Zosia4
Members-
Posts
2154 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Zosia4
-
No i jeszcze jedno o tej mojej umowie - jest tam też napisane : "W razie naruszenia warunków umowy, Fundacja ma prawo odebrać kotkę". No tak - ale jakżesz odebrać Dina jeśli nie wiemy, gdzie on jest. Bo nawet nie wiemy czy mu jest dobrze czy źle (miejmy nadzieję, że jest dobrze). Sęk w tym, że nie wiadomo jak wyglądała ta umowa sporządzona między schroniskiem a mamą Paluli. Maciaszek - odezwij się do mnie na PW, bo to przecież nie rozmowa na forum.
-
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
O tak - jeśli mogę to najchętniej ok.14.00 lub 15.00. Tak z godzinkę albo chociaż 40 minut sobie chrapnę. A jeśli chodzi o poranek, to niech Cię licho - jeśli tylko mogę, to snuję się z kawą do 9.00, 10.00 i gadam tylko ze zwierzami. Ale nie zawsze tak mogę. Zdarzają się dni, kiedy wyjeżdżam o 5.00 rano i wracam o 19.00. Wtedy rzeczywiście jak japoniec wywijam mieczem i walczę o byt. Tylko ostatnio naród urlopowy i tak bardzo mnie nie potrzebuje. Jutro też zapewne będę z rańca chodzić po ogrodzie z Barrym i ze zgrozą patrzeć jak trawa odrasta po rzęsistych deszczach. Będę oglądać co tu jest jeszcze do zrobienia i pomstować w myślach jak bardzo nie chce mi się tego robić. A tu Barry sprzed chwili. Wiecie co to oznacza ? Albo inaczej - wiecie co się zbliża ? [IMG]http://images43.fotosik.pl/165/ebf859843cb00abemed.jpg[/IMG] -
Bo leczenie było za drogie...prawie jak lew...Wielki "Uszko" MA DOM!
Zosia4 replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Możliwości są dwie : albo będzie dobrze albo nie będzie dobrze. Trzeciej możliwości nie ma. Czasem trzeba zaryzykować, bo przecież się inaczej nie dowiemy jak się Ucholcowi żyje u Pani. Trzymam kciuki baaaaardzo mocno. [SIZE=1]No i to, że mi się udawało z dużymi psami, też o niczym nie świadczy. Może po prostu miałam szczęście do tych psów, a one do mnie.[/SIZE] -
A skąd - pan zresztą zastrzegł mi, że się może odezwie a może nie, bo on nic nie musi. Ale jedno mnie zastanawia - ja adoptowałam ok. 10 letnią kotkę z kociej fundacji w Toruniu (zresztą dziewczyny mi ją osobiście przywiozły - podejrzewam, że chciały chociaż mnie osobiście poznać i zobaczyć w jakich warunkach kociczka będzie przebywać) - podpisałam umowę. I w tej umowie jest jak byk napisane: "Kotka nie zostanie sprzedana ani oddana w inne ręce - przygarniam ją z potrzeby serca i jeżeli cokolwiek w moim życiu ulegnie zmianom, które uniemożliwiają opiekę nad nią, zobowiązuję się do powiadomienia o tym osoby oddającej i zwrotu Kotki do Fundacji". Czyż to nie jest dość dobra klauzula w umowie, żeby organizacja, która ją oddaje - mogła odzyskać zwierzaka w razie rezygnacji właściciela (a nie na niewiadomą poniewierkę i tak bezdomnego stworzenia) ? [SIZE=1]Na marginesie kociczkę mam z dogo (ma też tu swój wątek).[/SIZE]
-
Myślę, że o Dino się już nic nie dowiemy. Szkoda, bo dobrze byłoby wiedzieć, że jest w dobrym domu lub, że już nie jest w tym domu. Przecież gotowi bylibyśmy jeszcze raz pomóc gdyby mu się znowu nie powiodło. A swoją drogą - uważałabym za naturalne powiadomić o dalszych losach Dino na jego wątku skoro Paluli i jej rodzinie tak zależało na jego dobrym, nowym domu. Ta cisza mówi niestety, że chodziło o to żeby go oddać i koniec. Myślę też, że to "przekazanie" Dina odbyło się bez podpisywania dokumentów, bo i po co.
