Jump to content
Dogomania

gallegro

Members
  • Posts

    6014
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gallegro

  1. Oto treść wiadomości od Pani Bożeny, jaką otrzymałem w odpowiedzi na moję propozycję wcześniejszego zabrania Lampusia do nowego domku: "SERDECZNIE WITAM BARDZO BARDZO SIĘ CIESZĘ ŻE LAMPUŚ MOŻE JUŻ Z NAMI ZAMIESZKAĆ.MĄŻ PRZYJEDŻA 23.12 WIECZOREM I W WIGILIĘ MUSIELIBYŚMY JECHAĆ PO LAMPUSIA ,GDYBY TO BYŁO MOŻLIWE ŻEBY JEDNAK BYŁ Z NAMI PRĘDZEJ TAK MI GŁUPIO I PRZYKRO PROSIĆ PROSIĆ O PANA POMOC PANIE TOMASZU.NAPRAWDĘ JESTEM SZCZĘŚLIWA CZEKAM NA ODPOWIEDZ BO MUSZĘ SPRĘŻYĆ SIĘ ZE SPRZĄTANIEM-OGROMNIE POZDAWIAM BOŻENA" Nie pozostaje mi nic innego, jak zawiezć Lampo do nowego życia (zgodnie z wcześniejszą umową). Może ktoś ma ochotę towarzyszyć nam w tej podróży. Zakładam, że Lampuś będzie spokojny, ale po częściowym odzyskaniu wzroku, może być bardziej ciekaw otaczającego Go świata, a do przejechania jest kilkaset km. Myślę, że wyjazd nastąpi najpózniej w ciągu tygodnia.
  2. Z tym to nawet dziecko sobie poradzi... choć nie lada sztuką jest wrócić ze spaceru w komplecie :evil_lol:.
  3. O.K. w takim razie jutro to uzgodnię. Wymyśliłem taki oto scenariusz - dogadujemy okazyjny transport do Warszawy - ja przejmuję Juranda (czy to już będzie Jego imię?) i po badaniu wracam z Nim do Radomia. Będę miał okazję porozmawiać z kierownikiem i ew. Panią wet. Mam kilka pomysłów na współpracę szeroko pojętego wolontariatu, z władzami schroniska i lokalnym TOZ-em. Słyszałem, że kierownik jest bardzo rozsądnym człowiekiem, a i Pani wet również powinno zależeć na pomocy, jaką możemy zaoferować zwierzętom ze schroniska. Postaram się zwerbować przynajmniej jedną organizację pro-zwierzęcą, która za moim pośrednictwem włączy się w ten projekt. Mam też na oku sponsora, ale to już nie zależy tylko ode mnie. W każdym razie będziemy próbować... Aniu, możesz juz rozglądac się za transportem dla Juranda. Nie ma co marudzić... jeśli psiakowi można pomóc, musimy to zrobić. Nie wyobrażam sobie, żeby personel schroniska odmówił nam możliwości niesienia pomocy psiakowi. Aha... zapomniał bym... kreaturze, która zostawiła Juranda przywiązanego do słupa, z całego serca życzę wszystkiego... NAJGORSZEGO :angryy:.
  4. Aniu, ja sądzę, że Sugarr właśnie to miała na myśli ;).
  5. Aniu, co to za łapkę (brązowo-białą) widać na drugiej fotce? To raczej nie może być łapka Kory :roll:. Przede mną nic się nie ukryje ;-)
  6. Biedny psiulek. Wygląda to na dojrzałą zaćmę. Jutro postaram sie skontaktowac z wetką. Ciekawe czy w w okolicy jest jakiś specjalista, który mógłby postawić precyzyjna diagnozę. Gdyby widział choć na jedno oczko, miałby większą szansę na adopcję. Czy psiak ma już jakieś imie? Jeśli nie, to nieśmiało zaproponuję JURAND. Znam dwa potencjalne miejsca, gdzie można by przeprowadzić badanie, ale najbliższe jest w Wawie. Czy zwyczaje schroniskowe dopuszczają wyjście psa na przepustkę, w celu zdiagnozowania? Możliwe, że udałoby sie to badanie zrobić bezpłatnie.
