Jump to content
Dogomania

ajlii

Members
  • Posts

    3153
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ajlii

  1. A jak z kosztami pobytu matki w Elwecie? Pokryje je Azyl czy zrzucili na Marusię?
  2. Wczoraj Jaś znów kiepsko jadł. Rano nie chciał prawie nic, zjadł w końcu trochę mielonego mięsa. Pod wieczór skubnął karmy vitake junior. I to było by tyle w kwestii jego diety. Około północy nie wyrobiłam - nakarmiliśmy Jasia strzykawką. Zjadł preparat dla rekonwalescentów royal canin (wziełam z zapasów SPS, muszę odkupić przy najbliższej okazji). Czterdzieści strzykawek po 5 ml... a porcja którą udał się w niego wmusić to jak na 5 kg psiaka. Ale przynajmniej zjadl coś, co zawiera witaminy. Mam w domu mleko dla niemowląt. Kupię kleik ryżowy i zacznę dokarmiać tym Jasia. Czuję się już kompletnie bezsilna. Natomiast Jasiek od rana ma świetny humor i wcale nie wygląda na chorego psa... Zjadł małą puszkę na śniadanie. Wczoraj wieczorem też zauważyłam ze zmiana na głowie jest cieplejsza niż reszta psa. Wymasowałam znów sporą ilość wydzieliny, i znikło to zaognienie. Widzę zmiany w wydzielinie po podaniu ketokonazolu - jest "czystsza", rzadsza i bez glutów, skrzepów i czy dużej ilości krwi. Nawet smarki Jasia, którymi mnie umazał w czasie wymasowywaniu wydzieliny z głowy, są czystsze i bez krwi. Zastanawiam się cały czas nad kuracją ancotilem. To byłby najlepszy wybór wg mykogramu. Ale mam wątpliwości... nie wiem ile razy przegadywałam to już z mężem, przyjaciółką -weterynarzem, i wetami z którymi współpracuję od lat. Ketokonazol był wybrany ze względu na 1) dostępność, 2) cenę, 3) znane od lat działanie i skutki uboczne, 4) możliwość stosowania przez wiele miesiecy. Choć candida glabrata jest średnio wrażliwa na tą substancję. Ancotil wg mykogramu zawiera substancję na którą candida glabrata jest wrażliwa. Ale... tu wszyscy wiemy 1) trzeba go sprowadzić z zagranicy (co wiąże się z okresami oczekiwania), 2) cena jest bardzo wysoka i może okazać w trakcie kuracji że nie brakuje funduszy na jej kontynuowanie, 2) działanie i skutki są znane tylko z literatury (żaden z wetów z którymi rozmawiałam nie stosował nigdy ancotilu), 4) można go wg literatury stosować krócej niż ketokonazol. O ile każdy z wymienionych problemów można jakoś rozwiązać, to martwi mnie coś innego. Jeśli przerwiemy podawanie ketokonazolu i wejdziemy z ancotilem... a okaże się że Jasiek nie może przyjmować ancotilu.... np. ze względu na skutki uboczne lub brak działania. Mykogram bowiem to nie wyrocznia, tylko wskazówka. Nie raz spotykałam się z antybiogramami, wg których zakażenie daną bakterią powinno się leczyć - a dany antybiotyk wogóle nie przynosił poprawy. W każdym razie boję się sytuacji, że przerwiemy leczenie ketokonazolem, potem będziemy musieli zrezygnować z ancotilu... i nie będzie co już podać (nie będzie można wrócić do leczenia ketokonazolem). Bardzo boję się też że zabraknie fuduszy na zakup ancotilu, szczególnie jeśli okaże się że potrzeba wiecej opakowań niż standartowe trzy. Każda pomoc w końcu się wyczerpuje, i mogę zostać z psem któremu trzeba przerwać kurację z powodu braku pieniedzy. Naprawdę nie wiem co robić... biję się z myślami...
