Jump to content
Dogomania

gallegro

Members
  • Posts

    6014
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gallegro

  1. @Jezabel, a co stoi na przeszkodzie, żeby skorzystać z opcji sprzedaż/kupno. Najlepiej poszukaj czegoś na "dzikim wschodzie", bowiem nieruchomości są tam zdecydowanie tańsze, a w razie czego, zawsze możesz dorzucisz TZ-ta w rozliczeniu :evil_lol:. W ten sposób zapewnisz sobie niekłopotliwy, stały dopływ psiaków w potrzebie, z terenów ościennych ;-).
  2. Masz Aniu rację. W kilku aspektach z całą pewnością znowelizowana ustawa będzie bardzo pomocna, ale nie zmieni ona mentalności ludzi z dnia na dzień. Kto zwróci uwagę na psa trzymanego na półmetrowym łańcuchu od urodzenia, skoro prawie wszystkie psy w danej okolicy mają identyczne warunki. To co nam wydaje się skrajnym zaniedbaniem, na terenach Polski B jest normą. Oprócz dopracowywania litery prawa, należy równolegle zadbać o edukację społeczeństwa w tym względzie.
  3. [quote name='Ewa Marta']Ale jest piękny! A na pierwszych zdjęciach taki... beniowy:-)(...)[/QUOTE] Zwłaszcza na trzeciej fotce z ostatnio prezentowanych. Gdyby jeszcze miał lekko klapnięte uszy, do złudzenia przypominałby Benię ;-).
  4. Gucio wraca do zdrowia. Dziś rano zjadł ze smakiem całą porcję jedzonka (kurczak z ryżem). Jest też dużo weselszy. Na szczęście zareagowaliśmy w porę. Symptomatyczne jest, że w przypadku psiaka chorego, inne wyczuwają to instynktownie i traktują go ulgowo. Nawet Hamlet nie napadał na niego w zabawie, skupiając się na Maksiu. No i przy okazji dokładnej analizy okoliczności załapania babeszji, odkryliśmy jej prawdopodobną przyczynę. Z ilości środka jaki nam pozostał, wynika, że mogliśmy pominąć ostatni termin zabezpieczenia. Oboje z TZ-ką pamiętaliśmy, że miał to być 8 października, ale przypomnienie było ustawione w telefonie, który akurat się uszkodził. W związku z tym, ostatnie zakroplenie mogło mieć miejsce na początku września. Teraz mamy nauczkę, że na wszelki wypadek, przypomnienie należy ustawiać na dwóch tel. na raz. Czasem zapisujemy datę na nalepce, którą przyklejamy na lodówce. Aktualnie stworzyłem plik na kompie, gdzie będę gromadził stosowne dane. Podczas ustalania wielkości dawek dla poszczególnych psiaków, okazało się, że aktualnie mamy 168 kg psa ;-). Przy takiej ilości, ze względu na oszczędność, na Allegro kupujemy zawsze większą ilość w największych opakowaniach (XL) i rozdzielamy wg wagi, zgodnie z zaleceniem. Wczoraj wszystkie psiaki zostały zabezpieczone.
  5. Z zaciśniętymi kciukasami na posterunku ;-)
  6. Czy sama obroża wystarczy? Jak długo zachowuje swoje właściwości? Słyszałem, że niektórzy stosują je jako uzupełnienie spot-on'ów, ale może chodziło o obroże marnej jakości.
  7. [quote name='Bonsai']W Warszawie Fiprex , Fypryst w ogóle nie działa. Kleszcze się uodparniają. Polecam Ex-spot, są według mnie najskuteczniejsze (ale dostepne tylko u weta).(...)[/QUOTE] Pociągnę ten wątek, ponieważ ma on niebagatelne znaczenie. Tak, ja również słyszałem od zaprzyjaźnionej wetki, że w stolicy wszystkie spot-on'y na bazie fipronilu (również Frontline), mają kiepską skuteczność. Wspominała coś o specyfiku o nazwie Advantix, albo podobnej. Możesz mi podać cenę za Ex-spot (czy to jest jego nazwa?). Masz może orientację na bazie jakiej substancji czynnej działa?
