsze starałam się z na szkoleniu robić ćwiczenia jak najbardziej precyzyjnie, chwaląc psa. owszem, stosujemy kolce. owszem, czasem muszę szarpnąć smyczą. treser jednak zawsze mi mówił abym uważała - frodo był "wrażliwcem". wystarczyło go skarcić słownie, a pies się zgaszał. dlatego teraz czerpię ogromną radość z faktu że mój pies gania za piłką jak szalony, wykonuje moje komendy z radością. nie jest tak karny jak niektóre onki w jego wieku, ale twierdzę że przed nami długa jeszcze droga, jeszcze dużo rzeczy się nauczymy. widziałam też jak te "karne" onki potrafią zwiać właścicielowi - bo zobaczyły coś ciekawego. i nie ważne że 1000 razy wróciły na zawołanie do właściciela, ale ten jeden raz nie - krzyk, gonienie za psem, bicie. jak we wszystkim, chodzi o wyczucie gdzie leży środek - nie wolno psu pozwalać na wszystko, ale trzeba mu pozwolić na czerpanie radości z tego co robi. w końcu nasze psy są jak nasze dzieci - chcemy aby były radosne, ale również wychowane :) ale się wymądrzyłam.... :shake: ps. dodam tylko że z frodem miałam i pewnie będę dalsze problemy wychowawcze - wwieku ok 8 miesięcy zaczął mnie szczypać (bardzo boleśnie) i podgryzać w czasie szkolenia (daj piłkę, no daj piłkę, nie dajesz to cię dziabnę!). razem z treserem zdecydowaliśmy o kolcach, oraz paru zajęciach na podwójnej smyczy - problem zniknął i na razie nie wraca. a teraz mam rozbuchanego młodzika, który zaczyna brykać, i do tego wyczuł że jest duży, wieć może tak komuś wpier...ć? ale nad tym też pracujemy.
  8. u mnie na osiedlu dwóch panów policjantów zaczepiło emerytkę z jamniczką. pani był na mało uczęszczanej ścieżce na łączce. chcieli dać jej mandat, bo piesek był bez kagańca i nie na smyczy. pani tłumaczyła, że sunia inaczej się nie załatwi, kagańca nie ma, a spuszcza ją ze smyczy tylko tu, ale niewzruszeni panowie policjanci nadal chcieli wlepić mandat. podeszłam i się spytałam o co chodzi, czy mogę jakoś pomóc i że mogę zadzwonić po pomoc prawną - skoro psy można spuszczać na mało uczęszczanych terenach, to dlaczego emerytka nie może spuścić swojego psa na łączce kiedy znajduje się najdalej 4 m od psa? panowie dali pani i mnie pouczenie. nie wiem za co mi - pies był na smyczy i w kagańcu :cool1:.
  9. asher- jak Sabinka i Bugajski? co z Bugajskiego słuchem? wymiziaj towarzystwo... my leczymy zapalenie zewnętrznego ucha. mamy uważać aby nie przeszło z prawego na lewe.
  10. popieram dorplant- idealny właściciel onka jest ideałem dla właścicielki onka i właśnie to każe sobie napisać na koszulce :diabloti::diabloti::diabloti: dziewczyny, tu już cała kolejka się zbiera, a ideału brak :-(
  11. asher, ja usilnie jednego szukam (no niby znalazłam...) a co dopiero dwóch. dorplant- no- człowieczy-użytek :) i żarówkę wkręci, i z psem na spacer pójdzie, i inne użyteczne rzeczy porobi :razz: jak to moja śp babcia mówiła - chłop w domu czasem użyteczny bywa, jak go dobrze odchowasz :)
  12. czyli co? idealny właściciel onka to: -mężczyzna (jak większość tu obecnych :cool1:) -w wieku między 25-35 lat (jak wyżej :cool1:) - wysportowanych (no wiecie, rano przebieżka (z psem), wieczorem rower (z psem) w ciągu dnia pływanie w fiordach polskich (z psem) :cool1:) - 5 razy w tygodniu chodzi ze swym onkiem na IPO :razz: - jest do tego "ynteligentny", czyta fachową literaturę na temat onków, najnowsze badania na temat odżywiania onków itp :evil_lol: - jest wrażliwy (no wkońcu musi być, no nie? onek to taki wrażłiwy pies, więc właściciel tez musi być wrażliwy) :oops: -ma kasę (musi mieć aby to wszystko robić) ;) wiecie co? ja też szukam idealnego właściciela onka :diabloti:. do użytku własnego. :evil_lol::evil_lol::evil_lol: ps. ja się oczywiście nie znam i jestem najgorszym możliwym właścicielem onka. a wszystko wyżej to z przymrużeniem oka. ps2. jakby jednak się znalazł taki idealny to... ;)
