Jump to content
Dogomania

ajlii

Members
  • Posts

    3153
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ajlii

  1. Wróciliśmy już z lecznicy. Lena czuje się nieźle, już chodzi - powitała nas w dzwiach gabinetu na własnych łapkach :) Natomiast jest problem z opisem faktury. Ta lecznica ma możliwość wystawienia faktury jedynie na "usługa weterynaryjna". Mogą dopisać ręcznie imię sunii + nazwa zabiegu, oraz to podsteplować. Lub można dołączyć do faktury ksero opisu zabiegu. Natomiast nie ma możliwości innego wydruku samej faktury.
  2. Serdecznie dziekuję :)
  3. Może ja jestem imbecyl netowy, ale nigdzie nie mogę znaleźć danych do faktury :( Chodzi głównie o NIP. Czy może ktoś mi pomóc to znaleźć? Dziś o 13.30 będzie sterylizowana nasza tymczasowiczka Lenka.
  4. A to Demoniczny Osiołek!
  5. Wrzuciłam z rana jedną fotkę na Picassę :) Bea - zapchałam Ci skrzynkę mailową fotkami, których nie dam rady już wstawić...
  6. Wysłałam mailem jedną fotkę Bochnaria :)
  7. Nie wyrabiam z tym Osiołkiem, naprawdę... Szczególnie jak ujawniła się Demoniczna natura Osiołka, ale to lepiej opisze pewna fotka (wstawię jak dotrwam do północy). W każdym razie - po ostaniej burzy Falek zmienił imię na Osiołek Mroku! A dziś... Mamy taki zwyczaj, że w ciepłe niedzielne popołudnia robimy sobie piknik. Czasem zabiera się obiad z domu, czasem coś kupuje po drodze. Psy zazwyczaj stoją pod dzwiami i przebierają łapami - każdy chce jechać na spacer połaczony ze skarmianiem smakołykami. Ale nie dziś... żar z nieba leje, powietrze dosłownie "stoi". Na hasło: spacer ŻADEN rozsądny pies nie ruszył się z kanapy. Co niektóre łypały na mnie podejrzliwie... A kto oczywiście biegiem do auta i susem na psią miejscówkę? Oczywiście Osiołek! Jemu żadna pogoda nie straszna :) Pojechaliśmy więc po pizzę. Czekając na nią chwilę pospacerowaliśmy po okolicy - domy, chodniki, śmietniki - o tak! To Osiołki lubią najbardziej. Osiołek został nawet zaproszony do ogródka przy pizzerii (pewnie by nie pogardził szklaneczką zimnego piwa). Pojechaliśmy jednak nad wodę. Wiadomo: kocyk, pizza, książka - miła godzinka na łonie natury. Aha! Jasne! Najpierw było nawet fajnie. Po wiosennym epizodzie z trocoxilem Osiołek chodzi świetnie, także po dziurach, dołkach i pagórkach. Wyprawa wąwozem przez las była nawet fajna - choć monotonna (tylko drzewa i krzaki - a gdzie domy? samochody? śmietniki?). Fajnie było też już nad wodą - przynajmniej na pierwszy rzut oka. Jakieś ławeczki, ludzie siedzą (można ich pooglądać). Nawet piesek przyszedł się przywitać. Ale później już mniej zabawnie. Nudno. Szukamy miejsca, wiec tylko trawy i chwasty. Znajdujemy zacionene miłe miejsce i rozkładamy koc. To znaczy ja rozkładam, bo Jubu już jest zajęty wyławaniem Falka. Który oczywiście przypadkiem (!) wpadł do wody. Za chwilę przypadek powtórzył. I znowu. I znowu... Woda jest fajna ;) Potem jest znów ciekawie a pizza smaczna (zdaniem też Osiołka). Chwila odpoczynku z książka... tego Falek bynajmniej nie miał w planach. Nudno! No nudno psu! No nie widzicie że pies się nudzi???? Plącze sie w linkę. Tarza po trawie. Zrywa kwiatki. Ciągnie nad wodę. Pełen czad. Nie ma zmiłuj - zamiast chwili z książką w ręku jest spacer z Falkiem. W tą i z powrotem jedną ścieżką. I szukanie źródełka z lesie. I nurkowie pod krzaczorami. No dosłownie jak z czterolatkiem... Falek w każdym razie wrócił totalnie zadowolony i uśmiechnięty na pycholu. My może mniej zrelaksowani ;)
  8. To ja dodam jeszcze, że Pan Pies lubi żeby Mu trzymać miskę przy jedzeniu pod mordką. Nie toleruje żadnych stojaków (zaplątał się kiedyś w taki). Jest okropny, rozpuszczony i totalnie roszczeniowy :D Jak sobie coś zażyczy, nie ma zmiłuj... Mam nowe fajne zdjęcia Pana Psa - np. jak sobie robi z Morka... poduszkę ;) Żeby nie było wątpliwości - Morek jest amstaffem. Raczej nie dam rady ich przesłać dzisiaj, a z wklejaniem na forum mam problem coraz gorszy - Picassa zbiesiła się i można wrzucać po jednym zdjęciu, co zajmuje godziny dosłownie. Na innym wątku znalazła się dobra dusza z serwerem, do której mogę przesłać zdjęcia tamtego psiaka. Czy ktoś mógłby nas poratować na na wątku Bochnaria? I wkleić zdjęcia które przesłałabym mailem...?