  8. [quote name='martasekret'](...)żadnych błędów (bynajmniej nie zauważyłam) ;)(...)[/QUOTE] To nie do końca moja zasługa, bo jak większość, posługuję się dedykowanym oprogramowaniem, dzięki któremu można uniknąć literówek i innych takich. W każdym razie dziękuję za słowa uznania. Teraz coś mniej przyjemnego... Nasz Gucio ma początki babeszji :shake:. Na szczęście nie jest w zaawansowanym stadium, więc rokowania są pomyślne. Uprzedzając ew. sugestie, zapewniam Was, że wszystkie nasze psiaki są systematycznie zabezpieczane środkiem na bazie fipronilu (Fiprex, Fypryst) i od 3 lat nie stwierdziliśmy żadnego zachorowania. Ostatnie zakroplenie miało miejsce ok. 3 tyg temu. Widać jednak, że to paskudztwo i na to znalazło sposób. Od wetki dowiedziałem się, że właśnie w październiku kleszcze stały się bardzo agresywne, gdyż w tych dniach odnotowali wiele przypadków zachorować u psów. Kiedy wróciłem do domu, Hamlet opuścił swoje legowisko i długo się przeciągał. Kiedy go zawołałem, cieszył się jak wariat. Po wypuszczeniu z kojca natychmiast udał się w dobrze sobie znanym kierunku, tzn pod drzwi, skąd po kilkunastu minutach wyszła kolejna porcja smacznego żarełka. Głód zaspokoił tylko po części, ponieważ jeszcze długo wylizywał miskę i poszukiwał resztek jedzonka pomiędzy źdźbłami trawy. Żarłok z niego jest okrutny :cool3:. Jak tak dalej pójdzie, puści nas "z torbami" :roll:. Poniżej kilka fotek zrobionych wcześniej, na potrzeby Allegro: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/692/hamlet026u.jpg/][IMG]http://img692.imageshack.us/img692/9128/hamlet026u.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/651/hamlet029.jpg/][IMG]http://img651.imageshack.us/img651/6771/hamlet029.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/214/hamlet033.jpg/][IMG]http://img214.imageshack.us/img214/4960/hamlet033.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/214/hamlet034.jpg/][IMG]http://img214.imageshack.us/img214/1633/hamlet034.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/5/hamlet035.jpg/][IMG]http://img5.imageshack.us/img5/6755/hamlet035.jpg[/IMG][/URL]
  9. Jeden z naszych psiaków nie ma apetytu, więc muszę pojechać z nim do weta. Z tego powodu zmuszony jestem zamknąć Hamleta w kojcu. Boję się zostawić wszystkie psiaki razem. Mam nadzieję, że nie będzie za bardzo płakał, bo mi serce pęknie... Przed chwilą też okazało się, że Hamlet potrafi... szczekać :razz:. Kilka minut temu zdecydowanie bronił naszej posesji przed intruzem w osobie kuriera, który akurat przyjechał po paczkę. Muszę powiedzieć, że organ "mowy" ma naprawdę imponujący :crazyeye:.
  10. Sprawdź na mapie pomocy dogo, kto jest z tych okolic. Wiem, że ciotka chauwa jest z tych stron i czasem pewnie bywa w Wyszkowie. Jeśli nie ona sama, to może zna kogoś, kto mógłby sprawdzić ten sygnał. Jeśli potwierdzi się b.zły stan psiaka, należałoby pomyśleć o interwencji osób uprawnionych. EDIT: @chauwa, jesteś szybsza od moich myśli ;-).