  3. Nic więcej nie dotarło dla Frania. Natomiast Franusiowego jąderka nie ma jak pokazać "przy okazji". W przyszłym tygodniu jedziemy do okulisty. W sobotę zaś na powtórkę convenii do lecznicy "As" w Łodzi. Jest to bardzo droga lecznica (wizyta w sprawie zastrzyku, bez badania psa to 43 zł + 10 zł samo zrobienie zastrzyku). Jeśli tam wezmą się za Franusiowe jądro, to puszczą psa z torbami, szczególnie że skończy się to zapewne powtórką usg itp. Ale decyzję pozostawiam darczyńcom Frania. Proszę też o określenie konkretnych działań, które mam podjąć w kwestii Franusiowego jąderka. Tzn. do jakiej lecznicy mam go zawieźć i o co ustalać z weterynarzem (operacja? inne leczenie?).
  4. [quote name='Ellig'][I][B]320 + 100 = 420 zl czyli dla mnie 420zl to juz calosc bedzie uregulowana. Po dokonaniu wplaty wysle na maila potwierdzenia do ajlii. [/B][/I][/QUOTE] Dobrze, to już łapię powoli... Zmiany w rozliczeniu powinny wyglądać chyba więc tak: Wydatki szczeniaków: 300 zł - transport z Warszawy do Leszna 320 zł - transport z Warszawy do Nowego Sącza saldo szczeniaków: + 67 zł Zrobiłam już przelew - powinien do jutra dotrzeć.
  5. Przepraszam, ale nadal nie rozumiem tych zwrotów i zaliczek, szczególnie że pojawiają się różne kwoty. Jestem dyskalkulikiem. Dlatego żeby było prościej - przelewam na konto Ellig 487 zł. To kwota zgromadzona do tej pory na moim koncie oraz koncie SPS do czwartku 21.07 - pomniejszona o wpłaty na Lenkę oraz 200 zł zwrotu zaliczki na transport do Leszna. Ellig - proszę, odlicz od niej to co dopłaciłaś do transportu do Leszna oraz ureguluj od razu z tych funduszy transport do Nowego Sącza (przynajmniej tyle ile się da). Pod koniec tygodnia będę miała informacje ile jeszcze pieniedzy wpłyneło na konto SPS - poproszę skarbnika by przelał je bezpośrednio do Ciebie. Czy sprawa transportu do Nowego Sącza jest pewna? Bo muszę w razie czego odpowiedzieć na ofertę ze starostwa tarnowskiego - w piątek miał być uzgadniany ewentualny termin.
  6. Miło ze doceniasz wysiłek wielu osób zaangażowanych w pomoc Jasiowi. Natomiast chciałabym wiedzieć, kiedy Ty zrobisz coś dla Jasia - np. spłacisz długi. Jasia nie brałam do siebie na DT jako psa składkowego - ale psa od konkretnych dwóch osób. Czyli od Morisowej i Ciebie. Umowa była prosta - czynsz za hotelowanie płacony "z dołu" + karma + zwrot wydatków na leczenie zaraz po dokonaniu wydatku. Póki sprawy Jasia prowadziła Morisowa - umowa była dotrzymywana. Ja ze swojej strony wywiązywałam sie z umowy od początku jak tylko mogłam najlepiej - opiekuję się Jasiem, leczę go a także organizuję bezpłatne wizyty, czy sama opłacam niektóre badania czy leki. Natomiast Ty nie wywiązałeś się z umowy. Od dwóch miesiecy nie płacisz za utrzymanie Jasia. Nie zwróciłeś też kwot za konsultacje i badania na które sam Jasia wysłałeś (chodzi mi tu przede wszystkim o wizytę u dr Garncarza i rozmaz