  13. mój frodo i poprzedni pies niechętnie załatwiają sie w ogrodzie - uważają ogród za część "domu". ale jak już muszą to najczęściej jest to jedno miejsce. słyszałam że tak na ogół jest- psy też dbają o to żeby im nie śmierdziało wszędzie :razz: vectra- koniecznie opisz jak to z wapnem wyszło - ja mam sposób na tak zwany kompostownik - mam w ogrodzie taki pojemnik składany, pod nim jest dziura wykopana. do niego wyrzucam kupale, resztki z obiadów, zieleninę, popiół itp. tylko po zebraniu kupsk zawsze posypuję ziemią, coby nie śmierdziało jak słonko przygrzeje. od czasu walę tam proszek na fermentację (czy coś takiego). od 2 lat to tak stoi i boję się zabrać do ruszania tego - a pewnie powinnam przenieść ten pojemnik i zobaczyć co za eksperyment mi się udał :cool3:. i ciekawe jakie kwiatki z tego wyrosną :p
  14. życzę powodzenia :)
  15. nie musisz go klepać- słowna pochwała też powinna działać (tak jak mówiłam, "suuuper" głośne, "dobrrry pies"). wprowadzcie też zabawę po załatwieniu spraw - przeciąganie sie szmatką, miekką piłeczką na sznurku. wiesz dla mojego psa smakołyki mogą nie istnieć, jak zobaczy piłkę na sznurku to świruje, a jak mu powiem "dobrrry pies" ze ogromnym uśmiechem to prawie że sika ze szczęścia. a zaczeliśmy od parówek :cool3:
  16. ja mam jednego psa - wychodze z nim 3 razy dziennie, czasem częściej, a i tak kupy raz na 3 dni sprzątam. co prawda czasem nie ma nic, czasem jest jedna, ale jeden pamiętny raz bo sraczce było mnóstwo...
  17. hah, ja szkoleniowcem nie jestem, ale bym zrobiła tak; że bym dawała smakołyki i głośno chwaliła. następnego dnia dawała smakołyka już nie każdym razem tylko za każdym razem chwaliła (tu raczej na wyczucie- jak zrobi parę kropelek to "suuuuper pies" jak duża kałuża to smakoła i pochwałę. w końcu bym usiłowała doprowadzić do sytuacji aby była tylko pochwała i np- na koniec spacerku zakończonego pełnym sukcesem zabawa piłeczką na sznurku (terrierowaty powinien lubić). bystrzaki z waszych psów - szybko ich uczyć komend na smakule :)
  18. no niestety - dyscyplina, wiaderko/worek i szufelka. codziennie. chyba że masz możliwość odgrodzenia samego wejścia (tzn chodnika i schodów.) ale ja bym się zaparła i po prostu raz dziennie posprzątała kupole.
  19. egradska - nie mam owczarka chorego na nerki, ale miałam corgiego. chorowała 1,5 roku od momentu zdiagnozowania. a choroba wyszła przypadkiem, jak miał robione kontrolne usg (miał powiększoną prostatę,rozwarstwioną tętnicę brzuszną i inne takie dodatki...). usg i dalsze badania wykazało że jedna nerka przestała działać, druga była sprawna w okolicy 10%. niestety, po 1,5 roku musiałam podjąć ciężką dla mnie decyzję. moja kotka też niestety miała zapaść nerek, za późno zdiagnozowaną. (nie wybaczę sobie że tak późno zauważyłam objawy, pomimo tego że znałem je...) trzymam kciuki i ściskam.
  20. asher- nic nie robić tylko tych rzeźników - weterynarzy pomordować. mam 2 zaufanych weterynarzy i tylko do nich będę chodzić i ich słuchać. a i tak na ręce trzeba im patrzeć i o wszystko sie dopytywać. niestety jak coś jest poważniejszego z którymś ze zwierzaków to najpierw idę do jednego, później do drugiego, a najczęściej na dodatkową konsultację u trzeciego (specjalista onkolog). i dopiero jak w trójkę się zgadzają to dopiero wtedy robię jak mówią (wiem że to chore). tylko denerwuję się się co będzie jak będzie trzeba podjąć decycję w parę sekund, a nie jeden dzień? komu zaufać? moja wetka jest świetną specjalistką, zna moje zwierzęta, świetnie leczy i większość jej diagnoz jest trafnych. z drugiej strony... parę razy nie trafiły z diagnozą, źle dobrała leki... ja wiem, weterynarz też człowiek, błędy popełnia, ciężko czasem trafną diagnozę dać. z drugiej strony jak kiedyś mojej wetki nie było i jakieś zastępstwo nie potrafiło frodowi wbić się w żyłę to nie wytrzymałam i powiedziałam kobiecie żeby mi psa przytrzymała a ja mu zrobię zastrzyk i pobiorę krew :angryy:. a na koniec stwierdziłam że powinna mi 20 zł za zastrzyk dać.
