Jump to content
Dogomania

Zosia4

Members
  • Posts

    2154
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zosia4

  1. No więc piszę, bo skończyłam wysyłanie zdjęć. Tak więc Misiek nie bardzo poznał ogród. Woli moje towarzystwo. Załatwił się grzeczniutko tylko na trawce i cały czas mnie pilnował. Tuż po przyjeździe szybciutko zrobiłam naprędce mu jeść. Makaron z pokrojoną kaszanką. I zgadnijcie co zjadł a co zostawił :lol: Tylko martwi mnie, bo jeszcze nic nie pił. Wodę ma świeżą nawet nie tknął. Jak się krzątałam troszkę po domu (tylko troszkę, bo przecież nie dadzą spokoju na tym dogo:cool3: ) to w pewnym momencie zaprzestał człapania za mną i usadowił się w centralnym miejscu żeby mieć mnie na oku. Tylko jak zniknęłam z pola widzenia, to od razu były poszukiwania i nowe usadowienie żeby mieć mnie na oku. I tak w kółko. Teraz siedzę przy komputrze więc znużony śpi. Ja też okrutniem znużona ale jeszcze troszkę popiszę.
  2. Odstąpiłam od zamiaru kąpania. Usnął jak dziecko - tak mi go szkoda budzić. Do jutra wytrzymam. Mam w tym wprawę :evil_lol:
  3. Od Liska większy. Wiekszy od moich psic. Ale nie tak znowu dużo większy. O rety - no jest duży ale myślałam, że będzie dużo większy. Czekajcie - cyknę fotkę jak słodko śpi przy mnie z nóżkami wyciągniętymi.
  4. Z suczydłami jeszcze sie nie widział. Poszłam do nich tylko z jedzeniem, więc zamknęlam Micha w domu, bo nie chciałam ich stresować podczas kolacji. Ale jak je miał widzieć skoro pomimo drzwi stojących cały czas otworem na ogród on nie wychodzi tylko cały czas człapie za mną. Jutro na spokojnie zrobię spotkanie. Przepraszam, że tak chaotycznie ale w miedzyczasie ślę zdjęcia do blondelli i tak to jest. No i kopcę (brązowa - nie bij)
  5. No i tak go właśnie odebrałam. Spodziewałam się olbrzyma, a zobaczyłam właśnie coś takiego mikro :cool3:
  6. Kot, jak otwierałam drzwi to swoim zwyczajem już czekał i chciał wyjść śmiało. A tu nagle zobaczył straszną paszczę, dał drapaka, polecialam mu otworzyć tylko okno i do tej pory go nie ma :-(
  7. Nic a nic się nie bałam. On też się nie bał :lol: . Nie sposób żeby się nie tulił do mnie, bo wypełnialiśmy sobą cały tył samochodu:evil_lol:. Ale wiercipięta z niego straszna. Za to nie miałam problemu z jego utrzymaniem. Cały czas na krótkiej smyczy, bo bałam się żeby kierowcy nie wskoczył na głowę. Ale poza wierceniem się okruszka nie było problemów. Nie chciał pić, bał się tej okropnej, strasznej, żółtej miski. Tak więc było bez piciu i bez siku, bo nie chciał nawet wyjść. Siedząc obok niego przyrzekłam sobie, że nie będę czekać do jutra i kąpiel urządzę dzisiaj (koniecznieeeee !!!!!!!!). Po pięciu minutach moje pieczołowicie umocowane zabezpieczenie foteli diabli wzięli i teraz nie muszę już kłaść żadnego kocyka, bo mam całe siedzenia "zakocykowane" przez Micha :evil_lol:. Słuchajcie, zaraz będę pisać dalej ale nie mogę już się powstrzymać od napisania tego: On jest wielkim (no, mógłby być większy;) ), kochanym, łagodnym Miśkiem, trzyma się od przyjazdu "maminej spódnicy", krok w krok za mną, a teraz śpi po trudach przy moich nogach :loveu:
  8. Poszla pierwsza fota. Bylam przy wyprowadzaniu z boksu. Siedzial w budzie i nie bardzo chcial wyjść, nie wiedzial co się dzieje, bo nagle taki tlum podszedl. Pan wszedl do boksu i zapiąl go już na moją smycz. Szczerze mówiąc to byl bardzo zdezorientowany. Po prostu nagle go wyprowadza taka chmara ludzi i to poza schronisko. Tyle narodu i jeszcze ja na dodatek. Nie mniej jednak odbylo się to spokojnie. Jeszcze kilka fotek ze mną i wio do domu. Każdy kto byl w schronie wyszedl z nami. Pracownik pomógl go wsadzić do samochodu, wlaściwie to delikatnie zachęcil i Michu wskoczyl.
