Zosia4
Members-
Posts
2154 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Zosia4
-
No - ten "druszlak" to mnie też wkurza, a najgorsze, że to mówi moja siostra - wychowana na najlepszej polszczyźnie. Jak to słyszę to mi jest niedobrze - autentycznie. Gabryjella - ja też nic nie kumam. Akucha - dawaj te powiedzonka dziadka. Jak ja napiszę jakie powiedzonka miała moja babcia - to chyba umrę ze wstydu. A jak teraz Twoje zwierza ?
-
Ja miałam polonistkę, która mówiła "uniwerstytet" zamiast uniwersytet. I ona też mówiła "wziąść" zamiast wziąć. Ale Akucha pewnie jak nic siedzi w tej izolatce z Pynią - no bo gdzie ?
-
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
To jest to - Iwlajn. Ja też stresy przesypiam i nieraz jeśli tylko mogę, to potrafię się zakopać w pościeli w dzien, zamknąć drzwi na klucz - otoczyć się zwierzakami i przespać, po postu przespać wszystko co mnie doprowadza do nielubianego przeze mnie stanu. Ale po godzinnym spanku wstaję jak skowronek i jestem gotowa do nowego życia. -
Kasiu - a bo tak cały czas ten Dinuś chodził mi po głowie. Jakbym nie miała żanych możliwości to bym sobie dała spokój ale całe szczęście, że kontakt do pana zapisałam w komórce pod nazwą "Dino". Też czekam z niecierpliwością na fotki. Zaraz wkleję jak dostanę.
-
No tak - to są perełki, które coraz rzadziej można usłyszeć, niestety. A gdzie to się nam Akucha podziewa ? Pilnuje pewnie postępu prac albo siedzi razem z Pynią w izolatce :evil_lol:.
-
Dziewczyny (i chłopaki) - mam wieści o Dino :multi:. Jestem cały czas w kontakcie prywatnym z maciaszek i na dodatek przekopałam swoją komórkę i znalazłam tel. do pana, z którym rozmawiałam wcześniej o tej wizycie przedadopcyjnej. Zadzwoniłam (pomyślałam, że trzeba drążyć - najwyżej trzaśnie mi słuchawką). Pan jak zwykle zdziwiony, że ktoś się psem interesuje. Ale nic to - Dino ma się dobrze. Zaraz po przyjeździe próbował ćwiczyć na panu swoje zębiska ale dostał kaganiec i został umieszczony w kojcu specjalnie dla niego przygotowanym. Boczenie się Dina trochę trwało ale teraz biega po półtorahektarowym ogrodzie i pilnuje. Apetyt ma doskonały i podobno przybrał na masie. Gania za rzucanymi przedmiotami, nawet przynosi je ale jeszcze nie oddaje. Pan mówi, że to kwestia czasu i nic na siłę. Podczas wizyt innych ludzi na posesji pan go zamyka w kojcu, bo on nie bardzo reaguje na obcych. Mam dzisiaj lub najdalej jutro dostać na mejla jego fotki - pan obiecał, że może dzisiaj już nie zdąży zrobić, bo jest w drodze i jak wróci może być za ciemno. No to chyba można się nieśmiało cieszyć.
-
Kasiu - może ty z Wałęsą mieszkasz ? :evil_lol: - mną by też telepało :mad:. Ale za to podoba mi się jak na Białostocczyźnie mówią : "bioro", "jedzo", czyli nie wymawiają "ą" a zamiast tego końcówki "zamieniajo" na "o". Jak tam jestem, to zawsze zapisuję sibie takie "ichnie" powiedzonka. Np. " krowianko słychać" - oznacza, że śmierdzi gnojowica. Albo oni np. mówią "sklep", a najstarsi mówią "śklep" na taką ziemną piwnicę, która jest piwnicą poza domem i tylko betonowe, najczęściej już porośnięte mchem i trawą wybrzuszenie nakazuje przypuszczać, że właśnie tam jest ta piwnica. Wchodzi się tam po schodach w dół ileś tam pod ziemię (nie jest to głębokie) ale tam jest zawsze stała temperatura mimo upałów czy mrozów i nawet w największe upały można tam znaleźć garniec wspaniałego, kwaśnego mleka, które można nożem kroić. Miałam kiedyś zabawną sytuację, że będąc w tamtych okolicach spytałam miejscowych, gdzie w tej wsi jest sklep (chciałam po prostu coś kupić). No to mnie wyprowadzili na koniec wioski, patrzę a tam rzeczywiście stoi porośnięty "śklep". No nic, Akucha - jak tam dzisij Twoje rekonwalescentki i jak przebiegają prace remontowe ? (bo chyba o tempo dbasz, co ?)
