Jump to content
Dogomania

Zosia4

Members
  • Posts

    2154
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zosia4

  1. No to fajnie, że jest szczęśliwy. Ale do pełni szczęśca jeszcze fotek brakuje. Wiem, że wstawisz jak będziesz miała. Dzięki za "kiss" - to do mnie było - czy to imię jakiegoś czworonoga :cool1: ????
  2. AAAAAAA jak to dobrze, że mi jeszcze nie wolno :multi:. Ale psiurka rzeczywiście śliczniutka.
  3. Jak tak sobie to wszystko na chłodno poukładam, to na dobrą sprawę - ja chyba jestem intruzem w moim domu. Owszem - do czegoś się tam przydaję. A najbardziej chyba do tego żeby moje kociszcza (i psiszcza) miały zawsze świeże jedzonko, czasem zmienioną pościel, czasem - jak akurat przyjdzie na to ochota - to mizianko. No ale jednak tu muszę mieszkać, bo nikogo innego by tak nie "kochały" - zwłaszcza jak na horyzoncie pojawiają się ekstra smakołyki.
  4. Pitty - odezwij się. Co tam u Was słychać ? Tyle czasu już się nie odzywasz. Niepokoję się bardzo. Napisz choć ze dwa zdanka. Bardzo proszę.
  5. Jak to : " pewnym wieku" ? A w "naszym wieku" - to za przeproszeniem od którego roku życia można tyć ? A tak sobie tylko pytam :oops:.
  6. A czy możemy mieć choć nikłe nadzieje, że dowiemy się czegoś z nowego domu Maniusia ?
  7. Oktawia - zadajesz pytania, na które chyba nie bardzo sama umiesz sobie odpowiedzieć. Jesteś prokuratorem, sędzią czy katem ?
  8. Wiele z nas wie jak to jest, jak pies nagle odchodzi. Odchodzi i już. I nie mamy na to żadnego wpływu. I tylko jedno powiem: widząc cierpienie psa - cierpienie nie do wyobrażenia - nigdy w życiu nie zrobiłabym tego co z Liskiem zrobiłam. To był mój pierwszy pies, który umierał w moich objęciach - i pewnie w niewyobrażalnych cierpieniach,z których być może nie zdawałam sobie sprawy. Gdybym wiedziała to co dzisiaj wiem - nie pozwoliłabym, żeby to ukochane psiątko tak cierpiało. Bo dzisiaj wiem, że cierpiało - leżąc przez kilka dni we własnych odchodach - i to nic, że go myłam co parę godzin, to nic, że podawałam mu kroplówki do ostatnich jego tchnień mając nadzieję, że mu pomagam. Pomagałam mu tylko cierpieć. A teraz to już nawet nie wiem w imię czego. Ci, którzy wiedzą o jakim piesku piszę - pewnie pamiętają jego wątek i moje relacje z ostatnich dni i chwil jego życia, a ci, którzy nie znają historii Liska niech wiedzą, że był jednym z najbardziej znanych psów na dogo. Zasłużył sobie na to miano - i to mu się należy - choćby przez to pieskie życie, które zgotował mu człowiek. Berni - tobie też należy się szacunek i spokój w twoim nowym życiu.
  9. Nie, to jest tak, że jak zmywarka chodzi to tam jest cieplutko. No i mój Bazylek się pławi w ciepełku - ot co.
  10. Nie mogłam się oprzeć coby tu tego nie wtrącić: [IMG]http://img405.imageshack.us/img405/1171/bazylxp3.jpg[/IMG]
  11. A w Dniu Kota - na ręce Makumby składam najlepsze życzenia wszystkim kotom i ich właścicielom. A kotom bez właścicieli życzę upragnionych domków.
