-
Posts
3153 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ajlii
-
Wróciliśmy już z lecznicy. Lena czuje się nieźle, już chodzi - powitała nas w dzwiach gabinetu na własnych łapkach :) Natomiast jest problem z opisem faktury. Ta lecznica ma możliwość wystawienia faktury jedynie na "usługa weterynaryjna". Mogą dopisać ręcznie imię sunii + nazwa zabiegu, oraz to podsteplować. Lub można dołączyć do faktury ksero opisu zabiegu. Natomiast nie ma możliwości innego wydruku samej faktury.
-
Serdecznie dziekuję :)
-
Może ja jestem imbecyl netowy, ale nigdzie nie mogę znaleźć danych do faktury :( Chodzi głównie o NIP. Czy może ktoś mi pomóc to znaleźć? Dziś o 13.30 będzie sterylizowana nasza tymczasowiczka Lenka.
-
A to Demoniczny Osiołek!
-
Bochnar staruszek - za TM- był z nami 1,7 roku szczęśliwy
ajlii replied to bea100's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wrzuciłam z rana jedną fotkę na Picassę :) Bea - zapchałam Ci skrzynkę mailową fotkami, których nie dam rady już wstawić... -
Bochnar staruszek - za TM- był z nami 1,7 roku szczęśliwy
ajlii replied to bea100's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wysłałam mailem jedną fotkę Bochnaria :) -
Nie wyrabiam z tym Osiołkiem, naprawdę... Szczególnie jak ujawniła się Demoniczna natura Osiołka, ale to lepiej opisze pewna fotka (wstawię jak dotrwam do północy). W każdym razie - po ostaniej burzy Falek zmienił imię na Osiołek Mroku! A dziś... Mamy taki zwyczaj, że w ciepłe niedzielne popołudnia robimy sobie piknik. Czasem zabiera się obiad z domu, czasem coś kupuje po drodze. Psy zazwyczaj stoją pod dzwiami i przebierają łapami - każdy chce jechać na spacer połaczony ze skarmianiem smakołykami. Ale nie dziś... żar z nieba leje, powietrze dosłownie "stoi". Na hasło: spacer ŻADEN rozsądny pies nie ruszył się z kanapy. Co niektóre łypały na mnie podejrzliwie... A kto oczywiście biegiem do auta i susem na psią miejscówkę? Oczywiście Osiołek! Jemu żadna pogoda nie straszna :) Pojechaliśmy więc po pizzę. Czekając na nią chwilę pospacerowaliśmy po okolicy - domy, chodniki, śmietniki - o tak! To Osiołki lubią najbardziej. Osiołek został nawet zaproszony do ogródka przy pizzerii (pewnie by nie pogardził szklaneczką zimnego piwa). Pojechaliśmy jednak nad wodę. Wiadomo: kocyk, pizza, książka - miła godzinka na łonie natury. Aha! Jasne! Najpierw było nawet fajnie. Po wiosennym epizodzie z trocoxilem Osiołek chodzi świetnie, także po dziurach, dołkach i pagórkach. Wyprawa wąwozem przez las była nawet fajna - choć monotonna (tylko drzewa i krzaki - a gdzie domy? samochody? śmietniki?). Fajnie było też już nad wodą - przynajmniej na pierwszy rzut oka. Jakieś ławeczki, ludzie siedzą (można ich pooglądać). Nawet piesek przyszedł się przywitać. Ale później już mniej zabawnie. Nudno. Szukamy miejsca, wiec tylko trawy i chwasty. Znajdujemy zacionene miłe miejsce i rozkładamy koc. To znaczy ja rozkładam, bo Jubu już jest zajęty wyławaniem Falka. Który oczywiście przypadkiem (!) wpadł do wody. Za chwilę przypadek powtórzył. I znowu. I znowu... Woda jest fajna ;) Potem jest znów ciekawie a pizza smaczna (zdaniem też Osiołka). Chwila odpoczynku z książka... tego Falek bynajmniej nie miał w planach. Nudno! No nudno psu! No nie widzicie że pies się nudzi???? Plącze sie w linkę. Tarza po trawie. Zrywa kwiatki. Ciągnie nad wodę. Pełen czad. Nie ma zmiłuj - zamiast chwili z książką w ręku jest spacer z Falkiem. W tą i z powrotem jedną ścieżką. I szukanie źródełka z lesie. I nurkowie pod krzaczorami. No dosłownie jak z czterolatkiem... Falek w każdym razie wrócił totalnie zadowolony i uśmiechnięty na pycholu. My może mniej zrelaksowani ;)
-
