Jump to content
Dogomania

Zosia4

Members
  • Posts

    2154
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zosia4

  1. Ale mnie jeszcze skubania czeka
  2. Kubusiowi na razie wystarczy zapsienia maminego. Ja i tak mu dostarczam wielu wrażeń w tej materii. Myślę, że już ochlonąl po tej wiadomości :huh:.
  3. No jasne, że nie mam. To rzeczywiście daje lepszy efekt, bo po tym moim dzisiejszym szczotkowaniu, a zwaszcza skubaniu już mi się nic w domu po kątach nie klębi :loveu: .
  4. TZ jeszcze nie wie. Jutro wraca do domu i chyba padnie. Syn zadzwonil do mnie dzisiaj (a wyfrunąl już z rodzinnego domu w Polskę) i się pyta co slychać ? A ja na to, że nic. Na to on : a ja sobie tu sobie przeglądam wątek Liskowy i ............ Wiedzialam, że mnie namierzy w internecie :cool3: . Przyjąl to dobrze, bo to moja krew :lol:. Naprowadzilam go na wątek Miśka i już wie o moich matactwach. Korzystając z okazji : Kubusiu - pozdrowienia od mamusi i od dziewczyn z dogo (chyba mogę od Was też, co? ). He he - ale obciach mu zrobilam :diabloti: .
  5. To ja chyba dziś z niewiedzy trymowalam go ręcznie. Po szczotkowaniu zaczęlam go normalnie skubać i przynosilo to znakomite efekty. Tyle wylazilo, że ho ho. A ile jeszcze wyjdzie. Misiek grzecznie się zalatwia na dworze. Podchodzi i trąca moją rękę, to wiem, że chce wyjść. Sam za nic nie wyjdzie, no bo jak to sam ? Jeszcze mu ucieknę :lol:
  6. "Pudlo rezonansowe" się odezwalo !!!!!!!!!!! I to w jakich okolicznościach !!!!!!!!!! Poszlam dziś rano do moich suczydel zanieść im wodę i dać po kostce (uwielbiają). Micha zamknęlam w domu coby ich znowu nie stresować. Ale widać nie dość dobrze domknęlam drzwi, bo się krzątam u nich w środku wybiegu, patrzę - a tu leci Michu. Zamknęlam się blyskawicznie od środka, to byl chyba instynkt. Psice dalejże ujadać na potwora z zębiskami na wierzchu. Wyglądalo (i slyszalo) to strasznie. Michu się wystraszyl, że mi pewnie krzywdę zrobią, bo podbiegl i się w końcu odezwal. Brązowa - mialaś rację - szczek basowy, donośny, pojedynczy i ochrypnięty. No a co najważniejsze - glośny. Zamurowalo mnie. Przeczekalam tę wrzawę. I co ? I ucichlo obustronne szczekanie. Psicom zaczęly chodzić ogonki, jemu też. Wymknęlam się cichaczem i wycalowalam Miśka za to, że mnie tak bronil. Za to w nagrodę Michu zaliczyl porządne szczotkowanie. Porządne chyba skoro wylazlo z niego tyle co wczoraj a może i więcej. Ludzieeee - kto chce worek welny (mięciutkiej) na poduchy.
  7. Oj glasknę, glasknę. A wiecie co ? Jak tak dzisiaj pan Zenek wyjechal mi z tym Liskiem to się bardzo wzruszylam. No, a skoro już o nim wspominam, to naszly mnie takie refleksje: Jak jechalam po Liska to mialam wrażenie, że dając mu dom zbawiam caly świat. Czulam się taka dumna, że uratuję choć końcówkę jego życia. Mialam przekonanie, że robię coś bardzo wielkiego. A jadąc po Micha mialam takie przykre uczucie, że tyle innych psów zostaje w schronach. Śledzę sporo wątków na PWP i doslownie serce pęka : Dimek, Ślepaczek z Pily, staruszka Sonia, DA, niewidomy Hapi, który niestety nie doczekal i wiele wiele innych. Już wiem, że calego świata nie zbawię. Ale chociaż Michu będzie mial dobrze.
