-
Posts
6014 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gallegro
-
Głodzone psiaki na 0,5m łańcuchach, bez budy - szukamy DS
gallegro replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
Trudno się dziwić, że Kiko jest taka dynamiczna - wszak próbuje nadrobić zaległości, jakie nagromadziły się podczas jej 8-mio miesięcznego życia na uwięzi. Myślę, że sioo jest kwestią czasu i zacznie je robić tam, gdzie każdy prawdziwy pies powinien ;-). -
Głodzone psiaki na 0,5m łańcuchach, bez budy - szukamy DS
gallegro replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
Zanim przystąpię do zdania relacji z przebiegu ostatniej akcji, w kilku słowach postaram się przybliżyć zmiany, jakie zaszły od naszej ostatniej wizyty, kiedy odebraliśmy Hamleta. Na plus można policzyć to, że obie sunie wyglądały nieco lepiej, niż 2 tyg. wcześniej. Prawdopodobnie stało się to za sprawą naszego zalecenia, aby je lepiej karmili, bo tylko wtedy mają szansę na zwalczenie groźnego wirusa parworeliozy ;-). W tym celu zostawiliśmy im nieco suchej karmy, którą jak widać spożytkowali. Niestety, jak się okazało w samochodzie (ruda sunia "Pies" dostała torsji), ostatnio menu wróciło do normy i składało się z ziemniaków i chleba rozmoczonego w wodzie (resztki rozlane obok widocznej na zdjęciu miski). Jeszcze w czasie odcinania grubego sznura, zawiązanego wokół szyi rudej suni, pani utrzymywała, że jest to bezimienny pies, zwyczajowo zwany sobaką. Dopiero w samochodzie Ania stwierdziła u niego brak męskich atrybutów :crazyeye:. Nasza "piesunia" ma ok. 8 miesięcy, z czego 6 nieprzerwanie spędziła na pół metrowym łańcuchu. Na szczęście nie dane jej było zimować w tych warunkach, bo mogłoby być nie ciekawie. Druga sunia jest nieco większa i starsza (ok. 1 - 1,5 roku) i wygląda całkiem dobrze, poza tym, że potwornie cuchnie. Prawdopodobnie w sierści mieszka też spora ilość sublokatorów. Była u nich od ok. miesiąca, z czego 2 ostatnie tyg. również była nieco lepiej karmiona (vide - zalecenie lekarza pow. wet. ;-)). Podejrzewamy, że zamierzali ja rozmnożyć, gdyż ostatnio na dzień zamykali ją w kojcu z dorosłym psem (taki stan zastaliśmy wczoraj). Pewnie jeszcze przed zimą dorobiliby się kolejnych psiaków, które zasiliłyby szeregi czworonogów, uwiązanych na krótkich łańcuchach, do kołków wbitych w ziemię :shake:. Przed akcją mieliśmy małe problemy, gdyż Jezabel rozchorowała się (życzymy rychłego powrotu do zdrowia), więc nie mogliśmy posłużyć się przygotowanym pismem, nakazującym odebranie psów w celu obserwacji. Postanowiliśmy pójść na żywioł. Kiedy podjechaliśmy w okolicę posesji, pani krzątała się przy domu. Przyjęła nas niezbyt wylewnie, zwłaszcza po tym, kiedy okazało się, że Hamlet jeszcze nie może do nich wrócić, gdyż wymaga długiego, żmudnego leczenia. Niechętnie zaprowadziła nas do pozostałych psów i jakby uprzedzając fakty, zastrzegła sobie, że psa z kojca na pewno nie odda. Będą kłopoty - taka myśl przebiegła mi przez głowę, ale brniemy dalej. Badanie spojówek rudej suni, wykonane fachowo przez moją asystentkę Anie, przy pomocy chińskiego masażera, potwierdziło nasze przypuszczenia, że pies jest chory. Za chwile podobna diagnoza została postawiona w przypadku drugiej suni, ale w tym momencie