Zosia4
Members-
Posts
2154 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Zosia4
-
Aha, ćwiczymy też "podkasane brzucho". Idzie dobrze, tylko Michu się przy tym tak chichra, że efekt mizerny (nawet bardzo) :mad:
-
Nie pisalam, bo to wielki pies, a jak wielki, to i wiele uwagi wymaga ;) . Żartuję oczywiście. Wiele uwagi - to znaczy wiele kochania. Nadal nie mogę wyjść z podziwu. Pies ideal czy co? Dzisiaj obudzilam się o 8.30, podnioslam się żeby zlokalizować Miśka. A on sobie grzecznie leży, też podniósl leb i tak patrzyliśmy na siebie :lol: . Wyjście na dwór to jest już pewien rytual. Najpierw Misiek posika i coś więcej, a później usiluje mnie naprowadzić w dwa miejsca, w zależności od tego, które jest bliżej. Te dwa miejsca to: miejsce obok kubla na śmieci i miejsce przeznaczone na ognisko. A wiecie dlaczego ? Bo tam wlaśnie odbywa się skubanko. No więc dziś też bylo skubanko. Piecho już wygląda jak podskubany kurczak :lol: . No i już jakby mniejszy ten ogom martwej sierści, który z niego wylazi. No i jeszcze jedna świetna wiadomość: traci ten przeokropny, schroniskowy zapach. Przeszlam się dziś z nim (pomimo strasznego wichru, który dzisiaj wieje) wkolo ogrodzenia żeby zobaczyl, że to jest jego teren. Pozaznaczal, a jakże. Nie spodziewalam się tak bezproblemowego piecha. Ale widać mialam nosa i to musial być wlaśnie Misiek :loveu:
-
Krycia ? a fe, przecież to taki porządny i grzeczny piesek. Lisek byl bardzo niegrzeczny, bo podrywal moje sterylizowane suki, a Michu ma prawidlową postawę etyczną. A na takiego mi przynajmniej wygląda.
-
Od jutra ćwiczymy wciąganie brzucha. Misiek jest taki usluchany, że wciągnie na pewno. Jeszcze się okaże, że jakiegoś tatuażu się dopatrzymy :loveu: . No, a później to już tylko wystawy nas czekają, medale, wywiady ......
-
O tak, doslownie: "leb duży, masywny i nie za szeroki". Tylko sylwetka prawdziwego wilczarza jakby subtelniejsza. No, ale nie każdy wilczarz może być Michem :loveu: .
-
No wlaśnie, a ja teraz poszukiwalam w necie informacji o wilczarzach. Znalazlam, a jakże. Ze zdjęć - wypisz, wymaluj. Ale mam zagwozdkę, bo z opisu to niby wszystko się zgadza. Tylko jak się okazuje, to wzorzec rasy przewiduje także coś takiego jak "brzuch podkasany". Ale co on za jeden ten podkasany i jak to stwierdzić. Mam mu tam zajrzeć czy jak? :roll: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
-
Pozwolilam sobie wcześniej zażartować z tych nóg :evil_lol: O rany, przemysl okolopsi ma kolosalną przyszlość.
-
Jak go mam zagiąć, to muszę sama najpierw wiedzieć co to ta chondroityna. Na moje oko to taki wynalazek, który trzyma te nogi na wodzy żeby nie rosly :evil_lol:
-
O matko, to jest taka karma ????????? I co, wydlużają się kości po niej ?? ;)
-
No i wiem co powie: rozcinak ma w garażu (ale jak chcę to po niego skoczy), dega-coś tam też wczoraj wyszla, a o halterze ma jak najlepsze zdanie :loveu: .
-
Powiedzialam mu na koniec, że jest baaardzo fajny i że go na pewno jeszcze odwiedzę :loveu: :loveu: :loveu: . Tylko o co teraz spytać :eviltong: ?
-
Kot jeszcze jest izolowany ale z domu się nie wyprowadzil. To twarda sztuka, niejedno już w swoim życiu widzial. Jak się pojawia na horyzoncie, to go biorę na ręce, przynoszę do domu i zamykam w pokoju żeby sobie pojadl w spokoju. Trochę to potrwa ale damy radę. Oj, Misiek się domaga ciągle skubanka. No więc bylo jeszcze raz skubanko. Z każdym takim skubankiem robi się taki jakby zdejmowal kolejną marynarkę z siebie. Ale dzisiaj mialam fajną sytuację. Będąc w mieście napatoczyl mi się po drodze sklep zoologiczny. Weszlam więc i pytam: czy ma pan przyrząd do trymowania. Facet spojrzal, zawahal się i zrobil niewyraźną minę. Więc ja pytam czy on wie o co ja w ogóle pytam :crazyeye: . Mówi mi, że tak. No to ja dalej pytam czy ma coś takiego. A on mówi: a do czego to pani potrzebne ? Na to ja, że do trymowania :evil_lol: . Oj, jeszcze wczoraj bylo coś takiego ale wyszlo. No to ja dalej: a ma pan szczotki do czesania psów ? Mam, a jaki to pies ? Mówię, że wilczarz. A on: tak, dla wilczurów mam i pokazuje mi szczoteczkę do czesania kotka. No dobre, naprawdę dobre. Sprzedawca roku.