  11. Chciałbym podzielić się kolejnym, istotnym z punktu widzenia adopcji, spostrzeżeniem. Hamlet będzie zachowywać czystość w domu. Piszę w czasie przyszłym, ze względu na fakt, że w obecnej sytuacji, pomimo najszczerszych chęci, sztuka ta udała mu się tylko połowicznie :razz:. Nie winimy go jednak za to, gdyż ostatniej nocy został puszczony na "głęboką wodę". Wieczorny spacer miał miejsce ok. 21-szej, więc już nad ranem nasłuchiwałem, czy aby się nie kręci i nie sygnalizuje potrzeby wyjścia w wiadomym celu. Całą noc przespał spokojniutko, więc dopiero o 7:30 (dziś wyjątkowo nieco później niż zwykle) postanowiłem wypuścić całe towarzystwo. Wchodzę do pokoju i co widzę...? - drzwi wyjściowe zablokowane :-o. Tuż przy nich, w centralnym punkcie, majaczyło coś w rodzaju pokaźnego kopca :razz:. Jak zapewne już się domyślacie, była to ogromna, zdrowa qpa :crazyeye:. Z powyższego wynika niezbicie, że Hamlet próbował wyjść na zewnątrz, a kiedy nie mógł sforsować drzwi, postanowił pozbyć się balastu tuż przy nich. Szczerze mówiąc, jest w tym sporo naszej winy, gdyż nie wypuściliśmy go wcześniej. Spodziewaliśmy się jednak, że w jakiś sposób zasygnalizuje taką potrzebę. Widać Hamlet nie chciał nas wyrywać ze snu ;). Najważniejsze jednak, że sioo zrobił tuż po wybiegnięciu z domu. Do psiego pokoju wraca jako jeden z pierwszych i układa się na terakocie. Prawdopodobnie jest mu za ciepło na dywaniku, czy fotelach. W końcu jego organizm przywykł już nieco do niskich temperatur. Hamlet jest inteligentnym psiakiem. Na początku stawał na tylnych łapach i drapał w szybę, kiedy widział nas za drzwiami. Po kilku słownych upomnieniach, chęć przejścia na drugą stronę, sygnalizuje jedynie delikatnym pacnięciem łapy w szybę. Teraz właśnie zapadł w kolejną drzemkę, ułożony swobodnie na boku. Reasumując - Hamlet jest mądrym, bezproblemowym i kochanym psiakiem.
  12. [quote name='sylwija'](...)Vera z Ninką za to chyba całkiem nieźle się mają, choć Vera wciąż tak wygląda, że jak na nią patrzę, to płakać się chce :((...)[/QUOTE] Sylwija, moim zdaniem Vera wygląda o niebo lepiej, choć kg to jej jeszcze sporo brakuje. Jeśli chodzi o Ninkę, TZ-ka stwierdziła, że jeszcze trochę, a zrobi się z niej baryłka ;-). To dzięki Wam możemy obserwować te spektakularne metamorfozy. A ta fotka, na której Vera uśmiecha się... TZ-ka poryczała się jak bóbr... Podobnie przy fotce, na której Vera biegnie zapamiętale. Dla takich chwil warto żyć i pomagać kolejnym psiakom. W sumie dobrze się stało, że Vera z Ninką trafiły do Was razem. Znały się już wcześniej, więc łatwiej im razem odnajdywać się w nowych okolicznościach.
  13. [quote name='Ty$ka'][B]gallegro[/B], wolę nie zapeszać, ale na razie aż tak się nie nastawiajcie.(...)[/QUOTE] Pisząc poprzedni post, chciałem, niejako przy okazji, uporządkować nasze spostrzeżenia odnośnie jego charakteru i upodobań. Poza tym pozwoliłem sobie też na swoisty "koncert życzeń" ;-). Z adopcją Hamleta nie ma absolutnie żadnego pośpiechu (znacznie pilniejsza jest pomoc dwóm pozostałym psiakom). Pies okazał się być przesympatyczny i w naszych warunkach zupełnie niekłopotliwy. Zabierając go musieliśmy się liczyć z jego trudnym charakterem, różnymi fobiami itp. Kto by pomyślał, że czwartą z rzędu noc, psiak spędzi w domu, wśród sześciu innych czworonogów. Tak, tak, wczorajsza noc była jego ostatnią, spędzoną "pod chmurką". Obiecałem to przede wszystkim jemu, ale także sobie... Dostał dziś szansę i póki co, skwapliwie ją wykorzystuje. Leży bowiem teraz grzecznie jak trusia i walczy ze zmęczeniem. Chciałby zasnąć, ale jeszcze nie do końca wierzy, że jest całkiem bezpieczny. I tylko żal tych psiaków, które mogą mu pozazdrościć...