Bochnar staruszek - za TM- był z nami 1,7 roku szczęśliwy
ajlii replied to bea100's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To ja dodam jeszcze, że Pan Pies lubi żeby Mu trzymać miskę przy jedzeniu pod mordką. Nie toleruje żadnych stojaków (zaplątał się kiedyś w taki). Jest okropny, rozpuszczony i totalnie roszczeniowy :D Jak sobie coś zażyczy, nie ma zmiłuj... Mam nowe fajne zdjęcia Pana Psa - np. jak sobie robi z Morka... poduszkę ;) Żeby nie było wątpliwości - Morek jest amstaffem. Raczej nie dam rady ich przesłać dzisiaj, a z wklejaniem na forum mam problem coraz gorszy - Picassa zbiesiła się i można wrzucać po jednym zdjęciu, co zajmuje godziny dosłownie. Na innym wątku znalazła się dobra dusza z serwerem, do której mogę przesłać zdjęcia tamtego psiaka. Czy ktoś mógłby nas poratować na na wątku Bochnaria? I wkleić zdjęcia które przesłałabym mailem...? -
[quote name='katarzyna09']Ajlii,co u Was?Wszystko w porządku? :-)[/QUOTE] Wszystko ok, tylko pogoda koszmarna. Z nieba żar w ciagu dnia, a wieczorami chodzą burze po okolicy :/ Amiś nieźle to wszystko znosi jak na swój wiek. Burzy się nie boi, a upały przesypia sobie w domku - w pobliżu wentylatora ;) Albo na swojej... wycieraczce :D Prałam wycieraczki, przy moich taplających się w wodzie pannach są niezbędne nawet przy tej pogodzie. Suche zostawiłam w domu by się wyprostowały... i jedna wpadła w łapki Amisia. A w zasadzie pod Jego 4 litery... Teraz ciągle na niej leży. Nieważne, że jest malutka i na dodatek złożyła się na pół. Układa się tak, by idealnie leżeć tyłkiem na swojej wycieraczce... Od dwóch dni to Jego ulubiona miejscówka :) Co do wizyty u weta. Nie zdążyłam opisać w czwartek, bo jak nie burze to problem weekendowy z transferem :/ Można się cieszyć z postępów w leczeniu uszu (były drożdżaki - obecnie nadal wydzielina ale bez cech stany zapalnego). Duża poprawa jest też w kwestii skóry - też nie ma stanu zapalnego, ale nadal się miejsowo łuszczy. Pozostaje nam dalsza pielęgnacja (pranie w hexodernie Amiśka, regularne czyszczenie uszu). Na wizycie pan doktor zajął się też kaszakiem na grzebiecie Amisia - przy tylu zabiegach pielęgnacyjnych (czesanie, regularne kąpiele) mogło dojść do podrażnienia i np. wytworzenia sie ropnia. Robiliśmy też rtg. W planach było tylko rtg stawów biodrowych i odcinka ledźwiowego, bo sposób chodzenia Amisia wskazywał że tam może być problem. Jakie było zdziwienie (i weta, i nasze) gdy okazało się że stawy biodrowe na zdjeciu są w bardzo dobrym stanie. Nie ma śladów zwyrodnienia - co jest wręcz nienormalne jak na psa w Jego wieku. Oczywiście, rtg wychwytuje tylko zwapnienia i jakiś już proces zwyrodnieniowy może być ale niewielki. W odcinku lędźwiowym niewielka spondyloza. Takie rtg kręgosłupa faktycznie mają młode psy - bardzo dawno nie widziałam tak dobrych zdjęć rtg. Ale Amiś chodzi źle... ma problemy z podnoszeniem się, chodzi sztywno, a jak do nas trafił drżały Mu łapy i miał wyraźne objawy bólowe. Czyli trzeba szukać dalej. Zrobiono więc jeszcze zdjęcie kręgosłupa piersiowego. Na nim widać zmiany spondylotyczne kręgów 4-5 ze zwężeniem międzykręgowym. Wg weterynarza może to być kwestia dyskopatii. I to nie jest niestety powód takiego poruszania się Amisia... Omówiliśmy z weterynarzem dalszy plna leczenia Amisia. Na ten moment nie wiele można Mu pomóc, prócz podawania w razie potrzeby leków przeciwbólowych, przeciwzapalnych, chondroprotetyków oraz fizjoterapii. Przydałyby się też hmb i aminokwasy - bo Amiś ma zaniki mięśniowe w tylnich łapach. Na ten moment mamy w większości ogarniete i pod kontrolę problemy zdrowotne Amisia. Pod koniec miesiaca trzeba zrobić kontrolne badanie moczu, i zaszczepić psiaka p/c wściekliźnie.