histopatologiczny). W części Twój dług został spłacony przez osoby, które w żaden sposób nie były do tego zobowiazane. Zakupiły też karmę, o której najwyraźniej zapomniałeś. Założyły też skarpetę Jasia, by miał na bieżące wydatki: badania, leczenie itp. Natomiast Twój dług w kwestii Jasia nadal wynosi 467,44 zł. Obejmuje dwa czynsze + badania, i jest pomniejszony o wpłaty od innych forumowiczów którzy najwyraźniej bardziej się przejmują losem Jasia niż Ty swoimi zobowiązaniami. Chciałabym też zauważyć, że próbowałam na forum delikatnie zwracać Twoją uwagę na nieuregulowane należności - ale nie doczekałam odpowiedzi. Tak samo nigdy nie usłyszałam/nie przeczytałam wiadomości od Ciebie w sprawie opóźnień w płatnościach/zwrotach. Mam wrażenie że najzwyczajniej w świecie to olałeś. Tak jak i samego Jasia - dla mnie osobiście bardzo przykre jest, że jako osoba odpowiedzialna za Jasia, nigdy nie zapytałeś o jego samopoczucie czy potrzeby... Sytuacja jest bardzo nie fajna, dług wynosi 467,44 zł, a Ty od kilku tygodni udajesz że nie widzisz tematu. Dlatego potraktuj to jako publiczne wezwanie do zwrotu długu. Mam jeszcze takie małe pytanie, związane z tematem. Mam nadzieję że widzisz jak Magdyska szarpie się z finansami, żeby Jaś miał co jeść i za co kupić leki. Oraz jak wiele innych osób dosłownie staje na głowie by zapewnić Jasiowi przyszłość. Czy nie jest Ci choć trochę głupio? Nie musisz odpowiadać. Przepraszam wszystkich za ten mało fajny wywód w Jaśkowym sprawach. Ale sytuacja jest trudna, od tygodni nie dostaję od KWL-a zwrotu ani informacji kiedy zostanie dokonany. Doszło do tego że sama muszę pożyczać od rodziny pieniądze na życie, oczekując aż odzyskam własne zainwestowane pieniadze.
  7. Płaszczyk by mu nie zaszkodził, szczególnie z ocieploną częścią przy końcu psa (nerki, pęcherz...). A podobno mamy lipiec......... hmmm.... Plany wiosną były takie, że lipcu i sierpniu będziemy sobie z Bochnarkiem pływać, co by mu odęciażyć trochę kręgosłup...
  8. [quote name='Ewa Marta'] Podobnie jak Ellig powinna dostać zwrot dopłaconej kwoty do transportu (100 zł), bo nakupowała już masę karmy, zbiera kasę na fb i załatwiła tańszy transport:-) Znam ją doskonale, nie będzi się o to kłócić, ale przyzwoitość nakazuje oddać tę stówę. [/QUOTE] Dwa razy prosiłam o podanie kwoty do przelewu, którą będę mogła przekazać skarbnikowi. Od Ellig nie dostałam odpowiedzi. Mmd i Ty podajecie różne sumy. No to co ja mam w końcu przekazać skarbnikowi? Myślę że będzie dużo prościej, jeśli skarbnik przeleje zebrane fundusze na konto osoby, która będzie nimi dysponować, rozliczać i w razie potrzeby sama dochodzić komu i ile trzeba przelać. Przepraszam, nie będę tego robić. Nie będę się denerwować i tłumaczyć, bo skabrnik nie zdąży zrobić rozliczenia na czas. Ani udowadniać że nie mam wpływów na swoje prywatne konto wysyłając wyciągi z niego forumowiczom. Jeśli