-
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
He, he - nerwus i ponurak mówisz ? To zupełnie tak jak ja - czasem się wkurzam lub wręcz wk.....m, ponurakiem jestem wtedy gdy śpię. A jak przychodzi poranek to idę walczyć z całym światem z uśmiechem na ustach (zupełnie jak jakiś japoniec) :evil_lol:. I Ciebie też tak postrzegam. A jeszcze odnośnie tych okulistycznych madykamentów - na tych moich zaordynowanych przez lekarza wyczytałam, że "wyrzucić ileś tam dni po otwarciu opakowania" (dni, a nie tygodni !!!) No zgroza - tyle kasy i potem wyrzucić ? Bo przecież drugi raz nie dam sobie uszkodzić oka. -
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Oko już wróciło do normy - nie ma śladu i już zapomniałam. Ale w okulary ochronne już się zaopatrzyłam. Tak, Akucha - leki okulistyczne są nieziemsko drogie. Ale Ty różowych okularów nie musisz mieć - Ty cała jesteś taka optymistyczna, że nawet te Twoje remonty Cię nie złamią. U nas dzisiaj od 2.00 w nocy do 7.00 rano szalała nieziemska burza, wichura i ulewy. Ja przezornie chowam samochód do garażu, bo w razie gradu (np. wielkości orzecha laskowego lub nie daj Boże włoskiego) - wiem, że będę następnego dnia mogła jeździć. Pioruny waliły jak oszalałe, Barry oczywiście okrutnie to przeżył i najgorsze, że nic na to nie mogę. Nasze pobliskie miasto wojewódzkie zalało, mieszczuchy liżą teraz rany. Ale Zosi nie zalało :lol:. -
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Dzisiaj po raz pierszy pokazałam się światu bez ciemnych okularów. Dziewczyny - to jest naprawdę przestroga dla mnie i dla takich jak ja. Nawet coś tak prozaicznego, jak koszenie trawy musi się odbywać w okularach ochronnych. To już nie chodzi tylko o to czy to będzie wśród drzew, ale nasłuchałam się, że nawet koszenie zwykłego trawnika nieraz kończyło się wypłynięciem oka. Bo np. jakiś mały kamyk tak jakoś odbił się od pracującej kosiarki, że trafił skutecznie i z taką siłą, że już tylko "kaplica". No a poza tym to oczekiwanie na pogotowiu i później w szpitalu aż łaskawie cię raczą przyjąć, obejrzeć i poddać torturom badania (to akurat nie ich wina) - naprawdę trzeba mieć niezłą krzepę. Ale prawdziwego szoku doznałam w aptece, kiedy chciałam wykupić zaordynowane medykamenty. Była konieczna wizyta w bankomacie - i dopiero miałam te leki (ale jaką przyniosły ulgę). A z przyjemniejszych rzeczy - oto mój pieś śpiący teraz słodziutko sobie gdzie mu się podoba: [IMG]http://images40.fotosik.pl/159/906ff53884b22d8cmed.jpg[/IMG] [SIZE=1]Mam nadzieję, ż chyba nie jest zbyt gruby, co ?[/SIZE] -
Akucha - będę trzymać kciuki we wtorek. A co ja tam mówię - już trzymam. A narkoza - no cóż, musi być i tyle, nie da rady inaczej. Trzymajcie się cieplutko - musi być dobrze.
-
Bo leczenie było za drogie...prawie jak lew...Wielki "Uszko" MA DOM!