  14. [quote name='Ty$ka'][B]gallegro, [/B]z kim się kontaktować w sprawie adopcji Hamleta? :)[/QUOTE] Czyżby ktoś wyraził zainteresowanie jego adopcją? Qrde, tylko, że w jego przypadku domek musi być taki, żeby mu wynagrodził dotychczasowe cierpienie. No wiesz, marzy nam się dom, gdzie będzie pełnoprawnym członkiem rodziny. Najlepiej z ogrodem, gdzie mógłby wyhasać się do woli. Hamlet jest grzeczny w domu, no chyba, że u nas wynika to z obecności innych psiaków. Od dłuższego czasu leży grzecznie na dywanie, bo oba fotele i kanapa pozajmane ;-). Nie wiemy tylko, czy potrafiłby chodzić na smyczy. Jest zbyt wcześnie, żeby mu fundować takiego sztresa, więc poczekamy jeszcze z próbą. To pies typowo rodzinny, choć możliwe, że po zadomowieniu odezwie się w nim również instynkt terytorialny. Póki co na intruzów za płotem nie szczeka, a kiedy nasze psiaki szaleją z tego tytułu, jest z lekka zdezorientowany i nie za bardzo wie, co ma robić. Z naszych dotychczasowych spostrzeżeń wynika, że będzie z niego naprawdę fajny, mądry psiak. Mam nadzieję, że trafi na człowieka, któremu będzie mógł oddać całego siebie, z wzajemnością...
  15. [quote name='sylwija'](...)mi się wydaje, że trochę Wasze psiaki mu pomagają - otworzyć się, czuć bezpiecznie. Jakoś towarzystwo psów dobrze wpływa na takie biedy.[/QUOTE] Masz absolutną rację. Hamlet ma też pewien handicap w postacie swojej obrończyni Beni, która w sytuacji zagrożenia, natychmiast staje w jego obronie. Niestety, zauważyłem też, że gówniarz nauczył się to wykorzystywać i coraz śmielej poczyna sobie w stosunku do psiaków nieco mniejszych :razz:. Żeby go nie rozpuścić, od tej chwili zacząłem stosować perswazję i symboliczne środki przymusu bezpośredniego, coby nam się zbytnio nie rozbisurmanił. Ponieważ powrót Hamleta z dalekiej podróży postępuje w błyskawicznym tempie, postanowiłem już teraz zrobić mu Allegro. Jest to też w naszym interesie, ponieważ proces przywiązywania się do niego jest wprost proporcjonalny do tempa jego socjalizacji... Ten mały cwaniak tak sobie zakodował miejsce, z którego systematycznie "wychodzi" miska, że wejścia do domu nie odstępuje na krok (zwłaszcza, kiedy sam jest na posesji). Leży wtedy wyluzowany, z grzbietem przyklejonym do drzwi. Za chwilę właśnie się przekona, że warto tutaj warować ;-). Do pokoju psiaków wchodzi już bez najmniejszego zawahania. Czasem uda mu się wskoczyć na fotel, a czasem musi poczekać aż się zluzuje. Nasza Dolores była strasznie zdziwiona jego "bezczelnym" zachowaniem, kiedy to ośmielił się wyjść z pokoju przed nią :crazyeye:. Musicie bowiem wiedzieć, że ona potrafi stanąć w drzwiach, pomrukiwać głośno i czekać, kiedy ktoś odważy się na coś podobnego. Wtedy goni go zapamiętale, rycząc przy tym jak lew. Na szczęście nikt się nią nie przejmuje ponieważ porusza się ona z prędkością roweru, a inne psiaki, samochodu :lol:.
