Zosia4
Members-
Posts
2154 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Zosia4
-
No to zdradź tajemnicę, któż będzie tym szczęśliwcem.
-
A i ja nie wiem po co dają dyla. Pewnie chcą zobaczyć, bo może gdzie indziej jest jeszcze piękniej :diabloti: . A z rana to ja niczego nie zauważam tylko skoro świt pędzę do tych reaktorów wody świeżej im nalać, bo przecież tak tam szaleją, że aż strach się bać. Ale zauważyłyście, że na każdym zdjęciu uśmiechnięte ? I takie też są w istocie. Cieszą się ze wszystkiego - tak się cieszą, że wyrażają to całym swoim jestestwem. Jak wpadną do domu to jest istne tornado, wpadają do każdego pokoju, przelecą po wszystkich łóżkach, przetrzepią kocie michy itd., itp. No jednym słowem wiem, że mam psy :diabloti: .
-
To 8 letnia Berta: A to 7 letnia Helga - zdjęcia pokazowe, bo na smyczy :
-
...... cdn.......
-
Jeszcze nie wszystkie rozkwitły ale już już zaczyna być pięknie. A poniżej srebrny kicek:
-
Dziewczyny - porobiłam dzisiaj kilkadziesiąt zdjęć moim torpedom, z tego kilka jest w miarę czytelnych, bo przecież ich nie sposób uchwycić jak wypuszczam je z kojca. Jedną torpedę wzięłam na smycz, bo wtedy nie kombinują jakby tu razem zwiać. Było w miarę "spokojnie" :diabloti: . Teraz "obrabiam" dzisiejszy dorobek. Kicek też będzie i rododendrony. Za moment wkleję.
-
Dziewczyny - jsne, że umieszczę ich zdjęcia. Jutro porobię fotki i wstawię.
-
Jak tylko się rozpocznie ich pora to masz zdjęcia jak w banku. A - i nie zapomnij mamie wysłać. A co mama na azalie ?
-
Dziewczyny - moja rozmowa z Wiewiórą została przeniesiona na PW - a nasze posty wykasowałyśmy. Tak jest lepiej.
-
No wiesz co ? Mój kot by się za to obraził. To nie jest tylko kot tylko aż kot. Masz w dziób za to ;) .
-
Oj tak Zdrojeczko - przecież miał pozować na tle tych azalii. Za jakieś trzy tygodnie - jak przekwitną azalie - zaczną swój koncert rododendrony. Już puszczają pąki. To będzie dopiero widok. Nie omieszkam też się pochwalić. Wiewióra - a psy też mam. I to aż dwa - i też olbrzymy. Ale jak napisała kiedyś Neris - to skondensowane reaktory termojądrowe (Neris wybacz jak coś przekręciłam) i dlatego są na wielkim wybiegu, w którym maja chyba wszystko, nawet drzewo orzechowe, które już uśmierciły. Potrafią naprawdę zrobić niezłą demolkę i nawet się z tego umieją cieszyć.
-
............
-
I dobrze, bo przecież Misiek żyje w naszej pamięci - w mojej i Waszej. Tak idealny pies nie może przecież umrzeć i odejść w zapomnienie. Dla mnie nadal żyje i pomimo, że to kotek się przytula do mnie w nocy - to nadal mam wrażenie, że czuję ten ciepły oddech przy sobie i słyszę to miśkowe słodkie chrapanie. A naprawdę było czego słuchać. Oj Misiu...........
-
To nie jest to co pokazują moje azalie - ale dla Zdrojki nawet w dzień deszczowy choć trochę namiastki.
-
Dziękuję za pamięć. Odwiedzam dogo i sobie czytam. Azalie u mnie prawie w pełni - czekam na jakieś słoneczko żeby je zdjąć w pełnej krasie, bo ostatnio tylko leje i wieje.