Zosia4 replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Viola - napisałam to dlatego nie żeby powiedzieć, że tylko takie warunki jak u mnie byłyby jedynie dobre dla takiego psa, bo pewnie inne też mogą być dobre (o ile nie lepsze). Ja tylko chciałam przez to powiedzieć, że nad taką masą kilogramów w razie czego trudno jest drobnej kobiecie zapanować. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji nieprzewidzianych - czyli np. spotkanie z innym, choćby małym samcem. Miałam przykład na Misiu, kiedy mały samiec, z którym przyszedł znajomy - skoczył na niego. Noooooooooo, gdyby nie moja zimna krew, to nie wiem jakby się to skończyło - chybaby mnie pociągnął i fruwałabym w powietrzu z drugiej strony smyczy (a przecież on też taki do każdego z sercem był). Skoro pani taka uparta i wytrwała to pewnie pokochała Uszysko. Zresztą nie dziwię się, bo on jest wart każdego uczucia. A czymżesz na przykład mieszkanie w bloku może być przeszkodą w tej adopcji. Może być tylko problem z wychodzeniem na spacery - i tu już tak jak napisałaś - pani musi się tego nauczyć na własnej skórze, bo nie ma możliwości otwarcia drzwi i wypuszczenia go na ogród. Więcej nieprzewidzianych sytuacji nie będę wymyślać, bo to może być cokolwiek, nawet coś błahego - a zwłaszcza na początku, kiedy będą się wzajemnie poznawać. Życzę Ucholcowi wspaniałego, przyszłego życia. I też raczej widziałabym go w zestawie "pies +pani" - takie psy kochają panie, czasem tak bardzo, że chciałyby je obronić przed wszystkim - nieważne czy z punktu naszego widzenia jest to niebezpieczne dla nas czy nie. Prą jak taran żeby usunąć każdą przeszkodę zagrażającą nam (w ich mniemaniu) - trzeba znaleźć sposób na to żeby móc zapanować nad nimi, bo fizycznie nijak się nie da - to są jednak wielkie psy i siła jest w nich ogromna, przerastająca nasze, nawet duże możliwości. -
Tolek i jamniki korabiewckie---> nowe fotki.
Zosia4 replied to JamniczaRodzina.'s topic in Już w nowym domu
Jeja - no to się masz. Sorry za moje rzekome złośliwości - one są tylko na niby. Wiesz - widziałam ostatnio reklamę w tv, że są takie pralki z funkcją odkłaczania - myślę, że to też tylko "pic", a ja z praniem mam podobnie - trzepanie przed i po. -
Tolek i jamniki korabiewckie---> nowe fotki.
Zosia4 replied to JamniczaRodzina.'s topic in Już w nowym domu
A to mnie pocieszyłaś z tymi kłakami jamniczymi krótkowłosymi :diabloti: - ja nie mam tak źle. U mnie wszystkie kłaki są raczej długie i miękkie a jako, że nie mam dywanów, to wystarczy włączyć odkurzacz i wszystko do niego "wlata". Tylko jak moje zwierza piją - chłepczą, jedzą (rozwalają jedzenie) - a do tego jak przychodzą do domu z dopiero co "zdeszczonego" ogrodu - to wszystko jest zbłocone, zadeptane, skotłaszone razem z tymi kłakami - brrrrrrr. No ale jakoś nie zarastam - mobilizuję się i pucuję (czasem nawet rzadziej niż co piątek :oops:). Jeśli mi jeszcze napiszesz jak bardzo te kłaki od krótkowłosych się we wszystko wbijają - to mi naprawdę poprawisz humor :diabloti:. -
Bo leczenie było za drogie...prawie jak lew...Wielki "Uszko" MA DOM!