zaczęły się "schody" :razz:. Pani powiedziała, że odda ją wtedy, kiedy zauważy jakieś niepokojące objawy. Próbowałem tłumaczyć, że wtedy będzie już za późno, ale i tak miała opory przed oddaniem suni. Nie pozostało mi nic innego, jak skontaktować się z wyimaginowanym szefem i podczas lipnej rozmowy tel., uzgodnić definitywne zabranie psa. W międzyczasie dokładnie odkaziłem teren, łącznie z kojcem psa, który pozostał, oraz drzwiami do pomieszczeń, gdzie przebywał inwentarz. Posłużyłem się butelką kroplówki z przeterminowaną glukozą :lol:. Kiedy byliśmy bliscy osiągnięcia celu, na horyzoncie pojawił się... pan domu :-o. Będzie jazda - pomyślałem i natychmiast przystąpiłem do wcielania w życie różnego rodzaju chwytów socjologicznych, mających na celu zjednanie go sobie. W tym czasie Ania w podobny sposób urabiała panią. A to cukierki dla dzieci, a to rozmowy o problemach codziennego życia na wsi itp. W międzyczasie przyniosłem z samochodu wór suchej karmy dla psiaka rezydenta (z funduszy UE, przeznaczonych na zwalczanie groźnego wirusa). Pani podziękowała, a my już bez zbędnej zwłoki zapakowaliśmy obie sunie do auta. Na koniec Pan zapytał z ciekawości o Hamleta, a Ania zapisała jeszcze nr tel., abyśmy mogli do nich zadzwonić z informacją, że psiaki nie mogą wrócić, z uwagi na zagrożenie rozprzestrzeniania się choroby (może nawet zejście - musimy się nad tym zastanowić). Poczuliśmy nieopisaną ulgę i ruszyliśmy w podróż, po nowe życie dla obu suń... Po drodze zatrzymaliśmy się przed naszą posesją, aby wyspacerować nasze ogony (powrót planowaliśmy późnym wieczorem). Wtedy to staliśmy świadkami niezwykłej sytuacji. Szaro-czarna sunia, przez szybę obszczekiwała nasze stado, kiedy cała zgraja podbiegła do bramy. W pewnym momencie szczekanie zmieniło się w przeraźliwy pisk. Po chwili okazało się, że poznała swojego niedawnego towarzysza niedoli - Hamleta, który odwzajemnił się jej podobnym zachowaniem. Niesamowite wrażenie... Dalsza podróż przebiegła bez niespodzianek. Nutusia i jej stadko, przyjęli nas i sunię bardzo ciepło. Wypieszczochowały się z nami Lili, Kreska i Lesio (ten ostatni nieco mniej wylewnie), jakbyśmy znali się od zawsze. To idealne miejsce na przystanek przed podróżą do swojego przeznaczenia... Potem tego samego doświadczyliśmy u chauwy. Spotkaliśmy tam piękną, starszą sunię o imieniu Lola, która do złudzenia przypominała naszą nieodżałowaną Kamę. Łzy napłynęły nam do oczu... Był tam też Tabiaszek, którego nie tak dawno "uwolniłem" z łańcucha i zawiozłem na DT, który bardzo szybko zmienił status na DS ;-). Dla Nutusi i chauwy jeszcze raz gorące podziękowania i szacunek za to, co robią dla psiaków w potrzebie. Stokrotnie dziękujemy. Kiedy nad ranem udaliśmy się na zasłużony odpoczynek, oboje odetchnęliśmy z ulgą - obie sunie bezpieczne i szczęśliwe. A teraz nie pozostaje nam nic innego, jak czekać na relację z ich tymczasowych domków. Na koniec tylko (nieskromnie :oops:) dodam, że za sukces poczytujemy sobie odebranie ludziom 3/4 pogłowia psów, bez zbędnego "rozlewu krwi" ;-). -
Głodzone psiaki na 0,5m łańcuchach, bez budy - szukamy DS
gallegro replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
