Jump to content
Dogomania

Zosia4

Members
  • Posts

    2154
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zosia4

  1. Tak, to ja jestem od Liska. Moja przygoda z dogo zaczęla się wlaśnie od Liska. A ten wątek śledzę na bieżąco, bo tak fajnie tu sobie pogaduchy urządzacie, że nie sposób tego nie podglądać :evil_lol:
  2. [quote name='Kasia25'] A moje serce skradł gigantyczny Michaś.[/quote] Moje teeeeż.
  3. Jak zwykle posłużę się historią mojego staruszka: Był bardzo starym schroniskowym psem. Wiele w swoim życiu przeszedl. A wlaściwie niewiele, bo cale jego życie to bylo schronisko. Odbieralam go zdrowego i w dobrej kondycji fizycznej. U mnie poznal co to wolność, milość, spacery do woli, smakolyki, spanie kolo mojego lóżka, zabawy z innymi psami. Nie brakowalo mu doslownie niczego. A jednak odszedl. Odszedl doslownie w ciągu kilku dni. Biorąc pod uwagę jego wiek mogę stwierdzić, że stalo się to z dnia na dzień, nagle, bez żadnych wcześniejszych symptomów. Z dnia na dzień jego prawie wszystkie narządy wewnętrzne odmówily posluszeństwa. Mówiąc po chlopsku: nagle przestal jeść, nagle przestal chodzić, nagle przestal kontrolować wydalanie, nagle zamknąl oczy i nagle przestal oddychać. Odszedl i nic już tego nie zmieni i ja nie mam sobie nic do zarzucenia. Wiem, że to byla jego decyzja i ja ją zaakceptowalam. Przeżyl ze mną pięć szczęśliwych miesięcy i zdecydowal, że już czas na niego. Uszanujmy wolę naszych przyjaciól. Dajmy im spać spokojnie snem wiecznym. To byla ich decyzja i uszanujmy to - jesteśmy im to winni. A swoją drogą Mosiek ma niezly ubaw patrząc zza TM jak ludzie, z którymi los go zetknąl szczekają teraz na siebie i licytują się "kto dal więcej" a kto "mógl jeszcze", kogo ukarać, a kogo wynieść na piedestal. Tak patrzy na to wszystko i mówi: jak to dobrze, że mnie już tam nie ma. JEGO JUŻ NIE MA !!!!!!!!!!!!!!!!!!! DOTARŁO ?????????????
  4. Śpij spokojnie kochany piesku [*]
  5. Oj trzymamy, trzymamy. Nie dajcie się. Najważniejsze, że nie cierpi i że jest poza tym wszystko ok. Biedaczek- tylko nie może pohasać. Pisz na ile Ci czas pozwala.
  6. I ja, i ja.
  7. Dziewczyny - podajcie mi adres Marzeny na pw. Mam masę rzeczy do wyslania. Dla dzieci i dla niej.
  8. No nie - tak szybko ? Tak sam z siebie ? Piesku kochany, nie poznaleś co to milość i prawdziwy dom. Mimo, że Cię nie widzialam, to lezka mi się kręci, bo byleś "z tej samej pólki" co mój Lisek: stary i niedomagający. Tylko, że zabraklo trochę czasu aby pomoc nadeszla, a byla tak blisko. Lisiurek na pewno się zajmie Tobą kochany piesku. Bądźcie tam szczęśliwi [*].
  9. Miumiu - prześlij mi namiary na pw. Ale nieśmialo przypomnę, że mialy być zdjęcia piesia.
  10. Ależ piękne. Wszystko, zieleń, budy, no a przede wszystkim psiaki i ich Pani. Czegóż potrzeba więcej ?
  11. Bea - ja wstawię. Przyślij na [EMAIL="zs@mz.gorzowwlkp.com"]zs@mz.gorzowwlkp.com[/EMAIL]
  12. Kasia, a wyslalaś jeszcze raz te foty do mnie ? Sama jestem ich ciekawa.
  13. Kasia - prześlij mi na adres [EMAIL="zs@mz.gorzowwlkp.com"]zs@mz.gorzowwlkp.com[/EMAIL] -zaraz wkleję. Gratulacje - jesteś wspaniala.