  9. O rany, napisalam tekst i odcięlo mi internet. Ale zaraz sklecę jeszcze raz. Zdjęcia wysylam pojedynczo do Blondelli, bo są duże. No już zaraz piszę.
  10. Sciągam wlaśnie zdjęcia z aparatu. Komu mogę wyslać żeby wkleil, ja już dziś nie mam glowy do tego. Padam po tych 750km.
  11. Ja go sobie wyobrażalam caly wczorajszy wieczór jako slonia, lwa, hipcia i Bóg wi co jeszcze, a tu wyszedl z budy taki maly piesek. Nie będę miala problemów żeby go schować do koszyczka ;) A tak na serio to jest duży ale nie aż tak duży jak myślalam. W ogóle to na sam koniec zapytalam pani Krysi (która rzeczywiście jest aniolem) czy to jest rzeczywiście ten Michu z targowiska. Pani Krysia bardzo dużo o nim wiedziala. O mnie zresztą też trochę, bo jak zapewnialam, że na pewno będzie mu u mnie dobrze to powiedziala, że Wiola na pewno by go nie oddala w nieodpowiednie ręce. Opowiedzialam też parę zdań o Lisku (oj mój kochany Lisiurek) żeby się uwiarygodnić, a później się zrobil taki tlum, że nie bylo jak pogadać. I ten caly tlum wyprowadzal Micha za bramę, dalam aparat panu kierownikowi i nacykal mi zdjęć z Michem już za bramą i jak już siedzimy w samochodzie. No rzeczywiście Micha żegnali wszyscy, którzy byli wówczas w schronisku. Sluchajcie - będę opisywać po trochę co parę minut, bo glodne paszcze już na mnie czekają.
  12. Wróciliśmy cali i zdrowi. Misiek ze mną na tylnym siedzeniu. Trochę się przeciągnęlo, bo musialam jeszcze odwieżć pana, który mnie wiózl no i wpadlam na chwilkę do sklepu i kupilam naprędce coś do jedzenia dla psów. Jesooo - nie wiem od czego zacząć. Pytajcie. Jestem wyjątkowo skolowana po tej podróży. Byl grzeczny i się wiercil prawie caly czas :evil_lol:
  13. No już jesteśmy W DOOOOMU. Idę się rozebrać i wracam.
  14. Boks za duży dla niego ? O rany - to są jeszcze większe psy ????????? I tym optymistycznym akcentem pozwolę sobie zakończyć mój dzisiejszy dzionek :loveu:
  15. No jasne - już się zastanawiam czy aby ten mój ogród nie jest za maly dla niego :cool3:
  16. Już wiem - od czego jest w końcu straż pożarna. Koty potrafią z drzew ściągć to i psa do samochodu wsadzą :lol:
  17. Nie wiem jakim olbrzymem jest sznaucer olbrzym :oops: A te moje obroże, to są na moje psice - duże suki owczarki niemieckie. Jedna jest nawet ciut za duża i tę wezmę. O rany, już mi się miesza co jest male a co duże. Już nawet mam obawy czy ja się zmieszczę na tylnym siedzeniu z nim (kierowcę sobie zapewnilam). W razie czego rozlożę tylne siedzenia i będziemy sobie koczować na większej powierzchni. Jest też jeszcze i taka możliwość, że on mnie zje - wtedy sam na pewno się zmieści :lol: . No ale jak nie będzie chcial wejść do smochodu to nie wiem co zrobię :roll: .