-
No dziwne - zaiste. Mnie zawsze fascynowało słówko "zaś". Bo np. : "a zaś potem" lub "zaś to samo". Niby wiadomo o co chodzi - a jednak nie da się samego "zaś" wytłumaczyć. Nieraz można to przetłumaczyć jako "znowu" - choć nie zawsze. Albo słówko "ba" - używane też w różnych konfiguracjach, najczęściej - "no ba". A Pyniulec już śpi ? A Tolka też już śpi ? Masz już ten swój rodzony kibel sprawny ? "Zrobiły te robotniki" dzisiaj coś sensownego ?
-
Czyli życie wraca do normy. Nie złam się jeśli takie są zalecenia. Ale co to ten "zakim" ? Albo coś ze spaniem albo ze ślubowaniem ?
-
O jezu - biedniutki Pyniulec. No nic - tylko przetrwać to. No i dobrze, że z tym dupskiem już lepiej, boć to prawie najważniejsza część ciała. A reszta: ichny (u nas się spotyka ichni) - wiem, nieraz też mi się wymsknie, to "czyjś" lub "jego"; jejny - to pewnie to samo; tego trzeciego nie rozszyfrowałam; a tamki - to pewnie to samo co tamoj (też z łomżyńskiego) czyli tam, tamże. Boże - Akucha, będziesz miała mały cyrk przez najbliższe godziny. Jestem całym sercem z Tobą - chociaż może bardziej z Twoimi pacjentami.
-
Nie wiem w jakim dziale mam zamieścić pytanie o prawo norweskie chroniące psy na terenie ich kraju ? Chcę nawiązać kontkt z osobami, które wiedzą cokolwiek na ten temat.
-
Z łomżyńskiego pochodzi mój tata ale od niego nigdy tego nie słyszałam ani od rodziny stamtąd. Stamtąd są "wądoły" :lol:. A masz rację Brązowa - mi w pierwszym momencie usadny czy usadna skojrzyła się z babą, która ma na czym usiąść. Czyli taką, która ma wielką d... :evil_lol:.
-
Turki poznałam jak się sprowadziłam na moją wiochę - taka stara babcia się tym posługuje. Ale wszyscy okoliczni też. Ale usadny ? Może dupiasty - ale daję głowę, że nie. Pewnie jakiś ugodowy co ?
-
No tak to już jest, że niektóre zwroty są z nami od zawsze i najczęściej znamy je od rodziców. Ze mną od zawsze jest słowo "zajmanek". Moja mama też się tym posługiwała i ja też to przejęłam. Niektórzy się dziwią co to takiego ale jak wytłumaczę to też później się tym posługują. A zajmanek oznacza jedzenie, które zabieramy ze sobą do pracy, szkoły, w podróż itd. No jednym słowem coś na kształt drugiego śniadania, czy wałówę po prostu. A mama moja pochodzi z okolic Chełma Lubelskiego. Akucha - jak tam Twoje piesule - wróciły już ? Co z dupskiem Toli i jak operacja Pyniulca ? Mam nadzieję, że się nie złościsz na to, że my tu sobie takie pogaduchy urządzamy (no - w końcu gdzieś musimy - kiedyś było u Kasi, teraz u Ciebie).
