Zosia4
Members-
Posts
2154 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Zosia4
-
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kochane - jeszcze raz dziękuję. Naprawdę nie przypuszczalam, że Lisek mial aż tylu fanów z dogo i nie tylko, że jego historia poruszyla tyle serc. Ci, którzy jeszcze mają jakieś wątpliwości czy warto wziąć starego psa ze schroniska niech na przykladzie moim i Liska wiedzą, że jest to jedna z lepszych rzeczy w życiu, na którą można się zdecydować. Stary pies zmienia podejście człowieka do życia. Lisek dal mi chyba więcej niż ja jemu. Po prosto byl przy mnie bez wzgędu na wszystko. Dal mi taką bezinteresowną, taką szczerą, taką milość na zawsze. Może nie wyrażal tego jak mlody pies skacząc i lasząc się widząc mnie ale widzialam to w jego oczach. Wystarczylo jego nieśmiale merdnięcie ogonem, które więcej wyrażalo niż harce mlodego psiaka. Nie musial - a jednak od pierwszej nocy po przyjeździe do domu - spal zawsze przy moim lóżku. I tak jak napisala wcześniej Dąbrówka: MIŁOŚĆ STAREGO PSA TO WSPANIAŁY DAR. Jeszcze tylko przypomnę, że historia Liska będzie we wrześniowym wydaniu Ridgest Digest. Nie wiem tylko jakie zdjęcia wybrali. Żaluję do dziś, że ja nie mam z Liskiem żadnego zdjęcia w naszym ogrodzie. -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kochani - dziękuję. Tak, jestem spokojna. Tak po prostu mialo być. Doszedl do kresu swej wędrówki i uznal, że już czas na niego. Odszedl bardzo spokojnie i cicho. Trzymalam jego glowę w swoich rękach i wiedzial, że nie jest sam. Leży sobie w swoim ukochanym lasku wśród brzózek i sosen. W tym lasku, do którego zawsze kierowal swoje pierwsze kroki po wyjściu z domu. -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Odszedl krótko po tym jak Wam napisalam, że już zadecydowal za nas oboje i że ja mu pozwalam. Odszedl na moich rękach, spokojny i szczęśliwy. Ja też jestem spokojna. Takim go zapamiętam -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Lisek odszedl. -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kochane - dziękuję Wam z calego serca za to, że jesteście z nami. Ja z tego wszystkiego zajęlam się zwyklymi, domowymi obowiązkami. Liska znów troszkę umylam, bo on już naprawdę nie panuje nad swoim cialem. Żyje, leży spokojnie, oddycha miarowo i myślę, że przynajmniej nic go nie boli. Ma spokój i ma mnie. Nóżki tak wyprostowane jak na jednym z pierwszych zdjęć, które umieścilam tu na dogo. Już odlożylam na bok myśli, czy może coś przegapilam, czy coś zaniedbalam, ze to u mnie w domu zaczęla się ta biegunka. Myślę, że co by to nie bylo, to w jego wieku o wiele trudniej się przechodzi nawet zwykly katar. Oglądalam też jego wyniki z badania krwi, bo wet skomentowal je tak, że z wątrobą jest nie najlepiej. Nie znam się na tym ale na oko widzę, że prawie każda z pozycji nie mieści się w dopuszczalnych granicach. Albo drastycznie za malo albo drastycznie za dużo. Już jestem spokojna, już wiem i czuję to, że Lisek zadecydowal za nas oboje. Jeśli chce odejść, to na pewno mu na to pozwolę i będę z nim do samego końca. -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Miałam wczoraj kryzys - jakoś tak samo przyszło. Ale w nocy nie pospałam. Lisek już się chyba poddał. Ale nadal żyje. Już robi pod siebie, nie ma siły wstać. Myłam go ze trzy razy w nocy i łykałam łzy. Dzisiaj rano napił się trochę wody. Jak wracałam dziś po kilku godzinach z pracy to naprawdę nie wiedziałam co zastanę. Znowu narobił, umyłam podłogę i jego o ile na to jego stan pozwalał. Jest prawie bezwładny i wzrok ma już taki raczej niewidzący. Ale żyje, oddycha, oczka ma otwarte a ja nie wiem co mam w nich wyczytać. Nie chcę go już męczyć kroplówką, bo nie wiem czy jest sens. Wiem, że przeżył u mnie krótkie chwile szczęścia, pokochał ten ogród i swoje spacery w nim. Czekam już chyba tylko na cud. -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Lisiorek coraz sabszy. Dzisiaj tylko dwa razy wychodziliśmy ale kiepsko mu coś szlo. Zatacza się więc zaraz