ktoś jest chętny do zajęcia się finasami - proszę o podanie konta na pw, przeleję wszystkie pieniadze z mojego konta oraz poproszę skarbnika by uczynił to samo. Kwestię współpracy ze skarbnikiem SPS zostawiam otwartą, myślę że będzie nadal kontynuowana ze strony Stowarzyszenia. To kolejna mało komfortowa sytuacja związana z finansami w czasie tej akcji. Wcześniej w pewien sposób byłam posądzana o nieuczciwość, bo na moim koncie nie pojawiły się przelewy. Teraz jestem traktowana w równie mało fajny sposób - jakbym przynamniej broniła wypłaty dla Ellig. A cały czas, podkreślę, próbuję dowiedzieć jaką kwotę mam podać skarbnikowi do przelewu. Dlatego proszę o zgłoszenie się chętnego do zajęcia się finansami - chętnie przekażę je w ręce osoby, która zajmie się tym lepiej. [quote name='santino']Mogę się zaoferować do pomocy jedynie w weekend, gdyż w tygodniu pracuję w kancelarii prawnej i nie mam możliwość wziąć ze sobą psa. Dziwi mnie po prostu, że ktoś może zająć się przez kilka godzin jednym szczeniakiem, a z zajęciem się dwoma ma problem. I tyle. [/QUOTE] Wystarczy uruchomić wyobraźnę. I pomyśleć jak jedna osoba ma wziąć na ręce dwa szczeniaki, ważące po dobrych kilka kg, a potem wsiąść do autobusu. I jechać tak z przesiadkami przez pół Warszawy, w godzinach porannego szczytu - modlać się żeby znalazło sie wolne miejsce, bo nie da się z dwoma szczeniakami na rękach trzymać jeszcze poręczy. I mieć nadzieję, że nikt nie potrąci jej, nie przewróci z tymi szczeniakami na rekach - a one same nie będą wyrywać i próbować uciekać bo wystraszyły się miasta, hałasu i ludzi. Przykro mi, ale ja nie naraziłabym ani wolontariuszki ani szczeniaków na niebezpieczeństwo. Wystarczy że straciłaby kontrolę nad jednym, i w zasadzie nie ma jak go łapać z drugim na rękach. Nie będę też dłużej dyskutować na temat co kto może a co nie nie może czy nie chce. Sama bronisz swoich granic, podając jako argument swoją pracę zawodową która uniemożliwia Ci pomoc w transporcie szczeniaków w tygodniu. Uszanuj więc proszę ograniczenia innych osób, nawet jeśli ich nie rozumiesz. Jakbyś się czuła, gdybyś usłyszała/przeczytała że wzięcie dnia wolnego to przecież żaden problem i przy odrobinie chęci da sie to zrobić dla dobra sprawy? Natomiast na razie sprawa transportu zdechła, z powodu problemów powodziowych w tarnowskim.
  9. Lenka - filmik nagrany kilka dni temu. Od tego czasu zdążyła urosnąć... [url]https://picasaweb.google.com/lh/photo/L76KsJx1Ods9ZQyTjs6ejA?feat=directlink[/url]
  10. U nas też :/ Jasiek rano wysikał się w kuchni, bo nie chciał wyjść na dwór. A potem jak gdyby nic wyszedł sobie pospacerować w deszczu......
  11. Właśnie zaakceptowałam przelew i od razu przewalutowałam: 10 euro wyszło 38,92 zł. Dziękuję w imieniu Jasieczka :) Magdysko - proszę dopisz tą sumę do rozliczeń bieżących Jasia (do tej skarpety, do której wrzuciłaś dzisiaj 300 zł).