  9. [quote name='katarzyna09']Ajlii,co u Was?Wszystko w porządku? :-)[/QUOTE] Wszystko ok, tylko pogoda koszmarna. Z nieba żar w ciagu dnia, a wieczorami chodzą burze po okolicy :/ Amiś nieźle to wszystko znosi jak na swój wiek. Burzy się nie boi, a upały przesypia sobie w domku - w pobliżu wentylatora ;) Albo na swojej... wycieraczce :D Prałam wycieraczki, przy moich taplających się w wodzie pannach są niezbędne nawet przy tej pogodzie. Suche zostawiłam w domu by się wyprostowały... i jedna wpadła w łapki Amisia. A w zasadzie pod Jego 4 litery... Teraz ciągle na niej leży. Nieważne, że jest malutka i na dodatek złożyła się na pół. Układa się tak, by idealnie leżeć tyłkiem na swojej wycieraczce... Od dwóch dni to Jego ulubiona miejscówka :) Co do wizyty u weta. Nie zdążyłam opisać w czwartek, bo jak nie burze to problem weekendowy z transferem :/ Można się cieszyć z postępów w leczeniu uszu (były drożdżaki - obecnie nadal wydzielina ale bez cech stany zapalnego). Duża poprawa jest też w kwestii skóry - też nie ma stanu zapalnego, ale nadal się miejsowo łuszczy. Pozostaje nam dalsza pielęgnacja (pranie w hexodernie Amiśka, regularne czyszczenie uszu). Na wizycie pan doktor zajął się też kaszakiem na grzebiecie Amisia - przy tylu zabiegach pielęgnacyjnych (czesanie, regularne kąpiele) mogło dojść do podrażnienia i np. wytworzenia sie ropnia. Robiliśmy też rtg. W planach było tylko rtg stawów biodrowych i odcinka ledźwiowego, bo sposób chodzenia Amisia wskazywał że tam może być problem. Jakie było zdziwienie (i weta, i nasze) gdy okazało się że stawy biodrowe na zdjeciu są w bardzo dobrym stanie. Nie ma śladów zwyrodnienia - co jest wręcz nienormalne jak na psa w Jego wieku. Oczywiście, rtg wychwytuje tylko zwapnienia i jakiś już proces zwyrodnieniowy może być ale niewielki. W odcinku lędźwiowym niewielka spondyloza. Takie rtg kręgosłupa faktycznie mają młode psy - bardzo dawno nie widziałam tak dobrych zdjęć rtg. Ale Amiś chodzi źle... ma problemy z podnoszeniem się, chodzi sztywno, a jak do nas trafił drżały Mu łapy i miał wyraźne objawy bólowe. Czyli trzeba szukać dalej. Zrobiono więc jeszcze zdjęcie kręgosłupa piersiowego. Na nim widać zmiany spondylotyczne kręgów 4-5 ze zwężeniem międzykręgowym. Wg weterynarza może to być kwestia dyskopatii. I to nie jest niestety powód takiego poruszania się Amisia... Omówiliśmy z weterynarzem dalszy plna leczenia Amisia. Na ten moment nie wiele można Mu pomóc, prócz podawania w razie potrzeby leków przeciwbólowych, przeciwzapalnych, chondroprotetyków oraz fizjoterapii. Przydałyby się też hmb i aminokwasy - bo Amiś ma zaniki mięśniowe w tylnich łapach. Na ten moment mamy w większości ogarniete i pod kontrolę problemy zdrowotne Amisia. Pod koniec miesiaca trzeba zrobić kontrolne badanie moczu, i zaszczepić psiaka p/c wściekliźnie.