  8. Ale ja mam ponad 500 m do "opasania" :placz:
  9. No wlasnie - a dlaczego jesteśmy jeszcze na PWP ?:mad:
  10. Dzieki Neris - będę wdzięczna za info. I jeszcze o Miśku. Przy kąpaniu ominęłam całą jego głowę, bo się balam, żeby mu wody do uszu nie naleciało. A dredów trochę miał przy tylnych nogach i pod spodem. Ale pięknie się wyczesały. Wycięłam tylko jednego wielkiego, bo się bałam żeby mu szczotką skóry nie wyrwać. Kąpiel oczywiście powtórzymy ale na razie dam mu spokój. Będzie tylko czesanie notoryczne. Ale przy jego zachowaniu to sama przyjemność. Ale proszę mi tu nie przechwalać Miśka, bo właśnie przed chwilą pogonił kotka. Czy naprawdę te koty muszą uciekać ? :cool3: Nie było to nic groźnego ale przy miśkowej masie było po prostu wiele hałasu. No, musi upłynąć trochę czasu - niestety.
  11. Oj, chyba nagrzeszyłaś. Zawsze moje zdjęcia byly widoczne a wklejam je zawsze w ten sam sposób. A co do pastucha, to rzeczywiście odświeżyłam teraz sobie ten temat. Ta wetka ma małe czy duże psy ? Bo jak małe to wystarczy podobno tylko jedna taśma przewodząca a przy moich muszą być dwie. Obliczalam koszty i trochę się przeraziłam. No nie wiem już co robić :roll:
  12. A to nieufny kotek (ma na imię Bazylek ale jest dużo mniejszy od Twojego - Neris) Pierwsze oznaki zainteresowania:
  13. Michu po kąpieli i po szczotkowaniu. Jakiś taki czarny się zrobił, a był siwy. Cuda jakieś.
  14. Dzięki za pozdrowienia. Neris - moje suki od malego byly wychowane w domu. To są wielkie, fajne psice. Teraz są na olbrzymim wybiegu. Tam mają wielką, ocieplaną budę z tarasem i jadalnią. Wypuszczam je tylko wtedy jak jestem w domu, bo muszę mieć na nie oko. Niestety, mają zapędy do ucieczek. Pomimo, że teren mam ogrodzony solidną siatką to potrafią zębami ją porozciągać i lbem rozepchać dalej dziurę. Wygląda to tak, że jedna czyni zlo a druga stoi na czatach żeby pilnować czy nie pojawiam się na horyzoncie:cool3: . Już myślalam o pastuchu elektrycznym ale tak myślę i myślę i nic z tego nie wynika. One są bardzo przyjazne ale bardzo żywiolowe więc przestraszyć można się śmiertelnie. Brązowa - powiedz pani Krysi, że Michu zaakceptowal mieszkanie w domu od razu. Jej pierwsze pytanie bylo takie czy mam tak dużą budę dla niego. Jak powiedzialam, że pies będzie mieszkal w domu to się nawet trochę zmartwila mówiąc, że on nigdy w domu nawet nie byl. A teraz jest i wszystko wskazuje na to, że mu to odpowiada.
  15. Fotki porobione ale coś mi się nie chcą zrzucić na kompa. No jak pech to pech. Nawet zrobiłam zdjęcie najeżonego kota. Pół godziny temu zabrałam się za czesanie. Misiek się tylko nadstawiał. Nawet podnosił swój olbrzymi łeb żeby pod bródką też go wyczesać. Oj spodobało mu się. Z pięć kilo wylazło tego z niego. Ale co tam - jutro będzie już o kilogram mniej. Jest teraz puchaty rzeczywiście jak niedźwiedź. Zapach jeszcze pozostał ale to i tak już jest niebo i ziemia w porównaniu z tym co było. Zjadł już jedzonko, dziś było trzy razy. Nie chcę go przekarmiać, bo on i tak dobrze wygląda.. A co do suk, to rano byłam z nim pod wybiegiem. On na nie nie zwrócił nawet uwagi, za to one mało nie wyszły z siebie. Jak go zobaczyły to był jeden wściekły jazgot dwóch rozeźlonych bestii (no i jakieś takie małe mi się wydały:roll: ). Zwiałam szybko z pola widzenia żeby ucichły. Oj to zapoznawanie na żywo to się trochę odsunęło w czasie. Słuchajcie - nawet nie zwróciłam na to uwagi ale on jeszcze mi nie nabrudził w domu. No co za pies :crazyeye:. Wielki, łagodny, spokojny, grzeczny i wiedzący jak się zachować potwór. I do tego widzę, że chyba mnie już polubił. Jeszcze tylko nie słyszałam jego głosu. Będzie chyba donośny, bo przecież pudło rezonansowe ma jak się patrzy:evil_lol: . Dziewczyny - czy on w ogóle szczeka ? Słyszałyście ?