-
Właśnie wróciliśmy z Amiśkiem z lecznicy. Wieści są raczej dobre - jest poprawa w kwestii uszu i skóry :) Musieliśmy wykonać 2 zdjęcia rtg - bo stawy i odcinek lędźwiowy są w bardzo dobrym stanie jak na takiego staruszka (nie ma zmian chorobowych). Trzeba było szukać wyżej i to w odcinku piersiowym jest problem. Więcej napiszę wieczorem, wrzucę skan albo przepiszę opis wizyty.
-
Bochnar staruszek - za TM- był z nami 1,7 roku szczęśliwy
ajlii replied to bea100's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kolejny upalny dzień za nami. Pod wieczór było już przyjemniej, ale znów duszno na dworze :/ Bochnar właśnie drepcze po ogrodzie. Przespał cały dzień na podłodze w kuchni (nie na swojej kołdrze, tylko na kafelki się uparł). -
Korzystając z chwilowej przyjemnej pogody, wybraliśmy się z Amisiem do Łodzi do lecznicy. Na kontrolę skóry i uszu oraz rtg. Pojechaliśmy (Amiś próbował pięknie wskoczyć do auta), i niestety tylko spacer zalicztliśmy. Z powodu grafiku urlopowego pan doktor leczący Amisia zamienił się dyżurami z innym lekarzem. Musimy pojechać jeszcze raz - jutro - niestety, w kiepskich godzinach (tj. przedpołudniowych). Chociaż ja widzę już poprawę w ogólnej kondycji skóry psiaka. Jest gładsza, ma normalny psi koloryt. Nie jest już tak zmacerowana, i czerwono-beżowa jak wcześniej. Niestety nadal jest łupież, skóra jest sucha a sama sierść z tłustym osadem z przerwach między kąpielami.
-
Bochnar staruszek - za TM- był z nami 1,7 roku szczęśliwy
ajlii replied to bea100's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A dziś kolejny duszny dzień się zapowiada... :( -
[MLB] Fanta - najpiękniejsza na dogo sunia w typie ON...!!
ajlii replied to malibo57's topic in Już w nowym domu
U nas burza (zastanawiam się który raz to już dziś piszę). I deszcz - strasznie dużo deszczu. Tak, że połowa podwórka to jedno wielkie jezioro. Fanta - która jak powszechnie wiadomo kocha spryskiwacze - wpadła w euforię. Wlazła do kałuży, położyła się w niej... tak że tylko głowa i te wielkie uszyska wystawały! Nie dało się psa doprosić by wrócił do domu... przecież tyyyyyle wody tylko dla Niej :) -
Bochnar staruszek - za TM- był z nami 1,7 roku szczęśliwy
ajlii replied to bea100's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Burza? Jaka burza! - odpowiedziałby Bochnar. Przespał grzmoty, błyskawice, wycie syreny strażackiej (a mieszkamy baaaardzo blisko remizy). Kompletnie nie przejął się. Jedyna reakcja była na gryzaka - rozdawałam psom, żeby rozładowały stres. Naprawdę jest ok. Teraz chodzi i jączy. Nudzi Mu się, chce żebym przyszła do Niego i zasadniczo to tyle... no Pan Pies chce przecież :) Upały gorzej. Ma duże problemy z termoregulacją. Wyjdzie na dwór, jest dobrze... i po chwili cały rozgrzany i dyszący. Trzeba na Niego bardzo uważać, by sobie krzywdy nie zrobił. Zrobiłam Mu miejsce w pracowni - z nieznanym mi bliżej powodów Bochnario uważa że to miejsce nie zalicza się do domu, i w zasadzie siedzi sie na dworze. Tyle że w cieniu i przyjemnym chłodzie :) -
Zaraz i do Bochnarka dotrę :) Oblatuję wątki psiaków, póki mi baterii starczy w laptopie - bo co jeden, to inna historia i opinia na temat pogody :) Mieliśmy i napad lękowy w wykonaniu Ilanki, i deszczową piosenką made in Falek... I radosną kąpiel błotną - Fantisia :)
-
Faluś zdumiewa nas na każdym kroku... Dziś burza, ulewa i ogólna masakra pogodowa. Otworzyłam dzwi, psy tylko spojrzały co się dzieje na zewnątrz i tył zwrot. A Osiołek? Wyszedł przed dom, stanął sobie w deszczu i rozkoszował się nim! Normalnie radość na psiej mordzie - polewają psa! Z góry! Cudnie jest :)))
-
Oczywiście :) Wszystkie psiaki dostały nadprogramowe gryzaki - żucie pozwala lepiej radzić sobie ze stresem. A kilka naprawdę ciężko przeżyło dzisiejsze atrakcje pogodowe :/
-