  14. Trafna uwaga. Też jeszcze nigdy nie widziałam księdza z psem :lol:
  15. O matko, a ja myślalam, że to male czarne to zabawka pluszowa, dopiero jak na kolejnym zdjęciu zobaczylam, że stoi na nóżkach to wiem, że toto jest żywe :loveu:
  16. A co tu nastala taka cisza ? Wystraszylam wszystkich czy jak ? Hapciu, ktoś Cię na pewno pokocha. Zaslugujesz na to.
  17. Grunge - ja nie bardzo w to wierzę. Czy się spóźnil czy nie spóźnil, to wcale go nie tlumaczy. O rany - mieszkać w tym samym mieście i nie zajść przez tyle dni do schroniska choćby zobaczyć swojego wybrańca ? Wtajemniczeni wiedzą ile ja kilometrów tluklam się po swojego psiaka, i nieważna byla zamieć śnieżna i mróz - powiedzialam, że w piątek i w piątek meldowalam się pod bramą schroniska po wielogodzinnej jeździe samochodem i z widmem również wielogodzinnego powrotu z bardzo starym, prawie niewidzącym i nieslyszącym psem. Jasne, że wcześniej wszyscy wiedzieli, że przyjeżdżam, przecież zrobilam wszystko żeby go zabrać i odpowiednio to przygotować. I to wlaśnie jest odpowiedzialność. To jest poszanowanie nie tylko tego, po którego jechalam ale również wielu osób z dogo zaangażowanych w to, żeby pomóc temu psu znależć nowy dom. Sorry, nie chcę tu gloryfikować siebie ale po prostu nie wyobrażam sobie, że można inaczej podchodzić do adopcji - i to tak szczególnej adopcji. Bo to jest szczególna adopcja i w sposób wyjatkowy należy podchodzić do wybrania Hapiemu opiekuna. Czy ten chlopak zdaje sobie sprawę z tego, że taki schroniskowy pies będzie na początku zalatwial się w domu. Ja to przeżylam i pomimo drzwi otwartych na ogród bylo po prostu podnoszenie nogi pod nowo wymalowaną ścianą w pokoju, przy szafie, przy nowych meblach i sikanie, sikanie. Cale szczęście, że nie mam dywanów, bo i kupy byly robione gdzie popadnie. Taki pies po prostu może na początku nie wiedzieć, że w domu się nie zalatwia, bo teraz zalatwia się w boksie, a to jest jego dom. Trzeba wykazać wiele zrozumienia, cierpliwości i kondycji fizycznej (tak !!!) żeby go tego wszystkiego nauczyć. Kondycji, bo u mnie wyglądalo to tak, że przez kilka dni i nocy (zwlaszcza nocy) co godzinę wychodzilam z nim na ogród żeby zalapal o co chodzi. Po kryjomu chodzilam za nim i wycieralam to co narobil w domu żeby TZ nie widzial co się dzieje i nie wściekal się, że jest chlew w domu i śmierdzi. Jak do tego podeszliby jego rodzice? Czy on mieszka nie daj Boże na 4 piętrze baz windy, bo tego to już sobie nie wyobrażam z niewidzącym psem. Czy on sobie zdaje sprawę, że taki pies w nowych warunkach może nagle zacząć robić coś czego wcześniej nie robil ? Jeszcze raz poslużę się swoim przykladem. To byly pobudki o najmniej spodziwanych porach nocy. Trzecia, czwarta, piąta nad ranem ze skomleniem, donośnym szczekaniem, przejmującym wyciem i wszelkimi psimi odglosami. To bylo szczekanie podczas poranego wstawania rodziny, jedzenia śniadania. Ano taki pies chodzil za każdym domownikiem i po prostu szczekal. Nie w zamiarach agresywnych, po prostu chodzil za delikwentem i szczekal nie wiadomo dlaczego. A Onki mają szczek donośny, basowy, a stare onki na dodatek ochryply. Potrzeba naprawdę wiele sil, samozaparcia a przede wszystkim cierpliwości wyczucia, delikatności i serca wlożyć w to żeby zająć się takim psem w pierwszym okresie. Jak się przetrwa to najgorsze, to potem może (choć nie zawsze musi) być już tylko lepiej. Czy ten chlopak podola temu wszystkiemu ? Czy będzie się nim opiekowal w chorobie, bo i tego nie można wykluczyć. Czy wie, że - jak się wyrazil - "skolowanie" smyczy jest niczym w porównaniu z wydatkami na systematyczne (!!!) odpchlanie, odrobaczanie, może specjalną karmę, bo i tego nie można wykluczyć - ale żeby się o tym dowiedzieć czy jest potrzebna potrzeba jeszcze zrobić jakieś minimum podstawowych badań, choćby pobrać krew. Czy wie, że jest coś takiego jak biegunka u psa, że trzeba codziennie gotować ryż na rosolku, przecierać marchewkę, karmić co kilka godzin? To trzeba po prostu zrobić - samo się nie ugotuje. To jest pies niemlody i on może tego wszystkiego potrzebować od swojego opiekuna. A opiekun po prostu jeszcze go nie wziąl, bo się spóźnil, bo nie zadal sobie tyle trudu żeby z kimś uzgodnić kiedy ma po psa przyjść. AMEN
