Jump to content
Dogomania

Zosia4

Members
  • Posts

    2154
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zosia4

  1. Wypadaloby spytać ale tak glupio jakoś :cool3: . Zrobil się za to nadopiekuńczy wobec kotka. I to mnie cieszy, bo malemu należy się jakaś rekompensata za to, że już nie jest jedyną przytulanką w domu :placz: .
  2. Ogólnie rzecz biorąc to ubliżają ale jakby coraz krócej i ciszej :multi: . Ale sluchajcie - dzisiaj Misiek przeszedl samego siebie. Otóż wychodzilam rano, bardzo rano z domu, ok. 4.30. Misiek leniwie podrzemywal jeszcze na swoim kocyku. Mówię do TŻ-ta żeby wyszedl z nim jak wstanie. Wrócilam ok.16.30 i od razu Miśka na dwór. Bylo i jedno i drugie i bieg za mną do domciu. Wraca TŻ ok. 17.00 mówiąc, że bardzo się spieszyl żeby Miśka wyprowadzić, bo rano jak wyszlam to piecho ulożyl się na mojej pościeli i za nic nie chcial wstać. TŻ mówi, że go prosil, blagal żeby wyjść na dwór - a ten potwór nie i nie. Leżal tylko na moim miejscu i lypal oczyskami. No i wyobraźcie sobie, że psisko od wczoraj wieczorem do dziś do mojego powrotu nie byl na spacerku i wytrzymal przez ten czas nie brudząc w domu. Przerazilam się w pierwszej chwili, że może chory czy co ale jest normalny, żwawy, radosny, ogromnie się cieszyl jak wrócilam. No i doszlam do wniosku, że Michu już beze mnie ani rusz. To już jest MÓJ PIES !!!!!!!
  3. Przekazal, przekazal - oczywiście. Dzięki, że zrobilaś to w jego imieniu. A wiesz, ja o tym Józku myślalam bardzo dlugo. Jakiś czas bylo o nim cicho i sądzilam, że ci Holendrzy go wzięli. Później okazalo się, że on nadal czeka. Masz rację, że on pokutuje za stereotyp myślenia o tej rasie. To taki piękny pies (a ile byloby przy nim skubania :eviltong: ). No i jak jest z charakteru choć w polowie taki jak Michu to nie ma lepszego towarzysza życia. On musi znaleźć naprawdę wspanialy i kochający dom. Tego swojego czlowieka pokocha na pewno calym swoim psim sercem. A co do Miśka to myślę, że on już chyba zaczyna wierzyć, że to jest jego dom. Dzisiaj wlaśnie mijają dwa tygodnie jak jest tutaj. Już pomalutku zaczyna mi się urywać z tej niewidzialnej smyczy (zwlaszcza jak wyczuje kota :cool3: ). Największa odleglość na jaką się oddala to ok. 20 m. Tak bym chciala żeby już sobie hasal do woli po ogrodzie. Teraz jak się trochę oddali, to ja cichaczem wycofuję się do domu. Parę minut i slyszę skrobanie w drzwi (a jest czego sluchać :crazyeye: :evil_lol: ). Obserwowalam go przez okno jak biega i obwą****e krzaczki. I wygląda to tak, że biega sobie, biega - i naraz staje, rozgląda się, rozgląda, rozgląda, nerwowo przebiera lapkami (lapskami) i galop do domu. No to ja też pędem lecę i otwieram drzwi, bo chcę żeby jak najdlużej wytrzymaly :cool3: .
  4. Na moje szczęście nie skacze, bo z tego co mówila Brązowa to on waży tyle co ja i nie wiem co by ze mną bylo :roll: . Macha za to ogonem radośnie. I z każdym dniem to machanie się nasila :cool3: No i poza tym widać to najbardziej po jego oczach. Trudno to określić ale są jakieś takie żywe i radosne :loveu: .
  5. Ale to jest fajne zaśmiecanie. Powinniśmy jak najwiecej opowiadać o swoich zwierzakach niekoniecznie tylko w swoich wątkach, bo jak mi tak np. Misiek wykopie taki Sezam, będzie siedzial w nim i szczekal radośnie, to nie doznam szoku, że ma "nierówno pod powalą" :evil_lol: . Jedynie wielkość wykopu może mnie przerazić i zmartwienie, czy nie dokopal się do np. kanalizacji :mad: .
  6. Neris - jak Ty wracasz do domu to dopiero musi być powitanie przez tyle psich lap, jęzorów. Ja sobie nawet nie wyobrażam jak musi Cię witać cale Twoje stado :Dog_run:
  7. A witamy, witamy. Cóż ja mogę jeszcze dobrego o Miśku napisać. Dobrego to chyba nic, bo jednak kotka mi gania. Małe biedactwo jest zamykane w pokoju, tam ma swoją miseczkę i tam sobie śpi. Raz wzięłam go starym zwyczajem do łóżeczka na noc, to tak czujnie spało kocisko, bo przecież Misiek niedaleko łóżka śpi i wydaje odgłosy przez sen. Kocisko zestresowane całą noc chociaż go chowałam jak mogłam. No cóż - trochę więcej tego czasu potrzeba na zsocjalizowanie stada domowego :placz: . No ale dobrą rzecz też napiszę o Miśku: wytrzymuje w domu grzecznie sam od rana do wieczora, bo już mi się zdarzało tyle nie być. Grzecznie czeka na spacerek i tak fajnie się cieszy jak wracam :loveu: . A skubanko jest uskuteczniane, chociaż już nie w takiej skali jak na początku. Ładnieje z każdym dniem ten lew nadmorski.