  12. Wybieram się z przyszłym tygodniu z Franiem na wizytę w klinice okulistycznej (na Mokotowie). Nie będę mogła podjechać dalej, bo reszta czeka w domu a Franuś się stresuje nowymi sytuacjami. Ale zawsze musimy chwilę czekać na wizytę, bo przyjeżdżamy trochę wcześniej (trudno oszacować czas przejazdu przez korki na wjeździe a nie lubie się spóźniać). Wiec jakbyście miały ochotę się spotkać ze mną i poznać Franusia (w końcu to kolega Bochnaria), to byłoby nam bardzo miło :)
  13. Noemi1 - wydzielina jest cały czas w dużych ilościach, ale rzadko tak ładnie sama wypływała. Chyba że po pasieniu Jaśka przez kilka dni z rzędu acc - co generalnie jest trudne, bo on wyczuwa wszystko, nawet 1/4 maleńkiej tabletki meloksanu. Wczorajsze samo-oczyszczanie się głowy Jasia było zaskakujące, ale to akurat raczej dobry objaw. Szczególnie że wydzielina była czystsza i rzadsza. Wydaje się że ketokonazol mimo wszystko choć trochę działa. Ketokonazol można zmienić na ancotil w każdej chwili. Jasiek w końcu coś zjadł dzisiaj... nie za wiele, ale i tak cieszy :)
  14. Niestety, transport się przesunie... Zalało tarnowskie tereny i mają sytuację kryzysową, nie ma możliwości wyjazdu w tej chwili. W piątek będziemy znów rozmawiać o ewentualnym terminie.
  15. To co jest na głowie Jasia, to nie jest guz - tylko zbierająca się wydzielina. Tam jest tylko płyn pod skórą. Wczoraj wieczorem nagle zaczeło duuuużo lecieć, bez podbarwienia krwią. Wymasowaliśmy ile sie dało. W nocy też się lało, rano były ślady na podłodze. Wydawało się że całość zmiękła, napewno się nie powiększyła. Dziś tylko trochę sie sączy, z krwią.
  16. Jasne, już rozumiem. Dziękuję w imieniu Lenki :)))
  17. Jasiek nie czuje sie dobrze. Chudnie w oczach dosłownie, szczególnie ostanie dni. A teraz odmawia wogole jedzenia. Oblizuje się, wącha - ale nie chce nic przełknąć. Mój mąż jedzie po kiełbasę z fileta z kurczaka, to jedno z nie wielu dań które Jaś jadł chętnie nawet z tabletkami. Może się skusi... Jesli do wieczora nie uda się go namówić na jedzenie, to pojedziemy na kroplówkę.
  18. [quote name='Ellig']Tak wczoraj mowila marusia ,dlatego mozesz tak myslec ja tez tak mysle.Ale jak jest dzisiaj to nie wiem.[/QUOTE] Pamiętam, że jak pojechałam po Lenę to był problem z tą Jej pracą i godzinami. I Marusia chyba wzieła dzień wolny żeby mi ją wydać w środku dnia. Ale rozmawiałam z Marusią właśnie, znalazła możliwość zostawienia szczeniaków w pobliżu swojej pracy, więc chwilowo problem się rozwiązał sam. Pojawiły się za to 2 problemy finansowe. Przepraszam Marusiu jeśli to przeczytasz, wiem że prosiłaś żeby nie pisać... ale... Marusia musiała zapłacić 80 zł za pomoc dla matki husky. 60 zł za "dojazdy" osobie z fundacji która obiecała rozstawić klatkę łapkę (mimo że Marusia za to łapanie dała DT szczeniakowi z ich interwencji). Oraz 20 zł miejscowym pijakom za "nie utłuczenie suki"... Uważam że jeśli będzie tylko taka możliwość - te pieniądze można by jej zwrócić z uzbieranych na pomoc szczeniakom. Natomiast właśnie przyszło do mnie paczka jedzenia - 20 kg daily grunchy menu (karma dla dorosłego psa) - dziękuję :))) Czy to dla Lenki jest prezent?