-
Akucha - ja też trzymam kciuki za Twoje psiaki i Twoje remonty. Ale coś przykuło moją uwagę. Kaerjot - co to za zwrot "uchetałam się" ? :lol: A może inaczej - wiem co on znaczy, bo to wynika z kontekstu. Ale tak z ciekawości - to z jakiejś gwary, po rodzicach, czy to Twój wymysł ? Jeśli Twój - to gratuluję trafności opisu :sweetCyb:.
-
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Iwlajn - jakieś tam jedno czy dwudniowe wypady miewam ale wtedy wiem, że moje zwierza zostają same z wszelkimi tego konsekwencjami (po raz któryś to powtórzę - jak to dobrze, że nie mam dywanów). A klimat domu - to jest to. Ja u siebie mam taki klimat, do którego chętnie wracam. Są osoby, w których towarzystwie się źle czuję (bo choroby, bo brak pieniędzy, bo brak chęci do życia, bo wszystkie nieszczęścia na raz). Myślę, że domy, w których takie osoby mieszkają są nasiąknięte tym ich utyskiwaniem. Takich miejsc i takich osób unikam jak ognia - i zazwyczaj nie lubią te osoby zwierzaków. No to czegóż się po nich spodziewać ? -
No to mnie zatkało - choć nie powinno, bo też niejedno w swoim życiu widziałam. Ludzie, którzy pracują w schronie i biorą za to legalnie kasę - im nie zależy, może im zależy na statystyce (to najgorszy doping, bo Stalin też twierdził, że śmierć jednostki to nieszczęście ale śmierć milionów to już tylko statystyka). A wolontariuszom jakoś zależy - choć tak niewiele mogą. Chyba dzieci trzeba edukować, bo ich "starzy" już się nie dadzą.
-
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
JamniczaRodzino - nie wiem co to za środek - jaki by nie był, to musiałabym go tym bez przerwy faszerować, bo nawet jak burza przechodzi obok nas, to on też tak reaguje. Tak więc stawiam na przetrzymanie bez żadnych prochów. Iwlajn - ja też nieraz muszę się zrywać przedwcześnie - i też sama tego chciałam. To też ma swój urok, bo mobilizuje i tak fajnie jest po całym dniu wiedzieć, że się go pożytecznie przeżyło - i jeszcze za to płacą (to płacenie jest w tym wszystkim najlepsze :)). Ale urlopu Ci zazdroszczę, bo ja go notorycznie od lat nie mam. Dobrze, że mam u siebie swój przecudny azyl i doskonale w nim wypoczywam kiedy wracam po ciężkim dniu. -
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Wiecie co ? Teraz przeżywamy to samo od początku - właśnie leje i walą pioruny. Już go teraz nie obfocę, bo to jest ma-sa-kra !!!!!!!!!!! -
Myślę, że ci od szczeniaka też mieli dobre intencje. Naród chyba ciemny jakiś, bo dobre intencje są różnie rozumiane. Może łańcuch to były w ich mniemaniu dobre intencje. Ale co ? - nakłamali, że nie na łańcuch ?
-
Lara - nie pomstuj. Tak jak napisałam - nie wiemy jak brzmiała umowa kiedy był wyadoptowywany ze schronu.
-
No nie bardzo rozumiem - z Trójmiasta przyjechał w Twoje poblże i w dodatku na łańcuch ? (szczeniak ?) Dobrze kumam ?
-
No - muszę przyznać, że do bardzo dołujące. Wiem, że jak ktoś przyjdzie do schronu, to mu wydadzą psa. Chociaż też muszę przyznać, że jak przyjechałam po Misia, to taka starsza pani przepytała mnie dość dokładnie na w miarę wszystkie okoliczności odnośnie jego dalszego bytu. Chociaż skądinąd, skoro przyjechałam po niego tyle km, to czyż mogłam mież złe zamiary wobec starszego wielkopsa ? No już sam nie wiem - mogłam też cokolwiek nakłamać (chociaż moje intencje były szczere i z serca płynące). Jak temu złu zapobiec ? Może Wiolka powinnaś na prezydenta ?