  12. Ja to się cieszę tylko z jednego; że nie jestem jakaś pechowa. Bo poprzednie moje dwa psy z dogo przeżyły u mnie tylko po pięć miesięcy. I odeszły w szóstym miesiącu pobytu u mnie. Wiem, że to przewrażliwienie z mojej strony, wiem też, że to mógł być zwyczajny zbieg okoliczności. Ale gdy nadszedł ten szósty miesiąc Barriego u mnie to byłam z lekka w strachu. To było jakieś takie irracjonalne ale nic na to nie mogłam poradzić i gdzieś tam w środku po prostu się bałam. No ale jest wszystko OK i też czekamy na wiosnę :loveu:.
  13. Hej, hej - jak tam nasz Bandyta ?
  14. Mój ukochany Misiek, który też był psem z dogo wykończył się dosłownie w ciągu kilku dni. Tak było, że nagle, z dnia na dzień przestał jeść, pić i w konsekwencji po kilkudniowych i wielogodzinnych wizytach u weta, to ja podjęłam tę decyzję. Nie wierzę, że wet, który jest znany z tego, że "ciągnie kasę" do końca, który wie, że o każdego swojego psa walczę i zawsze zostawiam u niego kupę kasy (z przewagą kasy) - zasugerowałby mi to stwierdzając: niech mu pani ulży w tym cierpieniu. A wiedział dokładnie, że dając mi choćby cień nadziei - wyłożę każdą sumę żeby go ratować. Żaden z wetów w jego lecznicy (a Miśkiem zajmowali się wszyscy) - znając mnie nie mieli odwagi mi powiedzieć, że nie widzą szans dla Misia. On jeden ( bo jest szefem lecznicy) rzeczowo i chłodno mnie o tym poinformował, że pies niesamowicie cierpi i przy podejmowaniu decyzji przede wszystkim to powinnam mieć na uwadze. Nie miałam na papierze żadnej diagnozy. Jeśli ktokolwiek chciałby wtedy mnie rozliczać to miałam tylko zdjęcia rtg, usg, wykres pracy serca, wyniki badań krwi, rachunki za leki i kroplówki i wielogodzinne wizyty za każdym razem. Jakoś nikt mnie tu na dogo nie linczował za to. Poczekajmy cierpliwie do jutra.
  15. Błyszczymy się: [IMG]http://img260.imageshack.us/img260/7523/b5ok4.jpg[/IMG] [IMG]http://img254.imageshack.us/img254/1149/b7ct2.jpg[/IMG] [IMG]http://img254.imageshack.us/img254/4086/b6th1.jpg[/IMG]
  16. He, he - z tym też sobie poradzimy. Założę pancerne ochraniacze na kosiarę, bo ona mi długo nie podycha przy jego atakach.
  17. Może nie poda. A tu to co znalazłam: [URL="http://pl.youtube.com/watch?v=UaRDmY5nMgM&feature=related"][COLOR=#0033cc]Moj kot lubi wodę / My crazy cat, loves water [/COLOR][/URL]
  18. No samo wylazło jak nic. Pewnie przyszedł czas na to i już. A u nas może jeszcze nie wiosennie ale krokusy żółte już się pokazały i przebiśniegi. Tulipanki już mają kilka centymetrów. A Barry nabierze figurki - niech no tylko w ogród ruszymy.
  19. Czy skubię ? Niestety nie, bo nie ma co skubać. To nie Michu. Właściwie to nic z nim nie robię. On już pewnie taki od urodzenia tylko teraz to dopiero wyszło z niego. Siedziało sobie uśpione to co najlepsze, aż w końcu wylazło na wierzch.
  20. O matko - i pierogi jeszcze (nie wiadomo co gorsze :diabloti:). Fonka, pracuj sobie spokojnie. Przepis podasz jak będziesz mogła. Aha, widziałam przypadkowo w necie filmik z sobowtórem Makumby - pływał w wannie. Coś takiego :crazyeye:.
  21. I jedno i drugie :diabloti:. A zatruć się tym nie można ?
  22. A tak na marginesie - ta zupa z soczewicy cały czas mnie intryguje.
  23. No właśnie chciałam go cyknąć takiego błyszczącego ale to tylko w słońcu widać. A jak było słońce to on mi się chował. Nic to - będziemy na niego czatować w słońcu.
×
×
  • Create New...