  19. Nic to, zobaczymy jak to się uda poukładać, gdy będzie już określona godzina wyjazdu do Nowego Sącza.
  20. [quote name='mmd']A może najprościej byłoby powiedzieć temu panu Pawłowi, że psiaki będą z Marusią w punkcie A i żeby po nie podjechać zamiast wozić je z punku A do punktu B. Skoro człowiek sam zaoferował transport i dowiezie je w NS na miejsce to może i odbierze je w Warszawie? Może to wszystko niepotrzebnie z góry jest komplikowane? [/QUOTE] Byłoby to najprostsze rozwiazanie. Problem w tym, że Marusia od 8 do chyba 16 jest w pracy - w instytucji gdzie z założenia nie wolno wprowadzać zwierząt. Jeśli przywiezie je o godz. 8 do Warszawy, to co ma z nimi zrobić? Przecież nie zostawi ich w samochodzie na kilka godzin. Wolontariuszka była proszona o pomoc, żeby nie powtórzyła się sytuacja z zeszłego tygodnia że transport jest a nie ma kto wydać szczeniaków. [quote name='Ellig']To ja podalam kmurdz Twoje konto z prosba o pomoc, pieniadze wedlug Jej zyczenia chcialaby ,zeby byly podzielone na 3 szczeniaki.A tak naprawde to myslala o transporcie.Dzisiaj do Niej zadzwonie. Karolina bardzo dziekuje:)[/QUOTE] Całą kwotę włączyłam do ogólnego rozliczenia szczeniaków, bez dzielenia jej na Lenkę i pozostałe (tak samo jak wszystkie przelewy opisywane "na Lenkę/na szczeniaki/na matkę husky").
  21. [quote name='Monika z Katowic']Kochana Ajlii? Czy koszt zastrzyku, podania i dojazdu będzie taki sam jak poprzednio ([FONT=Comic Sans MS]czyli 172 zł 98 gr - weterynarz As zastrzyk z "Convenii" + 36,00 transport do lecznicy As na zastrzyk z "Covenii")[/FONT]? To jutro Ci doślę kaskę, żebyś już miała na sobotę (czyli doślę 153 zł, bo 56 zł jeszcze masz). Nie wiem. Mam nadzieje że nie będzie większy, bo na zniżkę w tej lecznicy raczej bym nie liczyła. I nadal pozostaje problem Franusiowej linii - schudł, mimo że je tyle samo. Energii ma mnóstwo, chęci do spacerów i zabawy jeszcze wiecej. Wczoraj próbował bawić się jak szczeniak, przysiadając na przednich łapach i robiąc skoki na boki ;)
  22. W najbliższym czasie Frania czekają takie "atrakcje" (szczególnie finansowe): 1) w sobotę II zastrzyk z convenii (mam nadzieje że ostatni) 2) w przyszłym tygodniu wizyta u dr Garncarza (kontrola leczenia wrzodu rogówki i jeśli jest ok, to leczenie gałki ocznej)
  23. [QUOTE]Kurcze, jak jest transport i za jednym zamachem można dziewczyny zabrać, to naprawdę trzeba z tego korzystać!!! Ja rozumiem, że być może wymaga to trochę wysiłku, żeby logistycznie ogarnąć, ale przecież jest do zrobienia. A dlaczego ta dziewczyna miałaby sobie nie poradzić z dwoma szczeniakami? Z tego co czytałam to dwa przerażone psiuny, można je wrzucić do kosza wiklinowego i niech sobie tam siedzą maluchy. Naprawdę nie róbmy problemu, gdzie go nie ma. Gadałaś już z tą wolontariuszką? Powiedziała coś, że nie da rady albo coś takiego? Przecież ataK będzie musiała również zająć się tymi dzieciakami, mając inne pod opieką. To tylko dwa przerażone szczeniaki. Naprawdę warto skorzystać z tej możliwości bo po co płacić dwa razy skoro facet mógłby je zawieźć obie po prostu - jadą z tego samego miejsca do tego samego. Naprawdę warto wykorzystać tę szansę.