  16. Teraz Misiek śpi w centralnym miejscu a ja muszę się zabrać za mycie podlóg :cool3: . Jak tylko się zbudzi, to wyglaskam go od wszystkich.
  17. Pan Zenek to rzeczywiście dobry czlowiek. To prosty, poczciwy starszy pan, który muchy by nie skrzywdzil. Pojechal już do domu w poczuciu dobrze spelnionej misji. Ale trawa nadal nie skoszona, bo "nie mogę dziś kosić, bo mam caly czas tego psa w glowie". Tak więc oficjlna wersja przybycia Miśka do domu już się wyklula. I tego się będę trzymać w trosce o to, żeby mnie z domu nie wymeldowali.
  18. Tiger - u mnie obiad w ogóle się dziś nie ugotuje - chyba się dosadzę do tej suchej karmy z tego wszystkiego. No ale wracając: Pan Zenek jak go obejrzal po kąpieli to orzekl, że to jest piękny pies i że doskonale pasuje do mojego ogrodu. No a poza tym "on taki w panią zapatrzony". Zmiękczal mnie pomalutku, a ja niby to mięklam i wynajdywalam coraz to nowe "przeciw" Miśkowi. Ale najlepsze, że powiedzial, że musi mieć imię i najlepiej go nazwać Misio. Po kolejnym moim kontrargumencie zalatwil mnie na amen. Spojrzal na mnie i powiedzial ni stąd ni zowąd: Lisek by się bardzo zmartwil. Pobeczalam się okrutnie. Tak więc oficjalnie Misiek zostal Miśkiem i ma dom.
  19. No już jestem. Tyle się dzialo, że ho ho. No więc już po kąpieli. Wsadziliśmy Miśka do wanny, cieply prysznic i pól ludwika (dużego). Misiek pozwala ze sobą robić wszystko. Co za pies :crazyeye: . Kąpiel trwala dluuugo, ale nie bylo możliwości robienia zdjęć. Szkoda mi go bylo, troszkę byl przestraszony, nie chcialam mu jeszcze blyskac na dodatek. A poza tym to już mój pies i powiedzial mi, żeby go nie pokazywać nagiego w kąpieli, bo się wstydzi :oops: . Sluchajcie - chata dokladnie "upieprzona", żeby nie powiedzieć dosadniej. Pootwieralam wszystkie drzwi na przestrzal, bo nie muszę pisać chyba o co chodzi :evil_lol: . Jest dziś bardzo cieplo więc Miśka prosto z wanny na ogród ale i tak po drodze zdążyl się otrzepać :diabloti: . Sloneczko i wiaterek go suszą ale ja niestety też musialam być na tym sloneczku, bo na krok mnie nie opuszcza. Już jest w miarę suchy i tak oglądam swoje psie szczotki, którą by tu zastosować. W międzyczasie musialam skoczyć do sklepu i musialam go zamknąc w domu, bo by mnie nie wypuścil. Przeleżal grzecznie sobie przez ten czas. No ale najlepsze za chwilę ...........