Jesteśmy po pierwszym etapie plakatowania. Zanim jednak wpadniemy z objęcia Morfeusza, zaprezentuję warunki, w jakich przebywały psiaki. Na zdjęciu sunia o nietuzinkowym imieniu - Pies :razz: Dodam tylko, że dokładnie tak wyglądał każdy jej dzień życia, odkąd przestała być małą, puchatą kuleczką... [URL=http://img600.imageshack.us/i/suniapies003.jpg/][IMG]http://img600.imageshack.us/img600/2313/suniapies003.jpg[/IMG][/URL] -
Głodzone psiaki na 0,5m łańcuchach, bez budy - szukamy DS
gallegro replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
Jest o czym pisać, oj jest ;-) Musicie jednak wybaczyć, ale dziś nie pokuszę się już o szczegółową relację, ponieważ oboje z Anią padamy ze zmęczenia. Niech świadczy o tym fakt, że na znaku "niebezpieczne zakręty, z czego pierwszy w lewo", zobaczyłem jelenia :crazyeye:. Nie byłoby może w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że w pobliżu nie było nawet jednego drzewa :lol:. Za chwile jeszcze udajemy się do trzech pobliskich parafii, aby rozwiesić plakaty w okolicy kościołów. Jest to o tyle ważne, aby już podczas jutrzejszej pierwszej mszy, wierni mogli się zapoznać z działalnością ich "kolegi po wyznaniu". Zanim jednak to zrobimy, chcielibyśmy z całego serca podziękować Nutusi i chauwie, za tymczasowe przygarnięcie obu suniek. Do jutra. -
@pumka1990, raczej nie cytuj postów ze zdjęciami (ew. zamieniaj je na linki), bo wkurzysz moda ;-)
-
Jutro wieczorem rozpoczynamy plakatowanie. Niestety, nie możemy tego zrobić wcześniej, ponieważ udajemy się pod białoruską granicę, w celu odebrania 2 psów i przetransportowania ich do różnych DT. Do pokonania mamy ponad 500 km. Na pierwszy ogień idą kościoły (ogłoszenia muszą wisieć już przed pierwszą niedzielną mszą), sklepy i tablice ogłoszeń. Reszta w niedzielę i ew. poniedziałek. Ponieważ opcję wścieklizny można forsować jedynie kilka dni (szczepienie powinno nastąpić max 10 dni od pogryzienia), kolejna akcja plakatowa może opierać się na pociągnięciu gościa do odpowiedzialności, w związku z bestialskim potraktowaniem psiaków, oraz narażeniem postronnych ludzi, na niebezpieczeństwo zachorowania. Determinację naszą tłumaczyłby fakt, że w międzyczasie dziecko musiało zostać poddane bolesnemu szczepieniu. Poniżej ostateczna wersja ogłoszenia: !!! UWAGA - NAGRODA 1000 pln !!! W dniu 29 pażdziernika 2011r., ok. południa, we wsi Koszewnica, pod bramę jednej z posesji zostały podrzucone dwa 6-cio miesięczne szczenięta. Były to małe, czarne suczki, z białymi krawacikami. Na ciele miały liczne rany po pogryzieniach, które musiały powstać kilka dni wcześniej. Pomimo starań, nie udało się ich uratować. Charakter obrażeń wskazywał, że suczki mogły zostać pokąsane przez dzikie zwierze, które mogło być chore na wścieklizne. W międzyczasie jedna z nich ugryzła małe dziecko, które przyznało się do tego dopiero po utylizacji psów. Zwracamy się z prośbą o pomoc w ustaleniu ich dotychczasowego właściciela, lub miejsca ich zwyczajowego pobytu. W przeciwnym wypadku, dziecku grozi seria bolesnych zastrzyków. W związku z tym prosimy o kontakt właściciela psów, lub osoby, które posiadają jakiekolwiek informacje na ich temat (kontakt). Dla osoby, która przyczyni się do ustalenia tożsamości ich właściciela, przewidziana jest nagroda w wysokości 1000 pln. Tutaj zdjęcie.