  18. Ależ to musi być cudo. Już nie mogę doczekać się fotek.
  19. Zuzia, wszyscy się chyba domyślamy, że wyjaśnienia nie będzie. Myślę, że to nawet i lepiej. Sprawa zakończona i nie ma czego więcej oczekiwać. Nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz się tak zdarza. Zanim wzięlam swojego psiaka ze schroniska to przede mną też byla taka jedna, a jak przyszlo do konkretów to nagle okazalo się, że nic z tego, bo się pochorowala, musi sprzedać dom i jeszcze swojego psa oddać. I to w ciągu kilku dni doslownie. Ech - szkoda gadać. Dobrze, że te psy nic nie wiedzą, bo byloby to dla nich nie do przeżycia. A tak cierpimy tylko my, bo już się myśli, że o jedno nieszczęście mniej a tu kubel zimnej wody. Hapciu, jesteś taki kochany, taki rozbrajający, taki masz piękny wyraz tych swoich niewidomych oczek, że musisz doczekać się i na pewno doczekasz się kochanego domku. A czy Hapi gdzieś jeszcze jest pooglaszany ?
  20. Skoro już tu zawitalam, to pomogę szukać tego jedynego, kochanego i odpowiedzialnego domku. Co się dzieje? Ano to, że Hapi jest tak wyjątkowym psem, że czeka na wyjątkowy domek. Na Pana, który nie zawiedzie, nie zostawi i który go pokocha bez względu na jego ulomność, a może wlaśnie dlatego. Taki pies jak Hapi pokocha milością jaką tylko może pokochać stary, niewidomy pies. Taka milość jest warta więcej niż wszystkie pieniądze tego świata. To jest najpiękniejszy dar, na który nie każdy zasluguje. Dlatego to musi być dom najlepszy i on gdzieś jest tylko jeszcze o tym nie wie.
  21. Tak czytam i nie mogę uwierzyć, że losy mojego Liska śledzilo tyle osób. Że byl psem znanym, kochanym i podziwianym nie tylko przeze mnie. Ale on naprawdę byl tego wart. Historia jego życia byla wyjątkowa, tak jak on byl wyjątkowym psem. Im dlużej go nie ma tym bardziej w moich myślach i odczuciach dochodzę do przekonania, że to co nam obojgu się przydarzylo to byla jedna z piękniejszych rzeczy w życiu psa i czlowieka jaka może ich spotkać. Zmienil wiele w moim sposobie myślenia na wiele spraw. Zmienil przede wszystkim moje podejście do śmierci jako czegoś nieuchronnego a jednocześnie naturalnego w naszym życiu. Teraz miejsce gdzie jest pochowany pomalu pokrywa się liśćmi spadającymi z brzózek i sosnowym igliwiem. Myślę, że wlaśnie tam mu jest dobrze, tam gdzie najbardziej lubil sobie dreptać. Zaszywal się w tym lasku a po chwili spośród gęstwiny wylaniala się jego szczęśliwa mordka. Lisku - zapamiętam na zawsze ten Twój ukochany pyszczek i mądre oczy. Ech, chcialam napisać coś pięknego a znowu tylko się pobeczalam.
  22. Śledzę ten wątek od początku jak zresztą większości starszych a zwlaszcza kalekich psów. I jedno tylko powiem : tak się nie postępuje !!!!! To oczywiście do Grabka kieruję. Nie ma nic gorszego niż narobić nadzieję a później zamilknąć jak kamień. Nie wierzę w brak dostępu do neta lub telefonu !!! Same chęci wzięcia psa nie wystarczą !!! W ostatnim poście tylko chyba obroży jeszcze brakowalo do pelni szczęścia. Takie postępowanie jest gówniarskie i nieodpowiedzialne!!! Dobrze, że Hapi nic nie wie o tej rozbudzonej nadziei. Hapciu - do góry po nowy, odpowiedzialny i kochający domek. Jesteś tego wart, jesteś pięknym, mądrym, starszym panem i musisz trafić na wyjątkowego opiekuna.
  23. Mosii - jestem z Tobą. Dragon biega już tam pewnie z moim Liskiem.
×
×
  • Create New...