Zosia4 replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Tak - to fajne, że w tym jednym (czasem to jest najwazniejsze - choć nie musi) jesteśmy zgodne - przewidzieć najgorsze to czasem oznacza - uchronić się od tego. Trochę wynurzeń: Ja wręcz uwielbiam wielkie psy. Jeśli się decydowałam, to tylko na duże i łagodne, no i na starsze - dlaczego starsze nie bedę pisać. Po prostu tak mam i koniec. Ale też brałam zawsze duże psy, bo mam ku temu warunki - tzn. wielki ogród i możliwość izolacji od nieprzewidzianych sytuacji. Pies zawsze miał (i ma nadal) możliwość wybiegania się, zaszycia się wśród zarośli, myszkowania tam i przede wszystkim wyłaniania się z tych zarośli ze szczęśliwą, roześmianą mordą. Jeśli pies chciał, to spał ze mną w moim łóżku, skoro dzięki temu był szczęśliy - to czemuż tego bronić ? Ale też i nie brakowało żadnemu mojemu psu kontaktu ze mną. Jeśli tego wymagała jego choroba - zawsze byłam w stanie nawet tydzień czy dwa być tylko z nim, jeździć do weta czy nawet sama podawać kroplówki w domu. Mogę sobie na to pozwolić, bo sama prowadzę moją firmę i takie sytuacje mam po prostu wkalkulowane w ryzyko wzięcia wielkiego, starszego psiaka. Miałam raz sytuację z moim obecnym psem, kiedy zbyt zaufałam i o mało nie skończyło się to atakiem na Bogu ducha winnego mężczyzny, który się pojawił na moim terenie. No cóz - człowiek całe życie się uczy. Napisałam to dlatego, że sądzę (choć nie do końca), że takie warunki zbliżone do moich byłyby dość dobre dla wielkiego, ....letniego psa. -
Bo leczenie było za drogie...prawie jak lew...Wielki "Uszko" MA DOM!
Zosia4 replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
No to fajnie, że pani ładna :multi:. A wiesz - to bardzo dobra zasada, że spacer tylko pod nadzorem osoby uprawnionej, bo ja zawsze zakładam najgorszy scenariusz. Już nie chodzi o to, że pies mógłby coś nawywijać (chociaż może) ale np. spotka się z jakąś nadzwyczajną sytuacją i wtedy co ? Wiem, że wymyślam ale po to mamy wyobraźnię żeby przewidywać najgorsze sytuacje. Jeśli będziesz mogła to wstaw aktualne zdjęcia Ucholca (chociaż pewnie trzeba poczekać do weekendu). Ech Uszko - świetny jesteś. -
Tolek i jamniki korabiewckie---> nowe fotki.
Zosia4 replied to JamniczaRodzina.'s topic in Już w nowym domu
Ale mądrze to wymyślone. Może ja moim sukom po takim gorylku sprawię coby nie uciekały. No i jeszcze jedno - czy Ty robisz zdjęcia w domu tuż po sprzątaniu ? Bo ja nijak nie widzę kłaków - nawet na posłaniach, U mnie jak nie odkurzę i nie umyję podłogi po dwóch czy trzech dniach, to mam masakrę. Inna sprawa, że robię to o wiele rzadziej :oops:. -
Tolek i jamniki korabiewckie---> nowe fotki.
Zosia4 replied to JamniczaRodzina.'s topic in Już w nowym domu
O ludzie !!!!!!!!! Nie dość, że "metry" wdzięczne, to jeszcze zieleń piękna. A co to tam czarnego u boku tego jamnisia w uprzęży na dwóch zdjęciach ? To żywe, czy jakiś pluszak ? -
Bambaryłek - teraz FIODOR - ma dom, kolegę Gacka i podbija świat
Zosia4 replied to APSA's topic in Już w nowym domu
Ano nie :eviltong:. -
Bambaryłek - teraz FIODOR - ma dom, kolegę Gacka i podbija świat
Zosia4 replied to APSA's topic in Już w nowym domu
No to ten tysięczny post ja sobie dziabnę - jeśli pozwolicie. Historię Fiodora śledziłam od samego początku - wszystkie perypetie przeżywałam razem z Tobą Alicjo. Po tej ucieczce i po tych Waszych staraniach żeby go odnaleźć okazało się, że Fiedka naprawdę ma u Ciebie swój najprawdziwszy dom, że jest naprawdę przez Ciebie kochany. Życzę Wam wiele lat takiej wspaniałej przyjaźni, miłości i wspólnego przeżywania radosnych chwil. [SIZE=1]O kurczę, wyszło trochę patetycznie - ale ze szczerego serca.[/SIZE] -
Bo leczenie było za drogie...prawie jak lew...Wielki "Uszko" MA DOM!