wracamy. Wlaściwie to od wczoraj przestal jeść. Sama woda. Tylko te jego oczy na mnie patrzące. Ten jego wzrok jest jakiś taki zdrowy, nie pasujący do jego stanu. Teraz go przenioslam , bo nie dal rady sam przejść do sypialni kolo mojego lóżka. Dopiero zasnąl. Wlaśnie uronilam lezkę z tej mojej bezsilności. Ech - niechby jeszcze trochę pożyl. Dlaczego ja nie mogę nic zrobić żeby bylo lepiej. Do dupy z tym wszystkim :-( -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Lisek przyjąl calą kroplówkę, zjadl trochę wolowinki zmielonej, z rosolem, napil się wody. Ta wolowinka rzeczywiście nieraz cuda potrafi zdzialać - tak mówil wet. Polazikowal trochę po ogrodzie, poleżal na trawie a teraz już śpi przy mnie. Naprawdę twardy z niego facet, ma niesamowitą wolę życia - widzę to w jego oczach. Aha, bardzo dziękuję rybonkowi36 za telefoniczną pomoc przy podawaniu kroplówki. Robilam to pierwszy raz w życiu i udalo się przy jej pomocy. -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
i No pewnie, że się nie damy. Ja sobie już w piątek obiecalam, że w takim stanie nie będę go męczyć i wozić do weta, bo to nie ma większego sensu a psa tylko męczę tymi jazdami w te i wewte. Jak będzie lepiej to dobrze, a jak gorzej to już nic na to nie poradzę. Dzisiaj rano wstal sam i poszlam z nim na siku do ogrodu, parę minut pospacerowal i padl mi przy wejściu do domu na tarasie. No nie da się ukryć, że jest bardzo slabiutki. Tylko te jego oczy, żebyście wiedzialy jak on na mnie patrzy. Nie moglam tak nic nie robić. Nie wytrzymalam i pojechalam do weta. Oczywiście bez Liska. Pomyślalam sobie: albo się uda albo nie. No i udalo się. Przywiozlam ze sobą kroplówkę (glukoza + coś tam) i jak się tylko obudzi to mu podam. Ten pozostawiony w jego nóżce wenflon tak mnie natchnąl. Skoro już jest zalożony to przecież mogę z niego skorzystać. Cale szczęście, że nie byl wyjęty. Widzialam już przeciez kilka razy jak mu podlączano tę kroplówkę. Jeszcze tylko wypytalam wszystko dokladnie od "a do z" no i dostalam to czego chcialam. Taka kroplóweczka na pewno dobrze mu zrobi, a już na pewno nie zaszkodzi, bo bardzo malo przez ostatnią dobę pil. Poradzil mi też, żeby spróbować mu podać surową zmieloną wolowinkę. No więc kupilam troszkę polędwicy wolowej i zaraz przemielę. Na razie Lisek śpi - sam wszedl do domu. -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Znów troszkę wieści o Lisku. Slabizna caly czas śpi albo leży i wodzi za mną wzrokiem. Dzisiaj musialam go zostawić na parę godzin samego. Jak wracalam do domu to doslownie gnalam z duszą na ramieniu. Biedaczek leżal ale w innym miejscu niż go zostawialam. Nic w domu nie zrobil tylko grzecznie na mnie czekal. Zaraz wyszliśmy na krótki spacer. Dupkę mu zarzuca jak chodzi i często przystaje. Później troszkę zjadl, maly kawaleczek kurczaka. I to byl caly jego dzisiejszy posilek. Za malo je - stanowczo za malo ale na to już nic nie poradzę. Wynieśliśmy go na taras żeby sobie poleżal na kocyku i pogrzal się na sloneczku. Teraz już sobie chrapie w domu. No dzisiaj mial rzeczywiście slabszy dzień. Ale przez caly weekend będę z nim caly czas. Ugotuję mu jutro rosolek na kurczaku i po prostu z nim będę. -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A Lisek sobie żyje pomalutku. Jest bardzo słaby i nadal je mi z ręki. Malutko tego jest ale najważniejsze, że jest. Na siku wychodzę z nim na smyczy, boję się, że gdzieś się położy w ogrodzie i będę go szukać. Nóżki słabiutkie ale chodzi. A tak cały czas przeważnie śpi i pije wodę w rozsądnych ilościach. Wczoraj rano byliśmy znów na kroplówce i dostał dwa zastrzyki. I tak się dzielnie trzyma. Ja już tylko chcę żeby nie było gorzej, bo czy będzie lepiej to czas pokaże. Troszkę za mało je żeby nabrać sił ale jakieś tam minimum mu wciskam. Wczoraj też zrobił w miarę normalną kupę. Pracę sobie zabrałam do domu żeby być więcej z nim. Wczoraj pokazywałam temu wetowi co go teraz leczy MP z Liskiem żeby wiedział, że Lisek to nie byle kto i trzeba się z nim obchodzić szczególnie. Pokazał gazetę swoim kolegom i zaraz wszyscy weci się zlecieli (nawet ten co wygłaszał herezje, że żaden pies nie może mieć 20 lat) żeby zobaczyć ten chodzący okaz żywotności. No rzeczywiście oglądali Liska wszerz i wzdłuż, cmokali i dziwili się, że jednak jest możliwe to co wydaje się niemożliwe. -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