-
Kochana -nie płacz, płakanie - to największe już chyba przeżyłaś. Teraz chyba nie ma już sensu płakać. Wiem dobrze co to znaczy - bo moje dwa stare - bardzo stare psy wzięte ze schroniska też już odeszły. I też były brane ze schroniska "w błysku fleszy" tak jak Twój Onek (zawsze bedę go wspominać jako Onka). Ale przeżycia są tylko nasze i nic nam tego nie zastąpi. Płakanie i Tobie i chyba mi umożliwiło pożegnanie z nimi. Takie jest życie. Żyjemy dłużej niż nasze kochane psy - jestem z Tobą, bo wiem co przeżywasz.
-
Vanilka - Ty się nawet nie zastanawiaj. Jeśli jeszcze nie wiesz jakim skarbem jest pies wzięty ze schroniska - to szczerze Ci życzę żebyś się o tym dowiedziała. Tak się składa, że mam w "tej materii" doświadczenie. I to naprawdę duże. Musisz mi uwierzyć na słowo, bo nie chcę tego teraz dokumentować. Jak chcesz to napisz mi PW - odpowiem na wszystkie pytania.
-
KRAKÓW - Adka Bernardynka znalazła swojego człowieka :)
Zosia4 replied to Asior's topic in Już w nowym domu
Przeczytałam "od deski do deski" - i cóż ja mogę więcej napisać - Aduś, bądź szczęśliwa tak jak wszystkie psy, które były lub są u mnie (zwłaszcza, te, których już nie ma). Wszystkiego najlepszego życzę Adzie i jej opiekunom. -
Podobno jest taka nacja, która po pogrzebie bliskiego - zaściela jego grób czystym obrusem, kładą tam wszelkie przygotowane wcześniej specjały, smakowitości. Rozsiadają się i zaczynają w radosnym nastroju świętować, bo się cieszą, że ten, kto odszedł - ma w końcu to szczęście żeby być tam gdzie jest najlepiej. Ja, która nie wierzy chyba w nic (no w siebie wierzę niezmiennie) - jestem jak najbardziej za takimi zachowaniami po jakiejkolwiek stracie.
-
11 lat w schronisku... BANDI NARESZCIE W DOMU!!!! ZA TM
Zosia4 replied to Ewkaa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pitty - odszedł, bo tak chyba miało być - i tak już niestety jest. Jest nie zawsze tak jak to sobie wyobrażamy. Nie jestem gotowa jeszcze na następnego psa u mnie w domu, bo mnie serce jeszcze boli - bardzo. Pisz o Bandim, bo bardzo na to czekamy. -
Nowa pańcia ? w maju ? z daleka ? - to brzmi jak "ja". Trzymam bardzo mocno kciuki, choć nie bardzo mam przekonanie. No - ale Józek musi znależć najlepszy dom jaki tylko można sobie wymarzyć.
-
[quote name='ulvhedinn']O Boże, a co to jest czerwony pokój? Brzmi groźnie...[/quote] Przepraszam, że się wcisnę - ale u mojej byłej szwagierki też był taki pokój. On był przeznaczony tylko na jeden dzień w roku. Ja go nazywałam pokojem "księdzowym" (:diabloti: ). Jak gospodyni miała dobry humor - to mnie tam zapraszała na chwilę żebym usiadła na jej czerwonym "wypoczynku" - wyciągała wtedy z meblościanki bombonierkę i mnie częstowała (wiedziałam z doświadczenia, że więcej niż dwóch czekoladek wziąć mi nie wolno - bo zaraz wyjdziemy stamtąd). No więc brałam tylko najpierw jedną a po bardzo długim czasie drugą - bo jak najdłużej chciałam się rozkoszować tym niecodziennie spotykanym skansenem. A bardzo lubiłam tam przebywać, bo rzeczywiście podziwiałam ten dywan czerwony (przykryty folią - a odkrywany tylko na ten jeden dzień w roku). Sorry Kasia - że mi się tak wspomniało - ale tak mi się wspomniało jak przeczytałam powyższy cytat ulvhedinn ;) .
-
Jasne, że ma - przecież nikt tam kartotek nie wertuje - no chyba, że ktoś pozna po twarzy i/lub zapamięta nazwisko. Ale to już chyba tylko wtedy serce pracownika schroniska zapobiegnie przed kolejną tragedią - a nie dlatego żeby pozbyć się psa choć na jakiś czas.