-
Głodzone psiaki na 0,5m łańcuchach, bez budy - szukamy DS
gallegro replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
[quote name='Ewa Marta'](...)Po telefonie mogą chcieć drążyć temat i gdzieś dzwonić albo lecieć do sołtysa, czy sąsiada, żeby pytać o to, czy coś wiedzą...[/QUOTE] Miałem na myśli kontakt tuż przed wizytą, tak aby nie mogli się w międzyczasie z nikim skontaktować. Poza tym, trzeba wybrać taki moment, żeby nie było pana. Z panią jesteśmy już "zaprzyjaźnieni" ;-). Przed wejściem na posesję, poobserwujemy obejście lornetką. -
Obiecałem zeskanować kartę choroby z kliniki i niestety, okazało się, że... nie mam skanera. Urządzenie wielofunkcyjne mam uszkodzone, a ostatnio kupiłem samą drukarkę. Jutro postaram się zrobić skan u jakiejś dobrej duszyczki. Przepraszam za zwłokę. Nie potrafiłem doczytać dokumentacji leczniczej do końca. Jest do bólu szczegółowa...
-
Głodzone psiaki na 0,5m łańcuchach, bez budy - szukamy DS
gallegro replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
Nauczony doświadczeniem, przyznaję, że podczas naszej ostatniej bytności na wschodnich rubieżach, popełniliśmy kilka błędów. Pierwszy, to brak nr tel. do właścicieli psiaków. Teraz wystarczyłoby zaanonsować naszą jutrzejszą wizytę. Z reakcji na powyższe, można byłoby zorientować się, czy coś podejrzewają. W ten sposób uniknęlibyśmy niepotrzebnego ryzyka, na wypadek, gdyby coś zwąchali. Mogłoby to nastąpić, gdyby np pojawił się u nich wet, w celu leczenia inwentarza. Drugi błąd, to brak dowodów w postaci odpowiedniej ilości zdjęć. @Jezabel, a może jesteś w stanie ustalić nr tel. do tych ludzi (najlepiej do pani). Czy Twój informator mógłby to zorganizować na jutro rano? -
Serdeczne dziękuje wszystkim, którzy są z nami. Dziś w sklepie padały pierwsze komentarze, odnośnie naszych poszukiwań. Domyślacie się jakie? Główny motyw to: "a po jaką cholerę brali chore szczeniaki do domu?". Jak znam życie, pani Marysia (właścicielka sklepu, który bojkotujemy ;-)) nie omieszkała dodać: "a dobrze im tak, po cholerę zajmują się tymi psami?". Nikt nie wspomniał nawet słowem (wiem to od sąsiadki, która była tego świadkiem), że to nieludzkie tak potraktować szczenięta... Jak na ironię, ten, który zawinił jest O.K., a zły jest ten, który chciał psiakom pomóc. Ręce opadowywują... WAŻNE !!! Nie jestem w stanie zidentyfikować dwóch wpłat (brak nick'ów z dogo). Proszę sprawdzić w poście nr 2 i poinformować, kogo dotyczą wspomniane wpłaty.
-
Głodzone psiaki na 0,5m łańcuchach, bez budy - szukamy DS
gallegro replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
Choć nasze doświadczenie każe być optymistą w tym względzie, nie można przewidzieć wszystkiego. Tak jak wcześniej uzgadnialiśmy, w przypadku braku wzajemnej akceptacji psiaków, wdrożymy plan B. Ponieważ jest to mało prawdopodobne, nie będę póki co, wdawać się w szczegóły. -
Głodzone psiaki na 0,5m łańcuchach, bez budy - szukamy DS
gallegro replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
[quote name='Nutusia'](...)Ciotka Ewa Marta dostaje naganę z wpisem do akt!:mad::razz:(...)[/QUOTE] Ja jeszcze dorzuciłbym PDT dla dwóch psiaków, z możliwością zamiany na PDS dla jednego i to bez "zawiasów" :cool3:. P - jak przymusowe :diabloti: @Jezabel, opryskiwacz to chyba jakiś znajdę, ale gorzej będzie ze środkiem dezynfekującym ;). Najwyżej nabierzemy wody ze studni i uzdatnimy ją, tańcząc w koło taniec odczyniający :lol:. Wet powiatowy, asystentka i praktykantka. To by dopiero była jazda :lol:. Swoją drogą, zalecenie dezynfekcji powinno być zalecone w samym piśmie. Odebranie psów powinno mieć natomiast charakter tymczasowy, tzn do całkowitego wyleczenia, lub zejścia osobnika. W przeciwnym wypadku, możemy napotkać opór materii. -
W poscie nr 2 jest aktualne info odnośnie wpływów i kosztów leczenia w klinice. Pozostali deklarujący sami niech zdecydują o celowości kolejnych wpłat. Jak widać, do zbilansowania pozostała niezbyt duża kwota, dlatego bez problemu możemy pokryć ją we własnym zakresie. Pozwólcie jednak, że skan faktury i wypis z karty chorobowej, wrzucę jutro. Miałem urwanie głowy z ogarnięciem wścieklizny (dziś zdobyłem skierowania, a w sobotę rano udajemy się do szpitala). Resztę soboty poświęcamy na akcję odbioru dwóch psiaków z pod wschodniej granicy, ich transport do dwóch DT, oraz wiadome plakatowanie okolicznych miejscowości (kończymy w niedziele). Jeśli już o tym mowa - czy ktoś byłby w stanie pomóc nam w graficznym opracowaniu ogłoszenia (podesłałbym tekst i zdjęcie), tak aby było czytelne i przyciągało uwagę?