-
TZ nie czyta dogo, bo nawet nie wie, że takowe jest. I bardzo dobrze. A dziś rano zaliczyli wspólny spacerek po ogrodzie :loveu: . Wrócili i TZ taki dumny mówi, że on tak pięknie i dostojnie szczeka. Misiek byl dziś kilka godzin sam w domu i jak wrócilam, to ogonek chodzil. Ale rzeczywiście - pies idealny. Nic nie narobil. Myślę, że jak do tej pory mu się nie zdarzylo nabrudzić w domu, to już tak zostanie. A poza tym to on śpi do tej godziny, do której śpią ludzie :loveu: . Jak ktoś pierwszy wstanie - to on też. Jeszcze tylko żeby chcial wychodzić sam na ogród. A nie chce, trzeba z nim wyjść. Ale to też myślę kwestia czasu. Już i tak jest postęp, bo ta moja niewidoczna smycz wydlużyla się do jakichś 8-10 metrów. Bylo też pólgodzinne skubanko. Wylazi i wylazi z niego. Robi się coraz bardziej ciemny. Za kilka dni porobię zdjęcia i zobaczycie, że jest coraz piękniejszy. No i nieustannie podchodzi, trąca nochalem i domaga się glasków.
-
Dimek kochający dzieci !!! Wreszcie w nowym kochającym domku!!!
Zosia4 replied to Ania_i_Kropka's topic in Już w nowym domu
Aniu - Zuzia prześliczna. Gratulacje. Teraz razem będziemy trzymać kciuki za Dimka. Ja trzymam od dawna za to kochane, wyjątkowe psiątko, które ma okropnego pecha. Dimuś - wszyscy tak bardzo chcą żebyś w końcu byl szczęśliwy. Trzymaj się piesku kochany. -
O zaprzyjaźnienie się tych dwóch panów jestem spokojna, bo bylo już trochę tego zwierza w domu więc wiem co mówię. Tylko jedno mnie w tej mojej perfidnej akcji mimo wszystko rozbawilo. Jak powiedzial : "odkarmimy cię piesku". No przecież to taki wypasiony byczek, że nie sposób go uznać za wychudzoną szkapę. Ech, musialam być bardzo przekonywująca :oops:
-
Oj trzeba, trzeba. Pamiętam jaka byla wojna na noże jak po Liska mialam jechać. Brązowa, jak chcesz zdjęcia zanieść do schroniska to poczekaj, wyczeszę jeszcze go trochę żeby byl ladniejszy i zrobię takie fotki rzeczywiście pokazowe, bo dziś to tak cykalam bezladnie. No i chcialabym żeby pani Krysia zobaczyla go w domu (czyli w mieszkaniu). Dziś chyba z godzinę go skubalam i nie moglam się nadziwić, że tyle wylazi z niego nadal. Spodobalo mi się to skubanie i jest chyba skuteczniejsze od czesania. Jeszcze ma tej siwizny duuużo i caly czas wylazi, po bokach, pod spodem i przy glowie. A Michowi się tak podoba to skubanie, że nie pozwala skończyć.
-
No już piszę. Widzę, że jedzie samochód więc ja Micha zamknęlam w sypialni po ciemku, żeby nie bylo go widać i wyskoczylam na dwór. Od razu papierocha zapalam i oznajmiam, że jest problem. Zrobilam taką zbolalą minę jakby mi co najmniej samochód ukradli albo dach się w domu zawalil. JAKI ?????????? A ja na to, że duży ( :evil_lol: ) Tym razem nie będę się bawić w szczególy, boć to w końcu mój prywatny TZ to i prywatna rozmowa. Wypunktuję tylko: 1) jak się powiedzialo A to należy też powiedzieć B czyli historia ta sama co dla pana Zenka (kupiona :evil_lol: ) 2) reakcja: "no co za ludzie, a gdzie on jest ?" 3) wizja lokalna czyli wyprowadzenie Micha z ciemnicy 4) reakcja po wizji: - jaki śliczny pies, - Boże, piesku, co oni Ci zrobili ? - jaki piękny, popatrz jak on się tuli, - nie martw się piesku, dostaniesz dobrego jedzonka, odkarmimy Cię - ale kochane psisko, - itd., itp. ............ 5) oglądanie i obopólne mizianie (Micha i TZ-ta) Ale wredota ze mnie, czuję się podle i tyle :-( No ale przecież dla dobra sprawy musialam :placz:
-
Tak, już się dzialo :crazyeye: .
-
Nie ucierpią zbytnio, bo Królowi Nadmorskiemu nie chce się zbyt wysoko nogi zadzierać :loveu:
-
Oj nie odstępuje. Stąd zdjęcia tylko z bliska. To już jest zosiny Michu :evil_lol:
-
Lew pilnuje swojego ogrodu
-
-
-
To w prawym dolnym rogu to futurystyczny pomysł pana Zenka na umocowanie gibających się kranów :placz:
-