[/QUOTE] Rozumiem że zgłaszasz sie właśnie do pomocy? Bo skoro uważasz że to dla innej osoby to nie problem przewieźć dwa spore przerażone szczeniaki na rękach komunikacją miejską, to wierzę że sobie z tym poradzisz. [QUOTE]ajli, czy Ty masz bezpośredni kontakt z Marusią?[/QUOTE] Nie, tylko za pośrednictwem telekomunikacji. [B]Macia[/B] - czy założysz chłopakom osobny wątek? edit: doczytałam w innym poście To samo pytanie do [B]AtaK [/B]- założysz dziewczynkom osobny wątek? Podaj też proszę konto, na które można przelać pieniadze dla nich (narazie z mojego konta wpłatę od Ewa Marta, później też wpłaty z konta SPS). Tak jak obieciałam - w przypadku Rotki zajmę się szukaniem i sprawdzeniem DS, oraz gdy skończy się wsparcie finansowe zapewnie jej karmę na czas pobytu w DT u Ciebie. [quote name='Ellig']1, Nic nie che (przelew mial pojsc w czwartek/piatek jak pisalas pare postow wyzej) ale ja juz nic nie chce.Tylko rozliczenia w czwartek tak jak pisalas -raz w tygodniu.Biore na siebie ten transport do Leszna, mozna spac spokojnie. wyraznie napisalam ze tylko 70 zl doplacic bo ja daje 30 ale w takim razie dam 100zl.[/QUOTE] Czy możesz po prostu podać kwotę którą dodatkowo trzeba przelać? Muszę ją przekazać skarbnikowi. 200 zł - zwrot za transport do Leszna - zostało przelane przez skarbnika na Twoje konto w sobotę. Proszę o potwierdzenie jak pieniądze dotrą. Proszę też o wskazanie postu, w którym rzekomo pisałam o przelewie w czwartek/piątek - bo ja sobie nic takiego nie przypominam. Mam nadzieję że nic mi nie umknęło. Rozliczenie od skarbnika będzie przychodzić zgodnie z jego obietnicą raz w tygodniu, ale nie wiem czy będzie to akurat czwartek - z pewnością będzie to dzień w którym będzie miał czas na pracę wolontariacką. Na moim koncie pojawiła się wpłata: 100 zł od kmurdz "dla Lenki i szczeniaków" - serdecznie dziękuję :)))
  24. Dwie sprawy, bo sytacja zmienia się. 1) kwestia transportu do Leszna - ile faktycznie trzeba za niego zapłacić? Nie do końca rozumiem te rozliczenia. Ellig - wpłaciłaś 200 zł jako zaliczkę (i za to miał pójść dziś/jutro przelew z konta SPS). Dopłacałaś jeszcze? 2) kwestia cudownie odnalezionej Felerki i jej transportu do Nowego Sącza. Jutro jestem umówiona na telefon w sprawie dokładnego terminu transportu do Nowego Sącza. Ponieważ będzie on zapewne w ciągu dnia, a Marusia pracuje - Rotkę miała odebrać i przetrzymać przez kilka godzin wolontariuszka z SPS. Ale nie wiem czy ona da radę wziąć dwa szczeniaki, szczególnie że nie jest zmotoryzowana i miała jechać autobusem z jednym szczeniakiem na ręku najpierw z Targówka na Mokotów, a potem dalej gdzie będzie podstawiony samochód. Mam nadzieję że tu się logistycznie to wszystko nie zawali - możliwe że będzie potrzeba druga para rąk w Warszawie do pomocy, bo sama nie da rady.
  25. Magdyska, skontaktujemy się telefonicznie, ok? Martwie się o Pana Psa, bo naprawdę jest ciągle zimno i deszczowo. Wychodzi na dwór, zaraz moknie i trzęsie się w domu z zimna. Zanim się rozgrzeje porządnie i wyschnie, to trzeba znów na dwór za potrzebą. Próbowałam go przetrzymać w domu, niech się załatwi na podłogę, ale to za porządny pies z niego. Trzyma długo, choć widać że już się męczy... a zaleganie moczu wcale mu dobrze nie zrobi.
×
×
  • Create New...