-
Głodzone psiaki na 0,5m łańcuchach, bez budy - szukamy DS
gallegro replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
[quote name='dorota412']Swietnie! Tylko nie można "odkazić" zbyt dużego obszaru, bo dojdą do wniosku, ze skoro teren jest czysty, to można wziąć następne piesy :)[/QUOTE] Nie ma obawy. Po dwóch udanych akcjach nabraliśmy wprawy i wiemy już na co zwrócić uwagę. Jeśli byśmy nie odkazili terenu, gotowi byliby jeszcze zlikwidować ostatniego psiaka. Przeprowadzimy to w taki sposób, aby był wilk syty i owca cała. Jedyną przeszkodą może okazać się upierdliwy pan domu, którego podczas pierwszej wizyty nie było. Gdyby robił problemy, zapytamy go o szczepienia i takie tam. W końcu, jakby nie było, jestem lekarzem powiatowym wet. ;-) -
Głodzone psiaki na 0,5m łańcuchach, bez budy - szukamy DS
gallegro replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
[quote name='Ewa Marta'](...)Bardzo mocno trzymam kciuki, żeby udało się zabrac oba psy!!![/QUOTE] @Ewa Marta, Ty chyba przeoczyłaś akapit, mówiący o tym, że dobrym duchem całego przedsięwzięcia jest Ania, która nigdy nie dopuszcza opcji, że można wrócić bez psiaka. Woleli byśmy jednak uniknąć rozlewu krwi ;-) -
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
O ile pamiętam, tak. Swoją drogą, kategorie są niezbyt trafnie opisane, dlatego ja również zastanawiałem się, gdzie umieścić wątek Hamleta. Ostatecznie to Ania zasugerowała mi, że "maja dom..." nie cieszy się już takim zainteresowaniem. W sumie trudno się dziwić, skoro psiaki "mają dom", gdy inne go nie mają. -
O takie info mi chodziło. Ciekawe tylko, czy Twoje forum oparte jest o ten sam "silnik" co dogo. Jasza pisała już do Maupy, ale i ja coś napiszę. Zależy nam na tym, aby to poukrywać, zanim ogłoszenia ujrzą światło dzienne. EDIT: Nie widzę takiej opcji na tym forum... EDIT 2: Ciężko jest nam pogodzić się z odejściem suniek...