Z okazji dzisiejsze burzy, dowiedzieliśmy się dwóch bardzo ważnych rzeczy. 1) Ila boi się burzy, 2) człowiek jest gwarantem bezpieczeństwa dla Niej :) Burza dziś naprawdę masakryczna. Pioruny waliły tak, że jasno jak w dzień. Deszcz zalał ulice i podwórka. Połamało gałęzie drzew. Nadal łazi nad nami, ale już spokojniej. Ila początkowo próbowała wpaść w panikę. Do tego stopnia, że liczyłam się z tym że będziemy jeszcze zasuwać do lecznicy całodobowej. Dyszenie, demolowanie pokoju, kręcenie się w kółko. To nie pierwszy pies z napadem lękowym w czasie burzy, więc od razu to przepracowaliśmy. Ilka chowała się pod prysznic, skakała przez bramki w dzwiach (choć normalnie wie, że nie wolno z brudnymi łapami na dywan i pilnuje inne psy jak się Ją ładnie poprosi). Właziła do łóżka i zakopywała się w pościeli, by za chwilę wyskoczyć i obiec w kółko pokój. Teraz siedzi spokojnie na kanapie i choć widzę że reaguje na grzmoty, to nie panikuje już. Ale w tym wszystkim fajne jest jedno. W czasie burzy i silnej ulewy, mój mąż wyszedł do ogrodu posprawdzać czy nas nie zalewa. A Ila, która przy każdym grzmocie podskakiwała i szukała gdzie by tu się schować... pobiegła za nim! Później też, zawiedziona faktem że nikt nie przejmuje się Jej demonstracyjnym rozkopywanie w pościeli, oparła się przednimi łapami o parapet i razem ze mną wyglądała na deszcz... :)
-
Tak sobie :/ Amiś lubi się powygrzewać na słońcu, ale ostatnie dni tylko w domu spędza. Wychodzi do ogrodu na szybkie siku i zaraz wraca. Ale od weekndu jest naprawdę fatalnie - duszno, parno. Nie czuje się tej temperatury, bo słońca nie ma. Dobrze że mam dom z cegły, to jest miło i przyjemnie wewnątrz. A nam właśnie dogorywa burza taka, że dawno nie widziałam :/ Pioruny momentami tak waliły, że jasno jak w dzień. Latarnie zdechły. Syrena straży wyła aż miło. Deszcz taki, że rynny przestały odbierać wodę. Naprawdę nie fajnie, i potrwa pewnie jeszcze parę godzin. Niektóre psiaki przerażone bardzo. Inne zupełnie nic sobie nie robiły z deszczu i grzmotów. Taki Amiś na przykład... Przespał cześć burzy. W końcu wstał, rozprostował kości i skierował sie w stronę dzwi. Deszcz zdradziecko napadał Mu na nos, więc Amiś zrobił tył zwrot i poszedł do kuchni mlaskać przy lodówce :)
-
Kiepsko u nas z pogodą nadal. Psiaki umęczone - śpią cały dzień. Po nocnej burzy wilgotność powietrza jest okropna :/ Nawet nie jest bardzo gorąco, tylko duszno. Myślę że nie ma sensu pakować dziś Amisia do samochodu, jest i tak umęczony pogodą. Nie chce wogóle wychodzić na dwór, tylko szybkie siku i z powrotem do chłodu. Mimo że ogólnie to On lubi wygrzewać się na słońcu, w ciepełku. Myślę że możemy spokojnie przełożyć wizytę kontrolną na środę, ma być podobno chłodniej.
-
A! Wczoraj dostałam obiecane 20 zł spoza forum - za które kupiłam Amiśkowi preparat wspomagający regenrację skóry (za 19 zł ). Złotówkę można dopisać do rozliczenia :)
-
Bochnar staruszek - za TM- był z nami 1,7 roku szczęśliwy
ajlii replied to bea100's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ostatnio w sumie nie fotografowałam Pana Psa... ale obiecuję to nadrobić :) Weekend był bardzo cieżki dla Pana Psa :( Duchota straszna, a On ma problemy z termoregulacją. I niestety, w takie też dni układ pokarmowy też trochę szwankuje (miękkie kupy, i tylko w domu). I jeszcze jedno - do skarpetki Bochnara wpadło 10 zł od osoby spoza forum :) -
Kazio może i kochany... ale moje kwiatki są innego zdania :/ Kazio bowiem uparł się na drzemki wyłącznie na rabatce z moimi wychuchanymi, wypielęgnowanymi roślinkami... Które pod 38 kg psa przestają się prezentować tak okazało... no w zasadzie wogóle przestają się prezentować :( Dobrze że przynajmnie Kazio wygląda na rabatce niezwykle uroczo - taki widok rekompensuję mi w dużej mierze straty :D