  7. Temat jest delikatny (patrz info na Kundlu), dlatego proponuję nie "rozdrapywać" go na forum...
  8. Nawet o tym nie myśl :mad:. Pomożemy psiakowi... i nie tylko jemu. >Tula, czekamy na fotki.
  9. [quote name='Olga132']Żartowniś z Ciebie, Tomku !!![/quote] Olga, fakt... ale w tym konkretnym przypadku, jestem orędownikiem odsunięcia prywatnych animozji na dalszy plan, co z całą pewnością przyniesie pożytek bezdomnym zwierzętom...
  10. Za chwilę Lampo uda się w drogę powrotną do Warszawy. Zostały usunięte szwy z operowanego wcześniej oka i gruczolako-rak z drugiego. Wg opinii specjalistów, Lampo będzie widział na to oko i to całkiem nieźle. Ciekaw jestem reakcji Lampo na nowe bodźce. Proces gojenia się oka potrwa jeszcze jakiś czas, dlatego na całkowite odzyskanie wzroku trzeba nieco poczekać. Za ok. miesiąc Lampo przejdzie operację drugiego oka. Zamierzam zaproponować Pani Bożenie możliwość zabrania Lampo na ten czas do siebie. Szkoda, żeby Lampuś tyle czasu czekał w szpitalnym boksie :shake:. Jeśli nowy domek nie będzie miał możliwości dowiezć Lampo na operację, Pan Orzechowski zobowiązał się zapewnić transport. >Radek i Pixie - DZIĘKUJĘ w imieniu Lampusia !!!
  11. Z uzyskanych informacji wynika, że to raczej pan domu nie zgodził sie na przygarnięcie Wedelka. Prawdopodobnie Pani nie ma nic do gadania, dlatego mimo szczerych chęci, nie udało się jej przeforsować tej adopcji.
  12. Od Olesi dowiedziałem się, że na Kundlu pojawiła się informacja o tym, że Pani zrezygnowała z Wedelka. Przez 2 godz, próbowałem się do niej dodzwonić, żeby zapytać o przyczynę zmiany decyzji. Ok godz 19-te Pani zadzwoniła do mnie i powiedziała, że Wedelek nie trzyma moczu, a ona w takim stanie psa nie może adoptować. No cóż... wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że była wcześniej w Psim Losie i rozmawiała z lekarzem. Tego dnia, będąc w lecznicy, zadzwoniła do mnie i potwierdziła adopcję. Cóż się mogło zmienić przez jeden dzień... Po tym incydencie jest mi głupio, że zbyt pochopnie rozbudziłem Wasze nadzieje... Tego typu sytuacje powodują, że mam coraz mniej sił i wiary, ale... Wedelku, nie spocznę dopóki nie znajdziesz dobrego domku !!! To samo dotyczy Vanilki, Dżekusia, Szyszki i innych bezdomnych zwierzaków...
  13. [quote name='pajunia']...Ale o ile pamietam, to ktos kiedys napisal, aby tym psiakom z Psiego Losu przez dogo - domkow nie szukac, gdyz psi Los im sam znajdzie domki. Czy to jeszcze aktualne?[/quote] Kiedyś Pan Janusz powiedział, że wszystkie bezdomne psy z Psiego Losu, są wspólną własnością ludzi dogolubnych. Nic mi nie wiadomo, żeby coś w tej kwestii się zmieniło :razz:.
  14. >Pajunia, dziękujemy za fotki Czarusia. Mam wrażenie, że faktycznie Czarek ma większe doopsko :lol:. Możliwe, że jest to wynik rehabilitacji. Być może masa mięśniowa zaczęła się powoli odbudowywać.
  15. >Olesia, czy wyobrażasz sobie, żeby nie pomóc psiakowi, który patrzy tak błagalnie tymi swoimi ślepkami. Te zdjęcia cały czas mam przed oczami... [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img80.imageshack.us/img80/5404/72ab6.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img329.imageshack.us/img329/909/75gn4.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img95.imageshack.us/img95/7844/76sa0.jpg[/IMG][/URL]
  16. Nie , nie... Lampo zajedzie do Olsztyna w poniedziałek przed godz. 9-ta, a po zabiegu wróci do Wawy. Sorry, trochę niefortunnie to określiłem w poprzednim wpisie :oops:.