  16. Przepraszam, że pozwalam sobie na wtrącenie kilku groszy, ale moim zdaniem postępowanie Gabi zasługuje na zdecydowane napiętnowanie. Czarne Kwiatki O.K. (stąd przychodzę), ale nie każdy przegląda ten wątek od deski do deski. Proponowałbym Wam zadać sobie trochę trudu i zamieścić stosowne info na wątkach, na których udzielała/udziela się Gabi. Po jej ostatnich postach też można by powędrować na wątki, gdzie z pewnością będzie szukać kolejnych frajerów z kasą. Jeśli dotrzecie do osób, które aktualnie hotelują u niej psiaki, uświadomicie im zagrożenie i pomożecie uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości. Niestety, pomysłu jak pomóc Donce nie mam...
  17. [quote name='masza44'](...)jak mi ludzie dzwonią z ogłoszeń i mówią że tylko w niedzielę mają czas żeby szczeniaka zobaczyć to ja się ich pytam to jak przez cały tydzień znajda czas żeby nauczyć go czystości, nakarmić kilka razy dziennie, pobawić się z nim... i chyba wtedy dopiero następuje moment zastanowienia...[/FONT] [/FONT][/COLOR][/QUOTE] Analogicznie reaguję, kiedy słyszę pytanie o odległość (głównie dotyczy anonsów w lokalnej prasie). Podczas pewnej rozmowy okazało się, że gościu mieszka ok. 20 km ode mnie. Ucieszyłem się, że to niedaleko aby wpaść na wizytę. A facio mi mówi, że to za daleko i rezygnuje. Ludzie dziwią się bardzo, kiedy wspominam o tym, że psiak zostanie dostarczony na miejsce (chodzi o wizytę przedadopcyjną) i również rezygnują. Już sobie wyobrażam co można by tam zastać w takich przypadkach. Od jakiegoś czasu nie patyczkuję się z dzwoniącymi tylko walę z "grubej rury". Jeśli ktoś nie wymięka, oznacza to, że naprawdę ma dobre intencje, a co najważniejsze, podchodzi do tego w odpowiedzialny sposób. Lepiej pominąć jeden dobry domek, niż potem odbierać psiaki z kilku złych...
  18. A poniżej kilka fotek ku pokrzepieniu serc dogomaniackich. Zapewniam Was, to nie jest fotomontaż ;-). Dodam jeszcze, że Hamlet poznał smak fotela, na który nawet samodzielnie się wpakował. Kiedy wychodzę z pokoju, podchodzi do przeszklonych drzwi i drapiąc w szybę, prosi o wypuszczenie go. Nie widać przy tym najmniejszego śladu paniki. Kiedy siadam obok niego, kładzie głowę na moich nogach i domaga się głasków. W takiej pozycji prawie zasypia. Wystarczy jednak, że wstanę, a on również przyjmuje pozycję "ostrożną". Inne psy zaakceptowały jego obecność w pomieszczeniu. Jeśli któryś do niego podchodzi, niezastąpiona Benia od razu reaguje powarkiwaniem, a jak to nie skutkuje, natychmiast swoim ciałem rozdziela delikwentów. Takie już jest to nasze czarne słonko ;-) Czy poznajecie tego przerażonego psiaka, siusiającego ze strachu...? [URL=http://img94.imageshack.us/i/hamlet062.jpg/][IMG]http://img94.imageshack.us/img94/1162/hamlet062.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img534.imageshack.us/i/hamlet064.jpg/][IMG]http://img534.imageshack.us/img534/8030/hamlet064.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img853.imageshack.us/i/hamlet068.jpg/][IMG]http://img853.imageshack.us/img853/869/hamlet068.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img831.imageshack.us/i/hamlet070.jpg/][IMG]http://img831.imageshack.us/img831/1261/hamlet070.jpg[/IMG][/URL]
  19. Skłaniam się ku temu, aby zabrać je choćby do schroniska. Czy ma ktoś jakiś pomysł, odnośnie tego, w którym schronie miałyby znośne warunki? Jeśli poczekamy dłużej, ryzykujemy też tym, że ci ludzie zorientują się w naszej mistyfikacji, a wtedy nie będzie już tak łatwo ich wyrwać. Myślę, że powinniśmy niezwłocznie wykorzystać przygotowany grunt.