  21. kurcze asher... nie wiem co powiedzieć, poza tym żebyś się trzymała, ty i twoje psiule. teraz to ja mam wyrzuty, bo w sobotę byłam z frodem, z czerownym, podrażnionym ucholem u weta byłam, tylko nie było naszej wetki, więc dałam sobie wcisnąć kit że to nic takiego. a pies ma ucho zasyfione. dzisiaj jeszcze raz jadę, teraz do mojej wetki... też wszystkie waciki i patyczki wykorzystałam, a pies aż czopy miał (a wet mówi że to nic... pies co 2 tygodnie ucha ma sprawdzane, czyszczone w miarę potrzeby :roll:)
  22. asher - ogłuchł? napisz coś więcej... i wymiziaj psy ode mnie.
  23. cleo- mój frodek to owczarek, więc uwierz mi, latanie z nim z drugiego piętra to też nie było takie hop-siup. jeśli co dwie godziny nie wystarcza, poszłabym w zaparte i chodziłabym co godzinę. przez dzień, dwa, np w weekend. ja froda łapałam nawet jak był w trakcie robienia i ja wywlekałam na dwór. i bym się trzymała tego reżimu nawet jeśli zdarzy się wypadek w domu. chodzi o doprowadzenie do sytuacji kiedy pies min przez dzień nie załatwi się w domu. dodatkowo należy porządnie wyprać i umyć wszystkie powierzchnie na których zdarzyły się wypadki. osobiście nie jestem fanką mat - ale rozumiem że może to być jedyne wyjście na noc lub paro godziną nieobecność w domu. dlatego osobiście bym ją chowała kiedy ty jesteś w domu. co do robienia kropelek, wydaje mi się że masz sprytnego psa :razz:. może zacznij robić tak- po siku i kupce nagradzaj pochwałą werbalną, poklepaniem, ewentualnie zabawą w przeciąganie, rzucanie. a, i co jeszcze mi się przypomniało, ja froda uczyłam sikać na komendę (tak, trochę śmiesznie to wyglądało kiedy wychodziłam z nim na trawkę i syczałam do psa "siuuu-siuuu"). pomagało to bardzo, bo wtedy wiedział kiedy mu wolno - np nie chciałam aby sikał w trakcie szkolenia na boisku, ale po wyjściu na plac szybko mówiłam mu siu-siu i pies wiedział że ma teraz zadanie do wykonania. życzę powodzenia, a przede wszystkim wytrwałości i cierpliwości.
  24. ggłupio się spytam, ale czy mierzycie psom karmę? tzn - czy podajecie zalecane ilości karmy? misio zaczął przybierać na wadze, boczki, brzuszek itp. sprawdziłam ile karmy powinien dostawać i okazało się że rodzeństwo (pies brata, nie mój) dawało mu 2 razy więcej :roll: ... od czasu jak im na to zwróciłam uwagę waga misia się ustabilizowała, a nawet dostał ładne wcięcie. a frodem nie mam tego problemu, bo on wogóle niejadek jest. na szczęście futro przykrywa mu boki, więc matka nie widzi zapadniętych boków, ale i tak głaszcząc go mówi że za mało go karmię :diabloti:. dobrze że go mokrego nie widziała :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  25. z doświadczenia napiszę: frodo jak był malutki to wynosilam go na dwór co 2 godziny. w nocy ostatni raz około 12, i między 4 a 6 następny raz. pilnowałam też żeby go wynieść po: -jedzeniu -spaniu -zabawie -w momencie kiedy dziwnie się kręcił i niuchał oczywiście był chwalony za to jak zrobił na dworzu, na trawce, więc był tak zachwycony że w mig załapał o co chodzi. dosłownie parę razy się zdarzyło żeby się załatwił w domu, a wziełam go jako 7 tyg szczenię. sam się nauczył, i obecnie (jako roczne szczenie :razz:) jeśli musi np w nocy wyjść, to szczeka. trochę zaparcia, uwagi i piesek w mig się nauczy siusiać tylko w ogrodku.
×
×
  • Create New...