  17. Według mnie, nie można było sobie wymarzyć lepszego domku dla Wedelka. W poniedziałek przewidziana jest kontrola przed adopcyjna, a najpóźniej we wtorek, Wedelek będzie miał swój prywatny domek pełen serca dla zwierząt. Oprócz niego będą tam dwa małe pieski. Przy domu jest ogród, gdzie psiaki mogą hasać do woli. Przyszła opiekunka Wedla ma duże doświadczenie, jeśli chodzi o opiekę nad ciężko chorym psem. Z niecierpliwością czekam na poniedziałek, kiedy Lampo wróci z Olsztyna. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.
  18. [quote name='Olesia.b']...Gdyby jeszcze Wedelek tak trafił, to ja już żadnego prezentu na Święta bym nie chciała!!![/quote] Olu, w związku z zaistniałą sytuację, chciałem Cie poinformować, że w tym roku możesz sie nie spodziewać ode mnie prezentów pod choinką (na drugie mam Mikołaj :lol:). Pani, o której pisałem wcześniej, jest zdecydowana adoptować Wedelka. Po naszej drugiej rozmowie telefonicznej, pojechała do lecznicy i osobiście wyściskała psiaka. Serce je powiedziało TAK, a reszty można się tylko domyślać. W poniedziałek, lub we wtorek, Wedelek będzie w swoim wspaniałym domku. Pani sama zaproponowała, żeby ktoś z dogomaniaków wcześniej zlustrował dom, żeby nie było żadnych wątpliwości. Wszystko wskazuje na to, że Wedelek będzie mieszkał w domu z ogrodem, gdzie są jeszcze dwa małe psiaczki. Pani cały dzień jest w domu i jest zdecydowana oddać Wedelkowi i jego w współtowarzyszom, całe swoje serce. A jest ono naprawdę WIELKIE :loveu:.
  19. Wedelek, zaraz po niedzieli, będzie już śmigał w Swoim nowym cudnym domku :multi:. Żeby jeszcze Dżekuś Szyszka i Vanilka doczekali sie swoich osobistych "ludziów". Tak bardzo bym chciał...
  20. Niedawno zadzwoniła do mnie bardzo miła Pani z Warszawy i oznajmiła, że jest zainteresowana Wedelkiem. Dużo mi opowiadała o swoich przygodach z psami, z których jeden był nieuleczalnie chory. Pod koniec długiej rozmowy, z trudem powstrzymywałem łzy. Teraz za to płaczę jak bóbr... dobrze, że żona tego nie widzi. Pani nie jest jeszcze na 100% pewna, czy podoła obowiązkom związanym z opieką nad Wedelkiem, ale od razu ma zadzwonić do lecznicy, żeby dowiedzieć się szczegółów. Więcej nie będę pisał, żeby nie zapeszyć... i muszę iść po nowe chusteczki... Bez względu na dalszy rozwój wypadków, rozmowa ta, na długo zapadnie w moją pamięć...
  21. ANKA, nie ma co... przebiegłości mogą Ci pozazdrościć nawet sporo starsi dogomaniacy :razz:. Ale, ale... jeśli pies, to chyba Mandaryn, ew. Mandarynek :lol:. Hmmm...mandarynka, ale żeś wymyśliła ;). Ciesze się, że psiak ma już domek !!!
  22. Mocno wierzę, że i do Brutuska uśmiechnie się szczęście. Czy ten Pan adoptował jakiegoś psiaka?
  23. Tak, tak... proszę nie zapominać o innych "pensjonariuszach". One również czekaja na kogoś, kto z nimi pospaceruje, zagada do nich i pogłaszcze..
  24. Dobrze, że jest funkcja EDIT :razz:. Rozumiem, że w sobotę nie ma w schronisku osoby kompetentnej. W takim razie będe dzwonił w poniedziałek od samego rana.
  25. Moja przygoda na dogo zaczęła się od Radomia i psiaków z nim związanych. Dodatkowo dwie tamtejsze Ciotki, poznałem osobiście (Red i Tula - :loveu:), w dość dramatycznych okolicznościach :razz:. Związaną z tym pamiątkę, będę nosił już zawsze...;). Zawsze jestem do Waszej dyspozycji... Ciotki, a jakie imie proponujecie dla tego biednego psiaka?
×
×
  • Create New...