O tak, jesienią jest pięknie, zwŁaszcza jak u mnie w ogrodzie drzewa "zŁocieją". No i obejrzymy tę jesień razem z Lisem. Jasne, że przemycę przy okazji zdjęć trochę tej mojej ogrodowej jesieni. Jest coraz lepiej, znowu byl samodzielny spacerek i siku. Bylo jedzenie i picie. A teraz jak zwykle chrapiemy. -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Już wróciliśmy od lekarza. Dzisiaj krócej, bo nie bylo kroplówki. Ale wenflon jeszcze zostawiony, bo jutro może coś bądzie. Myślę, że kryzys już minąl. Lisek sam wsiadl do samochodu, ma więcej sil, bo ten ryż swoje już robi. Zaskoczyl mnie, bo w lecznicy na widok trzy razy mniejszej ślicznej suńki od razu się wyprostowal, ogonek to mu tak chodzil jak u mlodzieńca, no i dostal tanecznego kroku, którego niejeden mlodzian by mu pozazdrościl. Dziś byly dwa zastrzyki, mierzenie temp. (już jest norma) no i ogólne macanie. Zastanawialiśmy się czy nie podać mu czegoś na ukad kostny ale mlody wet stwierdzil, że nie ma sensu, bo może się to odbić na żolądku. Dostalam zalecenie, że pies musi żyć. No więc będziemy się do zalecenia stosować :lol: W ramach zalecenia po powrocie Lisek zjadl znów dwie lyżki swojej mamalygi, pochliptal wody, samodzielnie odbyl krótki spacerek i teraz śpi mając mnie na oku. -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak, do ryżu i piersi z kurczaka jest i marchewka. Zdrowa, bo ze swojego ogródka. Je mi tylko z ręki, już go nawet nie męczę wstawaniem do michy. Nawet bym go nie męczyla wychodzeniem na siku, niechby już zrobil w domu ale już ma zakodowane, że trzyma aż do wyjścia. Spacerki doslownie trzyminutowe ale za to po powrocie wyraża chęć pociamkania tego ryżu. W kuchni mam cyrk, bo w każdym garze dla innego domownika. Osobno dla Lisa, osobno dla suniek, osobno dla dwunogów. Mój TZ wczoraj po powrocie spojrzal na te gary i spytal w którym jest coś dla ludzi. Zaraz jedziemy na kroplówkę. Odezwę się po powrocie. -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No tak, mój Lis jest taki sam. Nie solonego nie ruszy. To byla naprawdę odrobinka. A zresztą ja bym też nie ruszyla. Zjadl przed chwilką znowu dwie garście. Bylam z nim teraz na siku, poszedl samodzielnie. Znowu śpi. Będziemy się szykować do lecznicy. -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Oktawia, Ty nie widź tego czarno, tylko widź to różowo. No przecież powszechnie jest wiadome, że ja mam dobrą rękę do wszystkiego co żywe. Jak już zacząl jeść to musi być dobrze. Poranny, slabiutki Lisek pozdrawia wszystkich. -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jeszcze raz dziękujemy, jest raźniej jak się ma tyle bratnich dusz przy sobie. A teraz uwaga: zjadl przed chwilą ze smakiem dwie garście ryżowo-kurczaczej ciapaniny. Garście, bo to byly moje garście osobiście podawane mu na leżąco (on leży rzecz jasna). Zeżarl i jeszcze się oblizuje :lol: Z chęcią bym mu dala jeszcze ale to ja muszę być tą rozsądną. Za jakieś dwie godzinki mu dam następną porcyjkę. No i chrapie teraz jak prawdziwy chlop. Wykrakalam, że będzie dobrze - to jest twardy facet z niesamowitą wolą życia. Nie po to tlukl się z tego schronu tyle kilometrów żeby nie móc zobaczyć jak wygląda jego ukochany ogród o każdej porze roku ;) -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak wlaśnie caly czas do niego mówię. Przytuptal jakoś samodzielnie do domu, napil się i teraz przysypia. Cale szczęście, że pije wodę. Intuicyjnie wyczuwam, że to nie jest jeszcze jego czas. Będzie dobrze, czuję to. :fadein: -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dzięki za slowa otuchy. Ja teraz jestem silna za nas oboje, bo po prostu muszę. Lisuś sobie leży