  20. [quote name='sylwija'](...)martwię się tymi dwoma psiakami, co zostały u szwagra..[/QUOTE] Gdyby tylko znalazł się choć jeden DT, można by pomyśleć o odebraniu choćby rudego psiaka. Ze względów bezpieczeństwa lepiej byłoby zabrać oba na raz i to możliwie szybko. Nie wiadomo ile czasu jeszcze uda się wodzić za nos tych ludzi... A może póki co do jakiegoś możliwie dobrego schronu, a w międzyczasie szukać domów docelowych (zobowiązuję się do ogłaszania psiaków).
  21. [quote name='inga.mm']Cześć pamięci tego szczeniaczka, który oddał życie, żeby można było uratować Ninę i Vere i może Inne z tamtej okolicy.(...)[/QUOTE] Cieszę się, że o tym wspomniałaś... Miałem to samo odczucie, kiedy odbieraliśmy Verę z Ninką. Ten mały, bezimienny psiak, w znacznej mierze pomógł nam osiągnąć zamierzony cel. Wolałbym jednak stanąć na głowie, a nie korzystać z tego typu "ułatwień"... Biegaj szczęśliwy po wiecznie zielonych łąkach za TM <'>
  22. To nie do końca tak. Miała mieszać ryż z puszką dla szczeniąt, a ona próbowała mieszać psiakowi w żołądku, czyli dawała na przemian - raz puszkę, innym razem ryż... Zawiodła wyobraźnia...
  23. Hamlecik wessał właśnie swój ostatni dzisiejszy posiłek. Wczoraj wydawało się, że zaczął już w miarę normalnie jeść, a dzisiaj znów jest szaleństwo. Dziwne, bo porcje cały czas podobne. Jeśli chodzi o wypróżnianie, wszystko jest w najlepszym porządku. Cały czas to monitorujemy, aby zareagować w przypadku niepokojących objawów.
  24. Zaraz, zaraz... a to psa trzeba uczyć? A nie można "kupić" wersji z wgranym najnowszym, poprawionym oprogramowaniem? Podobno najnowszy soft umożliwia zdalne sterowanie, obejmujące blokadę wypróżniania, szczekania, biegania, a w wersji LUX istnieje też możliwość hibernacji i odłożenia na półkę. Zgroza !!!
  25. Hamlecik ma jakieś dwa nieduże stwardnienia między uszkami. Jak tak dalej pójdzie, już niedługo pokażą się tam regularne rogi :lol:. Już nie pęka przed innymi psami (może z wyjątkiem słusznych rozmiarów Dolores i dystyngowanego Bonusa). Zaczyna wodzić rej i nie straszne już mu są obcesowe zaczepki. Skacze, gania i szczeka jak szalony. Bywa też, że dłuższy czas stoi przed wejściem do domu, którędy co kilka godzin przechadza się jego miska z żarciem. Skacze wtedy tak wysoko, że mam problem z doniesieniem jej do kojca. Raz nawet mi ją wywalił, po czym spiesznie pozbierał dokładnie całą jej zawartość z ziemi. Kiedy zbliżyła się Saba, z którą zawsze się bawi, odpędził ją stanowczym gestem. Widać, że jedzenie to dla niego świętość i broniłby michy z narażeniem życia. Zwyczajowo karmiony jest w kojcu, gdzie inne psiaki nie mają dostępu. Innym razem niosłem coś "niejadalnego", ale nie chciał mi uwierzyć na słowo. Pędził za mną na złamanie karku i wskakiwał na plecy. Muszę kończyć, bo własnie nadchodzi pora karmienia :razz:. Pamiętajmy proszę też o dwóch pozostałych psiakach. Zabranie ich to pestka, tylko gdzie...? One strasznie zmarnieją przez zimę, a może i nie przeżyją silnych mrozów z pustymi brzuszkami...
×
×
  • Create New...