  10. Właśnie wróciliśmy z Amiśkiem z lecznicy. Wieści są raczej dobre - jest poprawa w kwestii uszu i skóry :) Musieliśmy wykonać 2 zdjęcia rtg - bo stawy i odcinek lędźwiowy są w bardzo dobrym stanie jak na takiego staruszka (nie ma zmian chorobowych). Trzeba było szukać wyżej i to w odcinku piersiowym jest problem. Więcej napiszę wieczorem, wrzucę skan albo przepiszę opis wizyty.
  11. Jak powiem Ilce że jest śmiesznym owczarem, to dopiero będzie histeria :D
  12. Kolejny upalny dzień za nami. Pod wieczór było już przyjemniej, ale znów duszno na dworze :/ Bochnar właśnie drepcze po ogrodzie. Przespał cały dzień na podłodze w kuchni (nie na swojej kołdrze, tylko na kafelki się uparł).
  13. Korzystając z chwilowej przyjemnej pogody, wybraliśmy się z Amisiem do Łodzi do lecznicy. Na kontrolę skóry i uszu oraz rtg. Pojechaliśmy (Amiś próbował pięknie wskoczyć do auta), i niestety tylko spacer zalicztliśmy. Z powodu grafiku urlopowego pan doktor leczący Amisia zamienił się dyżurami z innym lekarzem. Musimy pojechać jeszcze raz - jutro - niestety, w kiepskich godzinach (tj. przedpołudniowych). Chociaż ja widzę już poprawę w ogólnej kondycji skóry psiaka. Jest gładsza, ma normalny psi koloryt. Nie jest już tak zmacerowana, i czerwono-beżowa jak wcześniej. Niestety nadal jest łupież, skóra jest sucha a sama sierść z tłustym osadem z przerwach między kąpielami.
  14. A dziś kolejny duszny dzień się zapowiada... :(
  15. U nas burza (zastanawiam się który raz to już dziś piszę). I deszcz - strasznie dużo deszczu. Tak, że połowa podwórka to jedno wielkie jezioro. Fanta - która jak powszechnie wiadomo kocha spryskiwacze - wpadła w euforię. Wlazła do kałuży, położyła się w niej... tak że tylko głowa i te wielkie uszyska wystawały! Nie dało się psa doprosić by wrócił do domu... przecież tyyyyyle wody tylko dla Niej :)
  16. Burza? Jaka burza! - odpowiedziałby Bochnar. Przespał grzmoty, błyskawice, wycie syreny strażackiej (a mieszkamy baaaardzo blisko remizy). Kompletnie nie przejął się. Jedyna reakcja była na gryzaka - rozdawałam psom, żeby rozładowały stres. Naprawdę jest ok. Teraz chodzi i jączy. Nudzi Mu się, chce żebym przyszła do Niego i zasadniczo to tyle... no Pan Pies chce przecież :) Upały gorzej. Ma duże problemy z termoregulacją. Wyjdzie na dwór, jest dobrze... i po chwili cały rozgrzany i dyszący. Trzeba na Niego bardzo uważać, by sobie krzywdy nie zrobił. Zrobiłam Mu miejsce w pracowni - z nieznanym mi bliżej powodów Bochnario uważa że to miejsce nie zalicza się do domu, i w zasadzie siedzi sie na dworze. Tyle że w cieniu i przyjemnym chłodzie :)
  17. Zaraz i do Bochnarka dotrę :) Oblatuję wątki psiaków, póki mi baterii starczy w laptopie - bo co jeden, to inna historia i opinia na temat pogody :) Mieliśmy i napad lękowy w wykonaniu Ilanki, i deszczową piosenką made in Falek... I radosną kąpiel błotną - Fantisia :)
  18. Faluś zdumiewa nas na każdym kroku... Dziś burza, ulewa i ogólna masakra pogodowa. Otworzyłam dzwi, psy tylko spojrzały co się dzieje na zewnątrz i tył zwrot. A Osiołek? Wyszedł przed dom, stanął sobie w deszczu i rozkoszował się nim! Normalnie radość na psiej mordzie - polewają psa! Z góry! Cudnie jest :)))
  19. Oczywiście :) Wszystkie psiaki dostały nadprogramowe gryzaki - żucie pozwala lepiej radzić sobie ze stresem. A kilka naprawdę ciężko przeżyło dzisiejsze atrakcje pogodowe :/