Zosia4 replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
No tak - pani uparta. A ładna chociaż ? Bo Uszko taki ładny to i musi mieć kogoś ładnego ;). To żart oczywiście, bo gdyby tak miało być to nie wiadomo czy i ja bym na niego zasługiwała. No ale skoro pani taka wytrwała, to może rzeczywiście zapałała do Uszka. A możesz napisać Brązia jak wyglądają pani spotkania z Uszkiem ? Dostaje go na spacery ? No i jak oni do siebie ? (chociaż głupio pytam, bo Ucholec do każdego z sercem). -
Bo leczenie było za drogie...prawie jak lew...Wielki "Uszko" MA DOM!
Zosia4 replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
I co tam u naszego Ucholca ? -
A to też jedno z ulubionych miejsc Lusidełka - bardzo lubi pod wieczór przycupnąć na parapecie i wiedzieć, że w razie "draki" (czytaj: burzy lub deszczu) - może wskoczyć do domku przez otwarte okno: [IMG]http://images41.fotosik.pl/157/08e16040b7d44770med.jpg[/IMG]
-
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
No i już nie wiem jakie mam wymyślać zdjęcia "ze psem" - ale może jeszcze takie: pies na tle mojego ogródka warzywno - ziołowego (a i kwiaty też tam można spotkać): [IMG]http://images45.fotosik.pl/162/023396d7a13e8a68med.jpg[/IMG] albo takie - w nijakiej scenerii: [IMG]http://images37.fotosik.pl/157/a24d965e08ca8ee2med.jpg[/IMG] Zdjęcia robione przd chwilą, trochę ciemne. Oko jest już prawie ok. -
Majka - Masza, jeszcze piękniejsza w domu u Reno2001
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
A to ci Maszencja, aż się wierzyć nie chce. Cudna, przecudna - a gdzie zdjęcia piesów w ogrodzie ? -
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Reno - tak, jak najbardziej taka pogoda odpowiada ogrodowi. Tylko żeby jeszcze nie trzeba było kosić, bo u mnie ogród zarośnięty nie daje się oglądać, tzn. wydaje mi się wtedy, że jest tak niechlujnie. No ale może to takie moje zboczenie, a i trochę ruchu też mi się przydaje. -
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Dzięki za miłe słowa. Ale w takiej pięknej scenerii też może się coś wydarzyć. No więc i mi się przydarzyło. Podczas koszenia między drzewami zahaczyłam ręką o gałąź sosny a ta jak mi się odmachnęła i ......... "kujnęła" mi igłą w otwarte oko [SIZE=1](Akucha - czytałam Twoje okulistyczne problemy z psami).[/SIZE] Oszczędzę szczegółów o jeżdżeniu między pogotowiem a szpitalem (sobota - niedziela). W efekcie - oko całe ale wyglądam jakbym jednym okiem była pijana a jednym trzeźwa. Bez ciemnych okularów nie mogę się pokazać światu, bo przecież z jednym pomalowanym okiem i z jednym króliczym się nie pokażę :evil_lol:. Ech - mieć piękny ogród to nie jest do końca sielanka :diabloti:. [SIZE=1]Ale najgorsza była chwila : "niech się pani teraz nie rusza, będę wywijać powiekę" (ze wzglęgu na wielką opuchliznę trochę to wywijanie trwało) brrrrrrrrrrrrrrr[/SIZE]