  20. Opatrzność chyba nad nami czuwa. Pojawil się pan Zenek, który mi pomaga robić cięższe prace w ogrodzie. Ponieważ pogoda piękna, to przyszedl żeby skosić trawę przed zimą ( u mnie koszenie calości to caly dzień jak nic). Pędzę o niego i mówię żeby zamnkąl bramę koniecznie. Zamknąl i pyta: a co się stalo ? I tu doslowny dialog: Ja: ano niech pan patrzy i wskazuję na drzwi od tarasu ( a tam wygląda paszcza lwa !!!!!!!!! Zenek: a co to jest :crazyeye: Ja: to jest pies Zenek: no przecież widzę Ja: no to co się pan pyta ? Zenek: co? jak? skąd? :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: Ja: a jechalam wczoraj do domu i znalazlam tego psa przywiązanego w lesie do drzewa? Zenek: no i co, i co ???????? Ja: no i jest tutaj Zenek: No i co pani z nim zrobi ?? Ja: nie wiem, dla mnie to też szok. W międzyczasie weszliśmy do domy a Misiek caly czas nie odstępuje mnie na krok i pyszczkiem mnie trąca, usiluje się przytulać (dobrze się zaprezentowala cwana bestia :evil_lol: ). Ja: no mam panie Zenku problem ale nie wiem, chyba go zawiozę do schroniska (a Misiek w tym czasie liże mnie gdzie się da) Zenek: do schroniska ??????????, pani ???????, popatrz pani jak on się do pani tuli, przecież życie mu pani uratowala, toż on panią już nie odstępuje na krok, Ja: panie Zenku, ale on strasznie śmierdzi. Zenek: no i co, że śmierdzi ? Ja: wykąpalabym go ale przecież nie dam rady go wsadzić do wanny. Zenek: a co za problem, dawać go mi tu, razem go "wykąpiem", ja pani wszystko pomogę. Rozmowa byla znacznie dluższa, ale chcialam przekazać jedynie jej sens. No więc mam pomocnika. Zaraz będzie kąpany. Ale panu Zenkowi jeszcze dam czas, niech popracuje nade mną :evil_lol:, żeby Micha nigdzie nie oddawać :evil_lol: .
  21. Apetyt ma jak wielki glodny Michu, pil już. Zrobil na dworze śliczą kupę. No jednym slowem "wielkie zdrowe gówno", które mnie niezmiernie ucieszylo. Przerywam na chwilę, bo na horyzoncie pojawia się pierwsza osoba związana z naszym domem. Jesooooo, trzymajcie kciuki, bo to będzie szok !!!!!!!!!!!!!!!
  22. Michu przespal calą noc na golej podlodze (aaaale dobrze, że nie mam dywanów :loveu: ). Spal jak zabity i ja też. Nie spal przy moim lóżku co prawda ale przez sen slyszalam jak ze dwa razy przychodzil popatrzeć czy aby na pewno jestem. Po upewnieniu się, że nie zniknęlam odchodzil sobie i dalej spal. O 7.00 zaliczyliśmy spacerek po ogrodzie. Ludzie - co za pies, jemu nawet smyczy nie potrzeba. Nie oddala się ode mnie dalej niż na 2-3 metry. I jedno - baaardzo pozytywne spostrzeżenie: nie podnosi wysoko nogi do "siurania" - hurra - moje roślinki nie ucierpią. Teraz idziemy do wanny.
  23. Jestem wielka czy nie ale idę już spać. Wielcy też muszą swoje odespać ;) Jeszcze tylko z ostatniej chwili: wrócil kot. Michu wstal i nawet go nie zauważyl, spojrzal i nic, nawet nię nie zainteresowal. Za to kot odwrotnie. Caly się "napuchacil" i takiego napuchaconego umieścilam na lodówce razem z wiklinowym domkiem. Może w końcu wlezie do niego i pośpi a nie tylko w lóżeczku :cool3: Padam - do jutra.
  24. Słuchajcie, piszę chaotycznie, bo to jest tak: "my oba" z Miśkiem jesteśmy w nowej sytuacji - rzekłabym życiowej. Nie znamy się, więc nie będę pisać głupot, że się już kochamy (stąd może te moje relacje dość suche). Ja go już lubię za tę jego "dużość" i ciapowatość, a on to jeszcze za wcześnie mówić żeby mnie lubił, bo pojawiłam się nagle i nagle jest w nowym otoczeniu. To, że się trzyma mnie to myślę, że jest spowodowane tym, że po prostu jesteśmy teraz sami i on nie ma się kogo innego trzymać. A, że zdążył przez tę parę godzin poznać mój zapach w samochodzie więc już też nie jestem mu tak zupełnie obca jak w schronisku (no i rzecz najważniejsza - dałam mu jeść). Tę iskrę w sercu musimy sobie po prostu oboje wypracować sami. No i żeby się nie wymądrzać to przechodzę do konkretów i oświadczam, że od jutra zaczynamy na to pracować. A zaczniemy niewątpliwie od kąpieli :evil_lol: . Zobaczymy czy się ucieszy. Później niewątpliwie szczotkowanko. No i oczywiście zwiedzanie ogrodu i pierwszy kontakt z suczydłami. Na razie przez ogrodzenie, a później się zobaczy. Muszę zobaczyć reakcje.
  25. Lustro nie to samo. U mnie wszędzie gdzie się nie ruszyć to lustra :lol:
×
×
  • Create New...