nadal na trawce, za jakieś pól godzinki jak się zacznie robić ciemno to go chyba po prostu przyniosę. Próbowalam go postawić na nogi ale nic z tego. Wie, że jest kochany, bo tak się poddaje glaskaniu za uszkami, tak patrzy swoimi oczyskami na mnie. -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie jest dobrze, jakąś godzinkę temu musialam mu pomóc przyjść z ogródka, bo nie mógl się podnieść. Przespal się troszkę w domu i przed chwilą wstal, znowu napil się wody i wyszedl. Ja w ślad za nim. Nawet nie mial sily podnieść nóżki do sikania. Polożyl się na trawie w pobliżu suniek i tak sobie ogląda świat. Najgorsze jest to, że nie mogę mu wcisnąć nic do jedzenia. Powącha tylko i odwraca glowę. Czuwam nad nim caly czas -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No już wróciliśmy z dziadziusiem. Dostal glukozę w kroplówce z czymś jeszcze i trzy zastrzyki. Biedactwo jest bardzo sabe. Wyniki wskazują na nienajlepszy stan wątroby. Jutro jeszcze raz idziemy na kroplówkę. Od dziś mam mu dawać kurczaka z ryżem. Ugotowalam wlaśnie i Lisek nic nie chce sam jeść. Wcisnęlam mu troszkę, chyba z pól lyżki zjadl. Jest naprawdę bardzo slaby. Leży caly czas i malo co reaguje. Przed chwilą się przemieścil kilka kroków i doslownie tylne nogi mu się rozjeżdżają. Po kroplówce stan się troszkę poprawil ale tylko na jakiejś pól godzinki. Zaraz znowu spróbuję troszkę tego ryżu mu wcisnąć. Będę tak co kwadrans próbować. W sumie to chyba ze trzy dni nic nie jadl. Bardzo się wszyscy martwimy. -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuję Wam za trzymanie kciuków, jeszcze tylko godzinka. Lisek osowialy i slabiutki bez jedzenia. Kroplówka na pewno postawi go na nogi no i pewnie jakaś dieta będzie od dziś. Jak wrócimy - to zaraz dam znać. -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Oj, coś mi i za szybko się wyslalo. Nasz wet jest na urlopie i dziś tafil się nam mlody, który widać, że ma zamilowanie do swojego zawodu. Bardzo troskliwie się zająl Liskiem. No i przede wszystkim nie bylo herezji typu "żaden pies nie ma 20 lat". Dziwil się tylko,że tyle lat przeżyl w schronisku i jest w tak dobrym stanie. Pomagal mi go stawiać na wadze, bo oczywiście Lis się zaparl i nie chcial za żadne skarby sam wejść na to zimne "coś". No więc Lisek od przyjazdu do mnie przybral 4 kilo. Sądzę, że więcej, bo przez tę biegunkę już pewnie z kilo lub dwa stracil. A teraz psiut sobie smacznie śpi. Przykrylam go lekko kocykiem, bo troszkę drżal. Wlaśnie mruczy przez sen i prosi ciotki o trzymanie kciuków żeby jutro okazalo się, że w tych wynikach z krwi nic zlego nie "siedzi". Jakoś przeżyję do jutra do tej 12.00 -
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
Zosia4 replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mieliśmy ostatnio niemale zamieszanie z Liskiem. Przyplątala się nie wiadomo skąd biegunka, calkowity brak laknienia - dobrze, że choć wodę pil. No jednym slowem wizyta w lecznicy byla w takim stanie nieunikniona. Po zbadaniu okazalo się też, że ma gorączkę (40 st.). Dostal dwa zastrzyki - antybiotyk i witaminy, ponad godzinną kroplówkę no i pobrano krew do wszelkich możliwych badań. Bardzo dzielnie zniósl wszystkie te dzialania przy nim. Byl bardzo spokojny, caly czas bylam przy nim. Ma też zalożony wenflon, bo jutro o 12.00 jedziemy jeszcze raz na podanie kroplówki i z wynikami, które już odebralam. No nie ukrywam, że trochę spanikowalam. Ale co ja będę tu pisać, większość z Was miala nie raz do czynienia z chorym zwierzakiem i pewnie wie co się w takich chwilach czuje. Jednym bylam tylko zaskoczona. Jak wyszliśmy po tym wszystkim do samochodu, to po tej kroplówce psu się od razu ożywily oczka zrobil się jakiś żwawszy i radośniejszy, taki nagly przyplyw sil życiowych. Po przyjeździe do domu od razu się ucieszyl, że jest nareszcie w swoim ogrodzie. Nawet podbiegl sobie kawaleczek truchcikiem. Mamy nakazany do jutra cakowity post. Chociaż już dziś wieczorem zajrzal do miski i szczeknąl nawet. No niestety, jak zakaz, to zakaz.