  20. Z okazji dzisiejsze burzy, dowiedzieliśmy się dwóch bardzo ważnych rzeczy. 1) Ila boi się burzy, 2) człowiek jest gwarantem bezpieczeństwa dla Niej :) Burza dziś naprawdę masakryczna. Pioruny waliły tak, że jasno jak w dzień. Deszcz zalał ulice i podwórka. Połamało gałęzie drzew. Nadal łazi nad nami, ale już spokojniej. Ila początkowo próbowała wpaść w panikę. Do tego stopnia, że liczyłam się z tym że będziemy jeszcze zasuwać do lecznicy całodobowej. Dyszenie, demolowanie pokoju, kręcenie się w kółko. To nie pierwszy pies z napadem lękowym w czasie burzy, więc od razu to przepracowaliśmy. Ilka chowała się pod prysznic, skakała przez bramki w dzwiach (choć normalnie wie, że nie wolno z brudnymi łapami na dywan i pilnuje inne psy jak się Ją ładnie poprosi). Właziła do łóżka i zakopywała się w pościeli, by za chwilę wyskoczyć i obiec w kółko pokój. Teraz siedzi spokojnie na kanapie i choć widzę że reaguje na grzmoty, to nie panikuje już. Ale w tym wszystkim fajne jest jedno. W czasie burzy i silnej ulewy, mój mąż wyszedł do ogrodu posprawdzać czy nas nie zalewa. A Ila, która przy każdym grzmocie podskakiwała i szukała gdzie by tu się schować... pobiegła za nim! Później też, zawiedziona faktem że nikt nie przejmuje się Jej demonstracyjnym rozkopywanie w pościeli, oparła się przednimi łapami o parapet i razem ze mną wyglądała na deszcz... :)
  21. Tak sobie :/ Amiś lubi się powygrzewać na słońcu, ale ostatnie dni tylko w domu spędza. Wychodzi do ogrodu na szybkie siku i zaraz wraca. Ale od weekndu jest naprawdę fatalnie - duszno, parno. Nie czuje się tej temperatury, bo słońca nie ma. Dobrze że mam dom z cegły, to jest miło i przyjemnie wewnątrz. A nam właśnie dogorywa burza taka, że dawno nie widziałam :/ Pioruny momentami tak waliły, że jasno jak w dzień. Latarnie zdechły. Syrena straży wyła aż miło. Deszcz taki, że rynny przestały odbierać wodę. Naprawdę nie fajnie, i potrwa pewnie jeszcze parę godzin. Niektóre psiaki przerażone bardzo. Inne zupełnie nic sobie nie robiły z deszczu i grzmotów. Taki Amiś na przykład... Przespał cześć burzy. W końcu wstał, rozprostował kości i skierował sie w stronę dzwi. Deszcz zdradziecko napadał Mu na nos, więc Amiś zrobił tył zwrot i poszedł do kuchni mlaskać przy lodówce :)
  22. Kiepsko u nas z pogodą nadal. Psiaki umęczone - śpią cały dzień. Po nocnej burzy wilgotność powietrza jest okropna :/ Nawet nie jest bardzo gorąco, tylko duszno. Myślę że nie ma sensu pakować dziś Amisia do samochodu, jest i tak umęczony pogodą. Nie chce wogóle wychodzić na dwór, tylko szybkie siku i z powrotem do chłodu. Mimo że ogólnie to On lubi wygrzewać się na słońcu, w ciepełku. Myślę że możemy spokojnie przełożyć wizytę kontrolną na środę, ma być podobno chłodniej.
  23. A! Wczoraj dostałam obiecane 20 zł spoza forum - za które kupiłam Amiśkowi preparat wspomagający regenrację skóry (za 19 zł ). Złotówkę można dopisać do rozliczenia :)
  24. Ostatnio w sumie nie fotografowałam Pana Psa... ale obiecuję to nadrobić :) Weekend był bardzo cieżki dla Pana Psa :( Duchota straszna, a On ma problemy z termoregulacją. I niestety, w takie też dni układ pokarmowy też trochę szwankuje (miękkie kupy, i tylko w domu). I jeszcze jedno - do skarpetki Bochnara wpadło 10 zł od osoby spoza forum :)
  25. Kazio może i kochany... ale moje kwiatki są innego zdania :/ Kazio bowiem uparł się na drzemki wyłącznie na rabatce z moimi wychuchanymi, wypielęgnowanymi roślinkami... Które pod 38 kg psa przestają się prezentować tak okazało... no w zasadzie wogóle przestają się prezentować :( Dobrze że przynajmnie Kazio wygląda na rabatce niezwykle uroczo - taki widok rekompensuję mi w dużej mierze straty :D
×
×
  • Create New...