  8. Ania - ale Ty możesz je wziąć i przelożyć gdzieś, a mi by bylo raczej trudno jakby nie posluchal :evil_lol:
  9. Incydent zostal tylko obśmiany przez wszystkie zainteresowane strony. Ja się tylko podnioslam i grzecznie poprosilam Miśka żeby wrócil na swoje poslanie. No to Misiu liznąl mnie w rękę i grzeczniutko ulożyl się na swoim kocyku. Przecież nie może być takim skończonym *******ą :evil_lol: i dawać sobie w kaszę dmuchać.
  10. Wlaściwie to źle to wyrazilam, bo to bylo HAU.
  11. Z ostatniej chwili: TZ zostal pogoniony przez Miśka. Leżymy sobie w lóżeczku (ja i Misiek), wpada TZ i jak nie huknie: a kto to leży w mojej pościeli ? Misiek z godnością się podniósl i wypalil : HAU !!!!!!!!!!!!!! Ale mam obrońcę :loveu: :loveu: :loveu: .
  12. Maluch je dwa razy dziennie. Rano, po spacerku i pod wieczór ok.17-18. Dostaje trochę więcej dziennej porcji niż moje (też w końcu wielkie) suczydla. Myślę, że zjadlby tyle ile by nie dostal ale wolę nie sprawdzać jego możliwości, bo skoro z jego kondycją jest OK, to wolę nie mieć żadnych sensacji gastrycznych ani innych podobnego typu. Jest silny, żwawy, wesoly więc myślę, że tego jedzonka mu wystarcza.
  13. Tak, uszy ma wyjątkowe. Wielkie, mięciuchne, cieplutkie. Gibają mu się na wszystkie strony. Neris - ale Twój Bazyl też ma świetne uszy. Takie jeszcze szczenięce, ciekawe co z nich wyrośnie ?
  14. Pani nie wyjedzie :placz: , bo ma Miśka. Żartuję oczywiście. Jeśli zachodzila dotychczas taka potrzeba, to mobilizowaliśmy syna, który zostawal z żywym dobytkiem (koty, bo bywalo ich więcej no i psice). A w takie krótsze nasze wyjazdy to ktoś ze znajomych zawsze się zaopiekuje zwirzami. A wracając do Miśka to nadzwyczaj pojętna bestia. Jak wychodzę do pracy, to on zaraz za mną się pakuje w drzwi. Wystarczy, że powiem dobitnie: pies zostaje !!! - to on staje jak wryty i rzeczywiście zostaje. No poptrzcie, nie dość, że wielki i piękny, to się mnie jeszcze slucha :loveu:
  15. Ta siwizna to się cały czas skubie. No ale już jakieś efekty widać. Szkoda mi tylko, że nie ma już tej lwiej grzywy. A jaki będzie piekny jak mu to wyskubane odrośnie. Tylko nie chce sam na ogród wychodzić. Zmusza mnie to do częstszych spacerków, bo mi go szkoda, że on tak cały czas przy mnie, w domu. Jak wychodzimy, to od razu chór psi zaczyna ujadać, bo wszyscy sąsiedzi też zapsieni i to na dodatek same samce. A on dostojnie obnosi się ze swoją wspaniałą sylwetką i tylko mnie pilnuje. Jestem wtedy taka dumna.
  16. Gania jak uciekają. Bo jak kocisko stoi, to Misiaczek go nie zauważa. No ale kotu nie przetlumaczę, żeby nie uciekal. Brązowa - to chyba w schronisku nie mają wątpliwości, że Miśkowi tu dobrze. We wtorek odwiedzę mojego ulubionego sprzedawcę w zoologicznym. Wypytam go, oj wypytam :evil_lol:
  17. Do kotka sie na szczęście nie dostal, bo kotek zwinny i szybki. Ale sytucja kotkowo-pieskowa jest jedyną, kiedy Michu nie reaguje na moje wolanie ani wręcz krzyki. Nawet go zdzielilam po dupsku, bo za uciekinierem zapędzil się aż pod wersalkę. Nawet nie poczul, za to mnie ręka zabolala - pewnie za karę. No bo któż to widzial żeby na takie maleństwo podnosić rękę :mad: .
  18. Taki okruszek. Ale jak chcial się dostać do kotka to swoją glówką przestawil mi biurko z komputrem, o taki malutki.
  19. No i zapomniałam dodać, że Misiek został przez gości okrzyknięty jako mini lwiątko :loveu: .
  20. Buziaczki dostaje - a jakże, i to nie tylko ode mnie. Ale tylko ode mnie najbardziej mu się podobają. Tak szczerze mówiąc to bardzo mi imponuje to, że on jest tak za mną. Jest taki wielki i taki mój. No ale czyjby niby miał być jak nie mój ????
  21. Goście jeszcze są :cool3: ale już dziś jadą :loveu: . Misiek oczywiście bardzo gościnny. Nie było takich słów zachwytu nad nim, które oddać by to mogły. Powtarzam się: pies ideał. Nie bardzo wierzyli, że smyczy nie potrzebuję ale jak zobaczyli to uwierzyli. No i w ogóle to och i ach. Orzekli, że to przeznaczenie i ża ja po prostu musiałam go w tym lesie spotkać ;) . No jednym słowem byłam o właściwym czasie i we właściwym miejscu. Tak między nami to rzeczywiście ten czas i miejsce się zgadzają, bo w taką pogodę jak teraz to ciężko by bylo teraz jechać taki kawał.
  22. Jest decyzja - zostawiamy. A kotu to on by nieba przychylił, tylko kocisko tego nie chce pojąć :cool3: .
  23. No to jak: zostawiać czy skubać ?
×
×
  • Create New...