-
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
[quote name='andegawenka']może dlatego że sąd jeszcze nie odebrał ich właścicielom oficjalnie...[/QUOTE] To akurat ma najmniejsze znaczenia. O kategorii decyduje zakładający wątek, a taką własnie wybrała Jezabel. -
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
gallegro replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
Faktycznie niezbyt szczęśliwa lokalizacja. Napisz do Jezabel, aby poprosiła moda o przeniesienie do "psy do adopcji / znalezione". -
Głodzone psiaki na 0,5m łańcuchach, bez budy - szukamy DS
gallegro replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
Mam dobrą wiadomość. Niezastąpiona i nieoceniona ciotka Ewa Marta, rzutem na taśmę znalazła wspaniały DT dla suni. Prawdopodobnie już w sobotę zostanie tam zawieziona, a kilka chwil później, zziębniętą doopkę, ogrzeje u ciotki chauwy, psiak. Teraz pozostaje jedynie odebrać je w majestacie "bezprawia" ;-) Grunt jest przygotowany, bo przecież Hamlet, odebrany jako pierwszy, okazał się chory na najgorszą odmianę parwo, czyli parwoleriozę ;-). Teraz wystarczy zmajstrować urzędowe pismo z danymi personalnymi i dokładnym adresem, które nakazuje oddać nam dwa pozostałe psiaki, również prawdopodobnie chore. Ich właściciele zostaną poinformowani o zakazie posiadania kolejnych, pod groźbą grzywny (wszystko będzie w piśmie, którego oczywiście im nie zostawimy ;-)). Myślę jeszcze o jednym cyrkowym zagraniu, tłumaczącym pozostawienie psiaka, zamkniętego w kojcu z buda. Po prostu wezmę nieduży opryskiwacz z wodą i odkażę teren wokół kojca. To samo można zrobić z chlewikiem i obórką, aby już namotać na maksa ;-). To spowoduje, że nie będą panikować przed rozprzestrzeniającą się chorobą. Taki mamy plan, a co z tego wyjdzie, zobaczymy. Na wszelki wypadek zabieram Anię, bo ona stanowi gwarancję, że bez psiaków nie wrócimy. -
To tylko jedna z hipotez i wcale nie najbardziej prawdopodobna. Być może maluszki zostały pogryzione przez innego psa z obejścia, a ten ćwok pozostawił je w takim stanie, z nadzieja, że się "wyliżą". Kiedy były bliskie zejścia, w ostatnim odruchu "człowieczeństwa" postanowił zadać sobie trud i wywalić tam, gdzie miały cień szansy na ratunek. Myślę jednak, że ogłoszenie jest na tyle uniwersalne, że i w takim przypadku spowodować może odzew. Dla niektórych tubylców spod budki z piwem, 1000 pln może okazać się kwotą nie do pogardzenia, więc a nóż ktoś się skusi. Wątek wytropienia szkoły dla psów używanych do walk, można potraktować jako dodatkowy. Nie zaszkodzi zasięgnąć na ten temat języka. Odnośnie zabezpieczenia wątku przed osobami postronnymi - może jest taka opcja, aby miały do niego dostęp tylko osoby zalogowane, a to już by była połowa sukcesu.
-
[quote name='inga.mm']wykasuj pewne fragmenty Twoich wpisów i inni niech to też zrobią. Ci co mieli wiedzieć, żeby uczestniczyć w tym wątku - już wiedzą. Cofnij się do początku, a zobaczysz, ze praktycznie wszystko jest do usunięcia, od momentu, kiedy wróciliśmy z pierwszej wizyty u weta. Z ogłoszenia wynika (choć nie bezpośrednio), że to nie my opiekowaliśmy się suniami w Wawie. Poza tym, nie mamy takich dzieci ;-). Napiszcie proszę w moim imieniu do moderatora, z pytaniem, czy ma jakieś narzędzie, umożliwiające kontrolę dostępu do danego wątku (np. użytkownicy z listy).
-
Pomyślałem dokładnie o tym samym i zastanawiam się, jak uniknąć ew. wsypy. Obecnie raczej nie ma obawy, ale po ukazaniu się plakatów, na pewno zacznie się szukanie po necie różnych info związanych ze wścieklizną, a już w tym zdaniu słowo to padło. Skontaktuję się z moderatorem i dowiem się, czy można dopuścić do śledzenia wątku tylko wybrane osoby (te, które uczestniczyło w nim dotychczas). To byłoby najlepsze rozwiązanie. Usunięcie samych ostatnich rozważań niczego nie da, gdyż od początku rzeczywistość mija się z wymyśloną historią. Usunięcie całego wątku i stworzenie nowego, bez niepotrzebnych szczegółów. A może w spreparować go w taki sposób, aby dopasować do fikcji? Ma ktoś może bliższy kontakt z moderatorem, który miałby moc sprawczą w tym względzie? Niestety, muszę za chwilę jechać do lekarza po skierowania i ew. do szpitala. Będę wdzięczny, jeśli ktoś mnie w tym wyręczy.