  18. Wiecie co ? Teraz usilnie caly czas powtarzam sobie, że on jest tak wielki jak nie wiem co, jak sloń na przyklad. A to wszystko po to żeby zobaczywszy go stwierdzić : toż to maleństwo. Teraz patrzę na te obroże, które mam i obawiam się czy wystarczą na opasanie takiego karczycha, bo przecież na jakieś siku trzeba się w podróży zatrzymać. I jak na zlość wlaśnie dziś skończylo mi się żarcie dla psów, makaron i suche. Jedna pucha mi się tylko ostala. Trudno, w drodze powrotnej zawinę chyba do jakiejś hurtowni, bo teraz to chyba tylko tam pozostaje mi się zaopatrywać :cool3: . No i obiecywalam sobie, że dla Micha będzie krupniczek ale tak to się wszystko potoczylo, że niestety - krupniczek będzie gotowany dopiero po powrocie.
  19. Jasne, schowam go do jakiegoś koszyczka a koszyczek postawię w kąciku kolo mojego lóżka. To chyba sensowny sposób na ukrycie nowego nabytku:evil_lol:
  20. Tak OT - to nie ma glosów protestu, że naprzeciw takiego prestiżowego miejsca mieści się schronisko? A co powiem to tak naprawdę jeszcze nie wiem. Coś mi się tam kluje ale mam sporo czasu żeby coś wymyślić. Do soboty na szczęście będę sama w domu (to też m.in. zadecydowalo o tak szybkim terminie wyjazdu). Przez taką kupę czasu nauczę Micha jakichś groźnych min żeby mnie bronil przed tym napadem na moją skromną osobę. Wiem natomiast co uslyszę: że życie ze mną dostarcza naglych i niezapomnianych wrażeń (oczywiście ujęlam to w wyjątkowo lagodnej formie). W razie czego wyplaczę się Wam w rękaw :eviltong:.
  21. Brązowa - napisz jeszcze raz (mimo, że o tym rozmawialyśmy - ale kto by to spamiętal) kto tam będzie w tym schronie, zapamiętalam tylko, że jakiś aniol. No i czy to się mieści naprzeciwko tej Opery Leśnej ?
  22. No jasne, że fotki będą. Zaraz po powrocie wstawię.
  23. A wątpiących nie zabraknie ale im nic nie zamierzam tlumaczyć. Nimi akurat się najmiej martwię. Najgorsze dopiero mnie czeka, bo u mnie w domu jeszcze nikt o tym nie wie !!!!!!!!!!! I nie dowie się do momentu aż naocznie stwierdzi, że coś w tym domu się pojawilo. Dziewczyny - to dopiero będą jaja. Niejednemu szczęka opadnie jak zobaczy takiego giganta w swojej chacie. Ale trudno - powiem im po prostu, to co wielokrotnie tu na tym forum czytalam, że jestem wielka (tak jak Michu :evil_lol: ).
  24. Będę ok. 10.00. Szkoda, że się nie zobaczymy, Brązowa też pracuje. No ale w tym wszystkim Michu jest najważniejszy. Spytala mnie tylko czy mam duży samochód. No, na szczęście jest duży (żebym się tylko nie zdziwila ;) )
  25. Rozmawialam. Akcja blysk i Michu jutro będzie w domu. Trochę to szybko wszystko wyszlo, tak się zaasekurowalam wczoraj, że może się przeciągnąć do dwóch tygodni, bo to nigdy nic nie wiadomo. A, że najlepiej dzialać szybko - toteż tak i zadzialalam. Bo : 1) pogoda dobra do jazdy, 2) będzie kilka dni wolnego i to najlepsza okazja żeby pobyć z Michem w czasie jego pierwszych dni w nowym domu, 3) on już nie może dlużej czekać na dom, 4) ja już nie mogę dlużej czekać na niego. Pewnie znów będę wokól siebie slyszeć "dobre rady" i oglądać te dwuznaczne spojrzenia - ale co tam - chrzanić to wszystko i jechać po Micha.
×
×
  • Create New...